Wybierz! Podcast

Wybierz! Podcast relacjonował kampanię prezydencką 2020, która miała doprowadzić do głosowania 10 maja. W obliczu wielkiego kryzysu zdrowotnego, który wygenerował jeszcze większy kryzys prawny i polityczny, nieco zmienił swój charakter. Opisywa, jak doszło do tego, że po raz pierwszy w historii III RP nie odbyły się zarządzone wybory. Teraz wróciliśmy do opowiadania o kampanii przed wyborami, których I tura odbyła się 28 czerwca, a II tura odbędzie się 12 lipca. Subskrybuj Wybierz! Podcast

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

6.07.20 - Prof. Agnieszka Budzyńska-Daca o debatach przedwyborczych i o tym, jak je naprawić
2020-07-06 12:20:54

W przedwyborczy poniedziałek rozmawiam z prof. Agnieszką Budzyńską-Dacą z UW. Naszą rozmowę nagrywamy na kilkanaście godzin przed planowanym i zapowiedzianym początkiem debat: tej organizowanej przez TVP, w której weźmie udział Andrzej Duda, i tej przez sztab Rafała Trzaskowskiego. - Mamy niedobrą przypadłość, że media nazywają “debatami” różne wydarzenia z udziałem polityków, by nadać im większą rangę - mówi badaczka, pod której redakcją ukazała się książka “20 lat polskich telewizyjnych debat przedwyborczych”. - Bardzo trudno zorganizować debatę z 10 czy 11 kandydatami, choć telewizje mogłyby to zrobić - ocenia prof. Budzyńska-Daca. - Politykom niespecjalnie zależy na tym, by wziąć udział w prawdziwej debacie, gdzie będą musieli bronić swoich racji i wykazać się sprawnością argumentacyjną - dodaje. Badaczka wyjaśnia, jakie są zasady prawdziwej debaty i dlaczego żadna z debat ostatniego ćwierćwiecza ich nie spełniała. - Sztaby wolały wybrać bezpieczną opcję, z 1-minutowymi wypowiedziami, a nie ryzykować - dodaje gość “Wybierz! Podcastu”. - Wina za to, że debaty tak wyglądają leży nie tylko po stronie nadawcy, ale i polityków, którzy nie chcą debatować - wskazuje prof. Budzyńska-Daca. Moja rozmówczyni duży nacisk kładzie na tradycję - kraje, w których debaty uchodzą za wzór, mają dużo większą tradycję. - Na to, jak wyglądają debaty w USA, pracowali nie tylko politycy. Po debacie Nixon-Kennedy w 1960 r. zorganizowano konferencję naukową na jej temat. Było duże zaangażowanie środowisk akademickich, by stworzyć debatę, która będzie społecznie użyteczna. To trwało wiele lat - tłumaczy prof. Budzyńska-Daca. - Debata, którą pan nazwał “wieczorkiem zapoznawczym”, jest tak sformatowana, by uczestnicy ją przeżyli - mówi o debatach zorganizowanych przez TVP przed pierwszymi turami gość “Wybierz! Podcastu”. Patrzymy też dalej w przeszłość, na całą - sięgającą 1995 r. - historię debat przedwyborczych w Polsce. - Nic nie zmieniło się na lepsze. I raczej nie zmieni, jeśli o debatach będziemy sobie przypominać tylko w kampanii wyborczej. Zaczynamy o tym rozmawiać już w okresie, w którym są ogromne emocje przedwyborcze i wówczas sterują nami stratedzy kampanijni, którzy te emocje nakręcają. Media też mają w tym swój udział, bo organizacja debaty to dla nich coś ważnego. A gdy kurz bitewny opada, temat przestaje istnieć - dodaje prof. Agnieszka Budzyńska-Daca. Gość “Wybierz! Podcastu” postuluje, by w Polsce powstała organizacja przygotowująca debaty przedwyborcze. - To mogłoby działać na przykład przy Państwowej Komisji Wyborczej, niezależnie od polityków, choć oczywiście wchodziłoby w negocjacje z politykami, ale zajęłoby się czymś, co ma społeczną użyteczność. To byłoby wydarzenie, na które czekamy. Dopóki taka organizacja nie powstanie, będziemy przeżywać ciągle ten sam serial debaty o debacie - przekonuje prof. Agnieszka Budzyńska-Daca. Wskazuje, że w 2005 r. próbowano powołać organizację, która organizowałaby debaty przedwyborcze. Było nawet wstępne porozumienie między środowiskiem naukowym a częścią środowiska politycznego. Z pomysłu nic jednak nie wyszło i już do niego nie wrócono. - Mam wrażenie, że jeśli chodzi o debaty, zamiast być coraz lepiej, jest coraz gorzej. I będzie jeszcze gorzej - mówię do mojej rozmówczyni. - Też mam takie wrażenie - przyznaje badaczka. Wskazuje, że jedną z najlepszych debat w dotychczasowej historii była debata w TVP z 2005 r. między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim. - To pokazuje, że można. Ale niestety teraz uczestnicy nastawiają się, żeby wyrecytować, co mają przygotowane - dodaje. - To nie zmieni się, dopóki nie zgodzą się na to sztabowcy. A oni nie chcą ryzykować i tu kółko się zamyka. Kiedy kandydat wie, że będzie miał pięć 1-minutowych wypowiedzi, to przygotowuje sobie formułki na minutę - mówi prof. Budzyńska-Daca. - Organizacja debat jest wadliwa w swoim podstawowym kształcie - dodaje. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

29.06.20 - Prof. Jarosław Flis analizuje wyniki I tury wyborów prezydenckich
2020-06-29 20:15:30

W tym odcinku moim gościem jest prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym analizujemy wyniki I tury wyborów prezydenckich. W chwili nagrywania rozmowy znaliśmy dane z 99,77 proc. komisji. - Wyższa frekwencja to przede wszystkim efekt mobilizacji mieszkańców mniejszych miejscowości - wskazuje gość “Wybierz! Podcastu”. Tłumaczy, że o ile w dużych miastach frekwencja była na podobnym poziomie jak w poprzednich latach, o tyle w mniejszych miejscowościach ona wzrosła. Jak przekonuje badacz, 13 pkt. proc. różnicy między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim nie oznacza, że wszystko przesądzone. - Wynik Andrzeja Dudy jest podobny do wyniku PiS sprzed roku - tłumaczy prof. Jarosław Flis. - Z kolei ten elektorat przeciwny jest podzielony, ma różne pomysły na to, jak konkurować z PiS, ale łączy ich przekonanie, że Andrzeja Dudę trzeba zamienić na kogoś innego - dodaje. I przypomina pakt opozycji w wyborach do Senatu, dzięki któremu udało się konkurentom PiS zdobyć większość w izbie wyższej. - Teraz duża część z nich może zagłosować na Rafała Trzaskowskiego, ale część może też zostać w domach - zauważa socjolog. - Kandydat PO musi przekonać wyborców i sieci społeczne, że odsunięcie Andrzeja Dudy od władzy jest dla nich ważne. I to chyba mu się uda w przypadku wyborców PSL czy Lewicy, a nawet w dużej mierze wyborców Szymona Hołowni - prognozuje prof. Flis. Gość “Wybierz! Podcastu” wskazuje, że na korzyść Rafała Trzaskowskiego działa konfrontacyjny styl uprawiania polityki przez PiS. - Raczej mało będzie grup wyborców, którzy w II turze mieliby z entuzjazmem przyjść i zagłosować na Andrzeja Dudę. Ani elektorat Konfederacji, ani elektorat Szymona Hołowni nie wydaje się marzyć o tym, by Andrzej Duda jeszcze raz został prezydentem - mówi prof. Flis. - Jak się opowiada, że “jeszcze trochę i będziemy mieć 50 proc.”, to ponad 44 proc. - co jest dobrym wynikiem - wygląda na niepowodzenie. Gdyby nie strategia budowania sobie wrogów, zniechęcania wszystkich, to byłaby kolosalna przewaga przed II turą. Ale jest inaczej, ta walka będzie dużo bardziej wyrównana niż może się wydawać - zauważa prof. Jarosław Flis. Socjolog wskazuje: - Wyniki są bardzo stabilne. Dwa obozy polityczne, które przeciągają siłę w Polsce, mają jeszcze sporo siły. Oni nie są zagrożeni zniknięciem ze sceny polityczne, tak jak przebiegały podziały 15 lat temu, tak przebiegają teraz. Słuchaj nas na Wirtualnej Polsce , a także w Spotify i Google Podcasts, oceniaj nas w Apple Podcasts . Koniecznie polecaj nas swoim znajomym. Wspomnij o nas używając hasztagu #Wybierz! Podcast . --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

22.06.20 Prof. Tomasz Słomka o tym, co może prezydent RP, a co obiecują kandydaci. "Syndrom I sekretarza KC"
2020-06-22 12:19:54

W ostatnim odcinku przed I turą wyborów prof. Tomasz Słomka wyjaśnia, co może prezydent RP. Konfrontujemy to z obietnicami kandydatów, które wykraczają daleko poza prerogatywy głowy państwa. Komentuje wizytę w gminach dotkniętych ulewami. - Prezydent działał jako kandydat, a nie jako osoba odpowiedzialna za sprawy państwa, bo Konstytucja jasno mówi, że za politykę wewnętrzną i zagraniczną odpowiada Rada Ministrów - mówi prof. Tomasz Słomka. Politolog wskazuje, że podobnie było z aktywnością prezydenta ws. koronawirusa. - Gdybyśmy w tym roku mieli wybory parlamentarne, a nie prezydenckie, to słyszelibyśmy, że te wszystkie inicjatywy są pomysłami premiera czy lidera partii politycznej - mówi gość “Wybierz! Podcastu”. - Analizując polską politykę od wielu lat, mam wrażenie, że kampanie wyborcze prowokują kandydatów na prezydenta do zachowań de facto premierowskich. Kampanie, które się toczą, mają więcej wspólnego z kompetencjami rządu, niż prezydenta. Prezydent nie posiada mechanizmów władczych, które pozwoliłyby na realizację tych obietnic. I może zgłaszać inicjatywę ustawodawczą z takimi pomysłami jak bon turystyczny czy jakiś zasiłek. Ale jeśli nie ma za sobą większości parlamentarnej, nie będzie w stanie tego zrobić - tłumaczy prof. Słomka. Gość “Wybierz! Podcastu” wskazuje, że w Polsce mamy “prezydenturę arbitrażową”, a rolą prezydenta jest przede wszystkim gwarantowanie ciągłości państwa i pilnowanie sprawnego działania mechanizmów państwa. - Właściwie żaden z kandydatów tego nie rozumie, albo wie, że jest zmuszony grać rolę superpremiera. Mało jest w tej kampanii treści wpisujących się w rolę premiera - mówi prof. Tomasz Słomka. - Kampania Rafała Trzaskowskiego także nie dotyka istoty prezydentury. Ona ma na celu zbudowanie wyraźnej kontry do urzędującego prezydenta. Trzaskowski dołączył ze strategią zarysowania polaryzacji. Ale treści, które głosi, nie dotykają istoty prezydentury - ocenia politolog. - W społeczeństwie wykształciło się przekonanie, że mamy do czynienia z jakimś nowym wcieleniem I sekretarza. Ja to wręcz nazywam “syndromem I sekretarza”. Myślą, że skoro prezydent ma tak silne umocowanie i mówi o tylu ważnych sprawach, to ma uprawnienia z nimi związane - tłumaczy prof. Tomasz Słomka. - Powiem coś niepopularnego: dla mnie uzdrowieniem sytuacji byłoby odejście od wyborów powszechnych prezydenta (...) Celowym byłoby oderwanie kandydata na prezydenta od składanie obietnic właściwych dla urzędu premiera - dodaje gość “Wybierz! Podcastu”. Zauważa jednak, że w przewidywalnej przyszłości nie ma w Polsce szans na taką zmianę. Także dlatego, że wybory prezydenckie cieszą się największą popularnością. - Pokazalibyśmy, że za nic mamy zaangażowanie obywateli, mogłoby zacząć narastać przekonanie, że nie warto się angażować, bo władzy na tym nie zależy - dodaje. - Wydaje mi się to absolutnie niemożliwe, choć jako badacz jestem przekonany, że to byłoby właściwe - mówi. Badacz wskazuje, że polska konstytucja jest tak napisana, aby skłaniać ośrodki władzy do współpracy, a nie prowadzenia “wojny na górze”. - Przypominam sobie kohabitowanie prezydenta Kwaśniewskiego z rządem Jerzego Buzka. Po początkowych, bardzo nieprzyjemnych, atakach, te relacje układały się bardzo poprawnie. Prezydent Kwaśniewski niejako zezwalał, by rząd przeprowadzał te trudne reformy. Narracja, którą prowadzi teraz obóz rządowy, jest moim zdaniem nieprawdziwa - ocenia prof. Tomasz Słomka. W podsumowaniu tygodnia opowiadam m.in. o tym, jak dwa główne sztaby wyborcze inwestują w reklamę internetową. Z mojej analizy wynika, że obóz Andrzeja Dudy prowadzi znacznie bardziej profesjonalną kampanię na Facebooku i w Google. Z drugiej strony to Rafał Trzaskowski cieszy się większym zainteresowaniem internautów. 28 czerwca głosujemy. Aby podjąć świadomą decyzję, posłuchaj wywiadów z niemal wszystkimi kandydatami, którzy gościli w "Wybierz! Podcaście" w ostatnich tygodniach. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

15.06.20 r. Kandydat na prezydenta Waldemar Witkowski o 7-godzinnym dniu pracy i przeszłości Roberta Biedronia
2020-06-15 15:55:27

Do wyścigu prezydenckiego dołączył na dwa tygodnie przed wyborami, jako drugi w stawce kandydat lewicy. Gościem “Wybierz! Podcastu” jest Waldemar Witkowski, przewodniczący Unii Pracy. Opowiada o kampanii w dwa tygodnie i ostro atakuje Roberta Biedronia. Kiedy wydawało się, że stawka kandydatów w wyborach prezydenckich została zamknięta wraz z dołączeniem do niej Rafała Trzaskowskiego, decyzją Sądu Najwyższego dołączył do niej szef Unii Pracy, niegdyś koalicjanta SLD, dzisiaj konkuruje z kandydatem popieranym przez największą partię lewicową. - Przykro mi, że nie dotrzymał słowa w kilku miejscach. Kładę to na karb jego trudnego dzieciństwa. Nie każdy musiał uderzyć swoją matkę, nie każdy musiał gdzieś tam wychować się w domu dziecka. Ale to zostawia moim zdaniem olbrzymi ślad. I niepotrzebnie Robert Biedroń, który miał olbrzymi potencjał, obiecał pani prof. Płatek, że zrezygnuje z mandatu europosła. Zrobił krzywdę jej i sobie - atakuje Witkowski. - Tak nie powinno być. Ja dotrzymuję słowa w życiu. Może przez to mam mniej sukcesów w polityce, ale nie akceptuję okłamywania wyborców po to, by osiągnąć swój cel i żyć za publiczne pieniądze - mówi kandydat Unii Pracy na prezydenta. Kiedy wskazuję, że wyciąganie konkurentom bolesnych epizodów z przeszłości jest mało eleganckie, Witkowski odpowiada: - To rzutuje na przyszłość. Z domu się jakieś wartości wynosi. Rodzina kształtuje człowieka. Wychowanie dzieci, współpraca w rodzinie, powoduje, że inaczej podchodzimy do problemów. Nie z każdego da się zrobić człowieka, który rozumie potrzeby innych i tyle. Ale nie chcę tu atakować Biedronia. Znam go, jesteśmy po imieniu, ale nie interesuje mnie, czy on startuje. Mam swój program. Ale w dalszej części rozmowy znowu wbija szpile Robertowi Biedroniowi. - Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby będąc europosłem, pchać na siłę na jedynkę poselską swojego partnera. Waldemar Witkowski opowiadał też o swoim planie na zdobycie jak największej liczby głosów. - Dwa tygodnie na kampanię to rzeczywiście bardzo trudne. Nie spodziewałem się tej decyzji Sądu Najwyższego, raczej nastawiałem się na skarżenie wyniku wyborów, no ale stało się jak się stało, trzeba rękawy zakasać - mówi gość “Wybierz! Podcastu”. Waldemar Witkowski zapowiada, że pojawi się na debacie TVP i czeka na zaproszenie na debatę TVN. - Nie będę robił banerów, bo nawet nie zdążę ich rozwieźć - dodaje. Kandydat zapowiada, że sam wpłaci środki na kampanię. - Byłoby niegrzecznie, gdybym prosił innych, a sam nie wpłacił - mówi Waldemar Witkowski. Dodaje, że zwykle stara się wpłacać na własną kampanię maksymalną dopuszczalną kwotę. Tematem, który może być najbardziej nośny w kampanii Witkowskiego, jest skrócenie dnia pracy. - W spółdzielni mieszkaniowej, którą zarządzam wszyscy, którzy chcą, pracują 7 godzin dziennie. Minęło 10 lat od wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy, czas wprowadzić 7-godzinny - apeluje kandydat Unii Pracy. - Po to wszystko produkujemy, żeby ludzie mogli z tego korzystać. Muszą mieć na to więcej czasu - dodaje gość “Wybierz! Podcastu”. - Wydajność pracownika, czy pracuje 6, czy 7 godzin, nie rośnie. Nie da się pracować 8 godzin, nie mówiąc już o nadgodzinach, w pełni efektywnie - mówi. - Nie widzę powodu, by Polacy, będąc od tylu lat w UE, musieli pracować 8 godzin, kiedy można mniej - dodaje. Chwali też skrócenie przez PiS wieku emerytalnego. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

8.06.20 r. RPO prof. Adam Bodnar o wyborach, atakach TVP na Trzaskowskiego i LGBT oraz ułaskawieniu Jana Śpiewaka
2020-06-08 16:50:22

W tym odcinku “Wybierz! Podcastu” moim gościem jest Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, z którym rozmawiam o wyborach i ich zgodności z prawem, o tym, jak działają media publiczne, o prawach obywateli w czasach pandemii i o tym, kto mógłby zastąpić go po zakończeniu kadencji we wrześniu. - W coraz mniejszym stopniu funkcjonujemy w świecie, który opiera się na języku konstytucji i głębokim poszanowaniu zasad praworządności, a coraz częściej do głosu dochodzą wybory polityczne, które mają większe znaczenie niż konstytucja - mówi prof. Bodnar. Gość “Wybierz! Podcastu” ma nietypowe porównanie, obrazujące naszą sytuację. - To tak, jakbyśmy stali na materacu wodnym - trzymamy grunt, ale ten materac cały czas się chwieje i nasza sytuacja jest niestabilna. Być może wytrwamy, być może uda się uratować podstawowe wartości demokratyczne, ale to nie jest takie pewne - zastrzega Rzecznik Praw Obywatelskich. - Niby jesteśmy wszyscy jakoś umówieni na wybory 28 czerwca, ale przecież nie ma pewności, że za chwilę nie zostanie wprowadzony stan nadzwyczajny, i ten stolik zostanie wywrócony - dodaje. Prof. Adam Bodnar mówi też o toczącej się kampanii w stanie pandemii. - Trzymajmy się rekomendacji dotyczących wirusa. Powinni to robić wszyscy kandydaci - to też ich odpowiedzialność, by przez ich spotkania wyborcze nie rozprzestrzeniać koronawirusa. Jest na to wiele sposobów - zauważa. - Wszyscy ponosimy odpowiedzialność, czy epidemię uda się zatrzymać - dodaje gość “Wybierz! Podcastu”. Prof. Bodnar uważa, że mimo poluzowania obostrzeń, nadal są podstawy do wprowadzenia stanu wyjątkowego, o który apelowano do rządzących na początku pandemii. - Jestem typem konstytucjonalisty-dinozaura, nie jest tak, że pod wpływem chwili zmieniam poglądy - mówi gość “Wybierz! Podcastu”. - Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz został wprowadzony stan nadzwyczajny, gdyby została podjęta taka decyzja polityczna - dodaje. Pytam też Rzecznika Praw Obywatelskich o ewentualną odpowiedzialność urzędników, którzy nie wprowadzili stanu nadzwyczajnego, choć były ku temu mocne przesłanki. - Ta odpowiedzialność oczywiście jest - mówi prof. Bodnar. - Kłopot w Polsce polega na tym, że mechanizmy odpowiedzialności karnej i konstytucyjnej zostały zablokowane, bo ta druga zależy od większości parlamentarnej, a ta nie jest zainteresowana tym, by się rozliczać. A od 2016 r. prokuratura jest podporządkowana polityce, ta sama osoba jest ministrem i prokuratorem generalnym, trudno się spodziewać, by prokuratura działała niezależnie w sprawach o charakterze politycznym - ocenia gość “Wybierz! Podcastu”. Rozmawiamy też o eksploatowanym w kampanii wątku osób LGBT, o których właściwie codziennie mówią media publiczne i o uderzaniu w Rafała Trzaskowskiego kwestiami religii. - Czasami zastanawiam się, że skoro Rafał Trzaskowski jest tak atakowany, a nie jest daleko od wiary katolickiej, to co “Wiadomości” powiedziałyby o mnie, gdzie moje podejście do tych tematów jest znacznie bardziej radykalne - zauważa Adam Bodnar. Pytam też Adama Bodnara o jego opinię na temat ułaskawienia Jana Śpiewaka. - To bardzo skomplikowana sprawa, bo to prawomocny wyrok - wzdycha. - Chcę podkreślić, że działalność Jana Śpiewaka, przede wszystkim w czasach stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, oceniam pozytywnie, bo doprowadził do ujawnienia wielu nadużyć w aferze reprywatyzacyjnej - dodaje. Adam Bodnar deklaruje, że zgodnie z obietnicą sprzed 5 lat, nie będzie ubiegał się o drugą kadencję Rzecznika Praw Obywatelskich. - Uważam, że są w Polsce nieliczne osoby, ale są, które byłyby w stanie uzyskać poparcie obu izb parlamentu, a jednocześnie mają na tyle duży autorytet społeczny, że byłyby w stanie uzyskać poparcie Sejmu i Senatu. To oczywiście by oznaczało, że partia rządząca musiałaby pójść na kompromis. Ale wierzę, że ten kompromis uda się znaleźć - przekonuje. Nie chce jednak zdradzać nazwisk. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

1.06.2020 r. Sędzia Wojciech Hermeliński o konstytucyjności daty wyborów, nielegalnej pre-kampanii i tłitach Krystyny Pawłowicz
2020-06-01 14:05:15

W tym odcinku moim gościem jest były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Wojciech Hermeliński. Rozmawiamy o tym, który termin wyborów i jaka forma ich przeprowadzenia jest zgodna z konstytucją. Mówimy też o sprzecznej z prawem pre-kampanii i sprzecznej z obyczajami aktywności tłiterowej sędzi Trybunału Konstytucyjnego Krystyny Pawłowicz. Zaczynamy od opublikowanej w dniu naszej rozmowy uchwały PKW z 10 maja. - Nie bardzo wiem, co można analizować przez trzy tygodnie w tej kilkunastozdaniowej uchwale PKW - wskazuje gość “Wybierz! Podcastu”. - PKW przyjęła najlepsze z najgorszych rozwiązań, bo każde z rozważanych rozwiązań było obciążane wadami, włącznie z wadą konstytucyjną - dodaje. Sędzia Hermeliński odnosi się też do zarzutów fikcyjności stwierdzenia braku kandydatów, choć przecież kandydaci byli. - Przyjęto rodzaj fikcji, że nie było kandydatów, choć kandydaci byli, ale trzeba było jakoś ten niechlubny rozdział wyborów, których nie było, zamknąć. Dzięki temu można było przystąpić do przygotowania nowych wyborów. Ostatecznie PKW wzięła na siebie ciężar przygotowania takiej uchwały, zdając sobie sprawę z możliwej krytyki, ale przerwano ten chocholi tanie - dodaje były przewodniczący PKW. Gość “Wybierz! Podcastu” jest przekonany, że PKW jest w stanie przygotować głosowanie hybrydowe na 28 czerwca. - Większość prac jest już zrealizowana, to co zrobiono na 10 maja nie przepadło. Trzeba będzie przygotować wzór karty wyborczej, bo ten przygotowany w lutym został przechwycony przez ministra Sasina i teraz te karty zalegają gdzieś w magazynach. Więc trzeba będzie przygotować nową kartę - wskazuje nasz rozmówca. - W tej ustawie powinien być zapisany terminarz wyborczy. To nie może być tak, że pani marszałek Sejmu sobie dowolnie zdecyduje - mówi sędzia Hermeliński, szczególnie wyróżniając daty rejestracji nowych komitetów i nowych kandydatów. - Nie wyobrażam też sobie, by na wniosek ministra zdrowia można te terminy przekładać - dodaje. Pytam też o przekroczenie konstytucyjnego terminu, według którego wybory zarządza się najpóźniej na 75 dni przed upływem kadencji prezydenta. Ten termin minął 23 maja. - Nasza konstytucja nie przewidziała, że wybory nie odbędą się z powodu nieudolności władz, nieudolności Sejmu, rażącego naruszenia prawa przez Sejm przy uchwalaniu tej ustawy kopertowej czy innych przyczyn, ale trzeba sobie w jakichś sposób radzić. Do wyborów musi dojść - podkreśla sędzia Hermeliński. Gość “Wybierz! Podcastu” przekonuje, że koncepcja poczekania na upływ kadencji prezydenta ma dziury. - Przyjmuje się rodzaj fikcji, bo czeka się na opróżnienie urzędu prezydenta. Ale jest art. 131 konstytucji, gdzie przedstawione są przesłanki. Tam jest m.in. śmierć, zrzeczenie się urzędu, orzeczenie nieważności wyborów czy złożenie z urzędu przez Trybunał Stanu. Nie ma nieprzeprowadzenia wyborów w terminie - zauważa sędzia TK w stanie spoczynku. Rozmawiamy też o pre-kampanii, którą prowadzą kandydaci, choć nie są formalnie zarejestrowani. - PKW zawsze przed wyborami była wyśmiewana, że nic nie robi, bo taka jest prawda. Kiedy przychodziły do mnie skargi, mogłem je tylko przekazać prokuraturze i policji. One też niewiele mogły zrobić, bo nie ma podstawy prawnej do ukarania takich działań. Dopóki ustawodawca nie wprowadzi zmian, tak będzie się działo - ocenia sędzia Wojciech Hermeliński. Na koniec pytam Wojciecha Hermelińskiego, który jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, o internetowe wpisy Krystyny Pawłowicz. - Sędzia powinien powstrzymać się od zamieszczania na publicznych forach wpisów zahaczających o politykę - ocenia. - To nie przystoi sędziemu, narusza zasadę niezawisłości i powagę urzędu - dodaje. Wskazuje, że prezes Trybunału Konstytucyjnego ma środki dyscyplinujące, ale nie sądzi, by użyto ich wobec Krystyny Pawłowicz. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

25 maja 2020 r. Lech Wałęsa o wyborach, Trzaskowskim i "Solidarności"
2020-05-25 20:00:59

Były prezydent Lech Wałęsa deklaruje, że weźmie udział w wyborach, jeśli opozycja będzie w stanie kontrolować prawidłowość ich przebiegu. Przekonuje, że o ile w pierwszej turze wyborów partie opozycyjne powinny wystawić własnych kandydatów, to w drugiej konieczne jest poparcie jednego konkurenta Andrzeja Dudy. - Jeśli nie przekroczą barier chamstwa i bezczelności, to będzie możliwość wspólnego wystąpienia. Ale jeśli popełnią jakieś niegrzeczne rzeczy, to trudniej będzie się porozumieć - mówi gość “Wybierz! Podcastu”. Spytałem też Lecha Wałęsę, czy jego zdaniem wymiana Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego to dobry ruch. - Tak, bo polskie społeczeństwo jeszcze nie dorosło do tego, by kobieta mogła przyjmować defilady wojskowe - diagnozuje. - To warunki jej przeszkodziły, a nie wielkość. Ta kandydatura byłaby lepsza w spokojnej sytuacji - dodaje były prezydent. - Trzaskowski jest jednak warszawiak, z dużego środowiska, intelektualnie jest bardzo wysoko, więc ludzie mogą nie dorastać do jego wielkości i to może mu przeszkadzać w wyborach. Jest za dobry jak na te czasy, ta jego wielkość może mu przeszkadzać - przestrzega Lech Wałęsa. - Ma szczęście, że nie ma tyle lat co ja, bo zrobiliby go agentem - dodaje. Były lider “Solidarności” mówi też o przywróceniu Jacka Kurskiego do władz TVP. - To są policzki, które oni wymierzają społeczeństwu. Tych policzków jest coraz więcej (...) Musimy robić wszystko, by ich odesłać do lamusa - apeluje Wałęsa. - To co robią rządzący to nie jest demokracja, to są kryminalne zagrywki - dodaje. 5 lat temu Andrzej Duda wygrał wybory. Co podobało się Wałęsie? - Muszę z przykrością stwierdzić, że nic. No, może jego żona - śmieje się były prezydent. Kiedy zauważam, że Agata Duda też jest przedmiotem krytyki, bo zbyt rzadko zabiera głos, Wałęsa odpowiada: - No właśnie dlatego, bo moja dużo mówi. Były prezydent przekonuje też, że rozliczenie PiS będzie koniecznością po odsunięciu ich od władzy.- Muszą być rozliczenia, aby budować. Musimy oczyścić sytuację, musimy wykazać, że kraj ma się inaczej rozwijać, że takie postawy są naganne. Muszą odpowiedzieć za swoje czyny - mówi gość “Wybierz! Podcastu”’. - Oni władzy nie oddadzą, zniszczą wszystko, co tu jest możliwe. Od dawna ostrzegałem przed kryterium ulicznym, przed wojną domową, bo oni do tego zmierzają, inaczej się z nimi nie da. Łamią wszelkie zasady, wprowadzają zakazy, że nic nie można zrobić, chyba że na ulicy. A my tego nie chcemy, chcemy zmian wprowadzanych kartką wyborczą - przekonuje. Wałęsa krytykuje też poczynania władz w trakcie narodowej kwarantanny: wizytę prezesa Kaczyńskiego na cmentarzu, spotkanie Andrzeja Dudy z wyborcami na bazarze w Garwolinie czy wizytę premiera Morawieckiego w kawiarni. - To są tak nieprawdopodobne przekręty, oszustwa, to się nie mieści w głowie. Oni teraz się bronią, bo jak demokracja się dobierze do rozliczeń, to za mało będzie kryminałów. I oni to wiedzą, dlatego kombinują, jak tu oszukać wybory. Oni wiedzą, że nie mają wyjścia - ocenia były prezydent. W tym roku 40. urodziny obchodzi NSZZ Solidarność. Czego swojemu dawnemu związkowi życzy Wałęsa? - Tego, czego od mojego odejścia: zwińmy sztandary, jest inna epoka - mówi. Pytam też Wałęsę o jego wywiady dla kremlowskich mediów, za udzielanie których jest krytykowany. - Bo mimo wszystko schrzaniłem końcówkę. Zacząłem pięknie, a zostawiłem resztę na drugą kadencję. I byłbym wyczyścił stosunki polsko-rosyjskie - mówi. Gość “Wybierz! Podcastu” zawsze był aktywnym podróżnikiem, teraz jednak jest uziemiony. - Trafili mnie mocno, miałem dużo kontraktów, to wszystko upadło. Bardzo źle się stało. Ja jestem gotowy - zdradza Wałęsa. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

18 maja 2020 r. Gość: dr Zofia Smełka - Leszczyńska o plakatach wyborczych
2020-05-18 14:35:43

Kolejny “Wybierz! Podcast” bez polityków. Dr Zofia Smełka-Leszczyńska opowiada w nim o polskich plakatach wyborczych. Analizujemy zarówno te z ostatniej kampanii prezydenckiej, jak i te, które najbardziej pamiętamy z ostatnich 30 lat zmagań wyborczych w naszym kraju. - Moją uwagę zwróciły plakaty Szymona Hołowni, bo to chyba pierwszy przypadek w Polsce, gdy na plakacie nie ma nazwiska kandydata, tylko hasło “Szymon ma mój głos” - mówi dr Zofia Smełka-Leszczyńska. - To wydaje się zabiegiem niespecjalnie wyrafinowanym, ale jego znacznie jest takie, że “Szymon jest kumplem całego elektoratu, Szymon jest bliskim człowiekiem, Szymon to nie jest ktoś z elit” - wskazuje gość “Wybierz! Podcastu”. Ekspertka zauważa, że o innych kandydatach nie myślimy w taki sposób. - Nie mówimy “Rafał” o Trzaskowskim, “Andrzej” o Dudzie czy “Gosia” o Kidawie-Błońskiej. Dla wielu wykreślenie nazwiska z plakatu wyborczego byłoby przejawem skrajnego nieprofesjonalizmu. A tu, moim zdaniem, osiągnięto doskonały efekt przybliżenia kandydata elektoratowi - dodaje autorka książki “Usunąć do 30 dni. Semiotyka polskich plakatów wyborczych”. Dr Smełka-Leszczyńska mówi też o tym, że plakat Małgorzaty Kidawy-Błońskiej pokazywał, na jakie kompromisy muszą iść kobiety w polityce. - Mogą określić się, zgodnie ze swoją płcią, jako “prawdziwa”, ale muszą określić się jako “prezydent”, zgodnie z historycznie przyjętą płcią stanowiska, bo historycznie prezydent to mężczyzna - dodaje. Badaczka zwraca też uwagę na specyfikę medium. - Treści wideo szybko przemijają, a plakaty często wiszą jeszcze długo po wyborach, a na nich ci wszyscy niedoszli prezydenci i premierzy - mówi dr Zofia Smełka-Leszczyńska. - Nie istnieje żadne eksperymentalne badanie skuteczności plakatów. Wszyscy tą skuteczność im przypisują, dlatego boją się z nich zrezygnować - zauważa gość “Wybierz! Podcastu”. - O ile jesteśmy w stanie wyłączyć się z wszystkich form kampanii - internetu, telewizji, to plakatu nie da się uniknąć. Na tym polega przewaga tego archaicznego medium nad innymi - jeśli stoimy na przystanku w trakcie kampanii wyborczej, mamy w polu widzenia kilka kilkanaście plakatów. Ja to nazywam “przymusem patrzenia”. Aby ich uniknąć, musielibyśmy nie wychodzić z domu - wskazuje badaczka. Plakaty są też formą prężenia muskułów przez partie. - Im więcej ktoś ma plakatów czy billboardów, w im droższych są one miejscach, im są ładniejsze, tym bardziej jest to emanacja siły ugrupowania. Po tym się poznaje słabe partie, że nie mają one plakatów wyborczych - wyjaśnia dr Zofia Smełka-Leszczyńska. Ekspertka wyjaśnia też, jaka jest różnica między billboardami wynajmowanymi od firm reklamowych, a plakatami wieszanymi na płotach zwolenników. - To oznacza, że dany człowiek nie wstydzi się, a wręcz jest dumny z popierania konkretnego kandydata - mówi gość “Wybierz! Podcastu”. - Mam wrażenie, że to przyszło ze Stanów, gdzie bardzo silna jest ta tradycja deklarowania, kogo popierają mieszkańcy danej posesji - dodaje. - W ciągu ostatnich 30 lat plakaty wyprały się ze znaczenia. Porozumienie Centrum miało na plakatach nawet 6 postulatów programowych, one były bardzo złożone i używały trudnego słownictwa. To była poważna deklaracja polityczna. Dzisiaj eksponuje się na plakatach właściwe tylko twarz kandydata - mówi dr Zofia Smełka-Leszczyńska. Druga część programu to podsumowanie tygodnia, a w nim przede wszystkim o rezygnacjach Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Kamila Zaradkiewicza, a także wskazaniu Rafała Trzaskowskiego na nowego kandydata PO. Opisuję też udział Andrzeja Dudy w Hot 16 Challenge i przypominam słowa kandydata sprzed 5 lat, kiedy Andrzej Duda chciał równego traktowania wszystkich kandydatów przez media publiczne. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

11 maja 2020 r. Gość: dr Mikołaj Małecki
2020-05-11 20:20:40

W tym odcinku “Wybierz! Podcastu” nie rozmawiam z kandydatami na prezydenta, ale z prawnikiem. Dr Mikołaj Małecki pomaga nam zrozumieć, jak doszło do tego, że zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie się nie odbyły i kto za to odpowiada. - Może się zdarzyć tak, że w normalnej sytuacji wybory nie mogą się odbyć z przyczyn faktycznych: powódź, wichura. Ale tutaj sytuacja jest inna: nie możemy głosować nie ze względów faktycznych, tylko prawnych. Ważne, żeby to rozróżnić. Z tego powodu trudno to dzisiejsze wydarzenie nazywać wyborami - tłumaczy dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gość “Wybierz! Podcastu” wskazuje, że przyczyn trzeba szukać w połowie kwietnia, kiedy odebrano państwowej komisji wyborczej m.in. prawo do ustalenia wzoru kart do głosowania. - Wybory zostały zlikwidowane działaniami większości sejmowej - wskazuje autor bloga Dogmaty Karnisty . - Przez to jesteśmy w próżni prawnej, bo trwa postanowienie marszałek Sejmu o wyborach 10 maja, a z drugiej strony nie ma możliwości ich zorganizowania - dodaje dr Małecki. - To sytuacja bez precedensu. Jako karnista patrzę na to z przerażeniem, ale też z zaciekawieniem, bo to wyzwanie: co z tym wszystkim należy zrobić - przyznaje dr Małecki. - Jeśli ktoś ma do wyboru postąpić zgodnie z prawem, a wybiera czyn bezprawny, który jest opisany kodeksie karnym, to podlega odpowiedzialności karnej - dodaje. Wskazuje trzy obszary prawa, które mogli naruszyć rządzący. - Jest wiele opinii, że to minister Sasin jest pierwszą osobą w kolejce, by zweryfikować jego odpowiedzialność karną - wskazuje. Dr Małecki mówi m.in. o przekroczeniu uprawnień przez urzędnika. - Obowiązuje zasada: im większym zaufaniem Cię obdarzono, tym większa spoczywa na tobie odpowiedzialność - dodaje. - Do weryfikacji jest też postępowanie innych osób. Kodeks karny zakreśla odpowiedzialność bardzo szeroko. Wchodzą w grę wszystkie formy współdziałania, nakłanianie innych osób do przekroczenia uprawnień, nawet nie trzeba być funkcjonariuszem publicznym, by tu odpowiadać. Wszelkie formy pomocy, kierowanie działaniami innej osoby, sprawstwo polecające - te wszystkie instytucje prawa karnego będą wchodziły w grę - mówi karnista. Na koniec gość “Wybierz! Podcastu” wskazuje, że choć konstytucja nie przewidziała pewnych sytuacji, nie oznacza, że politycy nie unikną odpowiedzialności za łamanie prawa. - Konstytucja nie przewidziała, że wybrane demokratycznie władze będą z taką pogardą traktowały prawo - mówi. - Ale nie bądźmy pesymistami. Przestępstwa, o których mówimy, mają długi okres przedawnienia, więc nawet jeśli teraz niektóre organy władzy publicznej działają zgodnie ze standardami, nie znaczy, że w przyszłości tej odpowiedzialności nie będzie można wyegzekwować - zapewnia dr Małecki. Artykuł dra Małeckiego o decyzji PKW Słuchaj nas na Wirtualnej Polsce , subskrybuj nasz kanał w Spotify i Google Podcasts, oceniaj nas w Apple Podcasts . Koniecznie polecaj nas swoim znajomym. Wspomnij o nas używając hasztagu #Wybierz! Podcast . --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

4 maja 2020 r. Goście: Jan Kanthak, Karolina Iwańska
2020-05-04 20:40:27

Teoretycznie w najbliższą niedzielę mają się odbyć wybory prezydenckie. Gościem tego odcinka jest Jan Kanthak, członek sztabu Andrzeja Dudy. Rozmawiam też z Karoliną Iwańską z Fundacji Panoptykon na temat niezwykle interesującego raportu o mikrotargetowaniu internetowym w kampanii parlamentarnej w 2019 r. Na koniec cotygodniowe podsumowanie kampanii, a w nim m.in. Sądzie Najwyższym, Szymonie Hołownii i szefie PKW. Jan Kanthak opowiada o przygotowaniach do piątkowej konwencji Andrzeja Dudy, na której prezydent zaprezentował swój program wyborczy. - To pokazuje, że głowy są pełne pomysłów, że w Zjednoczonej Prawicy nie jesteśmy sytymi kotami, które przyzwyczaiły się do tego, że rządzą, tylko wciąż mamy pomysły i jesteśmy głodni zmieniania Polski na lepsze, wprowadzania kolejnej “Dobrej Zmiany”. W sztabie są bardzo dobre nastroje - dodaje. Pytam też polityka Zjednoczonej Prawicy o niezrealizowane obietnice, takie jak kwota wolna od podatku na poziomie 8 tys. zł czy przewalutowanie kredytów frankowych. - Pan prezydent ma inicjatywę ustawodawczą i złożył odpowiednie projekty - broni Kanthak. - Czyli zły PiS przeszkodził prezydentowi w zrealizowaniu obietnic? - dopytuję. - Programy społeczne ustanowione przez Zjednoczoną Prawicę i prezydenta Dudę zmieniają życie Polaków. Wiem, że często się o tym powtarza, ale kiedy prezydent Duda proponował 500 plus czy obniżenie wieku emerytalnego, spotykał się z rechotem ze strony Donalda Tuska czy Jana Vinventa-Rostowskiego - mówi Kanthak. - Chciałbym, żeby ktoś pokazał mi prezydenta, który w takim stopniu zrealizował swoje obietnice - dodaje. Poseł PiS mówi też o zniesieniu wiz do USA. - Nie ukrywam, uważam, że to osobisty sukces Andrzeja Dudy, któremu dzięki dobrym osobistym relacjom z Donaldem Trumpem udało się sprawić, by amerykańska administracja przychylniej patrzyła na polskie wnioski wizowe - przekonuje. Jan Kanthak przekonuje, że Andrzej Duda zawetował więcej ustaw PiS niż Bronisław Komorowski ustaw PO. - Oczywiście, że prezydent Andrzej Duda jest związany z obozem Zjednoczonej Prawicy, bez tego nie byłyby możliwe te wszystkie programy społeczne. Proszę zobaczyć, co dzieje się w Senacie - widzimy, jak wyglądałoby rządzenie Polską, gdyby opozycja miała urząd prezydenta - dodaje. - Oczywiście opozycja będzie podważała wynik wyborów, oczywiście, jeśli je przegra, bo jeśli je wygra, tak jak w Aleksandrowie Kujawskim, zaakceptuje je - przekonuje Kanthak. - Rządzący są od tego, by nie pozwolić zawiesić demokracji na haku, bo jest epidemia. Demokracja trwa - dodaje gość “Wybierz! Podcastu”’. Polityk PiS uderza też w Małgorzatę Kidawę-Błońską. - Patrząc na poparcie dla kandydatki PO, sądzę, że aż nadto wykorzystała kampanię, by zaprezentować się Polakom - kpi Jan Kanthak ze sztabu Andrzeja Dudy. W drugiej części “Wybierz! Podcastu” rozmawiam z Karoliną Iwańską z Fundacji Panoptykon, współautorką raportu “Kto (naprawdę) Cię namierzył?” ( przeczytasz go tutaj ). Ekspertka opowiada o tym, czym jest mikrotargetowanie internetowe, a także jak wykorzystuje się je w kampanii wyborczej. - Polskie partie wykorzystują to narzędzie na bardzo małą skalę. To nas zaskoczyło, polskie partie są bardziej zachowawcze w porównaniu z brytyjskimi czy amerykańskimi - mówi Karolina Iwańska. - W polskich kampaniach wydatki na kampanię w internecie nadal są niskie - to 8-9 proc. Widać, że politycy nadal stawiają na te tradycyjne metody dotarcia do wyborców. Może to zmieni się w obecnej kampanii, choć na razie patrząc na reklamy na Facebooku widać, że wydatki są nadal niskie - dodaje ekspertka Fundacji Panoptykon. --- Send in a voice message: https://anchor.fm/wybierz-podcast/message

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie