:: ::

To pytania wraca regularnie: co my możemy zrobić? Przecież to tak daleko, a odpowiedzialność tak rozmyta, bo ilu pośredników stoi między samochodem na "bio"etanol i fabryką zanieczyszczającą dzielnicę toluenem? Skąd mamy wiedzieć, że plantacje sosen marginalizują ludność Guaraní, skoro firma ma radosne "eko"certyfikaty, jest emisyjnie neutralna i w papierach doskonała? Dlaczego mielibyśmy się sprzeciwiać odkrywkowemu wydobyciu złota czy litu, jeśli kopalnia konsultowała się -tak twierdzi- z mieszkańcami okolicy?


Czy wiedzieć, co się dzieje naprawdę, jest obowiązkiem dziennikarzy, czy może nas wszystkich, a przynajmniej pracowników danej firmy? Istnieje tendencja by spychać odpowiedzialność na aktywność konsumencką. Czy "świadomy konsument" jest w stanie cokolwiek zmienić? A co z aktywnością sprawczą podczas 8 godzin codziennej pracy?


Na niedawnym spotkaniu z inwestorami Demian Reidel, szef doradców prezydenta Mileia, zachwalał, że Argentyna oferuje obszerne terytoria, dostęp do wody i energii. Jedyny problem jest taki, przyznał Reidel, że Argentyna jest zamieszkana przez Argentyńczyków. Najlepiej, gdyby ich nie było. Nie tylko Reidel tak twierdzi: dla władz i elit latynoamerykańskich, zainteresowanych tylko i wyłącznie łatwym zyskiem z eksportu surowców, mieszkańcy miejsc, gdzie takie surowce występują, mogliby nie istnieć. Dzisiaj nie potrzeba już ich niewolniczej pracy, wszystko załatwi kilka solidnych maszyn.


To właśnie oni, mieszkańcy "zonas de sacrificio", regionów przeznaczonych na poświęcenie i zniszczenie spotkali się w Famatinie w ramach festiwalu Puentes de Agua, by wymienić się doświadczeniami z frontu walki o prawo do życia.


Jest to odcinek podkastu:
Podcast Latynoamerykański

Raz w miesiącu spotkamy się, by lepiej poznać Amerykę Łacińską.

IG @latynoamerykanski
https://latynoamerykanski.pl/

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie