Czy my się znamy?
Kategorie:
Społeczeństwo i Kultura
Społeczeństwo i Kultura
Zagadka Sfinksa i iluzja tożsamości
2026-05-23 10:26:41
Na pierwszy rzut oka odpowiedź na pytanie zadawane przez Sfinksa wydaje się prosta. Istota, która rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech to człowiek. Ale być może prawdziwa zagadka nigdy nie dotyczyła sposobu poruszania się. Być może Sfinks pyta o coś znacznie trudniejszego: jak to możliwe, że dziecko, dorosły i starzec są jednym człowiekiem? W tym odcinku podcastu Czy my się znamy? przyglądam się mitowi o Sfinksie i Edypie jako opowieści o czasie, tożsamości i przemijaniu. Rozmawiam o tym, dlaczego tak trudno rozpoznać siebie w dziecku, którym kiedyś byliśmy, i w starcu, którym kiedyś się staniemy. Sięgam do psychoanalizy, współczesnej psychologii oraz filozofii Dereka Parfita, by zastanowić się, czym właściwie jest „ja” i czy istnieje coś trwałego, co przechodzi przez całe nasze życie. To odcinek o zagadce, której być może nie rozwiązuje się intelektem, lecz dopiero wtedy, gdy człowiek potrafi uznać własną naturę z jej zależnością, kruchością, zmiennością i śmiertelnością. Bo być może odpowiedź na pytanie Sfinksa to nie tylko: „człowiek”. Być może to przede wszystkim: „ja”.
Na pierwszy rzut oka odpowiedź na pytanie zadawane przez Sfinksa wydaje się prosta. Istota, która rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech to człowiek. Ale być może prawdziwa zagadka nigdy nie dotyczyła sposobu poruszania się. Być może Sfinks pyta o coś znacznie trudniejszego: jak to możliwe, że dziecko, dorosły i starzec są jednym człowiekiem?
W tym odcinku podcastu Czy my się znamy? przyglądam się mitowi o Sfinksie i Edypie jako opowieści o czasie, tożsamości i przemijaniu. Rozmawiam o tym, dlaczego tak trudno rozpoznać siebie w dziecku, którym kiedyś byliśmy, i w starcu, którym kiedyś się staniemy. Sięgam do psychoanalizy, współczesnej psychologii oraz filozofii Dereka Parfita, by zastanowić się, czym właściwie jest „ja” i czy istnieje coś trwałego, co przechodzi przez całe nasze życie. To odcinek o zagadce, której być może nie rozwiązuje się intelektem, lecz dopiero wtedy, gdy człowiek potrafi uznać własną naturę z jej zależnością, kruchością, zmiennością i śmiertelnością. Bo być może odpowiedź na pytanie Sfinksa to nie tylko: „człowiek”. Być może to przede wszystkim: „ja”.
W tym odcinku podcastu Czy my się znamy? przyglądam się mitowi o Sfinksie i Edypie jako opowieści o czasie, tożsamości i przemijaniu. Rozmawiam o tym, dlaczego tak trudno rozpoznać siebie w dziecku, którym kiedyś byliśmy, i w starcu, którym kiedyś się staniemy. Sięgam do psychoanalizy, współczesnej psychologii oraz filozofii Dereka Parfita, by zastanowić się, czym właściwie jest „ja” i czy istnieje coś trwałego, co przechodzi przez całe nasze życie. To odcinek o zagadce, której być może nie rozwiązuje się intelektem, lecz dopiero wtedy, gdy człowiek potrafi uznać własną naturę z jej zależnością, kruchością, zmiennością i śmiertelnością. Bo być może odpowiedź na pytanie Sfinksa to nie tylko: „człowiek”. Być może to przede wszystkim: „ja”.
O babciach, dziadkach i nastolatkach
2026-04-06 23:22:04
W tym odcinku rozmawiam z Anną Kaplińską-Struss – psychoterapeutką dzieci i młodzieży oraz pomysłodawczynią grup terapeutycznych dla seniorów: babć i dziadków. W terapii dzieci i nastolatków bardzo często obecni są rodzice. To oni uczestniczą w konsultacjach, mierzą się z poczuciem winy, bezradnością, napięciem i odpowiedzialnością. A tuż obok nich są często jeszcze inni ważni uczestnicy rodzinnego życia – babcie i dziadkowie. Obecni, zaangażowani, czasem pomagający, czasem komplikujący relacje, czasem bardzo bliscy wnukom. A jednocześnie często nieobecni w polu widzenia psychoterapii. Rozmawiamy o wykluczeniu terapeutycznym babć i dziadków. O ich miejscu w rodzinie, ale bez sentymentalnego lukru i łatwych obrazków. Nie interesuje nas wyłącznie babcia piekąca ciasto i dziadek zabierający wnuki na spacer. Interesują nas również ambiwalencje, konflikty lojalności, rywalizacja pokoleń, poczucie odsunięcia, utraty znaczenia i trudne emocje związane ze starzeniem się. Rozmawiamy też o dzieciach jako wnukach. O tym, czego dzieci potrzebują od babć i dziadków. O tym, co wnuki mogą wnieść do życia starszych osób. O tym, dlaczego relacja między nastolatkiem a dziadkiem bywa czasem bardziej szczera i mniej napięta niż relacja z rodzicem. Punktem wyjścia stają się podobieństwa między adolescencją a późną dorosłością. Nastolatki i seniorzy przechodzą przez własne zadania rozwojowe. W obu tych okresach pojawiają się zmiany ciała, ambiwalencja, poczucie utraty i jednocześnie potrzeba odnalezienia nowego miejsca dla siebie. W adolescencji życie się otwiera. W starości zaczyna się domykanie. Ale w obu przypadkach istotne są pytania: kim teraz jestem, co się ze mną dzieje, co jeszcze przede mną, a co już za mną. Rozmawiamy o podobieństwach między nastolatkami a seniorami. O potrzebie autonomii i bliskości. O wahaniu między zmianą a ciągłością. O tym, jak trudno jest jednocześnie żegnać dawną wersję siebie i próbować budować nową. Pytamy też, czy późna dorosłość i starość to czas, w którym psychoterapia nadal ma sens. Czy można przychodzić na terapię nie po to, żeby zaczynać życie od nowa, ale żeby lepiej zrozumieć to, które już się przeżyło. I czy psychoterapia może być miejscem, w którym człowiek odzyskuje prawo do własnej historii – nawet wtedy, gdy wydaje się, że większość ważnych rzeczy już się wydarzyła. Odwołujemy się do kilku filmów, książek i piosenek: Tam, gdzie rosną poziomki — reż. Ingmar Bergman Patrząc w słońce. Jak sobie radzić z przerażeniem śmiercią — autor: Irvin D. Yalom. Starzenie się. Przygoda życia, które trwa — autorka: Danielle Quinodoz. Jaszczur — autor: Honoré de Balzac. Sny o miłości — reż. Dag Johan Haugerud Wartość sentymentalna — reż. Joachim Trier Avec le temps — autor i wykonawca: Léo Ferré Za czasem czas — polska wersja utworu „Avec le temps”, tekst: Jacek Cygan
W tym odcinku rozmawiam z Anną Kaplińską-Struss – psychoterapeutką dzieci i młodzieży oraz pomysłodawczynią grup terapeutycznych dla seniorów: babć i dziadków.
W terapii dzieci i nastolatków bardzo często obecni są rodzice. To oni uczestniczą w konsultacjach, mierzą się z poczuciem winy, bezradnością, napięciem i odpowiedzialnością. A tuż obok nich są często jeszcze inni ważni uczestnicy rodzinnego życia – babcie i dziadkowie. Obecni, zaangażowani, czasem pomagający, czasem komplikujący relacje, czasem bardzo bliscy wnukom. A jednocześnie często nieobecni w polu widzenia psychoterapii.
Rozmawiamy o wykluczeniu terapeutycznym babć i dziadków. O ich miejscu w rodzinie, ale bez sentymentalnego lukru i łatwych obrazków. Nie interesuje nas wyłącznie babcia piekąca ciasto i dziadek zabierający wnuki na spacer. Interesują nas również ambiwalencje, konflikty lojalności, rywalizacja pokoleń, poczucie odsunięcia, utraty znaczenia i trudne emocje związane ze starzeniem się.
Rozmawiamy też o dzieciach jako wnukach. O tym, czego dzieci potrzebują od babć i dziadków. O tym, co wnuki mogą wnieść do życia starszych osób. O tym, dlaczego relacja między nastolatkiem a dziadkiem bywa czasem bardziej szczera i mniej napięta niż relacja z rodzicem.
Punktem wyjścia stają się podobieństwa między adolescencją a późną dorosłością. Nastolatki i seniorzy przechodzą przez własne zadania rozwojowe. W obu tych okresach pojawiają się zmiany ciała, ambiwalencja, poczucie utraty i jednocześnie potrzeba odnalezienia nowego miejsca dla siebie. W adolescencji życie się otwiera. W starości zaczyna się domykanie. Ale w obu przypadkach istotne są pytania: kim teraz jestem, co się ze mną dzieje, co jeszcze przede mną, a co już za mną.
Rozmawiamy o podobieństwach między nastolatkami a seniorami. O potrzebie autonomii i bliskości. O wahaniu między zmianą a ciągłością. O tym, jak trudno jest jednocześnie żegnać dawną wersję siebie i próbować budować nową.
Pytamy też, czy późna dorosłość i starość to czas, w którym psychoterapia nadal ma sens. Czy można przychodzić na terapię nie po to, żeby zaczynać życie od nowa, ale żeby lepiej zrozumieć to, które już się przeżyło. I czy psychoterapia może być miejscem, w którym człowiek odzyskuje prawo do własnej historii – nawet wtedy, gdy wydaje się, że większość ważnych rzeczy już się wydarzyła.
Odwołujemy się do kilku filmów, książek i piosenek:
Tam, gdzie rosną poziomki — reż. Ingmar Bergman
Patrząc w słońce. Jak sobie radzić z przerażeniem śmiercią — autor: Irvin D. Yalom.
Starzenie się. Przygoda życia, które trwa — autorka: Danielle Quinodoz.
Jaszczur — autor: Honoré de Balzac.
Sny o miłości — reż. Dag Johan Haugerud
Wartość sentymentalna — reż. Joachim Trier
Avec le temps — autor i wykonawca: Léo Ferré
Za czasem czas — polska wersja utworu „Avec le temps”, tekst: Jacek Cygan
W terapii dzieci i nastolatków bardzo często obecni są rodzice. To oni uczestniczą w konsultacjach, mierzą się z poczuciem winy, bezradnością, napięciem i odpowiedzialnością. A tuż obok nich są często jeszcze inni ważni uczestnicy rodzinnego życia – babcie i dziadkowie. Obecni, zaangażowani, czasem pomagający, czasem komplikujący relacje, czasem bardzo bliscy wnukom. A jednocześnie często nieobecni w polu widzenia psychoterapii.
Rozmawiamy o wykluczeniu terapeutycznym babć i dziadków. O ich miejscu w rodzinie, ale bez sentymentalnego lukru i łatwych obrazków. Nie interesuje nas wyłącznie babcia piekąca ciasto i dziadek zabierający wnuki na spacer. Interesują nas również ambiwalencje, konflikty lojalności, rywalizacja pokoleń, poczucie odsunięcia, utraty znaczenia i trudne emocje związane ze starzeniem się.
Rozmawiamy też o dzieciach jako wnukach. O tym, czego dzieci potrzebują od babć i dziadków. O tym, co wnuki mogą wnieść do życia starszych osób. O tym, dlaczego relacja między nastolatkiem a dziadkiem bywa czasem bardziej szczera i mniej napięta niż relacja z rodzicem.
Punktem wyjścia stają się podobieństwa między adolescencją a późną dorosłością. Nastolatki i seniorzy przechodzą przez własne zadania rozwojowe. W obu tych okresach pojawiają się zmiany ciała, ambiwalencja, poczucie utraty i jednocześnie potrzeba odnalezienia nowego miejsca dla siebie. W adolescencji życie się otwiera. W starości zaczyna się domykanie. Ale w obu przypadkach istotne są pytania: kim teraz jestem, co się ze mną dzieje, co jeszcze przede mną, a co już za mną.
Rozmawiamy o podobieństwach między nastolatkami a seniorami. O potrzebie autonomii i bliskości. O wahaniu między zmianą a ciągłością. O tym, jak trudno jest jednocześnie żegnać dawną wersję siebie i próbować budować nową.
Pytamy też, czy późna dorosłość i starość to czas, w którym psychoterapia nadal ma sens. Czy można przychodzić na terapię nie po to, żeby zaczynać życie od nowa, ale żeby lepiej zrozumieć to, które już się przeżyło. I czy psychoterapia może być miejscem, w którym człowiek odzyskuje prawo do własnej historii – nawet wtedy, gdy wydaje się, że większość ważnych rzeczy już się wydarzyła.
Odwołujemy się do kilku filmów, książek i piosenek:
Tam, gdzie rosną poziomki — reż. Ingmar Bergman
Patrząc w słońce. Jak sobie radzić z przerażeniem śmiercią — autor: Irvin D. Yalom.
Starzenie się. Przygoda życia, które trwa — autorka: Danielle Quinodoz.
Jaszczur — autor: Honoré de Balzac.
Sny o miłości — reż. Dag Johan Haugerud
Wartość sentymentalna — reż. Joachim Trier
Avec le temps — autor i wykonawca: Léo Ferré
Za czasem czas — polska wersja utworu „Avec le temps”, tekst: Jacek Cygan
Miłość własna w promocji
2026-02-13 18:00:11
Dlaczego tak wielu z nas nie dba o siebie — choć wiemy, co nam szkodzi? W tym odcinku wychodzę od pozornie niewinnej reklamy zachęcającej do „kochania siebie”. Za tym przekazem kryje się jednak ważne pytanie: czy troski o siebie można się nauczyć przed lustrem — czy rodzi się ona tylko w relacji z drugim człowiekiem? Z perspektywy psychoanalitycznej zdolność do dbania o siebie nie jest kwestią dyscypliny ani motywacji. To efekt wewnętrznej relacji z samym sobą — tego, czy jesteśmy dla siebie kimś ważnym, czy tylko projektem do utrzymania w sprawności. W odcinku mówię o tym: dlaczego krótkoterminowa ulga wygrywa z długofalową troską o własne zdrowie i dobre życie w przyszłości, jak działa wewnętrzna eksploatacja, dlaczego wiele zachowań autodestrukcyjnych jest paradoksalnie "korzystną" próbą regulacji napięcia, czym różni się troska od zarządzania sobą, oraz dlaczego współczesna kultura wzmacnia kontrolę, ale osłabia zdolność bycia dla siebie dobrym obiektem. To odcinek o samotności w świecie konsumpcji zamiast relacji i o najważniejszym pytaniu: Czy jesteśmy dla siebie podmiotem troski — czy tylko narzędziem do działania?
Dlaczego tak wielu z nas nie dba o siebie — choć wiemy, co nam szkodzi? W tym odcinku wychodzę od pozornie niewinnej reklamy zachęcającej do „kochania siebie”. Za tym przekazem kryje się jednak ważne pytanie: czy troski o siebie można się nauczyć przed lustrem — czy rodzi się ona tylko w relacji z drugim człowiekiem? Z perspektywy psychoanalitycznej zdolność do dbania o siebie nie jest kwestią dyscypliny ani motywacji. To efekt wewnętrznej relacji z samym sobą — tego, czy jesteśmy dla siebie kimś ważnym, czy tylko projektem do utrzymania w sprawności. W odcinku mówię o tym:
- dlaczego krótkoterminowa ulga wygrywa z długofalową troską o własne zdrowie i dobre życie w przyszłości,
- jak działa wewnętrzna eksploatacja,
- dlaczego wiele zachowań autodestrukcyjnych jest paradoksalnie "korzystną" próbą regulacji napięcia,
- czym różni się troska od zarządzania sobą,
- oraz dlaczego współczesna kultura wzmacnia kontrolę, ale osłabia zdolność bycia dla siebie dobrym obiektem.
Zdrada i co dalej?
2026-02-09 10:14:06
W tym odcinku podcastu Czy my się znamy? rozmawiam z Karoliną Pniewską i Maciejem Śnieżyńskim – psychoterapeutami pracującymi z parami w podejściu psychoanalitycznym. Oboje należą do grupy klinicystów, którzy od lat pogłębiają swoją praktykę m.in. podczas seminariów prowadzonych przez Stanleya Ruszczynskiego i Mary Morgan z Tavistock Clinic w Londynie oraz w ramach regularnych spotkań koleżeńskich.Punktem wyjścia naszej rozmowy jest pozornie proste pytanie: czym właściwie jest zdrada? Szybko okazuje się jednak, że nie istnieje jedna definicja, która mogłaby objąć całe to doświadczenie. Zdrada nie jest tylko faktem czy zdarzeniem. Jest przeżyciem, przekroczeniem granicy, ranicą, utratą zaufania. Czasem aktem, czasem fantazją, czasem długim procesem oddalania się od relacji. Inspiracją dla rozmowy stał się tytuł konferencji: „Zdrada – i co dalej?”. To właśnie to pytanie prowadzi nas przez kolejne wątki.Rozmawiamy o: psychologicznych mechanizmach, które mogą prowadzić do zdrady – od kryzysów rozwojowych i konfliktów nieświadomych po potrzebę bycia widzianym, odzyskania żywotności czy ucieczki od zależności, tym, co zdrada robi z jednostką – z poczuciem tożsamości, winy, wstydu i zranienia, tym, jak wpływa na parę – czy zawsze niszczy relację, czy czasem staje się momentem prawdy i początkiem zmiany, społecznym i kulturowym kontekście zdrady – między moralnym osądem a próbą rozumienia. To rozmowa nie o tym, kto ma rację i kto zawinił, ale o tym, co zdrada odsłania – o potrzebach, lękach, fantazjach i o kruchości więzi, w której zawsze obecne jest napięcie między bliskością a pragnieniem oddzielności.Bo może najważniejsze pytanie nie brzmi: czy doszło do zdrady? Najważniejsze brzmi: co to zdarzenie znaczy dla tej osoby, dla tej relacji – i co może wydarzyć się dalej.
W tym odcinku podcastu Czy my się znamy? rozmawiam z Karoliną Pniewską i Maciejem Śnieżyńskim – psychoterapeutami pracującymi z parami w podejściu psychoanalitycznym. Oboje należą do grupy klinicystów, którzy od lat pogłębiają swoją praktykę m.in. podczas seminariów prowadzonych przez Stanleya Ruszczynskiego i Mary Morgan z Tavistock Clinic w Londynie oraz w ramach regularnych spotkań koleżeńskich.Punktem wyjścia naszej rozmowy jest pozornie proste pytanie: czym właściwie jest zdrada?
Szybko okazuje się jednak, że nie istnieje jedna definicja, która mogłaby objąć całe to doświadczenie. Zdrada nie jest tylko faktem czy zdarzeniem. Jest przeżyciem, przekroczeniem granicy, ranicą, utratą zaufania. Czasem aktem, czasem fantazją, czasem długim procesem oddalania się od relacji.
Inspiracją dla rozmowy stał się tytuł konferencji: „Zdrada – i co dalej?”. To właśnie to pytanie prowadzi nas przez kolejne wątki.Rozmawiamy o:
Najważniejsze brzmi: co to zdarzenie znaczy dla tej osoby, dla tej relacji – i co może wydarzyć się dalej.
Szybko okazuje się jednak, że nie istnieje jedna definicja, która mogłaby objąć całe to doświadczenie. Zdrada nie jest tylko faktem czy zdarzeniem. Jest przeżyciem, przekroczeniem granicy, ranicą, utratą zaufania. Czasem aktem, czasem fantazją, czasem długim procesem oddalania się od relacji.
Inspiracją dla rozmowy stał się tytuł konferencji: „Zdrada – i co dalej?”. To właśnie to pytanie prowadzi nas przez kolejne wątki.Rozmawiamy o:
- psychologicznych mechanizmach, które mogą prowadzić do zdrady – od kryzysów rozwojowych i konfliktów nieświadomych po potrzebę bycia widzianym, odzyskania żywotności czy ucieczki od zależności,
- tym, co zdrada robi z jednostką – z poczuciem tożsamości, winy, wstydu i zranienia,
- tym, jak wpływa na parę – czy zawsze niszczy relację, czy czasem staje się momentem prawdy i początkiem zmiany,
- społecznym i kulturowym kontekście zdrady – między moralnym osądem a próbą rozumienia.
Najważniejsze brzmi: co to zdarzenie znaczy dla tej osoby, dla tej relacji – i co może wydarzyć się dalej.
Praca fizyczna i mit męskiej siły
2026-02-01 19:54:24
W nowoczesnej wyobraźni europejskiej ciężka praca fizyczna niemal automatycznie kojarzy się z męskością: z siłą, wytrzymałością, zdolnością „radzenia sobie” i utrzymywania innych. W tym odcinku pokazuję, że ten obraz nie jest uniwersalną prawdą, lecz historyczną konstrukcją – wytworem wojny, religii, industrializacji i kapitalizmu. Sięgając do antropologii, opisuję społeczeństwa, w których najbardziej wyczerpujące, czasochłonne i fizycznie niszczące prace od zawsze wykonywane były przez kobiety: noszenie wody, rąbanie drewna, mielenie ziarna, praca w polu, budowanie domów, podtrzymywanie codziennego życia. Na tym tle europejski mit „ciężkiej pracy mężczyzny” okazuje się kulturową anomalią – efektem przesunięcia znaczenia pracy z realnego wysiłku ciała na to, co widoczne, opłacane i prestiżowe.
W nowoczesnej wyobraźni europejskiej ciężka praca fizyczna niemal automatycznie kojarzy się z męskością: z siłą, wytrzymałością, zdolnością „radzenia sobie” i utrzymywania innych. W tym odcinku pokazuję, że ten obraz nie jest uniwersalną prawdą, lecz historyczną konstrukcją – wytworem wojny, religii, industrializacji i kapitalizmu.
Sięgając do antropologii, opisuję społeczeństwa, w których najbardziej wyczerpujące, czasochłonne i fizycznie niszczące prace od zawsze wykonywane były przez kobiety: noszenie wody, rąbanie drewna, mielenie ziarna, praca w polu, budowanie domów, podtrzymywanie codziennego życia. Na tym tle europejski mit „ciężkiej pracy mężczyzny” okazuje się kulturową anomalią – efektem przesunięcia znaczenia pracy z realnego wysiłku ciała na to, co widoczne, opłacane i prestiżowe.
Sięgając do antropologii, opisuję społeczeństwa, w których najbardziej wyczerpujące, czasochłonne i fizycznie niszczące prace od zawsze wykonywane były przez kobiety: noszenie wody, rąbanie drewna, mielenie ziarna, praca w polu, budowanie domów, podtrzymywanie codziennego życia. Na tym tle europejski mit „ciężkiej pracy mężczyzny” okazuje się kulturową anomalią – efektem przesunięcia znaczenia pracy z realnego wysiłku ciała na to, co widoczne, opłacane i prestiżowe.
Umysł poza binarnością
2026-02-01 19:31:01
W tym odcinku opowiadam o kobiecości i męskości jako o dwóch funkcjach umysłu, dostępnych każdemu: receptywności, która przyjmuje i nadaje kształt doświadczeniu, oraz ochronie, która stawia granice i bierze odpowiedzialność. Pokazuję, jak dymorfizm płciowy staje się pierwszą mapą Inności i sceną dla ambiwalencji — od ciekawości po wstręt, od fascynacji po lęk — oraz jak kultura broni się przed tą innością albo przez esencjalizm, albo przez fantazję o jednolitości. Sięgam do antropologii (Two-Spirit rdzennych ludów Ameryki Północnej) i mitu Tejrezjasza, a także do opisu superego, które potrafi jednocześnie zawstydzać zależność i zakazywać stawiania zdrowych granic.
W tym odcinku opowiadam o kobiecości i męskości jako o dwóch funkcjach umysłu, dostępnych każdemu: receptywności, która przyjmuje i nadaje kształt doświadczeniu, oraz ochronie, która stawia granice i bierze odpowiedzialność. Pokazuję, jak dymorfizm płciowy staje się pierwszą mapą Inności i sceną dla ambiwalencji — od ciekawości po wstręt, od fascynacji po lęk — oraz jak kultura broni się przed tą innością albo przez esencjalizm, albo przez fantazję o jednolitości. Sięgam do antropologii (Two-Spirit rdzennych ludów Ameryki Północnej) i mitu Tejrezjasza, a także do opisu superego, które potrafi jednocześnie zawstydzać zależność i zakazywać stawiania zdrowych granic.
Nie podsłuchuj, o czym mówią zwierzęta
2025-12-24 21:43:29
Czy w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem? Polska (i szerzej: słowiańska) tradycja mówi, że tak — ale sens tej opowieści nie jest ani naiwny ani zoologiczny. Jest symboliczny, archaiczny i zaskakująco aktualny. W tym odcinku przyglądam się jednej z najbardziej zagadkowych legend wigilijnych: przekonaniu, że w noc Bożego Narodzenia zwierzęta otrzymują mowę — i jednocześnie temu, że nie wolno ich podsłuchiwać. Kto to zrobi, może zachorować, oszaleć albo umrzeć. Dlaczego? Legenda o mówiących zwierzętach sięga głębiej niż chrześcijaństwo. Ma pogańskie, przedchrześcijańskie korzenie i dotyczy zakazanej wiedzy — takiej, która nie jest przeznaczona do bezpośredniego usłyszenia. Zwierzęta w tej opowieści nie mówią „byle czego”. One mówią prawdę: o winie, o losie, o tym, co nadchodzi. A człowiek nie zawsze jest na nią gotów. Psychoanalitycznie to opowieść o powrocie tego, co wyparte. O tym, że w ciszy nocy — gdy obrony słabną — mogłoby przemówić to, co przed-językowe, popędowe, wstydliwe, a zarazem podstawowe. To opowieść o granicach poznania, o lęku przed prawdą o sobie i o tęsknocie za relacją, która nie opiera się na dominacji. Najbardziej archaiczna noc w nowoczesnym kalendarzu.
Czy w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem? Polska (i szerzej: słowiańska) tradycja mówi, że tak — ale sens tej opowieści nie jest ani naiwny ani zoologiczny. Jest symboliczny, archaiczny i zaskakująco aktualny.
W tym odcinku przyglądam się jednej z najbardziej zagadkowych legend wigilijnych: przekonaniu, że w noc Bożego Narodzenia zwierzęta otrzymują mowę — i jednocześnie temu, że nie wolno ich podsłuchiwać. Kto to zrobi, może zachorować, oszaleć albo umrzeć. Dlaczego?
Legenda o mówiących zwierzętach sięga głębiej niż chrześcijaństwo. Ma pogańskie, przedchrześcijańskie korzenie i dotyczy zakazanej wiedzy — takiej, która nie jest przeznaczona do bezpośredniego usłyszenia. Zwierzęta w tej opowieści nie mówią „byle czego”. One mówią prawdę: o winie, o losie, o tym, co nadchodzi. A człowiek nie zawsze jest na nią gotów. Psychoanalitycznie to opowieść o powrocie tego, co wyparte. O tym, że w ciszy nocy — gdy obrony słabną — mogłoby przemówić to, co przed-językowe, popędowe, wstydliwe, a zarazem podstawowe.
To opowieść o granicach poznania, o lęku przed prawdą o sobie i o tęsknocie za relacją, która nie opiera się na dominacji. Najbardziej archaiczna noc w nowoczesnym kalendarzu.
W tym odcinku przyglądam się jednej z najbardziej zagadkowych legend wigilijnych: przekonaniu, że w noc Bożego Narodzenia zwierzęta otrzymują mowę — i jednocześnie temu, że nie wolno ich podsłuchiwać. Kto to zrobi, może zachorować, oszaleć albo umrzeć. Dlaczego?
Legenda o mówiących zwierzętach sięga głębiej niż chrześcijaństwo. Ma pogańskie, przedchrześcijańskie korzenie i dotyczy zakazanej wiedzy — takiej, która nie jest przeznaczona do bezpośredniego usłyszenia. Zwierzęta w tej opowieści nie mówią „byle czego”. One mówią prawdę: o winie, o losie, o tym, co nadchodzi. A człowiek nie zawsze jest na nią gotów. Psychoanalitycznie to opowieść o powrocie tego, co wyparte. O tym, że w ciszy nocy — gdy obrony słabną — mogłoby przemówić to, co przed-językowe, popędowe, wstydliwe, a zarazem podstawowe.
To opowieść o granicach poznania, o lęku przed prawdą o sobie i o tęsknocie za relacją, która nie opiera się na dominacji. Najbardziej archaiczna noc w nowoczesnym kalendarzu.
Ludzie i psy. O relacji, która poprzedziła kulturę
2025-12-20 17:09:23
Ten odcinek jest o psach, ale jeszcze bardziej o nas. O relacji, która pojawiła się, zanim nauczyliśmy się mówić, zanim powstały mity, miasta i język symboliczny. Relacji, która rozgrywa się poza słowami – w rytmie ciała, w afekcie, w obecności. Pies w naszej kulturze bywa figurą wierności i pogardy, czułości i upodlenia. Mówimy: „wierny jak pies”, ale też „zejść na psy”. W tym odcinku przyglądam się tej ambiwalencji – temu, co pies reprezentuje w naszej psychice, w języku i w historii relacji człowieka z tym, co nieludzkie. Z perspektywy antropologii i psychoanalizy relacja człowiek–pies okazuje się starsza niż język i kultura symboliczna. To relacja współewolucji, a nie tresury; komunikacji afektywnej, a nie narracyjnej. W odcinku pojawiają się pytania o antropocentryzm, o kategorię „człowieka” jako narzędzia wykluczania, o narcyzm wpisany w przekonanie, że świat należy przede wszystkim do nas. Wracam do Freuda, ale też idę dalej – ku temu, co psychoanaliza często pomija: relacji sprzed symbolizacji, sprzed interpretacji, sprzed znaczącego i znaczonego. Relacja z psem nie jest jednoznacznie i wyłącznie „dobra”. Może być pomostem do relacji z ludźmi albo obronnym substytutem. Może leczyć, ale też chronić przed ryzykiem spotkania z Innym, który mówi, żąda, odchodzi. Ten odcinek nie idealizuje psów – raczej pyta, czego tak naprawdę w tej relacji szukamy. Na koniec wracam do wigilijnej legendy o mówiących zwierzętach. Być może nie chodzi w niej o to, że zwierzęta zyskują język, lecz o to, że człowiek traci na chwilę monopol na bycie jedynym podmiotem świata. A zakaz podsłuchiwania wigilijnych rozmów naszych zwierząt? Być może jest obroną przed wiedzą, która zbyt wiele by zmieniła. Więcej treści – bezpłatnych i płatnych – znajdziecie na okiempsychiatry.pl. Zapraszam także do subskrypcji newslettera.
Ten odcinek jest o psach, ale jeszcze bardziej o nas. O relacji, która pojawiła się, zanim nauczyliśmy się mówić, zanim powstały mity, miasta i język symboliczny. Relacji, która rozgrywa się poza słowami – w rytmie ciała, w afekcie, w obecności.
Pies w naszej kulturze bywa figurą wierności i pogardy, czułości i upodlenia. Mówimy: „wierny jak pies”, ale też „zejść na psy”. W tym odcinku przyglądam się tej ambiwalencji – temu, co pies reprezentuje w naszej psychice, w języku i w historii relacji człowieka z tym, co nieludzkie.
Z perspektywy antropologii i psychoanalizy relacja człowiek–pies okazuje się starsza niż język i kultura symboliczna. To relacja współewolucji, a nie tresury; komunikacji afektywnej, a nie narracyjnej. W odcinku pojawiają się pytania o antropocentryzm, o kategorię „człowieka” jako narzędzia wykluczania, o narcyzm wpisany w przekonanie, że świat należy przede wszystkim do nas. Wracam do Freuda, ale też idę dalej – ku temu, co psychoanaliza często pomija: relacji sprzed symbolizacji, sprzed interpretacji, sprzed znaczącego i znaczonego.
Relacja z psem nie jest jednoznacznie i wyłącznie „dobra”. Może być pomostem do relacji z ludźmi albo obronnym substytutem. Może leczyć, ale też chronić przed ryzykiem spotkania z Innym, który mówi, żąda, odchodzi. Ten odcinek nie idealizuje psów – raczej pyta, czego tak naprawdę w tej relacji szukamy. Na koniec wracam do wigilijnej legendy o mówiących zwierzętach. Być może nie chodzi w niej o to, że zwierzęta zyskują język, lecz o to, że człowiek traci na chwilę monopol na bycie jedynym podmiotem świata. A zakaz podsłuchiwania wigilijnych rozmów naszych zwierząt? Być może jest obroną przed wiedzą, która zbyt wiele by zmieniła.
Więcej treści – bezpłatnych i płatnych – znajdziecie na okiempsychiatry.pl.
Zapraszam także do subskrypcji newslettera.
Pies w naszej kulturze bywa figurą wierności i pogardy, czułości i upodlenia. Mówimy: „wierny jak pies”, ale też „zejść na psy”. W tym odcinku przyglądam się tej ambiwalencji – temu, co pies reprezentuje w naszej psychice, w języku i w historii relacji człowieka z tym, co nieludzkie.
Z perspektywy antropologii i psychoanalizy relacja człowiek–pies okazuje się starsza niż język i kultura symboliczna. To relacja współewolucji, a nie tresury; komunikacji afektywnej, a nie narracyjnej. W odcinku pojawiają się pytania o antropocentryzm, o kategorię „człowieka” jako narzędzia wykluczania, o narcyzm wpisany w przekonanie, że świat należy przede wszystkim do nas. Wracam do Freuda, ale też idę dalej – ku temu, co psychoanaliza często pomija: relacji sprzed symbolizacji, sprzed interpretacji, sprzed znaczącego i znaczonego.
Relacja z psem nie jest jednoznacznie i wyłącznie „dobra”. Może być pomostem do relacji z ludźmi albo obronnym substytutem. Może leczyć, ale też chronić przed ryzykiem spotkania z Innym, który mówi, żąda, odchodzi. Ten odcinek nie idealizuje psów – raczej pyta, czego tak naprawdę w tej relacji szukamy. Na koniec wracam do wigilijnej legendy o mówiących zwierzętach. Być może nie chodzi w niej o to, że zwierzęta zyskują język, lecz o to, że człowiek traci na chwilę monopol na bycie jedynym podmiotem świata. A zakaz podsłuchiwania wigilijnych rozmów naszych zwierząt? Być może jest obroną przed wiedzą, która zbyt wiele by zmieniła.
Więcej treści – bezpłatnych i płatnych – znajdziecie na okiempsychiatry.pl.
Zapraszam także do subskrypcji newslettera.
Kłopotliwa wolność, czyli dlaczego wolimy, żeby ktoś decydował za nas
2025-10-30 12:00:41
Marzymy o wolności, a gdy naprawdę staje przed nami – często uciekamy. Wolność wyboru to również samotność, odpowiedzialność i lęk. Dlatego tak często oddajemy ją w ręce autorytetów, partnerów, instytucji, ideologii – byle tylko nie czuć ciężaru decyzji. W tym odcinku przyglądam się paradoksowi ludzkiego pragnienia: jako w pełni wolni chcemy być sobą, ale boimy się siebie. Wolność bywa trudniejsza niż zależność, bo wymaga spotkania z własnymi sprzecznościami. zapraszam do namysłu: co robimy, kiedy możemy robić wszystko.
Marzymy o wolności, a gdy naprawdę staje przed nami – często uciekamy. Wolność wyboru to również samotność, odpowiedzialność i lęk. Dlatego tak często oddajemy ją w ręce autorytetów, partnerów, instytucji, ideologii – byle tylko nie czuć ciężaru decyzji. W tym odcinku przyglądam się paradoksowi ludzkiego pragnienia: jako w pełni wolni chcemy być sobą, ale boimy się siebie. Wolność bywa trudniejsza niż zależność, bo wymaga spotkania z własnymi sprzecznościami. zapraszam do namysłu: co robimy, kiedy możemy robić wszystko.
Trickster
2025-10-14 21:25:33
W odcinku rozmawiam z Patrycją Felczak – studentką filozofii i polonistyki, autorką tekstu opublikowanego w najnowszym numerze pisma "Idiomy", poświęconym tematowi (albo słowu)„Pomiędzy”. Patrycja wybrała do niego postać trickstera – archetypu, który wymyka się definicjom, jest bytem granicznym i nieuchwytnym, którego obecność rozpoznajemy raczej intuicyjnie niż poznawczo. Trickster to figura, która łączy sprzeczności: boskie i ludzkie, święte i profaniczne, rozumne i popędowe. Potrafi burzyć porządek, by coś nowego mogło się zrodzić. Ponieważ takie zjawiska – wymykające się językowi i logice – od zawsze mnie intrygują, zaprosiłem autorkę do rozmowy o tym, kim lub czym jest trickster i dlaczego go potrzebujemy.
W odcinku rozmawiam z Patrycją Felczak – studentką filozofii i polonistyki, autorką tekstu opublikowanego w najnowszym numerze pisma "Idiomy", poświęconym tematowi (albo słowu)„Pomiędzy”. Patrycja wybrała do niego postać trickstera – archetypu, który wymyka się definicjom, jest bytem granicznym i nieuchwytnym, którego obecność rozpoznajemy raczej intuicyjnie niż poznawczo. Trickster to figura, która łączy sprzeczności: boskie i ludzkie, święte i profaniczne, rozumne i popędowe. Potrafi burzyć porządek, by coś nowego mogło się zrodzić. Ponieważ takie zjawiska – wymykające się językowi i logice – od zawsze mnie intrygują, zaprosiłem autorkę do rozmowy o tym, kim lub czym jest trickster i dlaczego go potrzebujemy.