:: ::

Smaki – mała historia podmiany

Kiedy zamknęły się za nami drzwi naszych domów, a każde wyjście do sklepu stało się dobrem reglamentowanym, a wyjście do parku – nielegalną wyprawą po szczęście – zaczęliśmy gotować. My, ludzie niezainteresowani dotąd procedurami wypieków zaczęliśmy wrzucać w ‘facebooki’ pierwsze i siódme chleby, ciasta i inne bardziej zwyczajne  przysmaki.

My ludzie, zgromadzeni w mieszkaniach, raczej kameralnie, musieliśmy tez to całe dobre zjeść. I było to nasza pocieszenie i była to nasza szansa na odkrycie w sobie talentu, był wspólny stół i zapach przynoszący ukojenie. Jak u babci. Jak w prawdziwym domu. Jak wtedy, gdy mama czekała z obiadem. Jak przed gwiazdką. Od smaków – do wzruszeń,

Bo My ludzie, w którymś momencie historii człowieczej na ziemi, porzuciliśmy (nie wiem dlaczego)    smak czułego spojrzenia, smak wiatru znad morza, smak bladego świtu, smak zielonej trawy gryzionej zawadiacko latem, nad rzeką, smak ziemi, który dociera wtedy, gdy leżymy spokojnie, delektując się spokojnym leżeniem. Smak pocałunku. Smak pożegnania. Te smaki, które nas karmiły przez wieki, zamieniliśmy w wyrafinowane, ale sztuczne przywoływanie tych smaków.

Smak czułego spojrzenia, smak wiatru znad morza, smak świtu, smak zielonej trawy, smak ziemi, smak pocałunku, pożegnania, deszczu

zamieniliśmy to w pocie czoła na

Gratine douphinois - elegancka pyra po francusku; pieczony łosoś w aromacie kopru włoskiego na musie z topinambura - Krewetki w ostrym Pesto zapiekanym w Mulach  -Sałatka cztery sery z żurawiną, orzechami włoskimi i oliwka czarną i kaparami - Tortellini nadziewane ricottą i grzybami w kremowym sosie gorgonzola. Krem Brulle.

Wszystko po to, żeby się przenieść w lepszy, bezpieczny świat – jak u mamy, jak u babci, jak w  wypasionej restauracji, w której jesteśmy pod opieka ochrony, kelnera szefa kuchni, jesteśmy zauważenie, jesteśmy obsłużeni, jesteśmy zadowoleni, jesteśmy zaspokojeni

Chciałabym jednak karmić się życiem, w czystej postaci

Czułe spojrzenie, wiatr znad morza, chłodny świt, jasnozielona trawa,  miękka i wilgotna ziemia, pocałunek, pożegnanie, deszcz…


Jest to odcinek podkastu:
Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn

Tworzę te miniaudycje, żeby było można dotknąć tego, co jest poetyckie w naszej rzeczywistości. Dziennik Zmian to dźwiękowy zapis pozornie zwyczajnej i pozornie szarej codzienności. Są tu i refleksje, detale, zaskakujące brzmienia, bo świat bywa i zaskakująco tajemniczy, i wciąż piękny i relaksujący. Uwierz mi.
Albo nie wierz... po prostu posłuchaj.
A jeśli spodoba Ci się odcinek, zaproś mnie na kawę ;) - buycoffee.to/dziennik.zmian

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie