Następna Stacja: Inwestycje

Wraz z całym zespołem Millennium Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych zapraszamy Cię do podcastu, w którym przybliżymy Ci świat inwestycji i rynków finansowych. Wysłuchasz tu rozmów z ekspertami, którzy pomogą Ci lepiej zrozumieć podstawowe pojęcia, mechanizmy i zależności związane z szeroko pojętym inwestowaniem na rynku kapitałowym. Prezentowane treści mają charakter edukacyjny. Nie stanowią usługi doradztwa inwestycyjnego, prawnego czy podatkowego. A więc jeśli już inwestujesz lub stawiasz w tym swoje pierwsze kroki – zapraszamy do wspólnej podróży!

Kategorie:
Biznes Inwestowanie

Odcinki od najnowszych:

11. Obligacje vs. Fundusze Obligacji - od czego zależy ich stopa zwrotu?
2023-10-30 12:45:16

Przed nami kolejny odcinek z udziałem Michała Trojanowskiego oraz Romana Cyganka – dyrektorów ds. komunikacji inwestycyjnej Millennium TFI. Panowie kontynuują temat obligacji - tym razem chcąc wyjaśnić, od czego zależy stopa zwrotu z obligacji oraz funduszy obligacyjnych oraz jaka jest różnica między tymi formami. Zazwyczaj inwestor indywidualny, wybierając obligacje, zakupuje jedną lub kilka ich serii, zaś fundusz inwestuje w bardzo wiele różnych obligacji na rynku krajowym , zagranicznym oraz o różnym terminie wykupu i charakterystyce. Ta większa ilość instrumentów wpływa na zmniejszenie ryzyka portfela obligacji, zaś zysk z poszczególnych obligacji jest uśredniony. Jest to tzw. dywersyfikacja, na której zapewnienie składa się kilka składowych: strategia, polityka inwestycyjna funduszu, limity ustawowe i wewnętrzne regulacje obowiązujące w danym funduszu. Strategia funduszu uniemożliwia zarządzającym kupowanie dowolnych obligacji. Zarządzający mogą kupować wyłącznie te papiery, które mieszczą się w spektrum polityki inwestycyjnej funduszu. Dla przykładu – zarządzający funduszem obligacji skarbowych do portfela funduszu może zakupić wyłącznie papiery skarbowe. Przestrzeganie polityki inwestycyjnej i obowiązujących limitów ma wpływ na poziom bezpieczeństwa wpłacanych do funduszu przez klientów środków. Fundusze, na co zwrócił uwagę Roman Cyganek już w poprzednim odcinku, dają możliwość inwestowania w obligacje trudnodostępne albo wręcz niedostępne dla klientów indywidualnych, a często atrakcyjniejsze od tych z nieograniczoną dostępnością. Rolą zarządzających jest przede wszystkim maksymalizacja zysków oraz dbanie o to, by nie zwiększać nadmiernie ryzyka. Ekspert mówi także o zapewnieniu płynności, realnej wycenie rynkowej, rodzaju wypłacanego kuponu (stałego lub zmiennego) oraz o czasie do wykupu. Ten ostatni parametr – tzw. duracja – to również jedna z miar ryzyka i wrażliwości obligacji na np. zmiany oczekiwań dot. przyszłego poziomu stóp procentowych. Panowie zgodnie przyznają, że podobnie jak w przypadku zakupu obligacji, w funduszu obligacji inwestor również musi liczyć się z ryzykiem stopy procentowej oraz z ryzykiem kredytowym. Jak zaznacza Roman Cyganek, obligacje skarbowe to głównie ryzyko stopy procentowej zaś fundusz inwestujący w obligacje przedsiębiorstw ponosi głównie ryzyko kredytowe. Warto pamiętać, że fundusz inwestuje w wiele różnych obligacji, rozpraszając tym samym ryzyko, a zarządzający funduszami mają dostęp do informacji często niedostępnych dla inwestora indywidualnego. Fundusze dłużne mogą zarabiać na zmianie ceny, co jest trudne przy samodzielnym inwestowaniu w obligacje, chociażby z uwagi na prowizje maklerskie. Panowie poruszają temat stopy zwrotu funduszy dłużnych tłumacząc, że opiera się ona na dwóch komponentach – dochodowości, czyli średnim poziomie odsetek wypłacanych funduszowi z tytułu posiadanych obligacji w najbliższych 12 miesiącach, oraz zmiany ceny (szczegółowo zmianę ceny Panowie omówili w poprzednim odcinku, do wysłuchania którego zapraszamy). W stopie zwrotu funduszu należy także uwzględnić opłatę za zarządzanie funduszem. Fundusze dłużne często są porównywane z oferowanymi przez banki lokatami, dlaczego zatem wybierać je, skoro nie dają gwarancji kapitału, a ich atrakcyjność również zależy od stóp procentowych? Zdaniem Romana Cyganka fundusze obligacji są alternatywą dla lokat i stanowią uzupełnienie portfela w czasach, gdy lokaty przestają być atrakcyjne. Należy pamiętać także, że stawki lokat w odróżnieniu od obligacji muszą uwzględniać marże banku. Co istotne przy podejmowaniu decyzji, inwestorzy zwracają także uwagę na dostępność do środków, tak zwaną płynność – lokata jest zamrożeniem kapitału na określony czas, podobnie jak obligacje, zaś fundusze dłużne umożliwiają stały dostęp do zainwestowanych środków. No to w drogę! Następna stacja – inwestycje.

Przed nami kolejny odcinek z udziałem Michała Trojanowskiego oraz Romana Cyganka – dyrektorów ds. komunikacji inwestycyjnej Millennium TFI. Panowie kontynuują temat obligacji - tym razem chcąc wyjaśnić, od czego zależy stopa zwrotu z obligacji oraz funduszy obligacyjnych oraz jaka jest różnica między tymi formami.

Zazwyczaj inwestor indywidualny, wybierając obligacje, zakupuje jedną lub kilka ich serii, zaś fundusz inwestuje w bardzo wiele różnych obligacji na rynku krajowym , zagranicznym oraz o różnym terminie wykupu i charakterystyce. Ta większa ilość instrumentów wpływa na zmniejszenie ryzyka portfela obligacji, zaś zysk z poszczególnych obligacji jest uśredniony. Jest to tzw. dywersyfikacja, na której zapewnienie składa się kilka składowych: strategia, polityka inwestycyjna funduszu, limity ustawowe i wewnętrzne regulacje obowiązujące w danym funduszu.

Strategia funduszu uniemożliwia zarządzającym kupowanie dowolnych obligacji. Zarządzający mogą kupować wyłącznie te papiery, które mieszczą się w spektrum polityki inwestycyjnej funduszu. Dla przykładu – zarządzający funduszem obligacji skarbowych do portfela funduszu może zakupić wyłącznie papiery skarbowe. Przestrzeganie polityki inwestycyjnej i obowiązujących limitów ma wpływ na poziom bezpieczeństwa wpłacanych do funduszu przez klientów środków. Fundusze, na co zwrócił uwagę Roman Cyganek już w poprzednim odcinku, dają możliwość inwestowania w obligacje trudnodostępne albo wręcz niedostępne dla klientów indywidualnych, a często atrakcyjniejsze od tych z nieograniczoną dostępnością.

Rolą zarządzających jest przede wszystkim maksymalizacja zysków oraz dbanie o to, by nie zwiększać nadmiernie ryzyka. Ekspert mówi także o zapewnieniu płynności, realnej wycenie rynkowej, rodzaju wypłacanego kuponu (stałego lub zmiennego) oraz o czasie do wykupu. Ten ostatni parametr – tzw. duracja – to również jedna z miar ryzyka i wrażliwości obligacji na np. zmiany oczekiwań dot. przyszłego poziomu stóp procentowych.

Panowie zgodnie przyznają, że podobnie jak w przypadku zakupu obligacji, w funduszu obligacji inwestor również musi liczyć się z ryzykiem stopy procentowej oraz z ryzykiem kredytowym. Jak zaznacza Roman Cyganek, obligacje skarbowe to głównie ryzyko stopy procentowej zaś fundusz inwestujący w obligacje przedsiębiorstw ponosi głównie ryzyko kredytowe. Warto pamiętać, że fundusz inwestuje w wiele różnych obligacji, rozpraszając tym samym ryzyko, a zarządzający funduszami mają dostęp do informacji często niedostępnych dla inwestora indywidualnego.

Fundusze dłużne mogą zarabiać na zmianie ceny, co jest trudne przy samodzielnym inwestowaniu w obligacje, chociażby z uwagi na prowizje maklerskie. Panowie poruszają temat stopy zwrotu funduszy dłużnych tłumacząc, że opiera się ona na dwóch komponentach – dochodowości, czyli średnim poziomie odsetek wypłacanych funduszowi z tytułu posiadanych obligacji w najbliższych 12 miesiącach, oraz zmiany ceny (szczegółowo zmianę ceny Panowie omówili w poprzednim odcinku, do wysłuchania którego zapraszamy). W stopie zwrotu funduszu należy także uwzględnić opłatę za zarządzanie funduszem.

Fundusze dłużne często są porównywane z oferowanymi przez banki lokatami, dlaczego zatem wybierać je, skoro nie dają gwarancji kapitału, a ich atrakcyjność również zależy od stóp procentowych? Zdaniem Romana Cyganka fundusze obligacji są alternatywą dla lokat i stanowią uzupełnienie portfela w czasach, gdy lokaty przestają być atrakcyjne. Należy pamiętać także, że stawki lokat w odróżnieniu od obligacji muszą uwzględniać marże banku. Co istotne przy podejmowaniu decyzji, inwestorzy zwracają także uwagę na dostępność do środków, tak zwaną płynność – lokata jest zamrożeniem kapitału na określony czas, podobnie jak obligacje, zaś fundusze dłużne umożliwiają stały dostęp do zainwestowanych środków.

No to w drogę! Następna stacja – inwestycje.

10. Czym jest ryzyko stopy procentowej i kredytowe przy obligacjach?
2023-10-23 15:44:47

W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o obligacjach i ryzykach z nimi związanych. Przy mikrofonie niezmiennie Michał Trojanowski oraz znany już słuchaczom Roman Cyganek. Obligacje kojarzą się z bezpieczeństwem, głównie dlatego, że kojarzymy je z instrumentami emitowanymi przez skarb państwa jakiegoś kraju. Pomijając wiarygodność i stabilność państwa, nie podejrzewamy, by było ono instytucją, która będzie miała problemy ze spłatą zobowiązań lub zbankrutuje. Warto jednak zaznaczyć, że historia zna takie przypadki. Inwestowanie w obligacje bywa z reguły mniej ryzykowne, niż w akcje czy w surowce, z prostej przyczyny – ich wykup odbywa się po z góry znanej cenie, jednak to, co dzieje się z nimi po drodze jest inną kwestią. Inwestor posiadający obligacje skarbowe musi liczyć się z ryzykiem stopy procentowej. Inwestując w obligacje, nawiązuje kontrakt, w którym użycza pieniądze obligatariuszowi, który płaci cyklicznie ustalone odsetki w określonej wysokości i na koniec zwraca także kapitał. W sytuacji jednak, gdy inwestor chce wcześniej zrezygnować z umowy i wypłacić środki musi pamiętać o tym, że „po drodze cena” tych obligacji może się zmieniać, tak jak zmianie ulegają stopy procentowe. Dla nowych obligacji może być niższy kupon, gdy stopy procentowe spadają lub wyższy, wtedy gdy rosną. Posiadana przez inwestora seria obligacji może stawać się bardziej lub mniej atrakcyjna, co wpłynie na jej cenę. Podsumowując można stwierdzić, że ryzyko stopy procentowej to ryzyko zmian stóp procentowych w przyszłości, bo może to przekładać się na cenę obligacji. Co ciekawe, ekspert Millennium TFI dodaje, że nie tylko zmiana stóp procentowych może mieć wpływ na cenę obligacji, wystarczy bowiem, że zmienią się oczekiwania wobec przyszłego poziomu stóp procentowych. Im dłuższy termin zapadalności obligacji, tzw. duracja (z ang. duration), tym to ryzyko jest większe oraz wyższa wrażliwość obligacji na zmiany stóp procentowych. Innym rodzajem ryzyka jest ryzyko kredytowe, które przede wszystkim kojarzy się z obligacjami emitowanymi przez przedsiębiorstwa i obrazuje wiarygodność emitenta i jego zdolnośc do spłaty zobowiązania. Czy można przyjąć, że nie warto kupować obligacji emitentów mniej wiarygodnych? Zdaniem Romana Cyganka nie można tego jednoznacznie stwierdzić, bowiem wszystko zależy od oczekiwań inwestora w zakresie zysku. Kupon od obligacji jest nazywany premią za ryzyko – im wyższe ryzyko kredytowe emitenta, tym wyższego kuponu (odsetek) można oczekiwać. Sprawdzoną alternatywą dla umiejętnego i efektywnego zarządzania ryzykiem stopy procentowej i ryzykiem kredytowym jest korzystanie z funduszy obligacji. Analityka oraz wszelka obsługa spoczywają wtedy na zarządzającym. Przewagą funduszy nad samymi obligacjami jest dostęp do rynku międzybankowego, gdzie handlują instytucje. Dostępne są tam często atrakcyjniejsze serie obligacji, niedostępne dla inwestorów indywidualnych. Ponadto fundusze pozwalają na wygodny dostęp do rynków zagranicznych, czesot zabezpieczają ryzyko walutowe i ułatwiają wykorzystywanie zmian cen obligacji do generowania stóp zwrotu. Kontynuujemy podróż. Następna stacja – inwestycje.
W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o obligacjach i ryzykach z nimi związanych. Przy mikrofonie niezmiennie Michał Trojanowski oraz znany już słuchaczom Roman Cyganek. Obligacje kojarzą się z bezpieczeństwem, głównie dlatego, że kojarzymy je z instrumentami emitowanymi przez skarb państwa jakiegoś kraju. Pomijając wiarygodność i stabilność państwa, nie podejrzewamy, by było ono instytucją, która będzie miała problemy ze spłatą zobowiązań lub zbankrutuje. Warto jednak zaznaczyć, że historia zna takie przypadki. Inwestowanie w obligacje bywa z reguły mniej ryzykowne, niż w akcje czy w surowce, z prostej przyczyny – ich wykup odbywa się po z góry znanej cenie, jednak to, co dzieje się z nimi po drodze jest inną kwestią. Inwestor posiadający obligacje skarbowe musi liczyć się z ryzykiem stopy procentowej. Inwestując w obligacje, nawiązuje kontrakt, w którym użycza pieniądze obligatariuszowi, który płaci cyklicznie ustalone odsetki w określonej wysokości i na koniec zwraca także kapitał. W sytuacji jednak, gdy inwestor chce wcześniej zrezygnować z umowy i wypłacić środki musi pamiętać o tym, że „po drodze cena” tych obligacji może się zmieniać, tak jak zmianie ulegają stopy procentowe. Dla nowych obligacji może być niższy kupon, gdy stopy procentowe spadają lub wyższy, wtedy gdy rosną. Posiadana przez inwestora seria obligacji może stawać się bardziej lub mniej atrakcyjna, co wpłynie na jej cenę. Podsumowując można stwierdzić, że ryzyko stopy procentowej to ryzyko zmian stóp procentowych w przyszłości, bo może to przekładać się na cenę obligacji. Co ciekawe, ekspert Millennium TFI dodaje, że nie tylko zmiana stóp procentowych może mieć wpływ na cenę obligacji, wystarczy bowiem, że zmienią się oczekiwania wobec przyszłego poziomu stóp procentowych. Im dłuższy termin zapadalności obligacji, tzw. duracja (z ang. duration), tym to ryzyko jest większe oraz wyższa wrażliwość obligacji na zmiany stóp procentowych. Innym rodzajem ryzyka jest ryzyko kredytowe, które przede wszystkim kojarzy się z obligacjami emitowanymi przez przedsiębiorstwa i obrazuje wiarygodność emitenta i jego zdolnośc do spłaty zobowiązania. Czy można przyjąć, że nie warto kupować obligacji emitentów mniej wiarygodnych? Zdaniem Romana Cyganka nie można tego jednoznacznie stwierdzić, bowiem wszystko zależy od oczekiwań inwestora w zakresie zysku. Kupon od obligacji jest nazywany premią za ryzyko – im wyższe ryzyko kredytowe emitenta, tym wyższego kuponu (odsetek) można oczekiwać. Sprawdzoną alternatywą dla umiejętnego i efektywnego zarządzania ryzykiem stopy procentowej i ryzykiem kredytowym jest korzystanie z funduszy obligacji. Analityka oraz wszelka obsługa spoczywają wtedy na zarządzającym. Przewagą funduszy nad samymi obligacjami jest dostęp do rynku międzybankowego, gdzie handlują instytucje. Dostępne są tam często atrakcyjniejsze serie obligacji, niedostępne dla inwestorów indywidualnych. Ponadto fundusze pozwalają na wygodny dostęp do rynków zagranicznych, czesot zabezpieczają ryzyko walutowe i ułatwiają wykorzystywanie zmian cen obligacji do generowania stóp zwrotu. Kontynuujemy podróż. Następna stacja – inwestycje.

9. Jak Polacy (nie) inwestują?
2023-10-16 10:31:50

Na pewno znacie swoje preferencje względem produktów oszczędnościowych czy skłonności do inwestowania. A czy zastanawialiście się kiedyś, jak swoje środki lokujemy, jako Polacy? W dzisiejszym odcinku Podcastu Michał Trojanowski, wspólnie z Gościem - Łukaszem Chachułą - ekspertem ds. marketingu w Banku Millennium, zdiagnozują preferencje oszczędnościowe i inwestycyjne Polaków. Podstawą obserwacji są badania i ankiety wykonywane m.in. przez Maison&Partners, Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych czy Portal Analizy.pl. To, co zdecydowanie rzuca się w oczy, to to, że jedynie ok.57% Polaków i Polek gromadzi jakiekolwiek nadwyżki finansowe, a aż 62% z nich ich nie inwestuje lub nie wie, czy to robi. Prowadzący  przytaczają również ciekawe porównania preferencji inwestycyjnych Polaków na tle Niemców czy Rumunów, z których wynika, że nawet u naszych dalszych wschodnich sąsiadów zaufanie do rynku kapitałowego jest zdecydowanie większe, a większą popularnością cieszą się rozwiązania teoretycznie bardziej ryzykowne (kryptowaluty), niż rynek regulowany, choć podstawową obiekcją do inwestowania jest strach o ulokowany kapitał. U podstaw tych preferencji z pewnością leży brak zaufania do prawodawstwa, ale też powszechnej edukacji ekonomicznej. Mogą ją jednak prowadzić instytucje finansowe, starając się dotrzeć do różnych grup odbiorców, upraszczać język i korzystać z nowoczesnych narzędzi komunikacji. Uda się to jednak dopiero wtedy, gdy Polacy podejdą do tematu bez szkodliwych uprzedzeń, a jednocześnie branża finansowa postawi na etyczną komunikację.  Już za tydzień kolejna stacja w naszej podróży inwestycyjnej!  Zapraszamy!
Na pewno znacie swoje preferencje względem produktów oszczędnościowych czy skłonności do inwestowania. A czy zastanawialiście się kiedyś, jak swoje środki lokujemy, jako Polacy? W dzisiejszym odcinku Podcastu Michał Trojanowski, wspólnie z Gościem - Łukaszem Chachułą - ekspertem ds. marketingu w Banku Millennium, zdiagnozują preferencje oszczędnościowe i inwestycyjne Polaków. Podstawą obserwacji są badania i ankiety wykonywane m.in. przez Maison&Partners, Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych czy Portal Analizy.pl. To, co zdecydowanie rzuca się w oczy, to to, że jedynie ok.57% Polaków i Polek gromadzi jakiekolwiek nadwyżki finansowe, a aż 62% z nich ich nie inwestuje lub nie wie, czy to robi. Prowadzący  przytaczają również ciekawe porównania preferencji inwestycyjnych Polaków na tle Niemców czy Rumunów, z których wynika, że nawet u naszych dalszych wschodnich sąsiadów zaufanie do rynku kapitałowego jest zdecydowanie większe, a większą popularnością cieszą się rozwiązania teoretycznie bardziej ryzykowne (kryptowaluty), niż rynek regulowany, choć podstawową obiekcją do inwestowania jest strach o ulokowany kapitał. U podstaw tych preferencji z pewnością leży brak zaufania do prawodawstwa, ale też powszechnej edukacji ekonomicznej. Mogą ją jednak prowadzić instytucje finansowe, starając się dotrzeć do różnych grup odbiorców, upraszczać język i korzystać z nowoczesnych narzędzi komunikacji. Uda się to jednak dopiero wtedy, gdy Polacy podejdą do tematu bez szkodliwych uprzedzeń, a jednocześnie branża finansowa postawi na etyczną komunikację.  Już za tydzień kolejna stacja w naszej podróży inwestycyjnej!  Zapraszamy!

8. Czym jest rynek kapitałowy i czy gospodarka może bez niego istnieć?
2023-10-09 14:59:56

Czym jest rynek kapitałowy? - to pytanie stawia Michał Trojanowski Krzysztofowi Kamińskiemu, Członkowi Zarządu Millennium TFI. Rynek kapitałowy to zlepek wielu rynków łączący inwestorów, czyli osoby bądź instytucje dysponujące kapitałem z tymi, którzy potrzebują kapitału potrzebują – spółkami, korporacjami potrzebującymi finansów aby rozwijać i prowadzić biznes, a także z państwami, które emitują obligacje, by inwestorzy mogli je nabyć. Rynki, o których mowa, są ściśle uregulowane w prawie poszczególnych państw, a emitenci są pod ścisłą kontrolą wskazanych instytucji, aby chronić interes inwestora oraz przeciwdziałać ryzykom,  m.in . defraudacji. Regulacja rynku kapitałowego jest niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestnictwa w nim, stanowiąc przy tym alternatywę dla oferty banków. Krzysztof Kamiński przypomina, że pożyczanie pieniędzy jest podstawową działalnością banku. Co prawda, działalność ta rozwinęła się na przestrzeni lat, jednak rozwój rynku kapitałowego był zdecydowanie bardziej dynamiczny. Dlaczego więc podmioty szukają kapitału na giełdzie, a nie właśnie w banku, który głównie te pieniądze pożycza? Temat jest złożony, bowiem banki nie pożyczają pieniędzy każdemu, a sam proces pozyskania kapitału od banku jest droższy, niż proces pozyskania tych środków na rynku kapitałowym. Jak wygląda kredyt większość z nas wie - jak natomiast wygląda pozyskiwanie kapitału na rynku? Wyróżnia się dwa sposoby – emisję akcji, czyli udział w zyskach w zamian za użyczenie kapitału, lub emisję obligacji, co oznacza zobowiązanie emitenta względem inwestora do zwrotu wkładu finansowego w określonym czasie, na określony procent. Duże korporacje nie skorzystają w pełni z finansowania bankowego, z uwagi na ograniczenia po stronie banku. Banki niejednokrotnie są w stanie jedynie częściowo zaspokoić potrzeby finansowe poprzez kredyt. Pozyskanie kapitału na giełdzie nie ma takich ograniczeń - jest natomiast weryfikacja atrakcyjności modelu biznesowego oraz możliwości zarabiania na inwestowaniu w niego. Czy gospodarka mogłaby funkcjonować bez giełdy i rynku kapitałowego? Według Krzysztofa Kamińskiego nie byłoby to możliwe. Porównuje on gospodarkę do naturalnego krwioobiegu- gdyby nie giełda i rynek kapitałowy, to wiele podmiotów nie mogłoby pożyczać pieniędzy na rozwój. Gotowość inwestorów do powierzania swojego kapitału określa miarą poziomu rozwoju podmiotów uczestniczących w rynku kapitałowym. Brak kapitału jest równoznaczny z brakiem rozwoju, na co wskazują rozmówcy w rozmowie, posługując się przykładem Afryki czy innych krajów, gdzie giełdy nie funkcjonują. Rynek kapitałowy to szansa, ale trzeba zaznaczyć, że miewał kryzysy i wielu z nas je pewnie pamięta. W 2008 roku był wielki kryzys finansowy. Od tamtej pory światowi regulatorzy rynku dokonali obostrzeń na instytucje, aby uniknąć ponownej materializacji zastanych ryzyk. Po czasie, jaki minął, rynek jest w dużo lepszej kondycji, rozwija się systematycznie i jest zdecydowanie bezpieczniejszy dla inwestorów, pod względem regulacji. Według badań McKinsey, rynek kapitałowy globalny podwoił swoją wartość w ciągu ostatnich trzynastu lat i jest 8-krotnie większy niż w 1990 roku. Wniosek jest prosty, dalsze funkcjonowanie i rozwój firm bez rynku kapitałowego jest niemożliwy. Jedziemy dalej. Następna stacja – inwestycje.

Czym jest rynek kapitałowy? - to pytanie stawia Michał Trojanowski Krzysztofowi Kamińskiemu, Członkowi Zarządu Millennium TFI. Rynek kapitałowy to zlepek wielu rynków łączący inwestorów, czyli osoby bądź instytucje dysponujące kapitałem z tymi, którzy potrzebują kapitału potrzebują – spółkami, korporacjami potrzebującymi finansów aby rozwijać i prowadzić biznes, a także z państwami, które emitują obligacje, by inwestorzy mogli je nabyć. Rynki, o których mowa, są ściśle uregulowane w prawie poszczególnych państw, a emitenci są pod ścisłą kontrolą wskazanych instytucji, aby chronić interes inwestora oraz przeciwdziałać ryzykom, m.in. defraudacji. Regulacja rynku kapitałowego jest niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestnictwa w nim, stanowiąc przy tym alternatywę dla oferty banków.

Krzysztof Kamiński przypomina, że pożyczanie pieniędzy jest podstawową działalnością banku. Co prawda, działalność ta rozwinęła się na przestrzeni lat, jednak rozwój rynku kapitałowego był zdecydowanie bardziej dynamiczny. Dlaczego więc podmioty szukają kapitału na giełdzie, a nie właśnie w banku, który głównie te pieniądze pożycza? Temat jest złożony, bowiem banki nie pożyczają pieniędzy każdemu, a sam proces pozyskania kapitału od banku jest droższy, niż proces pozyskania tych środków na rynku kapitałowym. Jak wygląda kredyt większość z nas wie - jak natomiast wygląda pozyskiwanie kapitału na rynku? Wyróżnia się dwa sposoby – emisję akcji, czyli udział w zyskach w zamian za użyczenie kapitału, lub emisję obligacji, co oznacza zobowiązanie emitenta względem inwestora do zwrotu wkładu finansowego w określonym czasie, na określony procent. Duże korporacje nie skorzystają w pełni z finansowania bankowego, z uwagi na ograniczenia po stronie banku. Banki niejednokrotnie są w stanie jedynie częściowo zaspokoić potrzeby finansowe poprzez kredyt. Pozyskanie kapitału na giełdzie nie ma takich ograniczeń - jest natomiast weryfikacja atrakcyjności modelu biznesowego oraz możliwości zarabiania na inwestowaniu w niego.

Czy gospodarka mogłaby funkcjonować bez giełdy i rynku kapitałowego? Według Krzysztofa Kamińskiego nie byłoby to możliwe. Porównuje on gospodarkę do naturalnego krwioobiegu- gdyby nie giełda i rynek kapitałowy, to wiele podmiotów nie mogłoby pożyczać pieniędzy na rozwój. Gotowość inwestorów do powierzania swojego kapitału określa miarą poziomu rozwoju podmiotów uczestniczących w rynku kapitałowym. Brak kapitału jest równoznaczny z brakiem rozwoju, na co wskazują rozmówcy w rozmowie, posługując się przykładem Afryki czy innych krajów, gdzie giełdy nie funkcjonują.

Rynek kapitałowy to szansa, ale trzeba zaznaczyć, że miewał kryzysy i wielu z nas je pewnie pamięta. W 2008 roku był wielki kryzys finansowy. Od tamtej pory światowi regulatorzy rynku dokonali obostrzeń na instytucje, aby uniknąć ponownej materializacji zastanych ryzyk. Po czasie, jaki minął, rynek jest w dużo lepszej kondycji, rozwija się systematycznie i jest zdecydowanie bezpieczniejszy dla inwestorów, pod względem regulacji. Według badań McKinsey, rynek kapitałowy globalny podwoił swoją wartość w ciągu ostatnich trzynastu lat i jest 8-krotnie większy niż w 1990 roku. Wniosek jest prosty, dalsze funkcjonowanie i rozwój firm bez rynku kapitałowego jest niemożliwy.

Jedziemy dalej. Następna stacja – inwestycje.

7. W co można inwestować - Nieruchomości
2023-10-02 12:24:16

Dzisiejszy odcinek to pierwsza część mini-serii, w której będzie można posłuchać o aspektach związanych z inwestowaniem w różne klasy aktywów. Michał Trojanowski wraz z Piotrem Siegiedą, którego mieliście już okazję poznać, biorą na warsztat inwestowanie w nieruchomości. Oczywiście ocenę inwestycji w to czy inne aktywa pozostawiamy oczywiście Wam, drodzy Słuchacze. Według badań agencji Maison&Partners z października 2022 r. inwestowanie w nieruchomości to druga, tuż po lokacie, najczęściej wybierana forma inwestowania. Korzysta z niej 58% Polaków posiadających wystarczające zasoby finansowe. Nieruchomości w Polsce dotąd były bardzo dobrą inwestycją, stanowczo przewyższającą oprocentowania lokat oferowanych przez banki. Według danych OECD (Organization for Economic Co-operation and Development) w ciągu ostatnich 18 lat ceny nieruchomości w Polsce wzrosły o 206%. Ponadto posiadaną nieruchomość można wynająć i otrzymywać z niej dodatkowy dochód. Bezsprzecznie inwestycja w nieruchomości od lat była bardzo dobrym wyborem i zdecydowanie wykraczała poza wskaźnik wzrostu cen, osiągając stopy zwrotu powyżej inflacji. Jednak Piotr Siegieda zaznacza, że niesie ona za sobą pewne ryzyka. Przede wszystkim, należy mieć na uwadze, że nieruchomości nie zawsze zyskują na wartości. W latach 2008-2013 ceny nieruchomości spadały, a ich łączna przecena na przestrzeni pięciu lat wyniosła około 18%. Od dekady jednak nieruchomości w Polsce drożeją. Patrząc szerzej, warto zwrócić uwagę na inne rynki: ekspert przytacza przykład Japonii, gdzie pod koniec lat 80. na giełdzie w Tokio pękła „bańka” – zarówno na giełdzie jak i rynku nieruchomości. Biorąc pod uwagę częste finansowanie tego typu inwestycji poprzez kredyt, warto uważać na wysokie stopy procentowe -czy oprocentowanie kredytu nie jest wyższe niż dochód, jaki uzyskujemy z najmu. Inwestowanie na kredyt obarczone jest dużym ryzykiem, nawet w przypadku nieruchomości. Gorącym tematem ostatnich miesięcy jest tzw. bezpieczny kredyt 2%. Program ten może wpłynąć na rynek najmu: najemcy być może będą woleli spłacać własne nieruchomości niż płacić odstępne za mieszkanie. Mieszkań na wynajem jest też coraz więcej. Może się okazać, że wynajmujący będą konkurowali ceną o lokatorów, co przestanie być dla inwestorów w nieruchomości opłacalne. Mówiąc o ryzykach ponoszonych w inwestycjach, trzeba wspomnieć o kwestii płynności – to ważne przy nieruchomościach, by w czasie, gdy będziemy chcieli sprzedać naszą nieruchomość, zrobić to po satysfakcjonującej nas cenie, co przy ograniczeniach wypłacalności kredytów może być przeszkodą do zawarcia transakcji. Istotne są także zmiany prawno-podatkowe, bowiem podatek od wynajmu może wzrosnąć, a biorąc pod uwagę mnogość inwestycji w nieruchomości staje się to coraz bardziej prawdopodobne. Ryzykiem dla inwestora, właściciela nieruchomości jest także najemca – ocena jego wypłacalności czy właściwego postępowania i dbania o powierzone mienie. Ekspert zwraca także uwagę na nieoczywisty czynnik ryzyka, tak zwane ryzyka specyficzne – wszystko to, co może powstać w przyszłości i obniżyć atrakcyjność naszej nieruchomości (jako przykład podając budowę sąsiadującej nieopodal drogi szybkiego ruchu) a także prace jakie będzie trzeba podejmować by odświeżać co jakiś czas nieruchomość z uwagi na jej użytkowanie. Należy mieć także na uwadze okres przejściowy, w którym mieszkanie może stać puste, zależnie od tego jak szybo znajdziemy najemcę. Podsumowując, inwestowanie w nieruchomości w ciągu ostatnich lat a nawet dekad było bardzo opłacalne, nie zmienia to jednak faktu, że należy brać pod uwagę ryzyka związane z podejmowaniem tego typu inwestycji. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem i zawsze trzeba o tym pamiętać, również rozważając temat nieruchomości. Rozgość się. Następna stacja – inwestycje.
Dzisiejszy odcinek to pierwsza część mini-serii, w której będzie można posłuchać o aspektach związanych z inwestowaniem w różne klasy aktywów. Michał Trojanowski wraz z Piotrem Siegiedą, którego mieliście już okazję poznać, biorą na warsztat inwestowanie w nieruchomości. Oczywiście ocenę inwestycji w to czy inne aktywa pozostawiamy oczywiście Wam, drodzy Słuchacze. Według badań agencji Maison&Partners z października 2022 r. inwestowanie w nieruchomości to druga, tuż po lokacie, najczęściej wybierana forma inwestowania. Korzysta z niej 58% Polaków posiadających wystarczające zasoby finansowe. Nieruchomości w Polsce dotąd były bardzo dobrą inwestycją, stanowczo przewyższającą oprocentowania lokat oferowanych przez banki. Według danych OECD (Organization for Economic Co-operation and Development) w ciągu ostatnich 18 lat ceny nieruchomości w Polsce wzrosły o 206%. Ponadto posiadaną nieruchomość można wynająć i otrzymywać z niej dodatkowy dochód. Bezsprzecznie inwestycja w nieruchomości od lat była bardzo dobrym wyborem i zdecydowanie wykraczała poza wskaźnik wzrostu cen, osiągając stopy zwrotu powyżej inflacji. Jednak Piotr Siegieda zaznacza, że niesie ona za sobą pewne ryzyka. Przede wszystkim, należy mieć na uwadze, że nieruchomości nie zawsze zyskują na wartości. W latach 2008-2013 ceny nieruchomości spadały, a ich łączna przecena na przestrzeni pięciu lat wyniosła około 18%. Od dekady jednak nieruchomości w Polsce drożeją. Patrząc szerzej, warto zwrócić uwagę na inne rynki: ekspert przytacza przykład Japonii, gdzie pod koniec lat 80. na giełdzie w Tokio pękła „bańka” – zarówno na giełdzie jak i rynku nieruchomości. Biorąc pod uwagę częste finansowanie tego typu inwestycji poprzez kredyt, warto uważać na wysokie stopy procentowe -czy oprocentowanie kredytu nie jest wyższe niż dochód, jaki uzyskujemy z najmu. Inwestowanie na kredyt obarczone jest dużym ryzykiem, nawet w przypadku nieruchomości. Gorącym tematem ostatnich miesięcy jest tzw. bezpieczny kredyt 2%. Program ten może wpłynąć na rynek najmu: najemcy być może będą woleli spłacać własne nieruchomości niż płacić odstępne za mieszkanie. Mieszkań na wynajem jest też coraz więcej. Może się okazać, że wynajmujący będą konkurowali ceną o lokatorów, co przestanie być dla inwestorów w nieruchomości opłacalne. Mówiąc o ryzykach ponoszonych w inwestycjach, trzeba wspomnieć o kwestii płynności – to ważne przy nieruchomościach, by w czasie, gdy będziemy chcieli sprzedać naszą nieruchomość, zrobić to po satysfakcjonującej nas cenie, co przy ograniczeniach wypłacalności kredytów może być przeszkodą do zawarcia transakcji. Istotne są także zmiany prawno-podatkowe, bowiem podatek od wynajmu może wzrosnąć, a biorąc pod uwagę mnogość inwestycji w nieruchomości staje się to coraz bardziej prawdopodobne. Ryzykiem dla inwestora, właściciela nieruchomości jest także najemca – ocena jego wypłacalności czy właściwego postępowania i dbania o powierzone mienie. Ekspert zwraca także uwagę na nieoczywisty czynnik ryzyka, tak zwane ryzyka specyficzne – wszystko to, co może powstać w przyszłości i obniżyć atrakcyjność naszej nieruchomości (jako przykład podając budowę sąsiadującej nieopodal drogi szybkiego ruchu) a także prace jakie będzie trzeba podejmować by odświeżać co jakiś czas nieruchomość z uwagi na jej użytkowanie. Należy mieć także na uwadze okres przejściowy, w którym mieszkanie może stać puste, zależnie od tego jak szybo znajdziemy najemcę. Podsumowując, inwestowanie w nieruchomości w ciągu ostatnich lat a nawet dekad było bardzo opłacalne, nie zmienia to jednak faktu, że należy brać pod uwagę ryzyka związane z podejmowaniem tego typu inwestycji. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem i zawsze trzeba o tym pamiętać, również rozważając temat nieruchomości. Rozgość się. Następna stacja – inwestycje.

6. Skąd się wzięły i jak powstały fundusze inwestycyjne?
2023-09-25 10:22:55

Dzisiejszy odcinek to nie lada podróż w czasie, bowiem cofniemy się do początków funduszy inwestycyjnych. Gościem rozmowy jest Karol Ostałowski - Dyrektor ds. Komunikacji Inwestycyjnej Millennium TFI, gospodarzem, niezmiennie - Michał Trojanowski. Historia funduszy inwestycyjnych nierozerwalnie wiąże się z akcjami, czyli dokumentami, które dawały prawo współwłasności i udział w zysku w danym przedsięwzięciu lub w firmie, w zamian za poniesiony wkład pieniężny. Pierwsze tego typu transakcje datowane są na 1602 rok, kiedy Holendrzy kupowali udziały w The United Dutch East India Company (ang. Zjednoczona Spółka Holenderskich Indii Wschodnich) w formie akcji na pierwszej w świecie giełdzie papierów wartościowych, działającej w Amsterdamie nad rzeką Amstel. Holendrzy wydawali miliony guldenów (ówczesna waluta Holandii) na zakup akcji spółki, ta zaś za pozyskane pieniądze wyposażała statki, które następnie wysyłano do Indii w celu importu egzotycznych towarów do Europy.  Obecnie największym rynkiem akcji określa się Stany Zjednoczone. Kiedy tam narodziło się zainteresowanie akcjami? U schyłku XVIII wieku przy Wall Street rósł platan zachodni, handlowcy i pośrednicy zbierali się pod nim aby wspólnie robić interesy. Początek nowojorskiej giełdy papierów wartościowych to tzw. Porozumienie Platana Zachodniego, czyli rok 1792. Potrzeba powstania funduszy inwestycyjnych wyniknęła z praktycznych obserwacji, bowiem kupcy i ekonomiści zauważyli, że duże przedsięwzięcia wymagają spójnego i zorganizowanego działania. Podmiotowi reprezentującemu zbiorowość ludzi łatwiej było zyskać efekty i działać na ich korzyść, tym bardziej że mnogość tych interesów uzasadniała potrzebę powołania do działania osób, które w pełni zajęłyby się kontrolowaniem interesów zleceniodawców. Jak opowiada Karol Ostałowski, korzenie funduszy inwestycyjnych są jednak w Europie, konkretniej w Holandii, gdzie w 1774 roku powstały pierwsze firmy inwestycyjne, gromadzące środki małych inwestorów w celu inwestowania ich w prywatne działalności inwestycyjne lub handlowe. Historycy przywołują przy tej okazji holenderskiego kupca Adriana van Ketwicha oraz później panującego króla Williama I. Następnie fundusze dotarły do Szwajcarii (ok. 1849 rok) i Szkocji (lata 80. XIX wieku). Ostatnia dekada XIX wieku to czas, gdy fundusze znane były już także w Wielkiej Brytanii, Francji i w Stanach Zjednoczonych. Na początku XX wieku powstały pierwsze fundusze, które pozwalały nabywać akcje w trakcie regularnych emisji oraz umarzać posiadane jednostki. Największą popularność fundusze zyskały w latach 90. XX wieku. Według szacunków obecnie w Stanach Zjednoczonych co drugie gospodarstwo domowe inwestuje w fundusze. Do Polski to rozwiązanie trafiło nieco później. Dopiero w 1992 roku powstał pierwszy fundusz inwestycyjny, ale o faktycznym rozwoju możemy mówić dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy to w wyniku hossy na giełdzie z roku 2002 inwestowanie na giełdzie stało się obiecującą alternatywą dla lokat.  Czy rynek funduszy inwestycyjnych będzie się rozwijał, czy dynamika patrząc na historię będzie nabierała tempa? Ekspert odpowiada, że w jego ocenie branża funduszy inwestycyjnych nie spowolni tempa rozwoju, jednak rynek nieustannie się komplikuje i staje się coraz trudniejszym mechanizmem do opanowania. Aktualnie na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest notowanych ponad 400 spółek a jeszcze przed 30-laty było ich zaledwie kilka. Oferta towarzystw funduszy inwestycyjnych jest szeroka, a światowy kapitał jest głównie w rękach profesjonalistów. Jeśli w procesie zarządzania wykorzystamy sztuczną inteligencję mogą pojawić się zupełnie nowe trendy, których jeszcze dziś nie znamy, co znaczy, że rynek funduszy inwestycyjnych na świecie wciąż może się rozwijać. A zatem bileciki do kontroli! Następna stacja - inwestycje.

Dzisiejszy odcinek to nie lada podróż w czasie, bowiem cofniemy się do początków funduszy inwestycyjnych. Gościem rozmowy jest Karol Ostałowski - Dyrektor ds. Komunikacji Inwestycyjnej Millennium TFI, gospodarzem, niezmiennie - Michał Trojanowski.

Historia funduszy inwestycyjnych nierozerwalnie wiąże się z akcjami, czyli dokumentami, które dawały prawo współwłasności i udział w zysku w danym przedsięwzięciu lub w firmie, w zamian za poniesiony wkład pieniężny. Pierwsze tego typu transakcje datowane są na 1602 rok, kiedy Holendrzy kupowali udziały w The United Dutch East India Company (ang. Zjednoczona Spółka Holenderskich Indii Wschodnich) w formie akcji na pierwszej w świecie giełdzie papierów wartościowych, działającej w Amsterdamie nad rzeką Amstel. Holendrzy wydawali miliony guldenów (ówczesna waluta Holandii) na zakup akcji spółki, ta zaś za pozyskane pieniądze wyposażała statki, które następnie wysyłano do Indii w celu importu egzotycznych towarów do Europy. 

Obecnie największym rynkiem akcji określa się Stany Zjednoczone. Kiedy tam narodziło się zainteresowanie akcjami? U schyłku XVIII wieku przy Wall Street rósł platan zachodni, handlowcy i pośrednicy zbierali się pod nim aby wspólnie robić interesy. Początek nowojorskiej giełdy papierów wartościowych to tzw. Porozumienie Platana Zachodniego, czyli rok 1792.

Potrzeba powstania funduszy inwestycyjnych wyniknęła z praktycznych obserwacji, bowiem kupcy i ekonomiści zauważyli, że duże przedsięwzięcia wymagają spójnego i zorganizowanego działania. Podmiotowi reprezentującemu zbiorowość ludzi łatwiej było zyskać efekty i działać na ich korzyść, tym bardziej że mnogość tych interesów uzasadniała potrzebę powołania do działania osób, które w pełni zajęłyby się kontrolowaniem interesów zleceniodawców.

Jak opowiada Karol Ostałowski, korzenie funduszy inwestycyjnych są jednak w Europie, konkretniej w Holandii, gdzie w 1774 roku powstały pierwsze firmy inwestycyjne, gromadzące środki małych inwestorów w celu inwestowania ich w prywatne działalności inwestycyjne lub handlowe. Historycy przywołują przy tej okazji holenderskiego kupca Adriana van Ketwicha oraz później panującego króla Williama I.

Następnie fundusze dotarły do Szwajcarii (ok. 1849 rok) i Szkocji (lata 80. XIX wieku). Ostatnia dekada XIX wieku to czas, gdy fundusze znane były już także w Wielkiej Brytanii, Francji i w Stanach Zjednoczonych. Na początku XX wieku powstały pierwsze fundusze, które pozwalały nabywać akcje w trakcie regularnych emisji oraz umarzać posiadane jednostki.

Największą popularność fundusze zyskały w latach 90. XX wieku. Według szacunków obecnie w Stanach Zjednoczonych co drugie gospodarstwo domowe inwestuje w fundusze.

Do Polski to rozwiązanie trafiło nieco później. Dopiero w 1992 roku powstał pierwszy fundusz inwestycyjny, ale o faktycznym rozwoju możemy mówić dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy to w wyniku hossy na giełdzie z roku 2002 inwestowanie na giełdzie stało się obiecującą alternatywą dla lokat. 

Czy rynek funduszy inwestycyjnych będzie się rozwijał, czy dynamika patrząc na historię będzie nabierała tempa? Ekspert odpowiada, że w jego ocenie branża funduszy inwestycyjnych nie spowolni tempa rozwoju, jednak rynek nieustannie się komplikuje i staje się coraz trudniejszym mechanizmem do opanowania. Aktualnie na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest notowanych ponad 400 spółek a jeszcze przed 30-laty było ich zaledwie kilka. Oferta towarzystw funduszy inwestycyjnych jest szeroka, a światowy kapitał jest głównie w rękach profesjonalistów. Jeśli w procesie zarządzania wykorzystamy sztuczną inteligencję mogą pojawić się zupełnie nowe trendy, których jeszcze dziś nie znamy, co znaczy, że rynek funduszy inwestycyjnych na świecie wciąż może się rozwijać.

A zatem bileciki do kontroli! Następna stacja - inwestycje.

5. Czym jest fundusz inwestycyjny?
2023-09-21 10:38:35

Czy na pewno wiesz, czym jest fundusz inwestycyjny? Na to i inne pytania odpowie Gość Michała Trojanowskiego - Roman Cyganek, wieloletni członek Zespołu Biura Komunikacji Inwestycyjnej Millennium TFI.  Fundusz inwestycyjny, zgodnie z definicją, jest to podmiot zbiorowego inwestowania, mający oddzielną osobowość prawną, której celem działalności jest lokowanie środków pieniężnych, zebranych od uczestników. A prościej… fundusz inwestycyjny porównany zostaje przez eksperta do dużej sakiewki, w której inwestorzy zamieszczają swoje środki, dzięki czemu stają się uczestnikami funduszu i mogą inwestować zgodnie z przyjętą dla niego strategią. Rozwiązania funduszowe są dedykowane m.in. dla osób, które chcą pomnażać swój kapitał przez inwestowanie, ale niekoniecznie mają wiedzę, czas i doświadczenie, by samodzielnie monitorować rynek kapitałowy i chcą zdać się na pomoc profesjonalistów. Fundusze pozwalają również na dostęp do instrumentów trudno- lub nieosiągalnych dla osób fizycznych, szczególnie na rynkach zagranicznych.  A co w praktyce wynika z oddzielnej osobowości prawnej funduszy? Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych - w skrócie TFI - zarządza funduszem, zatrudnia zarządzających oraz reprezentuje fundusz. W przypadku ewentualnej upadłości towarzystwa bądź odebrania licencji, uczestnicy nadal posiadają swoje jednostki uczestnictwa, a zgromadzone na funduszach środki nie wchodzą w masę upadłościową towarzystwa, bowiem ich właścicielami są uczestnicy. Wartość jednostek nadal może się zmieniać, bez względu na sytuację towarzystwa, a zarządzanie w takich okolicznościach przejmuje inny podmiot z rynku. Odrębna osobowość prawna dotyczy także rachunków bankowych - w przypadku upadłości banku prowadzącego rachunki funduszu, środki zgromadzone na rachunkach również nie wchodzą w masę upadłościową banku. Fundusze to nie „wolna amerykanka”. Mogą one inwestować w różne instrumenty – akcje, obligacje, instrumenty pochodne czy surowce. Mogą również oferować różnorodne strategie, jednak zawsze są one ściśle określone, zweryfikowane pod kątem zgodności z prawem i nadzorowane przez Komisję nadzoru Finansowego. Jeżeli ktoś obsługuje za mnie oszczędności, a tak działa fundusz, to jakie są z tego tytułu opłaty? Roman Cyganek wyjaśnia, że wyróżnia się dwa rodzaje opłat: pierwsza to opłata manipulacyjna za nabywanie i zbywanie jednostek uczestnictwa, liczona procentowo od kwoty transakcji. Środki z tego typu opłat w pełni trafiają do dystrybutora, np. do banku, który w swojej ofercie ma fundusze. Druga to opłata za zarządzanie, która jest stałym procentem w skali roku, jej wysokość jest uzależniona od klasy ryzyka funduszu oraz ograniczona ustawowo do 2%. Ekspert szczegółowo opisuje, iż opłata za zarządzanie to nie tylko wynagrodzenia dla zarządzających, ale także opłaty transakcyjne, koszty dostępów do systemów i platform czy dostępy do materiałów analitycznych. Szczegółowe informacje na temat kosztów uwzględnia statut. Co istotne dla inwestora, opłata za zarządzanie jest uwzględniona w publikowanych wycenach jednostek uczestnictwa, zatem weryfikując stopy zwrotu widzimy już finalny wynik, uwzględniający poniesione koszty. A dlaczego fundusze inwestycyjne cieszą się większym zainteresowaniem za granicą, niż w Polsce? Według eksperta nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bowiem na decyzje może się składać wiele czynników, może to być nieznajomość zasady działania funduszy czy krążące wokół funduszy mity. Pamiętajmy, że funkcjonowanie funduszy inwestycyjnych jest ściśle uregulowane prawem i działając na rynku nie może zagwarantować osiągnięcia założonych celów, ale działa w najlepiej pojętym interesie inwestorów i dąży do ochrony realnej wartości aktywów funduszu inwestycyjnego. Ścisły nadzór nad funkcjonowaniem funduszy, zgodnie z Ustawą o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi z 2004 roku, sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego. Przyspieszamy. Następna stacja – inwestycje.

Czy na pewno wiesz, czym jest fundusz inwestycyjny? Na to i inne pytania odpowie Gość Michała Trojanowskiego - Roman Cyganek, wieloletni członek Zespołu Biura Komunikacji Inwestycyjnej Millennium TFI. 

Fundusz inwestycyjny, zgodnie z definicją, jest to podmiot zbiorowego inwestowania, mający oddzielną osobowość prawną, której celem działalności jest lokowanie środków pieniężnych, zebranych od uczestników. A prościej… fundusz inwestycyjny porównany zostaje przez eksperta do dużej sakiewki, w której inwestorzy zamieszczają swoje środki, dzięki czemu stają się uczestnikami funduszu i mogą inwestować zgodnie z przyjętą dla niego strategią.

Rozwiązania funduszowe są dedykowane m.in. dla osób, które chcą pomnażać swój kapitał przez inwestowanie, ale niekoniecznie mają wiedzę, czas i doświadczenie, by samodzielnie monitorować rynek kapitałowy i chcą zdać się na pomoc profesjonalistów. Fundusze pozwalają również na dostęp do instrumentów trudno- lub nieosiągalnych dla osób fizycznych, szczególnie na rynkach zagranicznych. 

A co w praktyce wynika z oddzielnej osobowości prawnej funduszy? Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych - w skrócie TFI - zarządza funduszem, zatrudnia zarządzających oraz reprezentuje fundusz. W przypadku ewentualnej upadłości towarzystwa bądź odebrania licencji, uczestnicy nadal posiadają swoje jednostki uczestnictwa, a zgromadzone na funduszach środki nie wchodzą w masę upadłościową towarzystwa, bowiem ich właścicielami są uczestnicy. Wartość jednostek nadal może się zmieniać, bez względu na sytuację towarzystwa, a zarządzanie w takich okolicznościach przejmuje inny podmiot z rynku. Odrębna osobowość prawna dotyczy także rachunków bankowych - w przypadku upadłości banku prowadzącego rachunki funduszu, środki zgromadzone na rachunkach również nie wchodzą w masę upadłościową banku.

Fundusze to nie „wolna amerykanka”. Mogą one inwestować w różne instrumenty – akcje, obligacje, instrumenty pochodne czy surowce. Mogą również oferować różnorodne strategie, jednak zawsze są one ściśle określone, zweryfikowane pod kątem zgodności z prawem i nadzorowane przez Komisję nadzoru Finansowego.

Jeżeli ktoś obsługuje za mnie oszczędności, a tak działa fundusz, to jakie są z tego tytułu opłaty? Roman Cyganek wyjaśnia, że wyróżnia się dwa rodzaje opłat: pierwsza to opłata manipulacyjna za nabywanie i zbywanie jednostek uczestnictwa, liczona procentowo od kwoty transakcji. Środki z tego typu opłat w pełni trafiają do dystrybutora, np. do banku, który w swojej ofercie ma fundusze. Druga to opłata za zarządzanie, która jest stałym procentem w skali roku, jej wysokość jest uzależniona od klasy ryzyka funduszu oraz ograniczona ustawowo do 2%. Ekspert szczegółowo opisuje, iż opłata za zarządzanie to nie tylko wynagrodzenia dla zarządzających, ale także opłaty transakcyjne, koszty dostępów do systemów i platform czy dostępy do materiałów analitycznych. Szczegółowe informacje na temat kosztów uwzględnia statut. Co istotne dla inwestora, opłata za zarządzanie jest uwzględniona w publikowanych wycenach jednostek uczestnictwa, zatem weryfikując stopy zwrotu widzimy już finalny wynik, uwzględniający poniesione koszty.

A dlaczego fundusze inwestycyjne cieszą się większym zainteresowaniem za granicą, niż w Polsce? Według eksperta nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bowiem na decyzje może się składać wiele czynników, może to być nieznajomość zasady działania funduszy czy krążące wokół funduszy mity. Pamiętajmy, że funkcjonowanie funduszy inwestycyjnych jest ściśle uregulowane prawem i działając na rynku nie może zagwarantować osiągnięcia założonych celów, ale działa w najlepiej pojętym interesie inwestorów i dąży do ochrony realnej wartości aktywów funduszu inwestycyjnego. Ścisły nadzór nad funkcjonowaniem funduszy, zgodnie z Ustawą o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi z 2004 roku, sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.

Przyspieszamy. Następna stacja – inwestycje.

4. Czym jest procent składany i na czym polega jego magia?
2023-09-18 11:13:28

Ósmy cud świata według Alberta Einsteina, czyli procent składany, to kolejny temat poruszany na naszym kanale. Gościem Michała Trojanowskiego jest Krzysztof Kamiński - wieloletni praktyk rynkowy, zawodowo nadzorujący pracę zarządzających funduszami Millennium TFI.  Czym jest procent składany? Sposobem oprocentowania wkładu pieniężnego bądź inwestycji, w którym uzyskane odsetki są reinwestowane, co powoduje, że w kolejnym okresie również i one zarabiają. Zjawisko to ekspert porównuje do efektu kuli śnieżnej, która nabiera rozpędu i objętości wraz ze wzrostem tempa. Kto go rozumie ten zarabia; kto nie rozumie, ten płaci za to - to słynne zdanie Einsteina. Jak zatem zrozumieć zjawisko procentu składanego? Wielu Polaków oszczędza pieniądze, ale ich nie inwestuje. Około 46% Polaków trzyma swoje pieniądze na nieoprocentowanych rachunkach bankowych lub w gotówce w domu, o czym świadczą badania agencji Maison&Partners z października 2022 r. Dlaczego zatem ludzie nie korzystają z dobrodziejstwa, jakim jest procent składany? Zdaniem Krzysztofa Kamińskiego odpowiedź na to pytanie jest prosta, mianowicie: nie mamy wystarczającej świadomości w temacie oraz odwagi, by podejmować decyzje o inwestowaniu. Na brak chęci do podejmowania decyzji z całą pewnością składają się czynniki już omawiane w poprzednich odcinkach - chęć zabezpieczenia kapitału oraz brak akceptacji ryzyka, które jest nieodłącznym elementem inwestycji. Jako istotny czynnik wskazany jest także brak wystarczającej wiedzy na temat funduszy inwestycyjnych, bowiem według rozmówcy ryzyko inwestowania np. w fundusze obligacji nie jest tak wysokie, by oszczędzający nie byli w stanie go zaakceptować dla czerpania zysków. Krzysztof Kamiński mówi o istocie odrobienia lekcji ze świadomości, po to by podejmować racjonalne decyzje, aby zarządzanie oszczędnościami nie było oparte na emocjach, a świadomej chęci zarabiania na posiadanych pieniądzach. Mamy świadomość tego, że pieniądze powinny pracować, jednak weryfikując swoje zasoby, nie wszyscy potrafimy odpowiedzieć czy nasze pieniądze faktycznie pracują. Pocieszające jest to, że wśród nas są także osoby, które świadomie podjęły decyzję o zainwestowaniu swoich pieniędzy właśnie po to, by przynosiły one dochód. Mechanizm procentu składanego można zasymulować, korzystając z odpowiednich kalkulacji, nawet jeżeli nie jest się ekspertem z zakresu matematyki finansowej. Ekspert zaznacza jednak, że jest to pracochłonne. Podpowiada jednak, że są dostępne kalkulatory, które umożliwiają symulację na podstawie wskazanych przez nas parametrów. Co interesujące, istnieje teoretyczna reguła, dzięki której jesteśmy w stanie zweryfikować, w jakim okresie podwoimy nasz kapitał – „reguła 72”, zgodnie z którą wystarczy podzielić liczbę 72 przez założoną roczną stopę odsetek by otrzymać informację, po ilu latach odświeżania lokaty na tych samych warunkach podwoilibyśmy nasze oszczędności (dla przyjętej rocznej stopy zwrotu na poziomie 7,2% wyliczenie będzie wyglądało następująco: 72 : 7,2 = 10). To proste wyliczenie pokazuje, że im wyższy zysk, tym szybsze tempo przyrostu, im osiągany zysk jest niższy tym czas niezbędny na podwojenie kapitału się wydłuża. Co robić, by procent składany działał na naszą korzyść? Po pierwsze: oszczędzanie, zgromadzenie kapitału. Po drugie: podjęcie decyzji, czy ten kapitał ma zarabiać, uwzględniając przy tym możliwość inwestowania części zgromadzonego kapitału. Po trzecie: dopasowanie odpowiedniej strategii inwestycyjnej względem własnych oczekiwań dotyczących stopy zwrotu. Co do zasady, stopa zwrotu jest bardzo ważnym aspektem procentu składanego, pamiętając o tym, że równie ważny jest czas. Nie zwalniamy. Następna stacja: inwestycje.
Ósmy cud świata według Alberta Einsteina, czyli procent składany, to kolejny temat poruszany na naszym kanale. Gościem Michała Trojanowskiego jest Krzysztof Kamiński - wieloletni praktyk rynkowy, zawodowo nadzorujący pracę zarządzających funduszami Millennium TFI.  Czym jest procent składany? Sposobem oprocentowania wkładu pieniężnego bądź inwestycji, w którym uzyskane odsetki są reinwestowane, co powoduje, że w kolejnym okresie również i one zarabiają. Zjawisko to ekspert porównuje do efektu kuli śnieżnej, która nabiera rozpędu i objętości wraz ze wzrostem tempa. Kto go rozumie ten zarabia; kto nie rozumie, ten płaci za to - to słynne zdanie Einsteina. Jak zatem zrozumieć zjawisko procentu składanego? Wielu Polaków oszczędza pieniądze, ale ich nie inwestuje. Około 46% Polaków trzyma swoje pieniądze na nieoprocentowanych rachunkach bankowych lub w gotówce w domu, o czym świadczą badania agencji Maison&Partners z października 2022 r. Dlaczego zatem ludzie nie korzystają z dobrodziejstwa, jakim jest procent składany? Zdaniem Krzysztofa Kamińskiego odpowiedź na to pytanie jest prosta, mianowicie: nie mamy wystarczającej świadomości w temacie oraz odwagi, by podejmować decyzje o inwestowaniu. Na brak chęci do podejmowania decyzji z całą pewnością składają się czynniki już omawiane w poprzednich odcinkach - chęć zabezpieczenia kapitału oraz brak akceptacji ryzyka, które jest nieodłącznym elementem inwestycji. Jako istotny czynnik wskazany jest także brak wystarczającej wiedzy na temat funduszy inwestycyjnych, bowiem według rozmówcy ryzyko inwestowania np. w fundusze obligacji nie jest tak wysokie, by oszczędzający nie byli w stanie go zaakceptować dla czerpania zysków. Krzysztof Kamiński mówi o istocie odrobienia lekcji ze świadomości, po to by podejmować racjonalne decyzje, aby zarządzanie oszczędnościami nie było oparte na emocjach, a świadomej chęci zarabiania na posiadanych pieniądzach. Mamy świadomość tego, że pieniądze powinny pracować, jednak weryfikując swoje zasoby, nie wszyscy potrafimy odpowiedzieć czy nasze pieniądze faktycznie pracują. Pocieszające jest to, że wśród nas są także osoby, które świadomie podjęły decyzję o zainwestowaniu swoich pieniędzy właśnie po to, by przynosiły one dochód. Mechanizm procentu składanego można zasymulować, korzystając z odpowiednich kalkulacji, nawet jeżeli nie jest się ekspertem z zakresu matematyki finansowej. Ekspert zaznacza jednak, że jest to pracochłonne. Podpowiada jednak, że są dostępne kalkulatory, które umożliwiają symulację na podstawie wskazanych przez nas parametrów. Co interesujące, istnieje teoretyczna reguła, dzięki której jesteśmy w stanie zweryfikować, w jakim okresie podwoimy nasz kapitał – „reguła 72”, zgodnie z którą wystarczy podzielić liczbę 72 przez założoną roczną stopę odsetek by otrzymać informację, po ilu latach odświeżania lokaty na tych samych warunkach podwoilibyśmy nasze oszczędności (dla przyjętej rocznej stopy zwrotu na poziomie 7,2% wyliczenie będzie wyglądało następująco: 72 : 7,2 = 10). To proste wyliczenie pokazuje, że im wyższy zysk, tym szybsze tempo przyrostu, im osiągany zysk jest niższy tym czas niezbędny na podwojenie kapitału się wydłuża. Co robić, by procent składany działał na naszą korzyść? Po pierwsze: oszczędzanie, zgromadzenie kapitału. Po drugie: podjęcie decyzji, czy ten kapitał ma zarabiać, uwzględniając przy tym możliwość inwestowania części zgromadzonego kapitału. Po trzecie: dopasowanie odpowiedniej strategii inwestycyjnej względem własnych oczekiwań dotyczących stopy zwrotu. Co do zasady, stopa zwrotu jest bardzo ważnym aspektem procentu składanego, pamiętając o tym, że równie ważny jest czas. Nie zwalniamy. Następna stacja: inwestycje.

3. Dlaczego inwestujemy i jak stać się inwestorem?
2023-09-14 10:14:24

Posiadam, więc jestem  – czy to jedyne możliwe wyjaśnienie pytania: „dlaczego ludzie inwestują?” Otóż, jak twierdzi Gość odcinka – Roman Cyganek z Millennium TFI - ludzie mają naturalną potrzebę posiadania i pomnażania posiadanych wartości. Dlaczego więc inwestują? Ponieważ chcą posiadać więcej, ale także zapewnić sobie i bliskim bezpieczeństwo finansowe. Spróbujemy jednak też odwrócić to pytanie  i zastanowimy się, dlaczego niektórzy ludzie nie inwestują? Inwestowanie to droga do bezpieczeństwa finansowego i poprawy życia, jednak - na co zwraca uwagę ekspert - inwestowanie nie ma być celem, a jedynie narzędziem do osiągania założonych sobie celów. Twierdzi, że doraźne wydatki realizujemy z bieżących dochodów a odległe - ze zgromadzonych i nierzadko inwestowanych nadwyżek finansowych, niezależnie od tego, czy chodzi o zakup mieszkania czy realizowanie pasji. Ustalając swoje cele, należy odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące sposobu ich realizacji, czasu na zgromadzenie niezbędnego kapitału oraz samego kapitału. Jak stać się inwestorem? Najprostszym rozwiązaniem, zdaniem Romana Cyganka, są fundusze inwestycyjne. By stać się klientem funduszu, należy zakupić jego jednostki uczestnictwa w wybranej przez siebie formie: poprzez platformy internetowe, korzystając z pomocy doradcy finansowego lub poprzez dostęp do bankowości internetowej. Przed przystąpieniem do zakupu jednostek uczestnictwa potencjalny inwestor proszony jest o wypełnienie testu zwanego ankietą adekwatności. Test ten ma na celu określenie właściwej grupy produktów odpowiednich dla inwestora,  uwzględniając jego doświadczenie oraz posiadaną wiedzę rynkową. W tym miejscu można zapytać: skoro nie mam doświadczenia to nie mogę inwestować? Otóż doświadczenie jest ważne, ale nie najważniejsze. Kluczowa w inwestowaniu jest wiedza, którą można samemu zdobywać na wiele sposobów. A jeśli i wiedzy nie posiadamy, możemy skorzystać z pomocy doradcy bankowego, by podejmowane decyzje były świadome i dojrzałe. Czy wiek ma znaczenie w inwestowaniu? Okazuje się, że tak, choćby z uwagi na dobór inwestycji, akceptację ryzyka i horyzont czasu. Co istotne, z prawnego punktu widzenia, inwestorem może zostać każdy, kto ukończył osiemnaście lat, bez górnej granicy wieku. Istnieje również możliwość inwestowania na rzecz osób małoletnich, przy czym do osiągnięcia przez nie pełnoletniości kontrolę nad rejestrem sprawuje opiekun ustawowy. Analogiczna sytuacja dotyczy na przykład rachunku bankowego osoby niepełnoletniej. Inwestowanie w fundusze inwestycyjne, co ciekawe, to nie tylko rozwiązania dla osób fizycznych ale i dla firm. Jak wskazuje ekspert, staje się to coraz bardziej popularne, prawdopodobnie z uwagi na to, iż banki obecnie mogą pobierać prowizje za trzymanie aktywów na rachunkach firmowych, a taka forma inwestycji zapewnia płynność finansową i stały dostęp do zainwestowanych środków. A jak wyglądają ograniczenia i różnice w dostępie do rozwiązań inwestycyjnych z perspektywy samych funduszy? Rozmówca Michała Trojanowskiego wskazuje na trzy funkcjonujące wśród funduszy inwestycyjnych grupy. 1. Fundusze otwarte, które określa rozwiązaniem masowym, z najmniejszą ilością ograniczeń. 2. Specjalistyczne fundusze otwarte, które mogą wprowadzać ograniczenia dedykując swoje jednostki tylko firmom lub osobom prawnym. 3. Fundusze zamknięte – najbardziej zaawansowane instrumenty, określające zwykle minimalny próg inwestycji w równowartości 40.000 euro, decydujące także kiedy klient może stać się inwestorem i kiedy może wyjść z inwestycji. Inwestowanie jest drogą do realizacji i finansowania marzeń, zaś misją rynku finansowego jest mówić o inwestycjach w prosty, przystępny sposób.  Warto po ta wiedzę sięgać. Zapnij pasy. Następna stacja – inwestycje.

Posiadam, więc jestem – czy to jedyne możliwe wyjaśnienie pytania: „dlaczego ludzie inwestują?” Otóż, jak twierdzi Gość odcinka – Roman Cyganek z Millennium TFI - ludzie mają naturalną potrzebę posiadania i pomnażania posiadanych wartości. Dlaczego więc inwestują? Ponieważ chcą posiadać więcej, ale także zapewnić sobie i bliskim bezpieczeństwo finansowe. Spróbujemy jednak też odwrócić to pytanie  i zastanowimy się, dlaczego niektórzy ludzie nie inwestują?

Inwestowanie to droga do bezpieczeństwa finansowego i poprawy życia, jednak - na co zwraca uwagę ekspert - inwestowanie nie ma być celem, a jedynie narzędziem do osiągania założonych sobie celów. Twierdzi, że doraźne wydatki realizujemy z bieżących dochodów a odległe - ze zgromadzonych i nierzadko inwestowanych nadwyżek finansowych, niezależnie od tego, czy chodzi o zakup mieszkania czy realizowanie pasji. Ustalając swoje cele, należy odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące sposobu ich realizacji, czasu na zgromadzenie niezbędnego kapitału oraz samego kapitału.

Jak stać się inwestorem? Najprostszym rozwiązaniem, zdaniem Romana Cyganka, są fundusze inwestycyjne. By stać się klientem funduszu, należy zakupić jego jednostki uczestnictwa w wybranej przez siebie formie: poprzez platformy internetowe, korzystając z pomocy doradcy finansowego lub poprzez dostęp do bankowości internetowej. Przed przystąpieniem do zakupu jednostek uczestnictwa potencjalny inwestor proszony jest o wypełnienie testu zwanego ankietą adekwatności. Test ten ma na celu określenie właściwej grupy produktów odpowiednich dla inwestora,  uwzględniając jego doświadczenie oraz posiadaną wiedzę rynkową. W tym miejscu można zapytać: skoro nie mam doświadczenia to nie mogę inwestować? Otóż doświadczenie jest ważne, ale nie najważniejsze. Kluczowa w inwestowaniu jest wiedza, którą można samemu zdobywać na wiele sposobów. A jeśli i wiedzy nie posiadamy, możemy skorzystać z pomocy doradcy bankowego, by podejmowane decyzje były świadome i dojrzałe.

Czy wiek ma znaczenie w inwestowaniu? Okazuje się, że tak, choćby z uwagi na dobór inwestycji, akceptację ryzyka i horyzont czasu. Co istotne, z prawnego punktu widzenia, inwestorem może zostać każdy, kto ukończył osiemnaście lat, bez górnej granicy wieku. Istnieje również możliwość inwestowania na rzecz osób małoletnich, przy czym do osiągnięcia przez nie pełnoletniości kontrolę nad rejestrem sprawuje opiekun ustawowy. Analogiczna sytuacja dotyczy na przykład rachunku bankowego osoby niepełnoletniej.

Inwestowanie w fundusze inwestycyjne, co ciekawe, to nie tylko rozwiązania dla osób fizycznych ale i dla firm. Jak wskazuje ekspert, staje się to coraz bardziej popularne, prawdopodobnie z uwagi na to, iż banki obecnie mogą pobierać prowizje za trzymanie aktywów na rachunkach firmowych, a taka forma inwestycji zapewnia płynność finansową i stały dostęp do zainwestowanych środków.

A jak wyglądają ograniczenia i różnice w dostępie do rozwiązań inwestycyjnych z perspektywy samych funduszy? Rozmówca Michała Trojanowskiego wskazuje na trzy funkcjonujące wśród funduszy inwestycyjnych grupy. 1. Fundusze otwarte, które określa rozwiązaniem masowym, z najmniejszą ilością ograniczeń. 2. Specjalistyczne fundusze otwarte, które mogą wprowadzać ograniczenia dedykując swoje jednostki tylko firmom lub osobom prawnym. 3. Fundusze zamknięte – najbardziej zaawansowane instrumenty, określające zwykle minimalny próg inwestycji w równowartości 40.000 euro, decydujące także kiedy klient może stać się inwestorem i kiedy może wyjść z inwestycji.

Inwestowanie jest drogą do realizacji i finansowania marzeń, zaś misją rynku finansowego jest mówić o inwestycjach w prosty, przystępny sposób.  Warto po ta wiedzę sięgać.

Zapnij pasy. Następna stacja – inwestycje.

2. Dlaczego warto inwestować, skoro mamy lokaty?
2023-09-11 09:54:42

Działanie rynku jest chronologią od strachu do chciwości, pierwszy pomaga tanio kupić, drugi- drogo sprzedać – mówi Piotr Siegieda, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Millennium TFI, rozmówca Michała Trojanowskiego. Kontynuujemy temat oszczędzania i inwestowania, ale tym razem w odniesieniu do rozwiązań i produktów, jakie dostępne są na rynku. Czemu nie wybierać depozytu skoro gwarantuje on kapitał a różnica pomiędzy uzyskanym oprocentowaniem i inflacją nie zawsze jest wysoka? Rozwiązania depozytowe mogą mieć także słabe strony, jak na przykład wynik, który bywa niższy od inflacji. O ile osiąganie realnej straty na niewielkim poziomie jest do zaakceptowania, to przegrywanie z inflacją przez lata sprawia, że straty się kumulują. Jak bronić się przed efektem utraty realnej wartości kapitału w okresach, gdy lokaty na to nie pozwalają? Ceną gwarancji oprocentowania jest podjęcie ryzyka, czyli swoistej szansy na osiągnięcie sukcesu, co ekspert nazywa premią za ryzyko. Płynnie tym sposobem przechodzimy w temat inwestowania oraz czasu, jaki dla inwestycji jest kluczowym składnikiem. Piotr Siegieda, podejmując temat inwestowania, zaznacza, że przed rozpoczęciem inwestowania należy ustalić cel, horyzont inwestycyjny oraz ryzyko, jakie jesteśmy w stanie zaakceptować. Dopiero na tej podstawie szukać inwestycji, które spełniają przyjęte kryteria. Na co zwraca uwagę nasz ekspert? Należy dobrze poznać przedmiot inwestycji, nie podejmować działań bez wystarczającej wiedzy, nie sugerować się wyłącznie wynikami historycznymi czy opiniami, szczególnie w przypadku gdy mówi się o inwestycji bez ryzyka – bo, jak zaznacza, takie nie istnieją. Należy mieć świadomość, co będzie wpływało na wartość inwestycji i jej przyszłość, a wejścia w inwestycję nie uzależniać od zauważalnych dużych wzrostów, bo rynek jest cykliczny i etap dużych wzrostów z zasady poprzedza spadki. Zasada jest prosta – kupować tanio i sprzedawać drogo. Tylko czy aby na pewno jesteśmy w stanie tak funkcjonować? Otóż okazuje się, że w wyniku rynkowych euforii chcemy łapać okazję, co sprawia, że nie działamy z chłodną głową, a podejmujemy decyzje pod wpływem emocji, impulsu – zgoła inne niż w zamierzeniu. I tu pojawia się temat spekulowania, które wielu uznaje za to samo co inwestowanie. Panowie jednak stawiają granicę i wskazują różnice, bowiem spekulowanie ma na celu zysk w krótkim terminie a inwestowanie polega na osiąganiu długoterminowych korzyści. Jedziemy dalej. Następna stacja – inwestycje.
Działanie rynku jest chronologią od strachu do chciwości, pierwszy pomaga tanio kupić, drugi- drogo sprzedać – mówi Piotr Siegieda, dyrektor ds. komunikacji inwestycyjnej Millennium TFI, rozmówca Michała Trojanowskiego. Kontynuujemy temat oszczędzania i inwestowania, ale tym razem w odniesieniu do rozwiązań i produktów, jakie dostępne są na rynku. Czemu nie wybierać depozytu skoro gwarantuje on kapitał a różnica pomiędzy uzyskanym oprocentowaniem i inflacją nie zawsze jest wysoka? Rozwiązania depozytowe mogą mieć także słabe strony, jak na przykład wynik, który bywa niższy od inflacji. O ile osiąganie realnej straty na niewielkim poziomie jest do zaakceptowania, to przegrywanie z inflacją przez lata sprawia, że straty się kumulują. Jak bronić się przed efektem utraty realnej wartości kapitału w okresach, gdy lokaty na to nie pozwalają? Ceną gwarancji oprocentowania jest podjęcie ryzyka, czyli swoistej szansy na osiągnięcie sukcesu, co ekspert nazywa premią za ryzyko. Płynnie tym sposobem przechodzimy w temat inwestowania oraz czasu, jaki dla inwestycji jest kluczowym składnikiem. Piotr Siegieda, podejmując temat inwestowania, zaznacza, że przed rozpoczęciem inwestowania należy ustalić cel, horyzont inwestycyjny oraz ryzyko, jakie jesteśmy w stanie zaakceptować. Dopiero na tej podstawie szukać inwestycji, które spełniają przyjęte kryteria. Na co zwraca uwagę nasz ekspert? Należy dobrze poznać przedmiot inwestycji, nie podejmować działań bez wystarczającej wiedzy, nie sugerować się wyłącznie wynikami historycznymi czy opiniami, szczególnie w przypadku gdy mówi się o inwestycji bez ryzyka – bo, jak zaznacza, takie nie istnieją. Należy mieć świadomość, co będzie wpływało na wartość inwestycji i jej przyszłość, a wejścia w inwestycję nie uzależniać od zauważalnych dużych wzrostów, bo rynek jest cykliczny i etap dużych wzrostów z zasady poprzedza spadki. Zasada jest prosta – kupować tanio i sprzedawać drogo. Tylko czy aby na pewno jesteśmy w stanie tak funkcjonować? Otóż okazuje się, że w wyniku rynkowych euforii chcemy łapać okazję, co sprawia, że nie działamy z chłodną głową, a podejmujemy decyzje pod wpływem emocji, impulsu – zgoła inne niż w zamierzeniu. I tu pojawia się temat spekulowania, które wielu uznaje za to samo co inwestowanie. Panowie jednak stawiają granicę i wskazują różnice, bowiem spekulowanie ma na celu zysk w krótkim terminie a inwestowanie polega na osiąganiu długoterminowych korzyści. Jedziemy dalej. Następna stacja – inwestycje.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie