Tajemnica Przedsiębiorstwa

Jak chronić przewagę konkurencyjną: tajemnica przedsiębiorstwa i zakaz konkurencji


Odcinki od najnowszych:

Jak wygrać sprawę o karę umowną za naruszenie zakazu konkurencji
2021-02-23 17:46:15

Co oznacza złamanie zakazu konkurencji i jak wygrać sprawę o karę umowną za złamanie zakazu? Na te pytania odpowiadam w tym odcinku mojego podcastu. Przeczytaj też: Co musisz wiedzieć zanim podpiszesz umowę o zakazie konkurencji?Jak ustalić wysokość kary umownej za złamanie zakazu konkurencji? Omawiam wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 27 czerwca 2019 r., III APa 7/19, w sprawie, w której pracodawca pozwał byłego pracownika o karę umowną za złamanie zakazu konkurencji. W podcaście TP015 dowiesz się: Co musisz zrobić, by wygrać sprawę o karę umowną za naruszenie zakazu konkurencji, Jak pracownik może się bronić w sprawie o naruszenie zakazu konkurencji, Czy musisz udowodnić szkodę, Co oznacza miarkowanie kary umownej, Do jakiej wysokości sądy obniżają karę umowną za złamanie zakazu konkurencji, Czy warto zastrzegać karę umowną wyższą od odszkodowania, jakie ma otrzymać pracownik. Linki do wyroków i artykułów, o których mowa w tym odcinku podcastu: Pracodawco, uważaj na terminy płatności. Opóźnienie w zapłacie odszkodowania może spowodować ustanie zakazu konkurencji. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 27 czerwca 2019 r., III APa 7/19 Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2010 r. II PK 108/10 Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 6 grudnia 2019 r., III APa 48/19
Co oznacza złamanie zakazu konkurencji i jak wygrać sprawę o karę umowną za złamanie zakazu? Na te pytania odpowiadam w tym odcinku mojego podcastu. Przeczytaj też: Co musisz wiedzieć zanim podpiszesz umowę o zakazie konkurencji?Jak ustalić wysokość kary umownej za złamanie zakazu konkurencji? Omawiam wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 27 czerwca 2019 r., III APa 7/19, w sprawie, w której pracodawca pozwał byłego pracownika o karę umowną za złamanie zakazu konkurencji. W podcaście TP015 dowiesz się: Co musisz zrobić, by wygrać sprawę o karę umowną za naruszenie zakazu konkurencji, Jak pracownik może się bronić w sprawie o naruszenie zakazu konkurencji, Czy musisz udowodnić szkodę, Co oznacza miarkowanie kary umownej, Do jakiej wysokości sądy obniżają karę umowną za złamanie zakazu konkurencji, Czy warto zastrzegać karę umowną wyższą od odszkodowania, jakie ma otrzymać pracownik. Linki do wyroków i artykułów, o których mowa w tym odcinku podcastu: Pracodawco, uważaj na terminy płatności. Opóźnienie w zapłacie odszkodowania może spowodować ustanie zakazu konkurencji. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 27 czerwca 2019 r., III APa 7/19 Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2010 r. II PK 108/10 Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 6 grudnia 2019 r., III APa 48/19

TP 014. Tajemnica przedsiębiorstwa w agencji marketingowej – rozmowa z adwokatem Bartoszem Gajkiem
2020-10-12 07:00:18

Tym razem jako gość adwokata Bartosza Gajka, prowadzącego podcast prawniczy dla agencji marketingowych Na ratunek kreatywnym, rozmawiam o tajemnicy przedsiębiorstwa i umowie o zachowaniu poufności, czyli NDA, w praktyce agencji marketingowych. Bardzo dziękuję mecenasowi Gajkowi za miłą rozmowę, która, jak mam nadzieję, zapoczątkuje serię podcastów o ochronie klientów i pomysłów w agencjach marketingowych. Rozmawiamy między innymi o tym: co to jest tajemnica przedsiębiorstwa w agencji marketingowej, co robić, by chronić swoje wartościowe informacje biznesowe, jak na przykład klienci i informacje o ich obsłudze, tajemnicą przedsiębiorstwa, co to jest kara umowna za naruszenie umowy o zachowaniu poufności, jak ustalać jej wysokość i co robić, gdy jest ewidentnie zbyt wysoka. Warto również wejść na następujące strony: blog i podcast adwokata Bartosza Gajka o prawie agencji marketingowych Na ratunek kreatywnym strona kancelarii prawnej Gajek Partnerzy profil mec. Bartosza Gajka na LinkedIn, gdzie jest bardzo aktywny artykuł na moim blogu i odcinek podcastu o umowie o zachowaniu poufności (NDA). 
Tym razem jako gość adwokata Bartosza Gajka, prowadzącego podcast prawniczy dla agencji marketingowych Na ratunek kreatywnym, rozmawiam o tajemnicy przedsiębiorstwa i umowie o zachowaniu poufności, czyli NDA, w praktyce agencji marketingowych. Bardzo dziękuję mecenasowi Gajkowi za miłą rozmowę, która, jak mam nadzieję, zapoczątkuje serię podcastów o ochronie klientów i pomysłów w agencjach marketingowych. Rozmawiamy między innymi o tym: co to jest tajemnica przedsiębiorstwa w agencji marketingowej, co robić, by chronić swoje wartościowe informacje biznesowe, jak na przykład klienci i informacje o ich obsłudze, tajemnicą przedsiębiorstwa, co to jest kara umowna za naruszenie umowy o zachowaniu poufności, jak ustalać jej wysokość i co robić, gdy jest ewidentnie zbyt wysoka. Warto również wejść na następujące strony: blog i podcast adwokata Bartosza Gajka o prawie agencji marketingowych Na ratunek kreatywnym strona kancelarii prawnej Gajek Partnerzy profil mec. Bartosza Gajka na LinkedIn, gdzie jest bardzo aktywny artykuł na moim blogu i odcinek podcastu o umowie o zachowaniu poufności (NDA). 

TP 013. Jak chronić know-how. Kradzież know-how. Tajemnica przedsiębiorstwa dotycząca produkcji urządzenia. Analiza wyroku Sądu Najwyższego
2020-10-04 22:50:44

Jak chronić know-how przed kradzieżą? Za pomocą tajemnicy przedsiębiorstwa. Kradzież know-how jest jednym z czynów nieuczciwej konkurencji, najczęściej właśnie polegającym na naruszeniu tajemnicy przedsiębiorstwa. Poniżej znajdziesz artykuł na ten temat. Możesz o tym posłuchać również w podcaście. Gdzie możesz posłuchać mojego podacastu: Google Podcasty Spotify Spis treści Co to jest know-how Jak chronić know-how Kradzież know-how przez pracownika i konkurenta Pozew o zaniechanie produkcji urządzeń naruszających tajemnicę przedsiębiorstwa Wyrok sądu Jak  doszło do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa Problemy dowodowe i brak bezpośrednich dowodów Co zdaniem sądów jest tajemnicą przedsiębiorstwa dotyczącą produkcji urządzenia Podsumowanie Co to jest know-how O tym, co rozumiemy przez know-how, decyduje praktyka biznesowa. Nie ma tu jednej wiążącej prawnej definicji. Najczęściej chodzi o wiedzę i doświadczenie, które dają firmie przewagę konkurencyjną. Mogą to być informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne, handlowe lub marketingowe. Albo jakiekolwiek inne, ważne, by miały wartość gospodarczą. Możemy więc mieć know-how produkcyjne, handlowe, marketingowe, organizacyjne, i tak dalej. Wartość know-how wynika z jego poufności. Po to przecież je zdobywamy, by nikt poza nami z niego nie korzystał. Jeżeli wszyscy coś wiedzą, to żadna z tego przewaga konkurencyjna. Zdobywanie know-how ma to do siebie, że trwa długo i jest kosztowne. Wymaga wielu doświadczeń, niepowodzeń, zwiedzania ślepych uliczek. Nawet zwiedzanie ślepych uliczek jest wartościowe, ponieważ wtedy zdobywasz tak zwane negatywne know-how, czyli wiedzę o tym, co nie działa. Inni, żeby się tego dowiedzieć, też muszą wydać pieniądze i poświęcić swój czas. Know-how wcale nie musi być jakąś bardzo zaawansowaną wiedzą. Czasami wystarczy drobiazg. Ważne, by robił różnicę. Może to być informacja, dzięki której usługa lub produkt jest lepszy, tańszy lub bardziej konkurencyjny, albo informacja, że coś w ogóle jest możliwe do zrobienia. Jak chronić know-how Know-how podlega ochronie jako tajemnica przedsiębiorstwa, pod warunkiem, że spełnia łącznie trzy ustawowe przesłanki: - jest poufne, - ma wartość gospodarczą właśnie dlatego, że jest poufne, - i do tego przedsiębiorca podjął racjonalne działania w celu ochrony jego poufności. Tylko tyle i aż tyle. Niestety nie zawsze udaje się spełnić wszystkie te trzy przesłanki (więcej na temat definicji tajemnicy przedsiębiorstwa znajdziesz w tutaj). Żeby zdobyć know-how, potrzebne są pieniądze i czas. Zwłaszcza czas. Zdarza się, że właśnie czas jest tą szczególną przewagą konkurencyjną, która daje premię pierwszeństwa. Wiadomo przecież, że kto jest pierwszy na rynku, ten z reguły zdobywa lepszą pozycję. Im dłużej nie ma konkurencji, tym lepiej. Konkurencja musi go gonić. Jak pokazuje życie, niektórzy nie mają ochoty tracić swojego czasu i swoich pieniędzy na zdobywanie know-how. Chodzą na skróty. Korzystają z cudzego know-how. Skracają sobie w ten sposób czas niezbędny do wejścia na rynek, wdrożenia nowego produktu czy nowej usługi, albo udoskonalają swój produkt, usługę lub ogólnie firmę. Najczęściej naruszając w ten sposób tajemnicę przedsiębiorstwa. I tu powstaje pytanie, jak tacy grasanci dobierają się do cudzego know-how? Nie powiem nic odkrywczego, jeżeli stwierdzę, że nośnikami naszego know-how są pracownicy. Nasze know-how jest zapisane w ich umysłach, zapamiętują je i z reguły nic nie muszą zabierać ze sobą z firmy, by skopiować nasz produkt albo model biznesowy. Co nie zmienia faktu, że jednak zabierają, zwłaszcza gdy informacja jest bardziej skomplikowana.  Gdy rozmawiam z właścicielami firmy albo z członkami zarządu o zabezpieczeniu firmy przed konkurencją ze strony kluczowych pracowników, to niekiedy słyszę, że nie boją takiej konkurencji. Że w ich biznesie próg wejścia jest tak wysoki, i tu oczywiście pada jakaś wysoka kwota w milionach, że to jest niemożliwe, by jakikolwiek pracownik był w stanie otworzyć taki biznes.  Ja mam na to zwykle jedną odpowiedź – zawsze znajdzie się większa ryba. Te miliony same przyjdą do waszego pracownika, zwłaszcza gdy jest specjalistą. Przyniesie je wasz klient albo dostawca i zaproponuje mu udział w spółce, funkcję członka zarządu, dyrektora, albo po prostu da mu wyższe wynagrodzenie. Taki „inwestor” z reguły już wie, że nie inwestuje w ciemno. Wie, ile można zarobić na tym produkcie albo na usłudze. I to chyba wszystko w temacie progu wejścia.  Dzisiaj opowiem wam o sprawie, która dotyczyła podobnej sytuacji. Jest to wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lutego 2014 r., sygn. akt V CSK 176/13. Chociaż wyrok dotyczy informacji o produkcji urządzenia, to wnioski w nim zawarte mają zastosowanie do każdego innego know-how, w tym dotyczącego produkcji i sprzedaży towarów albo świadczenia usług. Zwłaszcza, że usługi bywają bardzo specjalistyczne. Kradzież know-how przez pracownika i konkurenta Sprawa wyglądała następująco. W pewnej spółce był sobie pewien specjalista, który najpierw pracował na stanowisku konstruktora, a następnie awansował i został kierownikiem Działu Rozwoju. Przy zatrudnieniu podpisał oświadczenie o zapoznaniu się z regulaminem pracy, który określał, co rozumie się przez tajemnicę przedsiębiorstwa pracodawcy. Jako przykłady tajemnic podano w regulaminie między innymi dokumentację techniczną, technologiczną i produkcyjną, informacje o rozwiązaniach konstrukcyjnych, projektowych, wynalazkach i know-how, a także dokumentację handlową. Spółka ta jako jedyna produkowała i sprzedawała pewne urządzenia. Oprócz niej tylko bardzo duże firmy oferowały podobne urządzenia, ale miały one jednak inną budowę. Projekty tych urządzeń znajdowały się w formie elektronicznej na serwerze spółki, a dostęp do nich mieli tylko członkowie zarządu, dyrekcja i niektórzy kierownicy, w tym również nasz kierownik Działu Rozwoju.    I chyba temu kierownikowi Działu Rozwoju przestało się podobać w pracy, ponieważ zaczął szukać nowej.   Znał wiceprezesa pewnej spółki, która w tej sprawie będzie pozwana. Ten wiceprezes namawiał jego i kilku innych pracowników powodowej spółki do przejścia do jego firmy. Planował bowiem rozpoczęcie produkcji takich samych urządzeń, jakie produkowała powódka, a nasz kierownik Działu Rozwoju miał uruchomić tę produkcję. Kierownik Działu Rozwoju zaczął więc przygotowywać się do zmiany pracy. I powiedzmy sobie jasno, że geniuszem zbrodni to on nie był. Jako że nie był autorem oprogramowania, poprosił programistę powódki o zgranie na jego prywatny laptop zawartości sterowanych cyfrowo maszyn, w tym programów komputerowych. Na podstawie tych programów można było, bez dokumentacji technicznej, wykonać gotowe elementy urządzeń produkowanych przez powódkę. Natomiast, co bardzo ważne w tej sprawie, samo stworzenie od podstaw jednego takiego programu do produkcji nowego urządzenia, zajmowało kilka miesięcy. Gdy programista odmówił skopiowania tych danych, to kierownik Działu Rozwoju poinformował go, że sam to zrobi. Zapytał też innego pracownika powódki, który konstruował prototypy urządzeń i pisał oprogramowanie, gdzie znajdują się jego projekty. Zbierał wszelkie informacje dotyczące maszyn, urządzeń i zaplecza mechanicznego, gdzie można kupić takie same maszyny i za jaką cenę. Rozmawiał o tym z programistą za pośrednictwem komunikatora internetowego.  Namawiał też pracowników powódki do przejścia do pracy u pozwanej.  Zasadniczo ustalał wszystko co było potrzebne, by w nowej firmie jak najszybciej rozpocząć produkcję tych urządzeń. Bardzo ciekawa jest chronologia dalszych wydarzeń. 21 października 2009 r. stwierdzono, że w pokoju kierownika Działu Rozwoju pracuje jego komputer, do którego podłączony jest dodatkowy twardy dysk, a na ekranie monitora wyświetla się komunikat o przerwaniu pobierania danych. Jak ustalono, na tym twardym dysku znajdowały się dokumenty handlowe powódki, z których wynikało, co komu i za jaką cenę sprzedała, kosztorysy ofertowe, dokumentacja handlowa, dokumentacja urządzeń produkowanych przez powódkę oraz oprogramowanie do tych urządzeń. 25 października 2009 r., czylicztery dni później, powódka rozwiązała z kierownikiem umowę o pracę bez wypowiedzenia. Natomiast już 3 listopada 2009 r. był on zatrudniony w pozwanej firmie.   Powódka bezzwłocznie poinformowała pozwaną spółkę o działaniach swojego byłego pracownika i o przyczynach jego zwolnienia z pracy. Nie zniechęciło to jednak pozwanej ani do jego dalszego zatrudnienia, ani do powierzenia mu zadania polegającego na zaprojektowaniu nowych urządzeń, których produkcję zamierzała podjąć. Pierwsze takie urządzenie pozwana wyprodukowała już w dniu 1 grudnia 2009 r., czyli niecały miesiąc od zwolnienia kierownika Działu Rozwoju przez powódkę. Co więcej, już z chwilą jego zatrudnienia pozwana utworzyła Dział Elektroniki i ogłosiła do niego nabór. Pracownicy zostali zatrudnieniu w grudniu 2009 r. i w styczniu 2010 r., a 3 lutego 2010 r. były pracownik powódki był kierownikiem tego działu.  W kwietniu 2010 r. pozwana miała już w swojej ofercie nowe urządzenia, stanowiące przedmiot sporu, które dotychczas były produkowane tylko przez stronę powodową. Stała się więc drugą firmą oferującą taką samą gamę urządzeń, co powódka. Urządzenia, których spór dotyczył, produkowane przez pozwaną, były w sześciu przypadkach jednakowe w sensie konstrukcyjnym i funkcjonalnym z urządzeniami powódki, a w trzech przypadkach do nich podobne. Żadne z nich nie miało znamion nowości.
Jak chronić know-how przed kradzieżą? Za pomocą tajemnicy przedsiębiorstwa. Kradzież know-how jest jednym z czynów nieuczciwej konkurencji, najczęściej właśnie polegającym na naruszeniu tajemnicy przedsiębiorstwa. Poniżej znajdziesz artykuł na ten temat. Możesz o tym posłuchać również w podcaście. Gdzie możesz posłuchać mojego podacastu: Google Podcasty Spotify Spis treści Co to jest know-how Jak chronić know-how Kradzież know-how przez pracownika i konkurenta Pozew o zaniechanie produkcji urządzeń naruszających tajemnicę przedsiębiorstwa Wyrok sądu Jak  doszło do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa Problemy dowodowe i brak bezpośrednich dowodów Co zdaniem sądów jest tajemnicą przedsiębiorstwa dotyczącą produkcji urządzenia Podsumowanie Co to jest know-how O tym, co rozumiemy przez know-how, decyduje praktyka biznesowa. Nie ma tu jednej wiążącej prawnej definicji. Najczęściej chodzi o wiedzę i doświadczenie, które dają firmie przewagę konkurencyjną. Mogą to być informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne, handlowe lub marketingowe. Albo jakiekolwiek inne, ważne, by miały wartość gospodarczą. Możemy więc mieć know-how produkcyjne, handlowe, marketingowe, organizacyjne, i tak dalej. Wartość know-how wynika z jego poufności. Po to przecież je zdobywamy, by nikt poza nami z niego nie korzystał. Jeżeli wszyscy coś wiedzą, to żadna z tego przewaga konkurencyjna. Zdobywanie know-how ma to do siebie, że trwa długo i jest kosztowne. Wymaga wielu doświadczeń, niepowodzeń, zwiedzania ślepych uliczek. Nawet zwiedzanie ślepych uliczek jest wartościowe, ponieważ wtedy zdobywasz tak zwane negatywne know-how, czyli wiedzę o tym, co nie działa. Inni, żeby się tego dowiedzieć, też muszą wydać pieniądze i poświęcić swój czas. Know-how wcale nie musi być jakąś bardzo zaawansowaną wiedzą. Czasami wystarczy drobiazg. Ważne, by robił różnicę. Może to być informacja, dzięki której usługa lub produkt jest lepszy, tańszy lub bardziej konkurencyjny, albo informacja, że coś w ogóle jest możliwe do zrobienia. Jak chronić know-how Know-how podlega ochronie jako tajemnica przedsiębiorstwa, pod warunkiem, że spełnia łącznie trzy ustawowe przesłanki: - jest poufne, - ma wartość gospodarczą właśnie dlatego, że jest poufne, - i do tego przedsiębiorca podjął racjonalne działania w celu ochrony jego poufności. Tylko tyle i aż tyle. Niestety nie zawsze udaje się spełnić wszystkie te trzy przesłanki (więcej na temat definicji tajemnicy przedsiębiorstwa znajdziesz w tutaj). Żeby zdobyć know-how, potrzebne są pieniądze i czas. Zwłaszcza czas. Zdarza się, że właśnie czas jest tą szczególną przewagą konkurencyjną, która daje premię pierwszeństwa. Wiadomo przecież, że kto jest pierwszy na rynku, ten z reguły zdobywa lepszą pozycję. Im dłużej nie ma konkurencji, tym lepiej. Konkurencja musi go gonić. Jak pokazuje życie, niektórzy nie mają ochoty tracić swojego czasu i swoich pieniędzy na zdobywanie know-how. Chodzą na skróty. Korzystają z cudzego know-how. Skracają sobie w ten sposób czas niezbędny do wejścia na rynek, wdrożenia nowego produktu czy nowej usługi, albo udoskonalają swój produkt, usługę lub ogólnie firmę. Najczęściej naruszając w ten sposób tajemnicę przedsiębiorstwa. I tu powstaje pytanie, jak tacy grasanci dobierają się do cudzego know-how? Nie powiem nic odkrywczego, jeżeli stwierdzę, że nośnikami naszego know-how są pracownicy. Nasze know-how jest zapisane w ich umysłach, zapamiętują je i z reguły nic nie muszą zabierać ze sobą z firmy, by skopiować nasz produkt albo model biznesowy. Co nie zmienia faktu, że jednak zabierają, zwłaszcza gdy informacja jest bardziej skomplikowana.  Gdy rozmawiam z właścicielami firmy albo z członkami zarządu o zabezpieczeniu firmy przed konkurencją ze strony kluczowych pracowników, to niekiedy słyszę, że nie boją takiej konkurencji. Że w ich biznesie próg wejścia jest tak wysoki, i tu oczywiście pada jakaś wysoka kwota w milionach, że to jest niemożliwe, by jakikolwiek pracownik był w stanie otworzyć taki biznes.  Ja mam na to zwykle jedną odpowiedź – zawsze znajdzie się większa ryba. Te miliony same przyjdą do waszego pracownika, zwłaszcza gdy jest specjalistą. Przyniesie je wasz klient albo dostawca i zaproponuje mu udział w spółce, funkcję członka zarządu, dyrektora, albo po prostu da mu wyższe wynagrodzenie. Taki „inwestor” z reguły już wie, że nie inwestuje w ciemno. Wie, ile można zarobić na tym produkcie albo na usłudze. I to chyba wszystko w temacie progu wejścia.  Dzisiaj opowiem wam o sprawie, która dotyczyła podobnej sytuacji. Jest to wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lutego 2014 r., sygn. akt V CSK 176/13. Chociaż wyrok dotyczy informacji o produkcji urządzenia, to wnioski w nim zawarte mają zastosowanie do każdego innego know-how, w tym dotyczącego produkcji i sprzedaży towarów albo świadczenia usług. Zwłaszcza, że usługi bywają bardzo specjalistyczne. Kradzież know-how przez pracownika i konkurenta Sprawa wyglądała następująco. W pewnej spółce był sobie pewien specjalista, który najpierw pracował na stanowisku konstruktora, a następnie awansował i został kierownikiem Działu Rozwoju. Przy zatrudnieniu podpisał oświadczenie o zapoznaniu się z regulaminem pracy, który określał, co rozumie się przez tajemnicę przedsiębiorstwa pracodawcy. Jako przykłady tajemnic podano w regulaminie między innymi dokumentację techniczną, technologiczną i produkcyjną, informacje o rozwiązaniach konstrukcyjnych, projektowych, wynalazkach i know-how, a także dokumentację handlową. Spółka ta jako jedyna produkowała i sprzedawała pewne urządzenia. Oprócz niej tylko bardzo duże firmy oferowały podobne urządzenia, ale miały one jednak inną budowę. Projekty tych urządzeń znajdowały się w formie elektronicznej na serwerze spółki, a dostęp do nich mieli tylko członkowie zarządu, dyrekcja i niektórzy kierownicy, w tym również nasz kierownik Działu Rozwoju.    I chyba temu kierownikowi Działu Rozwoju przestało się podobać w pracy, ponieważ zaczął szukać nowej.   Znał wiceprezesa pewnej spółki, która w tej sprawie będzie pozwana. Ten wiceprezes namawiał jego i kilku innych pracowników powodowej spółki do przejścia do jego firmy. Planował bowiem rozpoczęcie produkcji takich samych urządzeń, jakie produkowała powódka, a nasz kierownik Działu Rozwoju miał uruchomić tę produkcję. Kierownik Działu Rozwoju zaczął więc przygotowywać się do zmiany pracy. I powiedzmy sobie jasno, że geniuszem zbrodni to on nie był. Jako że nie był autorem oprogramowania, poprosił programistę powódki o zgranie na jego prywatny laptop zawartości sterowanych cyfrowo maszyn, w tym programów komputerowych. Na podstawie tych programów można było, bez dokumentacji technicznej, wykonać gotowe elementy urządzeń produkowanych przez powódkę. Natomiast, co bardzo ważne w tej sprawie, samo stworzenie od podstaw jednego takiego programu do produkcji nowego urządzenia, zajmowało kilka miesięcy. Gdy programista odmówił skopiowania tych danych, to kierownik Działu Rozwoju poinformował go, że sam to zrobi. Zapytał też innego pracownika powódki, który konstruował prototypy urządzeń i pisał oprogramowanie, gdzie znajdują się jego projekty. Zbierał wszelkie informacje dotyczące maszyn, urządzeń i zaplecza mechanicznego, gdzie można kupić takie same maszyny i za jaką cenę. Rozmawiał o tym z programistą za pośrednictwem komunikatora internetowego.  Namawiał też pracowników powódki do przejścia do pracy u pozwanej.  Zasadniczo ustalał wszystko co było potrzebne, by w nowej firmie jak najszybciej rozpocząć produkcję tych urządzeń. Bardzo ciekawa jest chronologia dalszych wydarzeń. 21 października 2009 r. stwierdzono, że w pokoju kierownika Działu Rozwoju pracuje jego komputer, do którego podłączony jest dodatkowy twardy dysk, a na ekranie monitora wyświetla się komunikat o przerwaniu pobierania danych. Jak ustalono, na tym twardym dysku znajdowały się dokumenty handlowe powódki, z których wynikało, co komu i za jaką cenę sprzedała, kosztorysy ofertowe, dokumentacja handlowa, dokumentacja urządzeń produkowanych przez powódkę oraz oprogramowanie do tych urządzeń. 25 października 2009 r., czylicztery dni później, powódka rozwiązała z kierownikiem umowę o pracę bez wypowiedzenia. Natomiast już 3 listopada 2009 r. był on zatrudniony w pozwanej firmie.   Powódka bezzwłocznie poinformowała pozwaną spółkę o działaniach swojego byłego pracownika i o przyczynach jego zwolnienia z pracy. Nie zniechęciło to jednak pozwanej ani do jego dalszego zatrudnienia, ani do powierzenia mu zadania polegającego na zaprojektowaniu nowych urządzeń, których produkcję zamierzała podjąć. Pierwsze takie urządzenie pozwana wyprodukowała już w dniu 1 grudnia 2009 r., czyli niecały miesiąc od zwolnienia kierownika Działu Rozwoju przez powódkę. Co więcej, już z chwilą jego zatrudnienia pozwana utworzyła Dział Elektroniki i ogłosiła do niego nabór. Pracownicy zostali zatrudnieniu w grudniu 2009 r. i w styczniu 2010 r., a 3 lutego 2010 r. były pracownik powódki był kierownikiem tego działu.  W kwietniu 2010 r. pozwana miała już w swojej ofercie nowe urządzenia, stanowiące przedmiot sporu, które dotychczas były produkowane tylko przez stronę powodową. Stała się więc drugą firmą oferującą taką samą gamę urządzeń, co powódka. Urządzenia, których spór dotyczył, produkowane przez pozwaną, były w sześciu przypadkach jednakowe w sensie konstrukcyjnym i funkcjonalnym z urządzeniami powódki, a w trzech przypadkach do nich podobne. Żadne z nich nie miało znamion nowości.

TP 012. Jak nie stracić praw do nazwy, logo, znaku towarowego. Rozmowa z rzecznikiem patentowym Mikołajem Lechem
2020-01-24 12:16:07

Tym razem rozmawiam z rzecznikiem patentowym Mikołajem Lechem o tym, jak chronić nazwę, logo, czy znak towarowy. Cenna wiedza, uzupełniająca wiedzę o tajemnicy przedsiębiorstwa i zakazie konkurencji. O czym rozmawiamy: czym zajmuje się rzecznik patentowy, co daje znak towarowy, jak uzyskać ochronę znaku towarowego, czym różni się znak towarowy zarejestrowany od niezarejestrowanego, czy wykupienie domeny zastępuje znak towarowy, jak można utracić znak towarowy, co robić, by nie utracić znaku towarowego, nieco o patentach, ale więcej na ten temat w następnym odcinku z Mikołajem Lechem. Więcej o rzeczniku patentowym Mikołaju Lechu znajdziesz na jego blogu i podcaście: Prawna ochrona znaków towarowych, czyli co musisz wiedzieć, by chronić swoją markę. Zapraszam do słuchania.
Tym razem rozmawiam z rzecznikiem patentowym Mikołajem Lechem o tym, jak chronić nazwę, logo, czy znak towarowy. Cenna wiedza, uzupełniająca wiedzę o tajemnicy przedsiębiorstwa i zakazie konkurencji. O czym rozmawiamy: czym zajmuje się rzecznik patentowy, co daje znak towarowy, jak uzyskać ochronę znaku towarowego, czym różni się znak towarowy zarejestrowany od niezarejestrowanego, czy wykupienie domeny zastępuje znak towarowy, jak można utracić znak towarowy, co robić, by nie utracić znaku towarowego, nieco o patentach, ale więcej na ten temat w następnym odcinku z Mikołajem Lechem. Więcej o rzeczniku patentowym Mikołaju Lechu znajdziesz na jego blogu i podcaście: Prawna ochrona znaków towarowych, czyli co musisz wiedzieć, by chronić swoją markę. Zapraszam do słuchania.

TP 011. Jak chronić pomysł. Na przykładzie sprawy o kradzież pomysłu na produkt w branży zabawkarskiej
2019-10-16 11:56:43

Pytanie, jak chronić pomysł na biznes, jest coraz bardziej aktualne. Na kradzież pomysłu narażeni są przedsiębiorcy, wynalazcy, wspólnicy, kreatywni pracownicy, start-upy oraz ci, którzy jeszcze nie są przedsiębiorcami, ale chcieli by nimi zostać. Zastanawiasz się, czy twój pomysł na biznes może podlegać ochronie w trakcie negocjacji z potencjalnym kontrahentem? Zapraszam do przeczytania artykułu, a jeżeli wolisz, to do wysłuchania podcastu, na temat tego, jak chronić pomysł na produkt. Opowiadam o tym na przykładzie sprawy sądowej, którą w Stanach Zjednoczonych zna każdy prawnik.  Gdyby sprawa toczyła się w Polsce, wynik powinien być taki sam. Jak chronić pomysł na biznes lub produkt? Bardzo nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, ale gdy ktoś mnie pyta, jak chronić pomysł, to od razu pytam, o jaki pomysł chodzi?  Ponieważ to, o jaki pomysł chodzi, ma duże znaczenie. Rozwiązanie, które nadaje się do ochrony jednego pomysłu, często nie nadaje się do ochrony innego. Gdy mówimy o prawnej ochronie pomysłu na biznes lub produkt, to najczęściej w jednym zdaniu wymieniamy wzór przemysłowy, prawo autorskie, znak towarowy oraz oczywiście tajemnicę przedsiębiorstwa. I chociaż wszystkie te sposoby ochrony pomysłu są skuteczne, to nie każdy nadaje się do ochrony każdego pomysłu. Dzisiaj skupię się na tajemnicy przedsiębiorstwa. Nie dlatego, że akurat specjalizuję się w ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa, ale dlatego, że jest ona pierwszym etapem życia każdego patentu, wzoru przemysłowego, a czasami również prawa autorskiego i znaku towarowego. Wszystko zaczyna się od niej.    Początek firmy Historia dzieje się w latach dziewięćdziesiątych na pograniczu Kanady i Stanów Zjednoczonych, chociaż równie dobrze mogłaby dziać się w Bytomiu.  Niejaki Robert Clausi razem ze swoim szwagrem, Scottem Moore, zakładają spółkę o nazwie PlayWood Toys Inc. Mają ambitny plan, by produkować wysokiej jakości zabawki z drewna klonowego. Firma jest dwuosobowa, Clausi jest projektantem, a Moore zajmuje się całą resztą. Nie mają żadnych pracowników i żadnego zaplecza technicznego. Gdy Clausi coś zaprojektuje, to prototyp wykonuje właściciel zakładu stolarskiego, z którym współpracują, Mario Borsato. Tutaj drobna uwaga, otóż szwagrowie zawarli z Mario Borsato umowę o zachowaniu poufności. Jest styczeń 1992 r. Szwagrowie z PlayWood Toys postanowili pokazać światu swoje zabawki na wystawie w Toronto. Zebrali tam pozytywne recenzje i ostatecznie doszli do wniosku, że jeżeli chcą zaistnieć na rynku, to muszą pojechać na duże targi zabawek do Nowego Jorku. Spotkanie na targach Na początku 1993 r. pojechali więc na targi do Nowego Jorku. Wystawili tam prototypy swoich zabawek.   Przy ich stanowisku zatrzymał się Roy Wilson. Przedstawił się jako projektant zabawek z firmy Learning Curve Toys Inc. Powiedział, że Learning Curve Toys ma licencję na sprzedaż i rozwijanie pewnej linii drewnianych zabawek – pociągu i akcesoriów Thomas the Tank Engine & Friends.   Roy Willson był pod wrażeniem jakości i wyglądu zabawek naszych szwagrów. Jakiś czas później do stoiska podeszli członkowie zarządu Learning Curve Toys, Harry Abraham i John Lee. Oni również byli pod wrażeniem jakości prototypów PlayWood Toys. Umówili się więc, że po targach panowie z Learning Curve Toys odwiedzą szwagrów w Toronto, by porozmawiać o możliwości współpracy przy produkcji zabawek z drewna będących w ofercie Learning Curve Toys. Clausi z PlayWood Toys poprosił jednak o kilka dni czasu. Chciał przygotować się do spotkania, zapoznać się z produktami Learning Curve Toys i sprawdzić, czy firma PlayWood Toys  potrafiłaby je produkować. Tu warto przypomnieć, że PlayWood Toys nie miała własnego zaplecza i wszystko produkował dla niej Mario Borsato. Zobowiązanie do zachowania poufności pomysłu Cztery dni po targach w Nowym Jorku Harry Abraham i Roy Wilson z Learning Curve Toys odwiedzili szwagrów. Obejrzeli sobie zakład stolarski Mario Borsato, gdzie zostały zrobione wysokiej jakości prototypy, które widzieli na targach, a następnie, dalej będąc w zakładzie Borsato, wszyscy poszli porozmawiać do sali konferencyjnej. W tej sali uzgodnili ustnie, że to co sobie powiedzą, będzie poufne. Wyglądało to tak, że członek zarządu Learning Curve Toys Harry Abraham na początku rozmowy powiedział szwagrom mniej więcej coś takiego: Słuchajcie chłopaki, zamierzamy wam pokazać kilka projektów, które są bardzo poufne. Nie chcielibyśmy, by firma Brio (która była ich dużym konkurentem), dowiedziała się o tym. Tak więc chcemy uzgodnić, że to co wam powiemy będzie poufne. Na to jeden z panów z PlayWood Toys powiedział, że oni też mają kilka pomysłów, które są poufne. Jeżeli wszyscy się zgadzają, że rozmowy będą poufne, to mogą kontynuować. Po tym uzgodnieniu przystąpili do rozmów. Na początku rozmawiali o możliwości produkcji zabawek, które były w aktualnej ofercie Learning Curve Toys. Ostatecznie jednak rozmowa zeszła na pomysły PlayWood Toys na temat tego, jak produkować drewniane pociągi.   Panowie z Learning Curve Toys zwierzyli się, że o ile sprzedaż pociągów z linii Thomas The Tank jest świetna, to już sprzedaż torów jest fatalna. Wynikało to ich zdaniem z tego, że tory Learning Curve Toys praktycznie niczym nie różniły się od torów ich największego konkurenta, firmy Brio. Skoro nie było różnicy pomiędzy torami obu firm, to wiele sklepów nawet nie wystawiało torów Learning Curve Toys na swoich półkach.  Przyznali przy tym, że długo próbowali odróżnić swoje tory od torów firmy Brio, ale im się to nie udało. Abraham z Learning Curve Toys zapytał szwagrów, czy widzą jakaś możliwość, by odróżnić ich tory od torów Brio. I tu pojawiła się niespodzianka. Clausi powiedział, że myślał o tym przez ostatnie dni i ma pomysł, co zrobić, by sprzedawcy widzieli różnicę. Trzeba zrobić tak, by tory wyglądały jak prawdziwe i by pociąg jadąc po nich wydawał dźwięk. Wziął kawałek torów i narysował na nim kilka poprzecznych linii. Następnie zaprosił Borsato do pokoju konferencyjnego i poprosił go o wycięcie w torach rowków zgodnie z rysunkiem. Borsato wrócił po kilku minutach z naciętymi torami. Gdy Clausi przejechał pociągiem po torach, to nagle okazało się, że pociąg ożył i zaczął wydawać taki odgłos, jak pociąg jadący po torach. Clausi powiedział Abrahamowi, że jeżeli PlayWood Toys otrzyma kontrakt na produkcję tych zabawek, to powinni je nazwać „Clickety-Clack Track”. Panowie z Learning Curve Toys stwierdzili, że pomysł Clausiego z wycięciem rowków w torach był nowatorski. Pod koniec spotkania Roy Willson z Learning Curve Toys poprosił, czy mógłby zabrać ze sobą kawałek torów z nacięciami. Clausi bez wahania dał mu ten kawałek torów. Nie poprosił o potwierdzenie odbioru ani nie zawarli pisemnej umowy o zachowaniu poufności. Po spotkaniu Clausi zawarł w imieniu PlayWood Toys z Borsato aneks od umowy o zachowaniu poufności, gdyż chciał mieć pewność, że sprawy omawiane podczas spotkania pozostaną poufne. Poza tym zrobił na wielu dokumentach otrzymanych od Learning Curve Toys oznaczenia, że są one poufne. Chodziło o dokumenty, które zawierały informacje o produktach, które jeszcze nie zostały upublicznione. Kradzież pomysłu W całym 1993 r. panowie z Learning Curve Toys i PlayWood Toys  spotykali jeszcze się kilkukrotnie. Wiosną omawiali możliwość produkowania przez PlayWood Toys dla Learning Curve Toys drewnianych zabawek z aktualnej linii Thomas the Tank. Ostatecznie jednak oferta szwagrów została odrzucona, ponieważ, jak stwierdziła firma Learning Curve Toys, licencjodawca chciał, by zabawki były produkowane w Stanach, a PlayWood Toys  miała siedzibę w Kanadzie. Z kolei jesienią następna oferta PlayWood Toys została odrzucona dlatego, że partner biznesowy Learning Curve Toys zdecydował się wytwarzać produkty w Chinach. Jesienią kontakt między stronami się urwał. Przez następny rok strony nie prowadziły żadnych rozmów. Panowie z PlayWood Toys cały czas czekali na Learning Curve Toys. Liczyli na zawarcie umowy dotyczącej pociągów wydających dźwięk i nie występowali z tym pomysłem do innych producentów zabawek. W październiku 1994 r., czyli rok później, jeden ze szwagrów poszedł do sklepu z zabawkami kupić kilka dodatkowych pociągów, by porobić eksperymenty. Na półce znalazł drewniane tory wytwarzające dźwięk o nazwie „Clickety-Clack Track”, produkcji Learning Curve Toys. Na torach były dokładnie takie same nacięcia, jakie zrobili podczas spotkania z Learning Curve Toys w zakładzie Borsato. Learning Curve Toys reklamowała nowy pociąg jako pierwszą znaczącą innowację od czasu wymyślenia drewnianych pociągów.  Panowie z PlayWood Toys  byli w szoku. Uważali, że firma Learning Curve Toys ukradła ich pomysł na produkcję torów wydających dźwięk. Wysłali do Learning Curve Toys stosowne wezwanie. W odpowiedzi dowiedzieli się, że był to przecież pomysł Learning Curve Toys. Dodatkowo okazało się, że już w marcu 1994 r. firma Learning Curve Toys złożyła wniosek o patent na pociąg wytwarzający dźwięk. Patent został nadany w 1995 r. i z jego treści wynikało, że wynalazcą był Roy Wilson z Learning Curve Toys. Jak pamiętamy, Roy Wilson był projektantem w Learning Curve Toys i uczestniczył w spotkaniu w zakładzie Borsato. Tory Clickety-Clack Track spowodowały nadzwyczajny wzrost sprzedaży w firmie Learning Curve Toys. Do pierwszego kwartału 2000 r. uzyskali 20 mln USD ze sprzedaży torów oraz 40 mln USD ze sprzedaży torów i akcesoriów. Sprawa sądowa o kradzież pomysłu PlayWood Toys pozwała o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa firmę Learning Curve Toys i jej przedstawicieli, Roya Wilsona, Harry Abrahamia i Johna Lee. Zostali oni wspólnie pozwani o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, którą był zabawkowy tor do pociągu,
Pytanie, jak chronić pomysł na biznes, jest coraz bardziej aktualne. Na kradzież pomysłu narażeni są przedsiębiorcy, wynalazcy, wspólnicy, kreatywni pracownicy, start-upy oraz ci, którzy jeszcze nie są przedsiębiorcami, ale chcieli by nimi zostać. Zastanawiasz się, czy twój pomysł na biznes może podlegać ochronie w trakcie negocjacji z potencjalnym kontrahentem? Zapraszam do przeczytania artykułu, a jeżeli wolisz, to do wysłuchania podcastu, na temat tego, jak chronić pomysł na produkt. Opowiadam o tym na przykładzie sprawy sądowej, którą w Stanach Zjednoczonych zna każdy prawnik.  Gdyby sprawa toczyła się w Polsce, wynik powinien być taki sam. Jak chronić pomysł na biznes lub produkt? Bardzo nieładnie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, ale gdy ktoś mnie pyta, jak chronić pomysł, to od razu pytam, o jaki pomysł chodzi?  Ponieważ to, o jaki pomysł chodzi, ma duże znaczenie. Rozwiązanie, które nadaje się do ochrony jednego pomysłu, często nie nadaje się do ochrony innego. Gdy mówimy o prawnej ochronie pomysłu na biznes lub produkt, to najczęściej w jednym zdaniu wymieniamy wzór przemysłowy, prawo autorskie, znak towarowy oraz oczywiście tajemnicę przedsiębiorstwa. I chociaż wszystkie te sposoby ochrony pomysłu są skuteczne, to nie każdy nadaje się do ochrony każdego pomysłu. Dzisiaj skupię się na tajemnicy przedsiębiorstwa. Nie dlatego, że akurat specjalizuję się w ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa, ale dlatego, że jest ona pierwszym etapem życia każdego patentu, wzoru przemysłowego, a czasami również prawa autorskiego i znaku towarowego. Wszystko zaczyna się od niej.    Początek firmy Historia dzieje się w latach dziewięćdziesiątych na pograniczu Kanady i Stanów Zjednoczonych, chociaż równie dobrze mogłaby dziać się w Bytomiu.  Niejaki Robert Clausi razem ze swoim szwagrem, Scottem Moore, zakładają spółkę o nazwie PlayWood Toys Inc. Mają ambitny plan, by produkować wysokiej jakości zabawki z drewna klonowego. Firma jest dwuosobowa, Clausi jest projektantem, a Moore zajmuje się całą resztą. Nie mają żadnych pracowników i żadnego zaplecza technicznego. Gdy Clausi coś zaprojektuje, to prototyp wykonuje właściciel zakładu stolarskiego, z którym współpracują, Mario Borsato. Tutaj drobna uwaga, otóż szwagrowie zawarli z Mario Borsato umowę o zachowaniu poufności. Jest styczeń 1992 r. Szwagrowie z PlayWood Toys postanowili pokazać światu swoje zabawki na wystawie w Toronto. Zebrali tam pozytywne recenzje i ostatecznie doszli do wniosku, że jeżeli chcą zaistnieć na rynku, to muszą pojechać na duże targi zabawek do Nowego Jorku. Spotkanie na targach Na początku 1993 r. pojechali więc na targi do Nowego Jorku. Wystawili tam prototypy swoich zabawek.   Przy ich stanowisku zatrzymał się Roy Wilson. Przedstawił się jako projektant zabawek z firmy Learning Curve Toys Inc. Powiedział, że Learning Curve Toys ma licencję na sprzedaż i rozwijanie pewnej linii drewnianych zabawek – pociągu i akcesoriów Thomas the Tank Engine & Friends.   Roy Willson był pod wrażeniem jakości i wyglądu zabawek naszych szwagrów. Jakiś czas później do stoiska podeszli członkowie zarządu Learning Curve Toys, Harry Abraham i John Lee. Oni również byli pod wrażeniem jakości prototypów PlayWood Toys. Umówili się więc, że po targach panowie z Learning Curve Toys odwiedzą szwagrów w Toronto, by porozmawiać o możliwości współpracy przy produkcji zabawek z drewna będących w ofercie Learning Curve Toys. Clausi z PlayWood Toys poprosił jednak o kilka dni czasu. Chciał przygotować się do spotkania, zapoznać się z produktami Learning Curve Toys i sprawdzić, czy firma PlayWood Toys  potrafiłaby je produkować. Tu warto przypomnieć, że PlayWood Toys nie miała własnego zaplecza i wszystko produkował dla niej Mario Borsato. Zobowiązanie do zachowania poufności pomysłu Cztery dni po targach w Nowym Jorku Harry Abraham i Roy Wilson z Learning Curve Toys odwiedzili szwagrów. Obejrzeli sobie zakład stolarski Mario Borsato, gdzie zostały zrobione wysokiej jakości prototypy, które widzieli na targach, a następnie, dalej będąc w zakładzie Borsato, wszyscy poszli porozmawiać do sali konferencyjnej. W tej sali uzgodnili ustnie, że to co sobie powiedzą, będzie poufne. Wyglądało to tak, że członek zarządu Learning Curve Toys Harry Abraham na początku rozmowy powiedział szwagrom mniej więcej coś takiego: Słuchajcie chłopaki, zamierzamy wam pokazać kilka projektów, które są bardzo poufne. Nie chcielibyśmy, by firma Brio (która była ich dużym konkurentem), dowiedziała się o tym. Tak więc chcemy uzgodnić, że to co wam powiemy będzie poufne. Na to jeden z panów z PlayWood Toys powiedział, że oni też mają kilka pomysłów, które są poufne. Jeżeli wszyscy się zgadzają, że rozmowy będą poufne, to mogą kontynuować. Po tym uzgodnieniu przystąpili do rozmów. Na początku rozmawiali o możliwości produkcji zabawek, które były w aktualnej ofercie Learning Curve Toys. Ostatecznie jednak rozmowa zeszła na pomysły PlayWood Toys na temat tego, jak produkować drewniane pociągi.   Panowie z Learning Curve Toys zwierzyli się, że o ile sprzedaż pociągów z linii Thomas The Tank jest świetna, to już sprzedaż torów jest fatalna. Wynikało to ich zdaniem z tego, że tory Learning Curve Toys praktycznie niczym nie różniły się od torów ich największego konkurenta, firmy Brio. Skoro nie było różnicy pomiędzy torami obu firm, to wiele sklepów nawet nie wystawiało torów Learning Curve Toys na swoich półkach.  Przyznali przy tym, że długo próbowali odróżnić swoje tory od torów firmy Brio, ale im się to nie udało. Abraham z Learning Curve Toys zapytał szwagrów, czy widzą jakaś możliwość, by odróżnić ich tory od torów Brio. I tu pojawiła się niespodzianka. Clausi powiedział, że myślał o tym przez ostatnie dni i ma pomysł, co zrobić, by sprzedawcy widzieli różnicę. Trzeba zrobić tak, by tory wyglądały jak prawdziwe i by pociąg jadąc po nich wydawał dźwięk. Wziął kawałek torów i narysował na nim kilka poprzecznych linii. Następnie zaprosił Borsato do pokoju konferencyjnego i poprosił go o wycięcie w torach rowków zgodnie z rysunkiem. Borsato wrócił po kilku minutach z naciętymi torami. Gdy Clausi przejechał pociągiem po torach, to nagle okazało się, że pociąg ożył i zaczął wydawać taki odgłos, jak pociąg jadący po torach. Clausi powiedział Abrahamowi, że jeżeli PlayWood Toys otrzyma kontrakt na produkcję tych zabawek, to powinni je nazwać „Clickety-Clack Track”. Panowie z Learning Curve Toys stwierdzili, że pomysł Clausiego z wycięciem rowków w torach był nowatorski. Pod koniec spotkania Roy Willson z Learning Curve Toys poprosił, czy mógłby zabrać ze sobą kawałek torów z nacięciami. Clausi bez wahania dał mu ten kawałek torów. Nie poprosił o potwierdzenie odbioru ani nie zawarli pisemnej umowy o zachowaniu poufności. Po spotkaniu Clausi zawarł w imieniu PlayWood Toys z Borsato aneks od umowy o zachowaniu poufności, gdyż chciał mieć pewność, że sprawy omawiane podczas spotkania pozostaną poufne. Poza tym zrobił na wielu dokumentach otrzymanych od Learning Curve Toys oznaczenia, że są one poufne. Chodziło o dokumenty, które zawierały informacje o produktach, które jeszcze nie zostały upublicznione. Kradzież pomysłu W całym 1993 r. panowie z Learning Curve Toys i PlayWood Toys  spotykali jeszcze się kilkukrotnie. Wiosną omawiali możliwość produkowania przez PlayWood Toys dla Learning Curve Toys drewnianych zabawek z aktualnej linii Thomas the Tank. Ostatecznie jednak oferta szwagrów została odrzucona, ponieważ, jak stwierdziła firma Learning Curve Toys, licencjodawca chciał, by zabawki były produkowane w Stanach, a PlayWood Toys  miała siedzibę w Kanadzie. Z kolei jesienią następna oferta PlayWood Toys została odrzucona dlatego, że partner biznesowy Learning Curve Toys zdecydował się wytwarzać produkty w Chinach. Jesienią kontakt między stronami się urwał. Przez następny rok strony nie prowadziły żadnych rozmów. Panowie z PlayWood Toys cały czas czekali na Learning Curve Toys. Liczyli na zawarcie umowy dotyczącej pociągów wydających dźwięk i nie występowali z tym pomysłem do innych producentów zabawek. W październiku 1994 r., czyli rok później, jeden ze szwagrów poszedł do sklepu z zabawkami kupić kilka dodatkowych pociągów, by porobić eksperymenty. Na półce znalazł drewniane tory wytwarzające dźwięk o nazwie „Clickety-Clack Track”, produkcji Learning Curve Toys. Na torach były dokładnie takie same nacięcia, jakie zrobili podczas spotkania z Learning Curve Toys w zakładzie Borsato. Learning Curve Toys reklamowała nowy pociąg jako pierwszą znaczącą innowację od czasu wymyślenia drewnianych pociągów.  Panowie z PlayWood Toys  byli w szoku. Uważali, że firma Learning Curve Toys ukradła ich pomysł na produkcję torów wydających dźwięk. Wysłali do Learning Curve Toys stosowne wezwanie. W odpowiedzi dowiedzieli się, że był to przecież pomysł Learning Curve Toys. Dodatkowo okazało się, że już w marcu 1994 r. firma Learning Curve Toys złożyła wniosek o patent na pociąg wytwarzający dźwięk. Patent został nadany w 1995 r. i z jego treści wynikało, że wynalazcą był Roy Wilson z Learning Curve Toys. Jak pamiętamy, Roy Wilson był projektantem w Learning Curve Toys i uczestniczył w spotkaniu w zakładzie Borsato. Tory Clickety-Clack Track spowodowały nadzwyczajny wzrost sprzedaży w firmie Learning Curve Toys. Do pierwszego kwartału 2000 r. uzyskali 20 mln USD ze sprzedaży torów oraz 40 mln USD ze sprzedaży torów i akcesoriów. Sprawa sądowa o kradzież pomysłu PlayWood Toys pozwała o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa firmę Learning Curve Toys i jej przedstawicieli, Roya Wilsona, Harry Abrahamia i Johna Lee. Zostali oni wspólnie pozwani o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, którą był zabawkowy tor do pociągu,

Umowa o zachowaniu poufności (NDA). Wszystko, co chcesz wiedzieć
2019-08-09 12:57:53

Umowa o zachowaniu poufności, klauzula poufności, NDA (non-disclosure agreement) lub CDA (confidential disclosure agreement). Jakbyśmy jej nie nazywali, chroni informacje poufne przed ujawnieniem albo wykorzystaniem przez osoby nieuprawnione.  Na moim blogu jest dużo materiałów na ten temat, ale są one porozrzucane w różnych artykułach i podcastach. Dlatego postanowiłem wszystko zebrać w jednym miejscu i stworzyć coś w rodzaju kompendium.   Ten artykuł jest aktualizowany. Jeżeli pojawi się coś istotnego na temat NDA, to wtedy uwzględnię to w tym artykule. Spis treści artykułu: Po co jest umowa o zachowaniu poufności (NDA) Co daje umowa NDA Z kim i kiedy należy zawierać NDA Jakie informacje chroni NDA Jak napisać dobrą umowę o zachowaniu poufności (NDA) Czy NDA jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność karną Czy umowa o powierzenie przetwarzania danych osobowych zastępuje NDA Zamiast czytać możesz wysłuchać audycji - podcastu na ten sam temat. Potem możesz uzupełnić wiedzę w artykule. Artykuł nie jest transkrypcją, jednak to ta sama wiedza. Podcastu możesz posłuchać też na komórce w dowolnej aplikacji do podcastów. W audycji obiecuję plik z listą przykładów tajemnicy przedsiębiorstwa. Zamiast pliku daję link do listy. Wszystko o NDA 1. Po co jest umowa o zachowaniu poufności Umowę o zachowaniu poufności zawieramy po to, by chronić nasze poufne informacje przed ujawnieniem albo wykorzystaniem przez osoby nieuprawnione, najczęściej przez konkurentów lub byłych pracowników. Jest podstawowym działaniem prawnym, jakie należy podjąć, by chronić poufne informacje.    Przeczytaj też: Umowa NDA, czyli umowa o zachowaniu poufności – co powinna zawierać 2. Co daje umowa NDA Umowa NDA, jeżeli jest dobrze napisana, w powiązaniu z innymi działaniami, załatwia nam następujące sprawy. Po pierwsze, jest dowodem na to, że przedsiębiorca przejawił wolę zachowania danej informacji jako nierozpoznawalnej, czyli poufnej, dla osób trzecich. Zgodnie z ustalonym orzecznictwem sądów, jest to warunek objęcia informacji tajemnicą przedsiębiorstwa (tak np. wyrok Sądu Najwyższego z 6 czerwca 2003 r., IV CKN 211/01, wielokrotnie cytowany w późniejszych wyrokach). Po drugie, jest dowodem na podjęcie prawnych działań w celu zachowania poufności informacji. Zgodnie z definicją tajemnicy przedsiębiorstwa, przedsiębiorca powinien podjąć odpowiednie działania w celu zachowania poufności informacji. Wśród nich są też działania prawne, a najważniejszym z działań prawnych jest właśnie zawarcie umowy o zachowaniu poufności. Po trzecie, umowa NDA ułatwia dochodzenie odszkodowania w razie naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa. Dodatkowo, jeżeli przewidzimy w niej karę umowną, nie będziemy musieli dokładnie wykazywać wysokości szkody.  Przeczytaj też: Działania w celu zachowania poufności informacji 3. Z kim i kiedy należy zawierać NDA Umowę NDA powinniśmy zawierać zawsze, gdy udostępniamy komuś swoje wartościowe informacje. W szczególności: z pracownikiem, zleceniobiorcą oraz osobą świadczącą usługi na dowolnej podstawie prawnej, czyli z szeroko rozumianym personelem, z menedżerem, z osobami współpracującymi na zasadzie B2B, z członkami zarządu, członkami Rady Nadzorczej, z podwykonawcami, dostawcami, klientami,  z firmami świadczącymi usługi outsourcingowe, jak IT, księgowość, podczas negocjacji, w celu ochrony pomysłu na biznes, produkt, wynalazek, itp.  z potencjalnym inwestorem, przed przystąpieniem do tzw. due diligence. 4. Jakie informacje chroni NDA Umowa NDA chroni informacje własne firmy, czyli najczęściej tajemnicę przedsiębiorstwa, znaną też jako tajemnica handlowa, oraz informacje cudze, które firma otrzymuje od innych osób. Tajemnica przedsiębiorstwa to informacje poufne, które tworzą naszą przewagę konkurencyjną. Jesteśmy ich „właścicielem”. Najczęściej są to informacje o klientach, dostawcach lub know-how. To tylko przykłady. Więcej o tajemnicy przedsiębiorstwa możesz przeczytać w innych wpisach na moim blogu. Przeczytaj też:  Definicja tajemnicy przedsiębiorstwa Przykłady tajemnic przedsiębiorstwa Informacje cudze to takie, które zostały nam powierzone. Nie jesteśmy ich właścicielem. Musimy je chronić, czy tego chcemy, czy nie. Lubię nazywać je informacjami toksycznymi. Jeżeli miałeś kiedyś do czynienia z danymi osobowymi, to wiesz, o czym mówię. Z reguły informacje cudze to powierzone nam tajemnice przedsiębiorstwa innych osób oraz informacje prawem chronione. Jako przykład podam dane osobowe, informacje niejawne, tajemnicę statystyczną oraz różnego rodzaju tajemnice zawodowe, jak lekarską, bankową, notarialną czy radcowską. Posłuchaj też podcastu: TP 008. 5 różnic. Dane osobowe a tajemnica przedsiębiorstwa 5. Jak napisać dobrą umowę o zachowaniu poufności (NDA) Przeczytaj też: Umowa NDA, czyli umowa o zachowaniu poufności – co powinna zawierać NDA stosuje się w różnych sytuacjach i nie da się napisać jednej umowy, która jest uniwersalna. Pisząc albo sprawdzając umowę o zachowaniu poufności warto w szczególności:  Sprecyzować, jakie informacje są poufne Określić cel, do którego informacje poufne mogą być wykorzystane Opisać minimalne działania, jakie strony lub strona otrzymująca powinna podjąć w celu zachowania poufności informacji Wprowadzić karę umowną za naruszenie umowy oraz możliwość dochodzenia odszkodowania ją przewyższającego  Uregulować czas trwania obowiązku poufności Wprowadzić zasady postępowania z informacjami poufnymi po zakończeniu współpracy 6. Czy NDA jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa Umowa o zachowaniu poufności nie jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. Tajemnica przedsiębiorstwa może istnieć także wtedy, gdy nie mamy NDA, pod warunkiem jednak, że spełnione są wszystkie przesłanki do jej istnienia określone w art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Posiadanie NDA bardzo ułatwia dochodzenie roszczeń, więc lepiej ją jednak podpisać. Przeczytaj też:  Definicja tajemnicy przedsiębiorstwa Umowa lojalnościowa 7. Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą Tak. Odszkodowanie za naruszenie umowy o zachowaniu poufności obejmuje pełną szkodę, czyli straty i utracone korzyści. Zdarza się, że udowodnienie wysokości szkody jest bardzo trudne. Dlatego właśnie w umowie o zachowaniu poufności stosuje się kary umowne. Wtedy dochodzenie odszkodowania jest dużo łatwiejsze, wystarczy tylko wykazać fakt naruszenia umowy i zapis o karze umownej za jej naruszenie. Oczywiście warto pamiętać, jak zwykle przy zastrzeganiu kary umownej, o przewidzeniu możliwości dochodzenia odszkodowania przewyższającego tę karę. To na wypadek, gdyby szkoda była wyższa, niż zastrzeżona kara umowna. 8. Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność karną Przy okazji naruszenia umowy o zachowaniu poufności może okazać się, że sprawca popełni także przestępstwo. Wtedy ponosi odpowiedzialność karną.    Przeczytaj też: Odpowiedzialność karna za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa 9. Czy umowa o powierzenie przetwarzania danych osobowych zastępuje NDA Wymagane przez RODO umowy o powierzenie przetwarzania danych osobowych służą, jak sama nazwa wskazuje, ochronie danych osobowych, a nie ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa. Takie umowy nie chronią tajemnicy przedsiębiorstwa. Jeżeli chcemy chronić nasze biznesowe informacje, to powinniśmy wyraźnie o tym napisać w tej umowie lub osobnej umowie. Standardowe umowy o powierzenie danych osobowych z reguły dotyczą wyłącznie danych osobowych. Posłuchaj też: Dane osobowe a tajemnica przedsiębiorstwa    Jeśli chcesz mieć umowę NDA szytą na miarę, skontaktuj się ze mną. Podcastu Tajemnica przedsiębiorstwa możesz też słuchać na Youtube  
Umowa o zachowaniu poufności, klauzula poufności, NDA (non-disclosure agreement) lub CDA (confidential disclosure agreement). Jakbyśmy jej nie nazywali, chroni informacje poufne przed ujawnieniem albo wykorzystaniem przez osoby nieuprawnione.  Na moim blogu jest dużo materiałów na ten temat, ale są one porozrzucane w różnych artykułach i podcastach. Dlatego postanowiłem wszystko zebrać w jednym miejscu i stworzyć coś w rodzaju kompendium.   Ten artykuł jest aktualizowany. Jeżeli pojawi się coś istotnego na temat NDA, to wtedy uwzględnię to w tym artykule. Spis treści artykułu: Po co jest umowa o zachowaniu poufności (NDA) Co daje umowa NDA Z kim i kiedy należy zawierać NDA Jakie informacje chroni NDA Jak napisać dobrą umowę o zachowaniu poufności (NDA) Czy NDA jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność karną Czy umowa o powierzenie przetwarzania danych osobowych zastępuje NDA Zamiast czytać możesz wysłuchać audycji - podcastu na ten sam temat. Potem możesz uzupełnić wiedzę w artykule. Artykuł nie jest transkrypcją, jednak to ta sama wiedza. Podcastu możesz posłuchać też na komórce w dowolnej aplikacji do podcastów. W audycji obiecuję plik z listą przykładów tajemnicy przedsiębiorstwa. Zamiast pliku daję link do listy. Wszystko o NDA 1. Po co jest umowa o zachowaniu poufności Umowę o zachowaniu poufności zawieramy po to, by chronić nasze poufne informacje przed ujawnieniem albo wykorzystaniem przez osoby nieuprawnione, najczęściej przez konkurentów lub byłych pracowników. Jest podstawowym działaniem prawnym, jakie należy podjąć, by chronić poufne informacje.    Przeczytaj też: Umowa NDA, czyli umowa o zachowaniu poufności – co powinna zawierać 2. Co daje umowa NDA Umowa NDA, jeżeli jest dobrze napisana, w powiązaniu z innymi działaniami, załatwia nam następujące sprawy. Po pierwsze, jest dowodem na to, że przedsiębiorca przejawił wolę zachowania danej informacji jako nierozpoznawalnej, czyli poufnej, dla osób trzecich. Zgodnie z ustalonym orzecznictwem sądów, jest to warunek objęcia informacji tajemnicą przedsiębiorstwa (tak np. wyrok Sądu Najwyższego z 6 czerwca 2003 r., IV CKN 211/01, wielokrotnie cytowany w późniejszych wyrokach). Po drugie, jest dowodem na podjęcie prawnych działań w celu zachowania poufności informacji. Zgodnie z definicją tajemnicy przedsiębiorstwa, przedsiębiorca powinien podjąć odpowiednie działania w celu zachowania poufności informacji. Wśród nich są też działania prawne, a najważniejszym z działań prawnych jest właśnie zawarcie umowy o zachowaniu poufności. Po trzecie, umowa NDA ułatwia dochodzenie odszkodowania w razie naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa. Dodatkowo, jeżeli przewidzimy w niej karę umowną, nie będziemy musieli dokładnie wykazywać wysokości szkody.  Przeczytaj też: Działania w celu zachowania poufności informacji 3. Z kim i kiedy należy zawierać NDA Umowę NDA powinniśmy zawierać zawsze, gdy udostępniamy komuś swoje wartościowe informacje. W szczególności: z pracownikiem, zleceniobiorcą oraz osobą świadczącą usługi na dowolnej podstawie prawnej, czyli z szeroko rozumianym personelem, z menedżerem, z osobami współpracującymi na zasadzie B2B, z członkami zarządu, członkami Rady Nadzorczej, z podwykonawcami, dostawcami, klientami,  z firmami świadczącymi usługi outsourcingowe, jak IT, księgowość, podczas negocjacji, w celu ochrony pomysłu na biznes, produkt, wynalazek, itp.  z potencjalnym inwestorem, przed przystąpieniem do tzw. due diligence. 4. Jakie informacje chroni NDA Umowa NDA chroni informacje własne firmy, czyli najczęściej tajemnicę przedsiębiorstwa, znaną też jako tajemnica handlowa, oraz informacje cudze, które firma otrzymuje od innych osób. Tajemnica przedsiębiorstwa to informacje poufne, które tworzą naszą przewagę konkurencyjną. Jesteśmy ich „właścicielem”. Najczęściej są to informacje o klientach, dostawcach lub know-how. To tylko przykłady. Więcej o tajemnicy przedsiębiorstwa możesz przeczytać w innych wpisach na moim blogu. Przeczytaj też:  Definicja tajemnicy przedsiębiorstwa Przykłady tajemnic przedsiębiorstwa Informacje cudze to takie, które zostały nam powierzone. Nie jesteśmy ich właścicielem. Musimy je chronić, czy tego chcemy, czy nie. Lubię nazywać je informacjami toksycznymi. Jeżeli miałeś kiedyś do czynienia z danymi osobowymi, to wiesz, o czym mówię. Z reguły informacje cudze to powierzone nam tajemnice przedsiębiorstwa innych osób oraz informacje prawem chronione. Jako przykład podam dane osobowe, informacje niejawne, tajemnicę statystyczną oraz różnego rodzaju tajemnice zawodowe, jak lekarską, bankową, notarialną czy radcowską. Posłuchaj też podcastu: TP 008. 5 różnic. Dane osobowe a tajemnica przedsiębiorstwa 5. Jak napisać dobrą umowę o zachowaniu poufności (NDA) Przeczytaj też: Umowa NDA, czyli umowa o zachowaniu poufności – co powinna zawierać NDA stosuje się w różnych sytuacjach i nie da się napisać jednej umowy, która jest uniwersalna. Pisząc albo sprawdzając umowę o zachowaniu poufności warto w szczególności:  Sprecyzować, jakie informacje są poufne Określić cel, do którego informacje poufne mogą być wykorzystane Opisać minimalne działania, jakie strony lub strona otrzymująca powinna podjąć w celu zachowania poufności informacji Wprowadzić karę umowną za naruszenie umowy oraz możliwość dochodzenia odszkodowania ją przewyższającego  Uregulować czas trwania obowiązku poufności Wprowadzić zasady postępowania z informacjami poufnymi po zakończeniu współpracy 6. Czy NDA jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa Umowa o zachowaniu poufności nie jest warunkiem istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. Tajemnica przedsiębiorstwa może istnieć także wtedy, gdy nie mamy NDA, pod warunkiem jednak, że spełnione są wszystkie przesłanki do jej istnienia określone w art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Posiadanie NDA bardzo ułatwia dochodzenie roszczeń, więc lepiej ją jednak podpisać. Przeczytaj też:  Definicja tajemnicy przedsiębiorstwa Umowa lojalnościowa 7. Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność odszkodowawczą Tak. Odszkodowanie za naruszenie umowy o zachowaniu poufności obejmuje pełną szkodę, czyli straty i utracone korzyści. Zdarza się, że udowodnienie wysokości szkody jest bardzo trudne. Dlatego właśnie w umowie o zachowaniu poufności stosuje się kary umowne. Wtedy dochodzenie odszkodowania jest dużo łatwiejsze, wystarczy tylko wykazać fakt naruszenia umowy i zapis o karze umownej za jej naruszenie. Oczywiście warto pamiętać, jak zwykle przy zastrzeganiu kary umownej, o przewidzeniu możliwości dochodzenia odszkodowania przewyższającego tę karę. To na wypadek, gdyby szkoda była wyższa, niż zastrzeżona kara umowna. 8. Czy naruszenie NDA powoduje odpowiedzialność karną Przy okazji naruszenia umowy o zachowaniu poufności może okazać się, że sprawca popełni także przestępstwo. Wtedy ponosi odpowiedzialność karną.    Przeczytaj też: Odpowiedzialność karna za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa 9. Czy umowa o powierzenie przetwarzania danych osobowych zastępuje NDA Wymagane przez RODO umowy o powierzenie przetwarzania danych osobowych służą, jak sama nazwa wskazuje, ochronie danych osobowych, a nie ochronie tajemnicy przedsiębiorstwa. Takie umowy nie chronią tajemnicy przedsiębiorstwa. Jeżeli chcemy chronić nasze biznesowe informacje, to powinniśmy wyraźnie o tym napisać w tej umowie lub osobnej umowie. Standardowe umowy o powierzenie danych osobowych z reguły dotyczą wyłącznie danych osobowych. Posłuchaj też: Dane osobowe a tajemnica przedsiębiorstwa    Jeśli chcesz mieć umowę NDA szytą na miarę, skontaktuj się ze mną. Podcastu Tajemnica przedsiębiorstwa możesz też słuchać na Youtube  

TP 009. Jak chronić informacje, podstawy. Wywiad z Krzysztofem Ogorzałkiem
2019-01-25 00:44:35

W tym odcinku rozmawiamy o tym, jak chronić informacje. Moim gościem jest Krzysztof Ogorzałek, członek zarządu spółki JMK Computerate Sp. z o.o., która tworzy oprogramowanie do zarządzania firmami i prowadzi szkolenia z zakresu ochrony informacji dla kancelarii prawnych. Opracowane przez JMK Computerate Sp. z o.o. szkolenie posiada patronat Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Rozmawiamy o podstawach ochrony informacji. Mimo że są to podstawy, to warto się z nimi zapoznać. W końcu każdy z nas korzysta, zarówno w pracy jak i prywatnie, z laptopa i smartfonu. Podjęcie odpowiednich działań w celu zachowania poufności informacji jest ważne nie tylko dlatego, że chcemy, by informacje rzeczywiście były zabezpieczone i nie doszło do ich wycieku. Drugi powód, równie ważny, jest taki, że firma tylko wtedy ma tajemnicę przedsiębiorstwa, jeżeli podejmie wobec informacji racjonalne, czyli odpowiednie w danych okolicznościach, działania w celu zachowania ich poufności. Jest to prawny warunek istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. I jest on przez sądy traktowany poważnie. To, czy działania były odpowiednie, ocenia się niestety na etapie sporu. Dlatego lepiej przygotować się przed powstaniem sporu. W tym odcinku usłyszysz o tym:  jak utworzyć hasło, co to jest menedżer haseł i dlaczego warto z niego korzystać, co wybrać, serwer prywatny w biurze, czy chmurę, jak chronić informacje w miejscach publicznych. Strony internetowe firmy mojego gościa: JMK Computerate Sp. z o.o. i Mecenas.iT Podaję również linki do programów, o których rozmawialiśmy w tej audycji. Zanim zaczniesz z nich korzystać sprawdź, czy są odpowiednie dla Twojej firmy. Managery haseł: https://play.google.com/store/apps/details?id=keepass2android.keepass2android&hl=pl https://1password.com/ https://www.lastpass.com/ Szyfrowanie danych: https://www.dobreprogramy.pl/TrueCrypt,Program,Windows,12856.html Artykuły na moim blogu, w których opisuję, jak chronić informacje:  Działania w celu zachowania poufności informacji. Przykłady What happens in Vegas stays in Vegas. Jak chronić informacje Jak chronić informacje. Oznaczanie dokumentów znakiem wodnym POUFNE Checklista - czy firma posiada tajemnicę przedsiębiorstwa Gdzie możesz posłuchać o tym, jak chronić informacje: TP 006. Jak zdobyć zdjęcia HD tajemnic konkurencji? Media społecznościowe i tajemnica przedsiębiorstwa
W tym odcinku rozmawiamy o tym, jak chronić informacje. Moim gościem jest Krzysztof Ogorzałek, członek zarządu spółki JMK Computerate Sp. z o.o., która tworzy oprogramowanie do zarządzania firmami i prowadzi szkolenia z zakresu ochrony informacji dla kancelarii prawnych. Opracowane przez JMK Computerate Sp. z o.o. szkolenie posiada patronat Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Rozmawiamy o podstawach ochrony informacji. Mimo że są to podstawy, to warto się z nimi zapoznać. W końcu każdy z nas korzysta, zarówno w pracy jak i prywatnie, z laptopa i smartfonu. Podjęcie odpowiednich działań w celu zachowania poufności informacji jest ważne nie tylko dlatego, że chcemy, by informacje rzeczywiście były zabezpieczone i nie doszło do ich wycieku. Drugi powód, równie ważny, jest taki, że firma tylko wtedy ma tajemnicę przedsiębiorstwa, jeżeli podejmie wobec informacji racjonalne, czyli odpowiednie w danych okolicznościach, działania w celu zachowania ich poufności. Jest to prawny warunek istnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. I jest on przez sądy traktowany poważnie. To, czy działania były odpowiednie, ocenia się niestety na etapie sporu. Dlatego lepiej przygotować się przed powstaniem sporu. W tym odcinku usłyszysz o tym:  jak utworzyć hasło, co to jest menedżer haseł i dlaczego warto z niego korzystać, co wybrać, serwer prywatny w biurze, czy chmurę, jak chronić informacje w miejscach publicznych. Strony internetowe firmy mojego gościa: JMK Computerate Sp. z o.o. i Mecenas.iT Podaję również linki do programów, o których rozmawialiśmy w tej audycji. Zanim zaczniesz z nich korzystać sprawdź, czy są odpowiednie dla Twojej firmy. Managery haseł: https://play.google.com/store/apps/details?id=keepass2android.keepass2android&hl=pl https://1password.com/ https://www.lastpass.com/ Szyfrowanie danych: https://www.dobreprogramy.pl/TrueCrypt,Program,Windows,12856.html Artykuły na moim blogu, w których opisuję, jak chronić informacje:  Działania w celu zachowania poufności informacji. Przykłady What happens in Vegas stays in Vegas. Jak chronić informacje Jak chronić informacje. Oznaczanie dokumentów znakiem wodnym POUFNE Checklista - czy firma posiada tajemnicę przedsiębiorstwa Gdzie możesz posłuchać o tym, jak chronić informacje: TP 006. Jak zdobyć zdjęcia HD tajemnic konkurencji? Media społecznościowe i tajemnica przedsiębiorstwa

TP 008. 5 różnic. Dane osobowe a tajemnica przedsiębiorstwa
2018-11-03 15:41:11

Pobierz odcinek na dysk iTunes RSS Dane osobowe często są utożsamiane z tajemnicą przedsiębiorstwa. W każdym razie niektórzy sądzą, że jeżeli mają wdrożone w firmie zasady ochrony danych osobowych, to mają również zabezpieczone informacje o klientach, dostawcach, pracownikach, a także know-how. Czy to jest prawda? Zapraszam do wysłuchania podcastu, w którym wyjaśniam, czym różnią się dane osobowe od tajemnicy przedsiębiorstwa. W tym odcinku usłyszysz: czym są dane osobowe i tajemnica przedsiębiorstwa dlaczego dane osobowe stanowią informacje toksyczne kto jest właścicielem danych osobowych, a kto jest właścicielem tajemnicy przedsiębiorstwa czym różnią się konsekwencje naruszenia danych osobowych od konsekwencji naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa jaki udział w wartości informacji w firmie mają dane osobowe, a jaki tajemnica przedsiębiorstwa. Linki do materiałów omawianych w tym odcinku: TP 003: 5 różnic pomiędzy tajemnicą przedsiębiorstwa a zakazem konkurencji TP 004: Jak w 5 minut utworzyć w firmie tajemnicę przedsiębiorstwa The Value Of Corporate Secrets. Forrester Consulting
Pobierz odcinek na dysk iTunes RSS Dane osobowe często są utożsamiane z tajemnicą przedsiębiorstwa. W każdym razie niektórzy sądzą, że jeżeli mają wdrożone w firmie zasady ochrony danych osobowych, to mają również zabezpieczone informacje o klientach, dostawcach, pracownikach, a także know-how. Czy to jest prawda? Zapraszam do wysłuchania podcastu, w którym wyjaśniam, czym różnią się dane osobowe od tajemnicy przedsiębiorstwa. W tym odcinku usłyszysz: czym są dane osobowe i tajemnica przedsiębiorstwa dlaczego dane osobowe stanowią informacje toksyczne kto jest właścicielem danych osobowych, a kto jest właścicielem tajemnicy przedsiębiorstwa czym różnią się konsekwencje naruszenia danych osobowych od konsekwencji naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa jaki udział w wartości informacji w firmie mają dane osobowe, a jaki tajemnica przedsiębiorstwa. Linki do materiałów omawianych w tym odcinku: TP 003: 5 różnic pomiędzy tajemnicą przedsiębiorstwa a zakazem konkurencji TP 004: Jak w 5 minut utworzyć w firmie tajemnicę przedsiębiorstwa The Value Of Corporate Secrets. Forrester Consulting

TP 007. Szpieg w firmie. Jak wykrywać i zwalczać oszustwa
2017-08-02 13:28:41

Jest taka scena w Casino Royale, w której Le Chiffre mówi do Bonda – „Bardzo mi przykro, ale twój przyjaciel Matis, to mój przyjaciel Matis.” Uwielbiam tę scenę. Idealnie pasuje do odcinka 007. Mimo że oszustwa nie są podstawowym tematem tego bloga, to od czasu do czasu o nich piszę. Nieuczciwy pracownik lub kontrahent to zagrożenie, z którym prędzej czy później, z dużym prawdopodobieństwem, spotka się każda firma. Dlatego bardzo się cieszę, że zaproszenie do mojego podcastu przyjął Michał Czuma, specjalista od wykrywania i zwalczania oszustw w firmach. O oszustwach w firmie opowiada Michał Czuma Michał Czuma przez wiele lat był Zastępcą Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa PKO BP S.A. i Dyrektorem Biura Przeciwdziałania Wyłudzeniom w PKO Leasing S.A., a obecnie jest członkiem zarządu i wspólnikiem w firmie Kancelaria Doradców Biznesowych G+C. Zapraszam do wysłuchania rozmowy, w której dowiesz się od praktycznej strony, jak wykrywać i zwalczać oszustwa w firmach. Mam pewne doświadczenie w sprawach o których mówimy w tym podcaście, więc muszę przyznać, że w doświadczenie i wiedza Michała Czumy są bezcenne. Dlatego bardzo się cieszę, że zechciał się nimi z nami podzielić. Opinie pierwszych słuchaczy są takie: ciekawe, ale straszne. Staramy się unikać myśli o oszustwach, kradzieżach i nadużyciach, czyli tzw. fraudach. A przecież problem sam nie zniknie. Jeżeli będziemy udawać, że nie istnieje, to pojawi się w przyszłości w większym rozmiarze. Dlatego zachęcam do wysłuchania tego podcastu. Posłuchaj i bądź mądry przed szkodą. Ostrzegam, że poruszane w tym podcaście treści są czasami drastyczne. Linki do ciekawych stron i artykułów Kancelaria Doradców Biznesowych G+C., w której znajdziesz kontakt do Michała Czumy Artykuł na moim blogu o nieuczciwych pracownikach Badania firmy EY Problem nadużyć i korupcji w firmach Raport firmy PWC Badanie przestępczości gospodarczej w Polsce Przy okazji informuję Cię, że podcastu możesz posłuchać nie tylko na tej stronie, ale w każdej aplikacji do słuchania podcastów na Twoim telefonie. Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, zapraszam Cię do facebookowej grupy W ruchu słucham podcastów. Znajdziesz tam instrukcję obsługi aplikacji do podcastów, a także polecenia ciekawych audycji.
Jest taka scena w Casino Royale, w której Le Chiffre mówi do Bonda – „Bardzo mi przykro, ale twój przyjaciel Matis, to mój przyjaciel Matis.” Uwielbiam tę scenę. Idealnie pasuje do odcinka 007. Mimo że oszustwa nie są podstawowym tematem tego bloga, to od czasu do czasu o nich piszę. Nieuczciwy pracownik lub kontrahent to zagrożenie, z którym prędzej czy później, z dużym prawdopodobieństwem, spotka się każda firma. Dlatego bardzo się cieszę, że zaproszenie do mojego podcastu przyjął Michał Czuma, specjalista od wykrywania i zwalczania oszustw w firmach. O oszustwach w firmie opowiada Michał Czuma Michał Czuma przez wiele lat był Zastępcą Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa PKO BP S.A. i Dyrektorem Biura Przeciwdziałania Wyłudzeniom w PKO Leasing S.A., a obecnie jest członkiem zarządu i wspólnikiem w firmie Kancelaria Doradców Biznesowych G+C. Zapraszam do wysłuchania rozmowy, w której dowiesz się od praktycznej strony, jak wykrywać i zwalczać oszustwa w firmach. Mam pewne doświadczenie w sprawach o których mówimy w tym podcaście, więc muszę przyznać, że w doświadczenie i wiedza Michała Czumy są bezcenne. Dlatego bardzo się cieszę, że zechciał się nimi z nami podzielić. Opinie pierwszych słuchaczy są takie: ciekawe, ale straszne. Staramy się unikać myśli o oszustwach, kradzieżach i nadużyciach, czyli tzw. fraudach. A przecież problem sam nie zniknie. Jeżeli będziemy udawać, że nie istnieje, to pojawi się w przyszłości w większym rozmiarze. Dlatego zachęcam do wysłuchania tego podcastu. Posłuchaj i bądź mądry przed szkodą. Ostrzegam, że poruszane w tym podcaście treści są czasami drastyczne. Linki do ciekawych stron i artykułów Kancelaria Doradców Biznesowych G+C., w której znajdziesz kontakt do Michała Czumy Artykuł na moim blogu o nieuczciwych pracownikach Badania firmy EY Problem nadużyć i korupcji w firmach Raport firmy PWC Badanie przestępczości gospodarczej w Polsce Przy okazji informuję Cię, że podcastu możesz posłuchać nie tylko na tej stronie, ale w każdej aplikacji do słuchania podcastów na Twoim telefonie. Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, zapraszam Cię do facebookowej grupy W ruchu słucham podcastów. Znajdziesz tam instrukcję obsługi aplikacji do podcastów, a także polecenia ciekawych audycji.

TP 006. Jak zdobyć zdjęcia HD tajemnic konkurencji? Media społecznościowe i tajemnica przedsiębiorstwa
2017-07-17 14:00:50

Szukasz czasami informacji o swoich konkurentach na Facebooku, LinkedIn czy Twitterze? Pewnie tak. Twoi konkurenci robią to samo. A czy wiesz, co można znaleźć w mediach społecznościowych na twoim koncie lub kontach twoich pracowników? Pobierz mp3 ITunes / Android / RSS Media społecznościowe są dobrym źródłem informacji, ale również dużym zagrożeniem dla poufności informacji biznesowych. Zapraszam do wysłuchania podcastu, w którym opowiadam o tym, jak jednym wpisem na Twitterze można utracić tajemnicę przedsiębiorstwa. W tym odcinku usłyszysz: co ciekawego można znaleźć na sali konferencyjnej o zagrożeniach wynikających z korzystania przez pracowników z mediów społecznościowych Strony wykorzystane w podcaście: Magic's offseason plans may have been leaked in agent's Twitter photo  Polecane wpisy na moim blogu Social media a tajemnica przedsiębiorstwa i zakaz konkurencji Transkrypcja podcastu Całą treść audycji możesz pobrać w wersji pdf TUTAJ Do przeczytania od razu: Cześć, Tym razem będę mówił o tajemnicy przedsiębiorstwa w mediach społecznościowych, a inspiracją do dzisiejszego odcinka jest pewien post na Twitterze, w którym ujawniono tajemnicę przedsiębiorstwa zespołu Orlando Magic. To jest podcast „Tajemnica przedsiębiorstwa. Jak chronić i rozwijać swoją przewagę konkurencyjną”. Media społecznościowe traktowane są przez firmy jako narzędzia do realizacji swoich celów biznesowych, a nie jako zagrożenie. Tymczasem prawda jest taka, że przez media społecznościowe firmy tracą znacznie więcej tajemnic, niż na skutek ataków hakerów czy na przykład szpiegostwa gospodarczego. Podam Ci ciekawy przykład sprzed miesiąca z Ligi NBA. Pewien zawodnik podpisywał kontrakt z Orlando Magic, a jego agent w czasie podpisywania tego kontraktu zrobił mu zdjęcie i wrzucił je na Twittera. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że za uśmiechniętym zawodnikiem stała tablica, na której była lista zawodników, których prawdopodobnie drużyna Orlando Magic planowała kupić albo sprzedać w najbliższym sezonie. Były to informacje, które drużyna z całą pewnością chciała zachować w poufności. Niestety, poszło to w świat. Gdzieś żartobliwie stwierdzono, że jest to największy wyciek informacji od czasów afery Watergate, ale Orlando Magic pewnie nie jest do śmiechu. Drużyna wydała oświadczenie, że te dane nie były aktualne, ale wszyscy już swoje wiedzą. Tajemnica firmowa prosto z sali konferencyjnej Ta historia ma dwa ciekawe aspekty. Pierwszy, tradycyjny, dotyczy sali konferencyjnej, a drugi mediów społecznościowych. Zawsze, gdy jestem gościem w jakiejś firmie i wchodzę do sali konferencyjnej, zastanawiam się, co tam znajdę. Co będzie na flipcharcie, co będzie na tablicy albo jakie materiały będą leżały na stole. To jest takie mojego skrzywienie zawodowe i oczywiście również ciekawość. Rzadko jestem rozczarowany i z reguły w salach konferencyjnych są jakieś pozostałości po spotkaniach służbowych. Ostatnio spotkała mnie jednak niespodzianka. Byłem gościem w pewnej firmie i czekałem w sali konferencyjnej na swojego rozmówcę. Podano pyszną kawę i kilka minut miałem dla siebie. Porozglądałem się więc po sali konferencyjnej, na stole nie było żadnych dokumentów, tablica była pięknie wytarta, no więc pomyślałem sobie, że tak powinno być w każdej firmie. Po czym spojrzałem na duży ekran o przekątnej mniej więcej dwóch metrów, a tam na nim pięknie wyświetlony był slajd z prezentacji, na którym były dane sprzedażowe firmy z ostatniego kwartału. Przed naszym spotkaniem odbywało się tam jakieś firmowe spotkanie i ktoś zostawił włączony rzutnik, podłączony do laptopa. Oczywiście nie wiedziałem, o co chodzi w tych danych, ale gdybym był z branży, to na pewno coś bym z nich wywnioskował, coś by mi to powiedziało. Dlatego uważajcie, proszę, na sale konferencyjne i na to, co w nich zostawiacie. Drugi, ważniejszy aspekt tej historii, to media społecznościowe w firmie. Niestety od mediów społecznościowych nie uciekniemy, ważne jest, byśmy mieli świadomość zagrożeń, jakie one ze sobą przynoszą. Media społecznościowe a tajemnica przedsiębiorstwa Przedstawię ci teraz cztery problemy związane z mediami społecznościowymi, przy czym problemów jest oczywiście znacznie więcej, ale na te akurat chcę zwrócić twoją uwagę. Publikowanie zdjęć z pracy Pierwszy problem to publikowanie zdjęć z pracy, na przykład zdjęć pomieszczeń biurowych czy zakładu produkcyjnego. Jeżeli chodzi o zdjęcia pomieszczeń biurowych, to już na przykładzie Orlando Magic wiemy już, dlaczego nie należy ich publikować pochopnie. Natomiast jeżeli chodzi o zakład produkcyjny, to tutaj takie zdjęcia mogą ujawnić konkurentom, tak naprawdę każdemu, ale głównie konkurentom, z jakich urządzeń i maszyn korzystamy, i jak mamy ustawioną na przykład linię produkcyjną. Poza tym prawdopodobnie w zakładzie produkcyjnym mogą być jakieś znaki wskazujące na to, z jakich dostawców korzystamy. Przedwczesne chwalenie się nowościami z pracy Drugi problem to chwalenie się nowymi produktami lub usługami, zanim zostaną przez firmę upublicznione. Takie wpisy ujawniają kierunki działania i kierunki badań rozwojowych firmy. Konkurent w ten sposób może się dowiedzieć, nad czym pracujesz i zminimalizować Twoją przewagę konkurencyjną, na przykład ten sposób, że również zacznie pracować nad tym samym produktem. Podróże służbowe w mediach społecznościowych Trzeci problem to meldowanie się na Facebooku w podróży służbowej czy też wrzucanie zdjęć z podróży, służbowych oczywiście. Takie działanie może ujawnić dane kontrahentów. Wystarczy, że konkurent sprawdzi, jacy potencjalni klienci lub dostawcy mają swoje siedziby w pobliżu hotelu, w którym zameldował się pracownik. Twój konkurent może z tej informacji wiele wycisnąć, zwłaszcza gdy działasz w jakiejś specjalistycznej branży. Wystarczy, że zastanowi się, kto w tej okolicy może potrzebować twoich usług lub towarów. To zagadnienie, o którym teraz mówię, wcale nie jest teoretyczne i często zwracają na nie uwagę pracownicy, gdy rozmawiamy o tym, jaki wpływ media społecznościowe mogą mieć na ujawnienie informacji poufnych, informacji biznesowych. Czwarty problem wydaje mi się być najpoważniejszy, chociaż oczywiście każdy z tych problemów, które tutaj przedstawiam, ma swoją wagę. Klienci i dostawcy dodawani do znajomych Czwarty problem to zapraszanie do znajomych klientów i dostawców. Przeglądając kontakty Twoich pracowników konkurent może poznać zarówno twoich klientów, jak i dostawców. Do tego dodam jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. Otóż wyobraź sobie, że twój pracownik zaprosił do swoich znajomych na Facebooku lub LinkedInie Twoich klientów i dostawców. Co dzieje się z tymi kontaktami po zmianie pracy? Czy nadal ma do nich dostęp? To jest oczywiście pytanie retoryczne, gdyż ma do nich dostęp, jeżeli ma normalne konto w tych portalach społecznościowych. Ale czy te dane dalej stanowią twoją tajemnicę przedsiębiorstwa? I pójdźmy jeszcze dalej. Kto jest właścicielem tych danych albo całego konta – Ty czy pracownik? To nie jest teoretyczny problem, niektóre konta w mediach społecznościowych są bardzo rozbudowane i zawierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy kontaktów. To są pytania, na które jeszcze nie ma odpowiedzi. W każdym razie, z tego co ja wiem, do polskich sądów takie sprawy jeszcze nie trafiły. Tak więc wszystko przed nami. Z całą pewnością natomiast doczekamy się takich spraw w Polsce, ponieważ za granicą już się pojawiają. Podsumowując, niewątpliwie warto wprowadzić w firmie zasady korzystania z mediów społecznościowych tak, by pracownicy wiedzieli, co im wolno robić, a czego nie. I przede wszystkim, by mieli świadomość, że wrzucenie czegoś na Facebooka lub Twittera może ujawnić tajemnicę przedsiębiorstwa firmy. Zbudowanie tej świadomości jest najważniejsze, ponieważ najczęściej do ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa w ten sposób dochodzi przez przypadek, a nie w sposób celowy, taki intencjonalny. Bardzo ułatwi Ci osiągnięcie tego celu, czyli zbudowanie tej świadomości, wprowadzenie w firmie zasady, którą ja nazywam „co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas”. Całkiem niedawno opublikowałem na blogu artykuł na ten temat, napisałem go zaraz po obejrzeniu filmu „Kac Vegas” i zatytułowałem go zresztą „Co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas”. Jeżeli widziałeś film to wiesz, o co chodzi w tej maksymie, która zresztą jest znakiem towarowym jednego z hoteli w Las Vegas. Ale w skrócie ta zasada mówi, że co dzieje się w pracy, zostaje w pracy. Do usłyszenia, Robert Solga
Szukasz czasami informacji o swoich konkurentach na Facebooku, LinkedIn czy Twitterze? Pewnie tak. Twoi konkurenci robią to samo. A czy wiesz, co można znaleźć w mediach społecznościowych na twoim koncie lub kontach twoich pracowników? Pobierz mp3 ITunes / Android / RSS Media społecznościowe są dobrym źródłem informacji, ale również dużym zagrożeniem dla poufności informacji biznesowych. Zapraszam do wysłuchania podcastu, w którym opowiadam o tym, jak jednym wpisem na Twitterze można utracić tajemnicę przedsiębiorstwa. W tym odcinku usłyszysz: co ciekawego można znaleźć na sali konferencyjnej o zagrożeniach wynikających z korzystania przez pracowników z mediów społecznościowych Strony wykorzystane w podcaście: Magic's offseason plans may have been leaked in agent's Twitter photo  Polecane wpisy na moim blogu Social media a tajemnica przedsiębiorstwa i zakaz konkurencji Transkrypcja podcastu Całą treść audycji możesz pobrać w wersji pdf TUTAJ Do przeczytania od razu: Cześć, Tym razem będę mówił o tajemnicy przedsiębiorstwa w mediach społecznościowych, a inspiracją do dzisiejszego odcinka jest pewien post na Twitterze, w którym ujawniono tajemnicę przedsiębiorstwa zespołu Orlando Magic. To jest podcast „Tajemnica przedsiębiorstwa. Jak chronić i rozwijać swoją przewagę konkurencyjną”. Media społecznościowe traktowane są przez firmy jako narzędzia do realizacji swoich celów biznesowych, a nie jako zagrożenie. Tymczasem prawda jest taka, że przez media społecznościowe firmy tracą znacznie więcej tajemnic, niż na skutek ataków hakerów czy na przykład szpiegostwa gospodarczego. Podam Ci ciekawy przykład sprzed miesiąca z Ligi NBA. Pewien zawodnik podpisywał kontrakt z Orlando Magic, a jego agent w czasie podpisywania tego kontraktu zrobił mu zdjęcie i wrzucił je na Twittera. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że za uśmiechniętym zawodnikiem stała tablica, na której była lista zawodników, których prawdopodobnie drużyna Orlando Magic planowała kupić albo sprzedać w najbliższym sezonie. Były to informacje, które drużyna z całą pewnością chciała zachować w poufności. Niestety, poszło to w świat. Gdzieś żartobliwie stwierdzono, że jest to największy wyciek informacji od czasów afery Watergate, ale Orlando Magic pewnie nie jest do śmiechu. Drużyna wydała oświadczenie, że te dane nie były aktualne, ale wszyscy już swoje wiedzą. Tajemnica firmowa prosto z sali konferencyjnej Ta historia ma dwa ciekawe aspekty. Pierwszy, tradycyjny, dotyczy sali konferencyjnej, a drugi mediów społecznościowych. Zawsze, gdy jestem gościem w jakiejś firmie i wchodzę do sali konferencyjnej, zastanawiam się, co tam znajdę. Co będzie na flipcharcie, co będzie na tablicy albo jakie materiały będą leżały na stole. To jest takie mojego skrzywienie zawodowe i oczywiście również ciekawość. Rzadko jestem rozczarowany i z reguły w salach konferencyjnych są jakieś pozostałości po spotkaniach służbowych. Ostatnio spotkała mnie jednak niespodzianka. Byłem gościem w pewnej firmie i czekałem w sali konferencyjnej na swojego rozmówcę. Podano pyszną kawę i kilka minut miałem dla siebie. Porozglądałem się więc po sali konferencyjnej, na stole nie było żadnych dokumentów, tablica była pięknie wytarta, no więc pomyślałem sobie, że tak powinno być w każdej firmie. Po czym spojrzałem na duży ekran o przekątnej mniej więcej dwóch metrów, a tam na nim pięknie wyświetlony był slajd z prezentacji, na którym były dane sprzedażowe firmy z ostatniego kwartału. Przed naszym spotkaniem odbywało się tam jakieś firmowe spotkanie i ktoś zostawił włączony rzutnik, podłączony do laptopa. Oczywiście nie wiedziałem, o co chodzi w tych danych, ale gdybym był z branży, to na pewno coś bym z nich wywnioskował, coś by mi to powiedziało. Dlatego uważajcie, proszę, na sale konferencyjne i na to, co w nich zostawiacie. Drugi, ważniejszy aspekt tej historii, to media społecznościowe w firmie. Niestety od mediów społecznościowych nie uciekniemy, ważne jest, byśmy mieli świadomość zagrożeń, jakie one ze sobą przynoszą. Media społecznościowe a tajemnica przedsiębiorstwa Przedstawię ci teraz cztery problemy związane z mediami społecznościowymi, przy czym problemów jest oczywiście znacznie więcej, ale na te akurat chcę zwrócić twoją uwagę. Publikowanie zdjęć z pracy Pierwszy problem to publikowanie zdjęć z pracy, na przykład zdjęć pomieszczeń biurowych czy zakładu produkcyjnego. Jeżeli chodzi o zdjęcia pomieszczeń biurowych, to już na przykładzie Orlando Magic wiemy już, dlaczego nie należy ich publikować pochopnie. Natomiast jeżeli chodzi o zakład produkcyjny, to tutaj takie zdjęcia mogą ujawnić konkurentom, tak naprawdę każdemu, ale głównie konkurentom, z jakich urządzeń i maszyn korzystamy, i jak mamy ustawioną na przykład linię produkcyjną. Poza tym prawdopodobnie w zakładzie produkcyjnym mogą być jakieś znaki wskazujące na to, z jakich dostawców korzystamy. Przedwczesne chwalenie się nowościami z pracy Drugi problem to chwalenie się nowymi produktami lub usługami, zanim zostaną przez firmę upublicznione. Takie wpisy ujawniają kierunki działania i kierunki badań rozwojowych firmy. Konkurent w ten sposób może się dowiedzieć, nad czym pracujesz i zminimalizować Twoją przewagę konkurencyjną, na przykład ten sposób, że również zacznie pracować nad tym samym produktem. Podróże służbowe w mediach społecznościowych Trzeci problem to meldowanie się na Facebooku w podróży służbowej czy też wrzucanie zdjęć z podróży, służbowych oczywiście. Takie działanie może ujawnić dane kontrahentów. Wystarczy, że konkurent sprawdzi, jacy potencjalni klienci lub dostawcy mają swoje siedziby w pobliżu hotelu, w którym zameldował się pracownik. Twój konkurent może z tej informacji wiele wycisnąć, zwłaszcza gdy działasz w jakiejś specjalistycznej branży. Wystarczy, że zastanowi się, kto w tej okolicy może potrzebować twoich usług lub towarów. To zagadnienie, o którym teraz mówię, wcale nie jest teoretyczne i często zwracają na nie uwagę pracownicy, gdy rozmawiamy o tym, jaki wpływ media społecznościowe mogą mieć na ujawnienie informacji poufnych, informacji biznesowych. Czwarty problem wydaje mi się być najpoważniejszy, chociaż oczywiście każdy z tych problemów, które tutaj przedstawiam, ma swoją wagę. Klienci i dostawcy dodawani do znajomych Czwarty problem to zapraszanie do znajomych klientów i dostawców. Przeglądając kontakty Twoich pracowników konkurent może poznać zarówno twoich klientów, jak i dostawców. Do tego dodam jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. Otóż wyobraź sobie, że twój pracownik zaprosił do swoich znajomych na Facebooku lub LinkedInie Twoich klientów i dostawców. Co dzieje się z tymi kontaktami po zmianie pracy? Czy nadal ma do nich dostęp? To jest oczywiście pytanie retoryczne, gdyż ma do nich dostęp, jeżeli ma normalne konto w tych portalach społecznościowych. Ale czy te dane dalej stanowią twoją tajemnicę przedsiębiorstwa? I pójdźmy jeszcze dalej. Kto jest właścicielem tych danych albo całego konta – Ty czy pracownik? To nie jest teoretyczny problem, niektóre konta w mediach społecznościowych są bardzo rozbudowane i zawierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy kontaktów. To są pytania, na które jeszcze nie ma odpowiedzi. W każdym razie, z tego co ja wiem, do polskich sądów takie sprawy jeszcze nie trafiły. Tak więc wszystko przed nami. Z całą pewnością natomiast doczekamy się takich spraw w Polsce, ponieważ za granicą już się pojawiają. Podsumowując, niewątpliwie warto wprowadzić w firmie zasady korzystania z mediów społecznościowych tak, by pracownicy wiedzieli, co im wolno robić, a czego nie. I przede wszystkim, by mieli świadomość, że wrzucenie czegoś na Facebooka lub Twittera może ujawnić tajemnicę przedsiębiorstwa firmy. Zbudowanie tej świadomości jest najważniejsze, ponieważ najczęściej do ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa w ten sposób dochodzi przez przypadek, a nie w sposób celowy, taki intencjonalny. Bardzo ułatwi Ci osiągnięcie tego celu, czyli zbudowanie tej świadomości, wprowadzenie w firmie zasady, którą ja nazywam „co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas”. Całkiem niedawno opublikowałem na blogu artykuł na ten temat, napisałem go zaraz po obejrzeniu filmu „Kac Vegas” i zatytułowałem go zresztą „Co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas”. Jeżeli widziałeś film to wiesz, o co chodzi w tej maksymie, która zresztą jest znakiem towarowym jednego z hoteli w Las Vegas. Ale w skrócie ta zasada mówi, że co dzieje się w pracy, zostaje w pracy. Do usłyszenia, Robert Solga

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie