Od laika do stoika

Stoicyzm to filozofia, która świeci najjaśniejszym blaskiem w ciemnościach. W czasach niepewności przyda się każdemu. Pozwoli zachować spokój i zdrowy rozsądek.

Podcast Od laika do stoika przybliża stoickie idee w nowoczesnym wydaniu. By go słuchać i z niego skorzystać, nie potrzebujesz znać dzieł Kartezjusza ani potrafić wymienić 3 przedsokratejskich filozofów. Wystarczy Twoja otwartość i chęć do nauki.

W podcaście będę opowiadał o stoicyzmie ludzkim językiem, używając współczesnych przykładów. W każdym odcinku, trwającym od 2 do 6 minut, skupimy się na jednym stoickim przesłaniu i jego praktycznym zastosowaniu.

Wszystkie odcinki podcastu, a także dodatkowe materiały znajdziesz na stronie odlaikadostoika.pl


Odcinki od najnowszych:

Koniec i początek drogi [odc. 30]
2020-06-02 06:00:09

„Zawsze masz możność żyć szczęśliwie, jeśli pójdziesz dobrą drogą i zechcesz dobrze myśleć.” Marek Aureliusz, Rozmyślania, V.34 Dziękuję Ci za wspólną drogę, 30 dni przygody ze stoicką filozofią i podcastowaniem. Na pewien czas potrzebuję ukierunkować swoją uwagę w inne miejsce. Podcast jednak wróci, w zmienionej, mam nadzieję, że na lepsze, formule. Żeby Cię jednak, drogi Słuchaczu, nie zostawiać w środku drogi bez dalszych drogowskazów, w dzisiejszym odcinku zrobię przegląd wartościowych stoickich treści. W ten sposób będziesz wiedział, którędy dalej podążać, zanim wrócę do Ciebie z nowymi odcinkami podcastu. Zacznijmy od formy audio. Gorąco polecam Twojej uwadze podcast „Ze stoickim spokojem” Tomasza Mazura. Tomasz jest doktorem filozofii, pisarzem i stoikiem praktykującym od co najmniej kilkunastu lat. Opowiada o stoicyzmie z erudycją, sięga do źródeł i porusza tematy w głęboki interesujący sposób. Sam wiele się od niego nauczyłem. Drugi podcast, już po angielsku, to Daily Stoic Ryana Holidaya. Codzienne, krótkie odcinki z jedną konkretną lekcją. To na nim wzorowałem swój podcast. Nie zżynałem jednak bezczelnie z Ryana, tworząc treść swoich odcinków samodzielnie. Dlatego nie grożą Ci powtórki. Inna forma, przynajmniej częściowo składająca się z dźwięku, to wideo. Również w tym formacie Ryan Holiday ma wartościowe materiały do zaproponowania – kanał na youtube o tej samej nazwie, co jego podcast czyli Daily Stoic. Znajdziesz tam krótkie, kilkuminutowe lekcje oraz dłuższe fragmenty z wystąpień publicznych Ryana. Ostrzegam, że po angielsku. Opowiedziałem już co stoickiego warto słuchać i oglądać, teraz przejdźmy do czytania. Na pewnym etapie każdy praktyk lub sympatyk stoicyzmu powinien sięgnąć do źródłowych tekstów. Są nimi: Rozmyślania – Marka Aureliusza, Diatryby – Epikteta oraz różne dzieła Seneki – polecam zacząć od Listów moralnych do Lucyliusza. Jeśli jednak czytanie antycznych tekstów Ci nie do końca się uśmiecha, możesz sięgnąć do ich współczesnych opracować. Na polskim rynku najpełniejszego podsumowania stoickich myśli dokonał Piotr Stankiewicz w książce Sztuka życia według stoików. To ponad 500 stron niezwykle inspirujących, dobrze napisanych treści. Znajdziesz w nim kilkaset cytatów z klasycznych, antycznych stoickich tekstów. Więc do pewnego stopnia, czytając książkę Piotra, czytasz też teksty źródłowe. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Inne książki, które są dobrym wprowadzeniem do stoicyzmu to Przeszkoda czy wyzwanie oraz Ego to twój wróg – obie autorstwa Ryana Holidaya. Znajdziesz w nich wiele interesujących, dobrze opowiedzianych historii, tłumaczących jak współcześni ludzie w praktyce stosują stoicyzm w swoim życiu. Jeśli będziesz miał apetyt na więcej, na trochę bardziej zaawansowane stoickie koncepcje, polecam książki Donalda Robertsona, m.in. How to think like a roman emperor, bardzo ciekawą biografię Marka Aureliusza, która jednocześnie pokazuje jak stoicyzm pozwolił cesarzowi osiągnąć tak wiele, mimo licznych przeciwności losu. Dziękuję Ci za to, że słuchałeś mojego podcastu. Mam nadzieję, że za jakiś czas znów dane nam będzie się usłyszeć. Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro i outro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Produkowanie szczęścia [odc. 29]
2020-06-01 06:00:05

„Do tego, by żyć szczęśliwie, nie potrzeba wielkiego zasobu środków. Każdy jest w stanie uczynić siebie szczęśliwym. Seneka, O pocieszeniu do matki Helwii, V.1 Z okazji dnia dziecka głosu użyczyli Tadeusz i Ariadna, moje dzieci, które razem ze mną uczą się żyć po stoicku od najmłodszych lat. Staram się zapewniać im to, co najlepsze – podobnie jak bohater filmu „W pogoni za szczęściem”. W tym dramacie Will Smith, wciela się w rolę samotnego ojca, który pomimo przeciwności losu, stara się zapewnić godny byt sobie i swojemu synowi. Pogoń za szczęściem to także metafora, ilustrująca dominujący sposób myślenia o szczęściu w kapitalistycznym społeczeństwie. Wedle tej ideologii szczęście znajduje się gdzieś w oderwaniu od nas, w zewnętrznym świecie, a naszym zadaniem jest je odkryć i zdobyć. Czasem, by je osiągnąć, będziemy potrzebowali zdobyć pracę marzeń, innym razem seksownego partnera. Niekiedy niezbędne okaże się wielkie mieszkanie, luksusowy samochód czy wycieczka w egzotyczne miejsce. Na wszelki wypadek warto zdobyć te wszystkie rzeczy na raz. Wtedy szczęście będzie murowane. Czy aby na pewno? Stoicka wizja szczęścia diametralnie różni się od tej kapitalistycznej. Dla stoika to, czy jesteś szczęśliwy zależy nie od wydarzeń i osiągnięć w zewnętrznym świecie, ale WYŁĄCZNIE od Twojego świata wewnętrznego. Możesz pojechać na 3 miesięczne wakacje all-inclusive, za dnia zwiedzać najpiękniejsze zakątki Ziemi, a wieczorem popijać drinki z palemką w pięciogwiazdkowym hotelu. Nie znajdziesz jednak szczęścia w tym doświadczeniu, jeśli wewnątrz Ciebie panuje rozgardiasz. Możesz uciekać na drugi koniec świata, a i tak Cię dopadną Twoje lęki, żale, wewnętrzne konflikty, rozbuchane pragnienia, poczucie bezsensu i zagubienia. Żadna ilość materialnych zasobów nie wypełni wewnętrznej pustki, która jest w Tobie. Na szczęście możemy też odwrócić ten sposób myślenia. Jak zauważa Seneka, nie ma znaczenia czy posiadacz wielki czy skromny „zasób środków” – i tak możesz być szczęśliwy, jeśli tylko odpowiednio poukładasz swój sposób myślenia. Dan Gilbert, współczesny amerykański psycholog pracujący na Harvardzie, mówi o dwóch rodzajach szczęścia: naturalnym i syntetycznym. Naturalne szczęście występuje wtedy, gdy dostajemy to, czego chcieliśmy z zewnętrznego świata. Syntetyczne szczęście możemy wyprodukować sami, pomimo tego, że los nie obdarował nas tym, na co liczyliśmy. Gdy potrafimy zapomnieć o niespełnionych marzeniach i cieszyć się tym, co mamy. Jak to zrobić? Jak stać się rzemieślnikiem zdolnym do wyprodukowania swojego szczęścia, bez względu na okoliczności? Poświęciłem temu zagadnieniu 28 wcześniejszych odcinków podcastu. Jeśli jeszcze ich nie słuchałeś, zapraszam by do nich sięgnąć. Spróbuję dziś jednak podsumować 10 wybranych zasad, które Ci w tym pomogą. Oto skonstruowany arbitralnie przeze mnie stoicki dekalog: Po pierwsze – dziel świat na rzeczy zależne i niezależne od Ciebie. Ignoruj rzeczy niezależne, nie poświęcaj im uwagi, nie fantazjuj o nich. Skoncentruj swoje myśli, plany i działania wyłącznie na rzeczach od Ciebie zależnych. Pracuj nad samodzielnymi celami, czyli takimi, których osiągnięcie zależy tylko od Ciebie. Po drugie – pamiętaj, że nie wybierasz tego, co Ci się w życiu przytrafia, ale to, jak na to odpowiesz. W każdej sytuacji możesz wykazać się mądrością i heroizmem, nawet leżąc w łóżku i dzielnie znosząc chorobę. Po trzecie – każdą przeszkodę traktuj jako wyzwanie. Szansę na rozwój, by zrobić coś inaczej, czegoś się nauczyć, zdobyć nową perspektywę albo potrenować własną cierpliwość i akceptowanie świata takim, jaki jest. Po czwarte – umiejętnie zarządzaj swoimi pragnieniami. Nie pragnij rzeczy, które są od Ciebie niezależne, bo wiecznie będziesz na łasce losu i innych ludzi, nigdy nie osiągając wewnętrznego spokoju i szczęścia. Po piąte – przygotowuj się psychicznie na nadejście różnych nieszczęść, wykonując ćwiczenie pre-meditatio malorum, czyli przewidywanie złych wydarzeń. Podejmij na spokojnie decyzje, jak się zachowasz, gdy nadejdą i pomyśl, co możesz zrobić, by im przeciwdziałać. Po szóste – żyj tu i teraz, bo tylko teraźniejszość jest od Ciebie zależna. Przeszłość już minęła i w żaden sposób na nią nie wpłyniesz. Porzuć więc żale dotyczące złych wyborów i uczynków. Pomyśl o tym, jak możesz dobrze przeżyć ten czas, który jeszcze Ci pozostał. Po siódme – nie przejmuj się tym co myślą, mówią i robią inni ludzie. Są to rzeczy od Ciebie niezależne. Skoncentruj się na tym, co dobrego Ty możesz zrobić i wspomagaj radą tych, którzy chcą jej słuchać. Po ósme – bądź wierny sobie i swoim zasadom. Nie szukaj potwierdzenia słuszności swojej drogi na zewnątrz. Kieruj się wewnętrznym kompasem, swoimi kluczowymi wartościami. Po dziewiąte – panuj nad sobą i swoimi emocjami. Emocje nie są żywiołem, który porywa Cię jak lawina i nie masz wpływu na to, co się z Tobą dzieje pod ich wpływem. Co prawda nie kontrolujemy swojej pierwszej, szybciej reakcji (gniewu, smutku, lęku) na wydarzenie z zewnętrznego świata. Możemy jednak przy pomocy swoich myśli się zatrzymać, zmienić początkową ocenę i odpowiedzieć w sposób znacznie bardziej skuteczny niż podpowiadał nam pierwotny impuls. Po dziesiąte – buduj właściwe alternatywy. Albo obecna sytuacja nie jest taka zła i akceptujesz ją bez marudzenia czy utyskiwania, że przecież mogło być lepiej. Albo aktywnie pracujesz nad jej zmianą, wykonując konkretne działania. Nawet jeśli zastosujesz tylko cześć z tych zasad Twoje szczęście stanie się bardziej wewnątrzsterowne. To Ty, a nie zewnętrzny świat, będziesz o nim decydować. Czego Ci serdecznie życzę. Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . Jutro spotkamy się w ostatnim odcinku. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro i outro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Właściwe alternatywy [odc. 28]
2020-05-31 06:00:51

„…nie czyń niczego z postękiwaniem ani z udręką, ani z przekonaniem, że jesteś w nieszczęściu. […] – Kurno w twej chacie? Jeżeli możesz wytrzymać, pozostań. Jeżeli dławisz się dymem, wyjdź na dwór!” Epiktet, Diatryby, I.25 W czasach mojej młodości kupiliśmy z przyjaciółmi gin lubuski. Nasze doświadczenie z alkoholem było wtedy znikome, a z tym konkretnym trunkiem żadne. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by nalać każdemu kolejkę do szklanicy i po krótkim toaście, wychylić jej zawartość. Wszyscy, jak jeden mąż, zaczęliśmy się wykrzywiać i wykrzykiwać: „Co za paskudztwo!”. Ja jednak byłem jedyną osobą w towarzystwie, która pomimo tego stwierdzenia, piła dalej. Przed tym właśnie chcą nas przestrzec stoicy. Nie tylko przed pijaństwem, zwłaszcza w młodym wieku, ale przed brakiem konsekwencji w działaniu. Dla stoika alternatywa jest prosta, na zasadzie albo-albo. Albo uznaje, że smak ginu lubuskiego obraża moje kubki smakowe i nie piję dalej, albo akceptuję fakt, że jałowiec wykrzywia gębę i wypala gardło, ale stan radosnego upojenia jest dla mnie w tym momencie ważniejszy. Jedyna rzecz, której nie wolno mi zrobić, zdaniem stoików, to pić i marudzić jednocześnie. W logice nazywa się to alternatywą rozłączną. Albo A, albo B. Nie ma możliwości, by A i B wystąpiło jednocześnie. Jednak większość z nas łamię tę podstawową zasadę logiki i zdrowego rozsądku. Marudzimy po każdym odcinku drugiego sezonu serialu, ubolewając nad tym, że serial tak się stoczył, w stosunku do rewelacyjnego pierwszego sezonu. Ale oglądamy dalej. Narzekamy na swoją pracę: na stresującego szefa, nudę i ogólną bezsensowność, ale nie wykonujemy żadnego kroku, by ją zmienić. Partner każdego dnia zabija w nas radość z życia, krytyką, fochami i wywoływaniem poczucia winy, ale nie podejmujemy kroków, by tę relację naprawić lub ją zakończyć. Najwyższa pora skończyć to szaleństwo! Nauczmy się budować właściwe alternatywy. Przeanalizujmy jeszcze raz, tym razem po stoicku, powyższe sytuacje. Przykład pierwszy - serial. Albo uznaję, że dowiedzenie się, jak serial się kończy jest dla mnie kluczowe i przymykam oko na spadek jakości odcinków ALBO nie jestem w stanie tego zaakceptować i nie oglądam więcej. Przykład drugi - praca. Albo akceptuję fakt, że teraz liczy się dla mnie przede wszystkim stabilność zatrudnienia. Że to jak czuje się w pracy ma drugorzędne znaczenie, ważniejsze jest to, że będę miał z czego spłacać kredyt. Cieszę się więc, że mam pracę, która to umożliwia ALBO uznaje, że moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze i składam wypowiedzenie. Przykład trzeci – związek. Albo wykonuję rachunek zysków i strat i uznaję, że mimo bolesnych momentów dużo jest też tych dobrych. Akceptuję obecną sytuację ALBO podejmuję radykalne kroki, by poprawić tę relację (np. korzystając z terapii par), a jeśli to zawiedzie, to kończę związek. Źródłem nieszczęścia wielu współczesnych ludzi jest pozostawanie w sytuacji, która w ich ocenie jest fatalna. Jednak zamiast wykorzystać swój czas i energię na dokonanie zmiany, marnują go na marudzenie, które nie tylko nic nie zmienia, ale jeszcze wprowadza ich w gorszy nastrój. Buduj właściwe, rozłączne alternatywy a błyskawicznie poprawisz jakość swojego życia. Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . A w następnym odcinku zajmiemy się produkowaniem szczęścia. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn. [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Prosta droga [odc. 27]
2020-05-30 06:00:19

„Dobry człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy innych, lecz sam iść drogą prostą.” Marek Aureliusz, Rozmyślania, IV.18 Mamy bardzo ograniczony wpływ na to, co myślą, mówią i robią inni ludzie. Możemy przypominać, przekonywać i pokazywać konsekwencje. Jednak ostateczny wybór każdego człowieka jest od nas niezależny. Dlatego też uzależnianie swojego szczęścia czy spokoju ducha, od tego co zrobi inny człowiek, jest ogromnym błędem. Oddajemy w ten sposób z własnej, nieprzymuszonej woli kontrolę nad swoim życiem w cudze ręce. A właściciel tych rąk, wcale niekoniecznie będzie brał pod uwagę nasz najlepszy interes. W pierwszej kolejności będzie się troszczył o własny. Zamiast więc zdawać się na łaskę innych, lepiej będzie sprawować pełną kontrolę nad swoim życiem, a dokładniej swoimi myślami, planami i decyzjami. Stawiać sobie samodzielne cele, czyli takie, w których błędy czy zaniedbania innych osób, nie mają wpływu na ich osiągnięcie. Jeśli realizuje projekt wraz z dwoma kolegami i każdy z nas odpowiada za innych obszar, moim celem powinno być w pierwszej kolejności zrobienie tego, co do mnie należy, a w drugiej zaproponowanie wsparcia kolegom. To mogę zrobić zawsze, bez względu na postawę innych osób czy okoliczności. W ten sposób, nawet jeśli któryś z moich kolegów zawali sprawę i całość projektu nie wyjdzie tak dobrze, jakbym sobie tego życzył, ja mogę spać spokojnie i być z siebie zadowolony. Zrobiłem wszystko, co mogłem, w ramach rzeczy ode mnie zależnych. Jeśli zaś za cel uznałbym sukces całego projektu, zrobiłbym sobie podwójną krzywdę. Po pierwsze w trakcie prac drżałbym ze strachu, że któryś z moich kolegów może coś zaniedbać i końcowy rezultat na tym ucierpi. Po drugie, pomimo 100% zaangażowania, włożenia w projekt swojego czasu, serca i kreatywności, mógłbym się na koniec gorzko rozczarować, jeśli nie wszystko pójdzie tak, jakbym sobie tego życzył. Stoicy doradzają, by wziąć pełną odpowiedzialność za siebie i na nikogo jej nie zrzucać. Jednocześnie, by podchodzić do innych osób z szacunkiem. By nie traktować ich jak nieporadne dzieci, ale jak dojrzałych dorosłych, którzy samie potrafią o sobie decydować. By respektować podmiotowość i autonomię drugiego człowieka. Nie oznacza to, że zostawiamy go na pastwę losu. Że każdy powinien być sobie „sterem, żeglarzem i okrętem”. Naszym zadaniem jest wspierać ludzi, proponować im wsparcie. Jeśli jednak ktoś z tej pomocy rezygnuje, również to powinniśmy uszanować. Nawet w sytuacji, gdy w naszej ocenie, to błędna decyzja. Każdy ma prawo do popełniania błędów i bierze za nie pełną odpowiedzialność. Jak napisał Marek Aureliusz „Dobry człowiek nie powinien zwracać uwagi na błędy innych, lecz sam iść drogą prostą.” Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . Do usłyszenia w następnym odcinku zajmiemy się. Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Szlachetne działanie [odc. 26]
2020-05-29 06:00:17

„Żadne położenie nie jest tak trudne, by przekreślało każdą możliwość szlachetnego działania. Seneka, O pokoju ducha, IV.8 Nieraz zdarza nam się myśleć, że już jest za późno. Jesteśmy zbyt starzy. Zbyt ostro pokłóciliśmy się z daną osobą, całkiem spaliliśmy ten most. Albo zbyt wiele prób podjęliśmy i skoro żadna z nich nie wypaliła, to jasny znak, że nie da się tego zmienić. Stoicy chcą nas nauczyć, że przeszłość nie ma znaczenia. Że nigdy nie jest za późno, by zachować się we właściwy sposób. Nawet jeśli nie zdążymy naprawić wszystkich szkód, które wyrządziliśmy swoim zachowaniem, zawsze możemy nieco poprawić obecną sytuację. Każdego dnia nasze konto z dobrymi i złymi uczynkami się zeruje. Możemy zacząć na nowo. Najczęściej wyobrażamy sobie linię czasu jako prostą – bez początku i końca. Jak interesująco opisuje to Piotr Stankiewicz w książce „Sztuka życia według stoików”, stoicki czas wygląda inaczej. Jest półprostą. Stoik w miejscu teraźniejszości stawia kropkę i wypuszcza od niej linię wyłącznie w przyszłość. Odcina się od przeszłości. Ona już minęła, jest od nas niezależna. Nie ma co tracić czasu na rozpatrywanie nieaktualnych scenariuszy, myślenie o tym, co innego mogliśmy zrobić. Liczy się to, co „tu i teraz”. Nie znaczy to bynajmniej, że stoicy zachęcają do tego, by w ogóle o przeszłości nie myśleć. Wręcz przeciwnie. Jedną z ważniejszych stoickich praktyk jest dokonywanie na koniec każdego dnia rachunku sumienia. Podczas tej autorefleksji przypatrujemy się minionemu dniu, zastanawiając: które z planów, udało się nam osiągnąć? Jak zadbaliśmy o realizację swoich kluczowych wartości? Czy myśleliśmy i zachowywaliśmy się tak, jak tego pragnęliśmy? Czy byliśmy człowiekiem, którym chcemy być? Odpowiedzi na te pytania, pozwalają wyciągnąć wnioski i wprowadzić niezbędne poprawki. Stoik jest osobą, dla której regularne zastanawianie się nad własnym zachowaniem jest bardzo ważne. Nie traktuje jednak tych przemyśleć jako balastu. Nie dręczy się myślami, że źle postąpił, że dokonał nietrafnego wyboru. Stara się oderwać te doświadczenia od siebie. Spojrzeć na nie z dystansem, tak jakby czytał książkę z opisem perypetii innego człowieka. Z cudzych błędów często łatwiej jest się uczyć niż z własnych, bo patrzymy na nie obiektywnie, racjonalnie bez zakłócających obraz emocji. Nieważne jakie było wczoraj. Nieważne jakie błędy popełniliśmy czy ile dni zmarnowaliśmy. Liczy się tylko to, co możesz zrobić teraz. A jak napisał Seneka: żadne położenie nie jest tak trudne, by przekreślało każdą możliwość szlachetnego działania. Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . A w następnym odcinku zajmiemy się prostą drogą. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Rozpoczynanie [odc. 25]
2020-05-28 06:00:17

„Jeśli dobrze jest zacząć od jutra, o ileż lepiej od dzisiaj!” Epiktet, Diatryby, IV.12 Jaka jest różnica dla stoików między jutrem a dzisiejszym dniem? Diametralna! Tylko nasza teraźniejszość jest bowiem od nas zależna. Trzymamy ją w żelaznym uścisku i możemy nadawać jej odpowiednią formę. Im odleglejszej przyszłości dotyczą nasze plany, tym siła naszego uścisku bardziej słabnie. Jutro znajduje się już poza naszą kontrolą. Dlatego tak ważne jest, by nie czekać ze zrobieniem pierwszego kroku, rozpoczęciem wartościowego zadania. Nawet jeśli przeznaczysz na pracę nad nim tylko 1 minutę, ale zrobisz to dzisiaj, w Twoim umyśle zajdzie istotna zmiana. Przesunie się zwrotnica ze statusu „zadanie nie rozpoczęte” na „zadanie w trakcie wykonywania”. Ma to niebagatelne znaczenie. Rosyjska psycholożka, Maria Ovsiankina, badała jak brak ukończenia zadania może wpływać na chęć, by nad nim popracować. Okazało się, że większość ludzi odczuwa wyraźną potrzebę, by dokończyć rozpoczęte zadanie lub przynajmniej doprowadzić je do pewnego zamkniętego etapu. Inaczej mówiąc: jeśli mamy w planach wykonanie 2 zadań, z czego jednego jeszcze nie ruszyliśmy, a drugie jest już częściowo zrobione – zdecydowanie silniej będzie nas ciągnęło do zajęcia się tym drugim. Mając świadomość istnienia efektu Ovsiankiny, warto zrobić z niego właściwy użytek. Gdy tylko pojawi się nowe ważne zadanie, które sam wymyśliłeś lub zlecił Ci je szef albo kluczowy klient, dobrą strategię będzie jego nadgryzienie, czyli rozpoczęcie pracy nad nim. Przykładowo: jeśli masz stworzyć raport (ofertę) możesz otworzyć plik w Wordzie i zacząć notować, jakie informacje powinny się w nim znaleźć. Nie ma aż tak dużego znaczenia, co konkretnie przygotujesz. Najważniejsze jest to, żeby Twój umysł potraktował to zadanie jako rozpoczęte. Dzięki temu będzie Cię korciło, żeby do niego wrócić. Dobrą analogią jest dla mnie jedzenie jabłka. W nienaruszonej postaci może leżeć w mojej kuchni przez wiele dni. Jednak gdy je nadgryzę, mam silną potrzebę, żeby zjeść je już do końca. Rodzice w końcu wpoili we mnie, że jedzenia nie wolno marnować, a sczerniałe jabłko z pewnością nie będzie apetyczne. Możesz wykorzystać ten efekt, by nie odkładać na później wykonania ważnych zadań. Siła tarcia obiektów jest najwyższa, gdy pozostają w spoczynku. Gdy wprawisz je w ruch, podtrzymanie tego ruchu będzie Cię kosztowało dużo mniej energii niż początkowe poderwanie. Nie ma więc na co czekać. Jak wyraził to Epiktet: Jeśli dobrze jest zacząć od jutra, o ileż lepiej od dzisiaj! Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . A w następnym odcinku zajmiemy się szlachetnym działaniem. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Docenianie [odc. 24]
2020-05-27 06:00:08

„Z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było.” Marek Aureliusz, Rozmyślania, VII.27 Bardzo łatwo zapominany o tym, jakimi łaskami Bóg lub los nas obdarował. Przyjmujemy je jako naturalną rzecz, która po prostu nam się należy. Przez to trudno nam się nimi cieszyć i je docenić. Dlatego podzielę się dziś z Tobą wspaniałym ćwiczeniem, zainspirowanym przytoczonym przed chwilą cytatem z Rozmyślań Marka Aureliusza. Pomyśl o tym, co jest w Twoim życiu bezcenne? Czego nie oddałbyś za wszystkie pieniądze tego świata? Może tym największym skarbem jest Twoje dziecko? Może romantyczny partner? Może Twoje oczy i możliwość widzenia? A może wrodzony talent lub wybitna umiejętność w danej dziedzinie, nad którą pracujesz przez całe swoje życie? Wybierz dowolny element z listy – nie ma potrzeby by rozmyślać, co jest na pierwszym miejscu. Nada się każda rzecz, która ma dla Ciebie ogromną wartość. Teraz wyobraź sobie, że to tracisz. Ktoś porywa Twoje dziecko, żonę czy męża. Przestajesz widzieć, Twój talent artystyczny napotyka blokadę, której nie jesteś w stanie przełamać. Co byś zrobił, by tą rzecz odzyskać? Podpowiem, że odpowiedź WSZYSTKO! nie jest tą, której szukamy. Postaraj się najdokładniej jak potrafisz wyobrazić sobie tę sytuację i się w nią wczuć. Odebrano Ci to, co kochasz najbardziej. Nie jest to jednak wyrok ostateczny. Jeśli udowodnisz swoim działaniem, jak bardzo Ci na tym zależy, masz szansę na odzyskanie swojego skarbu. Stwórz i spisz plan działania, który byś zrealizował. Załóżmy, że wyobrażam sobie, że moja córeczka zapada na białaczkę. Wiem, że bez przeszczepu szpiku kostnego umrze. Co bym zrobił, by ją uratować? Przerwałbym wszystkie projekty, w które jestem zaangażowany i zaczął szukać pomocy. Uruchomiłbym wszystkie swoje kontakty i prosił o wsparcie każdego, chowając swoją dumę do kieszeni. Przeczytałbym połowę internetu, w tym wszystkie badania naukowe w temacie leczenia białaczki, które wpadłyby mi w rękę. Poszukałbym osób, które przeszły tę chorobę, by dowiedzieć się, jakich specjalistów mogą polecić. Zorganizowałbym zbiórkę pieniędzy na leczenie i całą kampanię, by informacja o niej dotarła do jak największej ilości ludzi. W skrócie: oddałbym cały swój dostępny czas i majątek, byleby tylko córeczka znów była zdrowa. I faktycznie zdarzył się cud! Po chorobie nie ma ani śladu. Skaczemy z żoną z radości, czujemy się o 100 kg lżejsi, bo spadł nam z serca ogromny ciężar. Serca przepełnia nam ulga, wdzięczność i wzruszenie. To ćwiczenie, jeśli je rzetelnie wykonasz, pozwali Ci docenić i autentycznie radować się tym, co masz. Jak napisał Seneka w O pocieszaniu do Marcji: „Z żalu za tym, co nam zabrano, jesteśmy niesprawiedliwi w stosunku do tego, co nam zostało.” Zamiast więc żałować, że coś straciliśmy lub że nie udało nam się czegoś uzyskać, doceńmy w pełni to, co już mamy. A okaże się, że nic więcej nie potrzebujemy do szczęścia. Dziękuję Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . A w następnym odcinku zajmiemy się rozpoczynaniem. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Pociecha [odc. 23]
2020-05-26 06:00:11

„Taka jest już natura istot śmiertelnych, że nie podoba im się nic bardziej niż to, co straciły. Seneka Młodszy, O pocieszeniu do Marcji, XVI.8 Żyjemy w świecie z ogromną liczbą decyzji do podjęcia. Każda wizyta w sklepie wiąże się z koniecznością wyboru jednego produktu z setek podobnych. Każdego dnia potrzebujesz odpowiedzieć sobie na pytanie, czym się dzisiaj zająć. W kwestiach tego, jak zorganizować sobie życie, pytań również nie brakuje. Czy powinienem poślubić właśnie tę osobę? Czy brać ślub teraz czy poczekać jeszcze rok i zobaczyć, jak się nam ułoży? Czy już starać się o dziecko czy najpierw zająć się rozwojem kariery? Zazwyczaj myślimy o możliwości dokonania wyboru jako o czymś pozytywnym. Tymczasem amerykański psycholog Barry Schwartz, w książce Paradoks wyboru, pokazuje, że wybór, zwłaszcza tak przepastny jak obecnie, przysparza nam też nielichych problemów. Najpodlejszym z nich jest, w mojej ocenie, koszt alternatyw. Opowiem Ci dwie historie, które zilustrują, jak on działa. Osiem lat temu wracałem ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Jak to w przypadku tego typu lotów bywa, miałem międzylądowanie w zachodniej Europie, a potem dopiero kolejny samolot do ojczyzny. By zrobić dobry użytek z międzyczasu międzylądowania, poszedłem do sklepu wolnocłowego, by kupić perfumy w okazyjnej cenie. Mimo tego, że wstępnej selekcji dokonałem bardzo szybko – ostateczny wybór był dla mnie… udręką. Trzy rodzaje perfum bardzo mi się podobały i nie potrafiłem się zdecydować tylko na jedną. A nie miałem budżetu na więcej. Czas się kończył, więc zamknąłem oczy, zakręciłem ręką w powietrzu i skierowałem palec na jedną z butelek, dokonując losowego wyboru. Czy będąc w samolocie do Polski cieszyłem się, że mam buteleczkę drogich perfum, których zapach bardzo mi się podobał? Nie! Dręczyłem się myślami, że jednak dokonałem złego wyboru. Że trzeba było wziąć jedną z tych dwóch pozostałych. Jeszcze będąc na studiach, zdecydowałem, że będę prowadził własną działalność gospodarczą. Tak też zrobiłem. Nigdy w życiu nie przepracowałem nawet 1 dnia na etacie. Przez wiele lat z zazdrością patrzyłem na kolegów robiących karierę w korporacjach. Marzyło mi się, by tak jak oni, zarabiać nawet wtedy, gdy nie pracuję, czyli podczas płatnego urlopu. By wiedzieć każdego miesiąca, ile dokładnie zarobię. Bym nie musiał inwestować swoich pieniędzy, jedynie mając nadzieje, że się zwrócą – tylko mieć pewny zysk. Gdy jednak opowiedziałem o tym etatowym znajomym, to oni rozpoczęci zaczęli uzasadniać, jakim to ja jestem szczęśliwcem. Będąc na działalności mogę zrobić wypad za miasto w środku tygodnia, nie prosząc nikogo o urlop. Nie mam na sobą szefa, który marudzi, stresuje i przeszkadza w wykonywaniu roboty. Nie mam żadnego limitu zarobków. Mogę w miesiąc zarobić tyle, co oni w pół roku itd. Koszty alternatyw sprawiają, że widzimy bardzo wyraźne zalety tej niewybranej opcji, nie dostrzegając jej wad. Z kolei w wariancie, na który się zdecydowaliśmy, silnie czujemy wszystkie bolączki, całkiem zapominając o korzyściach. Jak więc możemy przezwyciężyć tę naturę istot śmiertelnych, o których pisze Seneka? Za każdym razem, gdy dręczą Cię koszty alternatyw, czyli żal, że nie dokonałeś innego wyboru, posłuż się równym rachunkiem. Porozmawiaj ze znajomymi, poczytaj w Internecie opinie osób, które dokonały innego wyboru niż Ty. Zanotuj skrzętnie wszystkie zalety i wady zarówno Twojego wyboru, jak i alternatyw. Dopiero wtedy będziesz w stanie wyciągnąć wartościowy na przyszłość wniosek, które rozwiązanie jest dla Ciebie lepsze. To też powinien być jedyny cel Twoich rozważań. Nie przeżywanie przeszłości i obwinianie się za źle podjęte decyzje, ale lekcja, która w przyszłości pozwoli Ci dokonywać lepszych wyborów. Ci za wysłuchanie podcastu. Po więcej wartościowych stoickich materiałów zapraszam na stronę www.odlaikadostoika.pl . A w następnym odcinku zajmiemy się docenianiem tego, co masz. Do usłyszenia! Żegna się Andrzej Bernardyn [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Twoja popisowa rola [odc. 22]
2020-05-25 06:00:14

„Pamiętaj, że jesteś aktorem grającym rolę w widowisku scenicznym, a do tego w takim widowisku, jakie spodobało się dramaturgowi ułożyć: w krótkim – jeżeli krótkie, w długim – jeżeli długie. Jeżeli chciał, żebyś grał rolę żebraka, staraj się i tę rolę po mistrzowsku odegrać. I tak samo się staraj, kiedy ci powierzy rolę chromego, monarchy albo szarego obywatela.” Epiktet, Encheiridion, fragm. 17 O tym, jak układa się nasze życie, w dużej mierze zdecydował ktoś inny. Bóg, los czy jak proponuje Epiktet w teatralnej metaforze – dramaturg. Dramaturg zdecydował, w jakim czasie, w jakim kraju i w jakiej rodzinie się urodziłeś. Dramaturg przydzielił Ci takich, a nie innych sąsiadów, nauczycieli, kolegów i koleżanki w klasie. Dramaturg decyduje o tym, czy jesteś chory czy zdrowy, czy los Ci sprzyja czy też okrutnie z Ciebie żartuje. Stoik koncentruje się wyłącznie na rzeczach zależnych od siebie. Dlatego z definicji nie rozgrzebuje przeszłości, bo nie ma nad nią żadnej kontroli. Podobnie z przyszłością – możemy mieć wobec niej określone plany i nawet wykonywać konkretne działania, by doprowadzić co ich realizacji. Jednak, jak ujął to Woody Allen: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość. To dramaturg ma decydujące znaczenie, w jakiej roli chce nas obsadzić. Co więc nam zostaje? Teraźniejszość. Tu i teraz. Dla stoika dobrem nie jest szczęśliwy splot okoliczności, ciekawa propozycja biznesowa czy uznanie. Nie jest też złem krach na giełdzie, własna choroba czy nawet śmierć bliskiej osoby. Świat nigdy nie jest dobry ani zły. Tak jak sztuka teatralna albo historia w moralnym sensie nie jest dobra ani zła. Stoik rezerwuje kategorie dobra i zła przede wszystkim do oceny własnego zachowania. Moja choroba może być dla mnie nieprzyjemna, czy wręcz bolesna. Może być niespodziewana i może pokrzyżować moje plany. Nie jest jednak zła, sama w sobie. To moja reakcja na nią może być zła – jeśli jęczę, użalam się nad sobą czy wściekam się, że nie uda mi się teraz zrealizować tego, co chciałem. Moja reakcja może też być dobra, jeśli potrafię zaakceptować to, co się wydarzyło. Jeśli umiem skoncentrować się na tym, co zależne ode mnie i zrobić szybką poprawkę w swoich planach, uwzględniając aktualną sytuację. Błyskotliwy aktor każdą rolę potrafi odebrać w sposób popisowy. Bez względu na to czy jest to rola tytułowa czy trzecioplanowa. Czy odgrywana postać posiadającą majątek i władzę czy też wyrzuconą poza społeczny nawias. Podobnie my, zdaniem stoików, powinniśmy z godnością przyjąć każdą rolę, powierzoną przez dramaturga. Bez względu na to, czy ubiegaliśmy się o tę czy inną rolę. Odegrajmy ją najlepiej, jak potrafimy. Nie kontrolujemy tego, jaką rolę dostaliśmy, ale to jak ją odegramy. Zadbajmy o to, by każda rola, którą gramy „tu i teraz” była popisowa. [w intro podcastu użyty został utwór fragment utworu the Path of the Golbin King – Kevina MacLeoda]

Wewnętrzny kompas [odc. 21]
2020-05-24 06:00:03

„…wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliźni mówi, czyni lub myśli, ale na to tylko, co sam robi, by było sprawiedliwe.” Marek Aureliusz, Rozmyślania, IV.18 Media społecznościowe pozwalają nam współuczestniczyć w życiu wielu naszych znajomych. Dzięki Facebookowi, Twitterowi czy LinkedInowi, możemy widzieć sceny z ich życia, słyszeć co czują i myślą na wiele różnych tematów. Ma to jednak swoją cenę. Są nią… nieustanne porównania. Porównujemy swoje życie i swoją sytuacje, do tego, jak radzą sobie znajomi. Oczywiście Ci, którym wiedzie się gorzej, nie będą publicznie tego ogłaszać. Porównujemy więc najlepszą wersję życiowych zdarzeń znajomych, w wielu przypadkach mocno podkolorowaną, do swojej codziennej szarości i wypadamy… blado. Albo, co gorsza, podejmujemy decyzje o tym, jak żyć i co powinno być dla nas najważniejsze, nie na podstawie własnych przemyśleń, ale pożyczonych wartości. O tych kukułczych jajach i realizowaniu marzeń innych ludzi opowiadałem w poprzednim odcinku. Szukając wskazówek i aprobaty na zewnątrz, nigdy nie zdobędziemy wielkiego spokoju, o którym pisze Marek Aureliusz. Dla stoika ważnym celem jest stanie się mentalnie niezależnym. Postępowanie zgodnie z wewnętrznym kompasem i nieprzejmowanie się tym zanadto tym, „co ludzie powiedzą”. Jak jednak usłyszeć swój wewnętrzny głos i nie dać go zagłuszyć otoczeniu? Pomoże Ci w tym stoicka praktyka autorefleksji. Każdego dnia rano, zanim jeszcze wyskoczysz z łóżka i wpadniesz w wir bieżących zdarzeń, zatrzymaj się na moment. Pomyśl o tym, co jest dla Ciebie ważne i jakim chcesz być człowiekiem. Nie dzisiaj, ale z perspektywy całego życia. Zapisz 3 wartości, które są dla Ciebie najważniejsze i zastanów się, jak możesz je dzisiaj zrealizować. Zanotuj konkretne zachowania. Jeśli jedną z wartości jest rodzina, możesz zaplanować czas wieczorem dla małżonka / partnera. Możesz zarezerwować czas na posprzątanie mieszkania lub spędzenie czasu jeden na jeden z każdym ze swoich dzieci. Możesz zdecydować, że chcesz dzisiaj każdemu z członków rodziny powiedzieć coś miłego – co w nich lubisz, jakie ich umiejętności Ci imponują albo jak bardzo ich kochasz. Tylko te wartości, które manifestują się w Twoim życiu, naprawdę mają znaczenie. Jeśli mówisz, że coś jest ważne, ale od tygodnia nie poświęciłeś tej wartości czasu, to jest to tylko pusta deklaracja. Praktyka, którą ja nazywam projektowaniem dnia pełnego wartości, pomoże Ci bardziej uważnie i refleksyjnie zacząć każdy dzień. Przypomnieć sobie, co dla Ciebie najważniejsze, a także przełożyć te wartości na konkretne zachowania. Nie bez znaczenia jest także zarezerwowanie na nie czasu w swoim kalendarzu, by mniej istotne, ale pilniejsze zadanie nie wypchnęło ich za burtę w kierunku jutra. Dopełnieniem tej porannej praktyki, jest wieczorne podsumowanie dnia. Np. tuż przed pójściem spać, myślisz o tym, co się dzisiaj wydarzyło. Rozliczasz się sam ze sobą, na ile udało Ci się zrealizować poranne plany. Które sposoby realizowania wartości świetnie się sprawdziły, a czego być może zabrakło. Przy okazji możesz zapisać najbardziej wartościową refleksję – czego się dzisiaj dowiedziałeś/nauczyłeś oraz za co jesteś wdzięczny sobie, innym ludziom, Bogu czy losowi. W ten sposób każdy dzień spina piękna, refleksyjna klamra, która pozwoli Ci lepiej posługiwać się wewnętrznym kompasem.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie