Rzecz o polityce
Rozmowy Jacka Nizinkiewicza w cyklu "Rzecz o Polityce" to połączenie tradycyjnego, dobrego dziennikarstwa, z którym kojarzy się "Rzeczpospolita" z szansami, jakie dają formy internetowe – spokojną rozmową, możliwością dopytywania, prymatem meritum nad presją czasu.
Wiadomości
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240
Miłosz Motyka, wiceminister klimatu i środowiska
2024-08-15 10:36:16
Ofensywę legislacyjną rządu w dziedzinie energetyki zapowiada Miłosz Motyka, wiceminister klimatu i środowiska. Jak mówił chodzi o to, by fotowoltaika mogła się opłacać, o odblokowanie potencjału energetyki wiatrowej na lądzie i o realizację programu atomowego.
Miłosz Motyka mówił, że w Polsce, za kilka lat powstać ma elektrownia jądrowa, która — jak dodał - „jest absolutnie niezbędna”. Pytany o to, ile będzie takich elektrowni wiceminister odpowiedział, że w programie jądrowym są wskazane dwie lokalizacje tego typu obiektów, a dziś wskazana jest jedna lokalizacja. - Niewykluczone, że będzie ich więcej — powiedział. Wiceminister dodał, że sam jest entuzjastą tego niskoemisyjnego, taniego i stabilnego źródła energii.
Kolejny obszar, którym zajmuje się obecny rząd, są ceny energii. Trwają analizy cen na rynku energii i możliwości przedłużenia wsparcia dla odbiorców. Chodzi o możliwość zamrażania cen energii, cen maksymalnych, wsparcia dla jednostek samorządu terytorialnego i szpitali. - Niestety w Polsce zapóźnioną mamy transformację energetyczną - powiedział wiceminister w rozmowie z Michałem Kolanką.
Motyka dodał, że nad dalszym zamrożeniem cen energii toczy się w rządzie dyskusja. - Jesteśmy zwolennikami tego, by utrzymać to wsparcie — powiedział wiceminister Motyka, wskazując, że sytuacja na rynku energii jest obecnie bardzo niestabilna.
Wiceminister zwrócił uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość miało dużo czasu na to, by przygotować odpowiednie projekty i zagwarantować finansowanie. - Do grudnia nie przygotowali żadnej ustawy i nie zapisali na ten cel ani złotówki w budżecie, który Mateusz Morawiecki miał przygotowany już we wrześniu — powiedział Miłosz Motyka. - To pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość było na to kompletnie nieprzygotowane — dodał.
Miłosz Motyka powiedział również, w odpowiedzi na pytanie o to, czy zakończono już etap „odgruzowania” po czasie rządów PiS, że niezwykle istotne jest to, że „zakończył się etap 'badziewia' legislacyjnego”. - Wszystkie projekty energetyczne, które dotychczas rząd albo partia (PiS - red.) przygotowywały, to były projekty poselskie, były to projekty pisane na kolanie, zmieniane na ostatnim etapie procesu legislacyjnego na którejś z komisji poprawką, napisaną pod wpływem telefonu i uzgodnień telefonicznych — stwierdził wiceminister Motyka.
- Teraz mamy rzetelny proces legislacyjny, dlatego też trwa przez dobrych kilka miesięcy, aby wysłuchać wszystkich interesariuszy, strony społecznej i samorządów tak, by na jesieni te wszystkie niezwykle ważne ustawy trafiły do parlamentu. Ta poważna legislacja, która przez lata będzie poważnie traktowana, zaczęła się za naszych rządów — stwierdził wiceminister klimatu i środowiska. Zauważył też, że te kwestie „dotyczą wszystkich Polaków i kosztują nas bardzo dużo”.
Jak mówił wiceminister, „oprócz budowy stabilnego systemu energetycznego, który gwarantuje czyste powietrze i tani prąd, dochodzi kwestia wsparcia polskiego przemysłu”. - W to dziś bardzo mocno inwestujemy. Kolejne miesiące to nowelizacja ustawy związanej z modernizacją programu obszarowego, ustawa, która będzie gwarantowała wyższą pozycję polskich firm — mówił. Dodał, że „będzie bardzo dobrze przygotowana, bo dziś w Rządowym Centrum Legislacji urzędnicy zajmują się legislacją, a nie tym, czym zajmowali się dotychczas, czyli kampanią wyborczą swoich szefów”.
W odpowiedzi na pytanie o proces transformacji energetycznej i odchodzenie od węgla wiceminister odpowiedział, że rząd ma harmonogram, którego się trzyma. - Mamy umowę społeczną, która jest realizowana. W ramach Komisji Trójstronnej, wspólnie z organizacjami związkowymi i pracodawcami, nieustannie rozmawiamy o kwestiach związanych z węglem kamiennym i brunatnym — stwierdził Miłosz Motyka.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister ds. UE
2024-08-13 11:29:42
- Jest ogromne zainteresowanie polską prezydencją w Unii Europejskiej, bo jeśli będzie nią kierował Donald Tusk, to na pewno weźmie na tapet jakiś ważny projekt - mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister ds. UE. Pytana była m.in. o przygotowania do polskiej prezydencji oraz o to, czy opóźnienie, związane z nieudaną próbą powołania rządu Mateusza Morawieckiego, którego desygnował prezydent Andrzej Duda, miało wpływ na te przygotowania.
- Prace są już na finiszu — mówiła wiceministra Sobkowiak-Czarnecka. - Wiele rzeczy jest już gotowych, ustalonych. Chociaż obejmujemy prezydencję w Radzie Unii Europejskiej 1 stycznia (2025 roku), to już od grudnia zaczynają się różne wydarzenia wyprzedzające. W grudniu będzie na przykład prezentacja logo prezydencji, na które wiem, że mnóstwo osób czeka. Będziemy pokazywać upominki, ale też odbędzie się w Warszawie pierwsze spotkanie moich odpowiedników, ministrów, zajmujących się prezydencjami w poszczególnych krajach. Będziemy rozmawiać o priorytetach polskiej prezydencji. Mojemu zespołowi i mi zostało tylko trzy miesiące na przygotowania; to jest ostateczne polerowanie projektu — powiedziała.
Pytana o opóźnienie, związane z próbą sformowania przez Mateusza Morawieckiego rządu po wyborach parlamentarnych, rozmówczyni Michała Kolanki odpowiedziała, że „na pewno wyzwanie było większe”. – Kiedy zaczęłam od spotkań z przedstawicielami innych prezydencji, wszyscy pokazywali taką oś czasu i mówili, że przygotowania do prezydencji warto zacząć trzy lata wcześniej. My mieliśmy 11 miesięcy. Było to ogromne wyzwanie, by przygotować się w krótszym czasie — stwierdziła.
Pytana o współpracę z prezydencją węgierską, która jest krytykowana między innymi w związku z wyjazdami Viktora Orbána do takich krajów jak Rosja czy Chiny, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka powiedziała, że część krajów, w tym Polska, „nieco obniżyła rangę” współpracy z Węgrami.
Sobkowiak-Czarnecka zwróciła uwagę, że jesteśmy krajem, który będzie sprawował prezydencję „w nowym cyklu instytucjonalnym”. – Będzie nowa Komisja Europejska, jest już nowy Parlament UE, będzie nowy szef Rady Europejskiej. Nowa Komisja będzie chciała położyć wiele projektów na stole. Część aktów legislacyjnych to te, które pozostały po poprzednich prezydencjach i nie zostały przeprowadzone, ale czekamy też na nowe projekty Komisji Europejskiej. Na pewno tę prezydencję projektuje się nieco inaczej niż takie „regularne” prezydencje — zauważyła.
W odpowiedzi na pytanie Michała Kolanki o to, czy polską prezydencję „będzie widać” w przestrzeni publicznej, rozmówczyni odpowiedziała, że tak będzie z pewnością. – Spotkania najwyższego szczebla będą odbywały się tylko w Warszawie, ale to nie znaczy, że w całym kraju nie będą odbywały się wydarzenia prezydencyjne. W całej Polsce odbędzie się około 300 spotkań podczas prezydencji, od najwyższego szczebla czyli spotkań ministrów, ale też będzie na przykład program kulturalny, w którym będzie mógł wziąć udział każdy Polak.
Wiceministra mówiła też o promocji Polski na arenie międzynarodowej. – Przyjedzie ponad 40 tysięcy gości. Pokażemy wszystko, co mamy najlepsze w wymiarze turystycznym. Drugi wymiar to ten gospodarczy, który ma pokazać Polskę jako kraj z dobrym klimatem dla inwestycji. Poprzedni rząd sprawił, że wielu inwestorów rezygnowało z inwestycji w Polsce przez niestabilność prawną, o czym mówiła w swoich raportach również Komisja Europejska – mówiła wicemminister Sobkowiak-Czarnecka.
- Moją ambicją jest też pokazanie Polski jako drużyny, która dobrze negocjuje, dobrze prowadzi rozmowy, bo taki jest cel prezydencji. My mamy być neutralni, ale doprowadzać do kompromisów, by prace wewnątrz Unii szły do przodu – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu
2024-08-12 10:42:31
Krzysztof Bosak nie wyklucza, że Donald Tusk będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich, ponieważ może chcieć zrewanżować się za porażkę z Lechem Kaczyńskim. We wtorek Bosak ma ogłosić decyzję w sprawie swojej kandydatury.
Krzysztof Bosak zapowiedział, że we wtorek ogłosi swoją decyzję w sprawie możliwości startu w wyborach prezydenckich.
Wicemarszałek Sejmu jest przekonany, że nie dojdzie do sytuacji, by dwóch polityków Konfederacji startowało w wyborach prezydenckich. Jak wskazał Jacek Nizinkiewicz, do takiej sytuacji mogłoby dojść, gdyby np. Sławomir Mentzen zdecydował się na prowadzenie kampanii mimo porażki w prawyborach.
- Jesteśmy poważnymi i dojrzałymi politykami, którzy rozmawiają ze sobą i ustalają strategię działania. Samo rozważanie takiego scenariusza jest zupełnie niepotrzebne i nikt w Konfederacji tego nie rozważa — odpowiedział Bosak.
Pytany o możliwość startu Grzegorza Brauna, poseł Konfederacji odpowiedział, że każdy w partii, kto spełnia kryteria konstytucyjne, ma prawo rozważać swoją kandydaturę. - Pomiędzy rozważaniem a decyzją o wystawieniu kogoś jest bardzo duża różnica. Rozważamy najróżniejsze scenariusze, bo nie wiemy jeszcze, co zrobi konkurencja, kogo wystawi PiS, PSL, Polska 2050, KO i Lewica. Mamy same niewiadome i w tym kontekście musimy podejmować decyzje i będziemy to robić - mówił.
Pozostając w temacie wyborów prezydenckich, Bosak został zapytany, kto, w jego ocenie, będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej — Donald Tusk czy Rafał Trzaskowski.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Jan Maria Jackowski, były senator
2024-08-08 13:00:54
Wielokrotnie wieszczono koniec Jarosława Kaczyńskiego, a później się okazywało, że odnosił on coraz większe sukcesy polityczne - powiedział w rozmowie z Michałem Kolanką były senator PiS Jan Maria Jackowski. Ocenił, że powrót tematu podniesienia wieku emerytalnego to dla Prawa i Sprawiedliwości szansa.
- Byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków, że PiS już nie ma szans i jest na straconej pozycji - oświadczył Jan Maria Jackowski, były poseł i były bezpartyjny senator, do lutego 2022 r. członek klubu Prawa i Sprawiedliwości. - Oczywiście jest problem, że nie dokonano rzetelnych rozliczeń po przegranej kampanii wyborczej - dodał zaznaczając, że mówi o przegranej, ponieważ PiS nie był w stanie utworzyć rządu.
Według Jackowskiego, w Prawie i Sprawiedliwości jest poczucie, że prezes partii Jarosław Kaczyński "nie ma już takiej sprawczości, jak miał, gdy PiS był u władzy". - W obecnej sytuacji zaczynają się dyskusje - tym bardziej, że po wyborach PiS miał parę wpadek politycznych - czy rzeczywiście lider tej formacji jest nieomylny, czy nie popełnia błędów, czy jest tak genialnym strategiem, jak jego akolici go przedstawiają, czy jest po prostu sprawnym politykiem, który zręcznie przez trzydzieści parę lat utrzymuje się w pierwszej lidze - stwierdził w rozmowie z Michałem Kolanką były senator.
Jan Maria Jackowski zaznaczył przy tym, że przez większość swego udziału w "dużej, ogólnokrajowej polityce" Jarosław Kaczyński stał na "wydawałoby się straconych pozycjach" - był w opozycji, przegrywał kolejne wybory. - I za każdym razem wieszczono, że to jest koniec Jarosława Kaczyńskiego, a później się okazywało, że odnosił on coraz większe sukcesy polityczne - podkreślił Jackowski. Przekonywał, że w PiS jest kryzys przywództwa. - Wielu działaczy zdaje sobie sprawę, że prezes to już nie jest ten prezes, który był 10 lat temu - z różnych powodów - dodał.
Rozmówca Michała Kolanki zgodził się, że - ponieważ poparcie dla PiS utrzymuje się na poziomie ok. 30 proc. - jest baza poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego. - Ta baza jest, tym bardziej, że "koalicja 15 października" robi ewidentne błędy - powiedział.
"Jeśli nic nie zrobimy, przyszłe emerytury będą znacznie niższe (prognoza ZUS to nawet 23 proc. ostatniej pensji)" - oświadczyła w mediach społecznościowych minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050), odnosząc się do swych słów na temat wieku emerytalnego.
Wiceprzewodnicząca partii Szymona Hołowni nie wykluczyła, że wiek emerytalny w Polsce będzie musiał zostać podniesiony. - Piętnaście lat temu na jedną osobę w wieku emerytalnym pracowały cztery osoby, teraz to są niespełna trzy, w 2050 roku to będą mniej niż dwie. To są twarde dane - oświadczyła na antenie Polsat News.
Jan Maria Jackowski uznał słowa minister funduszy za błąd. - Wypowiedź pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz o tym, że w przyszłości trzeba rozważyć podniesienie wieku emerytalnego jest takim potwierdzeniem: widzicie, Platforma mówiła, że już nie będzie taka zła, jak była w tym okresie, jak pamiętamy (...), ale widzicie, wyszło szydło z worka, widzimy, że są plany podwyższenia wieku emerytalnego - Polacy, będziecie pracować do śmierci - skomentował.
- Takie hasła i dyskusja na ten temat pojawiają się w mediach społecznościowych. Ta jedna wypowiedź to jeden z elementów dopuszczenia tlenu dla utrzymywania wysokiego poparcia Prawa i Sprawiedliwości - ocenił. Powiedział, że Donald Tusk, który - w jego ocenie - jest "zręcznym, doświadczonym i bardzo inteligentnym politykiem" - zdaje sobie sprawę, że trudno rządzić, gdy "każdy minister ma swojego komisarza politycznego w postaci wiceministra z sąsiedniej partii", a zaplecze polityczne rządu tworzy kilkanaście politycznych podmiotów.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Borys Budka, eurodeputowany
2024-08-07 12:32:25
Kto będzie kandydatem PO na prezydenta? - Jeżeli Donald Tusk jako przewodniczący Platformy poprosi o zdanie Zarządu Krajowego, to z pewnością moja rekomendacja będzie dla Rafała Trzaskowskiego - powiedział w rozmowie z Michałem Kolanką europoseł KO Borys Budka.
Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej był pytany o dzielenie aktywności politycznej między Brukselę i Strasburg a Polskę. Czy były szef MSWiA, obecnie europoseł, Marcin Kierwiński zachowa stanowisko sekretarza generalnego PO? Borys Budka odparł, że zdecyduje lider partii, premier Donald Tusk.
- W przypadku skarbnika i sekretarza generalnego to przewodniczący wskazuje, Rada Krajowa tylko akceptuje, natomiast Marcin tę rolę wypełnia znakomicie. Nie znam lepszej osoby, która mogłaby to robić i z tego co wiem, to przewodniczący Donald Tusk na razie nie przewiduje zmiany - powiedział. - Zobaczymy, jak to będzie funkcjonować, ale Marcin jest bardzo aktywny tutaj. Jest europosłem z Warszawy, na co dzień szefuje tutaj strukturom. Myślę, że to tak pozostanie - dodał.
Michał Kolanko zwrócił uwagę, że rozpoczął się ostatni rok drugiej kadencji Andrzeja Dudy na stanowisku prezydenta. Czego Borys Budka spodziewa się w tym czasie jeśli chodzi o kohabitację Pałacu Prezydenckiego z obozem władzy? - Nadzieja umiera ostatnia natomiast 9 poprzednich lat nie wróży jakiejś wielkiej zmiany jeśli chodzi o to, co prezydent robi - powiedział europoseł. Wyraził pogląd, że prezydent Duda będzie "bardzo zależny od tego, co mu do ucha wyszepcze" szef jego gabinetu Marcin Mastalerek.
- Natomiast ja mam nadzieję, że przyjdzie refleksja, chociażby jeśli chodzi o politykę zagraniczną - mówił Budka. Ocenił, że w sprawie niedawnej wymianie więźniów między Zachodem a Rosją, gdy Polska wypuściła rosyjskiego szpiega Pawła Rubcowa vel Pablo Gonzaleza, a z rosyjskich i białoruskich więzień nie został zwolniony żaden Polak, prezydent "stanął na wysokości zadania". - Mam nadzieję, że nie będzie blokował, wbrew konstytucji, polskich ambasadorów, którzy są wskazywani przez rząd, bo prowadzenie polityki zagranicznej należy do Rady Ministrów - kontynuował.
W rozmowie z Michałem Kolanką Borys Budka był także pytany o wybory prezydenckie, które odbędą się w 2025 r. Europoseł wyznał, że ma swojego faworyta i że jest nim obecny prezydent Warszawy i wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowskiej. - Ja tego nie ukrywam. Tak, jak w 2020 roku doprowadziłem do tego, że Rafał był kandydatem na prezydenta, tak myślę, że taka będzie decyzja Donald Tuska, chociaż to zobaczymy - zaznaczył.
Kiedy Platforma Obywatelska ogłosi decyzję w sprawie swojego kandydata na prezydenta? Borys Budka powiedział, iż jest wielkim zwolennikiem tego, żeby się nie śpieszyć. - To jest kwestia przede wszystkim odpowiedniego momentu politycznego - ocenił dodając, że "to PiS ma problem" oraz że prezes tej partii Jarosław Kaczyński "musi gasić pożary u siebie".
Czy kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta będzie Donald Tusk? W rozmowie z Michałem Kolanką europoseł Budka powiedział, że nic na to nie wskazuje. - Rozmawiając z premierem dosyć często nie widzę żadnej chęci w tym zakresie. Co więcej, widać było od wielu miesięcy dobrą współpracę i że Donald Tusk jasno pokazywał, kto jego zdaniem ma największe szanse, by zostać prezydentem Polski - był to Rafał Trzaskowski - oświadczył.
- Zobaczymy, co będzie się działo w najbliższych miesiącach. Jeżeli Donald Tusk jako przewodniczący Platformy poprosi o zdanie Zarządu Krajowego, to z pewnością moja rekomendacja będzie dla Rafała Trzaskowskiego - przekazał.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Stefan Niesiołowski, były poseł i wicemarszałek Sejmu
2024-08-06 11:19:22
- To jest powszechne wrażenie, że idzie to za wolno, że idzie to w sposób niebotycznie opieszały - mówił były poseł i wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, pytany o zapowiadany przez koalicję rządzącą proces rozliczania Prawa i Sprawiedliwości. - Ale szybka jest dyktatura. Demokracja jest powolna. Mamy demokrację z jej procedurami. Wiem, że to jest irytujące, czasami śmieszne, groteskowe. Myślę, że parę posunięć można byłoby wykonać szybciej. Pytany o to, kto powinien być kandydatem koalicji rządzącej w wyborach prezydenckich, bez namysłu wymienił nazwisko Rafała Trzaskowskiego.
Stefan Niesiołowski był pytany kto — jego zdaniem — byłby najlepszym następcą Andrzeja Dudy na stanowisku prezydenta. — Moim zdaniem (Rafał) Trzaskowski. Myślę, że przepaść między nim a pozostałymi kandydatami będzie taka, że ta sprawa rozstrzygnie się w sondażach. Będą oczywiście inni kandydaci, ale przegrają i siłą rzeczy poprą Trzaskowskiego. Najlepiej byłoby, gdyby to zrobili od razu — ocenił Stefan Niesiołowski.
Stefan Niesiołowski powiedział, że aby przyspieszyć rozliczenia z PiS można by „postawić (prezydenta Andrzeja) Dudę przed Trybunałem Stanu, odwołać (szefową Trybunału Konstytucyjnego Julię) Przyłębską”. — Mam nadzieję, że nabierze to przyspieszenia — powiedział.
Stefan Niesiołowski był też pytany o scenariusz rozdzielenia Prokuratury Generalnej od Ministerstwa Sprawiedliwości. — Może na czele Prokuratury Generalnej powinien stanąć Roman Giertych, a sam minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Adam Bodnar nie wywiązuje się z roli? — dociekał Jacek Nizinkiewicz. — Nie, Bodnar jest absolutnie w porządku. Jest to szalenie dobry prawnik. Był tym bezsilnym Rzecznikiem (Praw Obywatelskich), nie mógł nic zrobić, ale znakomicie się zachowywał. Nie, nieprawda, twierdzenie, że Roman Giertych dokonałby jakiegoś cudu... nie, nieprawda. Uważam, że Bodnar jest kulturalny, aż za grzeczny, uprzejmy. Giertych w komisji (zespole ds. rozliczeń PiS – red.) jest dobry, Bodnar jest świetny — stwierdził Niesiołowski.
Jego zdaniem, „prokuratura zainfekowana jest ludźmi Ziobry”. — Jest parę rzeczy symbolicznych. Przesłuchać o. (Tadeusza) Rydzyka! Jak to jest? Wszyscy dostawali jakieś miliony, a tego skorumpowanego, nażartego, grubego, obrzydliwego oligarchę z Torunia nikt nie przesłuchuje! Przesłuchać Rydzyka, zarzuty mu postawić! Tego (Adama) Glapińskiego wreszcie. Dudę pod Trybunał Stanu, odwołać Przyłębską, ogłosić, że to wszystko jest nieważne — mówił.
— Polska jest zaminowana. Oni pozostawiali w bardzo wielu miejscach swoją agenturę i ci ludzie sabotują wolną Polskę. Mam nadzieję, że wolna Polska się obroni, tych ludzi znajdzie i ukarze. Jeszcze raz wzywam, błagam, proszę: działajcie szybciej i bardziej stanowczo! — nawoływał Niesiołowski.
Pytany o zapowiedzi likwidacji IPN, Stefan Niesiołowski odpowiedział, że w działalności instytutu „nie widzi żadnego pożytku”. — Można przekazać to wszystko do Polskiej Akademii Nauk. Nie ma już żadnych przestępców komunistycznych, których trzeba sądzić. Oni wszyscy albo umarli ze starości, albo te winy są minimalne. Natomiast widzę dużo szkód. Znalazła tam sobie miejsce i znakomite pieniądze z budżetu państwa, z moich pieniędzy też, grupa PiS-owskich pachołków. Jest dużo PiS-owskiej narracji, że największym współczesnym Polakiem był Lech Kaczyński, że Polska była niszczona przez cały czas przez jakąś agenturę, że porozumienia Okrągłego Stołu były zdradą. To w dużym stopniu obsługuje tę narrację - stwierdził Niesiołowski.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa
2024-08-05 10:22:31
Oczekujemy od rządu jeszcze w 2024 jednorazowej rekompensaty, wzorem poprzednich lat, jak to było za rządów Zjednoczonej Prawicy, związanej z konsekwencjami Polskiego Ładu - mówił Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa i wiceprezes Związku Miast Polskich.
Ministerstwo finansów zaprezentowało projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Załącznikiem do niego jest kalkulacja finansowa dla każdego samorządu, ile może się spodziewać i jakich dochodów w przyszłym roku, jeśli reformy nie będzie i ile – po jej wprowadzeniu.
O tym, czy nowy system finansowania samorządów zadowala Związek Miast Polskich mówił w programie „Rzecz o Polityce” Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa i wiceprezes Związku Miast Polskich.
Kosiński stwierdził, że oczekiwania związane z reformą były bardzo duże, a „balonik oczekiwań był aż nadto napompowany”.
- Bardzo długo jako samorządy czekaliśmy na potraktowanie nas serio i uzyskanie możliwości odwrócenia negatywnych tendencji budżetowych, które miały miejsce w ostatnich latach. Czekaliśmy na szczegóły reformy i dzisiaj, kiedy ją poznaliśmy, znamy jej smak — słodko-gorzki — mówił prezydent Ciechnowa.
Kosiński podkreślił, że w założeniach reformy każda z blisko 3 tysięcy jednostek samorządu terytorialnego w Polsce od 2025 roku będzie miała większe środki. - Ale te „większe środki” to są zbyt małe finanse, byśmy mogli zrekompensować sobie ubytki wprowadzone chociażby przez tzw. Polski Ład — uważa wiceprezes ZMP.
Kosiński przekazał, że założenia reformy, przedstawione przez Ministerstwo Finansów, są „delikatnie krytykowane merytorycznie" przez samorządy, ale „dobrze, że ten dialog jest prowadzony”. Samorządowcy zaproponowali powołanie zespołu ekspertów, który miałby się pochylić nad zaproponowaną reformą.
Pytany, czy w związku z zastrzeżeniami nie lepiej przesunąć w czasie wdrożenie reformy, Kosiński odparł, że musi ona wejść w życie od 1 stycznia 2025, bo inaczej samorządy będą w dramatycznej sytuacji.
- Oprócz tego, oczekujemy od rządu jeszcze w 2024 pojawi się jednorazowa rekompensata — wzorem poprzednich lat, jak to było za rządów Zjednoczonej Prawicy — związana z konsekwencjami Polskiego Ładu — powiedział Kosiński.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Krzysztof Kwiatkowski, senator Koalicji Obywatelskiej
2024-08-02 10:59:44
Odroczenie decyzji PKW dowodzi, że Komisja bierze pod uwagę raczej dwa z trzech możliwych rozwiązań, które ma do dyspozycji — albo przyjęcie sprawozdania PiS z zastrzeżeniami, albo odrzucenie go - mówił senator KO Krzysztof Kwiatkowski, były prezes NIK, w programie "Rzecz o Polityce".
Kwiatkowski przyznał, że nie jest zaskoczony decyzją o odroczeniu przez PKW do końca sierpnia decyzji ws. sprawozdań finansowych poszczególnych partii politycznych, ze szczególnym uwzględnieniem PiS.
Senator uważa, że decyzja PKW oraz jej prośba o dostarczenie kolejnych dokumentów, dowodzi, że Komisja precyzyjnie wylicza próg nieprawidłowości, a to z kolei oznacza, że komisja bierze pod uwagę raczej dwa z trzech możliwych rozwiązań, które ma do dyspozycji — albo przyjęcie sprawozdania PiS z zastrzeżeniami, albo odrzucenie go.
Kwiatkowski przypomniał, że sam w czerwcu skierował do PKW wniosek, w którym na 60 stronach zawarł zastrzeżenia wobec wykorzystania przez PiS pieniędzy z budżetu państwa na prowadzenie kampanii wyborczej, w tym na liczne pikniki, podczas których przemawiał m.in. Jarosław Kaczyński.
- Były organizowane tylko po to, by politycy — wyłącznie politycy PiS — mogli na nich opowiadać, jak kochają swoich wyborców — mówił Kwiatkowski. - O Funduszu Sprawiedliwości już nawet nie ma co mówić - dodał.
Senator Koalicji Obywatelskiej przyznał, że zaskoczyła go skala takich działań prowadzonych przez Zjednoczoną Prawicę.
- To był jeden, bardzo sprawnie zorganizowany mechanizm. Reklama, ogromne środki w nią wpuszczane, często powoduje, że działamy raczej pod jej wpływem, niż pod wpływem refleksji co do kandydata i jego programu. To, co było szokujące, to skala tego przedsięwzięcia — mówił senator.
Kwiatkowski zauważył, że kampanie ostatnich lat wyraźnie uwidoczniają, że należy zmienić ordynację wyborczą, rozmowy na ten temat już się toczą.
- Wprowadzony przez PiS przepis, który umożliwia podmiotom społecznym prowadzenie kampanii wyborczej praktycznie bez żadnego limitu, i w ramach którego trafiały do nich pieniądze z budżetu państwa, musi być zdecydowanie zmieniony — mówił Kwiatkowski.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Prof. Szymon Ossowski, politolog
2024-08-01 11:25:39
- Gdyby Państwowa Komisja Wyborcza chciała podjąć decyzję pozytywną dla Prawa i Sprawiedliwości, to by ją podjęła - uważa prof. Szymon Ossowski, politolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego zdaniem PKW dała sobie dodatkowy miesiąc na dogłębną analizę sytuacji, zdając sobie sprawę z wagi decyzji. Pytany o możliwość wcześniejszych wyborów, gość zauważył, że "lekka groźba" ze strony Donalda Tuska ma "spacyfikować działania lewego i prawego skrzydła" Koalicji.
Czy PiS może stracić część finansowania? Prof. Ossowski przywołał medialne przecieki z których wynika, że decyzja dotycząca obniżenia subwencji jest brana pod uwagę. - Szkoda, bo mówi się o tym, że PKW dziś składa się nie tyle z sędziów, jak było kiedyś, ale z osób z szeroko rozumianej polityki — zaznaczył politolog w rozmowie z Beatą Ćwik-Świdecką. Dodał, że członkowie PKW "zdają sobie sprawę z wagi tej decyzji". - Gdyby doszło do obniżenia subwencji, PiS miałby bardzo mocny argument potwierdzający, że po wyborach szykanuje się opozycję. Z punktu widzenia komunikacyjnego również dla rządzących byłoby to problemem. Decyzja PKW nie jest ostateczna, potem będzie Sąd Najwyższy. Nawet w przypadku negatywnej dla PiS decyzji, tam wszystko może się odmienić - stwierdził prof. Ossowski.
Dodał, że w takiej sytuacji wciąż będzie mocny argument, że jest traktowany niedemokratycznie przez instytucje, związane z obecnym rządem.
Pytany o zmianę członków PKW, dokonaną jeszcze przez Prawo i Sprawiedliwość, prof. Ossowski powiedział, że ta zmiana może obecnie zadziałać negatywnie dla PiS. Przypomniał, że poprzednie decyzje o odebraniu subwencji, podejmowane m.in. wobec PSL czy Nowoczesnej, podejmowane były w związku z błędami księgowymi. - Teraz pewnie członkowie PKW będą patrzyli na potencjalne skutki tej decyzji o charakterze politycznym - uważa politolog.
Pytany o to, czy decyzja PKW będzie miała wpływ na kampanię przed wyborami prezydenckimi, prof. Ossowski odpowiedział, że w jego ocenie decyzja nie będzie trwała aż tak długo. - Na decyzję Sądu Najwyższego nie będziemy czekać aż tak długo jak w normalnym postępowaniu karnym czy cywilnym — powiedział gość Beaty Ćwik-Śwideckiej.
Jak zauważył prof. Szymon Ossowski, "na szczęście dla PiS" jest już po wyborach parlamentarnych i samorządowych. - Brak pieniędzy z subwencji to brak środków na normalne funkcjonowanie partii. PSL ledwie przetrwało wiele lat temu, musiało sprzedać swoją siedzibę. Nowoczesna w zasadzie przestała być partią samodzielną, musiała "przykleić się" do Platformy - zauważył politolog. - Bez pieniędzy nie ma polityki - dodał.
Zauważył, że w Polsce partie są finansowane z budżetu, a możliwości pozyskiwania środków przez partie polityczne są bardzo ograniczone. - PiS na pewno nie upadnie, ale utrata milionów złotych z subwencji musi spowodować problemy z bieżącym funkcjonowaniem partii - powiedział.
Czy to mogłoby oznaczać ruchy polityczne, na przykład odejście posłów do innych partii? Na to pytanie prof. Ossowski odpowiedział, że gdyby rzeczywiście tak się stało, powody raczej nie byłyby finansowe, a związane z możliwym konfliktem wewnętrznym. Utrata środków, jego zdaniem, "mogłaby utrudnić finansowanie kampanii", ale "są kredyty, pożyczki".
Jak zaznaczył prof. Ossowski, on sam nie wierzy do końca w negatywny dla PiS scenariusz. Zwrócił uwagę, że zapisy kodeksu wyborczego dotyczą komitetów wyborczych. - Rozumiem, że były te wszystkie pikniki wojskowe, 800 plus, ale PKW może nie być łatwo wykazać, że było to jednak finansowanie agitacji wyborczej konkretnej partii politycznej, czyli złamaniem reguł kampanii - zwrócił uwagę prof. Ossowski.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Maciej Berek, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów
2024-07-31 11:34:39
- Nie wiemy, co zrobi PKW, nie mamy żadnych wypowiedzi. Brakuje mi tego tak naprawdę - mówił Maciej Berek, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, pytany o spodziewaną decyzję w sprawie sprawozdań finansowych komitetów wyborczych z wyborów parlamentarnych. Kontrowersje budzą finanse Prawa i Sprawiedliwości. PiS może stracić nawet 75 proc. z blisko 26-milionowej rocznej subwencji.
Przedstawiciele rządu oczekują odrzucenia sprawozdania tego komitetu i podnoszą zastrzeżenia dot. wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, wykorzystania mienia publicznego, finansowania spotów czy przyjęcia niedozwolonej korzyści majątkowej. - Powszechne odczucie związane z kampanią i okresem przed kampanią wyborczą było takie, że było ponadstandardowe wykorzystywania wcześniejszego, miękkiego promowania kandydatów za pomocą różnych narzędzi. Skala tego była nieporównywalna do jakichkolwiek wcześniejszych wyborów — zaznaczył Maciej Berek.
- Myślę, że w części społeczeństwa wybrzmiewa poczucie braku równości szans w tych wyborach. Pytanie, przed którym stoimy, jest takie, czy ta równość szans powinna być chroniona przez Państwową Komisję Wyborczą, w ramach tych uprawnień, które PKW ma, czy też nie. Czy PKW będzie się pochylała tylko, jak do tej pory, nad elementami ściśle formalnymi, które też musi zbadać, jak poprawność wykorzystania rachunku, przepływ środków na tym rachunku, czy też (weźmie pod uwagę - przyp. red.) przepisy, które na potrzeby kolejnych wyborów interpretowała, pokazywała jak je rozumieć - powiedział szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Dodał, że pozwoli to wyrobić sobie opinię o tym, czy własne wyjaśnienia PKW traktuje też jako podstawę do oceny sprawozdań finansowych.
Maciej Berek, pytany o formalne przepływy pieniędzy, odpowiedział cytatem z wyjaśnień, kierowanych przez PKW do komitetów wyborczych. Mówiło o tym, że żadnemu kandydatowi nie wolno czerpać korzyści z prowadzenia agitacji, promującej kandydata przed rozpoczęciem kampanii wyborczej. – To jest w miarę dokładny cytat z wyjaśnienia, które PKW kierowała do komitetów wyborczych. Dziś można postawić pytanie o to, jak rozumieć wytyczne PKW, jeśli one się nie odnoszą do tych sytuacji, które w przestrzeni publicznej nie funkcjonują - rozważał Maciej Berek.
Na zadane wprost pytanie o to, co powinna zrobić Państwowa Komisja Wyborcza, Maciej Berek odrzekł, że tego nie wypada mu mówić, ale strona rządowa, prokuratura, Najwyższa Izba Kontroli – kierowały do PKW szereg pism, pokazujących potencjalne nadużycia. – Istnieje prawny obowiązek składania zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jeśli urzędnik państwowy zorientuje się, że ktoś popełnił przestępstwo, ma obowiązek powiadomić o tym prokuraturę. Nie ma obowiązku zawiadamiania PKW. PKW, zgodnie z ustawą, jest organem, który prowadzi postępowanie i ma prawo żądać informacji - przypomniał.
Dodał, że jego zdaniem w dyskusji brakowało informacji z PKW. - Trochę się do tego odnosimy, interpretujemy, jak się zachowa PKW na podstawie wypowiedzi jej członków, trochę na podstawie pytań, które skierowała w tej sprawie. Mógłbym lekko gorzko żartobliwie powiedzieć, że PKW zachowuje się w tej sprawie, jakby dostała bardzo dużo różnych pism, w których przebiera — powiedział. Ale — jak przypomniał - „to PKW ma prowadzić to postępowanie”. - To nie my mamy dostarczać na rzecz PKW dowodów, które uważamy za właściwe. To PKW powinno zażądać konkretnych wyjaśnień konkretnych kwestii, jeśli uznaje, że coś jest warte takiego wyjaśnienia — zaznaczył.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200201202203204205206207208209210211212213214215216217218219220221222223224225226227228229230231232233234235236237238239240