KRYMINALNE HISTORIE
Morderstwa, kradzieże, porwania, zaginięcia bez śladu. Sprawy, o których było głośno i których nie sposób zapomnieć. Przerażające i tajemnicze śledztwa. Wydarzenia, które wstrząsnęły nie tylko mieszkańcami województwa świętokrzyskiego. Każdy odcinek „Kryminalnych historii” to opowieść o innym przestępstwie.
Kategorie:
Kryminalne
Kryminalne
Udusił koleżankę i zakopał w szkolnej piwnicy
2026-01-23 12:00:09
Chłopak uderzył dziewczynę w głowę metalową rurką, a później zaczął dusić. Gdy był pewien, że nie żyje, wykopał płytki dół, do którego ją złożył, a następnie przykrył wszystko ławkami. Tragedia wydarzyła się 15 listopada 1977 roku w liceum ogólnokształcącym w Chmielniku koło Kielc. Maturzysta zamordował koleżankę, a jej ciało zakopał w szkolnej piwnicy w płytkim dole.
Chłopak uderzył dziewczynę w głowę metalową rurką, a później zaczął dusić. Gdy był pewien, że nie żyje, wykopał płytki dół, do którego ją złożył, a następnie przykrył wszystko ławkami.
Tragedia wydarzyła się 15 listopada 1977 roku w liceum ogólnokształcącym w Chmielniku koło Kielc. Maturzysta zamordował koleżankę, a jej ciało zakopał w szkolnej piwnicy w płytkim dole.
Tragedia wydarzyła się 15 listopada 1977 roku w liceum ogólnokształcącym w Chmielniku koło Kielc. Maturzysta zamordował koleżankę, a jej ciało zakopał w szkolnej piwnicy w płytkim dole.
Świętokrzyski Kiler. Seria napadów na hurtownie
2026-01-16 12:00:09
Świętokrzyski gang na celownik wziął hurtownie i samochody przewożące cenny ładunek. W materiałach ze śledztwa znajdujemy ślady akcji prowadzonych w Kielcach, Radomsku, Sanoku, Tarnowie, Sandomierzu czy Kraśniku. Gangsterzy wpadli przez małe urządzenie. Ta historia rozegrała się w lutym 2002 roku. Tir z papierosami jechał do Warszawy. Na jednym z parkingów gangsterzy uszkodzili zapewne koło samochodu. Po przejechaniu kilku kilometrów kierowca zauważył, że coś jest nie tak. Wysiadł z auta i poszedł sprawdzić koła. To wtedy zatrzymał się także osobowy samochód jadący za tirem. Wyskoczyło z niego kilku bandytów, którzy pobili kierowcę i przykuli go w zaroślach kajdankami do drzewa. W ręce przestępców wpadł towar o wartości 870 tys. złotych. Auto bez żadnych problemów dojechało do starej cegielni koło Bodzentyna w województwie świętokrzyskim. Bandyci zajęli się rozładunkiem, ale nie wiedzieli, że w samochodzie ukryty był lokalizator GPS.
Świętokrzyski gang na celownik wziął hurtownie i samochody przewożące cenny ładunek. W materiałach ze śledztwa znajdujemy ślady akcji prowadzonych w Kielcach, Radomsku, Sanoku, Tarnowie, Sandomierzu czy Kraśniku. Gangsterzy wpadli przez małe urządzenie.
Ta historia rozegrała się w lutym 2002 roku. Tir z papierosami jechał do Warszawy. Na jednym z parkingów gangsterzy uszkodzili zapewne koło samochodu. Po przejechaniu kilku kilometrów kierowca zauważył, że coś jest nie tak. Wysiadł z auta i poszedł sprawdzić koła. To wtedy zatrzymał się także osobowy samochód jadący za tirem. Wyskoczyło z niego kilku bandytów, którzy pobili kierowcę i przykuli go w zaroślach kajdankami do drzewa. W ręce przestępców wpadł towar o wartości 870 tys. złotych. Auto bez żadnych problemów dojechało do starej cegielni koło Bodzentyna w województwie świętokrzyskim.
Bandyci zajęli się rozładunkiem, ale nie wiedzieli, że w samochodzie ukryty był lokalizator GPS.
Ta historia rozegrała się w lutym 2002 roku. Tir z papierosami jechał do Warszawy. Na jednym z parkingów gangsterzy uszkodzili zapewne koło samochodu. Po przejechaniu kilku kilometrów kierowca zauważył, że coś jest nie tak. Wysiadł z auta i poszedł sprawdzić koła. To wtedy zatrzymał się także osobowy samochód jadący za tirem. Wyskoczyło z niego kilku bandytów, którzy pobili kierowcę i przykuli go w zaroślach kajdankami do drzewa. W ręce przestępców wpadł towar o wartości 870 tys. złotych. Auto bez żadnych problemów dojechało do starej cegielni koło Bodzentyna w województwie świętokrzyskim.
Bandyci zajęli się rozładunkiem, ale nie wiedzieli, że w samochodzie ukryty był lokalizator GPS.
Śmierć przy butelce wódki
2026-01-02 20:38:03
Finałowa scena tej historii rozegrała się w niedzielę 29 września 2024 rok w Modliszewicach koło Końskich. 41-letni Damian M. spotkał znajomego, który zaprosił go do wspólnego picia alkoholu. Mężczyźni na miejsce pijackiej imprezy wybrali altankę stojąca niedaleko sklepu. 42-letni mężczyzna uczestniczący w libacji wstając przewrócił butelkę w której był jeszcze alkohol. To była iskra która doprowadziła do wybuchu.
Finałowa scena tej historii rozegrała się w niedzielę 29 września 2024 rok w Modliszewicach koło Końskich. 41-letni Damian M. spotkał znajomego, który zaprosił go do wspólnego picia alkoholu. Mężczyźni na miejsce pijackiej imprezy wybrali altankę stojąca niedaleko sklepu. 42-letni mężczyzna uczestniczący w libacji wstając przewrócił butelkę w której był jeszcze alkohol. To była iskra która doprowadziła do wybuchu.
Świętokrzyski Kiler. Potrójne morderstwo na leśnym parkingu
2025-12-19 12:00:08
Powracamy do opowieści o Tadeuszu Grzesiku, mieszkańcu podkieleckiej wioski, który stanął na czele gangu złożonego z grona zaufanych przyjaciół. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku grupa Grzesika nawiązała współpracę z gangiem Janusza Treli, który bardziej jest znany jako „Krakowiak”. Jaki były związki pomiędzy bandytami? Dlaczego „Krakowiak” przyjechał do zajazdu w podkieleckiej miejscowości Leszczyny? Z kim się tam spotkał? Kim byli zamordowani na leśnym parkingu? Co stało się z policyjną notatką wskazującą potencjalnych sprawców?
Powracamy do opowieści o Tadeuszu Grzesiku, mieszkańcu podkieleckiej wioski, który stanął na czele gangu złożonego z grona zaufanych przyjaciół. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku grupa Grzesika nawiązała współpracę z gangiem Janusza Treli, który bardziej jest znany jako „Krakowiak”.
Jaki były związki pomiędzy bandytami? Dlaczego „Krakowiak” przyjechał do zajazdu w podkieleckiej miejscowości Leszczyny? Z kim się tam spotkał? Kim byli zamordowani na leśnym parkingu? Co stało się z policyjną notatką wskazującą potencjalnych sprawców?
Jaki były związki pomiędzy bandytami? Dlaczego „Krakowiak” przyjechał do zajazdu w podkieleckiej miejscowości Leszczyny? Z kim się tam spotkał? Kim byli zamordowani na leśnym parkingu? Co stało się z policyjną notatką wskazującą potencjalnych sprawców?
Zabił kochanka żony
2025-12-12 12:00:08
Kiedy napastnik uciekł, na chodniku pozostało nieruchome ciało. Mężczyzna był ciężko ranny i godzinę później zmarł. Tragiczne wydarzenia miały miejsce 3 sierpnia 2014 roku w Kielcach. Wszyscy byli pewni, że ciosy zostały zadane nie zwykłym nożem, ale co najmniej tasakiem. Niektórzy mówili wręcz, że była to maczeta. Jeszcze w nocy miejsce ataku i zbrodni zarazem stało się terenem działań funkcjonariuszy policji. Okolicę zagrodzono taśmami, ustawiono dodatkowe lampy. Działania prowadzone tuż pod nosem mieszkańców sprawiły, że już skoro świt miasto obiegła sensacyjna informacja. Wszyscy dowiedzieli się, że zginął przedsiębiorca pogrzebowy, a jego śmierć to efekt porachunków biznesowych. Prawda o morderstwie była całkowicie inna.
Kiedy napastnik uciekł, na chodniku pozostało nieruchome ciało. Mężczyzna był ciężko ranny i godzinę później zmarł. Tragiczne wydarzenia miały miejsce 3 sierpnia 2014 roku w Kielcach.
Wszyscy byli pewni, że ciosy zostały zadane nie zwykłym nożem, ale co najmniej tasakiem. Niektórzy mówili wręcz, że była to maczeta. Jeszcze w nocy miejsce ataku i zbrodni zarazem stało się terenem działań funkcjonariuszy policji. Okolicę zagrodzono taśmami, ustawiono dodatkowe lampy. Działania prowadzone tuż pod nosem mieszkańców sprawiły, że już skoro świt miasto obiegła sensacyjna informacja. Wszyscy dowiedzieli się, że zginął przedsiębiorca pogrzebowy, a jego śmierć to efekt porachunków biznesowych.
Prawda o morderstwie była całkowicie inna.
Wszyscy byli pewni, że ciosy zostały zadane nie zwykłym nożem, ale co najmniej tasakiem. Niektórzy mówili wręcz, że była to maczeta. Jeszcze w nocy miejsce ataku i zbrodni zarazem stało się terenem działań funkcjonariuszy policji. Okolicę zagrodzono taśmami, ustawiono dodatkowe lampy. Działania prowadzone tuż pod nosem mieszkańców sprawiły, że już skoro świt miasto obiegła sensacyjna informacja. Wszyscy dowiedzieli się, że zginął przedsiębiorca pogrzebowy, a jego śmierć to efekt porachunków biznesowych.
Prawda o morderstwie była całkowicie inna.
Świętokrzyski Kiler. Nieosądzone morderstwo
2025-12-05 14:11:26
W drugiej części historii świętokrzyskiego gangstera: Tadeusza Grzesika, czyli Kilera, przedstawiamy prawdopodobny przebieg wydarzeń, do jakich doszło 8 sierpnia 1986. Mimo wielu poszlak nigdy nie udowodniono mu tego zabójstwa. Wiele jednak wskazuje, że razem ze swoimi kumplami to on odpowiada za tą śmierć. Po kilku kolejnych miesiącach aresztowano co prawda trzy osoby, które przetrzymywano przez pewien czas w areszcie, ale ostatecznie nic im nie udowodniono. Aresztowanych wypuszczono, a sprawa pozostała nierozwiązana. W tym samym czasie zmieniły się tez metody działania świętokrzyskiego gangu, a to już za sprawą nawiązania nowych kontaktów.
W drugiej części historii świętokrzyskiego gangstera: Tadeusza Grzesika, czyli Kilera, przedstawiamy prawdopodobny przebieg wydarzeń, do jakich doszło 8 sierpnia 1986. Mimo wielu poszlak nigdy nie udowodniono mu tego zabójstwa. Wiele jednak wskazuje, że razem ze swoimi kumplami to on odpowiada za tą śmierć.
Po kilku kolejnych miesiącach aresztowano co prawda trzy osoby, które przetrzymywano przez pewien czas w areszcie, ale ostatecznie nic im nie udowodniono. Aresztowanych wypuszczono, a sprawa pozostała nierozwiązana.
W tym samym czasie zmieniły się tez metody działania świętokrzyskiego gangu, a to już za sprawą nawiązania nowych kontaktów.
Po kilku kolejnych miesiącach aresztowano co prawda trzy osoby, które przetrzymywano przez pewien czas w areszcie, ale ostatecznie nic im nie udowodniono. Aresztowanych wypuszczono, a sprawa pozostała nierozwiązana.
W tym samym czasie zmieniły się tez metody działania świętokrzyskiego gangu, a to już za sprawą nawiązania nowych kontaktów.
Świętokrzyski Kiler. Pierwsze szlify
2025-11-28 12:00:08
Rozpoczynamy cykl słuchowisk dotyczących działań prawdopodobnie najbardziej krwawego gangu, jaki działał w Polsce i co ważne gangu składającego się z mieszkańców ziemi świętego Krzyża. Jego przywódca: Tadeusz Grzesik mieszkał z rodzicami w Woli Jachowej, niewielkiej wsi w województwie świętokrzyskim w gminie Górno. W materiałach prasowych niewiele mówi się o jego młodzieńczych latach. My staramy się odsłonić także te tajemnice.W zapiskach milicyjnych pojawił się, kiedy miał 17 lat. Odnotowano wtedy, że jest podejrzany o włamanie do szkoły, włamanie do samochodu i kradzież. To były jego pierwsze przestępcze szlify. Już wtedy w przestępczych działaniach pomagali mu: „Szangala” i „Świr”.
Rozpoczynamy cykl słuchowisk dotyczących działań prawdopodobnie najbardziej krwawego gangu, jaki działał w Polsce i co ważne gangu składającego się z mieszkańców ziemi świętego Krzyża.
Jego przywódca: Tadeusz Grzesik mieszkał z rodzicami w Woli Jachowej, niewielkiej wsi w województwie świętokrzyskim w gminie Górno. W materiałach prasowych niewiele mówi się o jego młodzieńczych latach. My staramy się odsłonić także te tajemnice.W zapiskach milicyjnych pojawił się, kiedy miał 17 lat. Odnotowano wtedy, że jest podejrzany o włamanie do szkoły, włamanie do samochodu i kradzież. To były jego pierwsze przestępcze szlify. Już wtedy w przestępczych działaniach pomagali mu: „Szangala” i „Świr”.
Jego przywódca: Tadeusz Grzesik mieszkał z rodzicami w Woli Jachowej, niewielkiej wsi w województwie świętokrzyskim w gminie Górno. W materiałach prasowych niewiele mówi się o jego młodzieńczych latach. My staramy się odsłonić także te tajemnice.W zapiskach milicyjnych pojawił się, kiedy miał 17 lat. Odnotowano wtedy, że jest podejrzany o włamanie do szkoły, włamanie do samochodu i kradzież. To były jego pierwsze przestępcze szlify. Już wtedy w przestępczych działaniach pomagali mu: „Szangala” i „Świr”.
Brat zabił swojego bliźniaka
2025-11-21 12:00:09
Ojciec podzielił gospodarstwo po równo pomiędzy bliźniaków z tym że jeden został także właścicielem domu i budynków gospodarczych. Bracia mieszkali jednak razem. Wojciech niedługo po śmierci ojca sprzedał część swojego gospodarstwa, a resztę oddał w dzierżawę. Za uzyskane pieniądze kupił narzędzia, a reszta poszła na alkohol.Coraz częściej dochodziło jednak do bójek, a ostatnia zakończyła się tragedią.
Ojciec podzielił gospodarstwo po równo pomiędzy bliźniaków z tym że jeden został także właścicielem domu i budynków gospodarczych. Bracia mieszkali jednak razem. Wojciech niedługo po śmierci ojca sprzedał część swojego gospodarstwa, a resztę oddał w dzierżawę. Za uzyskane pieniądze kupił narzędzia, a reszta poszła na alkohol.Coraz częściej dochodziło jednak do bójek, a ostatnia zakończyła się tragedią.