KRYMINALNE HISTORIE
Morderstwa, kradzieże, porwania, zaginięcia bez śladu. Sprawy, o których było głośno i których nie sposób zapomnieć. Przerażające i tajemnicze śledztwa. Wydarzenia, które wstrząsnęły nie tylko mieszkańcami województwa świętokrzyskiego. Każdy odcinek „Kryminalnych historii” to opowieść o innym przestępstwie.
Kategorie:
Kryminalne
Kryminalne
Zabił siekierą
2025-11-14 08:35:56
Gminą Osiek wstrząsnęła tragedia, do jakiej doszło, 22 września 2025 roku. Na terenie jednego z gospodarstw znaleziona została 52-letnia kobieta z obrażeniami głowy. W poważnym stanie trafiła do szpitala. Ustalono, że za czyn określony jako usiłowanie zabójstwa odpowiada jej mąż Józef Kozoduj. Mężczyzna odtąd zaczął się ukrywać, a ostatecznie po dwóch tygodniach znaleziono jego ciało. Niewiele osób wie, że pół roku wcześniej, 14 marca 2025 roku, Osiekiem wstrząsnęła inna tragedia. Od lat tajemnicą poliszynela była sytuacja jednej z rodzin. Wszyscy wiedzieli, że mężczyzna znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną. Dopiero kiedy doszło do tragedii, ludzie zaczęli się zastanawiać: czy musiało się tak stać?
Gminą Osiek wstrząsnęła tragedia, do jakiej doszło, 22 września 2025 roku. Na terenie jednego z gospodarstw znaleziona została 52-letnia kobieta z obrażeniami głowy. W poważnym stanie trafiła do szpitala. Ustalono, że za czyn określony jako usiłowanie zabójstwa odpowiada jej mąż Józef Kozoduj. Mężczyzna odtąd zaczął się ukrywać, a ostatecznie po dwóch tygodniach znaleziono jego ciało.
Niewiele osób wie, że pół roku wcześniej, 14 marca 2025 roku, Osiekiem wstrząsnęła inna tragedia. Od lat tajemnicą poliszynela była sytuacja jednej z rodzin. Wszyscy wiedzieli, że mężczyzna znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną. Dopiero kiedy doszło do tragedii, ludzie zaczęli się zastanawiać: czy musiało się tak stać?
Niewiele osób wie, że pół roku wcześniej, 14 marca 2025 roku, Osiekiem wstrząsnęła inna tragedia. Od lat tajemnicą poliszynela była sytuacja jednej z rodzin. Wszyscy wiedzieli, że mężczyzna znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną. Dopiero kiedy doszło do tragedii, ludzie zaczęli się zastanawiać: czy musiało się tak stać?
Podwójne zabójstwo na czwartym piętrze
2025-11-07 12:10:08
Kluczową sprawą w rozwiązaniu zagadki podwójnego morderstwa były ślady krwi w mieszkaniu. Policjanci znaleźli je na domowym klapku zamordowanej oraz na dywanie. Do zbrodni doszło 28 stycznia 2015 roku, ale ciała dwóch osób znaleziono na IV piętrze bloku na jednym z kieleckich osiedli dopiero pięć dni później. Śledczy nie odrzucili ani jednego tropu, a tych pojawiło się wiele. Rozpatrywano czy mogła to być rodzinna zemsta. Brano pod uwagę motyw rabunkowy, choć z mieszkania nic nie zniknęło. Rozpatrywano też efekt porachunków kieleckiego światka przestępczego. Wreszcie brano pod uwagę możliwość rozszerzonego samobójstwa. Sprawa morderstwa zeszła już z pierwszych stron gazet, gdy Kielce obiegła informacja o aresztowaniu podejrzanego. Policja zatrzymała Marka S, który wcześniej był organizatorem uroczystości, na której obecni byli miejscowi włodarze. W sprawie przesłuchano wielu świadków, a same badania DNA kosztowały 90 tys. zł. Ostatecznie jednak to ich analiza doprowadziła do zakończenia sprawy.
Kluczową sprawą w rozwiązaniu zagadki podwójnego morderstwa były ślady krwi w mieszkaniu. Policjanci znaleźli je na domowym klapku zamordowanej oraz na dywanie. Do zbrodni doszło 28 stycznia 2015 roku, ale ciała dwóch osób znaleziono na IV piętrze bloku na jednym z kieleckich osiedli dopiero pięć dni później.
Śledczy nie odrzucili ani jednego tropu, a tych pojawiło się wiele. Rozpatrywano czy mogła to być rodzinna zemsta. Brano pod uwagę motyw rabunkowy, choć z mieszkania nic nie zniknęło. Rozpatrywano też efekt porachunków kieleckiego światka przestępczego. Wreszcie brano pod uwagę możliwość rozszerzonego samobójstwa.
Sprawa morderstwa zeszła już z pierwszych stron gazet, gdy Kielce obiegła informacja o aresztowaniu podejrzanego. Policja zatrzymała Marka S, który wcześniej był organizatorem uroczystości, na której obecni byli miejscowi włodarze. W sprawie przesłuchano wielu świadków, a same badania DNA kosztowały 90 tys. zł. Ostatecznie jednak to ich analiza doprowadziła do zakończenia sprawy.
Śledczy nie odrzucili ani jednego tropu, a tych pojawiło się wiele. Rozpatrywano czy mogła to być rodzinna zemsta. Brano pod uwagę motyw rabunkowy, choć z mieszkania nic nie zniknęło. Rozpatrywano też efekt porachunków kieleckiego światka przestępczego. Wreszcie brano pod uwagę możliwość rozszerzonego samobójstwa.
Sprawa morderstwa zeszła już z pierwszych stron gazet, gdy Kielce obiegła informacja o aresztowaniu podejrzanego. Policja zatrzymała Marka S, który wcześniej był organizatorem uroczystości, na której obecni byli miejscowi włodarze. W sprawie przesłuchano wielu świadków, a same badania DNA kosztowały 90 tys. zł. Ostatecznie jednak to ich analiza doprowadziła do zakończenia sprawy.
Zaginęła nastolatka. Policjanci nie odpuszczą!
2025-10-16 19:17:42
3 lipca 2007 11-letnia Magda weszła do tunelu po torami w Kielcach. Była szczupła, miała niebieskie oczy i proste włosy w kolorze ciemny blond. Ubrana była w granatowe dżinsy i różową bluzeczkę w serduszka. Miała ponad 160 centymetrów wzrostu i wszyscy zgodnie twierdzili, że wygląda na starszą niż była w rzeczywistości. Ciało zaginionej odnaleziono 26 lipca ukryte na nieużytkach nad zalewem Chańcza. Dwa tygodnie później odbył się pogrzeb, który zgromadził setki mieszkańców Kielc. Kilka dni później przez miasto przeszedł marsz milczenia. Smutek wszystkich był tym większy, że nie wykryto sprawcy bądź sprawców.
3 lipca 2007 11-letnia Magda weszła do tunelu po torami w Kielcach. Była szczupła, miała niebieskie oczy i proste włosy w kolorze ciemny blond. Ubrana była w granatowe dżinsy i różową bluzeczkę w serduszka. Miała ponad 160 centymetrów wzrostu i wszyscy zgodnie twierdzili, że wygląda na starszą niż była w rzeczywistości.
Ciało zaginionej odnaleziono 26 lipca ukryte na nieużytkach nad zalewem Chańcza. Dwa tygodnie później odbył się pogrzeb, który zgromadził setki mieszkańców Kielc. Kilka dni później przez miasto przeszedł marsz milczenia. Smutek wszystkich był tym większy, że nie wykryto sprawcy bądź sprawców.
Ciało zaginionej odnaleziono 26 lipca ukryte na nieużytkach nad zalewem Chańcza. Dwa tygodnie później odbył się pogrzeb, który zgromadził setki mieszkańców Kielc. Kilka dni później przez miasto przeszedł marsz milczenia. Smutek wszystkich był tym większy, że nie wykryto sprawcy bądź sprawców.
Zakrzewscy. Dwa wyroki śmierci, ale trzy trupy
2025-10-10 10:00:09
Przedstawiamy kolejny, ostatni już, odcinek historii bandy Zakrzewskich. Tym opowiemy o śledztwie i pojmaniu bandytów. 2 listopada 1969 r. Zakrzewscy zamordowali 5-osobową rodzinę Lipów. To wzburzyło miejscową społeczność. W pogrzebie wzięła udział czterotysięczna rzeszy wiernych pomiędzy którymi byli także mordercy. Nikt wtedy nie podejrzewał jaka jest prawda.
Przedstawiamy kolejny, ostatni już, odcinek historii bandy Zakrzewskich. Tym opowiemy o śledztwie i pojmaniu bandytów.
2 listopada 1969 r. Zakrzewscy zamordowali 5-osobową rodzinę Lipów. To wzburzyło miejscową społeczność. W pogrzebie wzięła udział czterotysięczna rzeszy wiernych pomiędzy którymi byli także mordercy. Nikt wtedy nie podejrzewał jaka jest prawda.
2 listopada 1969 r. Zakrzewscy zamordowali 5-osobową rodzinę Lipów. To wzburzyło miejscową społeczność. W pogrzebie wzięła udział czterotysięczna rzeszy wiernych pomiędzy którymi byli także mordercy. Nikt wtedy nie podejrzewał jaka jest prawda.
Zakrzewscy. Pięć trupów
2025-10-03 10:00:09
Sołtysem Rzepina Drugiego, gdzie mieszkali Zakrzewscy, był Mieczysław Lipa. 45-letni mężczyzna mieszkał rodziną. Po sąsiedzku, u swoich rodziców, mieszkała jego żona. Małżonkowie nie mieli jeszcze ślubu kościelnego, a jedynie cywilny a w małej wiosce to ślub kościelny był ważniejszy niż podpisanie papierka przed cywilnym urzędnikiem. Sołtys wielokroć mówił, że rodzina Zakrzewskich sprawia mu wiele kłopotów i nie płaci podatków. W Zaduszki 2 listopada 1969 r. banda Zakrzewskich postanowiła rozwiązać problem w swój własny sposób.
Sołtysem Rzepina Drugiego, gdzie mieszkali Zakrzewscy, był Mieczysław Lipa. 45-letni mężczyzna mieszkał rodziną. Po sąsiedzku, u swoich rodziców, mieszkała jego żona. Małżonkowie nie mieli jeszcze ślubu kościelnego, a jedynie cywilny a w małej wiosce to ślub kościelny był ważniejszy niż podpisanie papierka przed cywilnym urzędnikiem. Sołtys wielokroć mówił, że rodzina Zakrzewskich sprawia mu wiele kłopotów i nie płaci podatków. W Zaduszki 2 listopada 1969 r. banda Zakrzewskich postanowiła rozwiązać problem w swój własny sposób.
Zakrzewscy. Zabójstwo dentysty
2025-09-26 10:00:08
W Rzepinie Drugim sołtysem był Jan Borowiec. Chodził od domu do domu i prosił o pieniądze na podatek. Zapewne opornych straszył konsekwencjami, ale w większości wszyscy to rozumieli. Innego zdania byli Zakrzewscy. Uważali, że dzieje się im dziejowa niesprawiedliwość i oni nie powinni płacić podatków. Dla całej sprawy ważny jest również fakt, że Jan Borowiec trudnił się wyrywaniem zębów. Była godzina druga nad ranem, gdy do domu Borowca przyszedł człowiek uskarżający się właśnie na ból. Nie był to pierwszy taki przypadek. Wiejski „dentysta” wyszedł na podwórko. Padł strzał. Część materiałów podaje, że kula z karabinu trafiła sołtysa w głowę, ale inne materiały podają, że w biodro. Strzał nie był jednak śmiertelny. Ofiara żyła, a co gorsze rozpoznała napastników.
W Rzepinie Drugim sołtysem był Jan Borowiec. Chodził od domu do domu i prosił o pieniądze na podatek. Zapewne opornych straszył konsekwencjami, ale w większości wszyscy to rozumieli. Innego zdania byli Zakrzewscy. Uważali, że dzieje się im dziejowa niesprawiedliwość i oni nie powinni płacić podatków.
Dla całej sprawy ważny jest również fakt, że Jan Borowiec trudnił się wyrywaniem zębów.
Była godzina druga nad ranem, gdy do domu Borowca przyszedł człowiek uskarżający się właśnie na ból. Nie był to pierwszy taki przypadek. Wiejski „dentysta” wyszedł na podwórko. Padł strzał. Część materiałów podaje, że kula z karabinu trafiła sołtysa w głowę, ale inne materiały podają, że w biodro.
Strzał nie był jednak śmiertelny. Ofiara żyła, a co gorsze rozpoznała napastników.
Dla całej sprawy ważny jest również fakt, że Jan Borowiec trudnił się wyrywaniem zębów.
Była godzina druga nad ranem, gdy do domu Borowca przyszedł człowiek uskarżający się właśnie na ból. Nie był to pierwszy taki przypadek. Wiejski „dentysta” wyszedł na podwórko. Padł strzał. Część materiałów podaje, że kula z karabinu trafiła sołtysa w głowę, ale inne materiały podają, że w biodro.
Strzał nie był jednak śmiertelny. Ofiara żyła, a co gorsze rozpoznała napastników.
Zakrzewscy. Niech skapie jego głowa
2025-09-19 07:31:23
Decyzję o morderstwie kolejnej osoby rodzina Zakrzewskich podejmowała podczas specjalnego obrzędu. Na stole Józef, głowa rodziny, stawiał krucyfiks i klękał przed nim razem z synami. Jego żona brała zapaloną świecę i przekręcała na bok. Wypowiadała nazwisko przewidzianej do zabicia osoby i słowa „niech skapie". Potem wszyscy powtarzali „niech skapie".7 czerwca 1954 Zakrzewscy zamordowali Bolesława Hartunga, który doniósł na milicję, że ukradli oni drewno, a później jako przedstawiciel komunistycznego aparatu państwowego sądził ich za kradzież. Ta historii został przez nas przedstawiona w poprzednim odcinku.Teraz zajmiemy się wydarzeniami, do jakich doszło w 1957 roku. To wtedy w makabrycznym obrzędzie wypowiedziano nazwisko kolejnej ofiary.Jerzy Jan Żaczkiewicz mieszkający w Trzeszkowie był przewodniczącym Gromadzkiej Rady Narodowej ówczesnej gminy Rzepin. Jako przedstawiciel władzy podpadł bandyckiej rodzinie, zbierając jej za karę inwentarz. Zegar zbrodni zaczął wybijać kuranty w nocy 13 grudnia 1957 roku w piątek
Decyzję o morderstwie kolejnej osoby rodzina Zakrzewskich podejmowała podczas specjalnego obrzędu. Na stole Józef, głowa rodziny, stawiał krucyfiks i klękał przed nim razem z synami. Jego żona brała zapaloną świecę i przekręcała na bok. Wypowiadała nazwisko przewidzianej do zabicia osoby i słowa „niech skapie". Potem wszyscy powtarzali „niech skapie".7 czerwca 1954 Zakrzewscy zamordowali Bolesława Hartunga, który doniósł na milicję, że ukradli oni drewno, a później jako przedstawiciel komunistycznego aparatu państwowego sądził ich za kradzież. Ta historii został przez nas przedstawiona w poprzednim odcinku.Teraz zajmiemy się wydarzeniami, do jakich doszło w 1957 roku. To wtedy w makabrycznym obrzędzie wypowiedziano nazwisko kolejnej ofiary.Jerzy Jan Żaczkiewicz mieszkający w Trzeszkowie był przewodniczącym Gromadzkiej Rady Narodowej ówczesnej gminy Rzepin. Jako przedstawiciel władzy podpadł bandyckiej rodzinie, zbierając jej za karę inwentarz.
Zegar zbrodni zaczął wybijać kuranty w nocy 13 grudnia 1957 roku w piątek
Zegar zbrodni zaczął wybijać kuranty w nocy 13 grudnia 1957 roku w piątek
Zakrzewscy. Zabójstwo Hartunga
2025-09-12 10:10:08
Józef Zakrzewski, mieszkaniec gromady Rzepin podejrzewany był o kradzież drzewa z lasu i w związku z tym Milicja Obywatelska dokonała u niego przeszukania, dokumentując w protokole przeszukania ujawnione u niego kradzione drzewo. Józef musiał podpisać protokół, lecz w wyniku stawianego przez niego oporu, funkcjonariusz milicji używając przemocy i grożąc mu bronią, zmusił go do tego. Wszystko to działo się na oczach Czesława Zakrzewskiego, który zapowiedział zemstę.
Józef Zakrzewski, mieszkaniec gromady Rzepin podejrzewany był o kradzież drzewa z lasu i w związku z tym Milicja Obywatelska dokonała u niego przeszukania, dokumentując w protokole przeszukania ujawnione u niego kradzione drzewo. Józef musiał podpisać protokół, lecz w wyniku stawianego przez niego oporu, funkcjonariusz milicji używając przemocy i grożąc mu bronią, zmusił go do tego. Wszystko to działo się na oczach Czesława Zakrzewskiego, który zapowiedział zemstę.
Czarnocin. Zabił księdza, by zdobyć 22 tysiące złotych
2025-08-29 12:08:04
Prowadzący sprawę policjanci bardzo szybko wpadli na trop sprawcy i zaczęli wypytywać mieszkańców o 21-letniego Grzegorza D., który mieszkał w sąsiedniej wiosce. Natychmiast ustalono, że kilka dni wcześniej przyszedł do księdza ze swoim przyrodnim bratem, który był na piątym roku w seminarium duchownym. Studiował dzięki znacznemu wsparciu proboszcza. Nie było to tajemnicą. Proboszcz wiele razy w ogłoszeniach duszpasterskich podawał, ile pieniędzy przeznaczał na wsparcie dla seminarzysty, który pochodził z biednej rodziny.Przeszłość Grzegorza D. nie była usłana różami. Miał za sobą pobyt w domu dziecka, a później w więzieniu. Niestety nie opamiętał się. Po zatrzymaniu zeznał policjantom jak zabił księdza i ukradł z plebanii 22 tysiące złotych zebranych przez duchownego od wiernych podczas wizyty duszpasterskiej. Wydał je na wojaże taksówkami i zabawę w agencjach towarzyskich.
Prowadzący sprawę policjanci bardzo szybko wpadli na trop sprawcy i zaczęli wypytywać mieszkańców o 21-letniego Grzegorza D., który mieszkał w sąsiedniej wiosce. Natychmiast ustalono, że kilka dni wcześniej przyszedł do księdza ze swoim przyrodnim bratem, który był na piątym roku w seminarium duchownym. Studiował dzięki znacznemu wsparciu proboszcza. Nie było to tajemnicą. Proboszcz wiele razy w ogłoszeniach duszpasterskich podawał, ile pieniędzy przeznaczał na wsparcie dla seminarzysty, który pochodził z biednej rodziny.Przeszłość Grzegorza D. nie była usłana różami. Miał za sobą pobyt w domu dziecka, a później w więzieniu. Niestety nie opamiętał się. Po zatrzymaniu zeznał policjantom jak zabił księdza i ukradł z plebanii 22 tysiące złotych zebranych przez duchownego od wiernych podczas wizyty duszpasterskiej. Wydał je na wojaże taksówkami i zabawę w agencjach towarzyskich.