Profesor Matczak
Krótsze i dłuższe pogadanki o prawie, filozofii, języku i życiu
Kategorie:
Edukacja
Edukacja
„Nowrocky”, Trybunał i prywatne państwo. Jak władza robi z Polski folwark. Prawem i rozumem #43
2026-02-11 23:31:43
Czy niepowiązane rzeczy mogą być w rzeczywistości jednym systemem?
W tym odcinku pokazuję, co łączy wniosek posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego z koszulką „Nowrocky”, w której prezydent paraduje na igrzyskach.
To nie jest przypadek, lapsus ani gafy wizerunkowe. To logiczna całość: prywatyzacja państwa, instytucji i godności.
Gdy Trybunał staje się prywatną złotą rybką partii, a prezydent własnym billboardem reklamowym – demokracja przestaje być ustrojem, a staje się dekoracją.
Ten film jest o tym, jak władza traktuje państwo jak swoje, a obywateli jak frajerów, którzy jeszcze mają być z tego dumni.
Jeśli uważasz, że przesadzam — obejrzyj do końca. Jeśli nie — tym bardziej.
Czy niepowiązane rzeczy mogą być w rzeczywistości jednym systemem?
W tym odcinku pokazuję, co łączy wniosek posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego z koszulką „Nowrocky”, w której prezydent paraduje na igrzyskach.
To nie jest przypadek, lapsus ani gafy wizerunkowe. To logiczna całość: prywatyzacja państwa, instytucji i godności.
Gdy Trybunał staje się prywatną złotą rybką partii, a prezydent własnym billboardem reklamowym – demokracja przestaje być ustrojem, a staje się dekoracją.
Ten film jest o tym, jak władza traktuje państwo jak swoje, a obywateli jak frajerów, którzy jeszcze mają być z tego dumni.
Jeśli uważasz, że przesadzam — obejrzyj do końca. Jeśli nie — tym bardziej.
Wyspa Epsteina – skąd to zło? Prawem i rozumem #42
2026-02-05 23:21:20
Nowy, smutny 42. odcinek „Prawem i rozumem” - „Unde malum” / „skąd zło” to pytanie starsze niż filozofia i religia. Wraca dziś z nową siłą po ujawnieniu akt dotyczących wyspy Jeffreya Epsteina. Ujawnieniu połowicznym, bo – jak przyznali sami prokuratorzy – nie pokazano tego, co najgorsze: obrazów przemocy, pornografii dziecięcej i śmierci. A skoro tego nie pokazano, to znaczy, że działo się tam piekło.
Ten film nie jest opowieścią o jednym potworze. Nie jest też historią „marginesu”, który można łatwo wykluczyć z naszej wyobraźni. Wyspa Epsteina była miejscem spotkania centrum świata: polityków prawicy i lewicy, establishmentu i antyestablishmentu, wizjonerów technologii, filantropów, intelektualistów i ludzi władzy. To tam pęka iluzja, że wystarczy mieć „właściwe poglądy”, by być po właściwej stronie.
Pokazuję, dlaczego zło na wyspie Epsteina nie brało się ze słabości ani desperacji, lecz z potęgi. Z przekonania, że „wszystko wolno”, że są ludzie stojący ponad normami, prawem i wstydem. To zło aroganckie, syte, znudzone — zło świata, który nie zna już słowa „nie”.
Porównuję wyspę Epsteina z Auschwitz i Gułagiem nie po to, by je zrównać, lecz by pokazać zmianę cywilizacyjnej matrycy. Jeśli tam człowiek był paliwem dla totalitarnej maszyny, to tu staje się gadżetem w rękach znudzonego nadczłowieka. Luksusowym butikiem cierpienia w świecie, który obiecał absolutną wolność bez granic, prawdy i autorytetów.
W tle tego wszystkiego pojawia się jeszcze jeden kontrapunkt: Osiem Błogosławieństw — projekt cywilizacyjny oparty na samoograniczeniu, pokorze i zgodzie na stratę. Wyspa Epsteina jest jego dokładnym zaprzeczeniem. To świat ekspansji, intensywności, dopaminy i obowiązkowej ekstazy, w którym smutek i wstyd uznano za emocje do „przepracowania”, a nie sygnały moralne.
To nie jest kazanie. To próba zrozumienia, jak kultura, która odrzuciła pokorę jako opresję, dostała w zamian przestrzeń, w której wielcy bawią się cudzym cierpieniem z nudów. I dlaczego regulacje prawne nie wystarczą tam, gdzie etyka została uznana za prywatną sprawę silnych.
Jeśli interesuje Cię nie tylko kto, ale dlaczego — zapraszam.
Nowy, smutny 42. odcinek „Prawem i rozumem” - „Unde malum” / „skąd zło” to pytanie starsze niż filozofia i religia. Wraca dziś z nową siłą po ujawnieniu akt dotyczących wyspy Jeffreya Epsteina. Ujawnieniu połowicznym, bo – jak przyznali sami prokuratorzy – nie pokazano tego, co najgorsze: obrazów przemocy, pornografii dziecięcej i śmierci. A skoro tego nie pokazano, to znaczy, że działo się tam piekło.
Ten film nie jest opowieścią o jednym potworze. Nie jest też historią „marginesu”, który można łatwo wykluczyć z naszej wyobraźni. Wyspa Epsteina była miejscem spotkania centrum świata: polityków prawicy i lewicy, establishmentu i antyestablishmentu, wizjonerów technologii, filantropów, intelektualistów i ludzi władzy. To tam pęka iluzja, że wystarczy mieć „właściwe poglądy”, by być po właściwej stronie.
Pokazuję, dlaczego zło na wyspie Epsteina nie brało się ze słabości ani desperacji, lecz z potęgi. Z przekonania, że „wszystko wolno”, że są ludzie stojący ponad normami, prawem i wstydem. To zło aroganckie, syte, znudzone — zło świata, który nie zna już słowa „nie”.
Porównuję wyspę Epsteina z Auschwitz i Gułagiem nie po to, by je zrównać, lecz by pokazać zmianę cywilizacyjnej matrycy. Jeśli tam człowiek był paliwem dla totalitarnej maszyny, to tu staje się gadżetem w rękach znudzonego nadczłowieka. Luksusowym butikiem cierpienia w świecie, który obiecał absolutną wolność bez granic, prawdy i autorytetów.
W tle tego wszystkiego pojawia się jeszcze jeden kontrapunkt: Osiem Błogosławieństw — projekt cywilizacyjny oparty na samoograniczeniu, pokorze i zgodzie na stratę. Wyspa Epsteina jest jego dokładnym zaprzeczeniem. To świat ekspansji, intensywności, dopaminy i obowiązkowej ekstazy, w którym smutek i wstyd uznano za emocje do „przepracowania”, a nie sygnały moralne.
To nie jest kazanie. To próba zrozumienia, jak kultura, która odrzuciła pokorę jako opresję, dostała w zamian przestrzeń, w której wielcy bawią się cudzym cierpieniem z nudów. I dlaczego regulacje prawne nie wystarczą tam, gdzie etyka została uznana za prywatną sprawę silnych.
Jeśli interesuje Cię nie tylko kto, ale dlaczego — zapraszam.
To nie był przypadek: państwo produkuje śmierć. Prawem i rozumem #41
2026-02-02 13:20:48
Kiedy władza chce wyglądać na silną, zaczyna eskalować. A eskalacja nie kończy się porządkiem — kończy się strzałem.
W tym materiale pokazuję:
• dlaczego demonstracyjna przemoc państwa zawsze zwiększa ryzyko tragedii,
• jak z napięcia, stresu i presji rodzą się błędy poznawcze i śmierć,
• dlaczego uzbrojeni funkcjonariusze wysłani „na pokaz” to psychologiczna bomba,
• i czemu przypadki z USA oraz sprawa Blidy nie są anomaliami, lecz regułą.
Od Hobbesa, przez Webera, po Arendt — przemoc nie jest dowodem siły państwa, lecz znakiem jej erozji.
Kiedy władza chce wyglądać na silną, zaczyna eskalować. A eskalacja nie kończy się porządkiem — kończy się strzałem.
W tym materiale pokazuję:
• dlaczego demonstracyjna przemoc państwa zawsze zwiększa ryzyko tragedii,
• jak z napięcia, stresu i presji rodzą się błędy poznawcze i śmierć,
• dlaczego uzbrojeni funkcjonariusze wysłani „na pokaz” to psychologiczna bomba,
• i czemu przypadki z USA oraz sprawa Blidy nie są anomaliami, lecz regułą.
Od Hobbesa, przez Webera, po Arendt — przemoc nie jest dowodem siły państwa, lecz znakiem jej erozji.
Braun to kara za wojnę z religią? Prawem i rozumem #40
2026-01-08 18:34:29
Dlaczego Grzegorz Braun rośnie w siłę w nowoczesnej Polsce?
Dlaczego liberalno-progresywne elity ciągle są zaskoczone, zamiast próbować zrozumieć?
W tym materiale pokazuję, że Braun nie jest polityczną anomalią, lecz reakcją na chaos norm, erozję autorytetów i duchową pustkę. Gdy religia zostaje wypchnięta z przestrzeni publicznej, w jej miejsce pojawia się brutalna atrapa sacrum – porządek bez moralności, rytuał bez treści.
W podkaście:
– wyjaśniam, skąd bierze się atrakcyjność „prostego ładu”;
– pokazuję, dlaczego młodzi mężczyźni widzą w Braunie figurę autorytetu;
– tłumaczę, jak wojna kulturowa produkuje przywódców plemiennych;
– analizuję, dlaczego ataki na wiarę wzmacniają pseudoreligijny populizm.
To nie jest obrona Brauna, lecz próba zrozumienia mechanizmu, który go napędza. Bez zrozumienia tego mechanizmu będziemy tylko bezradnie pytać: „jak to możliwe?”
(Przepraszam za gorszą niż zazwyczaj jakość dźwięku - przypadkowo zmieniłem ustawienia mikrofonu, nie zauważając tego w czasie nagrania.)
Dlaczego Grzegorz Braun rośnie w siłę w nowoczesnej Polsce?
Dlaczego liberalno-progresywne elity ciągle są zaskoczone, zamiast próbować zrozumieć?
W tym materiale pokazuję, że Braun nie jest polityczną anomalią, lecz reakcją na chaos norm, erozję autorytetów i duchową pustkę. Gdy religia zostaje wypchnięta z przestrzeni publicznej, w jej miejsce pojawia się brutalna atrapa sacrum – porządek bez moralności, rytuał bez treści.
W podkaście:
– wyjaśniam, skąd bierze się atrakcyjność „prostego ładu”;
– pokazuję, dlaczego młodzi mężczyźni widzą w Braunie figurę autorytetu;
– tłumaczę, jak wojna kulturowa produkuje przywódców plemiennych;
– analizuję, dlaczego ataki na wiarę wzmacniają pseudoreligijny populizm.
To nie jest obrona Brauna, lecz próba zrozumienia mechanizmu, który go napędza. Bez zrozumienia tego mechanizmu będziemy tylko bezradnie pytać: „jak to możliwe?”
(Przepraszam za gorszą niż zazwyczaj jakość dźwięku - przypadkowo zmieniłem ustawienia mikrofonu, nie zauważając tego w czasie nagrania.)
Dania zabija listy. A razem z nimi kawałek świata. Prawem i rozumem #39
2025-12-18 01:12:17
31 grudnia w Danii poczta przestaje dostarczać papierowe listy. Po 400 latach.
Znikną skrzynki pocztowe, znaczki, listonosze.
I zniknie coś jeszcze — dużo ważniejszego.
W tym przedświątecznym filmie opowiadam nie tylko o końcu listów, ale o tym, co naprawdę tracimy, gdy komunikacja staje się natychmiastowa, bezcielesna i gładka jak ekran smartfona.
Mówię o tym czym różni się pisanie całą ręką od pisania palcem, a także:
O liście jako rzeczy z ciężarem, zapachem i śladem człowieka,
O listonoszach jako spajaczach lokalnego świata,
O znaczkach jako miniaturowych opowieściach o wspólnocie,
O świecie cyfrowym, który wszystko przechowuje, ale niczego nie pamięta.
To film o materialnej intymności, która znika, o świecie, który zyskuje czas — i podnosi sobie ciśnienie. I o tym, dlaczego list może jeszcze wrócić. Jak winyl w dobie Spotify i jak papierowa książka w dobie e-czytników.
A w Sanatorium Chorych Myśli o tym jak media społecznościowe zmieniają nasze postrzeganie czasu i dlaczego to zła wiadomość dla prawa i demokracji.
31 grudnia w Danii poczta przestaje dostarczać papierowe listy. Po 400 latach.
Znikną skrzynki pocztowe, znaczki, listonosze.
I zniknie coś jeszcze — dużo ważniejszego.
W tym przedświątecznym filmie opowiadam nie tylko o końcu listów, ale o tym, co naprawdę tracimy, gdy komunikacja staje się natychmiastowa, bezcielesna i gładka jak ekran smartfona.
Mówię o tym czym różni się pisanie całą ręką od pisania palcem, a także:
O liście jako rzeczy z ciężarem, zapachem i śladem człowieka,
O listonoszach jako spajaczach lokalnego świata,
O znaczkach jako miniaturowych opowieściach o wspólnocie,
O świecie cyfrowym, który wszystko przechowuje, ale niczego nie pamięta.
To film o materialnej intymności, która znika, o świecie, który zyskuje czas — i podnosi sobie ciśnienie. I o tym, dlaczego list może jeszcze wrócić. Jak winyl w dobie Spotify i jak papierowa książka w dobie e-czytników.
A w Sanatorium Chorych Myśli o tym jak media społecznościowe zmieniają nasze postrzeganie czasu i dlaczego to zła wiadomość dla prawa i demokracji.
Tęczowa Unia czy Święta Komunia? Prawem i rozumem #38
2025-12-01 20:11:11
➡️➡️➡️ Po wyroku TSUE w sprawie związków jednopłciowych Polska znów dzieli się w klasyczny sposób: na czerwone i białe, na „za” i „przeciw”, na „postęp” i „tradycję”. Ale ten spór o małżeństwa to coś więcej niż walka dwóch plemion. To test szacunku dla Konstytucji — także wtedy, gdy jej treść jest konserwatywna, a nie progresywna.
Czy ci, którzy zwykle krzyczą „Konstytucja!”, zawołają tak samo w obronie art. 18?
Czy prawo potrafi rozwiązać konflikt wartości tak, by zapewnić pokój społeczny, a nie wyłącznie paliwo dla kolejnej wojny kulturowej?
W odcinku:
– gdzie przebiegają granice interpretacji prawa,
– czy w sprawie małżeństw możliwy jest prawdziwy kompromis w duchu radykalnego centrum,
➡️➡️➡️ A w Sanatorium Chorych Myśli - efekt politycznej podkowy w praktyce. Dlaczego lewica i prawica potrafią nagle znaleźć się bardzo blisko siebie?
Film dla tych, którzy chcą rozumieć, a nie tylko kibicować.
➡️➡️➡️ Po wyroku TSUE w sprawie związków jednopłciowych Polska znów dzieli się w klasyczny sposób: na czerwone i białe, na „za” i „przeciw”, na „postęp” i „tradycję”. Ale ten spór o małżeństwa to coś więcej niż walka dwóch plemion. To test szacunku dla Konstytucji — także wtedy, gdy jej treść jest konserwatywna, a nie progresywna.
Czy ci, którzy zwykle krzyczą „Konstytucja!”, zawołają tak samo w obronie art. 18?
Czy prawo potrafi rozwiązać konflikt wartości tak, by zapewnić pokój społeczny, a nie wyłącznie paliwo dla kolejnej wojny kulturowej?
W odcinku:
– gdzie przebiegają granice interpretacji prawa,
– czy w sprawie małżeństw możliwy jest prawdziwy kompromis w duchu radykalnego centrum,
➡️➡️➡️ A w Sanatorium Chorych Myśli - efekt politycznej podkowy w praktyce. Dlaczego lewica i prawica potrafią nagle znaleźć się bardzo blisko siebie?
Film dla tych, którzy chcą rozumieć, a nie tylko kibicować.
Chciał być rzeźnikiem, został świętą krową. Prawem i rozumem #37
2025-11-10 10:07:32
Zbigniew Ziobro – człowiek, który chciał likwidować układy, a sam z nich korzysta. Sejm właśnie uchylił mu immunitet, a on znika z kraju, szukając schronienia na Węgrzech. Ten sam Ziobro, który twierdził, że nie ma świętych krów, dziś sam pasie się na węgierskich pastwiskach bezkarności.
W tym odcinku opowiadam o wielkim kłamstwie PiS: że po ich odejściu prawo jest łamane bardziej niż za ich czasów. Tymczasem to właśnie za ministrowania Ziobry zniszczono zaufanie do sądów, prokuratury i prawa – a Fundusz Sprawiedliwości stał się skarbonką dla swoich. Ziobro, który kiedyś wtrącał się w prywatne sprawy sędziego Żurka, dziś uznaje za „zemstę” fakt, że ktoś publicznie pyta, gdzie się podziały miliony z tego funduszu.
Zbigniew Ziobro – człowiek, który chciał likwidować układy, a sam z nich korzysta. Sejm właśnie uchylił mu immunitet, a on znika z kraju, szukając schronienia na Węgrzech. Ten sam Ziobro, który twierdził, że nie ma świętych krów, dziś sam pasie się na węgierskich pastwiskach bezkarności.
W tym odcinku opowiadam o wielkim kłamstwie PiS: że po ich odejściu prawo jest łamane bardziej niż za ich czasów. Tymczasem to właśnie za ministrowania Ziobry zniszczono zaufanie do sądów, prokuratury i prawa – a Fundusz Sprawiedliwości stał się skarbonką dla swoich. Ziobro, który kiedyś wtrącał się w prywatne sprawy sędziego Żurka, dziś uznaje za „zemstę” fakt, że ktoś publicznie pyta, gdzie się podziały miliony z tego funduszu.
Trump, Tusk i Woś – walka klasowa się zaostrza. Prawem i rozumem #36
2025-10-28 23:32:43
W kolejnym odcinku „Prawem i rozumem” pokazuję, jak wzrastająca polaryzacja zaostrza walkę polityczną i sprawia, że przemoc symboliczna staje się nowym językiem władzy.
Donald Tusk – dawniej liberalny obrońca praw człowieka – dziś rozważa wypowiedzenie konwencji, która te prawa chroni.
Michał Woś – oskarżony o udział w nielegalnym zakupie systemu Pegasus – zapowiada, że po powrocie PiS do władzy sędziowie usłyszą: „wszyscy WON!”
A Donald Trump – w groteskowym filmie wygenerowanym przez sztuczną inteligencję – z pokładu myśliwca rozrzuca fekalia na protestujących.
To już nie tylko spór o idee, ale o same granice rzeczywistości. Gdy emocje zastępują argumenty, polityka staje się widowiskiem przemocy – estetycznej, symbolicznej i coraz częściej realnej.
W kolejnym odcinku „Prawem i rozumem” pokazuję, jak wzrastająca polaryzacja zaostrza walkę polityczną i sprawia, że przemoc symboliczna staje się nowym językiem władzy.
Donald Tusk – dawniej liberalny obrońca praw człowieka – dziś rozważa wypowiedzenie konwencji, która te prawa chroni.
Michał Woś – oskarżony o udział w nielegalnym zakupie systemu Pegasus – zapowiada, że po powrocie PiS do władzy sędziowie usłyszą: „wszyscy WON!”
A Donald Trump – w groteskowym filmie wygenerowanym przez sztuczną inteligencję – z pokładu myśliwca rozrzuca fekalia na protestujących.
To już nie tylko spór o idee, ale o same granice rzeczywistości. Gdy emocje zastępują argumenty, polityka staje się widowiskiem przemocy – estetycznej, symbolicznej i coraz częściej realnej.
Żurek kontra Nawrocki. Czy możliwy jest niezgniły kompromis? Prawem i rozumem #35
2025-10-18 14:54:46
Gdy prawo przestaje być pewne, a każdy wyrok może zostać podważony, cierpią nie politycy, lecz zwykli ludzie. Minister Żurek chce zakończyć chaos w sądach, prezydent Nawrocki – obronić „reformę”. Ich spór to nie tylko walka o władzę, lecz o sens państwa prawa.
Czy da się znaleźć rozwiązanie, które nie będzie kapitulacją?
„Żurek kontra Nawrocki. Czy możliwy jest niezgniły kompromis?” – film o sporze i o granicy między sprawiedliwością a polityką.
Ten podkast to próba chłodnej analizy, ale też refleksji nad tym, co w tym sporze naprawdę najważniejsze — losem zwykłych ludzi.
W podkaście analizuję:
• Na czym polega problem z tzw. neosędziami?
• Czy kompromis może być zgodny z Konstytucją i orzecznictwem TSUE?
• Co grozi Polsce, jeśli spór o sądy się nie skończy?
#Żurek #Nawrocki #Sądy #Neosędziowie #Praworządność #Konstytucja #KryzysWSądach #ReformaSądów #PolskaPolityka #PaństwoPrawa #TSUE #Prawo #Demokracja
Gdy prawo przestaje być pewne, a każdy wyrok może zostać podważony, cierpią nie politycy, lecz zwykli ludzie. Minister Żurek chce zakończyć chaos w sądach, prezydent Nawrocki – obronić „reformę”. Ich spór to nie tylko walka o władzę, lecz o sens państwa prawa.
Czy da się znaleźć rozwiązanie, które nie będzie kapitulacją?
„Żurek kontra Nawrocki. Czy możliwy jest niezgniły kompromis?” – film o sporze i o granicy między sprawiedliwością a polityką.
Ten podkast to próba chłodnej analizy, ale też refleksji nad tym, co w tym sporze naprawdę najważniejsze — losem zwykłych ludzi.
W podkaście analizuję:
• Na czym polega problem z tzw. neosędziami?
• Czy kompromis może być zgodny z Konstytucją i orzecznictwem TSUE?
• Co grozi Polsce, jeśli spór o sądy się nie skończy?
#Żurek #Nawrocki #Sądy #Neosędziowie #Praworządność #Konstytucja #KryzysWSądach #ReformaSądów #PolskaPolityka #PaństwoPrawa #TSUE #Prawo #Demokracja
Trzaskowski zrozumiał snus. Prawem i rozumem #34
2025-10-05 14:59:06
Trzaskowski zrozumiał snus | Jak „słabość” staje się polityczną siłą
Snus Nawrockiego miał być kompromitacją, a okazał się atutem. Trzaskowski ostatnio trafnie zauważył, że drobiazg, który wygląda na słabość, potrafi zamienić się w źródło politycznej energii. Ludzie nie ufają perfekcji – wolą zobaczyć władze z małym nałogiem niż z wyprasowanym ideałem.
To właśnie w takich detalach kryje się strategia normalności. Długie krawaty, kubełki kurczaka czy nawet słaby angielski – wszystkie te rekwizyty obniżają dystans i sprawiają, że polityk wydaje się „jeden z nas”. Pokazanie niedoskonałości działa lepiej niż najlepszy program, bo przypomina, że władza też bywa ludzka.
Ale w tle jest jeszcze coś więcej: codzienna wrażliwość na cudzą „lepszość”. Perfekcyjny garnitur czy zbyt eleganckie śniadanie w social media potrafią boleć, bo przypominają widzowi o jego własnych brakach. Mała skaza działa odwrotnie – nie zawstydza, tylko daje ulgę i poczucie wspólnoty.
Dlatego w polityce większym grzechem niż słabość jest obojętność na to, jak bardzo inni czują się przy niej gorsi. Snus, krawat czy kubełek kurczaka nie są więc wpadką – są mostem. Pokazują, że polityk nie żyje w bajce, tylko w tym samym świecie co wyborcy.
Trzaskowski zrozumiał snus | Jak „słabość” staje się polityczną siłą
Snus Nawrockiego miał być kompromitacją, a okazał się atutem. Trzaskowski ostatnio trafnie zauważył, że drobiazg, który wygląda na słabość, potrafi zamienić się w źródło politycznej energii. Ludzie nie ufają perfekcji – wolą zobaczyć władze z małym nałogiem niż z wyprasowanym ideałem.
To właśnie w takich detalach kryje się strategia normalności. Długie krawaty, kubełki kurczaka czy nawet słaby angielski – wszystkie te rekwizyty obniżają dystans i sprawiają, że polityk wydaje się „jeden z nas”. Pokazanie niedoskonałości działa lepiej niż najlepszy program, bo przypomina, że władza też bywa ludzka.
Ale w tle jest jeszcze coś więcej: codzienna wrażliwość na cudzą „lepszość”. Perfekcyjny garnitur czy zbyt eleganckie śniadanie w social media potrafią boleć, bo przypominają widzowi o jego własnych brakach. Mała skaza działa odwrotnie – nie zawstydza, tylko daje ulgę i poczucie wspólnoty.
Dlatego w polityce większym grzechem niż słabość jest obojętność na to, jak bardzo inni czują się przy niej gorsi. Snus, krawat czy kubełek kurczaka nie są więc wpadką – są mostem. Pokazują, że polityk nie żyje w bajce, tylko w tym samym świecie co wyborcy.