O serialach

"O serialach" to podcast Bartosza Węglarczyka i Piotra Markiewicza, w którym razem z gościem przedstawiają osobiste rekomendacje najważniejszych premier. To obowiązkowa pozycja dla każdego fana filmowego i serialowego świata, podszyta wiedzą o nieoczywistych faktach.

Kategorie:
TV & Film

Odcinki od najnowszych:

Nowy "The Bear" wychodzi poza kuchnię. "Jest lepszy niż wspaniały" #OnetAudio
2023-08-10 20:00:00

— Pierwszy sezon był wspaniały. Drugi sezon jest lepszy niż wspaniały — mówi Bartosz Węglarczyk o serialu "The Bear", dodając: — Proces dojrzewania i zmiany, jakie zachodzą w tych ludziach, których znamy z pierwszego sezonu, są niebywałe. — To jest opowieść o ludziach, którzy mają pasję, odnajdują ją lub muszą ją na nowo wzniecić — wyjaśnia Piotr Markiewicz. — Ten serial jest za krótki. Obejrzałem całość za jednym podejściem, a ma się takie wrażenie, że chciałoby pobyć się z tymi ludźmi dłużej — stwierdza redaktor naczelny Onetu — O godzinnym odcinku "The Bear" mówi się, że będzie zgłoszony oddzielnie do różnych nagród telewizyjnych. Moim zdaniem to jest taki odcinek, w którym twórcy wspięli się jeszcze wyżej, pokazując, że to jest sztuka przez duże "S". — Wiesz, czego się obawiałem przed tym sezonem? W zwiastunach była zapowiedź, że pojawi się wątek miłosny, a dobre wprowadzenie takiego wątku, jest piekielnie trudne i często jest pójściem na łatwiznę — mówi Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Cały ostatni odcinek jest o iskrach z instalacji, jednak iskier, jakie są między nimi [Carmym i Claire - przyp. red.] i tak wielkiej chemii między aktorami dawno nie widziałem na ekranie. W najnowszym odcinku podcastu "O serialach" rozmawiamy także o streamingach, nowej wersji "Królewny Śnieżki", o ponownym spotkaniu Jasona Stathama z potworem z głębin i o tym, czy "Barbie" w końcu zarobiła miliard dolarów.

— Pierwszy sezon był wspaniały. Drugi sezon jest lepszy niż wspaniały — mówi Bartosz Węglarczyk o serialu "The Bear", dodając: — Proces dojrzewania i zmiany, jakie zachodzą w tych ludziach, których znamy z pierwszego sezonu, są niebywałe.

— To jest opowieść o ludziach, którzy mają pasję, odnajdują ją lub muszą ją na nowo wzniecić — wyjaśnia Piotr Markiewicz.

— Ten serial jest za krótki. Obejrzałem całość za jednym podejściem, a ma się takie wrażenie, że chciałoby pobyć się z tymi ludźmi dłużej — stwierdza redaktor naczelny Onetu — O godzinnym odcinku "The Bear" mówi się, że będzie zgłoszony oddzielnie do różnych nagród telewizyjnych. Moim zdaniem to jest taki odcinek, w którym twórcy wspięli się jeszcze wyżej, pokazując, że to jest sztuka przez duże "S".

— Wiesz, czego się obawiałem przed tym sezonem? W zwiastunach była zapowiedź, że pojawi się wątek miłosny, a dobre wprowadzenie takiego wątku, jest piekielnie trudne i często jest pójściem na łatwiznę — mówi Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Cały ostatni odcinek jest o iskrach z instalacji, jednak iskier, jakie są między nimi [Carmym i Claire - przyp. red.] i tak wielkiej chemii między aktorami dawno nie widziałem na ekranie.

W najnowszym odcinku podcastu "O serialach" rozmawiamy także o streamingach, nowej wersji "Królewny Śnieżki", o ponownym spotkaniu Jasona Stathama z potworem z głębin i o tym, czy "Barbie" w końcu zarobiła miliard dolarów.

"Barbie" to feminizm dla nastolatek? Węglarczyk: "Czuję się oszukany" #OnetAudio
2023-08-03 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. — Trudno mieć na temat tego filmu opinię pośrodku. Albo bardzo ci się podobał, albo bardzo nie podobał. Ja znalazłem się w tej drugiej grupie ludzi. Czuję się absolutnie oszukany. Fakt, że ten film jest od 16 lat, to jest zupełna bzdura, bo to jest film dla dzieci. Rozumiem jego feministyczne przesłanie, ale to jest feminizm dla 12-latek — mówi Bartosz Węglarczyk o filmie "Barbie". — Ja poszedłem na taki film, jakiego oczekiwałem po kampanii promocyjnej i dokładnie taki film ["Barbie" - przyp. red.] dostałem. Nie czułem się rozczarowany — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Widziałem gdzieś fajną analizę, że główną antagonistką tego filmu jest Barbie. Sama wywołała wszystkie problemy i teraz musi je sama naprawić. — Co kilka lat musi powstać serial, który opowiada o grupce znajomych, którzy są w trzech albo czterech lokacjach typu bar, mieszkanie albo kawiarnia. Najlepiej równowaga trzech kobiet i mężczyzn — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Po "How I Met Your Mother" nastąpiła pustka. Pierwszy sezon "How I Met Your Father" szukał siebie, drugi sezon jest dużo lepszy, bo czerpie motywów, które znamy z pierwowzoru. Jednak coś cały czas mi nie siedzi w tym serialu. Mam takie poczucie, że nie ma jeszcze wykrystalizowanych problemów, które możemy określić jako problemy pokolenia dzisiejszych 27 - 30-latków. Te żarty, które tam są, nie siadają. Nie żartują z jakichś charakterystycznych cech tego pokolenia. Myślę, że jeszcze poczekamy na taki serial — dodaje. — Obraża mnie to, jak "And Just Like That" pokazuje kobiety. Pokazuje, jakby były głupie, a tak nie jest — podsumowuje Piotr Markiewicz — One mają naprawdę infantylne problemy i głupie dialogi. — Psychicznie to jest trochę "Benjamin Button", one się cofają w tym serialu — dodaje Bartosz Węglarczyk — Jest coś takiego, jak "syndrom drugiego sezonu". Są takie seriale, że mam wrażenie, że ludzie, którzy mieli pomysł na pierwszy sezon, nagle z zaskoczeniem dowiedzieli się, że muszą zrobić drugi. W najnowszym odcinku podcastu "O serialach" rozmawiamy także o Angusie Cloudzie, przesuniętych filmach i serialach oraz — a jakże — o filmach Marvela.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

— Trudno mieć na temat tego filmu opinię pośrodku. Albo bardzo ci się podobał, albo bardzo nie podobał. Ja znalazłem się w tej drugiej grupie ludzi. Czuję się absolutnie oszukany. Fakt, że ten film jest od 16 lat, to jest zupełna bzdura, bo to jest film dla dzieci. Rozumiem jego feministyczne przesłanie, ale to jest feminizm dla 12-latek — mówi Bartosz Węglarczyk o filmie "Barbie".

— Ja poszedłem na taki film, jakiego oczekiwałem po kampanii promocyjnej i dokładnie taki film ["Barbie" - przyp. red.] dostałem. Nie czułem się rozczarowany — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Widziałem gdzieś fajną analizę, że główną antagonistką tego filmu jest Barbie. Sama wywołała wszystkie problemy i teraz musi je sama naprawić.

— Co kilka lat musi powstać serial, który opowiada o grupce znajomych, którzy są w trzech albo czterech lokacjach typu bar, mieszkanie albo kawiarnia. Najlepiej równowaga trzech kobiet i mężczyzn — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Po "How I Met Your Mother" nastąpiła pustka. Pierwszy sezon "How I Met Your Father" szukał siebie, drugi sezon jest dużo lepszy, bo czerpie motywów, które znamy z pierwowzoru. Jednak coś cały czas mi nie siedzi w tym serialu. Mam takie poczucie, że nie ma jeszcze wykrystalizowanych problemów, które możemy określić jako problemy pokolenia dzisiejszych 27 - 30-latków. Te żarty, które tam są, nie siadają. Nie żartują z jakichś charakterystycznych cech tego pokolenia. Myślę, że jeszcze poczekamy na taki serial — dodaje.

— Obraża mnie to, jak "And Just Like That" pokazuje kobiety. Pokazuje, jakby były głupie, a tak nie jest — podsumowuje Piotr Markiewicz — One mają naprawdę infantylne problemy i głupie dialogi.

— Psychicznie to jest trochę "Benjamin Button", one się cofają w tym serialu — dodaje Bartosz Węglarczyk — Jest coś takiego, jak "syndrom drugiego sezonu". Są takie seriale, że mam wrażenie, że ludzie, którzy mieli pomysł na pierwszy sezon, nagle z zaskoczeniem dowiedzieli się, że muszą zrobić drugi.

W najnowszym odcinku podcastu "O serialach" rozmawiamy także o Angusie Cloudzie, przesuniętych filmach i serialach oraz — a jakże — o filmach Marvela.

Spojlery i nasze wrażenia po "Oppenheimerze". "Film, w którym działa absolutnie wszystko" #OnetAudio
2023-08-01 10:50:29

W specjalnym odcinku podcastu "O serialach" wzięliśmy na tapet "Oppenheimera" w reżyserii Christophera Nolana. Czy warto obejrzeć go w kinie? Jakie są jego dwa minusy? I czy to prawda, że zdjęcia nakręcono w jedyne 57 dni? — To film totalny — podsumowuje redaktor naczelny Onetu. Uwaga, spojlery! — Polecam Państwu poczytanie o historii bomby atomowej przed pójściem do kina — mówi Bartosz Węglarczyk — O głównych bohaterach tego filmu, bo to nie jest jedynie Robert Oppenheimer. To też Edward Teller, Albert Einstein, który się pojawia w filmie, Klaus Fuchs, czyli radziecki szpieg, który pracował w Los Alamos. To są wszystko niesamowite postacie historyczne i każda z nich miała ogromny wpływ na to, jak powstała bomba atomowa i energia nuklearna, tak ją dzisiaj rozumiemy. Warto poznać te wątki przed pójściem na film, żeby wiedzieć, dlaczego te osoby się tam pojawiają. — Mam dwa problemy z tym filmem. Jeden minus to to, że w pewnym momencie pojawił się huk jako efekt dźwiękowy, który mnie bardzo wystraszył, a dwa — bardzo przehypowana była kampania promująca moment wybuchu samej bomby — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Jeśli to są dwa jedyne zarzuty, to uważam, że jesteśmy w bardzo dobrym miejscu, jeżeli chodzi o ten film — dodaje. — Po obejrzeniu tego filmu mam wrażenie, że fajnie zobaczyć go na dużym ekranie, choć niekoniecznie musi być to IMAX. Dużo ważniejszy jest w tym filmie dźwięk, który buduje jakieś 60 proc. całego klimatu tego filmu — wyjaśnia Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Powiedziałbym nawet, że ważniejszy wizualnie wśród filmów Nolana był "Interstellar" i "Dunkierka". Duża część "Oppenheimera" składa się po prostu z rozmów ludzi. Czytałem gdzieś recenzję, że to pierwszy film w historii, w którym rozmowa dwóch fizyków jądrowych jest pokazana jak thriller. Masz cały czas poczucie, że oni dyskutują o tym, czy świat będzie dalej istniał, czy nie. — Scena wybuchu nie następuje jako kulminacja filmu, pojawia się między drugim a trzecim aktem. Jest właściwie wstępem do trzeciego aktu, który jest o wiele ważniejszy, bo pokazuje ponurą stronę władzy — mówi Piotr Markiewicz — Jest o charakterach ludzkich, potędze i władzy, która deprawuje i niszczy.

W specjalnym odcinku podcastu "O serialach" wzięliśmy na tapet "Oppenheimera" w reżyserii Christophera Nolana. Czy warto obejrzeć go w kinie? Jakie są jego dwa minusy? I czy to prawda, że zdjęcia nakręcono w jedyne 57 dni? — To film totalny — podsumowuje redaktor naczelny Onetu. Uwaga, spojlery!

— Polecam Państwu poczytanie o historii bomby atomowej przed pójściem do kina — mówi Bartosz Węglarczyk — O głównych bohaterach tego filmu, bo to nie jest jedynie Robert Oppenheimer. To też Edward Teller, Albert Einstein, który się pojawia w filmie, Klaus Fuchs, czyli radziecki szpieg, który pracował w Los Alamos. To są wszystko niesamowite postacie historyczne i każda z nich miała ogromny wpływ na to, jak powstała bomba atomowa i energia nuklearna, tak ją dzisiaj rozumiemy. Warto poznać te wątki przed pójściem na film, żeby wiedzieć, dlaczego te osoby się tam pojawiają.

— Mam dwa problemy z tym filmem. Jeden minus to to, że w pewnym momencie pojawił się huk jako efekt dźwiękowy, który mnie bardzo wystraszył, a dwa — bardzo przehypowana była kampania promująca moment wybuchu samej bomby — wyjaśnia Piotr Markiewicz — Jeśli to są dwa jedyne zarzuty, to uważam, że jesteśmy w bardzo dobrym miejscu, jeżeli chodzi o ten film — dodaje.

— Po obejrzeniu tego filmu mam wrażenie, że fajnie zobaczyć go na dużym ekranie, choć niekoniecznie musi być to IMAX. Dużo ważniejszy jest w tym filmie dźwięk, który buduje jakieś 60 proc. całego klimatu tego filmu — wyjaśnia Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Powiedziałbym nawet, że ważniejszy wizualnie wśród filmów Nolana był "Interstellar" i "Dunkierka". Duża część "Oppenheimera" składa się po prostu z rozmów ludzi. Czytałem gdzieś recenzję, że to pierwszy film w historii, w którym rozmowa dwóch fizyków jądrowych jest pokazana jak thriller. Masz cały czas poczucie, że oni dyskutują o tym, czy świat będzie dalej istniał, czy nie.

— Scena wybuchu nie następuje jako kulminacja filmu, pojawia się między drugim a trzecim aktem. Jest właściwie wstępem do trzeciego aktu, który jest o wiele ważniejszy, bo pokazuje ponurą stronę władzy — mówi Piotr Markiewicz — Jest o charakterach ludzkich, potędze i władzy, która deprawuje i niszczy.

Zmieszanie gatunkowe i wybitne produkcje. Bagiński: "Jesteśmy ofiarami wielkich liczb" #OnetAudio
2023-07-27 20:00:00

— Moim zdaniem jest to film, który wszystkich będzie bardzo dzielił — mówi o "Barbie" Piotr Markiewicz — Nie każdemu będzie pasowała jego koncepcja. Pierwsze 7 do 10 minut mnie bardzo zmęczyło, bo obawiałem się, że całość będzie w takiej konwencji. Trzeba przebrnąć i przeczekać, bo jest to naprawdę dobry film. A jak ktoś wejdzie w tę konwencję od początku, to będzie to film fenomenalny. — Jest dużo newsów w temacie strajku scenarzystów i aktorów w Hollywood — wyjaśnia Bartosz Węglarczyk — Warner Brothers prawdopodobnie przesunie premierę "Diuny 2" na 2024 r., nie dlatego, że film nie jest gotowy, bo jest gotowy już od dawna i strajk go nie obejmuje, ale dlatego, że chcą, aby gwiazdy promowały film. Nie chcą wypuszczać go bez promocji i oficjalnej premiery — dodaje redaktor naczelny Onetu. — Mamy przepiękne dwa tygodnie w kinach, bo "Oppenheimer" to film absolutnie wybitny. Jeśli ktoś chce się do czegoś przyczepić, to są to jakieś szczegóły. Dla mnie największym zarzutem, o którym mówiłem przed wejściem na antenę, jest to, że dwa razy były takie trzaski, jeżeli chodzi o efekty dźwiękowe, że kino podskoczyło. A jeżeli to jest dla mnie największy minus tego filmu, to... jesteśmy w domu — mówi Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Dla mnie największym minusem tego filmu jest przehypowana scena testu bomby atomowej. Jeżeli nie macie Państwo biletów na IMAX-a, proszę spokojnie iść na zwykły ekran. Moim zdaniem kluczowy jest tu dobry system dźwiękowy. — Jestem dużym fanem Nolana i gdybym ustawił sobie swój ranking, "Oppenheimer" byłby w czołówce. Po nolanowsku momentami być może zbyt przekombinowany, ale oglądało mi się to super. Bardzo mi przypadło do gustu — mówi Tomasz Bagiński, jeden z producentów "Wiedźmina", który był gościem odcinka — "Barbie" to świetna satyra z kilkoma słabszymi momentami, gdy wchodzą przemowy moralizatorskie. To nadal kino komercyjne, a co za tym idzie, trochę zachowawcze, ale momentami naprawdę inteligentne — dodaje, opisując najnowszy film w reżyserii Grety Gerwig. — Siłą rzeczy, jak już powstaje projekt, jest w nim dużo decyzji i kompromisów. Trzeba liczyć na to, że się częściej uda, niż nie uda — wyjaśnia Tomasz Bagiński — W grach można wypuścić poprawki. W przypadku seriali można działać tylko do przodu. W trzecim sezonie ["Wiedźmina" - przyp. red.] mieliśmy wreszcie trochę czasu, żeby to wszystko uporządkować. W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o serwisach streamingowych, siedmiocyfrowej kwocie, którą Dwayne Johnson przekazał na rzecz wsparcia aktorów oraz o "The Boys" bez aktorów z "The Boys". #współpracakomercyjna

— Moim zdaniem jest to film, który wszystkich będzie bardzo dzielił — mówi o "Barbie" Piotr Markiewicz — Nie każdemu będzie pasowała jego koncepcja. Pierwsze 7 do 10 minut mnie bardzo zmęczyło, bo obawiałem się, że całość będzie w takiej konwencji. Trzeba przebrnąć i przeczekać, bo jest to naprawdę dobry film. A jak ktoś wejdzie w tę konwencję od początku, to będzie to film fenomenalny.

— Jest dużo newsów w temacie strajku scenarzystów i aktorów w Hollywood — wyjaśnia Bartosz Węglarczyk — Warner Brothers prawdopodobnie przesunie premierę "Diuny 2" na 2024 r., nie dlatego, że film nie jest gotowy, bo jest gotowy już od dawna i strajk go nie obejmuje, ale dlatego, że chcą, aby gwiazdy promowały film. Nie chcą wypuszczać go bez promocji i oficjalnej premiery — dodaje redaktor naczelny Onetu.

— Mamy przepiękne dwa tygodnie w kinach, bo "Oppenheimer" to film absolutnie wybitny. Jeśli ktoś chce się do czegoś przyczepić, to są to jakieś szczegóły. Dla mnie największym zarzutem, o którym mówiłem przed wejściem na antenę, jest to, że dwa razy były takie trzaski, jeżeli chodzi o efekty dźwiękowe, że kino podskoczyło. A jeżeli to jest dla mnie największy minus tego filmu, to... jesteśmy w domu — mówi Piotr Markiewicz, a Bartosz Węglarczyk dodaje: — Dla mnie największym minusem tego filmu jest przehypowana scena testu bomby atomowej. Jeżeli nie macie Państwo biletów na IMAX-a, proszę spokojnie iść na zwykły ekran. Moim zdaniem kluczowy jest tu dobry system dźwiękowy.

— Jestem dużym fanem Nolana i gdybym ustawił sobie swój ranking, "Oppenheimer" byłby w czołówce. Po nolanowsku momentami być może zbyt przekombinowany, ale oglądało mi się to super. Bardzo mi przypadło do gustu — mówi Tomasz Bagiński, jeden z producentów "Wiedźmina", który był gościem odcinka — "Barbie" to świetna satyra z kilkoma słabszymi momentami, gdy wchodzą przemowy moralizatorskie. To nadal kino komercyjne, a co za tym idzie, trochę zachowawcze, ale momentami naprawdę inteligentne — dodaje, opisując najnowszy film w reżyserii Grety Gerwig.

— Siłą rzeczy, jak już powstaje projekt, jest w nim dużo decyzji i kompromisów. Trzeba liczyć na to, że się częściej uda, niż nie uda — wyjaśnia Tomasz Bagiński — W grach można wypuścić poprawki. W przypadku seriali można działać tylko do przodu. W trzecim sezonie ["Wiedźmina" - przyp. red.] mieliśmy wreszcie trochę czasu, żeby to wszystko uporządkować.

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o serwisach streamingowych, siedmiocyfrowej kwocie, którą Dwayne Johnson przekazał na rzecz wsparcia aktorów oraz o "The Boys" bez aktorów z "The Boys".

#współpracakomercyjna

Udane premiery, spektakularne klapy i strajk aktorów. "Jeśli potrwa kilka miesięcy, szykuje się katastrofa" #OnetAudio
2023-07-20 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. — Kiedy w zeszłym tygodniu premierowo nadawany był odcinek naszego podcastu, w Los Angeles zaczął się strajk aktorów. Rozpoczął się idealnie w trakcie premiery "Oppenheimera" w Londynie. Ta zaczęła się specjalnie godzinę wcześniej po to, żeby wyjść w trakcie. Chodzi oczywiście o to, żeby promować temat i pokazywać, że ten strajk się zaczął — wyjaśnia Bartosz Węglarczyk — Jestem lekko wystraszony, bo szykuje się katastrofa, jeśli ten strajk potrwa kilka miesięcy — dodaje naczelny Onetu. — "Pan Samochodzik i Templariusze", chyba największa polska premiera na Netflixie... Powiem ci tak, jest to film, w którym udała się tylko muzyka. Jest tam kilka hitów z lat 70. Poza tym nie działa w tym filmie zupełnie nic — mówi Bartosz Węglarczyk — Cała rzecz nie ma w sobie żadnej wartości. Trzymam kciuki za to, żeby powstały następne części, może będą lepsze — dodaje. — Jest to krótki występ [Marcina Dorocińskiego w "Mission Impossible" - przyp. red.], ale nie da się go przegapić. Jeśli ktoś myśli, że go nie zobaczy, to się myli. W jednej scenie ma taką "pierwszoplanową" rolę i co więcej, on jest pierwszej scenie całego filmu — wyjaśnia Piotr Markiewicz, dodając: — Bardzo fajnie zagrał, nie ma wstydu. Pokazał klasę jak to Dorociński — — Pastwię się nad nim [serialem "Warszawianka" - przyp. red.] co tydzień tutaj. Moja partnerka w ¾ odcinka powiedziała ostatnio: "Piotr, ja nie wiem, po co ja to oglądam". Oglądamy to, bo... Borys Szyc. Ani scenariusz mi się nie podoba, ani akcja nie idzie do przodu. Nie widzisz celu, dla którego to oglądasz — tłumaczy Markiewicz — Mam wrażenie, że pan Szyc odtwarza swoje życie z przeszłości i tak — chciałbym drugi sezon Borysa Szyca grającego tę postać. Ale nic innego mi się w tym serialu nie zgadza — W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o filmie "Teściowie", scenariuszach filmów Marvela oraz o tym, z jakimi ograniczeniami wiąże się strajk aktorów.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

— Kiedy w zeszłym tygodniu premierowo nadawany był odcinek naszego podcastu, w Los Angeles zaczął się strajk aktorów. Rozpoczął się idealnie w trakcie premiery "Oppenheimera" w Londynie. Ta zaczęła się specjalnie godzinę wcześniej po to, żeby wyjść w trakcie. Chodzi oczywiście o to, żeby promować temat i pokazywać, że ten strajk się zaczął — wyjaśnia Bartosz Węglarczyk — Jestem lekko wystraszony, bo szykuje się katastrofa, jeśli ten strajk potrwa kilka miesięcy — dodaje naczelny Onetu.

— "Pan Samochodzik i Templariusze", chyba największa polska premiera na Netflixie... Powiem ci tak, jest to film, w którym udała się tylko muzyka. Jest tam kilka hitów z lat 70. Poza tym nie działa w tym filmie zupełnie nic — mówi Bartosz Węglarczyk — Cała rzecz nie ma w sobie żadnej wartości. Trzymam kciuki za to, żeby powstały następne części, może będą lepsze — dodaje.

— Jest to krótki występ [Marcina Dorocińskiego w "Mission Impossible" - przyp. red.], ale nie da się go przegapić. Jeśli ktoś myśli, że go nie zobaczy, to się myli. W jednej scenie ma taką "pierwszoplanową" rolę i co więcej, on jest pierwszej scenie całego filmu — wyjaśnia Piotr Markiewicz, dodając: — Bardzo fajnie zagrał, nie ma wstydu. Pokazał klasę jak to Dorociński —

— Pastwię się nad nim [serialem "Warszawianka" - przyp. red.] co tydzień tutaj. Moja partnerka w ¾ odcinka powiedziała ostatnio: "Piotr, ja nie wiem, po co ja to oglądam". Oglądamy to, bo... Borys Szyc. Ani scenariusz mi się nie podoba, ani akcja nie idzie do przodu. Nie widzisz celu, dla którego to oglądasz — tłumaczy Markiewicz — Mam wrażenie, że pan Szyc odtwarza swoje życie z przeszłości i tak — chciałbym drugi sezon Borysa Szyca grającego tę postać. Ale nic innego mi się w tym serialu nie zgadza —

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o filmie "Teściowie", scenariuszach filmów Marvela oraz o tym, z jakimi ograniczeniami wiąże się strajk aktorów.

Produkcje dla mas czy ukłon w stronę fanów? "Nie można stać w rozkroku" #OnetAudio
2023-07-13 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. — Zgadnij, jaki jest najbardziej kasowy film tego roku? "Super Mario Bros.", 1 mld 300 mln dolarów — zaczyna Piotr Markiewicz. — Uważam, że to jest postępujący proces polegający na tym, że głównym targetem filmów stają się dzieci i młodzi nastolatkowie. To nie zaczęło się teraz lub po epidemii, tylko dużo wcześniej. Dorośli ludzie przestają chodzić na filmy i ten trend będzie postępował — komentuje Bartosz Węglarczyk. — Dobrnąłem do końca "Idola". Bardzo dobrze, że skrócili te męki o jeden odcinek — podsumowuje Markiewicz — Co tydzień dostawali taki hejt i złą prasę... Szczerze mówiąc, chyba niewiele na tym serial stracił. Zakończenie jest tragicznie złe — dodaje. — W samych Stanach pierwszy odcinek tego nowego sezonu [Wiedźmina - przyp. red.] obejrzało milion ludzi, co i tak było najsłabszym otwarciem "Wiedźmina" w porównaniu z poprzednimi sezonami. Najnowszy odcinek, ten czwarty czy piąty, obejrzało tylko pół miliona. Połowa ludzi odpadła — tłumaczy redaktor naczelny Onetu — Jeśli oni polegną dalej i ostatni odcinek tego sezonu zobaczy na przykład 200 tys. ludzi, to oni mogą uznać, że to się nie opłaca — dodaje. — Ja nie jestem fanatykiem i twardogłowym, jeśli chodzi o wierne adaptacje. Dla mnie, jeśli jest dobra historia na podstawie bohatera, który jest znany z książek, ale ma opowiedzianą zupełnie nową historię, to dla mnie to jest akceptowalne — mówi Piotr Markiewicz — Nie można stać w rozkroku. Jeśli chcesz zrobić serial tylko dla fanów, to zrób serial tylko dla fanów i się nie dziw, że tam będzie 200 tys. oglądalności. Jeśli chcesz zrobić serial dla mas, no to zrób porządny serial dla mas, bez tych ukłonów w stronę twardej fan bazy — W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o "Deadpoolu" i Hugh Jackmanie, zastanawiamy się, czy nowy "Avatar" to film przyrodniczy i czy "Warszawianka" to coś więcej niż długie ujęcia.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

— Zgadnij, jaki jest najbardziej kasowy film tego roku? "Super Mario Bros.", 1 mld 300 mln dolarów — zaczyna Piotr Markiewicz.

— Uważam, że to jest postępujący proces polegający na tym, że głównym targetem filmów stają się dzieci i młodzi nastolatkowie. To nie zaczęło się teraz lub po epidemii, tylko dużo wcześniej. Dorośli ludzie przestają chodzić na filmy i ten trend będzie postępował — komentuje Bartosz Węglarczyk.

— Dobrnąłem do końca "Idola". Bardzo dobrze, że skrócili te męki o jeden odcinek — podsumowuje Markiewicz — Co tydzień dostawali taki hejt i złą prasę... Szczerze mówiąc, chyba niewiele na tym serial stracił. Zakończenie jest tragicznie złe — dodaje.

— W samych Stanach pierwszy odcinek tego nowego sezonu [Wiedźmina - przyp. red.] obejrzało milion ludzi, co i tak było najsłabszym otwarciem "Wiedźmina" w porównaniu z poprzednimi sezonami. Najnowszy odcinek, ten czwarty czy piąty, obejrzało tylko pół miliona. Połowa ludzi odpadła — tłumaczy redaktor naczelny Onetu — Jeśli oni polegną dalej i ostatni odcinek tego sezonu zobaczy na przykład 200 tys. ludzi, to oni mogą uznać, że to się nie opłaca — dodaje.

— Ja nie jestem fanatykiem i twardogłowym, jeśli chodzi o wierne adaptacje. Dla mnie, jeśli jest dobra historia na podstawie bohatera, który jest znany z książek, ale ma opowiedzianą zupełnie nową historię, to dla mnie to jest akceptowalne — mówi Piotr Markiewicz — Nie można stać w rozkroku. Jeśli chcesz zrobić serial tylko dla fanów, to zrób serial tylko dla fanów i się nie dziw, że tam będzie 200 tys. oglądalności. Jeśli chcesz zrobić serial dla mas, no to zrób porządny serial dla mas, bez tych ukłonów w stronę twardej fan bazy —

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy też o "Deadpoolu" i Hugh Jackmanie, zastanawiamy się, czy nowy "Avatar" to film przyrodniczy i czy "Warszawianka" to coś więcej niż długie ujęcia.

Duchy, luksus i wino. Czy to, co przekombinowane, ma szansę na sukces? #OnetAudio
2023-07-06 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. — Coś, co ja kupuję, to to, że przez pierwszy sezon udało im się zbudować ten świat — wyjaśnia Piotr Markiewicz podczas żywej dyskusji na temat serialu "Silos"— Ja uwierzyłem, że to jest zamknięta społeczność. Można wpakować kupę kasy albo w ogóle jej nie wpakować i mieć aktorów, którzy się trzęsą w udawanym statku kosmicznym i wtedy nie jesteś w stanie uwierzyć w to, że to jest dobrze zbudowany świat — dodaje. — Bardzo wiele osób uważa, że jest to słaby "Indiana Jones". Ja uważam, że jest świetny, ale jednocześnie zgadzam się z zarzutami, że scenariusz jest tak prościutki, że prościej już by się nie dało zrobić — mówi o "Indiana Jones i artefakt przeznaczenia" Bartosz Węglarczyk. —"The Atlantic" napisał, że oglądanie tego serialu jest jak patrzenie, jak twój ulubiony bar płonie. I to jest najlepsza recenzja — mówi Piotr Markiewicz, opisując drugi sezon serialu "And just like that", dodając — Największą rzeczą, która tak przeszkadza w tym serialu, jest to, że one są obleśnie bogate. Nie jesteś w stanie w ogóle z nimi korespondować jako widz — W najnowszym odcinku "O serialach" ścieramy również opinie na temat serialu "Silos" i rozmawiamy o tym, czy nowy "Indiana Jones" ma szanse na Oscara.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

— Coś, co ja kupuję, to to, że przez pierwszy sezon udało im się zbudować ten świat — wyjaśnia Piotr Markiewicz podczas żywej dyskusji na temat serialu "Silos"— Ja uwierzyłem, że to jest zamknięta społeczność. Można wpakować kupę kasy albo w ogóle jej nie wpakować i mieć aktorów, którzy się trzęsą w udawanym statku kosmicznym i wtedy nie jesteś w stanie uwierzyć w to, że to jest dobrze zbudowany świat — dodaje.

— Bardzo wiele osób uważa, że jest to słaby "Indiana Jones". Ja uważam, że jest świetny, ale jednocześnie zgadzam się z zarzutami, że scenariusz jest tak prościutki, że prościej już by się nie dało zrobić — mówi o "Indiana Jones i artefakt przeznaczenia" Bartosz Węglarczyk.

—"The Atlantic" napisał, że oglądanie tego serialu jest jak patrzenie, jak twój ulubiony bar płonie. I to jest najlepsza recenzja — mówi Piotr Markiewicz, opisując drugi sezon serialu "And just like that", dodając — Największą rzeczą, która tak przeszkadza w tym serialu, jest to, że one są obleśnie bogate. Nie jesteś w stanie w ogóle z nimi korespondować jako widz —

W najnowszym odcinku "O serialach" ścieramy również opinie na temat serialu "Silos" i rozmawiamy o tym, czy nowy "Indiana Jones" ma szanse na Oscara.

"Black Mirror" w końcu przerwało złą passę? "To wielki, wielki comeback" #OnetAudio
2023-06-29 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. – Sytuacja, w której przestali myśleć o przyszłości tak pokręcono-odległej i zaczęli opowiadać o problemach, które mamy tu i teraz, i do czego one mogą doprowadzić, to jest coś pięknego – mówi Piotr Markiewicz o najnowszym sezonie "Black Mirror" – Po każdym odcinku siedzisz i się zastanawiasz, gdzie ten świat zrobił błąd, co myśmy z nim zrobili i dlaczego idziemy w złą stronę – dodaje Bartosz Węglarczyk. – Najnowszy sezon "Black Mirror" to wielki, wielki comeback – komentuje redaktor naczelny Onetu – Jeżeli kochaliście pierwszy sezon "Black Mirror", wróćcie teraz na szósty. Każdy z tych odcinków jest fantastyczny. Są być może pośród nich również te słabsze, ale i tak najsłabszy jest na poziomie pierwszego sezonu – dodaje prowadzący. – Im mocniej o tym myślę, nawet patrząc przez polski pryzmat, to wydaje mi się, że nagrody branżowe są potrzebne – wyjaśnia Piotr Markiewicz, nawiązując do Złotych Globów i rozwiązania Hollywood Foreign Press Association, które funkcjonowało przez 86 lat – Zaoranie czegoś, co ma bardzo długą tradycję i zostawienie pustki, nie jest dobre – dodaje. W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o "Sortowni", "polskim Californication" oraz o tym, co egipski sprzedawca dywanów ma wspólnego z Hollywood Foreign Press Association.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

– Sytuacja, w której przestali myśleć o przyszłości tak pokręcono-odległej i zaczęli opowiadać o problemach, które mamy tu i teraz, i do czego one mogą doprowadzić, to jest coś pięknego – mówi Piotr Markiewicz o najnowszym sezonie "Black Mirror" – Po każdym odcinku siedzisz i się zastanawiasz, gdzie ten świat zrobił błąd, co myśmy z nim zrobili i dlaczego idziemy w złą stronę – dodaje Bartosz Węglarczyk.

– Najnowszy sezon "Black Mirror" to wielki, wielki comeback – komentuje redaktor naczelny Onetu – Jeżeli kochaliście pierwszy sezon "Black Mirror", wróćcie teraz na szósty. Każdy z tych odcinków jest fantastyczny. Są być może pośród nich również te słabsze, ale i tak najsłabszy jest na poziomie pierwszego sezonu – dodaje prowadzący.

– Im mocniej o tym myślę, nawet patrząc przez polski pryzmat, to wydaje mi się, że nagrody branżowe są potrzebne – wyjaśnia Piotr Markiewicz, nawiązując do Złotych Globów i rozwiązania Hollywood Foreign Press Association, które funkcjonowało przez 86 lat – Zaoranie czegoś, co ma bardzo długą tradycję i zostawienie pustki, nie jest dobre – dodaje.

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o "Sortowni", "polskim Californication" oraz o tym, co egipski sprzedawca dywanów ma wspólnego z Hollywood Foreign Press Association.

Zmęczenie superbohaterami? "Jakość przeszła w ilość" #OnetAudio
2023-06-22 20:00:00

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. Czy "The Flash" ma szansę na sukces, gdy coraz bardziej powszechne staje się zmęczenie superbohaterami? – Wszystkie minusy, które macie w tym filmie, nakrywacie czapkami dobrą historią – mówi Markiewicz o najnowszej produkcji Warner Bros. – Jest coś takiego jak superhero fatigue , czyli zmęczenie filmami o superbohaterach. Jest to spowodowane tym, że jakość przeszła w ilość – wyjaśnia Piotr Markiewicz. – Musisz obejrzeć każdy film, bo inaczej się pogubisz po drodze. To jest jak narkotyk – Bartek Węglarczyk komentuje produkcje o superbohaterach, dodając: – Nie oglądam wszystkich filmów z Marvela, oglądam tylko te lepsze. Siedzę w kinie i wiem, że połowa ludzi, którzy tam są, widzi tam rzeczy, których ja nie widzę, bo nie oglądałem "Antmana". I nie mam pojęcia, o co chodzi w pięciu scenach. To też nie zachęca do tego, żeby pójść na następny film – – Najgorsze jest to, że ja się na tym filmie [The Flash] bardzo dobrze bawiłem. Efekty? Były złe, ale wiesz co? One absolutnie nie przeszkadzają. Masz dobrze poprowadzoną historię, która daje ci wartość emocjonalną – mówi Markiewicz. – Superhero fatigue jest faktem i mi się wydaje, że poza zatwardziałymi fanami ludzie przestaną chodzić na te filmy. (...) Przestaliśmy wymyślać oryginalne pomysły – podsumowuje rozmowę redaktor naczelny Onetu. W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o tym, jaki serial uwielbia Iga Świątek, o tym, kogo obejrzymy w "Oppenheimerze" oraz o tym, dla kogo tak naprawdę nagrywają filmy tak duże nazwiska, jak Cruise lub Stallone.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

Czy "The Flash" ma szansę na sukces, gdy coraz bardziej powszechne staje się zmęczenie superbohaterami? – Wszystkie minusy, które macie w tym filmie, nakrywacie czapkami dobrą historią – mówi Markiewicz o najnowszej produkcji Warner Bros.

– Jest coś takiego jak superhero fatigue, czyli zmęczenie filmami o superbohaterach. Jest to spowodowane tym, że jakość przeszła w ilość – wyjaśnia Piotr Markiewicz.

– Musisz obejrzeć każdy film, bo inaczej się pogubisz po drodze. To jest jak narkotyk – Bartek Węglarczyk komentuje produkcje o superbohaterach, dodając: – Nie oglądam wszystkich filmów z Marvela, oglądam tylko te lepsze. Siedzę w kinie i wiem, że połowa ludzi, którzy tam są, widzi tam rzeczy, których ja nie widzę, bo nie oglądałem "Antmana". I nie mam pojęcia, o co chodzi w pięciu scenach. To też nie zachęca do tego, żeby pójść na następny film –

– Najgorsze jest to, że ja się na tym filmie [The Flash] bardzo dobrze bawiłem. Efekty? Były złe, ale wiesz co? One absolutnie nie przeszkadzają. Masz dobrze poprowadzoną historię, która daje ci wartość emocjonalną – mówi Markiewicz.

– Superhero fatigue jest faktem i mi się wydaje, że poza zatwardziałymi fanami ludzie przestaną chodzić na te filmy. (...) Przestaliśmy wymyślać oryginalne pomysły – podsumowuje rozmowę redaktor naczelny Onetu.

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o tym, jaki serial uwielbia Iga Świątek, o tym, kogo obejrzymy w "Oppenheimerze" oraz o tym, dla kogo tak naprawdę nagrywają filmy tak duże nazwiska, jak Cruise lub Stallone.

Genialne i te, które zostały porzucone w połowie odcinka. Co oglądamy, a co leci w tle? #OnetAudio
2023-06-16 13:54:10

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio. "Ted Lasso", "Yellowstone", "Black Mirror" i "Kariera Nikodema Dyzmy". W odcinku na żywo Bartosz Węglarczyk i Piotr Markiewicz biorą na tapet nowe i starsze produkcje, które zachwycają lub zawodzą, jednak nade wszystko zostają w pamięci i prowokują do rozmowy. – Dla mnie takim probierzem jest to, czy pierwsze 15 lub 20 minut przykuje moją uwagę na tyle, że przestanę robić to, co robię. Dla mnie to oznaka, że muszę zapauzować serial, zostawić go sobie na wieczór i obejrzeć w skupieniu. Jeżeli jestem po jednym, dwóch odcinkach i wiem, co się dzieje, nie zwracając na niego za bardzo uwagi, to znaczy, że jest to serial do oglądania w tle. "Oglądadło" jak ja to nazywam – wyjaśnia Piotr Markiewicz. – Jedyny dobry polski serial polityczny, ale to mówię ironicznie, to była "Kariera Nikodema Dyzmy". Trochę o parapolityce po prostu. Tak na serio, współczesnego i dobrego serialu politycznego nie było w Polsce – mówi Bartosz Węglarczyk, analizując, czy obecnie da się z sukcesem zrealizować w kraju tego typu produkcję. – Mam poczucie, że "Black Mirror" wraca na dobre tory. Odpadłem w czwartym sezonie, ale ten pierwszy odcinek [nowego sezonu] naprawdę sprawia, że znowu zaczynam wierzyć w twórcę. Jest świetny – wyjaśnia Piotr Markiewicz – To nie jest takie wyskakiwanie w przyszłość, która może się wydarzy, a może się nie wydarzy. Jest bardzo mocno osadzony w tej rzeczywistości, którą mamy na co dzień. Którą znamy i którą rozumiemy – dodaje. W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o tym, które produkcje miały ogromny i koniec końców niezrealizowany potencjał, o tym, czy da się oglądać seriale z lektorem i debatujemy, czy "Fubar" ze Schwarzeneggerem jest dobry, czy zupełnie nie.

Całość bezpłatnie TYLKO w aplikacji Onet Audio.

"Ted Lasso", "Yellowstone", "Black Mirror" i "Kariera Nikodema Dyzmy". W odcinku na żywo Bartosz Węglarczyk i Piotr Markiewicz biorą na tapet nowe i starsze produkcje, które zachwycają lub zawodzą, jednak nade wszystko zostają w pamięci i prowokują do rozmowy.

– Dla mnie takim probierzem jest to, czy pierwsze 15 lub 20 minut przykuje moją uwagę na tyle, że przestanę robić to, co robię. Dla mnie to oznaka, że muszę zapauzować serial, zostawić go sobie na wieczór i obejrzeć w skupieniu. Jeżeli jestem po jednym, dwóch odcinkach i wiem, co się dzieje, nie zwracając na niego za bardzo uwagi, to znaczy, że jest to serial do oglądania w tle. "Oglądadło" jak ja to nazywam – wyjaśnia Piotr Markiewicz.

– Jedyny dobry polski serial polityczny, ale to mówię ironicznie, to była "Kariera Nikodema Dyzmy". Trochę o parapolityce po prostu. Tak na serio, współczesnego i dobrego serialu politycznego nie było w Polsce – mówi Bartosz Węglarczyk, analizując, czy obecnie da się z sukcesem zrealizować w kraju tego typu produkcję.

– Mam poczucie, że "Black Mirror" wraca na dobre tory. Odpadłem w czwartym sezonie, ale ten pierwszy odcinek [nowego sezonu] naprawdę sprawia, że znowu zaczynam wierzyć w twórcę. Jest świetny – wyjaśnia Piotr Markiewicz – To nie jest takie wyskakiwanie w przyszłość, która może się wydarzy, a może się nie wydarzy. Jest bardzo mocno osadzony w tej rzeczywistości, którą mamy na co dzień. Którą znamy i którą rozumiemy – dodaje.

W najnowszym odcinku "O serialach" rozmawiamy także o tym, które produkcje miały ogromny i koniec końców niezrealizowany potencjał, o tym, czy da się oglądać seriale z lektorem i debatujemy, czy "Fubar" ze Schwarzeneggerem jest dobry, czy zupełnie nie.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie