Jak ona to robi

Anna Sańczuk spotyka się z kobietami, które wybierają własną drogę. Jak radzą sobie z kryzysami? Co tracą, a co zyskują? Skąd czerpią energię do działania?


Odcinki od najnowszych:

Katarzyna Kasia
2023-07-10 07:00:00

Odcinek dedykuję mojej ulubionej kobiecie w mediach – Katarzynie Kasi, posiadaczce błyskotliwego poczucia humoru i niesamowitego intelektu, filozofce, publicystce oraz wykładowczyni. Z Katarzyną rozmawiamy, m.in. o pożytkach z dorastania w PRL-owskim blokowisku, nauce wybaczanie (także sobie) oraz o tym, że „filozofia jest dla dziewczyn”. Filozofka i córka filozofów, nauczycielka i córka nauczycieli, doktoressa i córka profesorów (etyczki Barbary Czerskiej i historyka fllozofii Andrzeja Kasi). Nieśmiała gaduła, wesoła melancholiczka i całkowicie racjonalna miłośniczka astrologii. Wykłada filozofię i historię estetyki na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (gdzie była również pełnomocniczką ds. równouprawnienia), a szerszej publiczności znana jest z poranków w Radiu Nowy Świat i politycznych komentarzy w programie „Szkło Kontaktowe” (TVN). Współprowadzi je w duecie z Grzegorzem Markowskim, z którym także pojawia się w satyrycznym spektaklu „Kanał Polska” na deskach teatru Komedia. Jej orężem w potyczkach z życiem i polską polityką jest poczucie humoru – ironiczne, a zarazem niepozbawione ciepła (jak ona to robi?). Potrafi po ludzku tłumaczyć najbardziej skomplikowane kwestie filozoficzne, analizować problemy społeczne, a zarazem wywoływać salwy śmiechu u słuchaczy najbardziej absurdalnymi skojarzeniami i przewrotnym dowcipem. W naszej podcastowej rozmowie rozważamy m.in kwestię tego, jak bardzo brutalizuje się dziś polskie życie polityczno-społeczne oraz dlaczego powinniśmy się wzajemnie wzmacniać, a nie kopać po kostkach. Zastanawiamy się nad tym, co przez wieki traciła filozofia wycinając z tej dziedziny kobiety, czyli punkt widzenia połowy ludzkości, i dlaczego to dziewczyny są obecnie w Polsce lepiej wykształcone i mądrzejsze (tak mówią statystyki). Sięgamy do wspomnień bohaterki dorastającej w inteligenckim domu na warszawskim blokowisku – zawalonym książkami i pogrążonym w ciszy, bo „tata studiuje księgi”. Rozmawiamy o tym, czemu zamiast buntu wybrała te same ścieżki zawodowe, co rodzice, o żydowskiej części jej tożsamości, wychowywaniu nastoletniej córki oraz spotkaniach ze studentkami, którym towarzyszy w rozwoju. O miłości do Włoch i do radia, a także o tym, że praca, którą kochasz może być remedium na zło świata.

Odcinek dedykuję mojej ulubionej kobiecie w mediach – Katarzynie Kasi, posiadaczce błyskotliwego poczucia humoru i niesamowitego intelektu, filozofce, publicystce oraz wykładowczyni. Z Katarzyną rozmawiamy, m.in. o pożytkach z dorastania w PRL-owskim blokowisku, nauce wybaczanie (także sobie) oraz o tym, że „filozofia jest dla dziewczyn”.

Filozofka i córka filozofów, nauczycielka i córka nauczycieli, doktoressa i córka profesorów (etyczki Barbary Czerskiej i historyka fllozofii Andrzeja Kasi). Nieśmiała gaduła, wesoła melancholiczka i całkowicie racjonalna miłośniczka astrologii. Wykłada filozofię i historię estetyki na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych (gdzie była również pełnomocniczką ds. równouprawnienia), a szerszej publiczności znana jest z poranków w Radiu Nowy Świat i politycznych komentarzy w programie „Szkło Kontaktowe” (TVN). Współprowadzi je w duecie z Grzegorzem Markowskim, z którym także pojawia się w satyrycznym spektaklu „Kanał Polska” na deskach teatru Komedia.

Jej orężem w potyczkach z życiem i polską polityką jest poczucie humoru – ironiczne, a zarazem niepozbawione ciepła (jak ona to robi?). Potrafi po ludzku tłumaczyć najbardziej skomplikowane kwestie filozoficzne, analizować problemy społeczne, a zarazem wywoływać salwy śmiechu u słuchaczy najbardziej absurdalnymi skojarzeniami i przewrotnym dowcipem.

W naszej podcastowej rozmowie rozważamy m.in kwestię tego, jak bardzo brutalizuje się dziś polskie życie polityczno-społeczne oraz dlaczego powinniśmy się wzajemnie wzmacniać, a nie kopać po kostkach. Zastanawiamy się nad tym, co przez wieki traciła filozofia wycinając z tej dziedziny kobiety, czyli punkt widzenia połowy ludzkości, i dlaczego to dziewczyny są obecnie w Polsce lepiej wykształcone i mądrzejsze (tak mówią statystyki). Sięgamy do wspomnień bohaterki dorastającej w inteligenckim domu na warszawskim blokowisku – zawalonym książkami i pogrążonym w ciszy, bo „tata studiuje księgi”. Rozmawiamy o tym, czemu zamiast buntu wybrała te same ścieżki zawodowe, co rodzice, o żydowskiej części jej tożsamości, wychowywaniu nastoletniej córki oraz spotkaniach ze studentkami, którym towarzyszy w rozwoju. O miłości do Włoch i do radia, a także o tym, że praca, którą kochasz może być remedium na zło świata.

Natalia Sosin-Krosnowska
2023-06-26 07:00:00

Rozmowa między miastem, a wsią: ja w Warszawie, Ona - w podkrakowskim, drewnianym domu z dzikim ogrodem, tuż pod lasem. Dziennikarka, autorka książek i „influencerka życia w zgodzie z naturą” - Natalia Sosin-Krosnowska. Zaznała wielkiego świata, medialnej kariery i ekscytującego miejskiego pędu, by wrócić na wieś, gdzie dorastała. Rodzice Natalii wyprowadzając się z Krakowa w latach 70. byli pionierami trendu pt. „ucieczka mieszczuchów na wieś”. Ich dorastająca córka w odruchu buntu z tej wsi wyjechała. Skończyła studia politologiczne i socjologiczne, zaznała warszawskiego życia, odbyła zagraniczne stypendia. Pracowała w prestiżowej prasie i telewizji ( m.in . w redakcji zagranicznej Polsatu i jako prowadząca kolejne sezony autorskiego cyklu „Daleko od miast” dla Domo+). Jednak po narodzinach synka zdecydowała z mężem wrócić do miejscowości i starego domu pod lasem, w którym dorastała. Po drodze pisała książki o poszukiwaniu dobrego życia, które ilustrowały jej stopniowy egzystencjalny zwrot - reporterskie: " Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta " oraz „Rozmowy przy stole. O życiu na wsi, gotowaniu i miłości” oraz ostatnia poradnikowa pozycja „Poczuj się dobrze. 52 sposoby na poprawę jakości życia”.W podcaście rozmawiamy o buncie wobec skrajnie skomercjalizowanej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. O radości z dojrzałości, sprzeciwie wobec trybu życia nadużywającego nasze organizmy, dusze i zasoby przyrody. O odkryciach macierzyństwa, rozczarowaniu relacjami towarzyskimi, budowaniu szklarni ze starych okien i jedzeniu warzyw z własnego ogrodu. Natalia zna prawdziwe oblicze - bynajmniej nie wyłącznie sielankowego - wiejskiego życia. Mówi o nim szczerze, ale też bardzo ceni sobie powrót do prostoty, którą wybrała. Unika wypraw do miasta, które dziś ją przytłacza. Pracuje online, żyje zgodnie z rytmem przyrody, z szacunkiem dla natury i dla swego ciała/umysłu. Na swoim Insta-blogu „ Poczuj się dobrze”  pokazuje uroki codziennej egzystencji z dala od miasta i zdrowotno-wellnessowe patenty, a na autorskim kanale YT rozwija  m.in . ogrodniczą pasję. Jak mówi: „Nie boję się romantyzować wiejskiego życia, bo to, jak opowiadamy o rzeczywistości - tworzy ją i kształtuje nasz do niej stosunek”.

Rozmowa między miastem, a wsią: ja w Warszawie, Ona - w podkrakowskim, drewnianym domu z dzikim ogrodem, tuż pod lasem. Dziennikarka, autorka książek i „influencerka życia w zgodzie z naturą” - Natalia Sosin-Krosnowska. Zaznała wielkiego świata, medialnej kariery i ekscytującego miejskiego pędu, by wrócić na wieś, gdzie dorastała.

Rodzice Natalii wyprowadzając się z Krakowa w latach 70. byli pionierami trendu pt. „ucieczka mieszczuchów na wieś”. Ich dorastająca córka w odruchu buntu z tej wsi wyjechała. Skończyła studia politologiczne i socjologiczne, zaznała warszawskiego życia, odbyła zagraniczne stypendia. Pracowała w prestiżowej prasie i telewizji (m.in. w redakcji zagranicznej Polsatu i jako prowadząca kolejne sezony autorskiego cyklu „Daleko od miast” dla Domo+). Jednak po narodzinach synka zdecydowała z mężem wrócić do miejscowości i starego domu pod lasem, w którym dorastała. Po drodze pisała książki o poszukiwaniu dobrego życia, które ilustrowały jej stopniowy egzystencjalny zwrot - reporterskie: "Cisza i spokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta" oraz „Rozmowy przy stole. O życiu na wsi, gotowaniu i miłości” oraz ostatnia poradnikowa pozycja „Poczuj się dobrze. 52 sposoby na poprawę jakości życia”.W podcaście rozmawiamy o buncie wobec skrajnie skomercjalizowanej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. O radości z dojrzałości, sprzeciwie wobec trybu życia nadużywającego nasze organizmy, dusze i zasoby przyrody. O odkryciach macierzyństwa, rozczarowaniu relacjami towarzyskimi, budowaniu szklarni ze starych okien i jedzeniu warzyw z własnego ogrodu. Natalia zna prawdziwe oblicze - bynajmniej nie wyłącznie sielankowego - wiejskiego życia. Mówi o nim szczerze, ale też bardzo ceni sobie powrót do prostoty, którą wybrała. Unika wypraw do miasta, które dziś ją przytłacza. Pracuje online, żyje zgodnie z rytmem przyrody, z szacunkiem dla natury i dla swego ciała/umysłu. Na swoim Insta-blogu „Poczuj się dobrze” pokazuje uroki codziennej egzystencji z dala od miasta i zdrowotno-wellnessowe patenty, a na autorskim kanale YT rozwija m.in. ogrodniczą pasję. Jak mówi: „Nie boję się romantyzować wiejskiego życia, bo to, jak opowiadamy o rzeczywistości - tworzy ją i kształtuje nasz do niej stosunek”.

Grażyna Plebanek
2023-06-12 07:00:00

Z pisarką Grażyną Plebanek, żyjąca między Warszawą a Brukselą, spotykamy się w drodze między krajami, językami, kulturami, by porozmawiać o dorastaniu na blokowiskach, genie wolności i włóczykijstwa, wychowywaniu chłopaków i przeglądaniu się w innych kobietach. Rozbójniczka, nomadka, opowiadaczka historii, pacyfistka zakochana w boksie i sztukach walk. Autorka takich książek, jak „Dziewczyny z Portofino”, „Nielegalne związki”, „Pani Furia”, czy najnowsza – „Madmuazelka”, w której zajmuje się kwestią dziedziczonej rodzinnej przemocy i odwagą, by stare wzorce przełamywać, kształtować siebie po swojemu. Urodziła się na warszawskiej Ochocie, wychowała w bloku na Stegnach razem z innymi dziewczynami z ulicy Portofino, z którymi wspólnie szukała dzikości oraz własnej niszy w opresyjnym świecie PRL-u i patriarchatu. – Szukałyśmy razem stref wolności i zapewniałyśmy sobie poczucie w tym naszym dziewczyńskim kółku, co podobnie opisałam w „Dziewczynach z Portofino”. I być może to jest wspaniała odskocznia, żeby robić inaczej – mówi w podcaście o latach, które ją ukształtowały. Ma ogromną potrzebę wolności i ciekawość świata. Nie utożsamia się z jednym miejscem, czy narodem, ale tęskni za ludźmi i poczuciem zadomowienia, które straciła, opuszczając wiele lat temu swój kraj. Żyje w kosmopolitycznym środowisku, w którym francuska elita kulturalna przeplata się z marokańskimi i kongijskimi sportowcami. Wierzy w nowe pokolenie i postuluje, by wsłuchiwać się w głosy dzieci i młodzieży. Przesłanie, z którym mnie po tej warszawskiej rozmowie zostawiła, brzmi: – Najważniejsze jest otwarcie się na drugiego człowieka, bez podziału na płcie.

Z pisarką Grażyną Plebanek, żyjąca między Warszawą a Brukselą, spotykamy się w drodze między krajami, językami, kulturami, by porozmawiać o dorastaniu na blokowiskach, genie wolności i włóczykijstwa, wychowywaniu chłopaków i przeglądaniu się w innych kobietach.

Rozbójniczka, nomadka, opowiadaczka historii, pacyfistka zakochana w boksie i sztukach walk. Autorka takich książek, jak „Dziewczyny z Portofino”, „Nielegalne związki”, „Pani Furia”, czy najnowsza – „Madmuazelka”, w której zajmuje się kwestią dziedziczonej rodzinnej przemocy i odwagą, by stare wzorce przełamywać, kształtować siebie po swojemu.

Urodziła się na warszawskiej Ochocie, wychowała w bloku na Stegnach razem z innymi dziewczynami z ulicy Portofino, z którymi wspólnie szukała dzikości oraz własnej niszy w opresyjnym świecie PRL-u i patriarchatu. – Szukałyśmy razem stref wolności i zapewniałyśmy sobie poczucie w tym naszym dziewczyńskim kółku, co podobnie opisałam w „Dziewczynach z Portofino”. I być może to jest wspaniała odskocznia, żeby robić inaczej – mówi w podcaście o latach, które ją ukształtowały.

Ma ogromną potrzebę wolności i ciekawość świata. Nie utożsamia się z jednym miejscem, czy narodem, ale tęskni za ludźmi i poczuciem zadomowienia, które straciła, opuszczając wiele lat temu swój kraj. Żyje w kosmopolitycznym środowisku, w którym francuska elita kulturalna przeplata się z marokańskimi i kongijskimi sportowcami. Wierzy w nowe pokolenie i postuluje, by wsłuchiwać się w głosy dzieci i młodzieży.

Przesłanie, z którym mnie po tej warszawskiej rozmowie zostawiła, brzmi: – Najważniejsze jest otwarcie się na drugiego człowieka, bez podziału na płcie.

Julia Wieniawa
2023-06-08 07:00:00

Z Julią Wieniawą - aktorką, wokalistką, influencerką, rozmawiamy o tym, jak żyje młoda dziewczyna, która udaje się jej zachować równowagę pomiędzy świadomym budowaniem swojego wizerunku w sieci, a prywatnym światem. Partnerem odcinka jest Samsung, producent smartfona Galaxy Z Flip4. Była nastolatką, kiedy zdobyła popularność grając w serialu. Dziś ma 25 lat i ponad dwa miliony obserwatorów na Instagramie. Jej życie jest nieustannie obserwowane i komentowane, ale Julia wciąż uważa, że przy wszystkich mankamentach to medium, nad którym ma w jakiś sposób kontrolę, bo pozwala jej świadomie kształtować swój wizerunek tak, jak chce i zachować autonomię, także tę materialną. Rozmawiamy o wczesnym wejściu w świat showbiznesu i sposobach na ocalenie autentyczności, kiedy każdy poddaje cię ocenie ( - Nie pójdę już beztrosko i spontanicznie na imprezę w Warszawie, bo rzeczywiście jestem pod ostrzałem ludzi i nieraz miałam sytuację, że ktoś mnie nagrywał z pod stołu - mówi.). O cenie, którą płaci się za popularność i o normalności, którą stara się zachować, a także jak radzi sobie z niepewnością i kryzysami. O dorastaniu w patchworkowej rodzinie i otoczeniu „babskiego klanu” (ma trzy przyrodnie siostry). O zaletach i wadach pracy z własną mamą-menadżerką, a także o tym, czego nauczyła się na paryskich kursach aktorskich Lee Strasberga. Czerpie radość z kroczenia własną drogą i odkrywania nowych rzeczy.

Z Julią Wieniawą - aktorką, wokalistką, influencerką, rozmawiamy o tym, jak żyje młoda dziewczyna, która udaje się jej zachować równowagę pomiędzy świadomym budowaniem swojego wizerunku w sieci, a prywatnym światem. Partnerem odcinka jest Samsung, producent smartfona Galaxy Z Flip4.

Była nastolatką, kiedy zdobyła popularność grając w serialu. Dziś ma 25 lat i ponad dwa miliony obserwatorów na Instagramie. Jej życie jest nieustannie obserwowane i komentowane, ale Julia wciąż uważa, że przy wszystkich mankamentach to medium, nad którym ma w jakiś sposób kontrolę, bo pozwala jej świadomie kształtować swój wizerunek tak, jak chce i zachować autonomię, także tę materialną.

Rozmawiamy o wczesnym wejściu w świat showbiznesu i sposobach na ocalenie autentyczności, kiedy każdy poddaje cię ocenie ( - Nie pójdę już beztrosko i spontanicznie na imprezę w Warszawie, bo rzeczywiście jestem pod ostrzałem ludzi i nieraz miałam sytuację, że ktoś mnie nagrywał z pod stołu - mówi.). O cenie, którą płaci się za popularność i o normalności, którą stara się zachować, a także jak radzi sobie z niepewnością i kryzysami. O dorastaniu w patchworkowej rodzinie i otoczeniu „babskiego klanu” (ma trzy przyrodnie siostry). O zaletach i wadach pracy z własną mamą-menadżerką, a także o tym, czego nauczyła się na paryskich kursach aktorskich Lee Strasberga. Czerpie radość z kroczenia własną drogą i odkrywania nowych rzeczy.

Ewa Farna
2023-06-01 07:00:00

Zainspirowana kampanią „Lekcje wartości” L’Oreal Paris z polsko-czeską piosenkarką Ewą Farną rozmawiam o dorastaniu na oczach świata, akceptacji siebie i radości ze swojego ciała. Jako Polka z czeskiego Zaolzia Ewa Farna dorastła pomiędzy krajami, językami, kulturami. Dziś potrafi czerpać z tego bogactwa pełnymi garściami. Kochająca rodzina dała jej solidną bazę i sprawiła, że dziś nie boi się sięgać po swoje. W rozmowie o tym, jak udało jej się przetrwać dojrzewanie od dziewczynki do świadomej siebie kobiety w showbiznesie, o pożytkach z psychoterapii, wrodzonej dyscyplinie pracy i głodzie nowych doświadczeń. O tym, jak wiele daje jej bycie na scenie, praca z muzyką i tekstami oraz dlaczego zdecydowała się mimo wszystko odłożyć to na chwilę, żeby zostać matką dwójki dzieci. Ewa opowiada także o tym, co oznaczało być nastolatką, a potem młodą kobietą, której krągłe ciało było nieustannie komentowane przez tabloidy. Rozmawiamy o terrorze doskonałości i umiejętności odpuszczania. O odkrywaniu zmysłowości i kobiecości, a także o nie zawsze łatwym macierzyństwie, które pozwoliło jej poczuć radość z tego, co ciało daje i jakie jest. – Moje ciało jest sprawne i działa. Co to za wspaniała maszyna, która nam tak wiernie służy, a my ją oceniamy tylko na podstawie tego, jak ona wygląda na Instagramie pod filtrem. To jest przede wszystkim coś, co ma nam służyć, a nie tylko wyglądać. A już na pewno nie po to, żeby wyglądać dla innych – mówi.

Zainspirowana kampanią „Lekcje wartości” L’Oreal Paris z polsko-czeską piosenkarką Ewą Farną rozmawiam o dorastaniu na oczach świata, akceptacji siebie i radości ze swojego ciała.

Jako Polka z czeskiego Zaolzia Ewa Farna dorastła pomiędzy krajami, językami, kulturami. Dziś potrafi czerpać z tego bogactwa pełnymi garściami. Kochająca rodzina dała jej solidną bazę i sprawiła, że dziś nie boi się sięgać po swoje. W rozmowie o tym, jak udało jej się przetrwać dojrzewanie od dziewczynki do świadomej siebie kobiety w showbiznesie, o pożytkach z psychoterapii, wrodzonej dyscyplinie pracy i głodzie nowych doświadczeń. O tym, jak wiele daje jej bycie na scenie, praca z muzyką i tekstami oraz dlaczego zdecydowała się mimo wszystko odłożyć to na chwilę, żeby zostać matką dwójki dzieci. Ewa opowiada także o tym, co oznaczało być nastolatką, a potem młodą kobietą, której krągłe ciało było nieustannie komentowane przez tabloidy. Rozmawiamy o terrorze doskonałości i umiejętności odpuszczania. O odkrywaniu zmysłowości i kobiecości, a także o nie zawsze łatwym macierzyństwie, które pozwoliło jej poczuć radość z tego, co ciało daje i jakie jest. – Moje ciało jest sprawne i działa. Co to za wspaniała maszyna, która nam tak wiernie służy, a my ją oceniamy tylko na podstawie tego, jak ona wygląda na Instagramie pod filtrem. To jest przede wszystkim coś, co ma nam służyć, a nie tylko wyglądać. A już na pewno nie po to, żeby wyglądać dla innych – mówi.

Magdalena Siwecka
2023-05-29 07:00:00

Magdalena Siwecka na co dzień pracuje z życiem i śmiercią. Historyczka sztuki i promotorka kultury została tancerką flamenco, ale też zajmuje się wspieraniem ludzi, którzy tracą ukochane zwierzęta i działa w kolektywie przy Instytucie Dobrej Śmierci. Magdę Siwecką znam od lat, jeszcze z dorastania na naszej rodzinnej Warmii i ze studiów na warszawskiej historii sztuki. Od dziecka tańczyła, coraz bardziej profesjonalnie, aż trafiła na swoją formę tanecznego wyrazu, flamenco, które tańczy dziś na scenie i którego uczy inne kobiety. – Tańcząc flamenco, sięgam do najgłębszych swoich warstw i tańczę to, czego nie mogę wypowiedzieć. Nie umiem, nie potrafię albo nawet czasem nie chcę, bo nie wszystko trzeba nazywać. Kiedy tańczę, to się dzieje w sposób naturalny. To po prostu płynie – mówi. Po latach pracy w promocji kultury podjęła pracę we francuskim projekcie i firmie, która zajmuje się pochówkiem zwierząt domowych oraz wspieraniem ich opiekunów w momencie straty. Uczestniczy też w kolektywie wspierającym działania Instytutu Dobrej Śmierci, założonego przez Annę Franczak, który uczy innych radzić sobie ze stratami, odchodzeniem, istnieniem śmierci w naszym życiu tak mocno zanurzonym dziś w konsumpcji, przyjemności i wyparciu tego, co nie jest „ładne i miłe”. Z Magdalena rozmawiamy o splątaniu życia i śmierci, szukaniu prawdy w tańcu, radzeniu sobie z odchodzeniem najbliższych i przeżywaniu osobistej żałoby oraz sięganiu po pełne pasji życie. O odkrywaniu żywej, mocnej, dojrzałej kobiecości w ruchu i o wspólnocie kobiet tańczących wspólnie flamenco. Jak mówi Magda, „kobieta we flamenco przede wszystkim jest odważna”. –Dlatego, że nawet jeżeli jest słaba, jeżeli się czegoś boi podskórnie, to się z tym mierzy. Może nie od razu, może nie dziś, może za miesiąc, może za pół roku, ale ta odwaga prowadzi. Kobieta we flamenco jest taka, jakie my jesteśmy. I wiek też nie jest tutaj ważny. A nawet lepiej być starą tancerką flamenco. Bo im więcej dojrzałości w tym tańcu, tym więcej jest w nim prawdy do podzielenia się ze światem.

Magdalena Siwecka na co dzień pracuje z życiem i śmiercią. Historyczka sztuki i promotorka kultury została tancerką flamenco, ale też zajmuje się wspieraniem ludzi, którzy tracą ukochane zwierzęta i działa w kolektywie przy Instytucie Dobrej Śmierci.

Magdę Siwecką znam od lat, jeszcze z dorastania na naszej rodzinnej Warmii i ze studiów na warszawskiej historii sztuki. Od dziecka tańczyła, coraz bardziej profesjonalnie, aż trafiła na swoją formę tanecznego wyrazu, flamenco, które tańczy dziś na scenie i którego uczy inne kobiety. – Tańcząc flamenco, sięgam do najgłębszych swoich warstw i tańczę to, czego nie mogę wypowiedzieć. Nie umiem, nie potrafię albo nawet czasem nie chcę, bo nie wszystko trzeba nazywać. Kiedy tańczę, to się dzieje w sposób naturalny. To po prostu płynie – mówi.

Po latach pracy w promocji kultury podjęła pracę we francuskim projekcie i firmie, która zajmuje się pochówkiem zwierząt domowych oraz wspieraniem ich opiekunów w momencie straty. Uczestniczy też w kolektywie wspierającym działania Instytutu Dobrej Śmierci, założonego przez Annę Franczak, który uczy innych radzić sobie ze stratami, odchodzeniem, istnieniem śmierci w naszym życiu tak mocno zanurzonym dziś w konsumpcji, przyjemności i wyparciu tego, co nie jest „ładne i miłe”.

Z Magdalena rozmawiamy o splątaniu życia i śmierci, szukaniu prawdy w tańcu, radzeniu sobie z odchodzeniem najbliższych i przeżywaniu osobistej żałoby oraz sięganiu po pełne pasji życie. O odkrywaniu żywej, mocnej, dojrzałej kobiecości w ruchu i o wspólnocie kobiet tańczących wspólnie flamenco. Jak mówi Magda, „kobieta we flamenco przede wszystkim jest odważna”. –Dlatego, że nawet jeżeli jest słaba, jeżeli się czegoś boi podskórnie, to się z tym mierzy. Może nie od razu, może nie dziś, może za miesiąc, może za pół roku, ale ta odwaga prowadzi. Kobieta we flamenco jest taka, jakie my jesteśmy. I wiek też nie jest tutaj ważny. A nawet lepiej być starą tancerką flamenco. Bo im więcej dojrzałości w tym tańcu, tym więcej jest w nim prawdy do podzielenia się ze światem.

Maria Dębska
2023-05-25 07:00:00

W specjalnym odcinku „Jak ona to robi”, nagranym w partnerstwie z L’Oreal Paris w związku z kampanią „Lekcje wartości”, aktorka Maria Dębska opowiada o zakrętach na życiowej i zawodowej ścieżce, szukaniu własnego głosu i własnej wersji kobiecości. To rozmowa o dorastaniu w świecie muzyki i zaskakującym wyborze szkoły filmowej. O zmaganiu się ze wstydem, który jest nam kulturowo narzucany w dzieciństwie. O nauce samoakceptacji, potrzebie budowania siebie na własnych prawach, wyzwalaniu się z definicji narzucanych kobietom przez męskie spojrzenie i patriarchalny porządek. O sile czerpanej z wielopokoleniowej rodziny i bliskości z matką, reżyserką Kingą Dębską, z którą razem „dorastały” twórczo do życia filmowego (Maria: – Ona zawsze się godziła na moje odpały, nowe pomysły, na moje życie i na mnie. Jako kobieta była niezwykle odważna, niezwykle ciepła i łączyła w sobie totalne sprzeczności. Myślę, że mam to też gdzieś po niej). Z moją rozmówczynią przyglądamy się temu, co osadziło się w niej jako człowieku po kolejnych rolach i doświadczeniach zawodowych. Za najmocniejsze, najgłębsze spotkanie z postacią uważa szansę na wcielenie się w Kalinę Jędrusik w filmie „Bo we mnie jest seks”. – Kalina nauczyła mnie bardzo, bardzo dużo o mnie, o mojej kobiecości, o tym czego ja chcę w życiu, bardzo dużo o tym zawodzie, bo po raz pierwszy zagrałam aktorkę. Pozwoliła zwalczyć mi nieśmiałość. Przygotowując się do tego filmu, zadałam sobie dużo pytań w ogóle o kobiecość, seksualność, wizerunek – opowiada Marysia. Przyznaje, że jak dotąd, kolejne ważne etapy w jej życiu definiują kobiety, a nie mężczyźni. Siostrzeństwo, wspólnota z innymi kobietami, przeglądanie się w nich to wartości, które są dla Marii Dębskiej ważne.

W specjalnym odcinku „Jak ona to robi”, nagranym w partnerstwie z L’Oreal Paris w związku z kampanią „Lekcje wartości”, aktorka Maria Dębska opowiada o zakrętach na życiowej i zawodowej ścieżce, szukaniu własnego głosu i własnej wersji kobiecości.

To rozmowa o dorastaniu w świecie muzyki i zaskakującym wyborze szkoły filmowej. O zmaganiu się ze wstydem, który jest nam kulturowo narzucany w dzieciństwie. O nauce samoakceptacji, potrzebie budowania siebie na własnych prawach, wyzwalaniu się z definicji narzucanych kobietom przez męskie spojrzenie i patriarchalny porządek. O sile czerpanej z wielopokoleniowej rodziny i bliskości z matką, reżyserką Kingą Dębską, z którą razem „dorastały” twórczo do życia filmowego (Maria: – Ona zawsze się godziła na moje odpały, nowe pomysły, na moje życie i na mnie. Jako kobieta była niezwykle odważna, niezwykle ciepła i łączyła w sobie totalne sprzeczności. Myślę, że mam to też gdzieś po niej).

Z moją rozmówczynią przyglądamy się temu, co osadziło się w niej jako człowieku po kolejnych rolach i doświadczeniach zawodowych. Za najmocniejsze, najgłębsze spotkanie z postacią uważa szansę na wcielenie się w Kalinę Jędrusik w filmie „Bo we mnie jest seks”. – Kalina nauczyła mnie bardzo, bardzo dużo o mnie, o mojej kobiecości, o tym czego ja chcę w życiu, bardzo dużo o tym zawodzie, bo po raz pierwszy zagrałam aktorkę. Pozwoliła zwalczyć mi nieśmiałość. Przygotowując się do tego filmu, zadałam sobie dużo pytań w ogóle o kobiecość, seksualność, wizerunek – opowiada Marysia. Przyznaje, że jak dotąd, kolejne ważne etapy w jej życiu definiują kobiety, a nie mężczyźni. Siostrzeństwo, wspólnota z innymi kobietami, przeglądanie się w nich to wartości, które są dla Marii Dębskiej ważne.

Monika Drożyńska
2023-05-15 07:00:00

Gościnią podcastu Anny Sańczuk jest artystka, hafciarka, aktywistka, performerka „pisząca nicią”, mama Tymka. Podsłuchuje i analizuje język codzienności, który przenosi na tkaninę i w ten sposób opisuje naszą kondycję. Ludzką, polską, kobiecą. Urodzona w Gorlicach, tworząca w Krakowie. Uważa się za kontynuatorkę linii kobiecych głosów, które od stuleci emancypują się poprzez haft i szycie. Zaczęła od robienia ciuchów, kocha vintage i modę, jako bezpieczną sferę dla artystki, pozwalającą wcielać się w role, uwalniać ukryte moce. Opowiada o tym, czego się boi, ale i o tym, co ją buduje jako artystkę i kobietę. O tkaninach z wersalki, dziurawych rajtkach, słabości do butów ( "Dziś preferuję wygodne sneakersy, a obcasy zakładam tylko na rower”), spożywczych kolczykach do zjedzenia. O problemach finansowych związanych z wyborem życia "ze sztuki", o romansie z haftem, który przerodził się w stabilny związek, o kolektywnym haftowaniu i grupowym śmiechu. - Wspólne śmianie się to dla mnie największe duchowe doświadczenie - mówi artystka. - Buduje wspólnotę bez słów, opartą na podobnych wibracjach, i jest dowodem na prawdziwą bliskość. Do śmiechu i namysłu - rozmowa z Moniką Drożyńską.

Gościnią podcastu Anny Sańczuk jest artystka, hafciarka, aktywistka, performerka „pisząca nicią”, mama Tymka. Podsłuchuje i analizuje język codzienności, który przenosi na tkaninę i w ten sposób opisuje naszą kondycję. Ludzką, polską, kobiecą.

Urodzona w Gorlicach, tworząca w Krakowie. Uważa się za kontynuatorkę linii kobiecych głosów, które od stuleci emancypują się poprzez haft i szycie. Zaczęła od robienia ciuchów, kocha vintage i modę, jako bezpieczną sferę dla artystki, pozwalającą wcielać się w role, uwalniać ukryte moce. Opowiada o tym, czego się boi, ale i o tym, co ją buduje jako artystkę i kobietę. O tkaninach z wersalki, dziurawych rajtkach, słabości do butów ( "Dziś preferuję wygodne sneakersy, a obcasy zakładam tylko na rower”), spożywczych kolczykach do zjedzenia. O problemach finansowych związanych z wyborem życia "ze sztuki", o romansie z haftem, który przerodził się w stabilny związek, o kolektywnym haftowaniu i grupowym śmiechu. - Wspólne śmianie się to dla mnie największe duchowe doświadczenie - mówi artystka. - Buduje wspólnotę bez słów, opartą na podobnych wibracjach, i jest dowodem na prawdziwą bliskość.

Do śmiechu i namysłu - rozmowa z Moniką Drożyńską.

Sylwia Chutnik
2023-05-01 07:00:00

Trzeci sezon podcastu Anny Sańczuk „Jak ona to robi” otwiera Sylwia Chutnik. Doktoressa z różową grzywką, pisarka i niezmordowana aktywistka rozliczne zajęcia łączy dwoma słowami, które sobie po angielsku wytatuowała: „czytanie” i „pisanie”. Rozmawiamy nie tylko o tym, jak ona to robi, ale też, po co to robi. I o tym, jak dorastała do punka, feminizmu i literatury Córka Grażyny i Krzysztofa, wnuczka Ziuty i Basi, matka Bruna, właścicielka giętkiego języka i walecznego serca opowiada o szukaniu kolorów nawet w ciemnościach, układaniu słów i papierowych kolaży ze starych gazet oraz o tym, jak została Madonnolożką (od piosenkarki Madonny, nie od NMP). Z wykształcenia kulturoznawczyni, z działania: pisarka, felietonistka, badaczka, wykladowczyni, popularyzatorka literatury (m.in. nieodżałowany „Barłóg Literacki” z Karoliną Sulej), działaczka społeczna (Fundacja Mama, działania na rzecz środowiska queerowego), wokalistka (kapele „Zimny maj” i „Szczurze plemię”), przewodniczka warszawska. Z charakteru: raptuska, pracusia, mentalna prymuska, punkówa w różowym tiulu. A przy okazji trendsetterka-podkaściara, bo to ona wymyśliła podcasty, kiedy jako uczennica drugiej klasy podstawówki wraz z siostrą cioteczną nagrywała na kasety magnetofonowe audycje „Głupoty za 100 złotych”. W tym odcinku podcastu znajdziecie m.in. odpowiedzi na pytania: • Kiedy Sylwia poznała litery? • Czym jest Przenośny Warsztat Terapii Zajęciowej Sylwii Ch.? • Jakie są pożytki z coming outu i dlaczego nie zostanie „Naczelną Lesbą Polskiej Kultury”? • Dlaczego ekonomia w życiu kobiety jest ważna? • Jak nie oszaleć w kulturze neoliberalizmu, zapracowując się do wyniszczenia? • Czemu warto czytać poezję w czas pokoju i zamętu? Kolejne odcinki „Jak ona to robi” z Sylwią - w planach!

Trzeci sezon podcastu Anny Sańczuk „Jak ona to robi” otwiera Sylwia Chutnik. Doktoressa z różową grzywką, pisarka i niezmordowana aktywistka rozliczne zajęcia łączy dwoma słowami, które sobie po angielsku wytatuowała: „czytanie” i „pisanie”. Rozmawiamy nie tylko o tym, jak ona to robi, ale też, po co to robi. I o tym, jak dorastała do punka, feminizmu i literatury

Córka Grażyny i Krzysztofa, wnuczka Ziuty i Basi, matka Bruna, właścicielka giętkiego języka i walecznego serca opowiada o szukaniu kolorów nawet w ciemnościach, układaniu słów i papierowych kolaży ze starych gazet oraz o tym, jak została Madonnolożką (od piosenkarki Madonny, nie od NMP).

Z wykształcenia kulturoznawczyni, z działania: pisarka, felietonistka, badaczka, wykladowczyni, popularyzatorka literatury (m.in. nieodżałowany „Barłóg Literacki” z Karoliną Sulej), działaczka społeczna (Fundacja Mama, działania na rzecz środowiska queerowego), wokalistka (kapele „Zimny maj” i „Szczurze plemię”), przewodniczka warszawska. Z charakteru: raptuska, pracusia, mentalna prymuska, punkówa w różowym tiulu. A przy okazji trendsetterka-podkaściara, bo to ona wymyśliła podcasty, kiedy jako uczennica drugiej klasy podstawówki wraz z siostrą cioteczną nagrywała na kasety magnetofonowe audycje „Głupoty za 100 złotych”.

W tym odcinku podcastu znajdziecie m.in. odpowiedzi na pytania:

• Kiedy Sylwia poznała litery?

• Czym jest Przenośny Warsztat Terapii Zajęciowej Sylwii Ch.?

• Jakie są pożytki z coming outu i dlaczego nie zostanie „Naczelną Lesbą Polskiej Kultury”?

• Dlaczego ekonomia w życiu kobiety jest ważna?

• Jak nie oszaleć w kulturze neoliberalizmu, zapracowując się do wyniszczenia?

• Czemu warto czytać poezję w czas pokoju i zamętu?

Kolejne odcinki „Jak ona to robi” z Sylwią - w planach!

Karina Królak
2023-01-02 06:00:00

W finałowym odcinku 2. serii podcastu „Jak ona to robi” rozmawiam z Kariną Królak - wieczną eksperymentatorką, recyklingową projektantką, która przetwarza odpadki cywilizacji na zjawiskową biżuterię i akcesoria. Świadomie wybrała życie na uboczu rozpędzonego świata - między pracownią, ogrodem, a długimi podróżami. Karina wzięła się z morza, nad nim się wychowała i może dlatego najpełniej odnajduje się w żywiole wody. Z pasją nurkuje w rożnych miejscach świata, a kiedy podróżuje, często wybiera wyspy. Przy okazji obserwuje od wielu lat, jak pod wpływem ludzkich działań niszczeje morska fauna, bo ekologia jej konik. Podwodna natura, tak samo, jak pływające po oceanach odpadki naszej cywilizacji (Plastikowe butelki! Szczątki sieci rybackich!) często inspirują jej biżuteryjną twórczość. Jak mówi: - Tam gdzie ktoś widzi śmieci, ja często znajduję skarby. To pionierka recyklingowej twórczości nie tylko w Polsce, wciąż wierna przetwarzaniu surowców wtórnych w sztukę użytkową. Szpera po fabrykach w poszukiwaniu przemysłowych odpadków, eksperymentuje z materiałami i technologiami - topiąc, paląc, miażdżąc, klejąc by uzyskać frapujące formy. Od początku brała udział w rozmaitych „twórczo-przetwórczych” festiwalach od Polski po Japonię (gdzie do dziś ma wiernych fanów), w legendarnych warszawskich „Przetworach” i francuskim Braderie des’Art. Pokazywała swoją twórczość w galeriach sztuki i na pokazach mody. Zapraszana na Fashion Week w Panamie, mediolańskie targi designu, ale i małe rzemieślnicze imprezy. Jej kreatywność jest nieokiełznana. Pracowała jako charakteryzatorka filmowa i producentka sesji, wciąż zdarza jej się działać przy reklamowych mock-up’ach (wytwarzaniu fantazyjnych rekwizytów i makiet 3D). Razem ze wspólniczką Patką Smirnoff tworzą zjawiskowe ozdobne instalacje-ogrody ze starych plastikowych butelek i pierzaste lampy ze słomek, prowadzą recyklingowi-artystyczne warsztaty i edukują innych ekologicznie oraz twórczo. Karina jest niespotykanie pogodną i spokojną osobą, żyje w swoim rytmie, lokalnie. Spędza godziny ślęcząc nad projektami w pracowni na warszawskiej Pradze, starej dzielnicy wciąż zawieszonej pomiędzy rozpadem, a gentryfikacją. - Kocham to miejsce, tutaj ciągle można poczuć prawdę życia - stwierdza. - Nawet jeśli ona nie jest bardzo glamour, to sprawia, że jesteśmy tu bliżej siebie. Dla równowagi grzebie w ziemi, hoduje kwiaty w przydomowym ogródku, a co jakiś czas wyjeżdża w długą podróż, która bywa, że zamienia się w wielomiesięczne pomieszkiwanie w różnych zakątkach świata. Funkcjonuje w otoczeniu małego sprawdzonego grona przyjaciół i rodziny, ma wierne klientki i klientów, którzy od ponad 20 lat zamawiają u niej unikalne biżuteryjne dzieła. Świat zmierza być może w złym kierunku, ale Karina „robi swoje”. Pomalutku, konsekwentnie, otaczając się ludziom podobnym sobie, realizując małe cele, starając się „czynić dobro” na swoją skalę. Może dlatego zaskakuje mnie stwierdzeniem: - Nie boję się przyszłości. I tego na pewno możemy jej pozazdrościć!

W finałowym odcinku 2. serii podcastu „Jak ona to robi” rozmawiam z Kariną Królak - wieczną eksperymentatorką, recyklingową projektantką, która przetwarza odpadki cywilizacji na zjawiskową biżuterię i akcesoria. Świadomie wybrała życie na uboczu rozpędzonego świata - między pracownią, ogrodem, a długimi podróżami.

Karina wzięła się z morza, nad nim się wychowała i może dlatego najpełniej odnajduje się w żywiole wody. Z pasją nurkuje w rożnych miejscach świata, a kiedy podróżuje, często wybiera wyspy. Przy okazji obserwuje od wielu lat, jak pod wpływem ludzkich działań niszczeje morska fauna, bo ekologia jej konik. Podwodna natura, tak samo, jak pływające po oceanach odpadki naszej cywilizacji (Plastikowe butelki! Szczątki sieci rybackich!) często inspirują jej biżuteryjną twórczość. Jak mówi: - Tam gdzie ktoś widzi śmieci, ja często znajduję skarby.

To pionierka recyklingowej twórczości nie tylko w Polsce, wciąż wierna przetwarzaniu surowców wtórnych w sztukę użytkową. Szpera po fabrykach w poszukiwaniu przemysłowych odpadków, eksperymentuje z materiałami i technologiami - topiąc, paląc, miażdżąc, klejąc by uzyskać frapujące formy. Od początku brała udział w rozmaitych „twórczo-przetwórczych” festiwalach od Polski po Japonię (gdzie do dziś ma wiernych fanów), w legendarnych warszawskich „Przetworach” i francuskim Braderie des’Art. Pokazywała swoją twórczość w galeriach sztuki i na pokazach mody. Zapraszana na Fashion Week w Panamie, mediolańskie targi designu, ale i małe rzemieślnicze imprezy. Jej kreatywność jest nieokiełznana. Pracowała jako charakteryzatorka filmowa i producentka sesji, wciąż zdarza jej się działać przy reklamowych mock-up’ach (wytwarzaniu fantazyjnych rekwizytów i makiet 3D). Razem ze wspólniczką Patką Smirnoff tworzą zjawiskowe ozdobne instalacje-ogrody ze starych plastikowych butelek i pierzaste lampy ze słomek, prowadzą recyklingowi-artystyczne warsztaty i edukują innych ekologicznie oraz twórczo.


Karina jest niespotykanie pogodną i spokojną osobą, żyje w swoim rytmie, lokalnie. Spędza godziny ślęcząc nad projektami w pracowni na warszawskiej Pradze, starej dzielnicy wciąż zawieszonej pomiędzy rozpadem, a gentryfikacją. - Kocham to miejsce, tutaj ciągle można poczuć prawdę życia - stwierdza. - Nawet jeśli ona nie jest bardzo glamour, to sprawia, że jesteśmy tu bliżej siebie.

Dla równowagi grzebie w ziemi, hoduje kwiaty w przydomowym ogródku, a co jakiś czas wyjeżdża w długą podróż, która bywa, że zamienia się w wielomiesięczne pomieszkiwanie w różnych zakątkach świata. Funkcjonuje w otoczeniu małego sprawdzonego grona przyjaciół i rodziny, ma wierne klientki i klientów, którzy od ponad 20 lat zamawiają u niej unikalne biżuteryjne dzieła.

Świat zmierza być może w złym kierunku, ale Karina „robi swoje”. Pomalutku, konsekwentnie, otaczając się ludziom podobnym sobie, realizując małe cele, starając się „czynić dobro” na swoją skalę. Może dlatego zaskakuje mnie stwierdzeniem: - Nie boję się przyszłości.

I tego na pewno możemy jej pozazdrościć!


Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie