Jak ona to robi

Anna Sańczuk spotyka się z kobietami, które wybierają własną drogę. Jak radzą sobie z kryzysami? Co tracą, a co zyskują? Skąd czerpią energię do działania?


Odcinki od najnowszych:

Patrycja Wanat
2022-12-19 06:00:00

Dziennikarka, zielarka, opiekunka zwierząt - tak siebie przedstawia dziś, żyjąc odi kilku lat między francuską wioską, a kulturalną Warszawą. Tam sadzi pomidory i opiekuje się zwierzęcym stadem, tu opowiada w radiu o kinie i prowadzi filmowe pokazy. Od niedawna znów prowadzi w radiu TOK FM Magazyn Filmowy „Do zobaczenia”, ale centrum jej życia jest dzisiaj w środkowej Francji, w wiejskim gospodarstwie, które prowadzi ze swoim francusko-hiszpańskim mężem Xavierem Cordente - operatorem i montażystą. Czerwone dywany festiwali w Cannes, Wenecji, Berlinie zamieniła na wiejską codzienność. Karmienie kur, życie w ludzko zwierzęcym stadzie z przygarniętym psami i kotami, uprawę warzyw i ogrodu, uczestniczenie w życiu lokalnej małej wspólnoty „z dala od szosy”. Rozmawiamy o zawodowym wypaleniu i zawrotnym tempie miejskiego życia, które pchnęły ją do decyzji o całkowitej zmiany dotychczasowego modelu funkcjonowania. Mówimy o rozkoszach i wyzwaniach bycia w równoległych światach : w rytmie natury i prowincji na zmianę z pogonią wielkomiejskich atrakcji i intensywnej pracy w mediach. O kryzysie w zawodzie dziennikarskim i cenie, jaką za to płacimy my: dziennikarki i dziennikarze. Ale i o tym, dlaczego do końca nie potrafiła porzucić radia i filmowych rozmów. W naszej rozmowie pojawi się małżeńska spółka producencka, wnikanie w inną kulturę, eksperymenty z nowymi obszarami zawodowymi, ekologiczna wrażliwość, miłość do kultury i do natury, potrzeba zwolnienia i tęsknota za głębokim kontaktem z drugim człowiekiem i osobami pozaludzkimi. Z naszego spotkania zapamiętam wezwanie Patrycji, które mogłoby być naszym społecznym mottem: Patrzmy na siebie, dostrzegajmy innego, nie bójmy się patrzeć sobie w oczy i uśmiechać się do siebie”.

Dziennikarka, zielarka, opiekunka zwierząt - tak siebie przedstawia dziś, żyjąc odi kilku lat między francuską wioską, a kulturalną Warszawą. Tam sadzi pomidory i opiekuje się zwierzęcym stadem, tu opowiada w radiu o kinie i prowadzi filmowe pokazy.

Od niedawna znów prowadzi w radiu TOK FM Magazyn Filmowy „Do zobaczenia”, ale centrum jej życia jest dzisiaj w środkowej Francji, w wiejskim gospodarstwie, które prowadzi ze swoim francusko-hiszpańskim mężem Xavierem Cordente - operatorem i montażystą. Czerwone dywany festiwali w Cannes, Wenecji, Berlinie zamieniła na wiejską codzienność. Karmienie kur, życie w ludzko zwierzęcym stadzie z przygarniętym psami i kotami, uprawę warzyw i ogrodu, uczestniczenie w życiu lokalnej małej wspólnoty „z dala od szosy”.

Rozmawiamy o zawodowym wypaleniu i zawrotnym tempie miejskiego życia, które pchnęły ją do decyzji o całkowitej zmiany dotychczasowego modelu funkcjonowania. Mówimy o rozkoszach i wyzwaniach bycia w równoległych światach : w rytmie natury i prowincji na zmianę z pogonią wielkomiejskich atrakcji i intensywnej pracy w mediach. O kryzysie w zawodzie dziennikarskim i cenie, jaką za to płacimy my: dziennikarki i dziennikarze. Ale i o tym, dlaczego do końca nie potrafiła porzucić radia i filmowych rozmów.

W naszej rozmowie pojawi się małżeńska spółka producencka, wnikanie w inną kulturę, eksperymenty z nowymi obszarami zawodowymi, ekologiczna wrażliwość, miłość do kultury i do natury, potrzeba zwolnienia i tęsknota za głębokim kontaktem z drugim człowiekiem i osobami pozaludzkimi. Z naszego spotkania zapamiętam wezwanie Patrycji, które mogłoby być naszym społecznym mottem: Patrzmy na siebie, dostrzegajmy innego, nie bójmy się patrzeć sobie w oczy i uśmiechać się do siebie”.

Magda Hueckel
2022-12-05 06:00:00

Magda potrafi klątwy zamieniać w dary. Nie boi się mówić o trudnych prawdach ludzkiej egzystencji: chorobie i cierpieniu, ale bolesne doświadczenia tylko podsycają jej nieposkromiony apetyt na życie, ludzi, podróże po świecie i sztukę. Fotografka (również teatralna), artystka wizualna, czasem scenarzystka, założycielka fundacji „Zdejmij Klątwę”. No i mama dwóch synów: Leo i Teo. Poznałyśmy się z Magdą Hueckel, kiedy została bohaterką jednego z pierwszych moich tekstów cyklu „Autoportret” dla świeżo ujawnionego na polskim rynku „Vogue’a”. Za sobą ma: studia na malarstwie w gdańskiej ASP, podróże ma kraniec świata z plecakiem, narodziny syna z nieuleczalną chorobą, nominację do Oscara, raka piersi i mastektomię, kilka filmów, dwa albumy fotograficzne, niezliczone wystawy i wyprodukowanie płyty z kołysankami. A także założenie fundacji, która wraz z siecią podobnych instytucji szuka lekarstwa na syndrom CCHS - Congenital Central Hypoventilation Syndrome (tzw. „Klątwa Ondyny), który u śpiących dotkniętych chorobą „wyłącza” oddychanie. Przede wszystkim jednak, we wszystkich swoich działaniach i przygodach jest artystką. Twierdzi, że sztuka dosłownie uratowała jej życie. I ta, którą wchłania czytając, słuchając, oglądając i ta, którą tworzy i której używa do przepracowywania własnych emocji i doświadczeń. Przygląda się w niej ciału, najczęściej własnemu, kobiecemu, połączonemu w tajemniczy sposób z naturą, która dla niej jest zawsze miejscem zasilania, podobnie jak medytacja Vipassany. Zapraszamy z Magdą na rozmowę o momentach bólu i sile, którą można wynieść z tego ciemnego miejsca. O uporze, determinacji, ale i energii złości, która czasem wydobywa nas na powierzchnię. O ładowaniu się śmiechem, ludźmi, przyjaźniach i wyprawach do Afryki. O macierzyństwie i pracy. I o miłości.

Magda potrafi klątwy zamieniać w dary. Nie boi się mówić o trudnych prawdach ludzkiej egzystencji: chorobie i cierpieniu, ale bolesne doświadczenia tylko podsycają jej nieposkromiony apetyt na życie, ludzi, podróże po świecie i sztukę. Fotografka (również teatralna), artystka wizualna, czasem scenarzystka, założycielka fundacji „Zdejmij Klątwę”. No i mama dwóch synów: Leo i Teo.

Poznałyśmy się z Magdą Hueckel, kiedy została bohaterką jednego z pierwszych moich tekstów cyklu „Autoportret” dla świeżo ujawnionego na polskim rynku „Vogue’a”. Za sobą ma: studia na malarstwie w gdańskiej ASP, podróże ma kraniec świata z plecakiem, narodziny syna z nieuleczalną chorobą, nominację do Oscara, raka piersi i mastektomię, kilka filmów, dwa albumy fotograficzne, niezliczone wystawy i wyprodukowanie płyty z kołysankami. A także założenie fundacji, która wraz z siecią podobnych instytucji szuka lekarstwa na syndrom CCHS - Congenital Central Hypoventilation Syndrome (tzw. „Klątwa Ondyny), który u śpiących dotkniętych chorobą „wyłącza” oddychanie.

Przede wszystkim jednak, we wszystkich swoich działaniach i przygodach jest artystką. Twierdzi, że sztuka dosłownie uratowała jej życie. I ta, którą wchłania czytając, słuchając, oglądając i ta, którą tworzy i której używa do przepracowywania własnych emocji i doświadczeń. Przygląda się w niej ciału, najczęściej własnemu, kobiecemu, połączonemu w tajemniczy sposób z naturą, która dla niej jest zawsze miejscem zasilania, podobnie jak medytacja Vipassany.

Zapraszamy z Magdą na rozmowę o momentach bólu i sile, którą można wynieść z tego ciemnego miejsca. O uporze, determinacji, ale i energii złości, która czasem wydobywa nas na powierzchnię. O ładowaniu się śmiechem, ludźmi, przyjaźniach i wyprawach do Afryki. O macierzyństwie i pracy. I o miłości.

Dominika Buczak
2022-11-21 06:00:00

Dominika to dziewczyna ze słów. I z Placu Konstytucji w Warszawie, choć urodzona w małym miasteczku. Dziennikarka, która została pisarką po to, by opowiadać kobiece doświadczenia i herstorie zderzone z bezwzględną Historią oraz feministka wychowująca dwóch synów Pierwszych 10 lat spędziła w maleńkiej miejscowości górniczej Brzeszcze, potem była piękna śląska Pszczyna - pierwszy test na obcość, krakowska polonistyka przeprowadziła ją do Warszawy, którą uważa za „swoje miejsce”. Jej pierwsza książka „Plac Konstytucji” i jej bohaterka dokonująca społecznego awansu, Mania Pabisiak, z tego miasta wyrosła, podobnie jak kolejna część tej kobiecej sagi „Dziewczyny z placu” (nominowane do nagrody Gryfii). W „Całym pięknie świata” przygląda się powojennym losom kobiet z polskiej i niemieckiej rodziny, zmuszonych do życia pod wspólnym dachem na tzw. Ziemiach odzyskanych, bada powojenne kobiece traumy, nigdy niewypowiedziane i nieopowiedziane. Rozmawiamy o wyzwalaniu się z tego „co należy” do tego „co się pragnie”. O szkolnych wiejskich bibliotekach, i wielkomiejskich rozrywkach. O dorastaniu z osobą niepełnosprawną, co zaowocowało wyczuleniem na wszelkie wykluczenia, krzywdę mniejszości i m.in. zbiorem rozmów „Gejdar” napisanych z Mike’m Urbaniakiem - swego czasu pionierskim dziełem odkrywającym doświadczenia i potrzeby osób z queerowym backgroundem. O stawianiu się pisarką i feministyczną mamą chłopców w świecie, w którym patriarchat jest więzieniem dla wszystkich płci. Moja bohaterka to osoba pełna jasności, dobrej energii, którą daje dobra rodzina - bierzmy z tego, bo warto.

Dominika to dziewczyna ze słów. I z Placu Konstytucji w Warszawie, choć urodzona w małym miasteczku. Dziennikarka, która została pisarką po to, by opowiadać kobiece doświadczenia i herstorie zderzone z bezwzględną Historią oraz feministka wychowująca dwóch synów

Pierwszych 10 lat spędziła w maleńkiej miejscowości górniczej Brzeszcze, potem była piękna śląska Pszczyna - pierwszy test na obcość, krakowska polonistyka przeprowadziła ją do Warszawy, którą uważa za „swoje miejsce”. Jej pierwsza książka „Plac Konstytucji” i jej bohaterka dokonująca społecznego awansu, Mania Pabisiak, z tego miasta wyrosła, podobnie jak kolejna część tej kobiecej sagi „Dziewczyny z placu” (nominowane do nagrody Gryfii). W „Całym pięknie świata” przygląda się powojennym losom kobiet z polskiej i niemieckiej rodziny, zmuszonych do życia pod wspólnym dachem na tzw. Ziemiach odzyskanych, bada powojenne kobiece traumy, nigdy niewypowiedziane i nieopowiedziane.

Rozmawiamy o wyzwalaniu się z tego „co należy” do tego „co się pragnie”. O szkolnych wiejskich bibliotekach, i wielkomiejskich rozrywkach. O dorastaniu z osobą niepełnosprawną, co zaowocowało wyczuleniem na wszelkie wykluczenia, krzywdę mniejszości i m.in. zbiorem rozmów „Gejdar” napisanych z Mike’m Urbaniakiem - swego czasu pionierskim dziełem odkrywającym doświadczenia i potrzeby osób z queerowym backgroundem. O stawianiu się pisarką i feministyczną mamą chłopców w świecie, w którym patriarchat jest więzieniem dla wszystkich płci. Moja bohaterka to osoba pełna jasności, dobrej energii, którą daje dobra rodzina - bierzmy z tego, bo warto.

Anna Piwowar
2022-11-07 06:00:00

Czwarty odcinek drugiej serii podcastu „Jak ona to robi” to spotkanie z Anną Piwowar - estetką, życiową „Pollyanną”, znakomitą graficzką i dizajnerką. Projektuje piękne książki, ale też skrupulatnie porządkuje i upiększa świat wokół siebie - od tego co na talerzu, po to, co w wazonie, a nawet w schowku na odkurzacze. Wychowała się w tłumie - ma pięcioro rodzeństwa, a każdy w domu robi coś związanego ze sztuką lub projektowaniem (rodzice też). Trudno zawalczyć o widzialność i uwagę w takiej grupie indywidualności, dlatego dziś woli mieć tylko dla siebie własny pokój, łóżko i talerz, by nie pytać nieustannie „Kto spał w moim łóżeczku? Kto jadł z mojej miseczki?”. Musiała zawalczyć o własną niepodległość, wciąż uczy się „być królową”, a nie zamartwiać się o innych, mówi, że teraz, tuż po 40-ce zaczęła się jej wielka transformacja i układanie świata na własnych warunkach. Może dlatego nie założyła rodziny, ceni sobie domową pracę przy projektach, a do ludzi wychodzi na własnych warunkach, zwłaszcza do tych, którzy są dziś jej „rodziną z wyboru”. Jest szczególarą, dba o rytuały i piękną oprawę codzienności, dla przyjaciół wyprawi zaprojektowane na miarę przyjęcie, jakiego nie miał nikt. Do tego umie zaprojektować wszystko. Jej gra pamięciowa "Archimemo", przedstawiająca perły modernistycznej architektury warszawskiej została wyróżniona znakiem "Must Have" na Łódź Design Festival i doceniona publikacją w corocznym kompendium najlepszych projektów graficznych „Print Control”. Zgarnęła niejedna nagrodę za projekty książek i publikacji (czasem tworzy je wspólnie z siostrą Magdą). Teraz szykuje się do wydania książki według autorskiego pomysłu: „Psia książka. 13 historii o miłości”, o psach „adopciakach” i ich opiekunach. Ania po prostu lubi projektować i porządkować każdy aspekt rzeczywistości wokół. Zamęcza się pracą, o czym czasem daje jej znać zmęczone ciało (niezliczona ilość niezwykłych kontuzji!), ale nie nazywa tego pracoholizmem, mówi, że po prostu „ma za dużo energii” i nieustanny pęd do tworzenia, wymyślania, „ogarniania” otoczenia. A nade wszystko zaraża innych swoim nieuleczalnym „pollyanizmem”. Określenie pochodzi od klasycznej powieści dla dziewcząt „Pollyanna”, której bohaterka w najgorszych sytuacjach odnajduje dobre i jasne strony. Warto zanurzyć się na chwilę w świecie Polly-Anny Piwowar.

Czwarty odcinek drugiej serii podcastu „Jak ona to robi” to spotkanie z Anną Piwowar - estetką, życiową „Pollyanną”, znakomitą graficzką i dizajnerką. Projektuje piękne książki, ale też skrupulatnie porządkuje i upiększa świat wokół siebie - od tego co na talerzu, po to, co w wazonie, a nawet w schowku na odkurzacze.

Wychowała się w tłumie - ma pięcioro rodzeństwa, a każdy w domu robi coś związanego ze sztuką lub projektowaniem (rodzice też). Trudno zawalczyć o widzialność i uwagę w takiej grupie indywidualności, dlatego dziś woli mieć tylko dla siebie własny pokój, łóżko i talerz, by nie pytać nieustannie „Kto spał w moim łóżeczku? Kto jadł z mojej miseczki?”. Musiała zawalczyć o własną niepodległość, wciąż uczy się „być królową”, a nie zamartwiać się o innych, mówi, że teraz, tuż po 40-ce zaczęła się jej wielka transformacja i układanie świata na własnych warunkach. Może dlatego nie założyła rodziny, ceni sobie domową pracę przy projektach, a do ludzi wychodzi na własnych warunkach, zwłaszcza do tych, którzy są dziś jej „rodziną z wyboru”.

Jest szczególarą, dba o rytuały i piękną oprawę codzienności, dla przyjaciół wyprawi zaprojektowane na miarę przyjęcie, jakiego nie miał nikt. Do tego umie zaprojektować wszystko. Jej gra pamięciowa "Archimemo", przedstawiająca perły modernistycznej architektury warszawskiej została wyróżniona znakiem "Must Have" na Łódź Design Festival i doceniona publikacją w corocznym kompendium najlepszych projektów graficznych „Print Control”. Zgarnęła niejedna nagrodę za projekty książek i publikacji (czasem tworzy je wspólnie z siostrą Magdą). Teraz szykuje się do wydania książki według autorskiego pomysłu: „Psia książka. 13 historii o miłości”, o psach „adopciakach” i ich opiekunach.

Ania po prostu lubi projektować i porządkować każdy aspekt rzeczywistości wokół. Zamęcza się pracą, o czym czasem daje jej znać zmęczone ciało (niezliczona ilość niezwykłych kontuzji!), ale nie nazywa tego pracoholizmem, mówi, że po prostu „ma za dużo energii” i nieustanny pęd do tworzenia, wymyślania, „ogarniania” otoczenia. A nade wszystko zaraża innych swoim nieuleczalnym „pollyanizmem”. Określenie pochodzi od klasycznej powieści dla dziewcząt „Pollyanna”, której bohaterka w najgorszych sytuacjach odnajduje dobre i jasne strony. Warto zanurzyć się na chwilę w świecie Polly-Anny Piwowar.

Mirella von Chrupek
2022-10-24 07:00:00

Bohaterką tego odcinka jest Mirella von Chrupek - artystka, fotografka, autorka obiektów, kolaży i fantazyjnych witryn sklepowych. A także wróżka od kreowania miniaturowych światów równoległych. O wycieczkach w głąb własnej wyobraźni, zabawkach i kostiumach, a także o tym, jak Majka stworzyła Mirellę i która jest „tą najprawdziwszą”. Świat Mirelli z wierzchu bywa słodki, różowy i dziewczęcy, ale od początku pod spodem pojawiają się niepokojące psychodeliczne błyski, melancholia, nutka erotyki czy przewrotnego humoru. Była już dziewczynką z zabawkami i krwiożerczym „bunny terminatorem”. W jej brokacie zawsze znajdziecie szczyptę popiołu, bo podwójność leży w jej naturze. Określa siebie, jako introwertyczną jedynaczkę, która lubi wychodzić do ludzi, by potem zanurkować znów na dłużej we własnej głowie. Kiedy zmęczy się Mirellą, zdejmuje kolorową pelerynę i jest sobie Majką z Łodzi, która zadomowiła się w zakamarkach stolicy. Jej kolaże to warszawskie sny na jawie albo diwy skrywające pod idealnym wizerunkiem inną, tajemniczą, dziwaczną tożsamość. Mówi o sobie: „Jestem trochę z przeszłości”. Kocha stare zabawki, ciuchy vintage, pożółkły papier, szperanie po antykwariatach i kichanie od kurzu osadzającego się na dawnych numerach „Stolicy” czy „Ekranu”. Z artystą wizualnym, Maurycym Gomulickim (także kolekcjonerem i miłośnikiem pchlich targów, bazarów i poboczy rzeczywistości) tworzą jedną z najbarwniejszych, inspirujących par stolicy. Dodają koloru do codzienności, dziecięcego zachwytu do powagi i ciężarów dorosłości. Choć Mirelka, Majka, Mirka nie jest „kształconą artystką” dla mnie była Artystką zawsze. Musiała sama wydeptać sobie twórczą drogę, która prowadziła m.in. przez pionierską scenę polskiego net-artu - znaleźć patent na życie pomiędzy sztuką, a pop-kulturą, przekonać do siebie galerie i krytyków. Może dlatego jest tak osobna, niesformatowana, wciąż przyjmująca nowe kostiumy i tożsamości. I „ma moc”, którą uznaje za sedno kobiecości.

Bohaterką tego odcinka jest Mirella von Chrupek - artystka, fotografka, autorka obiektów, kolaży i fantazyjnych witryn sklepowych. A także wróżka od kreowania miniaturowych światów równoległych. O wycieczkach w głąb własnej wyobraźni, zabawkach i kostiumach, a także o tym, jak Majka stworzyła Mirellę i która jest „tą najprawdziwszą”.

Świat Mirelli z wierzchu bywa słodki, różowy i dziewczęcy, ale od początku pod spodem pojawiają się niepokojące psychodeliczne błyski, melancholia, nutka erotyki czy przewrotnego humoru. Była już dziewczynką z zabawkami i krwiożerczym „bunny terminatorem”. W jej brokacie zawsze znajdziecie szczyptę popiołu, bo podwójność leży w jej naturze. Określa siebie, jako introwertyczną jedynaczkę, która lubi wychodzić do ludzi, by potem zanurkować znów na dłużej we własnej głowie. Kiedy zmęczy się Mirellą, zdejmuje kolorową pelerynę i jest sobie Majką z Łodzi, która zadomowiła się w zakamarkach stolicy. Jej kolaże to warszawskie sny na jawie albo diwy skrywające pod idealnym wizerunkiem inną, tajemniczą, dziwaczną tożsamość.

Mówi o sobie: „Jestem trochę z przeszłości”. Kocha stare zabawki, ciuchy vintage, pożółkły papier, szperanie po antykwariatach i kichanie od kurzu osadzającego się na dawnych numerach „Stolicy” czy „Ekranu”. Z artystą wizualnym, Maurycym Gomulickim (także kolekcjonerem i miłośnikiem pchlich targów, bazarów i poboczy rzeczywistości) tworzą jedną z najbarwniejszych, inspirujących par stolicy. Dodają koloru do codzienności, dziecięcego zachwytu do powagi i ciężarów dorosłości.

Choć Mirelka, Majka, Mirka nie jest „kształconą artystką” dla mnie była Artystką zawsze. Musiała sama wydeptać sobie twórczą drogę, która prowadziła m.in. przez pionierską scenę polskiego net-artu - znaleźć patent na życie pomiędzy sztuką, a pop-kulturą, przekonać do siebie galerie i krytyków. Może dlatego jest tak osobna, niesformatowana, wciąż przyjmująca nowe kostiumy i tożsamości. I „ma moc”, którą uznaje za sedno kobiecości.

Paulina Wilk
2022-10-10 07:00:00

Drugi odcinek drugiego sezonu „Jak ona to robi”, a w nim - Paulina Wilk. Pisarka i publicystka uważnie przyglądająca się światu, podróżniczka chętnie za cel obierająca Indie, a także - i może przede wszystkim - „czytaczko-działaczka”, współodpowiedzialna za Big Book Festiwal i powiązaną z nim kawiarnio-księgarnię. Paulina to dobry rocznik 1980. Wychowana w żołnierskim domu wniosła w dorosłe życie umiejętność konsekwentnego realizowania swoich wizji. Nie potrafi żyć bez kultury i bez dotykania, smakowania, opisywania świata, dlatego często rusza w drogę, ostatnimi laty głównie po tematy i teksty dla „Przekroju”. Wiele lat temu pojechała do Indii, które ją wciągnęły, oszołomiły, dały niesłychaną pożywkę dla klarownego zobaczenia siebie samej, swojego miejsca i świata wokół. Wraca tam nieustannie po pokarm dla głowy i duszy, po samotne wędrówki po Kalkucie i pisanie w hotelowym pokoju. Tak powstała jej najważniejsza książka „Lalki w ogniu. Opowieści o Indiach”, która dla mnie jest po prostu wspaniałą opowieścią o człowieczeństwie, jego egzystencjalnych wymiarach i ekstremalnych nierzadko przejawach, bo jak mówi Paulina: - Indie żyją w wielu stuleciach naraz. Największe piękno i najgłębsze cierpienie istnieją tu obok siebie. Książki traktuje jako portale do innych światów i innych ludzi, a za najlepszy sposób ładowania swoich baterii uważa połączenie: czytanie + natura. Rozmawiałyśmy o życiu i o książkach. O dzieciństwie, szukaniu prawdy o sobie na końcu świata, pożytkach z solidnej psychoterapii i o tym, czy jest jeszcze nadzieja dla ludzkości w kryzysie.

Drugi odcinek drugiego sezonu „Jak ona to robi”, a w nim - Paulina Wilk. Pisarka i publicystka uważnie przyglądająca się światu, podróżniczka chętnie za cel obierająca Indie, a także - i może przede wszystkim - „czytaczko-działaczka”, współodpowiedzialna za Big Book Festiwal i powiązaną z nim kawiarnio-księgarnię.

Paulina to dobry rocznik 1980. Wychowana w żołnierskim domu wniosła w dorosłe życie umiejętność konsekwentnego realizowania swoich wizji. Nie potrafi żyć bez kultury i bez dotykania, smakowania, opisywania świata, dlatego często rusza w drogę, ostatnimi laty głównie po tematy i teksty dla „Przekroju”. Wiele lat temu pojechała do Indii, które ją wciągnęły, oszołomiły, dały niesłychaną pożywkę dla klarownego zobaczenia siebie samej, swojego miejsca i świata wokół. Wraca tam nieustannie po pokarm dla głowy i duszy, po samotne wędrówki po Kalkucie i pisanie w hotelowym pokoju.

Tak powstała jej najważniejsza książka „Lalki w ogniu. Opowieści o Indiach”, która dla mnie jest po prostu wspaniałą opowieścią o człowieczeństwie, jego egzystencjalnych wymiarach i ekstremalnych nierzadko przejawach, bo jak mówi Paulina: - Indie żyją w wielu stuleciach naraz. Największe piękno i najgłębsze cierpienie istnieją tu obok siebie.

Książki traktuje jako portale do innych światów i innych ludzi, a za najlepszy sposób ładowania swoich baterii uważa połączenie: czytanie + natura. Rozmawiałyśmy o życiu i o książkach. O dzieciństwie, szukaniu prawdy o sobie na końcu świata, pożytkach z solidnej psychoterapii i o tym, czy jest jeszcze nadzieja dla ludzkości w kryzysie.


Agata Nowicka
2022-09-26 07:00:00

2. sezon podcastu JAK ONA TO ROBI o kobietach, które idą swoją drogą, otwiera spotkanie z ilustratorką i rysowniczką - Agatą Nowicką (znaną też jako „Endo”). To rozmowa o podróży przez życie z nadmorskiego Mikoszewa, przez Gdynię i Warszawę do Nowego Jorku. I o tym, co po drodze.  Jej prace pojawiają się w książkach, reklamach, polskiej i światowej prasie: od Wysokich Obcasów i polskiego Vogue’a po New Yorkera, The Washington Post czy Die Welt. Ale powiedzieć o niej: ilustratorka, to nic nie powiedzieć. Pracowała w korpo, i w firmie budującej jachty, była pionierką polskiego net-artu i blogosfery, w której opisywała swoimi rysunkami post-transformacyjną codzienność wielkomiejskiej hipsteriozy. Została naczelną life-stylowego magazynu, kuratorowała wystawy, stylizowała sesje zdjęciowe, współprowadziła agencję polskich ilustratorów ILLO, a kiedyś nawet przez jeden sezon szefowała pewnemu klubowi nocnemu na wybrzeżu. Dziś coraz częściej porzuca komputer dla tradycyjnego rysunku, szkicuje nawet na wakacjach. Zdarza jej się tworzyć i współtworzyć komiksy (osobisty „Projekt: człowiek”, erotyczno-feministyczna „Istota”), zawsze zachowując kobiecą, dziewczyńską, promniejszościową perspektywę.  Rozmawiamy o dorastaniu, szukaniu różnych wersji siebie, splątaniu twórczości i macierzyństwa. O tym, dlaczego to „córka ją wychowuje”, do czego potrzebna jest sztuka i czego szukała wyjeżdżając za ocen. Wcześnie wybiła się na samodzielność, dokonywała własnych wyborów, nawet jeśli trzeba było za nie słono zapłacić. Dziś jest piewczynią prostoty, codziennych rytuałów (długie spacery!), uważności na to, co obok. - Czasem wystarczy po prostu być - mówi. Rozmowa z Agatą Nowicką jest dla mnie wyjątkowa, bo nasze życia od kilkunastu lat płyną obok siebie, zaplatając się wielokrotnie, jak to bywa w przyjaźni.

2. sezon podcastu JAK ONA TO ROBI o kobietach, które idą swoją drogą, otwiera spotkanie z ilustratorką i rysowniczką - Agatą Nowicką (znaną też jako „Endo”). To rozmowa o podróży przez życie z nadmorskiego Mikoszewa, przez Gdynię i Warszawę do Nowego Jorku. I o tym, co po drodze. 

Jej prace pojawiają się w książkach, reklamach, polskiej i światowej prasie: od Wysokich Obcasów i polskiego Vogue’a po New Yorkera, The Washington Post czy Die Welt. Ale powiedzieć o niej: ilustratorka, to nic nie powiedzieć. Pracowała w korpo, i w firmie budującej jachty, była pionierką polskiego net-artu i blogosfery, w której opisywała swoimi rysunkami post-transformacyjną codzienność wielkomiejskiej hipsteriozy. Została naczelną life-stylowego magazynu, kuratorowała wystawy, stylizowała sesje zdjęciowe, współprowadziła agencję polskich ilustratorów ILLO, a kiedyś nawet przez jeden sezon szefowała pewnemu klubowi nocnemu na wybrzeżu. Dziś coraz częściej porzuca komputer dla tradycyjnego rysunku, szkicuje nawet na wakacjach. Zdarza jej się tworzyć i współtworzyć komiksy (osobisty „Projekt: człowiek”, erotyczno-feministyczna „Istota”), zawsze zachowując kobiecą, dziewczyńską, promniejszościową perspektywę. 

Rozmawiamy o dorastaniu, szukaniu różnych wersji siebie, splątaniu twórczości i macierzyństwa. O tym, dlaczego to „córka ją wychowuje”, do czego potrzebna jest sztuka i czego szukała wyjeżdżając za ocen. Wcześnie wybiła się na samodzielność, dokonywała własnych wyborów, nawet jeśli trzeba było za nie słono zapłacić. Dziś jest piewczynią prostoty, codziennych rytuałów (długie spacery!), uważności na to, co obok. - Czasem wystarczy po prostu być - mówi. Rozmowa z Agatą Nowicką jest dla mnie wyjątkowa, bo nasze życia od kilkunastu lat płyną obok siebie, zaplatając się wielokrotnie, jak to bywa w przyjaźni.

Jak ona to robi, odc. 8: Aleksandra Wasilkowska
2022-06-21 05:00:00

W finałowym 8. odcinku pierwszego sezonu podcastu JAK ONA TO ROBI rozmawiam z chodzącą inspiracją: Aleksandrą Wasilkowską - architektką, inżynierką, artystką, scenografką i charyzmatyczną „bazarówą” - piewczynią oddolnej, spontanicznej architektury zasilającej życie miasta. Dziewczyna z warszawskich Szmulek wychowana na słynnych pyzach z Bazaru Różyckiego, zakochana w targowiskach, ryneczkach i wykwitach pogardzanej „architektury cienia”. - Wszyscy jesteśmy z bazaru - mówi Ola w naszej rozmowie, przypominając, że bazary są do dziś najbardziej demokratyczną, wielobarwną, „wkluczającą” przestrzenią miejską. Absolwentka Architektury na Politechnice Warszawskiej i francuskiej École d’Architecture de Bretagne, która szukając dla siebie miejsca w zmaskulinizowanym, zamkniętym w elitarnej bańce zawodzie postanowiła zasiedlić niszę przyziemnej codzienności, „szczelinę istnienia”, w której rozpychała się tak skutecznie, że w końcu docenił ją tzw. mainstream. Zajmując się szaletami miejskimi i targowiskami stopniowo wywalczyła sobie stabilną pozycję. Była współautorką (z Agnieszką Kurant) projektu „Emergency exit” w pawilonie polskim na Biennale Architektury w Wenecji w 2010 roku i matką „Czarnej wyspy” - performatywnej instalacji teatralnej reagującej na działania widzów (zakupiona do kolekcji Zachęty). Jako architektka prowadzi pracownię, w ramach której projektuje szkoły, rewitalizuje hale targowe, pisze, wykłada, doradza miastom. Inspiracje czerpie zewsząd - z macierzyństwa (jest mamą nastolatka i przedszkolaczki) i… ze świata grzybów. Naturalne zdolności adaptacyjne i komunikacyjne grzybni kojarzą się jej z tworzeniem sieci relacji i powstającą samorodnie „architekturą bez architekta”. Jako artystka i kuratorka lubi zderzać porządki, nie boi się ryzyka i pełnymi garściami korzysta z wyobraźni łącząc rzeczy z pozoru nieprzystawalne. Robi wystawy choćby na bazarach (niedawny „Pazur” na targowisku Bakalarska w Warszawie, łączący świetnych współczesnych artystów z wietnamskim manikiurem). Jej psychodeliczne, przeskalowane scenografie możecie znać m.in. ze spektakli teatralnych Krzysztofa Garbaczewskiego. Teraz pracuje nad oprawą queerowego musicalu Cezarego Tomaszewskiego, w którego centrum znajdzie się ogromna peruka.

W finałowym 8. odcinku pierwszego sezonu podcastu JAK ONA TO ROBI rozmawiam z chodzącą inspiracją: Aleksandrą Wasilkowską - architektką, inżynierką, artystką, scenografką i charyzmatyczną „bazarówą” - piewczynią oddolnej, spontanicznej architektury zasilającej życie miasta.

Dziewczyna z warszawskich Szmulek wychowana na słynnych pyzach z Bazaru Różyckiego, zakochana w targowiskach, ryneczkach i wykwitach pogardzanej „architektury cienia”. - Wszyscy jesteśmy z bazaru - mówi Ola w naszej rozmowie, przypominając, że bazary są do dziś najbardziej demokratyczną, wielobarwną, „wkluczającą” przestrzenią miejską.


Absolwentka Architektury na Politechnice Warszawskiej i francuskiej École d’Architecture de Bretagne, która szukając dla siebie miejsca w zmaskulinizowanym, zamkniętym w elitarnej bańce zawodzie postanowiła zasiedlić niszę przyziemnej codzienności, „szczelinę istnienia”, w której rozpychała się tak skutecznie, że w końcu docenił ją tzw. mainstream. Zajmując się szaletami miejskimi i targowiskami stopniowo wywalczyła sobie stabilną pozycję. Była współautorką (z Agnieszką Kurant) projektu „Emergency exit” w pawilonie polskim na Biennale Architektury w Wenecji w 2010 roku i matką „Czarnej wyspy” - performatywnej instalacji teatralnej reagującej na działania widzów (zakupiona do kolekcji Zachęty). Jako architektka prowadzi pracownię, w ramach której projektuje szkoły, rewitalizuje hale targowe, pisze, wykłada, doradza miastom. Inspiracje czerpie zewsząd - z macierzyństwa (jest mamą nastolatka i przedszkolaczki) i… ze świata grzybów. Naturalne zdolności adaptacyjne i komunikacyjne grzybni kojarzą się jej z tworzeniem sieci relacji i powstającą samorodnie „architekturą bez architekta”.


Jako artystka i kuratorka lubi zderzać porządki, nie boi się ryzyka i pełnymi garściami korzysta z wyobraźni łącząc rzeczy z pozoru nieprzystawalne. Robi wystawy choćby na bazarach (niedawny „Pazur” na targowisku Bakalarska w Warszawie, łączący świetnych współczesnych artystów z wietnamskim manikiurem). Jej psychodeliczne, przeskalowane scenografie możecie znać m.in. ze spektakli teatralnych Krzysztofa Garbaczewskiego. Teraz pracuje nad oprawą queerowego musicalu Cezarego Tomaszewskiego, w którego centrum znajdzie się ogromna peruka.

Jak ona to robi, odc. 7: Anna Pięta
2022-06-06 05:00:00

W siódmym odcinku podcastu „Jak ona to robi” zapraszam na spotkanie z moją kolejną bohaterką (a raczej: Bohaterką!), którą jest Anna Pięta. Aktywistka społeczna, która wyszła ze świata mody i biznesu, i fanka second-handów. Co najmniej kilka razy zmieniała swoje życie, mierzyła się z kryzysami i osobistą stratą, o czym potrafi mówić tak, że daje innym nadzieję i poczucie sensu. Czuła, empatyczna i pełna pasji idealistka z polemicznym pazurem, antysystemowa buntowniczka, która zawodowo promuje odpowiedzialną modę i wspiera w budowaniu wizerunku tzw. zrównoważone marki i podmioty o społecznym zacięciu, m.in. Ubrania do Oddania. Ma w sobie wielkie pokłady wrażliwości na krzywdę ludzką, zwierzęcą oraz – co bardzo ważne – krzywdę, którą zadajemy naturze, Ziemi, nie dziwi więc, że związała się z partią Zieloni. Współtworzyła pionierskie inicjatywy: pierwsze targi młodych polskich marek Ściegi Ręczne i Hush, cyrkularne butiki czy podcast o zrównoważeniu we wszystkich aspektach życia „Muda Talks”. Mówi, że nawet jeśli świat ma się zaraz skończyć, to chce żyć w nim świadomie, robić dobro choćby na małą, osobistą skalę. Przygląda się uważnie sobie i światu i dzieli się swoją wiedzą z innymi.

W siódmym odcinku podcastu „Jak ona to robi” zapraszam na spotkanie z moją kolejną bohaterką (a raczej: Bohaterką!), którą jest Anna Pięta. Aktywistka społeczna, która wyszła ze świata mody i biznesu, i fanka second-handów. Co najmniej kilka razy zmieniała swoje życie, mierzyła się z kryzysami i osobistą stratą, o czym potrafi mówić tak, że daje innym nadzieję i poczucie sensu.

Czuła, empatyczna i pełna pasji idealistka z polemicznym pazurem, antysystemowa buntowniczka, która zawodowo promuje odpowiedzialną modę i wspiera w budowaniu wizerunku tzw. zrównoważone marki i podmioty o społecznym zacięciu, m.in. Ubrania do Oddania. Ma w sobie wielkie pokłady wrażliwości na krzywdę ludzką, zwierzęcą oraz – co bardzo ważne – krzywdę, którą zadajemy naturze, Ziemi, nie dziwi więc, że związała się z partią Zieloni. Współtworzyła pionierskie inicjatywy: pierwsze targi młodych polskich marek Ściegi Ręczne i Hush, cyrkularne butiki czy podcast o zrównoważeniu we wszystkich aspektach życia „Muda Talks”. Mówi, że nawet jeśli świat ma się zaraz skończyć, to chce żyć w nim świadomie, robić dobro choćby na małą, osobistą skalę. Przygląda się uważnie sobie i światu i dzieli się swoją wiedzą z innymi.

Jak ona to robi, odc. 6: Marta Ziółek
2022-05-23 05:00:00

Tancerka, performerka, reżyserka, szamanka choreografii, nauczycielka i przewodniczka kobiecych kręgów. Cielesna podróżniczka i duchowa poszukiwaczka. Obdarzona niezwykłą witalnością i zaraźliwym śmiechem wielbicielka sportowych strojów w panterkę, designerskich kimon i Madonny. Po humanistycznej edukacji na UW (MISH) studiowała choreografię w School for New Dance Development w Amsterdamie, a potem pogłębiała umiejętności w Berlinie i Wiedniu. Jest autorką głośnego spektaklu „Zrób siebie” zanurzonego w świecie selfie, autopromocji, popkultury i stworzonej w kobiecym zespole rytualnej, archaicznej, drapieżnej „Monstery”. W tym odcinku podcastu mówimy o tym, jak to się dzieje, że na scenie Marta łączy skrajne wymiary: flirtuje z kiczem, popem, bezwstydem, a jednocześnie sięga po wyrafinowane teksty kultury, także techniki kontemplacyjne, oddechowe i narzędzia z pola psychoterapii. Rozmawiamy o różnych wymiarach kobiecości i szukaniu w niej siły; o tym, jak i dlaczego jako dorastająca dziewczyna weszła w świat tańca i teatru i co tam znalazła. A także o karmieniu demonów, zaglądaniu w mrok i szukaniu zasilania w kobiecej wspólnocie. - Wyszłam ze ściśle artystycznej sfery, bo zainteresowałam się terapeutycznym wymiarem tańca, kobiecym ciałem i jego energiami - mówi Marta - Jestem cały czas w procesie, uczę i uczę się od innych.

Tancerka, performerka, reżyserka, szamanka choreografii, nauczycielka i przewodniczka kobiecych kręgów. Cielesna podróżniczka i duchowa poszukiwaczka. Obdarzona niezwykłą witalnością i zaraźliwym śmiechem wielbicielka sportowych strojów w panterkę, designerskich kimon i Madonny.

Po humanistycznej edukacji na UW (MISH) studiowała choreografię w School for New Dance Development w Amsterdamie, a potem pogłębiała umiejętności w Berlinie i Wiedniu. Jest autorką głośnego spektaklu „Zrób siebie” zanurzonego w świecie selfie, autopromocji, popkultury i stworzonej w kobiecym zespole rytualnej, archaicznej, drapieżnej „Monstery”. W tym odcinku podcastu mówimy o tym, jak to się dzieje, że na scenie Marta łączy skrajne wymiary: flirtuje z kiczem, popem, bezwstydem, a jednocześnie sięga po wyrafinowane teksty kultury, także techniki kontemplacyjne, oddechowe i narzędzia z pola psychoterapii. Rozmawiamy o różnych wymiarach kobiecości i szukaniu w niej siły; o tym, jak i dlaczego jako dorastająca dziewczyna weszła w świat tańca i teatru i co tam znalazła. A także o karmieniu demonów, zaglądaniu w mrok i szukaniu zasilania w kobiecej wspólnocie. - Wyszłam ze ściśle artystycznej sfery, bo zainteresowałam się terapeutycznym wymiarem tańca, kobiecym ciałem i jego energiami - mówi Marta - Jestem cały czas w procesie, uczę i uczę się od innych.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie