Tratatata. Szymon Barabach

Nazywam się Szymon Barabach.
I pisuję teksty dla dzieci.
Jestem autorem książek "Rymosmaki czyli co się gdzie je na świecie" (Wyd. Dwie siostry) i "Leksykon strachów domowych" (wyd. Zielona Sowa).
Posłuchaj bajeczek, bajdurzeń, bajek, historyjek i opowiastek, które dla Ciebie mam.

Zapraszam Cię na moją stronę https://www.tratatata.pl

Ważna informacja! Logo podcastu ("facet z trąbą") zaprojektował mój ukochany syn Jeremi. Teraz to wielki chłopak, ale gdy malował logo, miał 7 lub 8 lat.

Kategorie:
Dzieci i rodzina

Odcinki od najnowszych:

Jamnik
2026-01-03 13:03:34

Nieczęsto się o tym wspomina, Więc pewnie tego nie wiecie, Że mieszkał w pobliżu Szczecina Najdłuższy jamnik na świecie. Kiedy na spacer wychodził, Mniej więcej już po godzinie Nos jamnika był w Łodzi, A tylne łapy w Olsztynie. Gdy kiedyś, ot tak, dla zabawy Przed pewnym pudlem się schował, To sięgał od centrum Warszawy Aż po przedmieścia Rzeszowa. We wrześniu czy październiku Czterech ważnych uczonych Zjawiło się u jamnika, By zmierzyć go z każdej strony. Pierwszy skończył pomiary, I przyjrzał się badań wynikom: Ten jamnik, to nie do wiary, Jest równy stu zwykłym jamnikom! Panowie! – powiedział drugi - Sprawa jest oczywista! Ten jamnik jest raczej tak długi, Jak innych jamników trzysta. Trzeci się zatrząsnął ze złości: Ja jestem gotowy przysiąc, W kwestii jamniczej długości, Że to jest jamników tysiąc! A na to podniósł się czwarty, Przepraszam, ale się wtrącę: Tysiąc? To chyba żarty! Raczej jak dwa tysiące! I tak do siebie dzień cały, Wrzeszczeli: Nie! Absolutnie! I długie godziny trwały, Te naukowe kłótnie. A jamnik dłużej nie czekał, Bo miał na spacer ochotę. W Kielcach wesoło zaszczekał, W Suwałkach pobiegł za kotem. W Przemyślu kichnął i ziewnął Pizzę zjadł gdzieś za Piłą, Lecz pod Szczecinem na pewno, Długo jamnika nie było.

Nieczęsto się o tym wspomina,

Więc pewnie tego nie wiecie,

Że mieszkał w pobliżu Szczecina

Najdłuższy jamnik na świecie.

Kiedy na spacer wychodził,

Mniej więcej już po godzinie

Nos jamnika był w Łodzi,

A tylne łapy w Olsztynie.

Gdy kiedyś, ot tak, dla zabawy

Przed pewnym pudlem się schował,

To sięgał od centrum Warszawy

Aż po przedmieścia Rzeszowa.

We wrześniu czy październiku

Czterech ważnych uczonych

Zjawiło się u jamnika,

By zmierzyć go z każdej strony.

Pierwszy skończył pomiary,

I przyjrzał się badań wynikom:

Ten jamnik, to nie do wiary,

Jest równy stu zwykłym jamnikom!

Panowie! – powiedział drugi -

Sprawa jest oczywista!

Ten jamnik jest raczej tak długi,

Jak innych jamników trzysta.

Trzeci się zatrząsnął ze złości:

Ja jestem gotowy przysiąc,

W kwestii jamniczej długości,

Że to jest jamników tysiąc!

A na to podniósł się czwarty,

Przepraszam, ale się wtrącę:

Tysiąc? To chyba żarty!

Raczej jak dwa tysiące!

I tak do siebie dzień cały,

Wrzeszczeli: Nie! Absolutnie!

I długie godziny trwały,

Te naukowe kłótnie.

A jamnik dłużej nie czekał,

Bo miał na spacer ochotę.

W Kielcach wesoło zaszczekał,

W Suwałkach pobiegł za kotem.

W Przemyślu kichnął i ziewnął

Pizzę zjadł gdzieś za Piłą,

Lecz pod Szczecinem na pewno,

Długo jamnika nie było.

Uspokajanka (medytacja dla dzieci)
2025-06-23 13:15:56

Nikt się już głośno nie odzywa Więc odpoczywasz... Co było smutne, w dal odpływa Więc odpoczywasz... Łagodna cisza Cię nakrywa Więc odpoczywasz...
Nikt się już głośno nie odzywa
Więc odpoczywasz...
Co było smutne, w dal odpływa
Więc odpoczywasz...
Łagodna cisza Cię nakrywa
Więc odpoczywasz...

Dżdżownica
2025-04-06 13:39:02

Wśród wielu zwierząt zachwyca,  Mnie nieustannie dżdżownica. Dżdżownica, bądźmy szczerzy, Do pięknych nie należy. Nie znam dżdżownicy, która, Ma kolorowe pióra, Puchate miękkie łapki, Albo futerko w ciapki. W sumie to chyba żadna Dżdżownica nie jest ładna. Wygląda byle jak. Nawet nosa jej brak. Ale nie patrzy na siebie, Tylko pełznie i grzebie, I z jakiegoś powodu, Ciągle sunie do przodu. Omija korzenie, badyle, Nie staje nawet na chwilę: Jeszcze kawałek, ciut, ciut, Byle w przód, ciągle w przód. Kiedy dżdżownica się zmęczy, To nie marudzi, nie jęczy. Weźmie łyk oranżady, Wykona cztery przysiady, Kebab ze szczawiem doje, I dalej robi swoje. To wielka jest tajemnica, Dlaczego każda dżdżownica, Grzebie wciąż wszerz i wzdłuż. Dżdżownice tak mają, i już!   Niech w parku, czy na ulicy, Najdzie Cię czasem ochota, By krzyknąć w stronę dżdżownicy: Dżdżownico! Dobra robota!
Wśród wielu zwierząt zachwyca, 
Mnie nieustannie dżdżownica.
Dżdżownica, bądźmy szczerzy,
Do pięknych nie należy.
Nie znam dżdżownicy, która,
Ma kolorowe pióra,
Puchate miękkie łapki,
Albo futerko w ciapki.
W sumie to chyba żadna
Dżdżownica nie jest ładna.
Wygląda byle jak.
Nawet nosa jej brak.
Ale nie patrzy na siebie,
Tylko pełznie i grzebie,
I z jakiegoś powodu,
Ciągle sunie do przodu.
Omija korzenie, badyle,
Nie staje nawet na chwilę:
Jeszcze kawałek, ciut, ciut,
Byle w przód, ciągle w przód.
Kiedy dżdżownica się zmęczy,
To nie marudzi, nie jęczy.
Weźmie łyk oranżady,
Wykona cztery przysiady,
Kebab ze szczawiem doje,
I dalej robi swoje.
To wielka jest tajemnica,
Dlaczego każda dżdżownica,
Grzebie wciąż wszerz i wzdłuż.
Dżdżownice tak mają, i już!  

Niech w parku, czy na ulicy,
Najdzie Cię czasem ochota,
By krzyknąć w stronę dżdżownicy:
Dżdżownico! Dobra robota!

Hobby
2025-03-16 16:29:08

Hobby   Hobby mojej cioci to uprawianie paproci.  Ilekroć odwiedzę ciocię, widzę paproci krocie.  W doniczkach, dzbankach i puszkach, na parapetach, na łóżkach,  na krzesłach, szafie, na stole,  na górze, pośrodku, na dole, wszędzie stoją paprocie.  Więc grzecznie pytam ciocię: Ciociu! Po co to ci? A ciocia w paprociach psoci! Najpierw udaje mopsa: bryka, siupa i hopsa. Robi salto z obrotem, fiflaka, przysiad, a potem  zgina się i wygina,  i na paprocie się wspina, jak na najwyższe drzewa.  Siada na liściu i śpiewa. I myślę, patrząc na ciocię, która uprawia paprocie,  że człowiek szczęśliwy się robbi,  kiedy ma jakieś hobby.
Hobby  

Hobby mojej cioci
to uprawianie paproci. 
Ilekroć odwiedzę ciocię,
widzę paproci krocie. 
W doniczkach, dzbankach i puszkach,
na parapetach, na łóżkach, 
na krzesłach, szafie, na stole, 
na górze, pośrodku, na dole,
wszędzie stoją paprocie. 
Więc grzecznie pytam ciocię:
Ciociu! Po co to ci?
A ciocia w paprociach psoci!
Najpierw udaje mopsa:
bryka, siupa i hopsa.
Robi salto z obrotem,
fiflaka, przysiad, a potem 
zgina się i wygina, 
i na paprocie się wspina,
jak na najwyższe drzewa. 
Siada na liściu i śpiewa.
I myślę, patrząc na ciocię,
która uprawia paprocie, 
że człowiek szczęśliwy się robbi, 
kiedy ma jakieś hobby.

Mniam!
2023-10-08 15:16:25

Ja po prostu tak już mam, Że co chwilę krzyczę „Mniam!” Obserwuję wzrokiem dzikim, Gdzie się kryją smakołyki. A gdy dojrzę do jedzenia, Coś to się w żarłoka zmieniam, I na talerz szybko kładę: Trzy śniadanka i obiadek, Paróweczek stosik wielki, Żółte śliwki mirabelki, Ramen, tofu, bułkę z miodem, Kebab i ziemniaczki młode, Owocową galaretkę, Sos grzybowy i bagietkę, Torcik, w którym są migdały, Naleśniki z serem białym. Jak mi pyszność wpadnie w oko, To uśmiecham się szeroko, I na talerz ją nakładam. Choć nakładam, to nie zjadam. Bo ja jestem tym żarłokiem, Co pożera wszystko wzrokiem. Gdy jedzenie tylko widzę, Apetytu się nie wstydzę, Chociaż nie wiem, gdzie to zmieszczę. Myślę sobie: jeszcze, jeszcze, I wypełniam mój talerzyk. A jedzenie leży, leży... Potem, zamiast w paszczy znikać, Zwykle trafia śmietnika. Jednak dzisiaj wezmę w łapki, Ćwierć jabłuszka, pół kanapki, Wszystko to co do okruszka, Wpadnie do mojego brzuszka! Koleżanko i kolego, Życzę wszystkim Wam smacznego! Wy się tez jedzeniem cieszcie, Lecz za dużo go nie bierzcie!
Ja po prostu tak już mam,
Że co chwilę krzyczę „Mniam!”
Obserwuję wzrokiem dzikim,
Gdzie się kryją smakołyki.
A gdy dojrzę do jedzenia,
Coś to się w żarłoka zmieniam,
I na talerz szybko kładę:
Trzy śniadanka i obiadek,
Paróweczek stosik wielki,
Żółte śliwki mirabelki,
Ramen, tofu, bułkę z miodem,
Kebab i ziemniaczki młode,
Owocową galaretkę,
Sos grzybowy i bagietkę,
Torcik, w którym są migdały,
Naleśniki z serem białym.
Jak mi pyszność wpadnie w oko,
To uśmiecham się szeroko,
I na talerz ją nakładam.
Choć nakładam, to nie zjadam.
Bo ja jestem tym żarłokiem,
Co pożera wszystko wzrokiem.
Gdy jedzenie tylko widzę,
Apetytu się nie wstydzę,
Chociaż nie wiem, gdzie to zmieszczę.
Myślę sobie: jeszcze, jeszcze,
I wypełniam mój talerzyk.
A jedzenie leży, leży...
Potem, zamiast w paszczy znikać,
Zwykle trafia śmietnika.
Jednak dzisiaj wezmę w łapki,
Ćwierć jabłuszka, pół kanapki,
Wszystko to co do okruszka,
Wpadnie do mojego brzuszka!

Koleżanko i kolego,
Życzę wszystkim Wam smacznego!
Wy się tez jedzeniem cieszcie,
Lecz za dużo go nie bierzcie!

Komórka Jurka
2023-09-30 12:12:17

Jurka wessała komórka! To nie żadna plotka czy bzdurka. Naprawdę, jak bum cyk cyk, Jurek w komórce znikł. Nie myślał, że coś się stanie I palcem tłukł po ekranie, Lecz nawet nie zdążył „auaaaa” Krzyknąć. I go wessała. Wessała komórka, a przecież Jest tyle rzeczy na świecie, Które w tym samym czasie Z radością porobić da się! Mógł sobie pleść stworki ze sznurka, Na trąbie grać na podwórkach, Wziąć udział w harcerskich zbiórkach, Zrobić sałatkę z ogórka, Patrzyć jak deszczyk ciurka, Albo udawać kangurka. Lecz Jurek komórkę miał w ręce I stukał w nią, i nic więcej Nie robił przez dni pięć, czy sześć, Więc go wessało. I cześć! Tak skończył samotnie w komórce, Jak bałwan zimą na górce Lub myszka, co siedzi w dziurce, Bo dopaść ją jakiś gbur chce. Więc czyś jest Jurek, czy Jerzy, Z komórką uważać należy! I zanim ją chwycisz, to weź się Zastanów. Albo Cię wessie!
Jurka wessała komórka!
To nie żadna plotka czy bzdurka.
Naprawdę, jak bum cyk cyk,
Jurek w komórce znikł.
Nie myślał, że coś się stanie
I palcem tłukł po ekranie,
Lecz nawet nie zdążył „auaaaa”
Krzyknąć. I go wessała.
Wessała komórka, a przecież
Jest tyle rzeczy na świecie,
Które w tym samym czasie
Z radością porobić da się!
Mógł sobie pleść stworki ze sznurka,
Na trąbie grać na podwórkach,
Wziąć udział w harcerskich zbiórkach,
Zrobić sałatkę z ogórka,
Patrzyć jak deszczyk ciurka,
Albo udawać kangurka.
Lecz Jurek komórkę miał w ręce
I stukał w nią, i nic więcej
Nie robił przez dni pięć, czy sześć,
Więc go wessało. I cześć!
Tak skończył samotnie w komórce,
Jak bałwan zimą na górce
Lub myszka, co siedzi w dziurce,
Bo dopaść ją jakiś gbur chce.
Więc czyś jest Jurek, czy Jerzy,
Z komórką uważać należy!
I zanim ją chwycisz, to weź się
Zastanów. Albo Cię wessie!

Po co nam sny?
2023-09-24 08:36:05

Jeśli chcesz być motylem, I fruwać po ciepłej łące, Albo na krótką chwilę, Stać się wielkim zającem, Jeśli marzysz, by poznać, Konia, co gra na puzonie, A potem sprawdzić, czy można, Dobiec na świata koniec, Gdy chcesz małym paluszkiem, Podłubać w słodkich obłoczkach, To głowę wciśnij w poduszkę, I zamknij szybciutko oczka. Słonko na niebie zgaśnie, I w długą wędrówkę się uda, A Ty w łóżeczku swym zaśniesz. I wtedy zaczną się cuda! To, co jest zwykłe rozpłynie, Się, poleci, daleko hen. To, co jest smutne, gdzieś zginie. I zjawi się piękny sen. Tysiąc kolorów się wkradnie, W miejsca, gdzie ich nie było. I zrobi się bardzo ładnie, I zrobi się baaaardzo miło. Nie będzie za szybkich kroków, Za głośno nikt nic nie powie, I cudny, mięciutki spokój, Czuć będzie każdy człowiek. Balony pełne radości, Uniosą się tam i tu, Nikt się nie będzie złościć, I wszystko będzie ze snu. Pewnie pomyślisz: Po co, Wszystko to we śnie się zdarzy? A sny zjawiają się nocą, By sennie sobie pomarzyć! A teraz wystarczy już chyba, Tych rymów i różnych słów. Czas powoli odpływać… Dobranoc! Cudownych snów!
Jeśli chcesz być motylem,
I fruwać po ciepłej łące,
Albo na krótką chwilę,
Stać się wielkim zającem,
Jeśli marzysz, by poznać,
Konia, co gra na puzonie,
A potem sprawdzić, czy można,
Dobiec na świata koniec,
Gdy chcesz małym paluszkiem,
Podłubać w słodkich obłoczkach,
To głowę wciśnij w poduszkę,
I zamknij szybciutko oczka.
Słonko na niebie zgaśnie,
I w długą wędrówkę się uda,
A Ty w łóżeczku swym zaśniesz.
I wtedy zaczną się cuda!
To, co jest zwykłe rozpłynie,
Się, poleci, daleko hen.
To, co jest smutne, gdzieś zginie.
I zjawi się piękny sen.
Tysiąc kolorów się wkradnie,
W miejsca, gdzie ich nie było.
I zrobi się bardzo ładnie,
I zrobi się baaaardzo miło.
Nie będzie za szybkich kroków,
Za głośno nikt nic nie powie,
I cudny, mięciutki spokój,
Czuć będzie każdy człowiek.
Balony pełne radości,
Uniosą się tam i tu,
Nikt się nie będzie złościć,
I wszystko będzie ze snu.
Pewnie pomyślisz: Po co,
Wszystko to we śnie się zdarzy?
A sny zjawiają się nocą,
By sennie sobie pomarzyć!
A teraz wystarczy już chyba,
Tych rymów i różnych słów.
Czas powoli odpływać…
Dobranoc! Cudownych snów!

Literki
2023-06-25 09:27:11

Literki Kilka różnych literek Ułożyło się w szereg. Wymyśliły, że razem Będą jednym wyrazem. Lecz każda, bez wyjątku, Chce stanąć na początku. Z zrzędzi, że jest przecież Ostatnie w alfabecie, Więc jemu, bądźmy szczerzy, Coś w końcu się należy. P nie widzi powodu, By Z stawało z przodu, Według Ł będzie ładnie, Gdy ono na przód wpadnie. B wystawia swój brzuszek: Ja pierwsze stanąć muszę! Lecz atakuje już A: Nie! Pierwsze jestem ja! C cichuteńko czyha, I już przed A się wpycha, J jęczy, a S syczy, K kręci się i krzyczy, O otworzyło oczy I do przodu się toczy, T tuż, tuż tupta co tchu, Wciska i wierci się W. I tylko chudziutkie I Stanęło i śpi, i śpi. I tak każda litera Bez przerwy się upiera, Głośno wygłasza zdanie, Że ona z przodu stanie. Lecz litery są w błędzie, Wyrazu z tego nie będzie! Każda z liter na czele Sama znaczy niewiele. Gdy pierwsza bez innych tkwi Jest tylko W, Ł lub I. Kiedy do przodu się pcha, Jest S, J, A albo K! Gdy stanąć samotnie chce, Jest zwykłym O albo C. A razem? Hop! Gotowe! Stają się jednym słowem!
Literki

Kilka różnych literek
Ułożyło się w szereg.
Wymyśliły, że razem
Będą jednym wyrazem.
Lecz każda, bez wyjątku,
Chce stanąć na początku.
Z zrzędzi, że jest przecież
Ostatnie w alfabecie,
Więc jemu, bądźmy szczerzy,
Coś w końcu się należy.
P nie widzi powodu,
By Z stawało z przodu,
Według Ł będzie ładnie,
Gdy ono na przód wpadnie.
B wystawia swój brzuszek:
Ja pierwsze stanąć muszę!
Lecz atakuje już A:
Nie! Pierwsze jestem ja!
C cichuteńko czyha,
I już przed A się wpycha,
J jęczy, a S syczy,
K kręci się i krzyczy,
O otworzyło oczy
I do przodu się toczy,
T tuż, tuż tupta co tchu,
Wciska i wierci się W.
I tylko chudziutkie I
Stanęło i śpi, i śpi.
I tak każda litera
Bez przerwy się upiera,
Głośno wygłasza zdanie,
Że ona z przodu stanie.
Lecz litery są w błędzie,
Wyrazu z tego nie będzie!
Każda z liter na czele
Sama znaczy niewiele.
Gdy pierwsza bez innych tkwi
Jest tylko W, Ł lub I.
Kiedy do przodu się pcha,
Jest S, J, A albo K!
Gdy stanąć samotnie chce,
Jest zwykłym O albo C.
A razem? Hop! Gotowe!
Stają się jednym słowem!

Wierszyk na Dzień babci
2023-01-21 11:47:16

Wierszyk na Dzień babci Każdy to wie, drab i szkrab Ci, Powie, że dziś jest Dzień babci! Więc jak uszczęśliwić babcię, Garść pomysłów teraz łapcie! Latem babcię deszczem chlapcie, I motylków kilka zwabcie. Zimą dajcie ciepłe kapcie, Z babcią na śnieg się pogapcie. W złotą jesień liście zgrabcie, Wiosną podglądajcie żabcie. Wieczorami sobie chrapcie, Jak jest problem, głośno sapcie. I za rękę biorąc babcię, Czasem razem gdzieś poczłapcie, Bo najmilsze jest dla babci, Z Wami każde koci-łapci. Pamiętajcie, drogie gapcie, Że cudownie jest mieć babcię!
Wierszyk na Dzień babci

Każdy to wie, drab i szkrab Ci,
Powie, że dziś jest Dzień babci!
Więc jak uszczęśliwić babcię,
Garść pomysłów teraz łapcie!
Latem babcię deszczem chlapcie,
I motylków kilka zwabcie.
Zimą dajcie ciepłe kapcie,
Z babcią na śnieg się pogapcie.
W złotą jesień liście zgrabcie,
Wiosną podglądajcie żabcie.
Wieczorami sobie chrapcie,
Jak jest problem, głośno sapcie.
I za rękę biorąc babcię,
Czasem razem gdzieś poczłapcie,
Bo najmilsze jest dla babci,
Z Wami każde koci-łapci.
Pamiętajcie, drogie gapcie,
Że cudownie jest mieć babcię!

Wyliczanki
2022-12-07 16:04:46

Fifa-rafa, Ecie-pecie, Gra żyrafa, Na klarnecie. Skaczą skoczki, straszą strachy, Gra na tym klarnecie w szachy, Dziś zaprosi Cię do gry, Na klarnecie zagraj Ty! Urabura! Tratatata! Słoń na odkurzaczu lata. W lewo lata, w prawo lata, Dziś odkurzy kawał świata. Lata słoń po wielkim niebie, Raz, dwa, trzy, odkurzy Ciebie! Chodzi sobie żaba w lesie. Wielkie wiadro w łapie niesie. Wiedzieć chcesz co żaba ta, W swoim wielkim wiadrze ma? To ciekawską minę zrób, I do wiadra właź hop – siup! Wuj Kleofas-Anastazy, Namalował trzy obrazy. Na obrazie pierwszym tańczy, Sto niebieskich pomarańczy, Na obrazie drugim skacze, Kura, co po chińsku gdacze. A przy trzecim wuj coś grzebie, Namaluje dzisiaj Ciebie! Pan Antoni ma na dłoni, Stado wybuchowych słoni! Pan Antoni trzyma w nosie, Wielkie latające łosie! Pan Antoni ma w kieszeni, Śpiewający chór jeleni! Ma wełniany beret też, Kto jest pod nim, czy już wiesz?
Fifa-rafa,
Ecie-pecie,
Gra żyrafa,
Na klarnecie.
Skaczą skoczki, straszą strachy,
Gra na tym klarnecie w szachy,
Dziś zaprosi Cię do gry,
Na klarnecie zagraj Ty!

Urabura! Tratatata!
Słoń na odkurzaczu lata.
W lewo lata, w prawo lata,
Dziś odkurzy kawał świata.
Lata słoń po wielkim niebie,
Raz, dwa, trzy, odkurzy Ciebie!

Chodzi sobie żaba w lesie.
Wielkie wiadro w łapie niesie.
Wiedzieć chcesz co żaba ta,
W swoim wielkim wiadrze ma?
To ciekawską minę zrób,
I do wiadra właź hop – siup!

Wuj Kleofas-Anastazy,
Namalował trzy obrazy.
Na obrazie pierwszym tańczy,
Sto niebieskich pomarańczy,
Na obrazie drugim skacze,
Kura, co po chińsku gdacze.
A przy trzecim wuj coś grzebie,
Namaluje dzisiaj Ciebie!

Pan Antoni ma na dłoni,
Stado wybuchowych słoni!
Pan Antoni trzyma w nosie,
Wielkie latające łosie!
Pan Antoni ma w kieszeni,
Śpiewający chór jeleni!
Ma wełniany beret też,
Kto jest pod nim, czy już wiesz?

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie