Drugi Rzut OKA
OKO.press w wersji do słuchania. Miejsce, gdzie materiały naszych dziennikarzy i dziennikarek ożywają w formie audioreportaży, podcastów i rozmów. Historie bohaterek i bohaterów, gospodarka, zdrowie, polityka. Posłuchaj i znajdź coś dla siebie.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
1234567891011121314151617181920212223242526272829303132333435363738394041424344454647484950
Czego się nie spodziewaliśmy po hiszpańskiej inkwizycji? Fantastyczne opowieści Anny Brzezińskiej
2025-08-02 08:30:00
Annę Brzezińską znają dobrze fanki i fani fantastyki, bo jest uznaną autorką tejże, trzykrotną laureatką Nagrody im. Janusza Zajdla. Od pewnego czasu z sukcesem prowadzi również swój autorski profil na Facebooku, gdzie zgromadziła już 10 tysięcy obserwujących.
Bo Brzezińska, mediewistka z wykształcenia i z zamiłowania, pisze o średniowieczu w sposób fantastyczny - w tym drugim sensie tego słowa, oznaczającym „znakomity, rewelacyjny, kapitalny” (za Słownikiem Języka Polskiego).
„Pasjonują mnie losy osób spoza »wielkiej historii«, czyli nie tylko królowych, nie tylko rycerzy, takich zwykłych ludzi podobnych do nas. Ich jest stosunkowo trudno wychwycić w podręczniku szkolnym” – mówi moja gościni.
I są to historie niezwykłe, jak ta, o której rozmawiamy dłużej - pewnej Eleny, która stała się Eleno. Dziecka czarnoskórej niewolnicy, napiętnowanego na policzkach, które w XVI-wiecznej Hiszpanii (bo opowieści Anny Brzezińskiej czasem zahaczają też o początek ery nowożytnej) wyrąbała sobie własną ścieżkę. Wyboistą, bo obejmowała ona przemianę z kobiety w mężczyznę (w tej historii ważną rolę gra pojawiający się i znikający penis), z dziecka niewolnicy we wziętego medyka, wreszcie proces za udawanie mężczyzny i używanie magii, by zwieść medycznych ekspertów.
Skąd bierze się materiały do takich opowieści, które są pełne tak niezwykłych zwrotów akcji, że trudno byłoby je wymyślić?
„To nie zawsze jest proces karny, czasami to są na przykład sądy kościelne zajmujące się, tłumacząc na współczesne, prawem rodzinnym. Ale oczywiście to sprawia, że obraz jest zniekształcony – to tak jakbyśmy próbowali nasze życie, twoje i moje, zrekonstruować na podstawie dokumentów sądowych.
I to też staram się zaznaczać, że jest w tym jakaś straszliwa niesprawiedliwość: widzimy pewne osoby, na przykład należące do współczesnych mniejszości w przeszłości, praktycznie wyłącznie wtedy, kiedy wchodzą w konflikt z prawem” - mówi Anna Brzezińska.
Ta opowieść o Eleno/Elenie jest jedną z wielu, która pokazuje życie ludzi niewpisujących się w obowiązujące normy. Ale my w XXI wieku możemy się zdziwić, bo kilkaset lat temu pod pewnymi względami panowała większa tolerancja dla „inności” niż dzisiaj. Choćby dlatego, że czytano Arystotelesa, który twierdził, że kobieta jest mężczyzną wywróconym na nice i ma dokładnie te same organy płciowe.
Rozmawiamy też o najsłynniejszym romansie średniowiecza - Heloizy i Abelarda, o decyzji brzemiennej Heloizy, by nie zmuszać swojego kochanka do małżeństwa, co oznaczałoby dla niego odejście ze stanu duchownego i przekreślenie kariery naukowej. I o brutalnej zemście wuja Heloizy – kastracji, która i tak tę karierę przekreśliła.
Na koniec pytam o to, jak zmienił się status kobiety w czasach nowożytnych w porównaniu do średniowiecza. Anna Brzezińska wylicza trzy czynniki zmiany: praca oddziela się od domu, więc zmienia się rola rodziny, w której każdy miał swoje zadania; postępuje genderyzacja przestrzeni publicznej, a państwo w coraz większym stopniu kontroluje obywateli. Nietrudno zgadnąć, że sytuacja kobiet się pogarsza. Trudno też się dziwić, że moja rozmówczyni denerwuje się, kiedy ktoś używa terminu średniowiecze na określenia zacofania.
Rekonstrukcja – co oznaczają zmiany w rządzie Donalda Tuska?
2025-07-30 08:30:00
„Awans Radosława Sikorskiego na wicepremiera ma kilka istotnych znaczeń. Może chodzić o wzmocnienie jego pozycji wewnątrz samej Platformy Obywatelskiej. Co więcej, w porównaniu z Rafałem Trzaskowskim, bywa postrzegany jako polityk bardziej konserwatywny – ideowoa bliższy centrum i prawicowej części elektoratu. W tym kontekście wybór Sikorskiego na jednego z kluczowych polityków mających kontakt z Pałacem Prezydenckim wydaje się uzasadniony" - mówi dr hab. Ewa Marciniak, politolożka i wykładowczyni na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, a także szefowa Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS).
Marciniak dodaje, że „trudno mówić o głębokim porozumieniu", ale wspólne punkty odniesienia – choćby ideowe – „mogą ułatwiać komunikację między wicepremierem a nowym prezydentem".
Czy to zapowiedź większej zmiany? Czy Donald Tusk, awansując Sikorskiego na wicepremiera, testuje go i widzi w nim swojego następcę?
W tym odcinku omawiamy również inne zmiany, jak choćby na stanowisku ministra sprawiedliwości, odejście Adama Bodnara i nominacja krakowskiego sędziego Waldemara Żurka, który w czasach PiS walczył z upolitycznianiem sądownictwa i doznał prześladowań. Cytujemy kanał „Orientuj się" skierowany do młodych na Instagramie i pytamy: „Co takiego w sobie ma sędzia Żurek, czego nie ma Adam Bodnar?".
Analizujemy też, jakie cele może realizować nowy rząd, kto zyskał, a kto stracił i czy koalicja przygotowuje się już do wyborów w 2027 roku.
O czym jeszcze rozmawiamy?
- Trzy kobiety, ministry – Adrianna Porowska, Katarzyna Kotula, Marzena Okła-Drewnowicz zostały odwołane z funkcji szefowych resortów, ale otrzymały nowe funkcje – będą sekretarzyniami stanu w KPRM. Czy w takim razie tematy związane z równością, polityką senioralną i społeczeństwem obywatelskim nie są już potrzebne?
- Czy na tej rekonstrukcji najwięcej ugrała Lewica? Mają swojego wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, silne ministerstwo pracy i polityki społecznej z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk na czele, a w listopadzie — zgodnie z umową koalicyjną — funkcję marszałka Sejmu obejmie Włodzimierz Czarzasty. Polska 2050 nie ma wicepremiera, i straci marszałka.
- Jaka przyszłość czeka Szymona Hołownię?
--
Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!
natalia.sawka@oko.press
IG: nataliasawka_
Rzeczywistość bez elektrowni jądrowych: więcej OZE, mniej węgla
2025-07-28 08:00:00
Moi rozmówcy bardzo często mówią o Fukushimie. Awaria elektrowni jądrowej w Japonii w 2011 roku, po uderzeniu tsunami w wybrzeże, była punktem zwrotnym dla ruchu antyatomowego. W Niemczech wydarzenie to podgrzało emocje i spowodowało ostry antyatomowy zwrot nawet wśród tych, którzy do tej pory dopuszczali przedłużanie użytkowania elektrowni jądrowych.
O to, dlaczego akurat Niemcy zareagowali na wydarzenia w Japonii tak mocno, zapytaliśmy Kiyo Dörrer, dziennikarkę Deutsche Welle, kierującą redakcją Planet A. To autorka wielu materiałów filmowych pokazujących postęp transformacji energetycznej w Niemczech i całej Europie.
“Prawdopodobnie wynika to z całej historii protestów przeciwko energii jądrowej. Czarnobyl rzeczywiście był ważnym wydarzeniem, również dlatego, że opad radioaktywny dotarł do wielu krajów Europy, w tym oczywiście i do nas. Moi wujkowie nadal mówią o tym, że nie jedli grzybów albo że można było spożywać tylko konserwy wyprodukowane przed awarią w Czarnobylu” - mówi nam dziennikarka. “Wróciłabym też do historii niemieckiego ruchu oporu przeciwko energii atomowej. On był pod wieloma względami niezwykle skuteczny od samego początku, od lat 70.”.
Kiyo Dörrer przekonuje, że dalsza dyskusja o powrocie do atomu w Niemczech nie ma większego sensu. Decyzja o porzuceniu elektrowni jądrowych zapadła ponad dwie dekady temu, trudno byłoby zawrócić z tej drogi - szczególnie że wyłączenie atomu nie spowodowało gwałtownego wzrostu zużycia węgla.
Czy Niemcy tak naprawdę lubią atom?
2025-07-21 18:00:53
Nastawienie Niemców do energetyki jądrowej w ostatnich latach nieco się zmieniło, ale nadal niewielu chciałoby czynnie zabiegać o powrót do atomu w energetyce. Jak wygląda niemiecki ruch proatomowy?
Większość Niemców dopuszcza powrót do energii jądrowej — wynika z badań opinii społecznej z ostatnich miesięcy. Zwolennicy mają kilkuprocentową przewagę. W ostatnim sondażu cytowanym przez „Bild” 55 proc. respondentów wypowiedziało się za korzystaniem z elektrowni jądrowych.
Dlaczego więc nic się nie zmienia, a elektrownie jądrowe są likwidowane? Rozmawiamy o tym z działaczem proatomowych organizacji, Markusem Neuschaferem. To berlińczyk, działający w inicjatywach Nuklearia i WePlanet. Oba ruchy opowiadają się za energetyką jądrową.
“Wierzę w myślenie systemowe, więc stwierdziłem, że porównam wydajność panelu słonecznego, koszt wielu paneli słonecznych z kosztem i wydajnością jednej elektrowni jądrowej. No i oczywiście panele słoneczne wychodzą taniej. Ale kiedy uwzględni się koszty systemowe, takie jak
- konieczność posiadania zdecentralizowanego systemu sieciowego elektrowni w wielu miejscach
- oraz wszystko, czego trzeba, aby umożliwić kontrolę tego systemu, aby energia była dostarczona tam, gdzie jest potrzebna w danym momencie,
- do tego dochodzą elektrownie rezerwowe,
otrzymujemy bardzo złożony i bardzo drogi system” – przekonuje Neuschafer.
Aktywista zdaje sobie jednak sprawę z tego, że szanse na powrót do atomu są w Niemczech niewielkie. Jak mówi, potrzebny byłby silny bodziec, jak blackout po awarii systemu energetycznego — podobny do tego, z którym mieliśmy do czynienia w Hiszpanii. Jak dodaje, przeciwnicy atomu często przesadzają z oceną ryzyka, które towarzyszy energetyce jądrowej.
Mundur mnie pręży, pasażer wyzywa. Arie konduktora PKP
2025-07-20 07:00:00
Raz spotkałam się z niezadowoleniem podróżnego, kiedy ktoś popełnił samobójstwo. Pan stwierdził, że samobójca jest bezczelny, a on teraz nie zdąży
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Olgi Ledzion "Mundur mnie pręży, pasażer wyzywa. Arie konduktora PKP". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Pragmatyk na gruzach straumatyzowanego państwa. Jaka będzie Syria Ahmada asz-Szary?
2025-07-19 08:53:00
Po upadku Asadów Syria trzeszczy w szwach. Wybuchają krwawe etniczne konflikty i samosądy, bieda jest wszechobecna. W podcaście Drugi Rzut OKA rozmawiamy o przyszłości państwa, które jeszcze niedawno nie miało przyszłości
Siedem miesięcy temu reżim Baszszara al-Asada rozsypał się w ciągu zadziwiających dwóch tygodni. Ofensywa sił opozycyjnych na czele z Hajat Tahrir asz-Szam (HTZ) dowodzona przez charyzmatycznego dowódcę al-Dżaulaniego, posuwając się błyskawicznie do przodu, zajęła Syrię prawie bez walki. Dyktator uciekł do Moskwy, jego armia się rozproszyła. Al-Dżaulani powrócił do swojego prawdziwego nazwiska asz-Szara. Ten były dżihadysta jest dziś prezydentem Syrii – no i tu zaczynają się pytania.
Czy wieloetniczna i wieloreligijna Syria, w dodatku pełna sfrustrowanych członków byłego reżimu, nie pogrąży się w krwawej wojnie domowej? A może Ahmad asz-Szara pokieruje swój kraj w stronę fundamentalistycznego islamu, ze szkodą dla praw kobiet?
Pytam o to Sarę Nowacką, analityczkę Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, ekspertkę od państw arabskich.
„Od grudnia Syrię odwiedziło około 80 delegacji zagranicznych. To liczba nieporównywalna do innych, podobnych sytuacji zakończonego konfliktu i potrzeby odbudowy kraju. Poziom zainteresowania i woli politycznej, żeby to państwo stanęło na nogi, jest bardzo duży” – mówi Nowacka.
Jednak przed asz-Szarą i jego ludźmi stoi bardzo trudne zadanie zunifikowania straumatyzowanego kraju, którego 90 proc. mieszkańców żyje w biedzie. „Z jednej strony jest w syryjskim społeczeństwie i ogromna potrzeba wymierzenia sprawiedliwości, ukarania winnych zbrodni. Siły reżimu Baszszara al-Asada zabiły najprawdopodobniej około 300 tysięcy osób. Ahmad asz-Szara i jego najbliższe otoczenie ma świadomość, że zbiorowe wymierzenie sprawiedliwości w brutalny sposób jest bardzo ryzykowne – bo może spowodować zbrojny bunt ludzi związanych z reżimem” – tłumaczy ekspertka.
Przedsmak takich wydarzeń Syria przeżyła w marcu, kiedy doszło do brutalnych starć pomiędzy siłami rządowymi a alawitami, którzy stanowili trzon reżimu Asadów. Kiedy rozmawiałyśmy w poniedziałek 14 lipca, nie wiedziałyśmy jeszcze, że doszło do kolejnego poważnego wybuchu przemocy na tle etnicznym – w walkach pomiędzy Druzami a Beduinami, a później druzyjskimi milicjami a siłami rządowymi zginęło 500 osób w prowincji Suwajda. W obronie Druzów w konflikt wmieszał się Izrael, który zbombardował siedzibę syryjskiego ministerstwa obrony w Damaszku.
Sytuację można podsumować słowami patetycznymi: losy Syrii właśnie się ważą. A więcej o Ahmadzie asz-Szarze, trudnej transformacji i kolejnym kluczowym pytaniu: czy nowa sunnicka Syria pozostanie umiarkowana, a może pójdzie w stronę republiki islamskiej, można posłuchać w naszym podcaście.
Bez atomu? Bez problemu. Przynajmniej według Greenpeace’u
2025-07-16 13:46:05
W kolejnym odcinku cyklu „Czy Niemcy nienawidzą atomu?” pytamy o to, czy damy radę zasilić Polskę, Niemcy, ale i świat bez energii jądrowej
W Niemczech antyatomowy opór dla wielu jest powodem do dumy, mimo kontrowersji, które wywołuje zagranicą — również w Polsce. Nie milkną pytania o sensowność wyłączenia atomu w momencie, gdy Niemcy nie mają wystarczającej mocy źródeł odnawialnych, która pokryłaby całe zapotrzebowania na energię. W Berlinie, Hamburgu czy Dreźnie nie wybrzmiewają one jednak zbyt donośnie.
Tak opisuje sprawę na przykład Fundacja Heinricha Bölla:
“Wycofanie się Niemiec z energetyki jądrowej, znane w kraju jako Atomausstieg, jest zwieńczeniem 50-letniego, demokratycznego procesu ocen ryzyka. Dowodem na to, że trwałe zaangażowanie szerokich grup społeczeństwa, w tym niektórych nieoczekiwanych sojuszników, może pomóc przyszłym pokoleniom i radykalnie zmienić politykę środowiskową kraju”.
Autorzy raportu podkreślają, że niemiecki przykład to wzór dla innych ruchów protestu na świecie. Dla wielu Niemców walka z atomem jest tożsama z walką o demokrację i jednym z nierozłącznych elementów ekologicznego zaangażowania. Często była podsycana strachem przed wojną nuklearną, powszechnym w czasie zimnej wojny.
Na bazie tych lęków popularność zdobyła partia Zielonych, a członków zyskiwał również Greenpeace, działający w Niemczech od 1980 roku. Greenpeace od początku sprzeciwiał się elektrowniom atomowym, a jego członkowie pod tym względem są stali w poglądach. Działacze narażali się przez to na zarzuty, między innymi o wsparcie dla użycia gazu w energetyce. A gaz jest przecież paliwem kopalnym, przyczyniającym się do emisji dwutlenku węgla.
O zielonym sprzeciwie wobec atomu rozmawiałem z Heinzem Smitalem, głównym specjalistą od energetyki atomowej Greenpeace w Niemczech i fizykiem jądrowym. Wcześniej o dwuznacznym podejściu Niemców do energetyki atomowej rozmawiałem z Jakubem Wiechem, autor portalu Energetyka24 i podkastu Elektryfikacja.
“W Europie mamy około 100 reaktorów, a około 50 z nich ma naprawdę poważne problemy. Nie jest więc pytaniem, czy dojdzie do poważnej awarii. Jest to raczej kwestia tego, kiedy i gdzie” – powiedział mi Smital.
W naszej rozmowie posłużył się też metaforą, by pokazać trudności z obsługą awarii elektrowni atomowych.
“Jeśli weźmiesz rower, a jedno z kół nie ma powietrza, oznacza to, że jest w nim dziura, którą trzeba naprawić. Ty i ja moglibyśmy to zrobić w około pół godziny lub godzinę. Teraz wyobraź sobie, że rower jest radioaktywny. Nie wolno ci zbliżać się na odległość mniejszą niż 10 metrów. Wtedy pojawia się problem. Budujesz więc robota, który ma podejść do roweru i wykonać naprawę. Niestety, rower się przewraca, robot zostaje zablokowany. Po dwóch latach konstruujesz kolejnego robota, który ma uratować pierwszego. Tak działają naprawy wielu elektrowni jądrowych, które stoją w miejscu przez lata, ponieważ ich konserwacja jest niezwykle skomplikowana” – mówił nam Smital.
Naukowiec i działacz Greenpeace’u jest przekonany, że innowacje pozwolą nam oprzeć się na odnawialnych źródłach energii, a technologie atomowe w końcu odejdą do lamusa.
System przegapia wiele dzieci z ADHD. Dostają diagnozę dopiero jako dorośli
2025-07-15 07:19:43
Przybywa dorosłych, którzy dostają diagnozę ADHD. Średni wiek diagnozy ADHD w Stanach Zjednoczonych to dzisiaj 32-35 lat. Skąd ten wzrost?
“System edukacji raczej widzi te dzieci, które mają ADHD z komponentą nadpobudliwości ruchowej, a przegapia zupełnie te dzieci, które te nadpobudliwości nie mają tak bardzo wyrażonej albo prawie wcale,” wyjaśnia dr Tomasz Kowalczyk, psychiatra.
Dzieci, które zapomną plecaka, o odrobieniu pracy domowej, którym trudno się skupić nad zadaniem, często dostają łatkę “zdolnych, ale leniwych”. Pozostają pod radarem systemu. Część z nich dowiaduje się, że ma ADHD w wieku dorosłym. Takich dorosłych jest od 2 do 5 procent.
ADHD to nie tylko nadpobudliwość ruchowa i problemy ze skupieniem uwagi. Przede wszystkim szwankują obszary mózgu odpowiedzialne za tzw. funkcje wykonawcze. Takich funkcji jest pięć. Dr. Kowalczyk opowiada nam, do czego każda z nich jest nam potrzebna. Wyjaśnia, co się dzieje, gdy niedomaga. I tłumaczy, jak to utrudnia (zwłaszcza dorosłe) życie.
“Przynajmniej 80% osób z ADHD zmaga się z jakimiś dodatkowymi zaburzeniami psychicznymi. Są wśród nich depresję, lęki, fobie, nadużywanie substancji psychoaktywnych, alkoholu i tytoniu.”
“Życie z nieleczonym ADHD jest statystycznie o kilka do kilkunastu lat krótsze.” Leki je przedłużają. Pomagają funkcjonować lepiej, tworzą też przestrzeń do kształtowania lepszych nawyków.
“ADHD da się oprotezować. Kiedy wymyślono protezy wzroku, czyli okulary, okazało się, że ludzie po trzydziestce czy czterdziestce, mogą uczyć się i pracować do późnej starości”.
Dorośli z ADHD też mogą mieć udane życie.
Sąsiadka mówi, że migranci napadli na Żabkę w Gubinie. A to obrońcy granicy wymyślili
2025-07-13 07:00:00
"Jak to w Polsce, znośnie jest, ale lubimy co jakiś czas wpaść w histerię” – słyszę, gdy jadę wzdłuż Nysy i pytam, jak się żyje przy granicy
Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Sąsiadka mówi, że migranci napadli na Żabkę w Gubinie. A to obrońcy granicy wymyślili". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.
Polacy budują swój atom, Niemcy od niego odeszli. Dlaczego? Podcast drugi rzut OKA
2025-07-12 13:55:27
Energetyka jądrowa początkowo wydawała się cudem, w końcu zaczęła jednak wywoływać opór, szczególnie w Niemczech. Berlin zdecydował o odejściu od atomu, co dokonało się w 2023 roku. Czy słusznie?
Atom miał być ratunkiem dla Europy, która po II wojnie światowej potrzebowała energii potrzebnej do odbudowy i rozwoju gospodarki. To od lat 60. XX wieku napędzało rozwój atomu. Ważne był też rosnący sceptycyzm wobec innych paliw, zasilających elektrownie.
W 1973 roku na Bliskim Wschodzie wybuchła wojna Jom Kipur. Konflikt pomiędzy Izraelem a Egiptem i Syrią był wstrząsem nie tylko w geopolityce, ale i gospodarce. Koalicja państw arabskich, kontrolujących eksport ropy naftowej, objęła embargiem na ten surowiec kraje Zachodu, popierające w tej wojnie Izrael.
W ten sposób wybuchł kryzys paliwowy. Cena pozostałej na zachodnim rynku ropy poszła w górę skokowo. Pięć lat po tym kryzysie nastąpił kolejny, wraz z dramatycznym spadkiem wydobycia w Iranie w 1979 roku, po islamskiej rewolucji. Oba te wydarzenia pokazały, że ropa nie jest pewnym źródłem energii.
Dlatego w latach 70. np. Holendrzy przesiadają się na rowery, a europejska energetyka zaczyna szukać alternatyw dla ropy, jednego z głównych paliw zasilających elektrownię.
Kraje Zachodu decydują się na wejście w znaną już technologię, obecną w energetyce od 1955 roku, choć wywodzącą się ze świata militariów. No i w ten sposób w Europie rozpoczyna się era atomu. Odważnie i zdecydowanie wchodzą w nią Francuzi.
Na początku lat 70. ropa stanowiła główne źródło we francuskim miksie energetycznym, pochodziło z niej około 70 proc. produkowanego w tym kraju prądu. Pomiędzy 1972 a 1974 koszty jej importu do Francji rosną czterokrotnie. W związku z tym już w 1973 roku powstaje plan Mesmera, od nazwiska ówczesnego premiera, który kieruje energetykę na atomowe tory. Nieco ponad sześć lat później Francje zasilają już trzy nowe reaktory jądrowe.
Do pościgu za atomową przyszłością dołączyły wtedy Niemcy Zachodnie, gdzie atom nie jest nowością. Wykorzystywano go tam od lat 60. Już we wczesnych latach 70. władze napotykały jednak opór społeczny, który w końcu doprowadził do porzucenia tej technologii w powolnym procesie — od wczesnych lat 2000.
Energetyka jądrowa w wielu krajach, szczególnie w czasie zimnej wojny, kojarzyła się z zagrożeniem bronią atomową. Między innymi dlatego rósł sceptycyzm wobec elektrowni opierających się na paliwie nuklearnym.
“Na tej kanwie doszło do tego, że Niemcy zaczęli być społeczeństwem antyjądrowym. Bo z jednej strony ich położenie geograficzne i obecność wojsk NATO podczas zimnej wojny oraz nieustane zagrożenia ze strony Związku Sowieckiego, okupującego zresztą część tego kraju, tworzącego odrębne państwo, będące częścią bloku sowieckiego, to wytworzyło tę atmosferę strachu przed zniszczeniem. Niemcy mieli świadomość, że w razie wybuchu tej gorącej wojny w Europie, wojny jądrowej, zwłaszcza oni będą pierwszym celem, jako baza dla wojsk NATO” – wyjaśnia nam Jakub Wiech, autor portalu Energetyka24 i podkastu Elektryfikacja.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
1234567891011121314151617181920212223242526272829303132333435363738394041424344454647484950