Wiersz na poniedziałek

„Wiersz na poniedziałek”, czyli zacznij swój tydzień od poezji wybieranej i omawianej przez redaktorkę naczelną „Pisma”, Magdalenę Kicińską. Cykl powstaje we współpracy z Fundacją Miasto Literatury.

Kategorie:
Książki Kultura

Odcinki od najnowszych:

Wiersz na poniedziałek. Jak czytać poezję?
2020-06-01 08:25:07

W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" postanowiłam podzielić się z Wami moimi książkowymi olśnieniami. Dwa z nich dotyczą książek wydanych w ostatnich latach, jedno z nich dotyczy nowości. Zgodnie jednak z obietnicą złożoną w pierwszym odcinku serii nie są to recenzje. Raczej wskazówki - na jakie pozycje warto zwrócić uwagę. Również jeśli dopiero zaczyna się swoją przygodę z poezją. W sprawie konkursu piszcie do mnie na adres magdalena.kicinska@magazynpismo.pl . Do usłyszenia! Magdalena Kicińska
W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" postanowiłam podzielić się z Wami moimi książkowymi olśnieniami. Dwa z nich dotyczą książek wydanych w ostatnich latach, jedno z nich dotyczy nowości. Zgodnie jednak z obietnicą złożoną w pierwszym odcinku serii nie są to recenzje. Raczej wskazówki - na jakie pozycje warto zwrócić uwagę. Również jeśli dopiero zaczyna się swoją przygodę z poezją.

W sprawie konkursu piszcie do mnie na adres magdalena.kicinska@magazynpismo.pl.

Do usłyszenia!
Magdalena Kicińska

Wiersz na poniedziałek. Poetyckie algorytmy Jakuba Kornhausera
2020-05-25 08:48:13

Rozmowa z Jakubem Kornhauserem, autorem wiersza "Słyszysz hałas wokół domu?", opublikowanego na łamach majowego Pisma. Wiersz przeczytasz też online: https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/slyszysz-halas-wokol-domu-jakub-kornhauser/?seo=pw Zapraszam! Magdalena Kicińska
Rozmowa z Jakubem Kornhauserem, autorem wiersza "Słyszysz hałas wokół domu?", opublikowanego na łamach majowego Pisma.

Wiersz przeczytasz też online:
https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/slyszysz-halas-wokol-domu-jakub-kornhauser/?seo=pw

Zapraszam!
Magdalena Kicińska

Wiersz na poniedziałek. Ostry cień poezji
2020-05-18 08:25:00

W ostatnich dniach nasze kanały społecznościowe zalewają filmiki z rozpisanymi na szesnaście wersów tekstami rapowanymi w szczytnym celu walki z koronawirusem #hot16challenge2. Niektóre mają z poezją dość luźny związek, ale są dobrym pretekstem do rozmowy o tym, ile w prawdziwym rapie poezji i czy dzisiejsi raperzy, jak pyta jeden z badaczy języka, to współcześni filomaci. Zapraszam do podcastu poświęconego poezji śpiewanej... inaczej. Magdalena Kicińska
W ostatnich dniach nasze kanały społecznościowe zalewają filmiki z rozpisanymi na szesnaście wersów tekstami rapowanymi w szczytnym celu walki z koronawirusem #hot16challenge2. Niektóre mają z poezją dość luźny związek, ale są dobrym pretekstem do rozmowy o tym, ile w prawdziwym rapie poezji i czy dzisiejsi raperzy, jak pyta jeden z badaczy języka, to współcześni filomaci. Zapraszam do podcastu poświęconego poezji śpiewanej... inaczej.

Magdalena Kicińska

Wiersz na poniedziałek. Poezja w domenie publicznej
2020-05-11 09:24:42

W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" przeszłość spotka się z przyszłością. A to wszystko dzięki istnieniu domeny publicznej, po której przewodniczką będzie poetka i ambasadorka Wolnych Lektur oraz kuratorka ich działu poświęconego poezji współczesnej, Barbara Klicka. Posłuchamy też wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pt. "Ciało szczęścia" ----------------------------------------------- Wtem, gdy się księżyc zachmurzył, dźwiękły kroki od wichru prędsze i w drzwiach tarasu, na piętrze, zapalił się amarant elektrycznej róży. Przez szklane, ciepłym wiatrem szarpane podwoje, Noc zagląda do wnętrza, gdzie w miłosnym splocie Ciało szczęścia, rozdarte na dwoje, zrasta się, jak jaszczurka, po wielkiej tęsknocie.
W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" przeszłość spotka się z przyszłością. A to wszystko dzięki istnieniu domeny publicznej, po której przewodniczką będzie poetka i ambasadorka Wolnych Lektur oraz kuratorka ich działu poświęconego poezji współczesnej, Barbara Klicka.

Posłuchamy też wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pt. "Ciało szczęścia"

-----------------------------------------------
Wtem, gdy się księżyc zachmurzył,
dźwiękły kroki od wichru prędsze
i w drzwiach tarasu, na piętrze,
zapalił się amarant elektrycznej róży.

Przez szklane, ciepłym wiatrem szarpane podwoje,
Noc zagląda do wnętrza, gdzie w miłosnym splocie
Ciało szczęścia, rozdarte na dwoje,
zrasta się, jak jaszczurka, po wielkiej tęsknocie.

Wiersz na poniedziałek. O trudnej sytuacji festiwali poetyckich
2020-05-04 08:34:38

W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" zapytam o przyszłość polskiego życia poetyckiego w roku, w którym najprawdopodobniej nie odbędzie się większość - a nie ma ich przecież wiele - festiwali poezji. O tym, co to oznacza dla promowania tego szczególnego rodzaju twórczości i czy wszystko można przenieść do przestrzeni online zapytam: Aleksandrę Szymańską, dyrektorkę Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsk, który organizuje festiwal Europejski Poeta Wolności, Waldemara Mazura z działu programowego Wrocławskiego Domu Literatury, organizatora Festiwalu Silesius i Krzysztofa Siwczyka, poetę oraz Dyrektora Artystycznego Festiwalu Miłosza.
W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" zapytam o przyszłość polskiego życia poetyckiego w roku, w którym najprawdopodobniej nie odbędzie się większość - a nie ma ich przecież wiele - festiwali poezji. O tym, co to oznacza dla promowania tego szczególnego rodzaju twórczości i czy wszystko można przenieść do przestrzeni online zapytam: Aleksandrę Szymańską, dyrektorkę Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsk, który organizuje festiwal Europejski Poeta Wolności, Waldemara Mazura z działu programowego Wrocławskiego Domu Literatury, organizatora Festiwalu Silesius i Krzysztofa Siwczyka, poetę oraz Dyrektora Artystycznego Festiwalu Miłosza.

Wiersz na poniedziałek. Krystyna Dąbrowska i rozmowa o poezji
2020-04-27 07:00:08

W tym odcinku po raz pierwszy w historii tego podcastu wystąpi gość. A w zasadzie gościni - Krystyna Dąbrowska. Jej wiersze dwukrotnie publikowaliśmy w Piśmie, ostatnio w kwietniowym numerze. Porozmawiamy m.in. o tym, jak poetka znosi zamknięcie i czy może się ono przysłużyć tworzeniu. Wiersze, o których opowiadam w piętnastym odcinku podcastu „Wiersz na poniedziałek", przeczytacie na stronie Pisma: https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/nasz-jezyk-dabrowska-krystyna-wiersz/ oraz https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/duch-lasu-krystyna-dabrowska-poezja/
W tym odcinku po raz pierwszy w historii tego podcastu wystąpi gość. A w zasadzie gościni - Krystyna Dąbrowska. Jej wiersze dwukrotnie publikowaliśmy w Piśmie, ostatnio w kwietniowym numerze. Porozmawiamy m.in. o tym, jak poetka znosi zamknięcie i czy może się ono przysłużyć tworzeniu.

Wiersze, o których opowiadam w piętnastym odcinku podcastu „Wiersz na poniedziałek", przeczytacie na stronie Pisma: https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/nasz-jezyk-dabrowska-krystyna-wiersz/ oraz https://magazynpismo.pl/kultura/poezja/duch-lasu-krystyna-dabrowska-poezja/

Wiersz na poniedziałek. Władysław Szlengel i powstanie w getcie warszawskim
2020-04-20 07:00:02

Dzisiejszy odcinek „Wiersza na poniedziałek” jest szczególny. Wczoraj minęła 77. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. W południe w mieście zawyły syreny. Nie możemy pójść na Muranów, położyć żonkili pod pomnikiem bohaterów getta. Ale możemy posłuchać dwóch wierszy Władysława Szlengla, poety, kronikarza życia i śmierci w getcie: „Okno na tamtą stronę" i „Dwie śmierci". Czyta Jakub Dowgird.  Władysław Szlengel „Okno na tamtą stronę" Mam okno na tamtą stronę, bezczelne żydowskie okno na piękny park Krasińskiego, gdzie liście jesienne mokną… Pod wieczór szaroliliowy składają gałęzie pokłon i patrzą się drzewa aryjskie w to moje żydowskie okno… A mnie w oknie stanąć nie wolno (bardzo to słuszny przepis), żydowskie robaki… krety… powinni i muszą być ślepi. Niech siedzą w barłogach, norach w robotę z utkwionym okiem i wara im od patrzenia i od żydowskich okien… A ja… kiedy noc zapada… by wszystko wyrównać i zatrzeć, dopadam do okna w ciemności i patrzę… żarłocznie patrzę… i kradnę zgaszoną Warszawę, szumy i gwizdy dalekie, zarysy domów i ulic, kikuty wieżyc kalekie… Kradnę sylwetkę Ratusza, u stóp mam plac Teatralny, pozwala księżyc Wachmeister na szmugiel sentymentalny…  Wbijają się oczy żarłocznie, jak ostrza w pierś nocy utkwione, w warszawski wieczór milczący, w miasto me zaciemnione… A kiedy mam dosyć zapasu na jutro, a może i więcej… żegnam milczące miasto, magicznie podnoszę ręce… zamykam oczy i szepcę: — Warszawo… odezwij się… czekam… Wnet fortepiany w mieście podnoszą milczące wieka… podnoszą się same na rozkaz ciężkie, smutne, zmęczone… i płynie ze stu fortepianów w noc… Szopenowski polonez… Wzywają mnie klawikordy, w męką nabrzmiałej ciszy płyną nad miastem akordy spod trupio białych klawiszy… Koniec… opuszczam ręce… wraca do pudeł polonez… Wracam i myślę, że źle jest mieć okno na tamtą stronę… Władysław Szlengel „Dwie śmierci" Wasza śmierć i nasza śmierć to dwie inne śmierci. Wasza śmierć — to mocna śmierć, szarpiąca na ćwierci. Wasza śmierć śród szarych pól od krwi i potu żyznych. Wasza śmierć — to śmierć od kul dla czegoś — … dla Ojczyzny. Nasza śmierć — to głupia śmierć, na strychu lub w piwnicy, nasza śmierć przychodzi psia zza węgła ulicy. Waszą śmierć odznaczy krzyż, komunikat ją wymienia, nasza śmierć — hurtowy skład, zakopią — do widzenia. Wasza śmierć — wy twarzą w twarz witacie się w pół drogi, nasza śmierć — to skryta śmierć kopana w masce trwogi. Wasza śmierć — zwyczajna śmierć, człowiecza i nietrudna, nasza śmierć — śmietnicza śmierć, żydowska i — paskudna. Śmierć, Polak, Żyd Nasza śmierć jest waszej śmierci daleką biedną krewną. Gdy spotka wasza — naszą śmierć, nie wita jej na pewno. I w czarną noc przez smugi mgieł nad miastem — w mroków piekle, dwie śmierci przeklinają się, złorzecząc sobie wściekle. Na murku — patrząc w strony dwie, podgląda kłótnie skrycie to samo chciwe, sprytne, złe i jednakowe Życie.
Dzisiejszy odcinek „Wiersza na poniedziałek” jest szczególny. Wczoraj minęła 77. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. W południe w mieście zawyły syreny. Nie możemy pójść na Muranów, położyć żonkili pod pomnikiem bohaterów getta. Ale możemy posłuchać dwóch wierszy Władysława Szlengla, poety, kronikarza życia i śmierci w getcie: „Okno na tamtą stronę" i „Dwie śmierci". Czyta Jakub Dowgird. 

Władysław Szlengel
„Okno na tamtą stronę"

Mam okno na tamtą stronę,
bezczelne żydowskie okno
na piękny park Krasińskiego,
gdzie liście jesienne mokną…

Pod wieczór szaroliliowy
składają gałęzie pokłon
i patrzą się drzewa aryjskie
w to moje żydowskie okno…

A mnie w oknie stanąć nie wolno
(bardzo to słuszny przepis),
żydowskie robaki… krety…
powinni i muszą być ślepi.

Niech siedzą w barłogach, norach
w robotę z utkwionym okiem
i wara im od patrzenia
i od żydowskich okien…

A ja… kiedy noc zapada…
by wszystko wyrównać i zatrzeć,
dopadam do okna w ciemności
i patrzę… żarłocznie patrzę…
i kradnę zgaszoną Warszawę,
szumy i gwizdy dalekie,
zarysy domów i ulic,
kikuty wieżyc kalekie…

Kradnę sylwetkę Ratusza,
u stóp mam plac Teatralny,
pozwala księżyc Wachmeister
na szmugiel sentymentalny… 

Wbijają się oczy żarłocznie,
jak ostrza w pierś nocy utkwione,
w warszawski wieczór milczący,
w miasto me zaciemnione…

A kiedy mam dosyć zapasu
na jutro, a może i więcej…
żegnam milczące miasto,
magicznie podnoszę ręce…
zamykam oczy i szepcę:
— Warszawo… odezwij się… czekam…

Wnet fortepiany w mieście
podnoszą milczące wieka…
podnoszą się same na rozkaz
ciężkie, smutne, zmęczone…
i płynie ze stu fortepianów
w noc… Szopenowski polonez…

Wzywają mnie klawikordy,
w męką nabrzmiałej ciszy
płyną nad miastem akordy
spod trupio białych klawiszy…

Koniec… opuszczam ręce…
wraca do pudeł polonez…

Wracam i myślę, że źle jest
mieć okno na tamtą stronę…


Władysław Szlengel
„Dwie śmierci"

Wasza śmierć i nasza śmierć
to dwie inne śmierci.
Wasza śmierć — to mocna śmierć,
szarpiąca na ćwierci.
Wasza śmierć śród szarych pól
od krwi i potu żyznych.
Wasza śmierć — to śmierć od kul
dla czegoś — … dla Ojczyzny.
Nasza śmierć — to głupia śmierć,
na strychu lub w piwnicy,
nasza śmierć przychodzi psia
zza węgła ulicy.
Waszą śmierć odznaczy krzyż,
komunikat ją wymienia,
nasza śmierć — hurtowy skład,
zakopią — do widzenia.
Wasza śmierć — wy twarzą w twarz
witacie się w pół drogi,
nasza śmierć — to skryta śmierć
kopana w masce trwogi.
Wasza śmierć — zwyczajna śmierć,
człowiecza i nietrudna,
nasza śmierć — śmietnicza śmierć,
żydowska i — paskudna.
Śmierć, Polak, Żyd
Nasza śmierć jest waszej śmierci
daleką biedną krewną.
Gdy spotka wasza — naszą śmierć,
nie wita jej na pewno.
I w czarną noc przez smugi mgieł
nad miastem — w mroków piekle,
dwie śmierci przeklinają się,
złorzecząc sobie wściekle.
Na murku — patrząc w strony dwie,
podgląda kłótnie skrycie
to samo chciwe, sprytne, złe
i jednakowe Życie.

Wiersz na poniedziałek. Czesław Miłosz i nadzieja przy końcu świata
2020-04-13 07:00:15

Trzynasty odcinek podcastu „Wiersz na poniedziałek” wypadł w wyjątkowym dla wielu dniu. Wymagał dlatego też sięgnięcia po teksty wyjątkowego poety - Czesława Miłosza. Wybrałam dwa: „Piosenkę o końcu świata" i „Nadzieję". To wiersze, które mogą być drogowskazem, podpowiedzią jak radzić sobie w tych trudnych, dziwnych tygodniach. I źródłem otuchy, której wszystkim nam chyba teraz bardzo potrzeba. Zapraszam do wysłuchania trzynastego - i niech to będzie szczęśliwa trzynastka - odcinka podcastu „Wiersz na poniedziałek”.  Czesław Miłosz „Nadzieja" Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy, Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem, I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie. A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem, Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie. Wejść tam nie można. Ale jest na pewno. Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli, Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną W ogrodzie świata byśmy zobaczyli. Niektórzy mówią, że nas oko łudzi I że nic nie ma, tylko się wydaje, Ale ci właśnie nie mają nadziei. Myślą, że kiedy człowiek się odwróci, Cały świat za nim zaraz być przestaje, Jakby porwały go ręce złodziei. Czesław Miłosz „Piosenka o końcu świata" W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie.
Trzynasty odcinek podcastu „Wiersz na poniedziałek” wypadł w wyjątkowym dla wielu dniu. Wymagał dlatego też sięgnięcia po teksty wyjątkowego poety - Czesława Miłosza. Wybrałam dwa: „Piosenkę o końcu świata" i „Nadzieję". To wiersze, które mogą być drogowskazem, podpowiedzią jak radzić sobie w tych trudnych, dziwnych tygodniach. I źródłem otuchy, której wszystkim nam chyba teraz bardzo potrzeba.

Zapraszam do wysłuchania trzynastego - i niech to będzie szczęśliwa trzynastka - odcinka podcastu „Wiersz na poniedziałek”. 

Czesław Miłosz
„Nadzieja"

Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.

Czesław Miłosz
„Piosenka o końcu świata"

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Wiersz na poniedziałek. Rukhl Fishman i wiosna w jidysz
2020-04-06 07:00:03

Wiersz Rukhl Fishman, amerykańskiej poetki, która tworzyła w jidysz, przełożyła i przesłała mi Bella Szwarcman-Czarnota, redaktorka i tłumaczka. A wraz z nim kawałek wiosny, która wyciąga do nas ręce, niespiesznej, subtelnej.  Zapraszam do słuchania dwunastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek. ____ Rukhl Fishman Bez tytułu przeł. Bella Szwarcman-Czarnota Mówię coraz mniej. Coraz rzadziej mam coś do powiedzenia, ledwie już dla kogo i z kim mam milczeć. Ale moje uszy wciąż są aktywne… Nastawiają się. Ich długie czujne-niewidoczne anteny wibrują. Optymistyczne uszy! Wierzą w wartość słów. Uszy, naiwne i różowe, sądzą: trzeba tylko umieć słuchać! Zamyślona, zagubiona w słuchaniu, pogwizduję cichutko – coś wesoło -smutnego.
Wiersz Rukhl Fishman, amerykańskiej poetki, która tworzyła w jidysz, przełożyła i przesłała mi Bella Szwarcman-Czarnota, redaktorka i tłumaczka. A wraz z nim kawałek wiosny, która wyciąga do nas ręce, niespiesznej, subtelnej. 

Zapraszam do słuchania dwunastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek.
____

Rukhl Fishman
Bez tytułu
przeł. Bella Szwarcman-Czarnota

Mówię coraz mniej.
Coraz rzadziej mam coś do powiedzenia,
ledwie już dla kogo
i z kim
mam milczeć.
Ale moje uszy
wciąż są aktywne…
Nastawiają się.
Ich długie czujne-niewidoczne
anteny wibrują.
Optymistyczne uszy!
Wierzą w wartość słów.
Uszy, naiwne i różowe,
sądzą: trzeba tylko umieć słuchać!

Zamyślona,
zagubiona w słuchaniu,
pogwizduję cichutko –
coś wesoło -smutnego.

Wiersz na poniedziałek. Jean Portante i oswajanie teraźniejszości
2020-03-30 07:00:20

Wiersz Jeana Portante pochodzi z tomu "Po trzęsieniu" (przełożył Wawrzyniec Brzozowski). Tytuł nawiązuje do tragedii, jaka nawiedziła 6 kwietnia 2009 roku włoską Abruzję. Zginęły wtedy setki osób, tysiące zostały ranne. Dziś nie sposób nie czytać go symbolicznie, myśląc o tym, jak po raz kolejny ziemia wydaje się nam walić, pękać pod stopami. Szukamy wtedy dystansu, perspektywy, oparcia. I wtedy sięgamy po poezję. Zapraszam do posłuchania jedenastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek. ___ Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać… Jean Portante przeł. Wawrzyniec Brzozowski Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać o swoich korzeniach zamyka oczy i wyrusza w drogę. Nikt nie wie dokąd się wybiera. Nie widać nawet 
by się poruszyła. Nie sposób jednak przeoczyć wstrząsy poprzedzające jej wyprawę. Rzeki 
 występują wtedy z brzegów wysychają jeziora 
świątynie pochłania woda.
 Ziemia drży nim odejdzie. Trzęsie się ze strachu. W ten oto sposób znika sedno czasu. Jakby do pustej 
miski wypluć pestkę martwej czereśni. Ale 
 dokąd podąża sedno czasu wyplute przez ziemię. 
Czy zamierza uderzyć na alarm w kościelne dzwony. I dokąd zmierza ziemia w kwietniu. Jaką obiera drogę gdy już wypluje tę pestkę.
Wiersz Jeana Portante pochodzi z tomu "Po trzęsieniu" (przełożył Wawrzyniec Brzozowski). Tytuł nawiązuje do tragedii, jaka nawiedziła 6 kwietnia 2009 roku włoską Abruzję. Zginęły wtedy setki osób, tysiące zostały ranne. Dziś nie sposób nie czytać go symbolicznie, myśląc o tym, jak po raz kolejny ziemia wydaje się nam walić, pękać pod stopami. Szukamy wtedy dystansu, perspektywy, oparcia. I wtedy sięgamy po poezję.

Zapraszam do posłuchania jedenastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek.
___

Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać…
Jean Portante
przeł. Wawrzyniec Brzozowski

Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać
o swoich korzeniach zamyka oczy i wyrusza w drogę.
Nikt nie wie dokąd się wybiera. Nie widać nawet

by się poruszyła. Nie sposób jednak przeoczyć
wstrząsy poprzedzające jej wyprawę. Rzeki 

występują wtedy z brzegów wysychają jeziora

świątynie pochłania woda.


Ziemia drży nim
odejdzie. Trzęsie się ze strachu. W ten oto
sposób znika sedno czasu. Jakby do pustej

miski wypluć pestkę martwej czereśni. Ale 

dokąd podąża sedno czasu wyplute przez ziemię.

Czy zamierza uderzyć na alarm w kościelne
dzwony. I dokąd zmierza ziemia w kwietniu. Jaką
obiera drogę gdy już wypluje tę pestkę.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie