Radio Wnet - Archiwalne podcasty

Zapraszamy na nasz nowy kanał. Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!


Odcinki od najnowszych:

Maksym Czerniawski - uchodźca polityczny z Białorusi / Popołudnie Wnet / 17.08.2020 r.
2020-08-17 16:34:01

Uchodźca polityczny z Białorusi Maksym Czerniawski , który rozpoczął strajk głodowy pod biurem informacyjnym Parlamentu Europejskiego w Warszawie, mówi o konieczności wprowadzenia sankcji wobec reżimu Łukaszenki przez Unię Europejską. Gość Popołudnia Wnet wspomina, że jeszcze jako student w 2011 roku brał udział w pokojowych protestach, po czym zgłosiło się do niego białoruskie KGB i chciało nakłonić go do współpracy. Gdy odmówił, musiał uciekać z kraju i przyjechał do Polski. Maksym Czerniawski zwraca uwagę, że brutalna pacyfikacja ludności na Białorusi, wzburzyła społeczeństwo i przestraszyła Łukaszenkę, który obecnie ograniczył skalę przemocy. Dodaje, że nigdy nie było takiej sytuacji jak wczoraj, gdy ludzie sami zorganizowali pokojowy marsz, na który tylko w samym Mińsku przyszło od 300 do 500 tys. ludzi. Rozmówca Jana Gromnickiego podkreśla, że Białorusinom bardzo pomogłoby międzynarodowe uznanie Swiatłany Cichanouskiej, natomiast Polska mogłaby na wzór Litwy udzielić pomocy uchodźcom politycznym z Białorusi i wpuszczać ich do kraju bez wiz.

Uchodźca polityczny z Białorusi Maksym Czerniawski, który rozpoczął strajk głodowy pod biurem informacyjnym Parlamentu Europejskiego w Warszawie, mówi o konieczności wprowadzenia sankcji wobec reżimu Łukaszenki przez Unię Europejską. Gość Popołudnia Wnet wspomina, że jeszcze jako student w 2011 roku brał udział w pokojowych protestach, po czym zgłosiło się do niego białoruskie KGB i chciało nakłonić go do współpracy. Gdy odmówił, musiał uciekać z kraju i przyjechał do Polski. Maksym Czerniawski zwraca uwagę, że brutalna pacyfikacja ludności na Białorusi, wzburzyła społeczeństwo i przestraszyła Łukaszenkę, który obecnie ograniczył skalę przemocy. Dodaje, że nigdy nie było takiej sytuacji jak wczoraj, gdy ludzie sami zorganizowali pokojowy marsz, na który tylko w samym Mińsku przyszło od 300 do 500 tys. ludzi. Rozmówca Jana Gromnickiego podkreśla, że Białorusinom bardzo pomogłoby międzynarodowe uznanie Swiatłany Cichanouskiej, natomiast Polska mogłaby na wzór Litwy udzielić pomocy uchodźcom politycznym z Białorusi i wpuszczać ich do kraju bez wiz.

Agnieszka Romaszewska-Guzy - dyrektor telewizji Biełsat / Kurier w samo południe / 17.08.2020 r.
2020-08-17 13:03:26

Dyrektor telewizji Biełsat, Agnieszka Romaszewska-Guzy opowiada o protestach białoruskich zakładów pracy i wielotysięcznych marszach, które odbywają się w całym kraju. Opisuje także wizytę prezydenta Łukaszenki w firmie zajmującej się produkcją wyrzutni rakiet, gdzie po raz pierwszy krzyczano mu w oczy "odejdź". Nad robotnikami powiewał biało-czerwono-biały sztandar. Widać, że wszędzie Białoruś zrobiła się biało-czerwono-biała, tzn. odrzucono te oficjalne kolory, które narzucił Łukaszenka, likwidując narodową flagę i narzucając powrót do sowieckiej symboliki narodowej. Rozmówczyni Adriana Kowarzyka wskazuje, że zorganizowany wiec poparcia dla prezydenta Białorusi składał się głównie z pracowników sektora budżetowego, którzy niechętnie chcieli w nim uczestniczyć, w przeciwieństwie do osób uczestniczących w antyrządowych protestach. Demonstranci domagający się ustąpienia Łukaszenki maszerowali w sposób pokojowy i "radosnej atmosferze". Wszyscy ludzie szli z balonikami. Panowała niezwykle radosna atmosfera [...] Trzeba podkreślić, że to absolutnie pokojowe (protesty-przyp.red.). Gość Kuriera w samo południe zwraca uwagę, że Swiatłana Cichanouska została zmuszona do wyjazdu, po tym, jak przez 3 godziny była szantażowana przez oficerów KGB. W momencie, kiedy składała protest w państwowej komisji wyborczej, gdzie wpuszczono ją samą [...] Zamknięto ją w pokoju, weszli oficerowie KGB i przez 3 godziny obrabiano ją odpowiednio. Trzeba pamiętać, że ma ona męża w więzieniu, a w tym czasie, miała w więzieniu także szefową swojego sztabu, która ma dwójkę dzieci. Efekt był tego taki, że po prostu ją wywieźli na granicę litewską. Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

Dyrektor telewizji Biełsat, Agnieszka Romaszewska-Guzy opowiada o protestach białoruskich zakładów pracy i wielotysięcznych marszach, które odbywają się w całym kraju. Opisuje także wizytę prezydenta Łukaszenki w firmie zajmującej się produkcją wyrzutni rakiet, gdzie po raz pierwszy krzyczano mu w oczy "odejdź".

Nad robotnikami powiewał biało-czerwono-biały sztandar. Widać, że wszędzie Białoruś zrobiła się biało-czerwono-biała, tzn. odrzucono te oficjalne kolory, które narzucił Łukaszenka, likwidując narodową flagę i narzucając powrót do sowieckiej symboliki narodowej.

Rozmówczyni Adriana Kowarzyka wskazuje, że zorganizowany wiec poparcia dla prezydenta Białorusi składał się głównie z pracowników sektora budżetowego, którzy niechętnie chcieli w nim uczestniczyć, w przeciwieństwie do osób uczestniczących w antyrządowych protestach. Demonstranci domagający się ustąpienia Łukaszenki maszerowali w sposób pokojowy i "radosnej atmosferze".

Wszyscy ludzie szli z balonikami. Panowała niezwykle radosna atmosfera [...] Trzeba podkreślić, że to absolutnie pokojowe (protesty-przyp.red.).

Gość Kuriera w samo południe zwraca uwagę, że Swiatłana Cichanouska została zmuszona do wyjazdu, po tym, jak przez 3 godziny była szantażowana przez oficerów KGB.

W momencie, kiedy składała protest w państwowej komisji wyborczej, gdzie wpuszczono ją samą [...] Zamknięto ją w pokoju, weszli oficerowie KGB i przez 3 godziny obrabiano ją odpowiednio. Trzeba pamiętać, że ma ona męża w więzieniu, a w tym czasie, miała w więzieniu także szefową swojego sztabu, która ma dwójkę dzieci. Efekt był tego taki, że po prostu ją wywieźli na granicę litewską.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

Grzegorz Kuczyński – ekspert ds. rosyjskich | Poranek WNET | 17.08.2020 r.,poniedziałek
2020-08-17 09:40:51

Grzegorz Kuczyński o planowanym przeniesieniu brygady powietrznodesantowej wojsk białoruskich w pobliże granicy z Polską. Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka twierdzi, że pretekstem do dyslokacji tych oddziałów jest wzmożony rozwój uzbrojenia Polski i Litwy. Zdaniem naszego gościa motyw przewodni Łukaszenki może być inny. Wojska miałyby być dyslokowane, aby nie wiedzieć o sytuacji protestujących. Wszakże samo wojsko mogłoby się przyłączyć do ulicznej opozycji Łukaszenki. To mogłoby doprowadzić do strajku generalnego. A płyną już z Białorusi sygnały, iż taki strajk wybuchnie.

Grzegorz Kuczyński o planowanym przeniesieniu brygady powietrznodesantowej wojsk białoruskich w pobliże granicy z Polską. Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka twierdzi, że pretekstem do dyslokacji tych oddziałów jest wzmożony rozwój uzbrojenia Polski i Litwy. Zdaniem naszego gościa motyw przewodni Łukaszenki może być inny. Wojska miałyby być dyslokowane, aby nie wiedzieć o sytuacji protestujących. Wszakże samo wojsko mogłoby się przyłączyć do ulicznej opozycji Łukaszenki. To mogłoby doprowadzić do strajku generalnego. A płyną już z Białorusi sygnały, iż taki strajk wybuchnie.

Witold Dobrowolski – fotograf, reporter | Wywiad WNET | 17.08.2020 r.,poniedziałek
2020-08-17 09:35:46

Witold Dobrowolski  o protestach na Białorusi. Nasz gość był ich świadkiem. Podczas nich został aresztowany przez białoruską milicję. Wraz z innymi aresztowanymi był torturowany. „Znęcano się nad nami cały czas” – relacjonuje i dodaje – „Mieliśmy piekło przez dobę, a w drugim areszcie już nas nie bito”. Milicjanci poruszali z zatrzymanymi Polakami wątki historyczne. Wszyscy więźniowie zostali aresztowani n 14 dni. Polaków uwolniono po trzech dniach. Powodem skrócenia wyroku był rzekomy brak tłumacza w sądzie. Osoby aresztowane były zatrzymane przypadkowo. Częstokroć były porywane przez milicję.

Witold Dobrowolski o protestach na Białorusi. Nasz gość był ich świadkiem. Podczas nich został aresztowany przez białoruską milicję. Wraz z innymi aresztowanymi był torturowany. „Znęcano się nad nami cały czas” – relacjonuje i dodaje – „Mieliśmy piekło przez dobę, a w drugim areszcie już nas nie bito”. Milicjanci poruszali z zatrzymanymi Polakami wątki historyczne. Wszyscy więźniowie zostali aresztowani n 14 dni. Polaków uwolniono po trzech dniach. Powodem skrócenia wyroku był rzekomy brak tłumacza w sądzie. Osoby aresztowane były zatrzymane przypadkowo. Częstokroć były porywane przez milicję.

Dr Zbigniew Hałat – epidemiolog, były Główny Inspektor Sanitarny | Poranek WNET | 17.08.2020 r.,poniedziałek
2020-08-17 08:14:26

Dr Zbigniew Hałat  o przypuszczeniach dotyczących pandemii koronawirusa. Porównanie przebiegu pandemii w różnych krajach uważa za niemiarodajne. Tak twierdzi nasz gość. Sytuacja w Polsce w porównaniu z innymi krajami jest niezła. Dr Hałat jest niemalże pewien, że koncerny farmaceutyczne wpłynęły podczas pandemii na ministerstwa zdrowia. Takie przeświadczenie można wywieść z nałożonych przez owe ministerstwa zakazów nałożonych na doktorów w obrębie samodzielnego działania z nową chorobą.

Dr Zbigniew Hałat o przypuszczeniach dotyczących pandemii koronawirusa. Porównanie przebiegu pandemii w różnych krajach uważa za niemiarodajne. Tak twierdzi nasz gość. Sytuacja w Polsce w porównaniu z innymi krajami jest niezła. Dr Hałat jest niemalże pewien, że koncerny farmaceutyczne wpłynęły podczas pandemii na ministerstwa zdrowia. Takie przeświadczenie można wywieść z nałożonych przez owe ministerstwa zakazów nałożonych na doktorów w obrębie samodzielnego działania z nową chorobą.

Irena Lasota – korespondentka polskich mediów w Waszyngtonie | Poranek WNET | 17.08.2020 r.,poniedziałek
2020-08-17 08:12:52

Irena Lasota opowiada o reakcji amerykańskich władz na protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich. Sekretarz stanu USA Michael Pompeo po spotkaniu z szefem MSZ Jackiem Czaputowiczem stwierdził, że wybory na Białorusi nie były „ani wolne, ani uczciwe”. W związku z tym Stany Zjednoczone konsultują się z sojuszniczymi państwami europejskimi w celu pomocy Białorusinom osiągnięcia suwerenności i wolności. Lasota twierdzi, że jest doskonały moment, aby pomóc naszemu sąsiadowi. Albowiem Białorusini zauważyli, jak wielce są zjednoczeni. Korespondentka polskich mediów sądzi, iż zagrożeniem dla Białorusinów nie jest inwazja Rosji, ale sytuacja wewnętrzna.

Irena Lasota opowiada o reakcji amerykańskich władz na protesty na Białorusi po wyborach prezydenckich. Sekretarz stanu USA Michael Pompeo po spotkaniu z szefem MSZ Jackiem Czaputowiczem stwierdził, że wybory na Białorusi nie były „ani wolne, ani uczciwe”. W związku z tym Stany Zjednoczone konsultują się z sojuszniczymi państwami europejskimi w celu pomocy Białorusinom osiągnięcia suwerenności i wolności. Lasota twierdzi, że jest doskonały moment, aby pomóc naszemu sąsiadowi. Albowiem Białorusini zauważyli, jak wielce są zjednoczeni. Korespondentka polskich mediów sądzi, iż zagrożeniem dla Białorusinów nie jest inwazja Rosji, ale sytuacja wewnętrzna.

Mateusz Rekłajtis - Fotograf i dokumentalista / 14.08.2020 r.
2020-08-14 19:21:35

Fotograf i dokumentalista Mateusz Rekłajtis, który obserwował protesty na Białorusi, opowiada o nastrojach społecznych w tym państwie i podkreśla, że Białorusini od początku nie wierzyli w realną zmianę władzy, ale chcieli się policzyć i razem wyrazić sprzeciw. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy podkreślali, że są przerażeni, ale jest to strach, który ich nie paraliżuje, ale są nim zmęczeni. To było od początku istotą protestów. Nikt nie wierzył w to, że protesty mogą zmienić władzę. Białorusini chcieli tylko pokazać sobie nawzajem i całemu światu, jak solidarni są w oporze przeciwko władzy. Rozmówca Jana Olendzkiego zwraca uwagę, że Swiatłana Cichanouska prawdopodobnie została zmuszona do wyjazdu z kraju przez białoruskie służby, które mogły jej pokazywać nagrania, jak torturowano jej męża lub grozić jej dzieciom. Białorusini rozumieją, że nie miała większego wyboru i to nie wpłynęło na ich nastroje. Gość Radia Wnet wskazuje, że do największych fałszerstw wyborczych doszło podczas przedterminowych wyborów. Wtedy też miały miejsce pierwsze protesty i łapanki urządzane przez białoruskich milicjantów. Wtedy też byliśmy świadkami pierwszych łapanek. Służba policyjna OMON, jeżdżąca nieoznakowanymi furgonetkami z piskiem opon zatrzymywała się i wciągała do środka ludzi bez większego powodu [...] Takie działania miały już miejsce przed wyborami. Władze Białorusi dementują pogłoski o użyciu ostrej amunicji, a powrót internetu i wypływające do sieci nagrania z brutalnych zatrzymywań, mają tylko i wyłącznie zastraszyć społeczeństwo. Białorusi czują się bardzo osamotnieni. Każdy przejaw solidarności z nimi, zdjęcia, wiadomości, nawet rozsyłanie relacji z tego, co się dzieje w ich kraju, jest dla nich bardzo ważne. Oni czekają na ruch Zachodu.

Fotograf i dokumentalista Mateusz Rekłajtis, który obserwował protesty na Białorusi, opowiada o nastrojach społecznych w tym państwie i podkreśla, że Białorusini od początku nie wierzyli w realną zmianę władzy, ale chcieli się policzyć i razem wyrazić sprzeciw.

Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy podkreślali, że są przerażeni, ale jest to strach, który ich nie paraliżuje, ale są nim zmęczeni. To było od początku istotą protestów. Nikt nie wierzył w to, że protesty mogą zmienić władzę. Białorusini chcieli tylko pokazać sobie nawzajem i całemu światu, jak solidarni są w oporze przeciwko władzy.

Rozmówca Jana Olendzkiego zwraca uwagę, że Swiatłana Cichanouska prawdopodobnie została zmuszona do wyjazdu z kraju przez białoruskie służby, które mogły jej pokazywać nagrania, jak torturowano jej męża lub grozić jej dzieciom.

Białorusini rozumieją, że nie miała większego wyboru i to nie wpłynęło na ich nastroje.

Gość Radia Wnet wskazuje, że do największych fałszerstw wyborczych doszło podczas przedterminowych wyborów. Wtedy też miały miejsce pierwsze protesty i łapanki urządzane przez białoruskich milicjantów.

Wtedy też byliśmy świadkami pierwszych łapanek. Służba policyjna OMON, jeżdżąca nieoznakowanymi furgonetkami z piskiem opon zatrzymywała się i wciągała do środka ludzi bez większego powodu [...] Takie działania miały już miejsce przed wyborami.

Władze Białorusi dementują pogłoski o użyciu ostrej amunicji, a powrót internetu i wypływające do sieci nagrania z brutalnych zatrzymywań, mają tylko i wyłącznie zastraszyć społeczeństwo.

Białorusi czują się bardzo osamotnieni. Każdy przejaw solidarności z nimi, zdjęcia, wiadomości, nawet rozsyłanie relacji z tego, co się dzieje w ich kraju, jest dla nich bardzo ważne. Oni czekają na ruch Zachodu.

Zbigniew Stefanik - dziennikarz polskich mediów we Francji / Popołudnie Wnet / 14.08.2020 r.
2020-08-14 18:07:16

Dziennikarz polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik porównuje obecną reakcję państw zachodnich do sytuacji, gdy wprowadzono w Polsce stan wojenny w 1981 roku. Wówczas także wprowadzono sankcje, ale dalej handlowano i prowadzono interesy z Rosją. Zdaniem redaktora Stefanika, państwa Unii Europejskie będą obawiały się zmiany władzy na Białorusi i podaje przykład Algierii, która w czasie zimnej wojny znajdowała się pod kontrolą Moskwy. Tam w lutym ubiegłego roku toczyły się wielomilionowe protesty, które doprowadziły do upadku prezydenta Algierii i jego klanu, ale nie zmieniło to wiele, ponieważ nadal "ten sam układ nadal sprawuje tam władze, bo Zachód boi się destabilizacji tego państwa". W tej chwili nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Łukaszenkę i rozpocząć proces demokratyzacji, co wzmacnia niepewność i nie sprzyja poparciu zza granicy. Zdaniem rozmówcy Jaśminy Nowak, Polska ma obowiązek moralny wspierać Białorusinów, ale może to robić jedynie symbolicznie, gdyż nie posiada żadnych instrumentów, które mogłyby zmienić tę rzeczywistość: "Nie można myśleć, o jakichkolwiek zmianach na Białorusi bez Rosji. Próbowano tego dokonać na Ukrainie [...] Zachód na tym etapie ma inne priorytety jak sytuacja w Libanie i kłopot z Turcją". Odnośnie tego ostatniego kraju, redaktor Stefanik zauważa, że stosunki na linii Paryż-Ankara uległy istotnemu pogorszeniu w 2018 roku, gdy masowo wycofano z punktów sprzedaży jeden z tygodników, który zdaniem Turcji, pokazywał w niekorzystnym świetle prezydenta Erdogana: "Francja uznała te działania za wrogie. Mówiono nad Sekwaną wręcz o elemencie wojny hybrydowej". Ponadto Francuzi krytykują zaangażowanie Turcji w Libii, z kolei Ankara krytycznie odnosi się do zaangażowania Paryża w Libanie. W związku z tym, w obecnym sporze grecko-tureckim, Francja z pewnością stanie po stronie Greków.

Dziennikarz polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik porównuje obecną reakcję państw zachodnich do sytuacji, gdy wprowadzono w Polsce stan wojenny w 1981 roku. Wówczas także wprowadzono sankcje, ale dalej handlowano i prowadzono interesy z Rosją. Zdaniem redaktora Stefanika, państwa Unii Europejskie będą obawiały się zmiany władzy na Białorusi i podaje przykład Algierii, która w czasie zimnej wojny znajdowała się pod kontrolą Moskwy. Tam w lutym ubiegłego roku toczyły się wielomilionowe protesty, które doprowadziły do upadku prezydenta Algierii i jego klanu, ale nie zmieniło to wiele, ponieważ nadal "ten sam układ nadal sprawuje tam władze, bo Zachód boi się destabilizacji tego państwa". W tej chwili nie wiadomo, kto mógłby zastąpić Łukaszenkę i rozpocząć proces demokratyzacji, co wzmacnia niepewność i nie sprzyja poparciu zza granicy. Zdaniem rozmówcy Jaśminy Nowak, Polska ma obowiązek moralny wspierać Białorusinów, ale może to robić jedynie symbolicznie, gdyż nie posiada żadnych instrumentów, które mogłyby zmienić tę rzeczywistość: "Nie można myśleć, o jakichkolwiek zmianach na Białorusi bez Rosji. Próbowano tego dokonać na Ukrainie [...] Zachód na tym etapie ma inne priorytety jak sytuacja w Libanie i kłopot z Turcją". Odnośnie tego ostatniego kraju, redaktor Stefanik zauważa, że stosunki na linii Paryż-Ankara uległy istotnemu pogorszeniu w 2018 roku, gdy masowo wycofano z punktów sprzedaży jeden z tygodników, który zdaniem Turcji, pokazywał w niekorzystnym świetle prezydenta Erdogana: "Francja uznała te działania za wrogie. Mówiono nad Sekwaną wręcz o elemencie wojny hybrydowej". Ponadto Francuzi krytykują zaangażowanie Turcji w Libii, z kolei Ankara krytycznie odnosi się do zaangażowania Paryża w Libanie. W związku z tym, w obecnym sporze grecko-tureckim, Francja z pewnością stanie po stronie Greków.

Jakub Wiech - portal Energetyka24 / Popołudnie Wnet / 14.08.2020 r.
2020-08-14 17:28:53

Jakub Wiech z portalu "Energetyka24" wskazuje, że gazociąg Nord Stream II pozbawi statusu kraju tranzytowego takie państwa jak Białoruś i Ukraina, co może zrodzić zagrożenia związane z agresją militarną Federacji Rosyjskiej. Dodaje, że Amerykanie prezentują coraz bardziej zdecydowaną postawę wobec niemiecko-rosyjskiego gazociągu, o czym świadczą zapowiedzi kolejnych sankcji, które mogą spowodować, że europejskie spółki nie będą skłonne do zakupu gazu od Rosji, ze względu na odstraszające konsekwencję np. w dostępie do amerykańskiego rynku. Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że kwestia budowy Nord Stream II jest wyłączona spod politycznego sporu, pomiędzy Republikanami a Demokratami. Niemcy, jako największy beneficjent planowanego projektu gazowego, zapowiedziały, że zamierzają "wciągnąć w swoją rozgrywkę dotyczącą Nord Stream II, całą UE i skorzystać z jej mechanizmów, co się udało, bo Komisja Europejska zapowiedziała, że postrzega sankcje amerykańskie jako nieuprawnioną ingerencję w politykę wewnętrzną Unii Europejskiej.

Jakub Wiech z portalu "Energetyka24" wskazuje, że gazociąg Nord Stream II pozbawi statusu kraju tranzytowego takie państwa jak Białoruś i Ukraina, co może zrodzić zagrożenia związane z agresją militarną Federacji Rosyjskiej. Dodaje, że Amerykanie prezentują coraz bardziej zdecydowaną postawę wobec niemiecko-rosyjskiego gazociągu, o czym świadczą zapowiedzi kolejnych sankcji, które mogą spowodować, że europejskie spółki nie będą skłonne do zakupu gazu od Rosji, ze względu na odstraszające konsekwencję np. w dostępie do amerykańskiego rynku. Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że kwestia budowy Nord Stream II jest wyłączona spod politycznego sporu, pomiędzy Republikanami a Demokratami. Niemcy, jako największy beneficjent planowanego projektu gazowego, zapowiedziały, że zamierzają "wciągnąć w swoją rozgrywkę dotyczącą Nord Stream II, całą UE i skorzystać z jej mechanizmów, co się udało, bo Komisja Europejska zapowiedziała, że postrzega sankcje amerykańskie jako nieuprawnioną ingerencję w politykę wewnętrzną Unii Europejskiej.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie