Margines "Dziennika Zmian"

Dni zostały pozbawione etykietki - tak mi powiedziała Hania. Ten proces wydawał się być nieuchronny. U każdego przebiegał trochę inaczej. Mamy jednak wspólne wątki i ona najbardziej na łączą, prawda? Pozwól, że przedstawię kilka nich....

Kategorie:
Książki Kultura

Odcinki od najnowszych:

Czy pracuję, czy praca pracuje mną?
2021-03-18 20:07:24

Ciekawe, czy pracujesz, czy praca pracuje tobą. Czy ja pracuję, czy praca pracuje mną? I wersja trudna – nie mam pracy tak bardzo, że to, czego nie mam - ma mnie. Uuuuuffff Ale popatrz na tę sytuację oto każda praca (jaką wykonam) nie tyle jest robiona przez mnie, co dokonuje modyfikacji na mnie ;) Uczę się mniej lub bardziej nowych rzeczy, jestem stawiana jakichś – tam sytuacjach i reaguję, tworzę treści, wydarzenia, siebie tworzę i relacje też, etc. - zmieniam się. Zmieniam się poprzez aktywność. No powiedzmy prawdą - staję się starsza i starsza i mądrzejsza o doświadczenie (tej pracy tamtej pracy). W tym kontekście każde zadanie wpływa na "mnie z przyszłości", na moje realne umiejętności, na to co będę jeszcze robiła, na to, na co się zdecyduję, czemu powiem: TAK, a czemu powiem - NIE. Jeśli praca siłą trzyma mnie w miejscu - szukam w niej takich drzwi, których nikt jeszcze nie użył. I uwaga – znajduję je. I idę, idę znowu do przodu :) czasem szukanie jest taaakie męczące, mnóstwo zakrętów, dziur , cudnych tarasów, otwartych okien muszę przeżyć A Kiedy się wreszcie zapominam w działaniu, zafascynowana tym, co właśnie powstaje – to jest moja praca, wykonywana zadanie, które mam ja. I które nie ma mnie. Wolność dla mnie. Wolność dla mojej pracy. Wolność dla wszystkiego.
Ciekawe, czy pracujesz, czy praca pracuje tobą. Czy ja pracuję, czy praca pracuje mną?

I wersja trudna – nie mam pracy tak bardzo, że to, czego nie mam - ma mnie. Uuuuuffff

Ale popatrz na tę sytuację oto każda praca (jaką wykonam) nie tyle jest robiona przez mnie, co dokonuje modyfikacji na mnie ;) Uczę się mniej lub bardziej nowych rzeczy, jestem stawiana jakichś – tam sytuacjach i reaguję, tworzę treści, wydarzenia, siebie tworzę i relacje też, etc. - zmieniam się. Zmieniam się poprzez aktywność. No powiedzmy prawdą - staję się starsza i starsza i mądrzejsza o doświadczenie (tej pracy tamtej pracy). W tym kontekście każde zadanie wpływa na "mnie z przyszłości", na moje realne umiejętności, na to co będę jeszcze robiła, na to, na co się zdecyduję, czemu powiem: TAK, a czemu powiem - NIE. Jeśli praca siłą trzyma mnie w miejscu - szukam w niej takich drzwi, których nikt jeszcze nie użył. I uwaga – znajduję je. I idę, idę znowu do przodu :)

czasem szukanie jest taaakie męczące, mnóstwo zakrętów, dziur , cudnych tarasów, otwartych okien muszę przeżyć

A Kiedy się wreszcie zapominam w działaniu, zafascynowana tym, co właśnie powstaje – to jest moja praca, wykonywana zadanie, które mam ja. I które nie ma mnie.

Wolność dla mnie. Wolność dla mojej pracy. Wolność dla wszystkiego.

Sztuka spacerowania
2021-03-15 20:08:25

Sztuka spacerowania Wdaje się, że każdy potrafi pospacerować. Nie ma nic prostszego. Nic bardziej oczywistego. Spacerowaliśmy już w wózkach, baaa - w brzuchach naszych mam, spacerowaliśmy! No, ej - każdy to potrafi. Sprawdź to, popatrz uważnie gdzieś w parku, w centrum miasta, na deptaku – popatrz, patrz uważnie, a szybko wyłuskasz ludzi, którzy tego nie potrafią. Nie potrafią spacerować, nie czują się dobrze, idąc tak przed siebie, nie widać by było im miło i przyjemnie. Nawet jeśli idą powoli, a wiosenny wiatr przeczesuje im grzywki. Oni nie są tym zainteresowanie. Jakoś tak… nie pasuję do miejsca, przez które idą, są odklejeni od scenografii… coś w ten deseń zauważycie. Wiem, że to mogą być ludzie wewnętrznie monologujący, albo tacy, którzy nie potrzebuje w tej chwili intensywnego kontaktu ze światem. Idę, bo idą. I dobrze. Ale – to nie jest spacer. Oczywiście mogę też nie cenić przemieszczania się bez konkretnego celu, nie lubią pustych przebiegów. Tak---- oni nie pospacerują Czy zatem spacerujesz? Czy masz opanowaną tę sztukę?
Sztuka spacerowania
Wdaje się, że każdy potrafi pospacerować. Nie ma nic prostszego. Nic bardziej oczywistego. Spacerowaliśmy już w wózkach, baaa - w brzuchach naszych mam, spacerowaliśmy! No, ej - każdy to potrafi. Sprawdź to, popatrz uważnie gdzieś w parku, w centrum miasta, na deptaku – popatrz, patrz uważnie, a szybko wyłuskasz ludzi, którzy tego nie potrafią. Nie potrafią spacerować, nie czują się dobrze, idąc tak przed siebie, nie widać by było im miło i przyjemnie. Nawet jeśli idą powoli, a wiosenny wiatr przeczesuje im grzywki. Oni nie są tym zainteresowanie. Jakoś tak… nie pasuję do miejsca, przez które idą, są odklejeni od scenografii… coś w ten deseń zauważycie.
Wiem, że to mogą być ludzie wewnętrznie monologujący, albo tacy, którzy nie potrzebuje w tej chwili intensywnego kontaktu ze światem. Idę, bo idą. I dobrze. Ale – to nie jest spacer.
Oczywiście mogę też nie cenić przemieszczania się bez konkretnego celu, nie lubią pustych przebiegów. Tak---- oni nie pospacerują
Czy zatem spacerujesz? Czy masz opanowaną tę sztukę?

Co wiesz?
2021-03-13 12:44:07

· Co wiesz? · Więcej niż ci się wydaje · Tylko? · Tylko nie zawsze sięgam tak głęboko, żeby wiedzieć do ciwme · Gdzie sięgać? · W głąb odwagi wyrażania tego, co wiem. Na początku mnie mówiono ,że tak mi się wydaje, że nie mam liczb, wykresów, nie byłam, nie widziałam – to skąd wiem? · No – skąd wiesz? · Z siebie i ze świata, z moich wykresów, z impulsów, które do mnie dotarły do tej pory, bo inne są w drodze. Wciąż są w drodze. Jak mawiali mędrcy, świat jest otwartą księgą. Myślisz, że to tylko metafora co? · To ja tu pytam. · To pytaj. Pytaj, Pytaj… · Ale najpierw - zapytaj siebie, potem pytaj mnie, i tych, którzy wydają ci się inspirujący. Co się wydaje, co? · To ja pytam. · Nie, to my pytamy.
· Co wiesz?
· Więcej niż ci się wydaje
· Tylko?
· Tylko nie zawsze sięgam tak głęboko, żeby wiedzieć do ciwme
· Gdzie sięgać?
· W głąb odwagi wyrażania tego, co wiem. Na początku mnie mówiono ,że tak mi się wydaje, że nie mam liczb, wykresów, nie byłam, nie widziałam – to skąd wiem?
· No – skąd wiesz?
· Z siebie i ze świata, z moich wykresów, z impulsów, które do mnie dotarły do tej pory, bo inne są w drodze. Wciąż są w drodze. Jak mawiali mędrcy, świat jest otwartą księgą. Myślisz, że to tylko metafora co?
· To ja tu pytam.
· To pytaj.
Pytaj, Pytaj…
· Ale najpierw - zapytaj siebie, potem pytaj mnie, i tych, którzy wydają ci się inspirujący. Co się wydaje, co?
· To ja pytam.
· Nie, to my pytamy.

Gapię się na rybę i...
2021-03-11 23:03:08

Strasznie to jest banalne, ale oto - koniec jest początkiem. Zawsze. Gapię się na rybę, która już skończyła żywot I jest krojona na dzwonka (tak się odmienia poprawnie. Chyba). Dzwonka są solone. Dzwonek to dzwonek. Wracam do ryby – koniec jej indywidualnej egzystencji właśnie przeobraża się w początek obiadu. Tak… a początek obiadu wiadomo, jak się skończy. Flaki i marcheweczka.... zęby I łazieneczka. Czy jakoś tak. Ścieżka żywieniowe jest taka sama dla nas wszystkich. Gapię się na rybę i czuję jak ważny, wielemówiący jest ten widok. I żadna metafora nie ujmie tego lepiej, niż to, co teraz widzę. A ty co widzisz w tej chwili. Co to do Ciebie przemawia? I czym jest koniec czym początek? I czym jest koniec czym początek? I czym jest koniec czym początek? I czym jest koniec czym początek?
Strasznie to jest banalne, ale oto - koniec jest początkiem. Zawsze. Gapię się na rybę, która już skończyła żywot I jest krojona na dzwonka (tak się odmienia poprawnie. Chyba). Dzwonka są solone. Dzwonek to dzwonek. Wracam do ryby – koniec jej indywidualnej egzystencji właśnie przeobraża się w początek obiadu. Tak… a początek obiadu wiadomo, jak się skończy. Flaki i marcheweczka.... zęby I łazieneczka. Czy jakoś tak. Ścieżka żywieniowe jest taka sama dla nas wszystkich.
Gapię się na rybę i czuję jak ważny, wielemówiący jest ten widok. I żadna metafora nie ujmie tego lepiej, niż to, co teraz widzę.
A ty co widzisz w tej chwili. Co to do Ciebie przemawia?
I czym jest koniec czym początek?
I czym jest koniec czym początek?
I czym jest koniec czym początek?
I czym jest koniec czym początek?

Nieeeee, nie nabiorę się na tej bajzel
2021-03-11 22:57:29

Nie, nie namawiaj. Ja… dziękuję. Nie nabiorę się na tej bajzel. Nie po raz kolejny. Nie stanę do walki o cokolwiek, z kimkolwiek ---..jakkolwiek - nie mam w sobie zgody na przekraczanie granic. Informacje, cyfrowe ściegi wyszywane słowem próbują wiązać mi ręce i odłączyć głowę od zasilania. Że niby dobro ogółu, istota sprawy leżąca hen, na horyzoncie, że tyko słuszne inspiracje, że tyle problemów, a każdy na wagę złota, że źle się dzieje w państwie duńskim, a jeszcze gorzej w innych państwach. Że to wszystko zaprowadzi nas do piekła i co? Poddamy się bez walki? Tej walki koniecznej. Ten jedynej. Takiej, że pierwsza brygada, oraz że mucha nie siada? Nie, nie nabiorę się. Najwyżej mucha siądzie. Po raz kolejny. Zatrzymałam to koło zamachowe, porządkuję krajobraz po bitwach, tę strefę wpływów, możliwości i szans. Nie walczę, nie walczę nawet z katarem. Rozpoznaję niechciane symptomy i wysyłam je tam, skąd przyszły. To dotyczy każdego aspektu mojego bycia. Każdziutkiego. Rozpoznaję, ale nie naklejam etykietek informujących o tym, kto wróg, a kto przyjaciel. Nie nabiorę się na tej bajzel. Wszystko płynie, przepływa, rozpływa się: i wrogość, i przyjaźń. Najważniejsze: żeby wiedzieć na jakim etapie samej siebie jestem, i z jakiego punktu rozumienia obserwuję ten świat. Jeśli to jest jasne, - żadna walka (żadna walka) nie będzie sensowna. Nie namawiaj. Dziękuję Do widzenia. INSPIRACJA cytat *Penicylina ma dziwny front przed sobą. Gdzie jest przeciwnik? Jak go szukac? Jakie ma siły? Jan Gerhard „Łuny w Bieszczadach”. Wydawnictwo Lubelskie 1973 rok
Nie, nie namawiaj. Ja… dziękuję.
Nie nabiorę się na tej bajzel. Nie po raz kolejny. Nie stanę do walki o cokolwiek, z kimkolwiek ---..jakkolwiek - nie mam w sobie zgody na przekraczanie granic. Informacje, cyfrowe ściegi wyszywane słowem próbują wiązać mi ręce i odłączyć głowę od zasilania. Że niby dobro ogółu, istota sprawy leżąca hen, na horyzoncie, że tyko słuszne inspiracje, że tyle problemów, a każdy na wagę złota, że źle się dzieje w państwie duńskim, a jeszcze gorzej w innych państwach. Że to wszystko zaprowadzi nas do piekła i co? Poddamy się bez walki? Tej walki koniecznej. Ten jedynej. Takiej, że pierwsza brygada, oraz że mucha nie siada?
Nie, nie nabiorę się. Najwyżej mucha siądzie. Po raz kolejny.
Zatrzymałam to koło zamachowe, porządkuję krajobraz po bitwach, tę strefę wpływów, możliwości i szans. Nie walczę, nie walczę nawet z katarem. Rozpoznaję niechciane symptomy i wysyłam je tam, skąd przyszły. To dotyczy każdego aspektu mojego bycia. Każdziutkiego. Rozpoznaję, ale nie naklejam etykietek informujących o tym, kto wróg, a kto przyjaciel. Nie nabiorę się na tej bajzel. Wszystko płynie, przepływa, rozpływa się: i wrogość, i przyjaźń. Najważniejsze: żeby wiedzieć na jakim etapie samej siebie jestem, i z jakiego punktu rozumienia obserwuję ten świat. Jeśli to jest jasne, - żadna walka (żadna walka) nie będzie sensowna.
Nie namawiaj. Dziękuję
Do widzenia.

INSPIRACJA
cytat
*Penicylina ma dziwny front przed sobą. Gdzie jest przeciwnik? Jak go szukac? Jakie ma siły? Jan Gerhard „Łuny w Bieszczadach”. Wydawnictwo Lubelskie 1973 rok

I jednak cieszę się.
2021-02-28 11:59:00

Trochę wiosny, jeden haust (przez maseczkę), ale na tyle odurzający, że wszystko się tym haustem cieszy. Całe stworzenie – cieszy się I mijam ludzi, którzy się cieszą. O .. to oni.. I pies się cieszy. Już tłumaczę - to szczekanie przedspacerowe, zanim otworzy się furtka na cały, ogromny świat. Ja też się cieszę. Ale moja radość jest nie do wyrażenia jakoś tak…. Ani sobie nie szczeknę, ani nie zgram telefonem w kieszeni przeboju No nie umiem tak się cieszyć. Więc po prostu uwierz mi, że się cieszę światem, jest mi miło,że jesteś, jest mi fajnie, że nadchodzi noc I dzień, i noc, i inne, może mniej cykliczne zmiany A może – bardziej cykliczne, ale to wiedzą w zasadzie wielowiekowe smocze drzewa Niektóre cykle nie są ludzkie. I nie wiem, czemu ludzie nie potrafią się z tym pogodzić, nie wspominając od radości z tego faktu. Niektóre cykle należą do innego czasu, innej mentalności innej biochemii, I my ludzie gdy dotykamy takiej cykliczności – wybieramy lęk przed nieznanym. Zachłysnęłam się pierwszym westchnieniem wiosny i nie obchodzi mnie nic więcej. Zaczęłam mój osobisty cykl, którym tak się cieszę, tak cisze,że trudno to wyrazić Może… zamacham ogonem?
Trochę wiosny, jeden haust (przez maseczkę), ale na tyle odurzający, że wszystko się tym haustem cieszy. Całe stworzenie – cieszy się
I mijam ludzi, którzy się cieszą. O .. to oni..
I pies się cieszy. Już tłumaczę - to szczekanie przedspacerowe, zanim otworzy się furtka na cały, ogromny świat.
Ja też się cieszę.
Ale moja radość jest nie do wyrażenia jakoś tak…. Ani sobie nie szczeknę, ani nie zgram telefonem w kieszeni przeboju
No nie umiem tak się cieszyć.
Więc po prostu uwierz mi, że się cieszę światem, jest mi miło,że jesteś, jest mi fajnie, że nadchodzi noc I dzień, i noc, i inne, może mniej cykliczne zmiany
A może – bardziej cykliczne, ale to wiedzą w zasadzie wielowiekowe smocze drzewa
Niektóre cykle nie są ludzkie. I nie wiem, czemu ludzie nie potrafią się z tym pogodzić, nie wspominając od radości z tego faktu. Niektóre cykle należą do innego czasu, innej mentalności innej biochemii, I my ludzie gdy dotykamy takiej cykliczności – wybieramy lęk przed nieznanym.
Zachłysnęłam się pierwszym westchnieniem wiosny i nie obchodzi mnie nic więcej. Zaczęłam mój osobisty cykl, którym tak się cieszę, tak cisze,że trudno to wyrazić
Może… zamacham ogonem?

Wojny i czekolady - istna poezja codzienności
2021-02-07 19:43:57

Poezja codzienności może być chwilą przyjemności i Miłka Malzahn tym razem postanawia sprawdzić: jaką rolę spełnia czasem tabliczka dobrej czekolady. Ale najpierw sprawdza, czy to jest właśnie hygge... *** A może by tak porzucić przewidywalny bieg wydarzeń i znienacka przejść w stan życiowej pauzy? Może by tak nie odpowiadać na dzwonki, zaczepki, czułe szepty, na żadne sygnały i nie zaglądać do skrzynek pocztowych. Wszystkich. Może by zdjąć okulary, niech świat straci ostre kontury, ale ni traci barw. Mój blok wypowiedział światu wojnę. Przeklął siarczyście, zmroził wzrokiem rzeczywistość w promieniu 2 kilometrów. Jestem w samym środku jak woku cyklonu. I spokojnie czekam na to, co będzie dalej. Porzucam przewidywalny bieg wydarzeń, siedzę na łózku gryząc tabliczkę czekolady jak kanapkę. Hej powiedz, co ci gryzie? INSPIRACJA: „A może by tak odwiedzić sklep z czekoladkami i kupić tabliczkę dobrej czekolady? Nie musi być droga, chodzi o smak” „Hygge.Klucz do szczęścia” Meik Wiking, str 135.
Poezja codzienności może być chwilą przyjemności i Miłka Malzahn tym razem postanawia sprawdzić: jaką rolę spełnia czasem tabliczka dobrej czekolady. Ale najpierw sprawdza, czy to jest właśnie hygge...

***


A może by tak porzucić przewidywalny bieg wydarzeń i znienacka przejść w stan życiowej pauzy? Może by tak nie odpowiadać na dzwonki, zaczepki, czułe szepty, na żadne sygnały i nie zaglądać do skrzynek pocztowych. Wszystkich. Może by zdjąć okulary, niech świat straci ostre kontury, ale ni traci barw.

Mój blok wypowiedział światu wojnę. Przeklął siarczyście, zmroził wzrokiem rzeczywistość w promieniu 2 kilometrów. Jestem w samym środku jak woku cyklonu. I spokojnie czekam na to, co będzie dalej.

Porzucam przewidywalny bieg wydarzeń, siedzę na łózku gryząc tabliczkę czekolady jak kanapkę.

Hej powiedz, co ci gryzie?

INSPIRACJA: „A może by tak odwiedzić sklep z czekoladkami i kupić tabliczkę dobrej czekolady? Nie musi być droga, chodzi o smak” „Hygge.Klucz do szczęścia” Meik Wiking, str 135.

Nie wiem, nie wiem, nie wiem - co tymi gośćmi kieruje?
2021-01-30 16:35:07

Nie wiem co tymi gośćmi kieruje i w zasadzie nie za bardzo chcę się dowiedzie. Chodzi o to, żeby nie pozwoli kierować sobą. Siedzę za starami samolotu mojego ciała o skrzydłach rąk, osłabionych leżeniem na klawiaturze, o kaszlącym kadłubie i bardzo sprawnym kokpicie głowy. Przede mną pulpit zmysłowo migający tęczą świateł, w uchu - słuchawka informująca o pogodzie, o pozwoleniach, o zakazach, o wytycznych, o karach, o nagrodach, o innych samolotach i o dupie maryni. Piloci używają słuchawek, sami ja zakładają i karnie odpowiadają gdy się ich o coś pyta. Zgodnie z regulamnem. Tylko, że ja nie poruszam się po kwadracie nieba, zagospodarowanego przez państwa, poprzecinanego powietrznymi drogami. Jestem użytkowniczką kosmosu. Całego. Głos w słuchawce jest głosem sieci dróg, dostępnych w poziomie. Ej, ludzie. Ja latam w pionie . Każdy z was może latać w pionie, jeśli włączy dodatkowy bieg. I kosmiczne zasilanie. Nie wiem co tymi gośćmi kieruje, ale jestem doświadczonym pilotem, mam ten pojazd już tyle lat, godziny, dni, miesiące szczęśliwych przelotów – sama zadecyduję co jak i kiedy. Tym bardziej, że słuchawka nie ma a parametrach żadnej z kosmicznych trajektorni. Tak odkładam słuchawkę, odpinam mój splot społeczny i lecę tam, gdzie chcę Nie wiem co tymi gośćmi kieruje , nieważne, bo ja kieruję sama sobą. *** „Tacy zaczepiacze często robią z korespondujących z nimi dziewczyn jakieś niezrównoważone baby, które gdy tylko dają do zrozumienia, że im zależy, natychmiast przestają być interesujące. Nie wiem co tymi gośćmi kieruje” str 140, Drenda Halber, Książka o miłości. Uwaga: bawiąc uczy. Wyd. Znak
Nie wiem co tymi gośćmi kieruje i w zasadzie nie za bardzo chcę się dowiedzie. Chodzi o to, żeby nie pozwoli kierować sobą. Siedzę za starami samolotu mojego ciała o skrzydłach rąk, osłabionych leżeniem na klawiaturze, o kaszlącym kadłubie i bardzo sprawnym kokpicie głowy. Przede mną pulpit zmysłowo migający tęczą świateł, w uchu - słuchawka informująca o pogodzie, o pozwoleniach, o zakazach, o wytycznych, o karach, o nagrodach, o innych samolotach i o dupie maryni. Piloci używają słuchawek, sami ja zakładają i karnie odpowiadają gdy się ich o coś pyta. Zgodnie z regulamnem. Tylko, że ja nie poruszam się po kwadracie nieba, zagospodarowanego przez państwa, poprzecinanego powietrznymi drogami. Jestem użytkowniczką kosmosu. Całego. Głos w słuchawce jest głosem sieci dróg, dostępnych w poziomie. Ej, ludzie. Ja latam w pionie . Każdy z was może latać w pionie, jeśli włączy dodatkowy bieg. I kosmiczne zasilanie.

Nie wiem co tymi gośćmi kieruje, ale jestem doświadczonym pilotem, mam ten pojazd już tyle lat, godziny, dni, miesiące szczęśliwych przelotów – sama zadecyduję co jak i kiedy. Tym bardziej, że słuchawka nie ma a parametrach żadnej z kosmicznych trajektorni.

Tak
odkładam słuchawkę, odpinam mój splot społeczny
i lecę tam, gdzie chcę
Nie wiem co tymi gośćmi kieruje , nieważne, bo ja kieruję sama sobą.
***
„Tacy zaczepiacze często robią z korespondujących z nimi dziewczyn jakieś niezrównoważone baby, które gdy tylko dają do zrozumienia, że im zależy, natychmiast przestają być interesujące. Nie wiem co tymi gośćmi kieruje” str 140, Drenda Halber, Książka o miłości. Uwaga: bawiąc uczy. Wyd. Znak

No i teraz mi powiedz (ale szczerze): kim będziesz po pandemii?
2021-01-29 11:31:23

Kim będziesz po pandemii Przeglądam pandemiczną aktywność znajomych i widzę a to świetną grafik wyciągniętą z szuflady i ciąg dalszy tej graficznej opowieści, już z teraz Widzę rozpoczętą powieść kolega, okazał się świetnym stolarzem, posiadającym kilka niezawodnych a tanich patentów na półki, rozmaite. Ktoś przypomniał sobie o szydełku, cuda, szaliki rękawiczki, serweteczki, no wszystko ! Fotografowanie dla niektórych stało się aktem super twórczym, a wyjście na spacer – medytacyjną kontemplacją sztuką spokoju nareszcie wyszło szydło z worka wszyscy jesteśmy artystami tak w głębi duszy. Tylko trzeba sobie dać czas, wyskoczyć z tzw. utartych torów tym szybciej im bardziej to nie my je ucieraliśmy, ale ktoś utarł te tory dla nas, nakręcił nas i puścił przodem. Kim będziesz, dziecko, gdy dorośniesz Kim będziesz, dorosły człowieku po pandemii Czy chcesz dokładnie tego samego co wcześniej?
Kim będziesz po pandemii
Przeglądam pandemiczną aktywność znajomych i widzę a to świetną grafik wyciągniętą z szuflady i ciąg dalszy tej graficznej opowieści, już z teraz
Widzę rozpoczętą powieść
kolega, okazał się świetnym stolarzem, posiadającym kilka niezawodnych a tanich patentów na półki, rozmaite. Ktoś przypomniał sobie o szydełku, cuda, szaliki rękawiczki, serweteczki, no wszystko ! Fotografowanie dla niektórych stało się aktem super twórczym, a wyjście na spacer – medytacyjną kontemplacją sztuką spokoju
nareszcie wyszło szydło z worka
wszyscy jesteśmy artystami
tak w głębi duszy. Tylko trzeba sobie dać czas, wyskoczyć z tzw. utartych torów tym szybciej im bardziej to nie my je ucieraliśmy, ale ktoś utarł te tory dla nas, nakręcił nas i puścił przodem.
Kim będziesz, dziecko, gdy dorośniesz
Kim będziesz, dorosły człowieku po pandemii
Czy chcesz dokładnie tego samego co wcześniej?

Oda do dźwięku
2021-01-24 13:23:51

Idę, słychać moje kroki, słyszę oddech, tempo, w jakim bije moje serce. Idę i brzmię. Łatwiej zlokalizować szum ulicy, dźwięk syreny karetki, rozmowę ludzi na przystanku, niż szum mojego ciała od środka. Idę – i brzmię, idę – idealnie jest wtedy, gdy świat współbrzmi ze mną. *** Na początku był logos, w starożytnego grece lego znaczyło - mówię , „mówię” to nie jest słowo, od którego się wszystko zaczęło, to jest dźwięk! Mój dźwięk nie jest nachalny, galopuje przez rzeczywistość i tylko ja znam jego unikalny rytm. Jestem swobodnym brzmieniem, przenikającym ściany, jestem wystukiwanym życiem, wybrzmiewającym byciem. A ty, jak brzmisz? Jaka galopada ma Twoją sygnaturę, jak dźwięczysz i dokąd dziś prowadzi Cię Twoja osobista linia melodyczna, ten szum krwi w żyłach? Inspiracja: „Koń stał się poetycką metaforą przeznaczenia Rosji. Puszkin zapoczątkował tradycję w Jeźdźcu miedzianym” - Dokąd ty koniu, gnasz bez pęt / i gdzie opuścisz swe kopyta? Str. 426 Orlando Figes „Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej”, wyd. Magnum
Idę, słychać moje kroki, słyszę oddech, tempo, w jakim bije moje serce.

Idę i brzmię. Łatwiej zlokalizować szum ulicy, dźwięk syreny karetki, rozmowę ludzi na przystanku, niż szum mojego ciała od środka.

Idę – i brzmię, idę – idealnie jest wtedy, gdy świat współbrzmi ze mną.

***

Na początku był logos, w starożytnego grece lego znaczyło - mówię , „mówię” to nie jest słowo, od którego się wszystko zaczęło, to jest dźwięk!

Mój dźwięk nie jest nachalny, galopuje przez rzeczywistość i tylko ja znam jego unikalny rytm.

Jestem swobodnym brzmieniem, przenikającym ściany, jestem wystukiwanym życiem, wybrzmiewającym byciem.

A ty, jak brzmisz?

Jaka galopada ma Twoją sygnaturę, jak dźwięczysz i dokąd dziś prowadzi Cię Twoja osobista linia melodyczna, ten szum krwi w żyłach?

Inspiracja: „Koń stał się poetycką metaforą przeznaczenia Rosji. Puszkin zapoczątkował tradycję w Jeźdźcu miedzianym” - Dokąd ty koniu, gnasz bez pęt / i gdzie opuścisz swe kopyta? Str. 426 Orlando Figes „Taniec Nataszy. Z dziejów kultury rosyjskiej”, wyd. Magnum

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie