Nowa Europa Wschodnia

Nowa Europa Wschodnia przybliża i odczarowuje "Wschód". Ten cudzysłów został użyty celowo, bo obszar tematyczny, o którym opowiadamy, jest bardzo umownie określony, zróżnicowany pod każdym możliwym względem, a przede wszystkim – ogromny.


Odcinki od najnowszych:

Kociszewski: Przywództwo
2023-03-16 11:50:56

Magazyn jest tutaj: magazyn.new.org.pl . Pakiet zawiera pliki PDF, Mobi, ePub oraz dotępy do audio.

Magazyn jest tutaj: magazyn.new.org.pl.

Pakiet zawiera pliki PDF, Mobi, ePub oraz dotępy do audio.

NEWs: Xi może rządzić Chinami do końca życia
2023-03-15 15:53:16

Xi Jin Ping włada wszystkimi najważniejszymi urzędami w Chinach, a jego „panowanie” przypieczętowali delegaci ostatniego Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Przywódca ChRL przekonuje rodaków do „wielkiego kupowania” dóbr, by pobudzić gospodarkę kraju po trzech latach walki z COVID-19. Na czym polega fenomen Xi i czym różni się od legendarnego Mao? Dlaczego teraz Chiny potrzebują tak silnego lidera? Czy Pekin może być rozjemcą w świecie? Michał Żakowski rozmawia z Michałem Boguszem, ekspertem OSW
Xi Jin Ping włada wszystkimi najważniejszymi urzędami w Chinach, a jego „panowanie” przypieczętowali delegaci ostatniego Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Przywódca ChRL przekonuje rodaków do „wielkiego kupowania” dóbr, by pobudzić gospodarkę kraju po trzech latach walki z COVID-19. Na czym polega fenomen Xi i czym różni się od legendarnego Mao? Dlaczego teraz Chiny potrzebują tak silnego lidera? Czy Pekin może być rozjemcą w świecie? Michał Żakowski rozmawia z Michałem Boguszem, ekspertem OSW

Świat stracił pamięć. Po co Homer?
2023-03-14 11:12:15

Najsłynniejszy polski filolog klasyczny, Tadeusz Zieliński, podczas wykładu wygłoszonego w Petersburgu w 1901 roku, mówił: „Zakorzeniło się społeczeństwie mniemanie, że starożytność jako pierwiastek kultury współczesnej pozbawiona jest wszelkiego znaczenia, gdyż z dawien dawna prześcignęły ją postępy myśli nowoczesnej. Znawca sprawy natomiast powie wam, że nasza kultura umysłowa i moralna nigdy tak blisko świata antycznego nie stała, nigdy go tak bardzo nie potrzebowała. A i my też nigdy tak do jego zrozumienia i przyjęcia nie byliśmy przygotowani jak właśnie w dobie obecnej. Nastręcza się atoli pytanie, w jaki sposób wykształcenie klasyczne wpływa na umysłowe i moralne udoskonalenie ludzkości”. Czy słowa te nie brzmią obecnie równie aktualnie jak 120 lat temu? Czy dziś, w 2023 roku – w świecie pandemii i kryzysów władzy, wielkich migracji i wyniszczających wojen – wartości, jakie niesie ze sobą kultura klasyczna, nie stanowią punktu orientacyjnego jeszcze pewniejszego? Czy  powrotu do źródeł – do wspólnego europejskiego dziedzictwa – nie potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek? „Bardzo istotne jest postawienie pytania o miejsce tradycji antycznej w naszym codziennym myśleniu – mówi prof. Karolina Wigura, publicystka i uczona, historyczka idei. – Jest ono istotne, ponieważ żyjemy obecnie w epoce, która straciła pamięć. My nie pamiętamy nawet własnego kanonu lektur. Kto z nas, po zakończeniu szkoły średniej, zajmuje się jeszcze Kochanowskim albo Rejem? Kto cytuje polskich klasyków myśli albo literatury, występując w radiu albo telewizji? My, historycy idei, jesteśmy wytrenowani w tym, żeby rozmawiać ze zmarłymi. I czy ci zmarli są sprzed dwudziestu lat, czy sprzed dwóch tysięcy lat, to nie ma większego znaczenia. Z nimi się po prostu rozmawia”. Ale rozmowa ze zmarłymi to także rozmowa z przyjaciółmi. Czytając Arystotelesa, Platona, Cycerona czy św. Augustyna, pozostajemy w stałym dialogu z tradycją. Niezależnie od tego, czy rozmowę tę prowadzimy w szkole (na lekcji łaciny czy polskiego), w sali wykładowej czy w przestrzeni publicznej. Dialog ten trwa od kilku tysiącleci, przeżywa, co jasne, lepsze i gorsze momenty, a co jakiś nawet czas – i w takim momencie zdajemy się tkwić obecnie – pojawia się pytanie, czy nie pojawiło się ryzyko trwałego zerwania tego dialogu. Są to zwykle momenty głębokiego kryzysu cywilizacyjnego. W takich chwilach obecność antyku zdaje się istotniejsza niż w czasie pokoju i spokoju. To kryzys bowiem zmusza człowieka do zadawania pytań o sprawy najważniejsze. A do tych należą przecież: sens i cel życia, dziedzictwo i tradycja, istota wspólnoty. Nie chodzi tu bynajmniej o nostalgię. Nie chodzi też o bezcelowe szafowanie nazwiskami, tytułami czy cytatami z dzieł Greków i Rzymian. Tradycja ta jest nie tylko początkiem, ale i wspólną płaszczyzną, szeroką platformą, która daje możliwość porozumienia. „Ludziom, którzy się ze sobą nie zgadzają, którzy reprezentują inne poglądy, którzy mają sprzeczne analizy rzeczywistości, pozwala to znaleźć wspólny grunt” – zauważa Wigura. Idealnie byłoby – choć jest to oczywiście projekt utopijny – gdyby można było powiedzieć: niezależnie od tego, po której stronie jesteśmy i jakie mamy poglądy, wszyscy czytaliśmy Platona i Arystotelesa. Wówczas, mimo że się różnimy, w istocie jesteśmy razem, wszyscy – w Polsce i Europie, w świecie Zachodu – jesteśmy wspólnotą. Bez wspólnej bazy myślowej konstruktywny dialog okazuje się niezwykle utrudniony. Kiedy w rozmowie spotykają się osoby o bardzo różnych poglądach, pewna wspólna baza, a tę stanowi określona edukacja, okazuje się niezbędna. Wigura mówi: „W książce, która napisaliśmy wspólnie z Tomaszem Terlikowskim, Polka ateistka kontra Polak katolik , ponieważ tak bardzo się nie zgadamy, to elementy filozoficzne są w którymś momencie ostatnią deską ratunku: «Zupełnie nie rozumiem, jak ty myślisz o świecie, nie przyjmuję tego sposobu myślenia, ale przynajmniej możemy porozmawiać o tekście, który oboje czytaliśmy i on do nas mówi»”. To, kim jesteśmy i jak myślimy o świecie, stanowi wypadkową wielu czynników. Na naszą samoświadomość składają się długie wieki nawarstwiających się na siebie poglądów, wątków, dzieł. Edukacja klasyczna nie może i nie powinna mieć jednak charakteru ekskluzywnego. Im powszechniejsza jest bowiem znajomość łaciny (jak w ogóle: wiedza), tym cała społeczność silniej stoi na nogach. Wykształcenie klasyczne przekłada się w sposób bezpośredni na inne, bardzo różne obszary życia. Krzysztof Bielawski, hellenista i współprowadzący rozmowę, przypomina: „Był taki eksperyment paręnaście lat temu w edukacji niemieckiej, że zlikwidowano łacinę w szkołach, co oczywiście odbiło się automatycznie spadkiem liczby miejsc na filologii klasycznej, dlatego że nie było potrzeby produkowania tych nauczycieli na potrzeby szkół, ale po pięciu latach, gdy zrobiono badania, okazało się, że ogólne wyniki dotyczące możliwości, umiejętności, abstrakcyjnego myślenia u młodzieży spadły tak gwałtownie, że w ciągu roku przywrócono system nauczania łaciny”. Podobnie było we Włoszech, gdzie badania wykazały, że uczniowie uczący się łaciny znacznie lepiej radzą sobie z matematyką. Nie zmienia to jednak faktu, że edukacja klasyczna jest – w skali europejskiej – w kryzysie. W jednych krajach bardziej, w innych mniej poważnym. Ale kryzys trwa, widzimy go. Dlaczego straciliśmy pamięć? Gdzie jest początek tego procesu? Czy można temu zaradzić, tę pamięć przywrócić? Wigura wskazuje na dwa czynniki: „Jako społeczeństwa ponowoczesne żyjemy w nieustannym «teraz». To się wiąże z technologiami komunikacji, których używamy do tego, żeby ze sobą rozmawiać. W mediach społecznościowych ważne jest już tylko to, co teraz. Zamknięci w tej teraźniejszości zapominamy nie tylko o tekstach klasycznych, ale też o tym, co było rok temu”. Jako drugi czynnik Wigura wskazuje brak dostępu do przekładów tekstów klasycznych. Dzieła Greków i Rzymian przestały stanowić część naszego kanonu lektur. Nowe tłumaczenia powstają rzadko, stare popadają w zapomnienie bądź się dezaktualizują. Podczas gdy w księgarniach w Wielkiej Brytanii, w Niemczech czy we Włoszech Homer, Owidiusz i Cyceron zajmują całe regały, w Polsce są niszą. Odcina to osoby, które nie czytają w językach obcych, od wspólnego dziedzictwa. Cierpią na tym nie tylko miłośnicy antyku, ale też uczeni – literaturoznawcy, historycy, filozofowie, religioznawcy – oraz odbiorcy ich dzieł, odbywa się to więc z ogólną szkodą dla humanistyki. A kondycja, w jakiej znajduje się humanistyka, jest papierkiem lakmusowym stanu danego społeczeństwa. Nie ma silnego państwa bez silnej kultury. „Nie ma dobrych tłumaczeń, bo nie ma filologów klasycznych, a nie ma filologów klasycznych, bo nikt nie chce finansować instytutów filologii klasycznej, dlatego że filolodzy nie produkują tego, co jest postrzegane jako użyteczne dla całej społeczności, co dałoby się przełożyć na punkty, na podstawie których finansowana jest nauka. To jest zaklęte koło i nie wiemy, jak to przerwać” – mówi Bielawski. Z czego wynika kryzys humanistyki? Skąd się bierze przekonanie, że ciekawe i ważne jest tylko to, co nowe? Jak ożywić zainteresowanie antykiem i w jakim celu?

Najsłynniejszy polski filolog klasyczny, Tadeusz Zieliński, podczas wykładu wygłoszonego w Petersburgu w 1901 roku, mówił: „Zakorzeniło się społeczeństwie mniemanie, że starożytność jako pierwiastek kultury współczesnej pozbawiona jest wszelkiego znaczenia, gdyż z dawien dawna prześcignęły ją postępy myśli nowoczesnej. Znawca sprawy natomiast powie wam, że nasza kultura umysłowa i moralna nigdy tak blisko świata antycznego nie stała, nigdy go tak bardzo nie potrzebowała. A i my też nigdy tak do jego zrozumienia i przyjęcia nie byliśmy przygotowani jak właśnie w dobie obecnej. Nastręcza się atoli pytanie, w jaki sposób wykształcenie klasyczne wpływa na umysłowe i moralne udoskonalenie ludzkości”.

Czy słowa te nie brzmią obecnie równie aktualnie jak 120 lat temu? Czy dziś, w 2023 roku – w świecie pandemii i kryzysów władzy, wielkich migracji i wyniszczających wojen – wartości, jakie niesie ze sobą kultura klasyczna, nie stanowią punktu orientacyjnego jeszcze pewniejszego? Czy  powrotu do źródeł – do wspólnego europejskiego dziedzictwa – nie potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek?

„Bardzo istotne jest postawienie pytania o miejsce tradycji antycznej w naszym codziennym myśleniu – mówi prof. Karolina Wigura, publicystka i uczona, historyczka idei. – Jest ono istotne, ponieważ żyjemy obecnie w epoce, która straciła pamięć. My nie pamiętamy nawet własnego kanonu lektur. Kto z nas, po zakończeniu szkoły średniej, zajmuje się jeszcze Kochanowskim albo Rejem? Kto cytuje polskich klasyków myśli albo literatury, występując w radiu albo telewizji? My, historycy idei, jesteśmy wytrenowani w tym, żeby rozmawiać ze zmarłymi. I czy ci zmarli są sprzed dwudziestu lat, czy sprzed dwóch tysięcy lat, to nie ma większego znaczenia. Z nimi się po prostu rozmawia”.

Ale rozmowa ze zmarłymi to także rozmowa z przyjaciółmi. Czytając Arystotelesa, Platona, Cycerona czy św. Augustyna, pozostajemy w stałym dialogu z tradycją. Niezależnie od tego, czy rozmowę tę prowadzimy w szkole (na lekcji łaciny czy polskiego), w sali wykładowej czy w przestrzeni publicznej. Dialog ten trwa od kilku tysiącleci, przeżywa, co jasne, lepsze i gorsze momenty, a co jakiś nawet czas – i w takim momencie zdajemy się tkwić obecnie – pojawia się pytanie, czy nie pojawiło się ryzyko trwałego zerwania tego dialogu. Są to zwykle momenty głębokiego kryzysu cywilizacyjnego. W takich chwilach obecność antyku zdaje się istotniejsza niż w czasie pokoju i spokoju. To kryzys bowiem zmusza człowieka do zadawania pytań o sprawy najważniejsze. A do tych należą przecież: sens i cel życia, dziedzictwo i tradycja, istota wspólnoty.

Nie chodzi tu bynajmniej o nostalgię. Nie chodzi też o bezcelowe szafowanie nazwiskami, tytułami czy cytatami z dzieł Greków i Rzymian. Tradycja ta jest nie tylko początkiem, ale i wspólną płaszczyzną, szeroką platformą, która daje możliwość porozumienia. „Ludziom, którzy się ze sobą nie zgadzają, którzy reprezentują inne poglądy, którzy mają sprzeczne analizy rzeczywistości, pozwala to znaleźć wspólny grunt” – zauważa Wigura.

Idealnie byłoby – choć jest to oczywiście projekt utopijny – gdyby można było powiedzieć: niezależnie od tego, po której stronie jesteśmy i jakie mamy poglądy, wszyscy czytaliśmy Platona i Arystotelesa. Wówczas, mimo że się różnimy, w istocie jesteśmy razem, wszyscy – w Polsce i Europie, w świecie Zachodu – jesteśmy wspólnotą. Bez wspólnej bazy myślowej konstruktywny dialog okazuje się niezwykle utrudniony.

Kiedy w rozmowie spotykają się osoby o bardzo różnych poglądach, pewna wspólna baza, a tę stanowi określona edukacja, okazuje się niezbędna. Wigura mówi: „W książce, która napisaliśmy wspólnie z Tomaszem Terlikowskim, Polka ateistka kontra Polak katolik, ponieważ tak bardzo się nie zgadamy, to elementy filozoficzne są w którymś momencie ostatnią deską ratunku: «Zupełnie nie rozumiem, jak ty myślisz o świecie, nie przyjmuję tego sposobu myślenia, ale przynajmniej możemy porozmawiać o tekście, który oboje czytaliśmy i on do nas mówi»”.

To, kim jesteśmy i jak myślimy o świecie, stanowi wypadkową wielu czynników. Na naszą samoświadomość składają się długie wieki nawarstwiających się na siebie poglądów, wątków, dzieł. Edukacja klasyczna nie może i nie powinna mieć jednak charakteru ekskluzywnego. Im powszechniejsza jest bowiem znajomość łaciny (jak w ogóle: wiedza), tym cała społeczność silniej stoi na nogach. Wykształcenie klasyczne przekłada się w sposób bezpośredni na inne, bardzo różne obszary życia.

Krzysztof Bielawski, hellenista i współprowadzący rozmowę, przypomina: „Był taki eksperyment paręnaście lat temu w edukacji niemieckiej, że zlikwidowano łacinę w szkołach, co oczywiście odbiło się automatycznie spadkiem liczby miejsc na filologii klasycznej, dlatego że nie było potrzeby produkowania tych nauczycieli na potrzeby szkół, ale po pięciu latach, gdy zrobiono badania, okazało się, że ogólne wyniki dotyczące możliwości, umiejętności, abstrakcyjnego myślenia u młodzieży spadły tak gwałtownie, że w ciągu roku przywrócono system nauczania łaciny”.

Podobnie było we Włoszech, gdzie badania wykazały, że uczniowie uczący się łaciny znacznie lepiej radzą sobie z matematyką. Nie zmienia to jednak faktu, że edukacja klasyczna jest – w skali europejskiej – w kryzysie. W jednych krajach bardziej, w innych mniej poważnym. Ale kryzys trwa, widzimy go.

Dlaczego straciliśmy pamięć? Gdzie jest początek tego procesu? Czy można temu zaradzić, tę pamięć przywrócić?

Wigura wskazuje na dwa czynniki: „Jako społeczeństwa ponowoczesne żyjemy w nieustannym «teraz». To się wiąże z technologiami komunikacji, których używamy do tego, żeby ze sobą rozmawiać. W mediach społecznościowych ważne jest już tylko to, co teraz. Zamknięci w tej teraźniejszości zapominamy nie tylko o tekstach klasycznych, ale też o tym, co było rok temu”.

Jako drugi czynnik Wigura wskazuje brak dostępu do przekładów tekstów klasycznych. Dzieła Greków i Rzymian przestały stanowić część naszego kanonu lektur. Nowe tłumaczenia powstają rzadko, stare popadają w zapomnienie bądź się dezaktualizują. Podczas gdy w księgarniach w Wielkiej Brytanii, w Niemczech czy we Włoszech Homer, Owidiusz i Cyceron zajmują całe regały, w Polsce są niszą. Odcina to osoby, które nie czytają w językach obcych, od wspólnego dziedzictwa. Cierpią na tym nie tylko miłośnicy antyku, ale też uczeni – literaturoznawcy, historycy, filozofowie, religioznawcy – oraz odbiorcy ich dzieł, odbywa się to więc z ogólną szkodą dla humanistyki. A kondycja, w jakiej znajduje się humanistyka, jest papierkiem lakmusowym stanu danego społeczeństwa. Nie ma silnego państwa bez silnej kultury.

„Nie ma dobrych tłumaczeń, bo nie ma filologów klasycznych, a nie ma filologów klasycznych, bo nikt nie chce finansować instytutów filologii klasycznej, dlatego że filolodzy nie produkują tego, co jest postrzegane jako użyteczne dla całej społeczności, co dałoby się przełożyć na punkty, na podstawie których finansowana jest nauka. To jest zaklęte koło i nie wiemy, jak to przerwać” – mówi Bielawski.

Z czego wynika kryzys humanistyki? Skąd się bierze przekonanie, że ciekawe i ważne jest tylko to, co nowe? Jak ożywić zainteresowanie antykiem i w jakim celu?

NEWs: Gruzini protestują przeciwko putinizacji kraju
2023-03-08 18:25:26

Kobieta z flagą UE oblewana strumieniami wody z armatki policyjnej stała się symbolem protestów w Gruzji. Tysiące ludzi wyszło na ulice, by powiedzieć NIE nowemu prawu wpychającemu, według nich, kraj w objęcia Rosji. Czy Tibilisi jest coraz bliżej Kremla? Jakie podziały są w polityce Gruzji i co łączy tę kaukaską republikę z dyktaturą Władimira Putina? Czy protesty wymuszą odejście od prowokacyjnej propozycji o zagranicznych agentach? Z dr Konradem Zasztowtem, ekspertem od Kaukazu i Azji Centralnej z Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Michał Żakowski.
Kobieta z flagą UE oblewana strumieniami wody z armatki policyjnej stała się symbolem protestów w Gruzji. Tysiące ludzi wyszło na ulice, by powiedzieć NIE nowemu prawu wpychającemu, według nich, kraj w objęcia Rosji. Czy Tibilisi jest coraz bliżej Kremla? Jakie podziały są w polityce Gruzji i co łączy tę kaukaską republikę z dyktaturą Władimira Putina? Czy protesty wymuszą odejście od prowokacyjnej propozycji o zagranicznych agentach? Z dr Konradem Zasztowtem, ekspertem od Kaukazu i Azji Centralnej z Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Michał Żakowski.

NEWs: Izrael i Palestyna osiągają temperaturę wrzenia
2023-03-02 18:13:11

Izraelski prawicowy rząd ma problemy niewidziane od dekad. Żydowscy osadnicy zaatakowali palestyńskie miasto w zemście za zabicie dwóch z nich. W izraelskich miastach trwają protesty przeciwko reformie sądownictwa. Jedna z gazet zapytuje: kiedy Amerykanie przestaną udawać, że wszystko działa normalnie w Izraelu Benjamina Netanjahu? Z Jarosławem Kociszewskim, byłym korespondentem mediów polskich w Izraelu rozmawia Michał Żakowski.
Izraelski prawicowy rząd ma problemy niewidziane od dekad. Żydowscy osadnicy zaatakowali palestyńskie miasto w zemście za zabicie dwóch z nich. W izraelskich miastach trwają protesty przeciwko reformie sądownictwa. Jedna z gazet zapytuje: kiedy Amerykanie przestaną udawać, że wszystko działa normalnie w Izraelu Benjamina Netanjahu? Z Jarosławem Kociszewskim, byłym korespondentem mediów polskich w Izraelu rozmawia Michał Żakowski.

NEWs: Prezydent Biden niespodziewanie odwiedził Kijów
2023-02-20 17:54:27

Joe Biden z zaskoczenia odwiedził Kijów. Zadziwił determinacją, by pojawić się w strefie wojennej. W ten sposób pokazał wiarę w zwycięstwo Ukrainy. To też próba zjednoczenia Zachodu i samych Amerykanów wokół wsparcia Kijowa w wojnie z Rosją. Prezydent Biden zapowiada dalszą pomoc chwili, gdy kiedy Rosja szykuje się do ofensywy. Czy Amerykanie namawiali Ukraińców do kontruderzenia? Jakie znaczenie ma wizyta Bidena w Kijowie i Warszawie? Na pytania Michała Żakowskiego odpowiadał Robert Pszczel, niezależnym ekspertem ds. bezpieczeństwa i byłym dyrektorem Biura Informacyjnego NATO w Moskwie.
Joe Biden z zaskoczenia odwiedził Kijów. Zadziwił determinacją, by pojawić się w strefie wojennej. W ten sposób pokazał wiarę w zwycięstwo Ukrainy. To też próba zjednoczenia Zachodu i samych Amerykanów wokół wsparcia Kijowa w wojnie z Rosją. Prezydent Biden zapowiada dalszą pomoc chwili, gdy kiedy Rosja szykuje się do ofensywy. Czy Amerykanie namawiali Ukraińców do kontruderzenia? Jakie znaczenie ma wizyta Bidena w Kijowie i Warszawie? Na pytania Michała Żakowskiego odpowiadał Robert Pszczel, niezależnym ekspertem ds. bezpieczeństwa i byłym dyrektorem Biura Informacyjnego NATO w Moskwie.

NEWs: Dylematy Erdogana po trzęsieniu ziemi w Turcji
2023-02-16 14:04:29

Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii wpływa na polityczne decyzje Recepa Erdogana. Chce trzeciej kadencji prezydenckiej i dlatego musi do siebie przekonywać wyborców dotychczas wierny elektorat partii AKP. Wyborcy żądają odpowiedzi czy ich kraj jest gotowy na kolejne katastrofy, które przewidują naukowcy. Przed Erdoganem stoją także wyzwania dot. współpracy z Zachodem i Rosją. Trzęsienie ziemi postawiło go w trudnym położeniu, mówi Michałowi Żakowskiemu kierownik Zespołu Turcji Kaukazu i Azji Centralnej Ośrodka Studiów Wschodnich Krzysztof Strachota
Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii wpływa na polityczne decyzje Recepa Erdogana. Chce trzeciej kadencji prezydenckiej i dlatego musi do siebie przekonywać wyborców dotychczas wierny elektorat partii AKP. Wyborcy żądają odpowiedzi czy ich kraj jest gotowy na kolejne katastrofy, które przewidują naukowcy. Przed Erdoganem stoją także wyzwania dot. współpracy z Zachodem i Rosją. Trzęsienie ziemi postawiło go w trudnym położeniu, mówi Michałowi Żakowskiemu kierownik Zespołu Turcji Kaukazu i Azji Centralnej Ośrodka Studiów Wschodnich Krzysztof Strachota

Prezydent Pavel wprowadza wnosi nową jakość nie tylko w Czechach
2023-02-09 09:27:30

Chce Ukrainy w NATO. Zdenerwował Chiny telefonem na Tajwan. Jego pierwsze posunięcia już prowokują setki żartów i memów na temat charyzmy i „mocnego, żołnierskiego charakteru”. Nowy prezydent Czech rozpocznie swoje urzędowanie na początku marca. Petr Pavel to były wojskowy, generał oraz wysoki oficer w NATO. Przekonał do siebie Czechów twardą postawą wobec Rosji. Kim jest i dlaczego oznacza mocny zwrot w polityce Czech? O tym Michał Żakowski rozmawia z Marcinem Czyżniewskim z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Chce Ukrainy w NATO. Zdenerwował Chiny telefonem na Tajwan. Jego pierwsze posunięcia już prowokują setki żartów i memów na temat charyzmy i „mocnego, żołnierskiego charakteru”. Nowy prezydent Czech rozpocznie swoje urzędowanie na początku marca. Petr Pavel to były wojskowy, generał oraz wysoki oficer w NATO. Przekonał do siebie Czechów twardą postawą wobec Rosji. Kim jest i dlaczego oznacza mocny zwrot w polityce Czech? O tym Michał Żakowski rozmawia z Marcinem Czyżniewskim z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Ukraińcy w Polsce. Tu jeszcze wiele może i powinno się zdarzyć
2022-12-19 13:00:04

Podcast został zrealizowany w ramach czwartego Stołu Niemiecko-Polskiego poświęconego tematyce wschodniej. W 2022 r. do Stołu zaproszeni zostali eksperci z Ukrainy, a tematem rozmów była wojna obronna Ukrainy zaatakowanej przez Rosję.

Podcast został zrealizowany w ramach czwartego Stołu Niemiecko-Polskiego poświęconego tematyce wschodniej. W 2022 r. do Stołu zaproszeni zostali eksperci z Ukrainy, a tematem rozmów była wojna obronna Ukrainy zaatakowanej przez Rosję.

Niemi świadkowie historii. Mniejszości i jeńcy w Auschwitz
2022-12-08 07:00:00

Ofiarami rasistowskiej polityki III Rzeszy padali członkowie rozmaitych grup i mniejszości etnicznych, wyznaniowych czy seksualnych. W Birkenau zarejestrowano 21 tysięcy członków społeczności Romów i pokrewnych im Sinti. Choroby, głód, a później planowana zagłada spowodowały, że zaledwie co siódmego z nich wyprowadzono żywego podczas likwidacji obozu. Niezwykle wysoką śmiertelność odnotowywano także pośród ok. 15 tysięcy radzieckich jeńców wojennych przywiezionych do obozu. Część z nich, w szczególności oficerów politycznych, nie rejestrowano, tylko od razu kierowano na śmierć. Tylko nieliczni spośród 12 tysięcy zarejestrowanych przeżyli. Jeńcy przywiezieni do Auschwitz po napaści Niemiec na ZSRR w 1941 roku byli katowani, przydzielani do najcięższych pracy oraz traktowani gorzej niż inne grupy więźniów, za wyjątkiem Żydów. Ich sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać od połowy 1942 roku, gdy Niemcy potrzebowali więcej rąk do pracy. Początkowo rejestrowani jeńcy rosyjscy otrzymywali numer na skrawkach materiału, który mieli naszywać na mundury. Okazało się jednak, że wielu umierało, a pozostali zabierali zmarłym części lub całe ubrania razem z numerami, co powodowało zamieszanie w obozowych rejestrach. Stąd pomysł, by numery tatuować po lewej stronie klarkii piersiowej. Dopiero później, od wiosny 1942 roku, Niemcy zaczęli systematycznie tatuować na lewym przedramieniu numery wszystkim rejestrowanym więźniom. Do Auschwitz-Birkenau deportowano także około 400 „Badaczy Pisma Świętego”, których obecnie nazwalibyśmy Świadkami Jehowy. Trafiali do obozów koncentracyjnych z powodu głębokiego przywiązania do swoich przekonań. Odmawiali nie tylko służby wojskowej, ale nawet pracy w przemyśle zbrojeniowym, co w III Rzeszy było karane. Mieli możliwość odzyskania wolności w zamian za pisemne wyrzeczenie się zasad religijnych. W Auschwitz-Birkenau nikt takiego dokumentu nie podpisał. Niezwykle trudno jest stwierdzić, ilu dokładnie homoseksualistów trafiło do obozu. Według Bogdana Piętki z Muzeum Auschwitz-Birkenau, mogło ich być 77. Jacek Lachendro zaznacza, że niemiecki badacz Rainer Hoffschildt mówi o ponad 130. Nieścisłości wynikają z niejednoznacznego oznaczenia tej kategorii więźniów. Niektórzy otrzymywali różowe trójkąty oznaczające uwięzienie na podstawie paragrafu skazującego homoseksualistów, ale byli też tacy, którzy mogli otrzymać trójkąt czerwony przeznaczony dla więźniów politycznych czy zielony oznaczający kryminalistów. Z badań historyków wysnuć natomiast można wniosek, że ludzie ci należeli do grup wyjątkowo źle traktowanych.   Podcast powstał w ramach projektu Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego sfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2022”.  Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Ofiarami rasistowskiej polityki III Rzeszy padali członkowie rozmaitych grup i mniejszości etnicznych, wyznaniowych czy seksualnych. W Birkenau zarejestrowano 21 tysięcy członków społeczności Romów i pokrewnych im Sinti. Choroby, głód, a później planowana zagłada spowodowały, że zaledwie co siódmego z nich wyprowadzono żywego podczas likwidacji obozu.

Niezwykle wysoką śmiertelność odnotowywano także pośród ok. 15 tysięcy radzieckich jeńców wojennych przywiezionych do obozu. Część z nich, w szczególności oficerów politycznych, nie rejestrowano, tylko od razu kierowano na śmierć. Tylko nieliczni spośród 12 tysięcy zarejestrowanych przeżyli. Jeńcy przywiezieni do Auschwitz po napaści Niemiec na ZSRR w 1941 roku byli katowani, przydzielani do najcięższych pracy oraz traktowani gorzej niż inne grupy więźniów, za wyjątkiem Żydów. Ich sytuacja zaczęła się stopniowo poprawiać od połowy 1942 roku, gdy Niemcy potrzebowali więcej rąk do pracy. Początkowo rejestrowani jeńcy rosyjscy otrzymywali numer na skrawkach materiału, który mieli naszywać na mundury. Okazało się jednak, że wielu umierało, a pozostali zabierali zmarłym części lub całe ubrania razem z numerami, co powodowało zamieszanie w obozowych rejestrach. Stąd pomysł, by numery tatuować po lewej stronie klarkii piersiowej. Dopiero później, od wiosny 1942 roku, Niemcy zaczęli systematycznie tatuować na lewym przedramieniu numery wszystkim rejestrowanym więźniom.

Do Auschwitz-Birkenau deportowano także około 400 „Badaczy Pisma Świętego”, których obecnie nazwalibyśmy Świadkami Jehowy. Trafiali do obozów koncentracyjnych z powodu głębokiego przywiązania do swoich przekonań. Odmawiali nie tylko służby wojskowej, ale nawet pracy w przemyśle zbrojeniowym, co w III Rzeszy było karane. Mieli możliwość odzyskania wolności w zamian za pisemne wyrzeczenie się zasad religijnych. W Auschwitz-Birkenau nikt takiego dokumentu nie podpisał.

Niezwykle trudno jest stwierdzić, ilu dokładnie homoseksualistów trafiło do obozu. Według Bogdana Piętki z Muzeum Auschwitz-Birkenau, mogło ich być 77. Jacek Lachendro zaznacza, że niemiecki badacz Rainer Hoffschildt mówi o ponad 130. Nieścisłości wynikają z niejednoznacznego oznaczenia tej kategorii więźniów. Niektórzy otrzymywali różowe trójkąty oznaczające uwięzienie na podstawie paragrafu skazującego homoseksualistów, ale byli też tacy, którzy mogli otrzymać trójkąt czerwony przeznaczony dla więźniów politycznych czy zielony oznaczający kryminalistów. Z badań historyków wysnuć natomiast można wniosek, że ludzie ci należeli do grup wyjątkowo źle traktowanych.
 

Podcast powstał w ramach projektu Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego sfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2022”.  Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie