Wiedza Nieoczywista

wyłącznie naukowo sprawdzone ciekawostki – o pieniądzach i nie tylko


Odcinki od najnowszych:

WN021 – Lepiej nie mieć wyboru
2020-03-11 00:20:04

Wielu ekonomistów uważa, że ludziom trzeba dawać jak najszerszy wybór , bo dzięki temu każdy wybierze dla siebie najlepiej, a z tej sumy egoistycznych wyborów i tak wyłoni się nam rezultat dobry dla całego społeczeństwa. Problemem w tym rozumowaniu jest założenie, że ludzie działają jak automaty – zawsze w pełni racjonalnie, zawsze po namyśle, zawsze biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. A tu okazuje się, że ekonomia behawioralna pokazuje nam, że czasem lepiej nie mieć wyboru. Co w   21. odcinku – Lepiej nie mieć wyboru? Między innymi: Noblista, Richard Thaler zabierający gościom   sprzed nosa miskę z orzeszkami nerkowca Latające budziki i ich przewrotna użyteczność Nieświeży kubeł popcornu , którym i tak zajadają się goście w kinach Okazuje się, że w naszym dobrze pojętym interesie jest czasem ograniczyć możliwości wyboru . Jesteśmy w końcu ludźmi, a nie „ekonami” i nie zawsze wybierzemy to co dla nas najlepsze. Do tego podejmowanie decyzji męczy. A podejmowanie decyzji słusznych męczy podwójnie. Badania pokazują, że nasze pokłady samokontroli są ograniczone . Dlatego powinniśmy postępować rozsądnie i eliminować pewne zagrożenia zanim będziemy poddani pokusie. Źródło odcinka „Lepiej nie mieć wyboru” Ten odcinek powstał na motywach książki: Richar Thaler, Cass Sunstein – „Impuls. Jak podejmować decyzje dotyczące zdrowia, dobrobytu i szczęścia”.   Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube. Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN021 – Lepiej nie mieć wyboru pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Wielu ekonomistów uważa, że ludziom trzeba dawać jak najszerszy wybór, bo dzięki temu każdy wybierze dla siebie najlepiej, a z tej sumy egoistycznych wyborów i tak wyłoni się nam rezultat dobry dla całego społeczeństwa. Problemem w tym rozumowaniu jest założenie, że ludzie działają jak automaty – zawsze w pełni racjonalnie, zawsze po namyśle, zawsze biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. A tu okazuje się, że ekonomia behawioralna pokazuje nam, że czasem lepiej nie mieć wyboru.

Co w  21. odcinku – Lepiej nie mieć wyboru?

Między innymi:

  • Noblista, Richard Thaler zabierający gościom  sprzed nosa miskę z orzeszkami nerkowca
  • Latające budziki i ich przewrotna użyteczność
  • Nieświeży kubeł popcornu, którym i tak zajadają się goście w kinach

Okazuje się, że w naszym dobrze pojętym interesie jest czasem ograniczyć możliwości wyboru. Jesteśmy w końcu ludźmi, a nie „ekonami” i nie zawsze wybierzemy to co dla nas najlepsze. Do tego podejmowanie decyzji męczy. A podejmowanie decyzji słusznych męczy podwójnie. Badania pokazują, że nasze pokłady samokontroli są ograniczone. Dlatego powinniśmy postępować rozsądnie i eliminować pewne zagrożenia zanim będziemy poddani pokusie.

Źródło odcinka „Lepiej nie mieć wyboru”

Ten odcinek powstał na motywach książki: Richar Thaler, Cass Sunstein – „Impuls. Jak podejmować decyzje dotyczące zdrowia, dobrobytu i szczęścia”.

 

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.

Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN021 – Lepiej nie mieć wyboru pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN020 – Muzyka i ekonomia – 7 najważniejszych lekcji
2020-02-26 00:20:17

W 2019 roku Alan Krueger napisał książkę „Rockonomics”. Sięgnąłem po nią tuż po premierze, bo jest ona poświęcona moim dwóm pasjom – muzyce (głównie rockowej) i ekonomii. Krueger wspaniale opisuje mechanizmy, które działają na rynku muzycznym. I rzeczywiście, jak sugeruje podtytuł książki, możemy się wiele nauczyć od przemysłu muzycznego nie tylko o ekonomii, ale także o życiu. W tym odcinku siedem kluczy do „Rockonomii” – czyli siedem najważniejszy ekonomicznych lekcji z przemysłu muzycznego. Muzyka i ekonomia: lekcja 1 Mechanizm podaż-popyt działa i mamy na to bardzo silne dowody. Najlepszym z nich są szybko rosnące ceny biletów na koncerty (silnie ograniczona podaż + bardzo wysoki popyt). Po drugiej stronie mamy samą muzykę, do której dostęp jest tani (abonamenty w serwisach streamingowych, czy nawet same płyty w porównaniu z koncertami są bardzo tanie). Dlaczego? Po podaż muzyki jest (prawie) nieograniczona. Muzyka i ekonomia: lekcja 2 Zjawisko super-gwiazd zostało stworzone dzięki połączeniu niezastępowalności i skalowalności . Przy czym, niezastępowalność istnieje od zawsze (nikt nie zaśpiewa tak, jak Elvis Presley, czy Freddie Mercury). Co prawda, możemy próbować osłodzić sobie życie zespołami grającymi covery, ale chyba zgodzimy się, że to tylko namiastka. Natomiast skalowalność stała się możliwa dopiero wtedy, gdy stworzyliśmy systemy nagłośnieniowe, a technika pozwoliła rejestrować i powielać nagrania audio. Tylko dzięki temu brytyjska muzyka mogła zdobyć świat. Mechanizm super-gwiazd świetnie działa także w innych branżach: wybitni programiści, aktorzy, naukowcy, itp. Połączenie niezastępowalności i skalowalności pozwala osiągać kosmiczne dochody. Gdy zabraknie chociaż jednego z tych elementów, to nawet trudny do zastąpienia fachowiec, którego praca nie jest skalowalna, nie ma szans zbliżyć się do poziomu zarobków super-gwiazd. Przykładem może być wybitny chirurg, który w danym momencie może operować tylko jednego pacjenta. A takiego Eda Sheerana w tym samym momencie słuchają na Spotify miliony. Muzyka i ekonomia: lekcja 3 Szczęście ma wielką moc. Branża muzyczna dostarcza bardzo wielu dowodów na to, że sam talent i ciężka praca nie wystarczą . Do sukcesu potrzebne jest też szczęście. Trudno o bardziej uniwersalne spostrzeżenie. Muzyka i ekonomia: lekcja 4 Potęga dóbr i usług komplementarnych (czyli takich, które uzupełniają coś podstawowego – np. samochód i benzyna, komputer i monitor). W branży muzycznej tę rolę pełni głównie merchandising – wszelkiej maści pamiątki, koszulki i inne wysokomarżowe produkty, których jakość bywa co najmniej dyskusyjna. Sprytni artyści potrafią jednak na tym sporo dorobić. Muzyka i ekonomia: lekcja 5 Dyskryminacja cenowa jest opłacalna. To jest coś, w czym mistrzami są linie lotnicze. Jeśli można wycisnąć z klienta więcej za choćby drobne udogodnienie, to trzeba mu to zaproponować. Sukces takiego podejścia zachęca organizatorów koncertów do coraz większego różnicowania cen biletów. Z każdym rokiem różnice pomiędzy najtańszymi i najdroższymi biletami na dany koncert powiększają się. Muzyka i ekonomia: lekcja 6 Koszty mogą zabić . Ta dość oczywista dla ekonomistów konstatacja, nie zawsze jest oczywista dla artystów. Nawet wyprzedane trasy koncertowe mogą skończyć się ujemnym wynikiem jeśli nie będziemy pilnować kosztów. A artyści miewają czasem fantazję – np. Emerson, Lake & Palmer ruszyli kiedyś w trasę z 85-osobową orkiestrą. Muzyka i ekonomia: lekcja 7 Pieniądze to nie wszystko. Nie sposób sprowadzić motywacji zarówno fanów, jak i muzyków, wyłącznie do pieniędzy. Dla wielu artystów potrzeba tworzenia jest silniejsza niż chęć uzyskania dobrych zarobków. Podobnie myślenie fanów kupujących bilety czy płyty zwykle odbiega od rozumowania bazującego na chłodnym dążeniu do maksymalizacji użyteczności. A dodatkowo… Wielu ekonomistów wskazuje na problem nierówności we współczesnym świecie. W branży muzycznej też one występują i są bardzo jaskrawe. 1% najpopularniejszych artystów zgarnia ok 60% wpływów za bilety! Udział najpopularniejszych muzyków w ogólnej puli wpływów za bilety na wszystkie koncerty – źródło: A. Krueger „Rockonomics” Więcej interesujących informacji z tego tematu znajdziesz w książce A. Kruegera – „Rockonomics” , na bazie której powstał ten odcinek.   Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube. Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN020 – Muzyka i ekonomia – 7 najważniejszych lekcji pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

W 2019 roku Alan Krueger napisał książkę „Rockonomics”. Sięgnąłem po nią tuż po premierze, bo jest ona poświęcona moim dwóm pasjom – muzyce (głównie rockowej) i ekonomii. Krueger wspaniale opisuje mechanizmy, które działają na rynku muzycznym. I rzeczywiście, jak sugeruje podtytuł książki, możemy się wiele nauczyć od przemysłu muzycznego nie tylko o ekonomii, ale także o życiu.

W tym odcinku siedem kluczy do „Rockonomii” – czyli siedem najważniejszy ekonomicznych lekcji z przemysłu muzycznego.

Muzyka i ekonomia: lekcja 1

Mechanizm podaż-popyt działa i mamy na to bardzo silne dowody. Najlepszym z nich są szybko rosnące ceny biletów na koncerty (silnie ograniczona podaż + bardzo wysoki popyt). Po drugiej stronie mamy samą muzykę, do której dostęp jest tani (abonamenty w serwisach streamingowych, czy nawet same płyty w porównaniu z koncertami są bardzo tanie). Dlaczego? Po podaż muzyki jest (prawie) nieograniczona.

Muzyka i ekonomia: lekcja 2

Zjawisko super-gwiazd zostało stworzone dzięki połączeniu niezastępowalności i skalowalności. Przy czym, niezastępowalność istnieje od zawsze (nikt nie zaśpiewa tak, jak Elvis Presley, czy Freddie Mercury). Co prawda, możemy próbować osłodzić sobie życie zespołami grającymi covery, ale chyba zgodzimy się, że to tylko namiastka. Natomiast skalowalność stała się możliwa dopiero wtedy, gdy stworzyliśmy systemy nagłośnieniowe, a technika pozwoliła rejestrować i powielać nagrania audio. Tylko dzięki temu brytyjska muzyka mogła zdobyć świat.

Mechanizm super-gwiazd świetnie działa także w innych branżach: wybitni programiści, aktorzy, naukowcy, itp. Połączenie niezastępowalności i skalowalności pozwala osiągać kosmiczne dochody. Gdy zabraknie chociaż jednego z tych elementów, to nawet trudny do zastąpienia fachowiec, którego praca nie jest skalowalna, nie ma szans zbliżyć się do poziomu zarobków super-gwiazd. Przykładem może być wybitny chirurg, który w danym momencie może operować tylko jednego pacjenta. A takiego Eda Sheerana w tym samym momencie słuchają na Spotify miliony.

Muzyka i ekonomia: lekcja 3

Szczęście ma wielką moc. Branża muzyczna dostarcza bardzo wielu dowodów na to, że sam talent i ciężka praca nie wystarczą. Do sukcesu potrzebne jest też szczęście. Trudno o bardziej uniwersalne spostrzeżenie.

Muzyka i ekonomia: lekcja 4

Potęga dóbr i usług komplementarnych (czyli takich, które uzupełniają coś podstawowego – np. samochód i benzyna, komputer i monitor). W branży muzycznej tę rolę pełni głównie merchandising – wszelkiej maści pamiątki, koszulki i inne wysokomarżowe produkty, których jakość bywa co najmniej dyskusyjna. Sprytni artyści potrafią jednak na tym sporo dorobić.

Muzyka i ekonomia: lekcja 5

Dyskryminacja cenowa jest opłacalna. To jest coś, w czym mistrzami są linie lotnicze. Jeśli można wycisnąć z klienta więcej za choćby drobne udogodnienie, to trzeba mu to zaproponować. Sukces takiego podejścia zachęca organizatorów koncertów do coraz większego różnicowania cen biletów. Z każdym rokiem różnice pomiędzy najtańszymi i najdroższymi biletami na dany koncert powiększają się.

Muzyka i ekonomia: lekcja 6

Koszty mogą zabić. Ta dość oczywista dla ekonomistów konstatacja, nie zawsze jest oczywista dla artystów. Nawet wyprzedane trasy koncertowe mogą skończyć się ujemnym wynikiem jeśli nie będziemy pilnować kosztów. A artyści miewają czasem fantazję – np. Emerson, Lake & Palmer ruszyli kiedyś w trasę z 85-osobową orkiestrą.

Muzyka i ekonomia: lekcja 7

Pieniądze to nie wszystko. Nie sposób sprowadzić motywacji zarówno fanów, jak i muzyków, wyłącznie do pieniędzy. Dla wielu artystów potrzeba tworzenia jest silniejsza niż chęć uzyskania dobrych zarobków. Podobnie myślenie fanów kupujących bilety czy płyty zwykle odbiega od rozumowania bazującego na chłodnym dążeniu do maksymalizacji użyteczności.

A dodatkowo…

Wielu ekonomistów wskazuje na problem nierówności we współczesnym świecie. W branży muzycznej też one występują i są bardzo jaskrawe. 1% najpopularniejszych artystów zgarnia ok 60% wpływów za bilety!

Udział najpopularniejszych muzyków w ogólnej puli wpływów za bilety na wszystkie koncerty – źródło: A. Krueger „Rockonomics”

Więcej interesujących informacji z tego tematu znajdziesz w książce A. Kruegera – „Rockonomics”, na bazie której powstał ten odcinek.

 

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.

Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN020 – Muzyka i ekonomia – 7 najważniejszych lekcji pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN019 – Ile zarabiają gwiazdy muzyki?
2020-02-12 00:20:25

Zapewne niejednokrotnie płacąc ciężkie pieniądze za bilet na koncert zastanawiałeś się z zazdrością, ile zarabiają gwiazdy muzyki? Bo jeśli przemnożyć te 500 złotych za bilet przez kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy miejsc, to przecież wychodzą grube miliony za dwie godziny pracy . Ale z drugiej strony mówi się, że muzyk to jest takie stworzenie, które pakuje swoje instrumenty warte 10 000 zł, do samochodu wartego 1000 zł i jedzie na drugi koniec kraju, żeby zagrać za 100 złotych na głowę. To gdzie jest prawda? Czy muzyka to dobre źródło dochodów? Ile zarabiają „ zwykli twórcy ”, a ile zarabiają gwiazdy muzyki? Zawartość odcinka „Ile zarabiają gwiazdy muzyki”: Oczywiście, tak dokładnie to nigdy się nie dowiemy, kto ile zarabia. Możemy tylko próbować ostrożnie szacować . Bo nawet jeśli ujawnia się, że jakaś wielka trasa koncertowa zarobiła wiele milionów dolarów, to trudno powiedzieć ile z tego „ na czysto ” mają muzycy. Rzadko zdarza się, żeby jakiś muzyk otwarcie przyznał się ile to mu wyszło na PIT-cie. Dlatego tutaj muszę odwołać się do 2011 roku, kiedy to Muniek Staszczyk w rozmowie z Twoim Stylem  wyjawił ile zarobił w poprzednim roku. „”Z koncertów tak rocznie, jak patrzę na PIT, mam 350-400 tysięcy, z tantiem około pół miliona, a z płyt z 50 tysięcy” Streaming Dziś prawdopodobnie z płyt miałby jeszcze mniej. Natomiast pojawiłoby się nowe źródło – streaming. Tomek Lipiński , lider i współzałożyciel zespołów Brygada Kryzys, Tilt, przeprowadził dokładne wyliczenia – „żeby zarobić 1 dolara USA (przed opodatkowaniem), muszę mieć 2326 odsłuchań na Spotify. Dla tysiąca dolarów miesięcznie (ok. 3900 PLN) trzeba mieć dokładnie… 2325581 odsłuchań, co daje w zaokrągleniu… 77520 dziennie, czyli… 3230 w ciągu godziny, czyli prawie… 54 na minutę”. Ile zarabiają gwiazdy muzyki na koncertach? Według najnowszego raportu Citigroup, w 2017 roku cały amerykański rynek muzyczny wart był 43 mld dolarów (kwota detaliczna), z czego segment koncertowy wyniósł ok. 8 mld dolarów (tj. 18,6% rynku) – dwa razy więcej niż przychody z subskrypcji audio (ok. 4,1 mld). Co więcej, po podliczeniu wszystkich kosztów w łańcuchów pośredników, wykonawcy (główna gwiazda wraz z supportem) z początkowej wartości wpływów biletowych dostaje 37% – czyli całkiem sporo – podczas gdy w przypadku Spotify czy Apple Music Citigroup oszacowało, że do kieszeni muzyków trafia… ok. 3,9% początkowej wartości subskrypcji. Źródło: https://allaboutmusic.pl/ile-artysta-zarabia-na-koncercie/ Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube. Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN019 – Ile zarabiają gwiazdy muzyki? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Zapewne niejednokrotnie płacąc ciężkie pieniądze za bilet na koncert zastanawiałeś się z zazdrością, ile zarabiają gwiazdy muzyki? Bo jeśli przemnożyć te 500 złotych za bilet przez kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy miejsc, to przecież wychodzą grube miliony za dwie godziny pracy.

Ale z drugiej strony mówi się, że muzyk to jest takie stworzenie, które pakuje swoje instrumenty warte 10 000 zł, do samochodu wartego 1000 zł i jedzie na drugi koniec kraju, żeby zagrać za 100 złotych na głowę. To gdzie jest prawda? Czy muzyka to dobre źródło dochodów? Ile zarabiają „zwykli twórcy”, a ile zarabiają gwiazdy muzyki?

Zawartość odcinka „Ile zarabiają gwiazdy muzyki”:

Oczywiście, tak dokładnie to nigdy się nie dowiemy, kto ile zarabia. Możemy tylko próbować ostrożnie szacować. Bo nawet jeśli ujawnia się, że jakaś wielka trasa koncertowa zarobiła wiele milionów dolarów, to trudno powiedzieć ile z tego „na czysto” mają muzycy.

Rzadko zdarza się, żeby jakiś muzyk otwarcie przyznał się ile to mu wyszło na PIT-cie. Dlatego tutaj muszę odwołać się do 2011 roku, kiedy to Muniek Staszczyk w rozmowie z Twoim Stylem wyjawił ile zarobił w poprzednim roku. „”Z koncertów tak rocznie, jak patrzę na PIT, mam 350-400 tysięcy, z tantiem około pół miliona, a z płyt z 50 tysięcy”

Streaming

Dziś prawdopodobnie z płyt miałby jeszcze mniej. Natomiast pojawiłoby się nowe źródło – streaming. Tomek Lipiński, lider i współzałożyciel zespołów Brygada Kryzys, Tilt, przeprowadził dokładne wyliczenia – „żeby zarobić 1 dolara USA (przed opodatkowaniem), muszę mieć 2326 odsłuchań na Spotify. Dla tysiąca dolarów miesięcznie (ok. 3900 PLN) trzeba mieć dokładnie… 2325581 odsłuchań, co daje w zaokrągleniu… 77520 dziennie, czyli… 3230 w ciągu godziny, czyli prawie… 54 na minutę”.

Ile zarabiają gwiazdy muzyki na koncertach?

Według najnowszego raportu Citigroup, w 2017 roku cały amerykański rynek muzyczny wart był 43 mld dolarów (kwota detaliczna), z czego segment koncertowy wyniósł ok. 8 mld dolarów (tj. 18,6% rynku) – dwa razy więcej niż przychody z subskrypcji audio (ok. 4,1 mld). Co więcej, po podliczeniu wszystkich kosztów w łańcuchów pośredników, wykonawcy (główna gwiazda wraz z supportem) z początkowej wartości wpływów biletowych dostaje 37% – czyli całkiem sporo – podczas gdy w przypadku Spotify czy Apple Music Citigroup oszacowało, że do kieszeni muzyków trafia… ok. 3,9% początkowej wartości subskrypcji.

Źródło: https://allaboutmusic.pl/ile-artysta-zarabia-na-koncercie/

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.

Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN019 – Ile zarabiają gwiazdy muzyki? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN018 – Czy można opatentować kolor?
2020-01-29 00:20:30

Czy można mieć wyłączość na wykorzystanie jakiegoś koloru? Tak po prostu, czy można sobie opatentować kolor ? Czy możesz komercyjnie wykorzystywać samodzielnie wykonane zdjęcie Wieży Eiffla? Chyba nie ma się czego obawiać? Przecież to ja jestem autorem tego zdjęcia, nie naruszam niczyjego prawa do wizerunku, więc przecież nic złego nie może mi grozić. A jednak! Odpowiedź w 18 odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista! Zawartość odcinka „Czy można opatentować kolor?”: W 18. odcinku Wiedzy Nieoczywistej m.in.: Wieża Eiffla jako taka przeszła już do domeny publicznej . Została wybudowana na tyle dawno, że prawo autorskie już jej nie chroni i tu nie mamy powodów do obaw. Problem w tym, że podświetlenie Wieży Eiffla zostało wykonane w 1985 r. i wciąż jest chronione prawami autorskimi. Co więcej, to nie oznacza wcale, że nie możemy sobie postawić takiej samej wieży z takim samym oświetleniem w ogródku. Oznacza to, że na komercyjne wykorzystanie Wieży Eiffla nocą potrzebujemy stosownego zezwolenia , za które trzeba będzie zapłacić. Na szczęście ten absurd nie obowiązuje wszędzie. Wiele krajów ma w swoim prawie autorskim tzw. „ prawo panoramy ”, które pozwala wykorzystywać bez zgody twórcy m.in. budynki, budowle, czy pomniki, które stoją w przestrzeni publicznie dostępnej. Polska też ma taki przepis. Konsekwencje prawne wykorzystania fotografii waszyngtońskiego pomnika na znaczku pocztowym. O tym, jak Egipt chce chronić przy pomocy prawa autorskiego swoje starożytne skarby. O tym, że niektóre budynki są chronione jako znaki towarowe (oznaczenie, które pozwala odróżniać produkty jednego przedsiębiorcy od produktów innych przedsiębiorców): przykłady: Empire State Building, Opera w Sydney, a także Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Czy rzeczywiście da się opatentować kolor? Od razu odpowiadam: opatentować nie. Ale można zarejestrować go jako znak towarowy , czego efekty są bardzo podobne – w pewnych okolicznościach będziemy mieli wyłączność na jego wykorzystywanie. Więcej na ten temat pisze Mikołaj Lech na swoim blogu – polecam! Co więcej? Ten odcinek powstał na motywach książki Katarzyny Grzybczyk – „Ikony popkultury a prawo własności intelektualnej. Jak znani i sławni chronią swoje prawa” . Tam znacznie więcej fascynujących historii, jak wielkie firmy przy pomocy sztabu swoich prawników próbują wycisnąć jak najwięcej z prawa autorskiego. Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN018 – Czy można opatentować kolor? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Czy można mieć wyłączość na wykorzystanie jakiegoś koloru? Tak po prostu, czy można sobie opatentować kolor? Czy możesz komercyjnie wykorzystywać samodzielnie wykonane zdjęcie Wieży Eiffla? Chyba nie ma się czego obawiać? Przecież to ja jestem autorem tego zdjęcia, nie naruszam niczyjego prawa do wizerunku, więc przecież nic złego nie może mi grozić. A jednak! Odpowiedź w 18 odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista!

Zawartość odcinka „Czy można opatentować kolor?”:

W 18. odcinku Wiedzy Nieoczywistej m.in.:

  • Wieża Eiffla jako taka przeszła już do domeny publicznej. Została wybudowana na tyle dawno, że prawo autorskie już jej nie chroni i tu nie mamy powodów do obaw. Problem w tym, że podświetlenie Wieży Eiffla zostało wykonane w 1985 r. i wciąż jest chronione prawami autorskimi. Co więcej, to nie oznacza wcale, że nie możemy sobie postawić takiej samej wieży z takim samym oświetleniem w ogródku. Oznacza to, że na komercyjne wykorzystanie Wieży Eiffla nocą potrzebujemy stosownego zezwolenia, za które trzeba będzie zapłacić.
  • Na szczęście ten absurd nie obowiązuje wszędzie. Wiele krajów ma w swoim prawie autorskim tzw. „prawo panoramy”, które pozwala wykorzystywać bez zgody twórcy m.in. budynki, budowle, czy pomniki, które stoją w przestrzeni publicznie dostępnej. Polska też ma taki przepis.
  • Konsekwencje prawne wykorzystania fotografii waszyngtońskiego pomnika na znaczku pocztowym.
  • O tym, jak Egipt chce chronić przy pomocy prawa autorskiego swoje starożytne skarby.
  • O tym, że niektóre budynki są chronione jako znaki towarowe (oznaczenie, które pozwala odróżniać produkty jednego przedsiębiorcy od produktów innych przedsiębiorców): przykłady: Empire State Building, Opera w Sydney, a także Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.
Czy rzeczywiście da się opatentować kolor?

Od razu odpowiadam: opatentować nie. Ale można zarejestrować go jako znak towarowy, czego efekty są bardzo podobne – w pewnych okolicznościach będziemy mieli wyłączność na jego wykorzystywanie. Więcej na ten temat pisze Mikołaj Lech na swoim blogu – polecam!

Co więcej?

Ten odcinek powstał na motywach książki Katarzyny Grzybczyk – „Ikony popkultury a prawo własności intelektualnej. Jak znani i sławni chronią swoje prawa”. Tam znacznie więcej fascynujących historii, jak wielkie firmy przy pomocy sztabu swoich prawników próbują wycisnąć jak najwięcej z prawa autorskiego.

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN018 – Czy można opatentować kolor? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN017 – Dlaczego jesteś nieracjonalnym konsumentem? (wabik)
2020-01-15 00:20:40

Sprzedawcy ochoczo korzystają ze zdobyczy ekonomii behawioralnej i coraz sprawniej zastawiają na nas pułapki. Opowiadam o różnych „wabikach”, które mają sprawić, że bardzo trudno dokonać nam racjonalnego wyboru . Co ciekawe, choć wiele z tych manipulacji jest powszechnie znanych, to i tak dajemy się na nie złapać. Dziś jednak chciałbym opowiedzieć o tych bardziej nieoczywistych sposobach wpływania na decyzję kupującego. Czasem wystarczy dobrze dobrany wabik . Zawartość odcinka „Dlaczego jesteś nieracjonalnym konsumentem? (wabik)”: Bardzo interesującą metodą jest „wabik”. Wprowadza się do oferty jakąś pozycję nie po to, żeby ludzie ją wybrali, ale po to, żeby jakaś inna (ta na której najbardziej zależy sprzedawcy) wydawała się być bardziej atrakcyjna . Dan Ariely opisuje wspaniały przykład oferty prenumeraty czasopisma The Economist : a) prenumerata cyfrowa za 59$ b) prenumerata papierowa 125 c) prenumerata papierowa + cyfrowa także 125$. Na pierwszy rzut oka z tą ofertą jest coś nie tak. No bo jaki któż kupiłby opcję B, skoro w opcji C za te same pieniądze dostaje więcej? Taka konstrukcja oferty nie jest jednak błędem! To właśnie jest wabik . Jaki jest jego cel? Skuszenie tych, którzy w zasadzie są zainteresowani wyłącznie wersją cyfrową, żeby jednak rozważyli dopłacenie do wyższej opcji. Co więcej – to działa ! Jak wynika z eksperymentów prof. Arieley’ego, gdy dostępne były tylko dwie opcje , to kupujący decydowali się na: 68% wersja cyfrowa (a) 32% wersja drukowana i cyfrowa (c) Gdy w drugiej grupie Dan Ariely zaproponował wszystkie trzy możliwośc i, to wyniki był następujące: 16% wersja cyfrowa (a) 0% wersja drukowana (b) 84% wersja cyfrowa + drukowana (c) Jakie z tego płyną wnioski? Może jestem nieracjonalni, ale jednak mamy mózg – w końcu nikt nie wybrał opcji b – wyłącznie prenumeraty papierowej, gdy w tej samej cenie mógł mieć dodatkowo prenumeratę cyfrową. Zadziwiająco wiele osób skusiło się na droższy pakiet wtedy, gdy mogli go porównać z bezsensowną opcją samej prenumeraty papierowej. Zatem sprzedawca osiągnął swój cel – aż 68% kupujących zdecydowało się wydać więcej pieniędzy . Śmiem twierdzić, że z punktu widzenia konsumentów, dla większości z nich była to nieracjonalna decyzja. Bo skoro w wariancie z dwoma wyborami, sama wersja cyfrowa była dla nich najlepsza, to wykupywanie droższej – papierowej i cyfrowej – tylko dlatego że ten wariant wydaje się być bardziej atrakcyjny niż sama prenumerata papierowa oznacza, że ulegliśmy manipulacji . Ktoś może powiedzieć – że cóż z takiej manipulacji dla sprzedającego, skoro musiał dorzucić do opcji wycenianej na 125$ coś wartego 59$ gratis. Przecież to żaden interes! Czy aby na pewno? Koszt udostępnienia treści cyfrowej jest bliski zeru. Dodanie go więc do pakietu nie stworzyło praktycznie żadnych kosztów . (Naturalnie nie sposób rozdawać tego dostępu za darmo, ale tu mówimy o udostępnieniu tego osobie, która zapłaciła konkretne pieniądze za wersje papierową). Wniosek : czasem trzecia, wyglądająca na bezsensowną, opcja ma do odegrania ważną rolę. Nawet jeśli jej nikt nie wybierze, to sprawi, że opcja preferowana przez sprzedawcę będzie wyglądać znacznie bardziej atrakcyjnie. Wabik – inne przykłady wykorzystania Opisana w 6. odcinku praktyka tworzenia ekstremalnie drogich biustonoszy wysadzanych kamieniami szlachetnymi nie po to, żeby ktoś je kupił, ale po to, żeby inne produkty z oferty tej firmy (i tak horrendalnie drogie) wyglądały bardziej przystępnie. Podobnie w restauracjach . Jak opowiada Gregg Rapp – konsultant od ustalania menu, często dodaje się bardzo drogi potrawy nie po to, żeby ktoś je kupował, ale po to, żeby pozostałe wyglądały na bardziej przystępne. Korzyść z takiego dania-wabika jest więc podwójna. Jeśli ktoś się skusi na nie, to restauracja zarabia na wyższej marży. Jeśli nie, to i tak średnio drogie dania będą wydawały się konsumentowi wręcz okazyjne. Również w biurach podróży . Załóżmy, że weekend w Rzymie i Paryżu w porównywalnym standardzie ze śniadaniami kosztuje tyle samo. Firmie zależy jednak, żeby zachęcić do wyjazdów do Rzymu. Nie chce jednak obniżać cen. Wystarczy więc, że obok opcji Paryż za X złotych i Rzym za X złotych, doda opcję Rzym za X złotych bez śniadania. Od razu przełoży się to na zwiększenie popularności standardowej opcji włoskiej (ze śniadaniami). Strategię wabika można też wykorzystać wtedy, gdy wprowadzamy na rynek zupełnie nowy produkt , który konsumenci jeszcze nie wiedzą jak wycenić. Gdy firma Williams Sonoma wprowadziła maszynę do domowego wypieku chleba za 275$, nie cieszyła się ona zbyt wielkim zainteresowaniem. Sytuację poprawiło dopiero dodanie większej i droższej (o 50%) wersji. Dopiero wtedy sprzedaż tańszej wersji osiągnęła satysfakcjonujące rozmiary. Myślę, że podobną rolę odgrywają niektóre produkty w portfolio Apple. Apple Watch za 1999 zł. już nie wydaje się tak drogi, jeśli spojrzymy, że wersja z lepszą bransoletką i kopertą kosztuje 5549 zł. Również (nieprzyzwoicie) droższe wersje iPhonów / Maców z większym dyskiem działają na korzyść Apple i to na dwa sposoby. Z jednej strony, sprawiają, że wersja podstawowa wydaje się bardziej atrakcyjna. Z drugiej natomiast, firma może znacznie lepiej zarobić na tych konsumentach, którzy nie są tak wrażliwi na cenę. Wabik i randki Cytowany przeze mnie Dan Ariely daje też bardzo praktyczną radę wynikającą z tych obserwacji. Jeśli idziesz na randkę i uważasz, że (mówiąc delikatnie) Twój wygląd nie jest Twoją mocną stroną, to doproś kolegę / koleżankę, którzy są podobni, ale jednak nieco brzydsi. Podobnie jeśli nie jesteś osobą wygadaną – doproś osobę jeszcze mniej elokwentną. Nie da się ukryć, że kontrowersyjne pomysły. Moim zdaniem, przede wszystko dlatego, że wydaje się, że randka bez „dodatkowych elementów ludzkich typu przyzwoitka ” jest lepszym pomysłem. Co więcej? Jest też coś co nazywam „ potęgą gratisu ” oraz tego, że czasem promocję postrzegamy w kategoriach „ile złotych zaoszczędzę” a czasem „ile procent” będę do przodu. I to też prowadzi to nieracjonalnych zachowań. Więcej w 17. odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista! Ten odcinek powstał na motywach książki: Dan Ariely – „Potęga irracjonalności ”   Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN017 – Dlaczego jesteś nieracjonalnym konsumentem? (wabik) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Sprzedawcy ochoczo korzystają ze zdobyczy ekonomii behawioralnej i coraz sprawniej zastawiają na nas pułapki. Opowiadam o różnych „wabikach”, które mają sprawić, że bardzo trudno dokonać nam racjonalnego wyboru. Co ciekawe, choć wiele z tych manipulacji jest powszechnie znanych, to i tak dajemy się na nie złapać. Dziś jednak chciałbym opowiedzieć o tych bardziej nieoczywistych sposobach wpływania na decyzję kupującego. Czasem wystarczy dobrze dobrany wabik.

Zawartość odcinka „Dlaczego jesteś nieracjonalnym konsumentem? (wabik)”:

Bardzo interesującą metodą jest „wabik”. Wprowadza się do oferty jakąś pozycję nie po to, żeby ludzie ją wybrali, ale po to, żeby jakaś inna (ta na której najbardziej zależy sprzedawcy) wydawała się być bardziej atrakcyjna.

Dan Ariely opisuje wspaniały przykład oferty prenumeraty czasopisma The Economist:

  • a) prenumerata cyfrowa za 59$
  • b) prenumerata papierowa 125
  • c) prenumerata papierowa + cyfrowa także 125$.

Na pierwszy rzut oka z tą ofertą jest coś nie tak. No bo jaki któż kupiłby opcję B, skoro w opcji C za te same pieniądze dostaje więcej? Taka konstrukcja oferty nie jest jednak błędem! To właśnie jest wabik. Jaki jest jego cel? Skuszenie tych, którzy w zasadzie są zainteresowani wyłącznie wersją cyfrową, żeby jednak rozważyli dopłacenie do wyższej opcji.

Co więcej – to działa! Jak wynika z eksperymentów prof. Arieley’ego, gdy dostępne były tylko dwie opcje, to kupujący decydowali się na:

  • 68% wersja cyfrowa (a)
  • 32% wersja drukowana i cyfrowa (c)

Gdy w drugiej grupie Dan Ariely zaproponował wszystkie trzy możliwości, to wyniki był następujące:

  • 16% wersja cyfrowa (a)
  • 0% wersja drukowana (b)
  • 84% wersja cyfrowa + drukowana (c)
Jakie z tego płyną wnioski?

Może jestem nieracjonalni, ale jednak mamy mózg – w końcu nikt nie wybrał opcji b – wyłącznie prenumeraty papierowej, gdy w tej samej cenie mógł mieć dodatkowo prenumeratę cyfrową. Zadziwiająco wiele osób skusiło się na droższy pakiet wtedy, gdy mogli go porównać z bezsensowną opcją samej prenumeraty papierowej.

Zatem sprzedawca osiągnął swój cel – aż 68% kupujących zdecydowało się wydać więcej pieniędzy. Śmiem twierdzić, że z punktu widzenia konsumentów, dla większości z nich była to nieracjonalna decyzja. Bo skoro w wariancie z dwoma wyborami, sama wersja cyfrowa była dla nich najlepsza, to wykupywanie droższej – papierowej i cyfrowej – tylko dlatego że ten wariant wydaje się być bardziej atrakcyjny niż sama prenumerata papierowa oznacza, że ulegliśmy manipulacji.

Ktoś może powiedzieć – że cóż z takiej manipulacji dla sprzedającego, skoro musiał dorzucić do opcji wycenianej na 125$ coś wartego 59$ gratis. Przecież to żaden interes! Czy aby na pewno? Koszt udostępnienia treści cyfrowej jest bliski zeru. Dodanie go więc do pakietu nie stworzyło praktycznie żadnych kosztów. (Naturalnie nie sposób rozdawać tego dostępu za darmo, ale tu mówimy o udostępnieniu tego osobie, która zapłaciła konkretne pieniądze za wersje papierową).

Wniosek: czasem trzecia, wyglądająca na bezsensowną, opcja ma do odegrania ważną rolę. Nawet jeśli jej nikt nie wybierze, to sprawi, że opcja preferowana przez sprzedawcę będzie wyglądać znacznie bardziej atrakcyjnie.

Wabik – inne przykłady wykorzystania

Opisana w 6. odcinku praktyka tworzenia ekstremalnie drogich biustonoszy wysadzanych kamieniami szlachetnymi nie po to, żeby ktoś je kupił, ale po to, żeby inne produkty z oferty tej firmy (i tak horrendalnie drogie) wyglądały bardziej przystępnie.

Podobnie w restauracjach. Jak opowiada Gregg Rapp – konsultant od ustalania menu, często dodaje się bardzo drogi potrawy nie po to, żeby ktoś je kupował, ale po to, żeby pozostałe wyglądały na bardziej przystępne. Korzyść z takiego dania-wabika jest więc podwójna. Jeśli ktoś się skusi na nie, to restauracja zarabia na wyższej marży. Jeśli nie, to i tak średnio drogie dania będą wydawały się konsumentowi wręcz okazyjne.

Również w biurach podróży. Załóżmy, że weekend w Rzymie i Paryżu w porównywalnym standardzie ze śniadaniami kosztuje tyle samo. Firmie zależy jednak, żeby zachęcić do wyjazdów do Rzymu. Nie chce jednak obniżać cen. Wystarczy więc, że obok opcji Paryż za X złotych i Rzym za X złotych, doda opcję Rzym za X złotych bez śniadania. Od razu przełoży się to na zwiększenie popularności standardowej opcji włoskiej (ze śniadaniami).

Strategię wabika można też wykorzystać wtedy, gdy wprowadzamy na rynek zupełnie nowy produkt, który konsumenci jeszcze nie wiedzą jak wycenić. Gdy firma Williams Sonoma wprowadziła maszynę do domowego wypieku chleba za 275$, nie cieszyła się ona zbyt wielkim zainteresowaniem. Sytuację poprawiło dopiero dodanie większej i droższej (o 50%) wersji. Dopiero wtedy sprzedaż tańszej wersji osiągnęła satysfakcjonujące rozmiary.

Myślę, że podobną rolę odgrywają niektóre produkty w portfolio Apple. Apple Watch za 1999 zł. już nie wydaje się tak drogi, jeśli spojrzymy, że wersja z lepszą bransoletką i kopertą kosztuje 5549 zł. Również (nieprzyzwoicie) droższe wersje iPhonów / Maców z większym dyskiem działają na korzyść Apple i to na dwa sposoby. Z jednej strony, sprawiają, że wersja podstawowa wydaje się bardziej atrakcyjna. Z drugiej natomiast, firma może znacznie lepiej zarobić na tych konsumentach, którzy nie są tak wrażliwi na cenę.

Wabik i randki

Cytowany przeze mnie Dan Ariely daje też bardzo praktyczną radę wynikającą z tych obserwacji. Jeśli idziesz na randkę i uważasz, że (mówiąc delikatnie) Twój wygląd nie jest Twoją mocną stroną, to doproś kolegę / koleżankę, którzy są podobni, ale jednak nieco brzydsi. Podobnie jeśli nie jesteś osobą wygadaną – doproś osobę jeszcze mniej elokwentną. Nie da się ukryć, że kontrowersyjne pomysły. Moim zdaniem, przede wszystko dlatego, że wydaje się, że randka bez „dodatkowych elementów ludzkich typu przyzwoitka” jest lepszym pomysłem.

Co więcej?

Jest też coś co nazywam „potęgą gratisu” oraz tego, że czasem promocję postrzegamy w kategoriach „ile złotych zaoszczędzę” a czasem „ile procent” będę do przodu. I to też prowadzi to nieracjonalnych zachowań. Więcej w 17. odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista!

Ten odcinek powstał na motywach książki: Dan Ariely – „Potęga irracjonalności

 

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN017 – Dlaczego jesteś nieracjonalnym konsumentem? (wabik) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN016 – Czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę? (rozmowa)
2020-01-01 00:20:09

Jeśli mówić o mówieniu to tylko z prof. Bralczykiem! Ale czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę ? Jak mówić o ekonomii i innych trudnych tematach tak, aby być zrozumianym ? I – co dla niektórych może być bardzo ważne – czy gdy pijemy piwo bezpośrednio z butelki, to pijemy z gwinta, czy z gwintu? Ale czy napewno wszyscy profesjonaliści chcą mówić jak najbardziej zrozumiale? Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka niektórzy ekonomiści mogą uważać się za członków oświeconej kasty – władców ezoterycznego języka szamańsko-kapłańskiego, którzy mają bezpośredni kontakt z bożkiem kapitału. Zawartość odcinka „Czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę?”: W piętnastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.: Jak mówić o ekonomii i innych trudnych rzeczach, żeby nas słuchano ? O tym, że obowiązek rozumienia spoczywa zarówno na mówiącym jak i na słuchaczu. Czy metafory pomagają w przekazywaniu trudnych treści? Na przykład metafora stopy w ekonomii? Dlaczego lepiej zacząć od mówienia rzeczy prostych , a nie od tych trudniejszych, które dopiero w trakcie wykładu miałyby być wyjaśniane? Strona bierna, formy rzeczownikowe, rzeczywistości warunkowe, długie zdania proste i inne rzeczy, które nam przeszkadzają w zrozumieniu. Dlaczego wielu ekonomistów tak naprawdę nie chce, żeby ludzie ich dobrze rozumieli? O terrorze języka trudno zrozumiałego. Ekonomiści jako władcy ezoterycznego języka szamańsko – kapłańskiego, którzy mają bezpośredni kontakt z bożkiem kapitału. Dlaczego prof Bralczykowi przeszkadza zbitka „ ekonomia wartości ”? Czy wartości powinny się nam opłacać ? Komu zatem zostawić wartości , skoro ekonomiści – zdaniem prof. Bralczyka – nie powinni się tym zajmować? Czy, z językowego punktu widzenia, wszystkim można zarządzać ? Zarządzać czasem albo ryzykiem? Czy projekt oznacza tylko plan, czy także coś co już jest zrealizowane? O zafałszowaniu językowym w nazewnictwie dotyczącym pracy. Bo przecież pracodawcą jest pracownik (to on świadczy pracę) a firma, która go zatrudnia jest pracobiorcą!   Czy prof. Bralczyk rozumie „ korpomowę ”? Czy da się przetłumaczyć „ stat-up ”? Czy można mówić o otoczeniu zewnętrznym i wewnętrznym organizacji? Co z dziwnym słowem „ interesariusz ”? Czy słowo „ system ” coś jeszcze znaczy? Czy piwo możemy pić z gwinta czy z gwintu ?   Wierszyk prof. Bralczyk w rozmowie zacytował wiersz Tadeusza Kotarbińskiego: „Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno Śledź pewien, obdarzony naturą wybredną. Dokądkolwiek wędrował, zawsze na daremno: Tu jasno, ale płytko – tam głębia, lecz ciemno.”   prof. Bralczyk – gdzie go jeszcze można posłuchać? Polecam poniższe nagrania: „ Jak mówić, żeby nas słuchano? „ „ Sztuka rozmowy „ „ O polskim mówieniu publicznym „   Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube. Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN016 – Czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę? (rozmowa) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Jeśli mówić o mówieniu to tylko z prof. Bralczykiem! Ale czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę? Jak mówić o ekonomii i innych trudnych tematach tak, aby być zrozumianym? I – co dla niektórych może być bardzo ważne – czy gdy pijemy piwo bezpośrednio z butelki, to pijemy z gwinta, czy z gwintu?

Ale czy napewno wszyscy profesjonaliści chcą mówić jak najbardziej zrozumiale? Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka niektórzy ekonomiści mogą uważać się za członków oświeconej kasty – władców ezoterycznego języka szamańsko-kapłańskiego, którzy mają bezpośredni kontakt z bożkiem kapitału.

Zawartość odcinka „Czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę?”:

W piętnastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.:

  • Jak mówić o ekonomii i innych trudnych rzeczach, żeby nas słuchano?
  • O tym, że obowiązek rozumienia spoczywa zarówno na mówiącym jak i na słuchaczu.
  • Czy metafory pomagają w przekazywaniu trudnych treści? Na przykład metafora stopy w ekonomii?
  • Dlaczego lepiej zacząć od mówienia rzeczy prostych, a nie od tych trudniejszych, które dopiero w trakcie wykładu miałyby być wyjaśniane?
  • Strona bierna, formy rzeczownikowe, rzeczywistości warunkowe, długie zdania proste i inne rzeczy, które nam przeszkadzają w zrozumieniu.
  • Dlaczego wielu ekonomistów tak naprawdę nie chce, żeby ludzie ich dobrze rozumieli? O terrorze języka trudno zrozumiałego.
  • Ekonomiści jako władcy ezoterycznego języka szamańsko – kapłańskiego, którzy mają bezpośredni kontakt z bożkiem kapitału.
  • Dlaczego prof Bralczykowi przeszkadza zbitka „ekonomia wartości”?
  • Czy wartości powinny się nam opłacać?
  • Komu zatem zostawić wartości, skoro ekonomiści – zdaniem prof. Bralczyka – nie powinni się tym zajmować?
  • Czy, z językowego punktu widzenia, wszystkim można zarządzać? Zarządzać czasem albo ryzykiem?
  • Czy projekt oznacza tylko plan, czy także coś co już jest zrealizowane?
  • O zafałszowaniu językowym w nazewnictwie dotyczącym pracy. Bo przecież pracodawcą jest pracownik (to on świadczy pracę) a firma, która go zatrudnia jest pracobiorcą! 
  • Czy prof. Bralczyk rozumie „korpomowę”?
  • Czy da się przetłumaczyć „stat-up”?
  • Czy można mówić o otoczeniu zewnętrznym i wewnętrznym organizacji?
  • Co z dziwnym słowem „interesariusz”?
  • Czy słowo „system” coś jeszcze znaczy?
  • Czy piwo możemy pić z gwinta czy z gwintu?

 

Wierszyk

prof. Bralczyk w rozmowie zacytował wiersz Tadeusza Kotarbińskiego:

„Do jasnych dążąc głębin – nie mógł trafić w sedno

Śledź pewien, obdarzony naturą wybredną.

Dokądkolwiek wędrował, zawsze na daremno:

Tu jasno, ale płytko – tam głębia, lecz ciemno.”

 

prof. Bralczyk – gdzie go jeszcze można posłuchać?

Polecam poniższe nagrania:

 

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.

Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN016 – Czy prof. Bralczyk rozumie korpomowę? (rozmowa) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN015 – Rafał Woś – najlepsze ekonomiczne książki roku (Economicus 2019)
2019-12-18 00:20:40

Rozmowa z Rafałem Wosiem , który jest siłą sprawczą konkursu Dziennika Gazety Prawnej na najlepsze książki ekonomiczne Economicus 2019. Mówimy nie tylko o nagrodzonych książkach, ale także o tym, jaki będzie los pracowników w wyniku czwartej rewolucji przemysłowej. Rafał Woś ma opinię osoby o wyrazistych poglądach . Ale nawet osoby o zupełnie innym spojrzeniu na świat powinny posłuchać (poczytać) co ma on do powiedzenia, gdyż od niektórych problemów po prostu nie da się uciec. Zatem zapraszam na kolejny odcinek podcastu Wiedza Nieoczywista! Zawartość odcinka „Rafał Woś – najlepsze ekonomiczne książki roku (Economicus 2019)”: W piętnastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.: O najlepszych książkach ekonomicznych , które zostały wyróżnione w konkursie Dziennika Gazety Prawnej – Economicus 2019. O różnych przejawach krytyki kapitalizmu . Czy bezwarunkowy dochód podstawowy to dobre rozwiązanie? Jaki sens tego rozwiązania w obecnej sytuacji dostrzega Rafał Woś? Czym jest ekonomia heterodoksyjna ? Jak zrobić, żeby ekonomia była własnością publiczną , a nie tylko elitarną zabawką dla grupy wtajemniczonych? Czy ekonomia neoklasyczna jest nadal ekonomią głównego nurtu? Co wynika z tego, że Thomas Piketty stał się ekonomicznym celebrytą? Czy kryzys roku 2008 zmienił coś w myśleniu polityków w Polsce i na świecie? Czym jest Nowa Polityka Monetarna i dlaczego jest to idea która ekscytuje Rafała Wosia? Jakie są skutki występowania dużych nierówności ekonomicznych w społeczeństwie? Czy sytuacja pracownika może się istotnie poprawić dzięki działaniom oddolnym , czy też konieczne są zdecydowane interwencje rządu? Dlaczego poprawa sytuacji najgorzej zarabiających także rodzi pewne napięcia społeczne ? O płacy minimalnej, państwie dobrobytu oraz respektowaniu praw pracowniczych. Jaki model pracodawcy zdominuje gospodarkę (typu: Amazon, Google, Ikea)?   Economicus 2019 laureaci Nagroda Economicus 2019 została przyznana w trzech kategoriach: najlepsza książka szerząca wiedzę ekonomiczną – zwyciężyła Iwona Jakubowska-Branicka – „Rynek firm pożyczkowych w Polsce. Teoria i praktyka” ( pełna treść do pogrania ze strony wydawcy ) najlepszy poradnik biznesowy – „ Zarządzanie firmą rodzinną. Kluczowe wyzwania ” autorstwa Krzysztofa Safina i Izabeli Koładkiewicz najlepsza zagraniczna książka ekonomiczna przetłumaczona na język polski – „ Pomyśleć ekonomię od nowa. Przewodnik po głównych nurtach ekonomii heterodoksyjnej ” Więcej szczegółów na stronie Dziennika Gazety Prawnej .   Książki W odcinku nawiązywaliśmy do następujących książek : Rafał Woś – „ To nie jest kraj dla pracowników ” Thomas Piketty – „ Kapitał w XXI wieku „ Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish Artykuł WN015 – Rafał Woś – najlepsze ekonomiczne książki roku (Economicus 2019) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Rozmowa z Rafałem Wosiem, który jest siłą sprawczą konkursu Dziennika Gazety Prawnej na najlepsze książki ekonomiczne Economicus 2019. Mówimy nie tylko o nagrodzonych książkach, ale także o tym, jaki będzie los pracowników w wyniku czwartej rewolucji przemysłowej.

Rafał Woś ma opinię osoby o wyrazistych poglądach. Ale nawet osoby o zupełnie innym spojrzeniu na świat powinny posłuchać (poczytać) co ma on do powiedzenia, gdyż od niektórych problemów po prostu nie da się uciec. Zatem zapraszam na kolejny odcinek podcastu Wiedza Nieoczywista!

Zawartość odcinka „Rafał Woś – najlepsze ekonomiczne książki roku (Economicus 2019)”:

W piętnastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.:

  • O najlepszych książkach ekonomicznych, które zostały wyróżnione w konkursie Dziennika Gazety Prawnej – Economicus 2019.
  • O różnych przejawach krytyki kapitalizmu.
  • Czy bezwarunkowy dochód podstawowy to dobre rozwiązanie? Jaki sens tego rozwiązania w obecnej sytuacji dostrzega Rafał Woś?
  • Czym jest ekonomia heterodoksyjna?
  • Jak zrobić, żeby ekonomia była własnością publiczną, a nie tylko elitarną zabawką dla grupy wtajemniczonych?
  • Czy ekonomia neoklasyczna jest nadal ekonomią głównego nurtu?
  • Co wynika z tego, że Thomas Piketty stał się ekonomicznym celebrytą?
  • Czy kryzys roku 2008 zmienił coś w myśleniu polityków w Polsce i na świecie?
  • Czym jest Nowa Polityka Monetarna i dlaczego jest to idea która ekscytuje Rafała Wosia?
  • Jakie są skutki występowania dużych nierówności ekonomicznych w społeczeństwie?
  • Czy sytuacja pracownika może się istotnie poprawić dzięki działaniom oddolnym, czy też konieczne są zdecydowane interwencje rządu?
  • Dlaczego poprawa sytuacji najgorzej zarabiających także rodzi pewne napięcia społeczne?
  • O płacy minimalnej, państwie dobrobytu oraz respektowaniu praw pracowniczych.
  • Jaki model pracodawcy zdominuje gospodarkę (typu: Amazon, Google, Ikea)?

 

Economicus 2019 laureaci

Nagroda Economicus 2019 została przyznana w trzech kategoriach:

Więcej szczegółów na stronie Dziennika Gazety Prawnej.

 

Książki

W odcinku nawiązywaliśmy do następujących książek:

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Muzyka wykorzystana w odcinku na licencji CC-BY-NC (3.0) „Unfriendly Me” by Martijn de Boer (NiGiD) oraz „Billy Blues” by texasradiofish

Artykuł WN015 – Rafał Woś – najlepsze ekonomiczne książki roku (Economicus 2019) pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN014 – Błędna teoria firmy
2019-12-11 00:20:50

Czym jest błędna teoria firmy? To przekonanie, że najważniejszym (a według niektórych – jedynym) celem istnienia przedsiębiorstwa jest maksymalizowanie korzyści akcjonariuszy . Oznacza to, że trzeba się troszczyć tylko o wysoki kurs akcji i wypłacać sute dywidendy .   Takie podejście zdominowało świat dzisiejszych korporacji . Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że jest to szkodliwe dla społeczeństwa, środowiska, rozwoju. Ale, co nieoczywiste, takie myślenie także może szybko się zemścić na akcjonariuszach i rynkach finansowych. W jaki sposób? Zapraszam na 14. odcinek podcastu Wiedza Nieoczywista! Zawartość odcinka „Błędna teoria firmy” W czternastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.: Błędna teoria firmy jest naturalną konsekwencją dominacji SVP – Shareholder value paradigm (paradygmatu wartości dla akcjonariuszy). W tym ujęciu, całą wiedzę o firmie – jej sytuacji i perspektywach – da się zamknąć w jednej liczbie: cenie akcji i da się to monitorować z sekundy na sekundę. O bardzo niebezpiecznym błędnym kole : rynki wyceniają akcje firm na bazie sprawozdań finansowych, które z kolei wyceniają swoje aktywa na podstawie wycen rynkowych. Może więc dojść do całkowitego oderwania od rzeczywistości. Wielu ludzi żyje w błogiej nieświadomości i cieszy się  nieistniejącym majątkiem . Dlaczego także akcjonariusze mogą na tym tracić na błędnej teorii firmy? Potrzebne jest tu spojrzenie na nieco dłuższy okres. Jak pisze Jacek Giedroyć – „Między 1965 a 2015 rokiem stopa zwrotu z aktywów notowanych w USA spółek spadła z 4,7 do 1,3%. Jednocześnie wynagrodzenia zarządów amerykańskich spółek radykalnie wzrosły. Między 1960 a 1980 rokiem, czyli jeszcze w okresie poprzedzającym SVP, wynagrodzenia prezesów 365 największych amerykańskich publicznych korporacji mierzone jako procent zysku netto ich firm zmniejszyły się o jedną trzecią. Między 1980 i 1990 rokiem, a więc kiedy SVP zaczęło się przyjmować, proporcja wynagrodzeń prezesów do zysku podwoiła się, a w ostatniej dekadzie stulecia wzrosła czterokrotnie”.   Czym są opcje na akcje ? I dlaczego to nie jest dobry pomysł na wynagradzane kadry zarządzającej? Badania pokazują, że większość zarządzające zrezygnowałaby z zyskownych projektów inwestycyjnych , gdyby miały one zagrozić wykonaniu rynkowych oczekiwań dotyczących danego kwartału. Innymi słowy: większość zarządów poświęciłby biznes, żeby lepiej wypaść w oczach rynków na koniec jakiegoś okresu rozliczeniowego. Piękna metafora W odcinku także metafora Rogera Martina: dziś biznes wygląda więc tak, jak wyglądałby sport , gdyby trenerzy i managerowie drużyn mieli przed każdym ważnym meczem przewidywać jego rezultat i byli wynagradzani nie za jak najlepszy wynik, tylko za trafne prognozowanie (niezależnie czy zwycięstwo czy porażka). Gdyby pozwolić trenerom i zawodnikom na taką grę w przewidywania   w zmowie z bukmacherami – czyli zarabiać na zakładach o wynik meczy, na których rozstrzygnięcie sami mają wpływ, to – oczywiście – to co się dzieje na boisku byłoby podporządkowane nie jak najlepszym wynikom sportowym, ale jak dopasowaniu się do prognoz. Tu nas to szokuje , ale biznes funkcjonuje w najlepsze od wielu lat.   Cytat odcinka „W USA od kilku dekad akcjonariusze są biorcami , a nie dawcami kapitału netto. Za pośrednictwem rynków finansowych stali się pasażerami na gapę – wyjmują, nic nie dokładając. Paradoksalnie, jednak nawet akcjonariusze, rzekomi beneficjenci SVP, w ostatecznym rozrachunku stracili.” Jacek Giedrojć – „Pułapka, Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?” Liczba odcinka: 459   Na Warszawskiej GPW notowanych jest 459 spółek (stan na koniec października 2019). W tym 410 krajowych i 49 zagranicznych (stan na koniec października 2019).   Podsumowanie Trzy najważniejsze punkty z tego odcinka: Dominujący sposób wyceny wartości firm pozostawia wiele do życzenia i sprawia, że nie potrafimy odróżnić naprawdę silnych firm od sztucznie nadmuchanych baniek. Jeśli pogodzimy się z tym, że główną miarą sukcesu firmy jest jej kurs giełdowy, to stracimy na tym wszyscy – także akcjonariusze, którzy pozornie są tu w uprzywilejowanej sytuacji. W biznesie tak jak w sporcie – trzeba nagradzać za jak najlepszy wynik, a nie za jak najbardziej trafne przewidzenie wyniku. Ten odcinek, podobnie jak poprzedni, powstał na motywach książki Jacka Giedrojcia – „Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?”. Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Artykuł WN014 – Błędna teoria firmy pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Czym jest błędna teoria firmy? To przekonanie, że najważniejszym (a według niektórych – jedynym) celem istnienia przedsiębiorstwa jest maksymalizowanie korzyści akcjonariuszy. Oznacza to, że trzeba się troszczyć tylko o wysoki kurs akcji i wypłacać sute dywidendy

Takie podejście zdominowało świat dzisiejszych korporacji. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że jest to szkodliwe dla społeczeństwa, środowiska, rozwoju. Ale, co nieoczywiste, takie myślenie także może szybko się zemścić na akcjonariuszach i rynkach finansowych. W jaki sposób? Zapraszam na 14. odcinek podcastu Wiedza Nieoczywista!

Zawartość odcinka „Błędna teoria firmy”

W czternastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.:

  • Błędna teoria firmy jest naturalną konsekwencją dominacji SVP – Shareholder value paradigm (paradygmatu wartości dla akcjonariuszy). W tym ujęciu, całą wiedzę o firmie – jej sytuacji i perspektywach – da się zamknąć w jednej liczbie: cenie akcji i da się to monitorować z sekundy na sekundę.
  • O bardzo niebezpiecznym błędnym kole: rynki wyceniają akcje firm na bazie sprawozdań finansowych, które z kolei wyceniają swoje aktywa na podstawie wycen rynkowych. Może więc dojść do całkowitego oderwania od rzeczywistości. Wielu ludzi żyje w błogiej nieświadomości i cieszy się nieistniejącym majątkiem.
  • Dlaczego także akcjonariusze mogą na tym tracić na błędnej teorii firmy? Potrzebne jest tu spojrzenie na nieco dłuższy okres. Jak pisze Jacek Giedroyć – „Między 1965 a 2015 rokiem stopa zwrotu z aktywów notowanych w USA spółek spadła z 4,7 do 1,3%. Jednocześnie wynagrodzenia zarządów amerykańskich spółek radykalnie wzrosły. Między 1960 a 1980 rokiem, czyli jeszcze w okresie poprzedzającym SVP, wynagrodzenia prezesów 365 największych amerykańskich publicznych korporacji mierzone jako procent zysku netto ich firm zmniejszyły się o jedną trzecią. Między 1980 i 1990 rokiem, a więc kiedy SVP zaczęło się przyjmować, proporcja wynagrodzeń prezesów do zysku podwoiła się, a w ostatniej dekadzie stulecia wzrosła czterokrotnie”. 
  • Czym są opcje na akcje? I dlaczego to nie jest dobry pomysł na wynagradzane kadry zarządzającej?
  • Badania pokazują, że większość zarządzające zrezygnowałaby z zyskownych projektów inwestycyjnych, gdyby miały one zagrozić wykonaniu rynkowych oczekiwań dotyczących danego kwartału. Innymi słowy: większość zarządów poświęciłby biznes, żeby lepiej wypaść w oczach rynków na koniec jakiegoś okresu rozliczeniowego.
Piękna metafora

W odcinku także metafora Rogera Martina: dziś biznes wygląda więc tak, jak wyglądałby sport, gdyby trenerzy i managerowie drużyn mieli przed każdym ważnym meczem przewidywać jego rezultat i byli wynagradzani nie za jak najlepszy wynik, tylko za trafne prognozowanie (niezależnie czy zwycięstwo czy porażka).

Gdyby pozwolić trenerom i zawodnikom na taką grę w przewidywania  w zmowie z bukmacherami – czyli zarabiać na zakładach o wynik meczy, na których rozstrzygnięcie sami mają wpływ, to – oczywiście – to co się dzieje na boisku byłoby podporządkowane nie jak najlepszym wynikom sportowym, ale jak dopasowaniu się do prognoz. Tu nas to szokuje, ale biznes funkcjonuje w najlepsze od wielu lat.

 

Cytat odcinka

„W USA od kilku dekad akcjonariusze są biorcami, a nie dawcami kapitału netto. Za pośrednictwem rynków finansowych stali się pasażerami na gapę – wyjmują, nic nie dokładając. Paradoksalnie, jednak nawet akcjonariusze, rzekomi beneficjenci SVP, w ostatecznym rozrachunku stracili.”

Jacek Giedrojć –
„Pułapka, Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?”

Liczba odcinka: 459 

Na Warszawskiej GPW notowanych jest 459 spółek (stan na koniec października 2019). W tym 410 krajowych i 49 zagranicznych (stan na koniec października 2019).

 

Podsumowanie

Trzy najważniejsze punkty z tego odcinka:

  1. Dominujący sposób wyceny wartości firm pozostawia wiele do życzenia i sprawia, że nie potrafimy odróżnić naprawdę silnych firm od sztucznie nadmuchanych baniek.
  2. Jeśli pogodzimy się z tym, że główną miarą sukcesu firmy jest jej kurs giełdowy, to stracimy na tym wszyscy – także akcjonariusze, którzy pozornie są tu w uprzywilejowanej sytuacji.
  3. W biznesie tak jak w sporcie – trzeba nagradzać za jak najlepszy wynik, a nie za jak najbardziej trafne przewidzenie wyniku.

Ten odcinek, podobnie jak poprzedni, powstał na motywach książki Jacka Giedrojcia – „Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?”.

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Artykuł WN014 – Błędna teoria firmy pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN013 – Czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp?
2019-12-04 00:20:30

Myślenie ekonomiczne – co w nim złego? Przecież lekarze leczą, mosty projektują inżynierowie, to niech ekonomiści zajmują się gospodarką. Po prostu, także te sprawy zostawmy w rękach fachowców i cieszmy się jak wszystko rozkwita. A że rozkwita to widać na wykresie ile światowego PKB na przestrzeni ostatnich dwóch tysiącleci – rośnie aż miło patrzeć! Ale chyba nie możemy udawać, że ze wszystkim jest tak kolorowo. I żeby zrozumieć to, trzeba przyjrzeć się niektórym zjawiskom z bliska. Tylko wtedy będziemy mogli rzetelnie odpowiedzieć na pytanie – czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp ? I to z całą pewnością będzie wiedza nieoczywista. Zapraszam na 13. odcinek podcastu. Zawartość odcinka „Czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp?” W trzynastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.: Czym jest myślenie ekonomiczne? W dominującym rozumieniu to analiza kosztów i korzyści . Prowadzi ona tego, że bogaci są faworyzowani, jako ci którzy mogą zapłacić najwięcej. To nie jest tak, ze w wyniku analizy kosztów i korzyści zyskują raz jedni raz drudzy. Jak pisze Jacek Giedrojć „Ekonomiści odpowiadają: to nie masz problem. Domeną ekonomii jest efektywność. Sprawiedliwość to sprawa polityków i kaznodziejów” Czy palacze rzeczywiście są obciążeniem dla budżetu? Dlaczego tzw. myślenie ekonomiczne bywa tak bardzo problematyczne? Odpowiedzi trzeba szukać przede wszystkim w kształceniu ekonomistów . Jak pisze cytowany już autor – „Dla typowego studenta ekonomii opanowanie niezbędnej matematyki jest wyzwaniem tak dużym, że nie zostawia wiele intelektualnej energii na refleksję nad tym, ile modele mają wspólnego z realnym światem”. O eksperymencie, który na początku XXI wieku David Colander. Przebadał on 231 doktorantów na siedmiu najbardziej prestiżowych wydziałach ekonomii w USA. Tylko 9% z nich uważało, że dogłębna znajomość gospodarki jest bardzo ważna w zawodzie ekonomisty. Mówiąc dokładniej – było to 15% na pierwszym roku, ale na 4. i 5. już tylko 1%. Czy to znaczy, że myślenie ekonomiczne, kapitalizm, wolny rynek są złe? Kapitalizm – jak pisze Giedrojć – jako element wolnego społeczeństwa jet rzeczywiście znakomitym sposobem organizowania gospodarki, ale nie dlatego, że prowadzi do efektywnej alokacji zasobów. Unikanie marnotrawstwa nie sprawiło, że mogły pojawić się rewolucja przemysłowa, a później także skokowa poprawa poziomu życia. Zawdzięczamy to innowacjom i kreatywności , a tym nie sprzyja dominujące ekonomiczne myślenie. Tę zmianę można zaobserwować na poniższych wykresach, które pokazują jak rosło światowe PKB na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat i przede wszystkim, jak wystrzeliło w ostatnich wiekach.     A ponadto Dla tak wielkiego skoku kluczowe było pojawienie się systemów społecznych, w których jednostki zyskiwały wolność i godność – mogły eksperymentować, a to otworzyło drogę do innowacji nie tylko efektywnościowych, ale rozwojowych. „Myśliciele i badacze uzyskiwali wysoki status i fundusze na badania w zamian za jak najszybsze publikowanie swoich idei (a nie ich patentowanie i sprzedaż). Zarówno oni sami, jak i finansujący ich monarchowie rywalizowali o reputację wynikającą z pierwszeństwa we wprowadzaniu do obiegu oryginalnych przemyśleń i rezultatów badań. W efekcie, powszechna stała się niewyobrażalna wcześniej ilość nowej użytecznej wiedzy”. Giedroyć proponuję ekonomię humanistyczną , która ma trzy wymiary: efektywność – żeby się nie marnowały zasoby i trafiały tam, gdzie są najbardziej cenione – postęp – bo on zmienia poziom życia – oraz sprawiedliwość – nawet jeśli przejściowo kosztem dwóch poprzednich. Innowacje efektywnościowe są ważne, ponieważ uwalniają zasoby, które mogą być lepiej wykorzystane gdzie indziej. Na przykład grodzenie ziemi w Anglii wypchnęło rolników i dało szansę na rewolucję przemysłową. Potem nastąpiła automatyzacja i robotyzacja, ale ludzie znajdowali zatrudnienie gdzie indziej. Pytanie, czy w wyniku Czwartej Rewolucji Przemysłowej zostanie jeszcze dostatecznie dużo pracy dla ludzi? Czym są innowacje rozwojowe ? I dlaczego są tak ważne? To „akt wiary, że odpowiadając na jakiś ważki społecznie temat, prędzej czy później znajdziemy model biznesowy, który pozwoli owej słusznej działalności samej na siebie zarobić”. Ale rynki finansowe nie cenią aktywów wiary. Celem rynków jest maksymalizacja zysków, a nie rozwiązywanie problemów i jakieś przy okazji zarabianie. Czy cała nadzieja na najbardziej wartościowe innowacje leży w start-upach ? Czym jest „strefa śmierci” (kill zone), z którą muszą one sobie poradzić A może trzeba być dużym i bogatym, żeby móc sobie pozwolić na innowacje?   Podsumowanie Trzy najważniejsze punkty z tego odcinka: Ekonomiczna analiza kosztów i korzyści nie rozwiązuje wszystkich problemów. Tych innowacji, które najbardziej poprawiają naszą jakość życia nie da się oceniać w kategoriach efektywności. Największe spółki technologiczne są potężniejsze niż wiele państw. Wynika to nie tylko ze znakomitego dostępu do technologii i danych. Ma to też wymiar gotówkowy – ich zasoby są wielokrotnie większe niż chociażby budżet Polski. Ten odcinek powstał na motywach książki Jacka Giedrojcia – „Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?”. Zgodnie z tym, co jest napisane na jej okładce „Ta książka nie jest krytyką kapitalizmu, lecz bezrefleksyjnego kultu systemu, który wyjałowił świat z wartości”. Co prawda, nie zgadzam się ze wszystkim (choć podzielam zdecydowaną większość) o czym pisze ten autor, to uważam, że ta książka zasługuje na polecenie . Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Artykuł WN013 – Czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Myślenie ekonomiczne – co w nim złego? Przecież lekarze leczą, mosty projektują inżynierowie, to niech ekonomiści zajmują się gospodarką. Po prostu, także te sprawy zostawmy w rękach fachowców i cieszmy się jak wszystko rozkwita. A że rozkwita to widać na wykresie ile światowego PKB na przestrzeni ostatnich dwóch tysiącleci – rośnie aż miło patrzeć!

Ale chyba nie możemy udawać, że ze wszystkim jest tak kolorowo. I żeby zrozumieć to, trzeba przyjrzeć się niektórym zjawiskom z bliska. Tylko wtedy będziemy mogli rzetelnie odpowiedzieć na pytanie – czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp? I to z całą pewnością będzie wiedza nieoczywista. Zapraszam na 13. odcinek podcastu.

Zawartość odcinka „Czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp?”

W trzynastym odcinku podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.:

  • Czym jest myślenie ekonomiczne? W dominującym rozumieniu to analiza kosztów i korzyści. Prowadzi ona tego, że bogaci są faworyzowani, jako ci którzy mogą zapłacić najwięcej. To nie jest tak, ze w wyniku analizy kosztów i korzyści zyskują raz jedni raz drudzy. Jak pisze Jacek Giedrojć „Ekonomiści odpowiadają: to nie masz problem. Domeną ekonomii jest efektywność. Sprawiedliwość to sprawa polityków i kaznodziejów”
  • Czy palacze rzeczywiście są obciążeniem dla budżetu?
  • Dlaczego tzw. myślenie ekonomiczne bywa tak bardzo problematyczne? Odpowiedzi trzeba szukać przede wszystkim w kształceniu ekonomistów. Jak pisze cytowany już autor – „Dla typowego studenta ekonomii opanowanie niezbędnej matematyki jest wyzwaniem tak dużym, że nie zostawia wiele intelektualnej energii na refleksję nad tym, ile modele mają wspólnego z realnym światem”.
  • O eksperymencie, który na początku XXI wieku David Colander. Przebadał on 231 doktorantów na siedmiu najbardziej prestiżowych wydziałach ekonomii w USA. Tylko 9% z nich uważało, że dogłębna znajomość gospodarki jest bardzo ważna w zawodzie ekonomisty. Mówiąc dokładniej – było to 15% na pierwszym roku, ale na 4. i 5. już tylko 1%.
  • Czy to znaczy, że myślenie ekonomiczne, kapitalizm, wolny rynek są złe? Kapitalizm – jak pisze Giedrojć – jako element wolnego społeczeństwa jet rzeczywiście znakomitym sposobem organizowania gospodarki, ale nie dlatego, że prowadzi do efektywnej alokacji zasobów. Unikanie marnotrawstwa nie sprawiło, że mogły pojawić się rewolucja przemysłowa, a później także skokowa poprawa poziomu życia. Zawdzięczamy to innowacjom i kreatywności, a tym nie sprzyja dominujące ekonomiczne myślenie.
  • Tę zmianę można zaobserwować na poniższych wykresach, które pokazują jak rosło światowe PKB na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat i przede wszystkim, jak wystrzeliło w ostatnich wiekach.

 

 

A ponadto
  • Dla tak wielkiego skoku kluczowe było pojawienie się systemów społecznych, w których jednostki zyskiwały wolność i godność – mogły eksperymentować, a to otworzyło drogę do innowacji nie tylko efektywnościowych, ale rozwojowych. „Myśliciele i badacze uzyskiwali wysoki status i fundusze na badania w zamian za jak najszybsze publikowanie swoich idei (a nie ich patentowanie i sprzedaż). Zarówno oni sami, jak i finansujący ich monarchowie rywalizowali o reputację wynikającą z pierwszeństwa we wprowadzaniu do obiegu oryginalnych przemyśleń i rezultatów badań. W efekcie, powszechna stała się niewyobrażalna wcześniej ilość nowej użytecznej wiedzy”.
  • Giedroyć proponuję ekonomię humanistyczną, która ma trzy wymiary: efektywność – żeby się nie marnowały zasoby i trafiały tam, gdzie są najbardziej cenione – postęp – bo on zmienia poziom życia – oraz sprawiedliwość – nawet jeśli przejściowo kosztem dwóch poprzednich.
  • Innowacje efektywnościowe są ważne, ponieważ uwalniają zasoby, które mogą być lepiej wykorzystane gdzie indziej. Na przykład grodzenie ziemi w Anglii wypchnęło rolników i dało szansę na rewolucję przemysłową. Potem nastąpiła automatyzacja i robotyzacja, ale ludzie znajdowali zatrudnienie gdzie indziej. Pytanie, czy w wyniku Czwartej Rewolucji Przemysłowej zostanie jeszcze dostatecznie dużo pracy dla ludzi?
  • Czym są innowacje rozwojowe? I dlaczego są tak ważne? To „akt wiary, że odpowiadając na jakiś ważki społecznie temat, prędzej czy później znajdziemy model biznesowy, który pozwoli owej słusznej działalności samej na siebie zarobić”. Ale rynki finansowe nie cenią aktywów wiary. Celem rynków jest maksymalizacja zysków, a nie rozwiązywanie problemów i jakieś przy okazji zarabianie.
  • Czy cała nadzieja na najbardziej wartościowe innowacje leży w start-upach? Czym jest „strefa śmierci” (kill zone), z którą muszą one sobie poradzić A może trzeba być dużym i bogatym, żeby móc sobie pozwolić na innowacje?

 

Podsumowanie

Trzy najważniejsze punkty z tego odcinka:

  1. Ekonomiczna analiza kosztów i korzyści nie rozwiązuje wszystkich problemów.
  2. Tych innowacji, które najbardziej poprawiają naszą jakość życia nie da się oceniać w kategoriach efektywności.
  3. Największe spółki technologiczne są potężniejsze niż wiele państw. Wynika to nie tylko ze znakomitego dostępu do technologii i danych. Ma to też wymiar gotówkowy – ich zasoby są wielokrotnie większe niż chociażby budżet Polski.

Ten odcinek powstał na motywach książki Jacka Giedrojcia – „Pułapka. Dlaczego ekonomiczne myślenie blokuje innowacje i postęp?”. Zgodnie z tym, co jest napisane na jej okładce „Ta książka nie jest krytyką kapitalizmu, lecz bezrefleksyjnego kultu systemu, który wyjałowił świat z wartości”. Co prawda, nie zgadzam się ze wszystkim (choć podzielam zdecydowaną większość) o czym pisze ten autor, to uważam, że ta książka zasługuje na polecenie.

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Artykuł WN013 – Czy myślenie ekonomiczne blokuje innowacje i postęp? pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

WN012 – Alek Tarkowski – Technologia silniejsza niż prawo: interesy twórców i dobro publiczne w cyfrowym świecie
2019-11-20 00:20:17

Kto tak naprawdę rządzi w Internecie? Państwa, organizacje międzynarodowe, czy giganci technologiczni? Czy da się pogodzić interesy twórców z oczekiwaniami, że w Internecie (prawie) wszystko powinno być za darmo ? Czy możemy przekonać właścicieli wielkich platform internetowych, żeby w większym stopniu przysługiwały się dobru publicznemu? O tym rozmawiałem z Alkiem Tarkowskim z Centrum Cyfrowego . Obiecałem rozszerzać formułę podcastu Wiedza Nieoczywista. Dziś pierwsza rozmowa o sprawach ważnych i – naturalnie – nieoczywistych. Moim gościem jest dr Alek Tarkowski – dyrektor Centrum Cyfrowego . Człowiek, który od wielu lat promuje otwarte podejście do zasobów internetowych. Mimo, że nie jest prawnikiem (jest socjologiem) to na prawie autorskim zna się doskonale. Co więcej, dzięki temu, że ma możliwość spojrzenia na nie z innej perspektywy, dostrzega i potrafi opisać wiele bardzo, ale to bardzo interesujących zjawisk. Więcej o Alku Tarkowskim możesz przeczytać na stronach Centrum Cyfrowego i w Wikipedii . Nasz rozmowa krąży wokół dwóch tematów. Pierwszym jest to, jaka jest sytuacja twórców w internetowym świecie, gdzie istnieje ogromna konkurencja i presja na dostarczanie darmowej treści, a do tego warunki są dyktowane przez wielkie platformy, od których zależy Twoje być albo nie być. Drugim jest to, w którą stronę będzie zmieniał się Internet ? Jakie będą skutki rozrostu (i tak już) wielkich platform internetowych, czy mamy sposoby na poradzenie sobie z plagą dezinformacji, jakie lekcje możemy wyciągnąć ze zjawiska „copyright trollingu”?   fot. CC-BY, Centrum Cyfrowe Zawartość odcinka „Technologia silniejsza niż prawo: interesy twórców i dobro publiczne w cyfrowym świecie” W dziewiątym dwunastym podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.: Czy w przyszłości większość treści w Internecie nadal będzie dostępna za darmo ? A może coraz częściej – szczególnie za najbardziej wartościowe treści – trzeba będzie jednak płacić? Jaka jest ukryta cena tego, że wiele treści w Internecie jest nam oferowanych w otwartym dostępie? W jaki sposób twórcy mogą zarabiać w Internecie , skoro ludzie są przyzwyczajeni do darmowych treści, a standardowe źródła dochodów są coraz słabsze? Czy w tych warunkach da się jakoś obronic interesy twórców? Dlaczego francuscy wydawcy, którzy próbowali zmusić Google do dzielenia się zyskami za wykorzystywanie krótkich fragmentów ich teksów, odnieśli pyrrusowe zwycięstwo ? Jakie są skutki „ wypychania prawa przez technologię ”? Jakie są najbardziej jaskrawe przykłady sytuacji, gdzie działania gigantów technologicznych w praktyce okazuje się ważniejsza od prawa powszechnie obowiązującego? Czy cierpią na tym interesy twórców? Jakie będą skutki osławionej europejskiej dyrektywy prawnoautorskiej ? Czy może ona zmusić wielkie firmy technologiczne do zmiany polityki i uwzględniania interesów innych podmiotów? Jakie jest stanowisko polskiego rządu w kluczowych kwestiach dotyczących przyszłości Internetu ? Czy nowe europejskie regulacje (w zakresie cenzury) mogą być sprzeczne z prawami człowieka ? Kto bierze udział (i kto wygrywa) w próbie sił między państwami, Unią Europejską i wielkimi firmami technologicznymi? Czy z punktu widzenia niezależnych twórców agregatory treści (takie jak Spofity, YouTube, Netflix) są w większym stopniu szansą (pomocą), czy zagrożeniem (przeszkodą)? Czym różnią się modele biznesowe świata programistów od sposobów działania, które dominują w świecie sztuki? Jak dużym „graczem” trzeba być, żeby być w stanie wynegocjować coś z YouTube albo Spotify? A w dalszej części rozmowy, między innymi o tym: Czy giganci technologiczni pełnią rolę oświeconych władców , którzy jednak pozostają dyktatorami? Jak bardzo polityka YouTube różni się od polskiego prawa cytatu ? Jakie są skutki jeśli ktoś działając zgodnie z polskim prawem, nie dostosowuje się jednak do polityki tej platformy? Jak YouTube nie pozwolił polskiemu think-tankowi (Klub Jagielloński) skorzystać z prawa cytatu? I jak Klub Jagielloński spróbował obejść to ograniczenie? Czy możemy coś zrobić, żeby wielkie platformy internetowe realizowały nie tylko swoje własne interesy , ale żeby w większym stopniu przyczyniały się też do realizacji celów, które są ważne dla społeczeństwa? Czy potrafimy stworzyć przepisy, które uregulują wielkie platformy internetowe? A może jedyne rozwiązanie to tzw. samoregulacja platform ? Czy nowa Komisja Europejska będzie bardziej stanowcza wobec gigantów technologicznych? Czy filtrowanie treści zawsze musi oznaczać cenzurę? Jak rozsądnie możemy wykorzystywać dane wytwarzane w ramach ekonomii współdzielenia (sharing economy) – np. z rowerów miejskich? O co chodzi w idei otwartości danych ? W jakim stopniu można wymusić upublicznianie danych gromadzonych przez podmioty prywatne? Jak Barcelona i Nowy York wymuszają na prywatnych firmach (np. wypożyczających hulajnogi) udostępnianie danych , które mogą być przydatne dla miasta? Czy Internet jest (i pozostanie) egalitarny ? Czy pato-streaming to triumf egalitaryzmu? Z jakimi problemami musi mierzyć się Wikipedia ? Do jakiego stopnia jesteśmy bezsilni wobec dezinformacji ? Czy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi mogą pełnić istotną rolę w dzisiejszym świecie i rozsądnie wspierać twórców? A może technologia przejmuje ich funkcję? Dlaczego wiele „starych” regulacji z prawa autorskiego staje się bezużytecznych w dzisiejszym świecie? I na deser Czym jest trollowanie prawnoautorskie (copyright trolling) i jaka jest jego skala? Czy dozwolony użytek pozwala na takie bezpłatne ściąganie filmów (muzyki, książek) z Internetu, które jest legalne i bezpieczne? Czy osoby, które były wzywane do zapłaty za rzekomo nielegalne ściąganie plików z serwisów typu chomikuj.pl mają się czego obawiać ? Jakie modele biznesowe pozwalają pozostać niezależnym twórcą i nie umrzeć z głodu? Czy rzeczywiście 1000 wiernych fanów wystarczy? Polecane materiały Alek Tarkowski w rozmowie wspominał o: książce Code and Other Laws of Cyberspace is a 1999 book by Lawrence Lessig on the structure and nature of regulation of the Internet. oraz o tekście „ 1000 true fans ” Oczywiście polecam też czytelnię Centrum Cyfrowego , gdzie znajdziecie bardzo wiele wartościowych tekstów. Posłuchaj i zostań na dłużej Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach: Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.  Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj . Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami! [mailerlite_form form_id=1] Artykuł WN012 – Alek Tarkowski – Technologia silniejsza niż prawo: interesy twórców i dobro publiczne w cyfrowym świecie pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga .

Kto tak naprawdę rządzi w Internecie? Państwa, organizacje międzynarodowe, czy giganci technologiczni? Czy da się pogodzić interesy twórców z oczekiwaniami, że w Internecie (prawie) wszystko powinno być za darmo? Czy możemy przekonać właścicieli wielkich platform internetowych, żeby w większym stopniu przysługiwały się dobru publicznemu? O tym rozmawiałem z Alkiem Tarkowskim z Centrum Cyfrowego.

Obiecałem rozszerzać formułę podcastu Wiedza Nieoczywista. Dziś pierwsza rozmowa o sprawach ważnych i – naturalnie – nieoczywistych. Moim gościem jest dr Alek Tarkowski – dyrektor Centrum Cyfrowego. Człowiek, który od wielu lat promuje otwarte podejście do zasobów internetowych. Mimo, że nie jest prawnikiem (jest socjologiem) to na prawie autorskim zna się doskonale. Co więcej, dzięki temu, że ma możliwość spojrzenia na nie z innej perspektywy, dostrzega i potrafi opisać wiele bardzo, ale to bardzo interesujących zjawisk. Więcej o Alku Tarkowskim możesz przeczytać na stronach Centrum Cyfrowego i w Wikipedii.

Nasz rozmowa krąży wokół dwóch tematów. Pierwszym jest to, jaka jest sytuacja twórców w internetowym świecie, gdzie istnieje ogromna konkurencja i presja na dostarczanie darmowej treści, a do tego warunki są dyktowane przez wielkie platformy, od których zależy Twoje być albo nie być. Drugim jest to, w którą stronę będzie zmieniał się Internet? Jakie będą skutki rozrostu (i tak już) wielkich platform internetowych, czy mamy sposoby na poradzenie sobie z plagą dezinformacji, jakie lekcje możemy wyciągnąć ze zjawiska „copyright trollingu”?

 

fot. CC-BY, Centrum Cyfrowe

Zawartość odcinka „Technologia silniejsza niż prawo: interesy twórców i dobro publiczne w cyfrowym świecie”

W dziewiątym dwunastym podcastu Wiedza Nieoczywista m.in.:

  • Czy w przyszłości większość treści w Internecie nadal będzie dostępna za darmo? A może coraz częściej – szczególnie za najbardziej wartościowe treści – trzeba będzie jednak płacić?
  • Jaka jest ukryta cena tego, że wiele treści w Internecie jest nam oferowanych w otwartym dostępie?
  • W jaki sposób twórcy mogą zarabiać w Internecie, skoro ludzie są przyzwyczajeni do darmowych treści, a standardowe źródła dochodów są coraz słabsze? Czy w tych warunkach da się jakoś obronic interesy twórców?
  • Dlaczego francuscy wydawcy, którzy próbowali zmusić Google do dzielenia się zyskami za wykorzystywanie krótkich fragmentów ich teksów, odnieśli pyrrusowe zwycięstwo?
  • Jakie są skutki „wypychania prawa przez technologię”? Jakie są najbardziej jaskrawe przykłady sytuacji, gdzie działania gigantów technologicznych w praktyce okazuje się ważniejsza od prawa powszechnie obowiązującego? Czy cierpią na tym interesy twórców?
  • Jakie będą skutki osławionej europejskiej dyrektywy prawnoautorskiej? Czy może ona zmusić wielkie firmy technologiczne do zmiany polityki i uwzględniania interesów innych podmiotów?
  • Jakie jest stanowisko polskiego rządu w kluczowych kwestiach dotyczących przyszłości Internetu?
  • Czy nowe europejskie regulacje (w zakresie cenzury) mogą być sprzeczne z prawami człowieka?
  • Kto bierze udział (i kto wygrywa) w próbie sił między państwami, Unią Europejską i wielkimi firmami technologicznymi?
  • Czy z punktu widzenia niezależnych twórców agregatory treści (takie jak Spofity, YouTube, Netflix) są w większym stopniu szansą (pomocą), czy zagrożeniem (przeszkodą)?
  • Czym różnią się modele biznesowe świata programistów od sposobów działania, które dominują w świecie sztuki?
  • Jak dużym „graczem” trzeba być, żeby być w stanie wynegocjować coś z YouTube albo Spotify?
A w dalszej części rozmowy, między innymi o tym:
  • Czy giganci technologiczni pełnią rolę oświeconych władców, którzy jednak pozostają dyktatorami?
  • Jak bardzo polityka YouTube różni się od polskiego prawa cytatu? Jakie są skutki jeśli ktoś działając zgodnie z polskim prawem, nie dostosowuje się jednak do polityki tej platformy?
  • Jak YouTube nie pozwolił polskiemu think-tankowi (Klub Jagielloński) skorzystać z prawa cytatu? I jak Klub Jagielloński spróbował obejść to ograniczenie?
  • Czy możemy coś zrobić, żeby wielkie platformy internetowe realizowały nie tylko swoje własne interesy, ale żeby w większym stopniu przyczyniały się też do realizacji celów, które są ważne dla społeczeństwa?
  • Czy potrafimy stworzyć przepisy, które uregulują wielkie platformy internetowe? A może jedyne rozwiązanie to tzw. samoregulacja platform?
  • Czy nowa Komisja Europejska będzie bardziej stanowcza wobec gigantów technologicznych?
  • Czy filtrowanie treści zawsze musi oznaczać cenzurę?
  • Jak rozsądnie możemy wykorzystywać dane wytwarzane w ramach ekonomii współdzielenia (sharing economy) – np. z rowerów miejskich?
  • O co chodzi w idei otwartości danych? W jakim stopniu można wymusić upublicznianie danych gromadzonych przez podmioty prywatne?
  • Jak Barcelona i Nowy York wymuszają na prywatnych firmach (np. wypożyczających hulajnogi) udostępnianie danych, które mogą być przydatne dla miasta?
  • Czy Internet jest (i pozostanie) egalitarny? Czy pato-streaming to triumf egalitaryzmu?
  • Z jakimi problemami musi mierzyć się Wikipedia?
  • Do jakiego stopnia jesteśmy bezsilni wobec dezinformacji?
  • Czy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi mogą pełnić istotną rolę w dzisiejszym świecie i rozsądnie wspierać twórców? A może technologia przejmuje ich funkcję?
  • Dlaczego wiele „starych” regulacji z prawa autorskiego staje się bezużytecznych w dzisiejszym świecie?
I na deser
  • Czym jest trollowanie prawnoautorskie (copyright trolling) i jaka jest jego skala?
  • Czy dozwolony użytek pozwala na takie bezpłatne ściąganie filmów (muzyki, książek) z Internetu, które jest legalne i bezpieczne?
  • Czy osoby, które były wzywane do zapłaty za rzekomo nielegalne ściąganie plików z serwisów typu chomikuj.pl mają się czego obawiać?
  • Jakie modele biznesowe pozwalają pozostać niezależnym twórcą i nie umrzeć z głodu? Czy rzeczywiście 1000 wiernych fanów wystarczy?
Polecane materiały

Alek Tarkowski w rozmowie wspominał o:

Oczywiście polecam też czytelnię Centrum Cyfrowego, gdzie znajdziecie bardzo wiele wartościowych tekstów.

Posłuchaj i zostań na dłużej

Odcinek można odsłuchać przy pomocy poniższego odtwarzacza. Są tu także linki umożliwiające pobranie odcinka oraz subskrypcję podcastu w najpopularniejszych programach:


Podcastu można także słuchać w serwisie YouTube.



Poprzednie odcinki podcastu są dostępne tutaj.

Koniecznie zapisz się też na newsletter, żeby być na bieżąco z kolejnymi odcinkami!

[mailerlite_form form_id=1]

Artykuł WN012 – Alek Tarkowski – Technologia silniejsza niż prawo: interesy twórców i dobro publiczne w cyfrowym świecie pochodzi z serwisu Bartłomiej Biga.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie