Ekonomia i cała reszta
Kamil Fejfer z wykształcenia jest politologiem, a z zawodu dziennikarzem piszącym o ekonomii i gospodarce. Współpracuje z Pismem, Miesięcznikiem Znak, Gazetą Wyborczą, Krytyką Polityczną, NOIZZem, Dwutygodnikiem. Autor książek „O kobiecie pracującej” oraz „Zawód”.
Łukasz Komuda to ekonomista, który po 17 latach pisania i redagowania tekstów o biznesie przeniósł się do sektora pozarządowego, by zajmować się tematyką rynku pracy oraz ekonomii społecznej. Przełożył z angielskiego dwie książki zajmujące się źródłami kryzysu finansowego - w tym tymi aksjologicznymi.
Razem rozmawiamy o rzeczach ciekawych, na które w mediach głównego nurtu jest za mało miejsca. Które są mało zrozumiałe dla większości odbiorców. Dla których powstało sporo mitów, nadmiernych uproszczeń lub niepotrzebnych uprzedzeń. Wszystko to z obszaru ekonomii i powiązanej z nią ściśle socjologii, psychologii, demografii, etnografii, antropologii, nauk politycznych, a nawet neurobiologii i paru innych dziedzin.
Bo wszystko jest powiązane i zwykle bardziej skomplikowane, niż sądzimy. A w życiu pewne są dwie rzeczy: ekonomia i cała reszta.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 52: Dochód gwarantowany w Polsce?
2023-06-21 06:00:00
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
=
1300 zł miesięcznie – czy się stoi, czy się leży! I to w Polsce!
W najnowszym odcinku rozmawiamy z dr Maciejem Szlinderem, prezesem Polskiej Sieci Dochodu Podstawowego, o pomyśle na pierwszy polski pilotaż bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP). Został on wpisany do strategii regionalnej Stowarzyszenia Warmińsko-Mazurskich Gmin, zaakceptowanej przez marszałka województwa warmińsko-mazurskiego.
Póki co jednak nie ma dla tego projektu finansowania. A koszt jest niebagatelny: wypłacanie przeze dwa lata 1300 zł co miesiąc grupie od 5 tys. do 31 tys. osób oznaczałoby wydatek od 156 mln zł do prawie miliarda – i to nie licząc ani kosztów administracyjnych, ani tych związanych z badaniem społeczno-ekonomicznych efektów BDP.
Swoje pilotaże miało już wiele krajów – ostatnio najgłośniej było o tym w Finlandii, a niebawem rusza kolejny projekt w Londynie. Każdy kraj ma jednak swoją specyfikę: odmienny rynek pracy, otoczenie prawne, a w końcu lokalną kulturę, w których efekt oddziaływania takiego samego świadczenia może być odmienny. Poza tym eksperymenty zagraniczne (np. ten fiński) nie zawsze spełniają standard bezwarunkowego dochodu podstawowego: bywają warunkowe (np. tylko dla bezrobotnych), albo nie pozwalają opłacić minimalnych kosztów życia (dochód nie jest podstawowy). W innych pilotażach środki wypłacane bywały jednorazowo, nieregularnie, albo wsparcia udzielane w postaci materialnej. W rezultacie nie zawsze możemy uznać je za użyteczne.
Dobrze byłoby samemu zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie „Jak działałaby Polska, gdyby każdy mógł liczyć na 1300 zł na rękę?”. Czy universal basic income (UBI) w naszym kraju byłby rozwiązaniem niebezpiecznym i szkodliwym, niewypałem, a może przyniósłby tak wiele pozytywnych efektów, że zaczęlibyśmy o nim rozmawiać na poważnie?
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 51: Dlaczego Dzień Wolności Podatkowej to manipulacja?
2023-06-14 06:00:48
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%8...
=
W ubiegłym roku Centrum im. Adama Smitha (CAS) wyznaczyło Dzień Wolności Podatkowej (DWP) na 13 czerwca. W tym roku CAS po raz pierwszy od 1994 roku nie opublikowało swoich kalkulacji, ale można założyć, że wypadałby podobnie. Koncepcja DWP powstała 75 lat temu po to, by wytykać, jak wiele dochodów obywateli i firm trafia do systemu publicznego w postaci podatków, składek i opłat. Zamiast opowiadać o tym w postaci wskaźnika procentowego, przekaz jest następujący: do przedednia DWP pracujesz na państwo, a od DWP – zarabiasz w końcu na samego siebie i swoją rodzinę.
Każdy, kto usłyszy, że w USA „Tax Freedom Day” wypadł w 2023 roku 18 kwietnia, może pomyśleć o tym, że nasze państwo zwyczajnie nie ma umiaru i dusi nas podatkami ile wlezie. ALE W TEJ OPOWIEŚCI TKWIĄ TRZY MANIPULACJE: KAŻDA WIĘKSZA OD POPRZEDNIEJ.
1. W różnych krajach Dzień wyliczają różne organizacje, każda po swojemu. Niby mówimy o prostym ułamku przeliczanym na datę, ale różne rzeczy lądują w liczniku (np. wpływy podatkowe, wszystkie wpływy państwa, wydatki państwa) i różne w mianowniku (np. dochód narodowy, PKB).
2. Gdy bazą odniesienia jest PKB, to wygrywają na tym raje podatkowe. Korporacja działa w wielu krajach, ale transferuje zysk do tego, w którym podatki są najniższe, co na papierze rozdyma lokalne PKB.
Bardzo wcześnie swoje DWP mają też kraje najbiedniejsze, najmniej rozwinięte oraz upadłe, gdzie np. rolnicy i rybacy żywiący się owocami własnej pracy i funkcjonującymi w gospodarce wymiennej z sąsiadami; oraz gdzie szczątkowa administracja nie jest zdolna ściągać VAT ani realnie kontrolować dochodów mieszkańców.
3. Ponieważ nikt nie lubi płacić podatków, propagatorzy DWP wykorzystują tę emocję i skupiają naszą uwagę na tym, ile państwo nam zabiera, pomijając to, co za to otrzymujemy. „Święto” to niewiele mówi o tym, jak wygląda jakość życia!
Wystarczy sobie wyobrazić, że państwo rezygnuje z pobierania składek ubezpieczenia zdrowotnego oraz obniża podatki, a potem zamyka publiczne szkoły i szpitale. Czy w prywatnych kieszeniach faktycznie zostanie więcej pieniędzy, gdy odpowiednie usługi przyjdzie kupować prywatnie? Czy ostateczny efekt takiej operacji będzie pozytywny – ludzie przeciętnie będą zdrowsi, lepiej wyedukowani i szczęśliwsi?
Jeśli DWP skalkulujemy, porównując wydatki publiczne do PKB, to według danych Eurostatu w 2022 roku TYLKO 8 KRAJÓW CZŁONKOWSKICH MIAŁO TEN DZIEŃ WCZEŚNIEJ OD POLSKI (w tym trzy raje podatkowe: Irlandia, Luksemburg i Cypr), a 18 – później. W podobnych zestawienia OECD dla 2021 roku przed nami znalazło się 11 krajów (w tym Irlandia, Szwajcaria i Luksemburg), a 22 – później. Wśród tych ostatnich: USA, w których DWP wypaść miał 13 czerwca – trzy dni po polskim.
Polska nie jest krajem wysokich podatków i chciwego państwa. Na tle krajów podobnych do nas lub tych, które chcemy kiedyś prześcignąć zamożnością i rozwojem, ciężar podatkowy jest u nas umiarkowany. Co nie znaczy, że jest optymalnie rozłożony oraz że żadna złotówka nie jest marnotrawiona. O systemie podatkowo-składkowym i efektywności publicznych wydatków powinniśmy rozmawiać – ale w uczciwej debacie Dzień Wolności Podatkowej jest praktycznie bezużyteczny.
==
Bibliografia: pod opisem odcinka na YouTube.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 50: Polska w europejskim ogonie płac w relacji do PKB. Co to oznacza?
2023-05-24 06:00:35
Możesz nas wesprzeć na portalu Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
==
Dr Michał Możdżeń, ekonomista z Polskiej Sieci Ekonomii, od dawna śledzi to, jak zmienia się relacja wynagrodzeń do PKB. Z jego wyliczeń wynika, że od ostatniego kwartału 2020 roku, gdy wskaźnik ten wynosił rekordowe 47%, przez kolejne dwa lata – do końca 2022 roku – spadł o 4 punkty procentowe, do 43%. Przez dwa lata stracony został cały „urobek” pracowników, którzy przez wcześniejsze 5 lat zwiększyli o dokładnie tyle udział płac w PKB.
Ekonomista dokonuje też analizy wyników operacyjnych i zmian wynagrodzeń w sektorze przemysłowym, co pozwala mu odpowiedzieć na pytanie: jaka część z dodatkowego dochodu uzyskanego dzięki podnoszeniu cen, trafiła do pracowników, którym można było zwiększyć płace? Dla IV kwartału 2022 roku odpowiedź na to pytanie wynosi: 15%. Reszta korzyści z podwyżek cen wzbogaciła właścicieli firm. Tak słabego związku pomiędzy rosnącymi wpływami firm i wzrostem płac nie widzieliśmy od dawna.
W Unii Europejskiej mniejszy odsetek płac w PKB miały tylko trzy kraje: Irlandia (20,6%), Grecja (27,3%) i Włochy (29,9%), z których Irlandię możemy wyrzucić ze względu na zafałszowany wynik PKB (raj podatkowy). Więc jesteśmy na podium w konkurencji najgorszego wynagradzania pracowników – licząc to udziałem w PKB. I faktycznie w dwa lata zjedliśmy cały postęp w tym zakresie, jaki udało się uzyskać w poprzednim pięcioleciu.
==
Bibliografia:
Wpis Michała Możdżenia:
https://twitter.com/micha_mozdzen/status/1638094034316017666?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1638094034316017666%7Ctwgr%5Eb79fb8379afc7d07ddd3feefb5ffcbb4789cd82d%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fobserwatorgospodarczy.pl%2F2023%2F03%2F27%2Fudzial-plac-w-pkb-dynamicznie-spada-czy-solidarna-polityka-placowa-moze-pomoc%2F
Dane Eurostat:
https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Annual_national_accounts_-_evolution_of_the_income_components_of_GDP
Dane MOP:
https://ilostat.ilo.org/topics/labour-income/
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
#36 Janusz Korwin-Mikke opowiada kocopoły. Odpowiadamy politykowi
2023-05-17 06:00:12
Reagujemy na reakcję. Podobno tak się dziś robi internety.
A konkretnie: odpowiadamy na krytykę naszego odcinka poświęconego obietnicy Sławomira Mentzena o domu i dwóch samochodach, jaką opublikowali JKM, Daniel z kanału Jeden z Wielu oraz autorzy merytorycznych komentarzy pod materiałem na YT.
I jednocześnie przeprowadzamy eksperyment. Kamil liczy na to, że racjonalne odpowiadanie na merytoryczną (choćby tej merytoryki trzeba było szukać sitkiem) krytykę ma sens. Bo cywilizuje debatę publiczną, jednocześnie wykorzystując energię emocji, jaką buduje reagowanie na wypowiedzi np. polityka z silną fanbazą.
A Łukasz przeczuwa, że zabawa polega na wzajemnym oranku o poranku. I merytoryka się nie klika, jeśli nie podlewa się jej solidnie personalnymi wycieczkami, grubym słowem, szczuciem i mało subtelną ironią.
==
Możesz nas wesprzeć na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 49: W ten sposób biznes wpływa na debatę publiczną
2023-05-10 08:48:34
https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
Polski system podatkowy ma charakter regresywny. To znaczy, że im więcej zarabiamy, tym mniejszy procent dochodów oddajemy państwu w postaci składek i podatków.
W 2020 roku rząd Zjednoczonej Prawicy zdecydował, że zreformuje system, by system działał tak jak w większości krajów rozwiniętych: gdy dochody rosną, procent odprowadzanych danin rośnie, a nie maleje. Sprawić to miała cała gama zmian, a przede wszystkim zwiększona kwota wolna od opodatkowania i zmiany w rozliczaniu składek ubezpieczeń społecznych – szczególnie w przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych.
Reformę skalkulowano tak, by blisko 60-70% polskich podatników na niej skorzystało kosztem 10-20% – głównie tych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, ze szczególnym dociążeniem osób cieszących się najwyższymi dochodami. Wydawało się, że blisko 6-krotna przewaga zyskujących nad tracącymi oraz to, że Polski Ład miał przynieść spadek wpływów sektora publicznego (w kieszeniach podatników miało zostać więcej pieniędzy) – przekonają do zmian opinię publiczną.
Podstawowe elementy reformy ujrzały światło dzienne wiosną 2021 roku, ale już w czerwcu 2021 roku 23% dorosłych Polaków uważało, że na Polskim ładzie zyska, a 30% oczekiwało strat. Pozostałe 31% uważało, że nie będzie dla nich większej różnicy, a reszta nie potrafiła odnieść się do tej kwestii. W efekcie do listopada tego samego roku, gdy reforma trafiła pod głosowanie w Sejmie, elementy odciążające większość podatników pozostawiono. Ale te dociążające samozatrudnionych osłabiono, redukując zamierzony efekt (przejście z regresji do progresji podatkowej) oraz powiększając cenę, jaką za zmiany zapłacił sektor finansów publicznych w postaci utraconych wpływów.
Jak do tego doszło? Na pytanie to postanowiła odpowiedzieć wywodząca się z czwórka ekonomistów związanych z SGH, badając teksty dziennikarskie i zawarte w nich komentarze ekspertów poświęcone Polskiemu Ładowi, opublikowane przez „Gazetę Wyborczą”, „Dziennik Gazetę Prawną” oraz „Rzeczpospolitą”. Zauważyli oni, że aż 3/4 głosów eksperckich przypadło na reprezentantów organizacji pracodawców, sektora finansowego oraz konsultingu, którzy przeważnie bronili interesów swoich klientów (osób zamożniejszych, w tym przedsiębiorców), zdecydowanie krytykując Polski Ład. Tylko odrobinę mniej negatywnie postrzegali reformę eksperci uczelni wyższych, instytucji badawczych oraz NGOsów (18% komentarzy ogółem). Ledwo 7% – przeważnie neutralnych lub pozytywnych ocen – płynęło ze strony ekspertów związków zawodowych oraz instytucji publicznych.
Od połowy maja do końca października 2021 roku (okres analizy) głosy eksperckie sumarycznie przesuwały się coraz bardziej w stronę negatywnej oceny reformy, ale o wiele szybciej zmieniał się ton dziennikarskich materiałów, które z lekko negatywnych na początku po kilku miesiącach stały się równie kąśliwe, co opinie ekonomistów z organizacji przedsiębiorców. W uproszczeniu można powiedzieć, że niereprezentatywnie dobrana grupa ekspertów, skupiona na interesie wybranych grup podatników, przesunęła opinie dziennikarzy; ci oddziaływali na ocenę Polskiego Ładu przez Polaków; a to z kolei zmusiło rząd do powściągnięcia swoich reformatorskich ambicji.
Lobbystyczny sukces tej skali byłby oczywiście mało prawdopodobny, gdyby reforma była przygotowana lepiej (nowe regulacje były dramatycznie nasycone niedoróbkami), rząd zawczasu znalazł odpowiedź na zarzuty osłabiania wpływów samorządów, przygotował solidnie politykę komunikacyjną, a Polskiego Ładu nie wdrażano w pośpiechu i chaosie, który tysiące pracowników księgowości i kadr doprowadził na skraj nerwowego załamania.
==
Link do badania można znaleźć w opisie tego odcinka na YT.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 48: Społeczeństwa wierzące w potężnych bogów częściej dyskryminują mniejszości
2023-05-04 09:54:06
Możesz nas wesprzeć na portalu Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%8...
Są całe biblioteki badań pokazujące dobroczynny dla społeczeństwa oraz psychiki człowieka wpływ aktywnego uczestnictwa w życiu religijnym i duchowym. Ale dwójka skandynawskich profesorów postanowiła poszukać relacji pomiędzy nierównościami oraz dystrybucją władzy a wierzeniami. W tym celu uszeregowali oni 1265 systemów religijnych dawnych społeczeństw oraz przeanalizowali porządki prawne 176 krajów poszukując religijnych fundamentów.
Okazało się, że w społeczeństwach o dużych różnicach klasowych w porównaniu do bardziej równych występuje o 30% wyższe prawdopodobieństwo obecności bogów moralizujących.
Drugie odkrycie, to fakt, że w autokracjach, gdzie władza jest skoncentrowana w rękach jednej osoby lub bardzo małej grupy, istnieje wyraźna tendencja do instytucjonalizacji religii. A autokrata częściej legitymizuje swoją władzę, odwołując się do boskości np. poprzez boskie pochodzenie lub boskie namaszczenie do sprawowania władzy. Mandat władzy nie zależy zatem od woli społeczności – nie wymaga żadnego wspólnotowej akceptacji czy poparcia.
Po trzecie społeczeństwa oddające cześć wielkim bogom – takim o potężnych mocach – częściej wprowadzały prawa dyskryminujące lub defaworyzujące określone grupy społeczne np. kobiety i osoby nieheteronormatywne. Wielcy bogowie to także większa szansa na regulacje dotyczące obrazy uczuć religijnych i przywilejów dla organizacji religijnych.
==
Bibliografia:
Jeanet Sinding Bentzen i Gunes Gokmen, The power of religion, Journal of Economic Growth
https://link.springer.com/article/10....
Legislation FactSheet: Blasphemy, United States Commission on International Religious Freedom
https://www.uscirf.gov/sites/default/...
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 47: Co robią politycy, kiedy złapie się ich na kłamstwie?
2023-04-26 04:20:43
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
Myśleliście, że fact-checking to zabawa dla grupki pasjonatów, która zupełnie nie wpływa na to, co robią politycy? Okazuje się, że sprawdzanie wypowiedzi polityków przekłada się na to, jak często kłamią. Chcieliśmy powiedzieć: mijają się z prawdą. Niestety, efektem ubocznym takiego korygowania zachowania jest mowa-trawa: w wypowiedziach używają więcej ogólników i niekonkretnych sformułowań.
Bibliografia:
Politicians’ response to fact-checking: Evidence from a randomised experiment with a leading fact-checking company – Andrea Mattozzi , Samuela Nocito, Francesco Sobrio, https://cepr.org/voxeu/columns/politicians-response-fact-checking-evidence-randomised-experiment-leading-fact
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 46: Mentzen obiecuje: dom, dwa samochody i wakacje. Sprawdzamy czy to możliwe
2023-04-19 10:39:31
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%82areszta
Doktor nauk ekonomicznych, Sławomir Mentzen, jeden z liderów Konfederacji, zapewnił ostatnio, że wystarczyłoby zmniejszyć podatki, abyśmy mogli sobie pozwolić na dom, dwa samochody i wakacje. Trudno to oczywiście traktować inaczej, jak pusty slogan wyborczy, do którego można byłoby dopisać jeszcze jacht i pizzę hawajską.
Ale weźmy kalkulator, ołówek i policzmy. Ile kosztuje dom? Przyjmijmy, że celujemy w mniejszy, tańszy, raczej nie w dużym mieście: 100 metrów kwadratowych po 6 tys. zł za metr. Wychodzi 600 tys. zł. Przeciętna cena zakupu nowego auta w ubiegłym roku to 155 tys. zł, a używanego 25 tys. zł – razem 180 tys. zł. A coroczne wakacje zagraniczne – przyjmijmy 2,4 tys. zł.
Wyobraźmy sobie, że chcemy to wszystko nabyć dzięki cięciom podatkowym. Roboczo przyjmijmy, że państwo we wszelkich podatkach, składkach i opłatach zabiera nam połowę dochodu. Zetnijmy więc wszystkie obciążenia podatkowe o połowę. A to oznacza, że nasze dochody rozporządzalne o połowę wzrosną. Średnia pensja dzisiaj to 5150 zł na rękę. Dodatkowe 50% (tzw. Górka Mentzena) to 2575 zł miesięcznie. Wspomniany dom, dwa auta i coroczne wakacje wymagają odkładania jej przez… 27 lat. Gdyby te cele miały zostać osiągnięte przez dekadę, to Jan Nowak musiałby na rękę zarabiać ponad 12 tys. zł miesięcznie i należeć do 5% najlepiej zarabiających. Liczby te uzmysławiają, dlaczego politycy tak niechętnie rzucają konkretne dane.
Ale popatrzmy na drugą stronę równania. Państwo traci połowę wpływów. Ile przyniosłoby zamknięcie wszystkich urzędów i zwolnienie wszystkich urzędników? 6% wpływów podatkowych państwa. Co mielibyśmy w takim razie przyciąć? Bezpieczeństwo np. armię i policję? (9%) Szkoły i uczelnie wyższe? (13%) Szpitale i przychodnie? (13%) Drogi i kolej? (11%) Jak widać – trudno wybrać. Może najlepiej byłoby przestać wypłacać wszystkie świadczenia emerytalno-rentowe, bo to stanowi 1/3 wydatków sektora finansów publicznych? A gdyby zmniejszyć wpływy państwa „tylko” o 20%, o tyle samo podnosząc dochody podatników? Górka Mentzena od średniego wynagrodzenia wyniosłaby wówczas 1030 zł miesięcznie, więc na dom oraz samochody trzeba byłoby ją odkładać przez 63 lata (wakacji w rachunku nie uwzględniamy, bo martwi ich nie potrzebują).
Politycy nie traktują nas poważnie i trudno oczekiwać tego od Sławomira Mentzena, a już szczególnie w poście zamieszczonym na FB. Ale jego wypowiedź to albo dowód niewiedzy, albo manipulacja. Trzeba jednak przyznać, że dobrze trafia w jądro potrzeb i aspiracji młodych Polaków, zwłaszcza mężczyzn, których znaczna część w aucie, domu i regularnych wypadach wakacyjnych widzi podstawowe elementy życiowego sukcesu, spełnienia, oczekiwanego standardu życia.
Powinniśmy rozmawiać o podatkach i składkach ubezpieczeń społecznych. O tym, jak obciążają różne grupy podatników: przedsiębiorców, pracowników, emerytów i rolników; dolne, środkowe i górne decyle dochodowe. Dlaczego mamy tyle różnych ulg, czy system można uprościć i kto na tym skorzysta. Na co podatki nakładamy (konsumpcja, dochód, majątek). Jak skutecznie je ściągamy. I przede wszystkim: na co i z jaką efektywnością wydajemy publiczny grosz.
Wpływy podatkowe państwa można obniżyć w relacji do dochodów obywateli czy PKB, a jednocześnie osiągnąć lepsze rezultaty ich pożytkowania, skuteczniej poprawiając jakość życia i mocniej rozbudowując fundamenty pod dalszy rozwój gospodarczy. Ale nie dojdziemy do tego celu bez kalkulatora, ołówka, danych i zrozumienia złożoności systemu składkowo-podatkowego oraz tego, że jego zmiany to gra interesów różnych grup.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
#35 To fuks, a nie IQ ma największy wpływ na naprawdę wysokie zarobki
2023-04-12 10:17:30
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%8...
==
To nie prawda, że testy na IQ mierzą tylko zdolność rozwiązywania testów na IQ. Ich wynik, podobnie jak wynik innych pomiarów tego, co nazywamy inteligencją, koreluje z późniejszymi wynikami w szkole, zarobkami, majątkiem, długością życia. Wśród par rodzeństwa, gdzie jedno ma iloraz inteligencji w granicach mediany, a drugie albo ma IQ zauważalnie wyższe, albo zauważalnie niższe, statystycznie to drugie z pary zarabia zauważalnie mniej (jeśli ma mniejszy potencjał intelektualny) lub zauważalnie więcej (jeżeli ma wyższy).
Na to wszystko nakłada się oczywiście kwestia klasy społecznej. Mówiąc w skrócie - bogaci rodzice mogą zapewnić pełen rozwój potencjału intelektualnego dziecka dzięki inwestycjom w naukę oraz wspieranie zainteresowań. Klasowe otoczenie wpływa również na życiowe trajektorie (tu chyba zdziwienia nie będzie) przez kapitał kulturowy i społeczny. Innymi słowy "dobre urodzenie" może rekompensować braki w inteligencji przez znajomości oraz uczenie dzieci tego, w jaki sposób myśleć o karierze.
Mimo wszystko - na co wskazują badania ze Szwecji - naprawdę bogaci ludzie są naprawdę inteligentni. Ale wśród kilku procent najbogatszych to nie inteligencja decyduje o zarobkach. A co? Fuks! To właśnie szczęście odgrywa najważniejszą rolę w budowaniu największych fortun. Pamiętajcie o tym!
==
Bibliografia:
Paul solman, Analysis: How poverty can drive down intelligence, https://www.pbs.org/newshour/economy/...
Marc Keuschnigg, Arnout van de Rijt, Thijs Bol, The plateauing of cognitive ability among top earners, European Sociological Review, https://academic.oup.com/esr/advance-...
Jay L. Zagorsky Boston University, Do you have to be smart to be rich? The impact of IQ on wealth, income and financial distress, Intelligence, September 2007 https://www.researchgate.net/publicat...
Pozostałe pozycje bibliografii można znaleźć w opisie odcinka na portalu YouTube.
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Piguła 45: Dlaczego ludzie rozpowszechniają fejk-niusy?
2023-04-06 11:10:53
Możesz nas wesprzeć na Patronite: https://patronite.pl/Ekonomiaica%C5%8...
==
Jeśli jesteś aktywna/aktywny w mediach społecznościowych, to prawdopodobnie zdarzyło Ci się rozprzestrzenić nieprawdziwe informacje. Mem, cytat, fragment cudzej wypowiedzi wyglądał wiarygodnie, ale przede wszystkim trafiał w jakąś czułą strunę, wywołał reakcję emocjonalną, która doprowadziła do dalszego kolportowania bzdury, kłamstwa, manipulacji. Ale nie żyjemy w próżni i chodzi nie tylko o to, jak indywidualnie odbieramy rzeczywistość, ale też jak odbieramy ją w kontekście naszego otoczenia, naszej społecznej, środowiskowej bańki. Uczestnictwo w powielaniu takich treści jest rodzajem testu lojalności wobec grupy, czyli ćwiczeniem z konformizmu. Z jednej strony, osoba kolportująca nieprawdziwe treści zgodne z poglądami swojej bańki otrzymuje dodatkową, większą niż w innych przypadkach aprobatę wyrażoną w komentarzach lub lajkach, To jest marchewka. A z drugiej - osoba taka unika wykluczenia, jakie badacze obserwują w przypadku tych, którzy nie włączyli się do zabawy w powielanie fejk-niusów, czyli nie poszły za owczym pędem. Takie zagrożenie wykluczeniem można traktować jako kij.
==
Bibliografia:
American Psychological Association, Americans share fake news to fit in with social circles, find researchers, https://phys.org/news/2023-03-americans-fake-news-social-circles.html
M. Asher Lawson, Shikhar Anand , Hemant Kakka, Tribalism and Tribulations: The Social Costs of Not Sharing Fake News, http://apa.org/pubs/journals/releases/xge-xge0001374.pdf
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.