Podcast Kryminalny

W małych miasteczkach strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
A wśród nich zbrodnie. Jedne popełniane z żądzy pieniądza, inne z pożądania lędźwi. W miasteczkach wszyscy szepcą, a nikt nie wie. Gadają, podjudzają jednych na drugich. Plują na zdradę, sami zdradzając, wzdrygają się na inność, sami uważając się za lepszych.
Lachno jest takim miasteczkiem. Tam zbrodnia nie jest codziennością, ale kiedy się wydarza, jest rodzinną tragedią.
Leon Pawlak, dziś sierżant, a wtedy początkujący posterunkowy uczący się fachu, opowiada o swojej codziennej służbie.
Jeśli masz ochotę na dreszczyk, posłuchaj

Kategorie:
Kryminalne

Odcinki od najnowszych:

Spawa Połaniecka – Prawda sądu – dokument fabularyzowany. Część 2.
2026-01-04 12:01:44

https://patronite.pl/ToMaszPodcast 0:00 Wstęp 5:52 Motyw: Lata 40. 17:20 Motyw: Kradzież wędlin z wesela 22:21 Noc Wigilijna 1976 32:21 Co widzieli świadkowie pod kościołem 35:53 Jak zapamiętali świadkowie wypadek 43:20 Przysięga na medaliki z Częstochowy 46:20 Wyrok Sądu w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej W poprzednim odcinku mówiliśmy o faktach. Co i kiedy się stało. Dzisiaj musimy bazować na domysłach. Bo najpierw były zeznania świadków na prokuraturze. Potem milczenie albo odwoływanie tych zeznań przed sądem. A potem, po karach porządkowych, odwoływanie odwołania i nowe oświadczenia. I te zeznania – składane i odwoływane i składane raz jeszcze w wersji poprawionej – były podstawą sądu do ogłoszenia wyroku i skazania podejrzanych. Spróbujmy zatem spojrzeć na to, jak prokuratura i sąd zinterpretowali wydarzenia z wigilijnej nocy 1976 roku. O samej tragedii mówiłem szczegółowo w poprzednim odcinku, więc jeśli nie są Państwo zaznajomieni z tzw. Sprawą Połaniecką, to zachęcam do wysłuchania poprzedniego odcinka. https://youtu.be/8oBrBv7OgQ0 A skończyliśmy na tym, że aresztowano pięciu podejrzanych i postawiono ich przed sądem. Podstawą do tych aresztowań były zeznania 17-letniego Stasia Strzępka, a później Henryka Witka, który miał brać udział w tej zbrodni i który ją dokładnie i ze szczegółami opisał. Przeprowadzono z nim wizję lokalną, którą pokazał film dokumentalny z cyklu paragraf 148, cytowany przeze mnie w poprzednim odcinku. Następnie prokuratura Rzeczpospolitej Ludowej przesłuchała ponad 200 świadków, a część z nich zeznała, że była na miejscu zbrodni i widziała ją na własne oczy. Z materiałów procesowych wyłaniał się błahe motywy, w który ciężko było uwierzyć. Jest o nich mowa w wyroku sądu z 10 listopada 1979 roku, gdzie sąd podkreśla, że zarzewiem zbrodni pod Połańcem były „pewne przytłumione nieporozumienia między rodziną Sojdów i Rojów (dziadkowie pomord***nych), [które] datują się od [lat czterdziestych, kiedy to] dziadek Roj, aktywista i działacz społeczny, udzielił pomocy organom ścigania w aresztowaniu Jana Sojdy po dokonanym przez niego gwał***. W jakiś czas po tym fakcie na podwórku Sojdy zginął syn Roja, a za półtora roku w niejasnych okolicznościach stracił życie sprawca tego zabój***.” Drugim motywem, na który wskazuje sąd była „kradzież mięsa, wędlin i wódki dokonana przez Wiesławę Adaś z wesela Łukaszków”. „[…] wynikła stąd infamia – tłumaczy sąd dalej – w takim stopniu nadszarpnęły dumę rodziny „króla Zrębina” [jak media nazwały Jana Sojdę], iż ta rodzina uknuła plan zemsty. […] Sojda wciągnął do planu swoich zięciów Sochę i Kulpińskiego oraz szwagra Adasia, a także ich żony.” https://patronite.pl/ToMaszPodcast

https://patronite.pl/ToMaszPodcast


0:00 Wstęp

5:52 Motyw: Lata 40.

17:20 Motyw: Kradzież wędlin z wesela

22:21 Noc Wigilijna 1976

32:21 Co widzieli świadkowie pod kościołem

35:53 Jak zapamiętali świadkowie wypadek

43:20 Przysięga na medaliki z Częstochowy

46:20 Wyrok Sądu w imieniu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej


W poprzednim odcinku mówiliśmy o faktach. Co i kiedy się stało.

Dzisiaj musimy bazować na domysłach.

Bo najpierw były zeznania świadków na prokuraturze. Potem milczenie albo odwoływanie tych zeznań przed sądem. A potem, po karach porządkowych, odwoływanie odwołania i nowe oświadczenia.

I te zeznania – składane i odwoływane i składane raz jeszcze w wersji poprawionej – były podstawą sądu do ogłoszenia wyroku i skazania podejrzanych.

Spróbujmy zatem spojrzeć na to, jak prokuratura i sąd zinterpretowali wydarzenia z wigilijnej nocy 1976 roku.


O samej tragedii mówiłem szczegółowo w poprzednim odcinku, więc jeśli nie są Państwo zaznajomieni z tzw. Sprawą Połaniecką, to zachęcam do wysłuchania poprzedniego odcinka.

https://youtu.be/8oBrBv7OgQ0

A skończyliśmy na tym, że aresztowano pięciu podejrzanych i postawiono ich przed sądem.

Podstawą do tych aresztowań były zeznania 17-letniego Stasia Strzępka, a później Henryka Witka, który miał brać udział w tej zbrodni i który ją dokładnie i ze szczegółami opisał. Przeprowadzono z nim wizję lokalną, którą pokazał film dokumentalny z cyklu paragraf 148, cytowany przeze mnie w poprzednim odcinku.

Następnie prokuratura Rzeczpospolitej Ludowej przesłuchała ponad 200 świadków, a część z nich zeznała, że była na miejscu zbrodni i widziała ją na własne oczy.

Z materiałów procesowych wyłaniał się błahe motywy, w który ciężko było uwierzyć. Jest o nich mowa w wyroku sądu z 10 listopada 1979 roku, gdzie sąd podkreśla, że zarzewiem zbrodni pod Połańcem były „pewne przytłumione nieporozumienia między rodziną Sojdów i Rojów (dziadkowie pomord***nych), [które] datują się od [lat czterdziestych, kiedy to] dziadek Roj, aktywista i działacz społeczny, udzielił pomocy organom ścigania w aresztowaniu Jana Sojdy po dokonanym przez niego gwał***. W jakiś czas po tym fakcie na podwórku Sojdy zginął syn Roja, a za półtora roku w niejasnych okolicznościach stracił życie sprawca tego zabój***.”

Drugim motywem, na który wskazuje sąd była „kradzież mięsa, wędlin i wódki dokonana przez Wiesławę Adaś z wesela Łukaszków”.

„[…] wynikła stąd infamia – tłumaczy sąd dalej – w takim stopniu nadszarpnęły dumę rodziny „króla Zrębina” [jak media nazwały Jana Sojdę], iż ta rodzina uknuła plan zemsty. […] Sojda wciągnął do planu swoich zięciów Sochę i Kulpińskiego oraz szwagra Adasia, a także ich żony.”

https://patronite.pl/ToMaszPodcast


Spawa Połaniecka. Fakty – dokument fabularyzowany. Część 1.
2025-12-22 17:00:01

Sprawa połaniecka, o której dziś będziemy mówić, opowiadana jest już blisko 50 lat i wciąż nie ma jasności, co się tak naprawdę tam wydarzyło. Przez pół wieku powielane są mity, które narastają półprawdami i kłamstwami. Jest mowa o rzekomym konflikcie rodzin Sojdów i Kalitów, która ciągnie się do lat 40. Jest „król Zrębina”. Jest mowa o weselu, na którym Adasiowa podobno kiełbasę kradła. Jest mowa o drodze z Połańca do Zrębina. Jest mowa o Stasiu, który coś widział i o tym, że Henryk Witek niczego nie widział. Dzisiaj postaramy się te naleciałości odłupać i opowiedzieć tę historię tak, jak wydarzyła się naprawdę. Dzisiaj będziemy mówić tylko o faktach. Zrekonstruujemy to, co wydarzyło się w Wigilię 1976 roku. A materiał ten oparty jest głównie na reportażu Wiesława Łuki „Nie oświadczam się” i na filmie dokumentalnym z serii Paragraf 148, odcinek 11. „Wśród nocnej ciszy”.

Sprawa połaniecka, o której dziś będziemy mówić, opowiadana jest już blisko 50 lat i wciąż nie ma jasności, co się tak naprawdę tam wydarzyło.

Przez pół wieku powielane są mity, które narastają półprawdami i kłamstwami. Jest mowa o rzekomym konflikcie rodzin Sojdów i Kalitów, która ciągnie się do lat 40. Jest „król Zrębina”. Jest mowa o weselu, na którym Adasiowa podobno kiełbasę kradła. Jest mowa o drodze z Połańca do Zrębina. Jest mowa o Stasiu, który coś widział i o tym, że Henryk Witek niczego nie widział.

Dzisiaj postaramy się te naleciałości odłupać i opowiedzieć tę historię tak, jak wydarzyła się naprawdę. Dzisiaj będziemy mówić tylko o faktach. Zrekonstruujemy to, co wydarzyło się w Wigilię 1976 roku.

A materiał ten oparty jest głównie na reportażu Wiesława Łuki „Nie oświadczam się” i na filmie dokumentalnym z serii Paragraf 148, odcinek 11. „Wśród nocnej ciszy”.


Słowik (znowu) zatrzymany, a wraz z nim
2025-09-14 05:40:00

18 sierpnia 2025 roku, Warszawa. Luksusowy hotel w centrum miasta. Przy stoliku siedzi pięciu mężczyzn. Dużych, umięśnionych, dobrze ubranych. Piniądz widać z daleka. O czymś gadają, niby na luzie, niby bez spiny, ale rozglądają się nerwowo. Na stoliku pojawia się koperta. Za chwile powinno nastąpić podanie ręki, które przypieczętuje deal. Ale hooyatam – nagle wpada kilku zamaskowanych typa z klamkami w dłoniach. Kominiarki, czarne bluzy, dżinsy. Kładą gości na glebę, wykręcają im ręce, zakładają bransoletki. – To policjanci z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. Cała akcja była ukartowana, a przekazanie pieniędzy kontrolowane. Podejrzani to: Andrzej Z. „Słowik”, Michał D. „Pieprzu” i Krzysztof Cz. „Cycek”. Tak wyglądała finałowa scena policyjnej operacji, o której opowiemy sobie w dzisiejszym odcinku.

18 sierpnia 2025 roku, Warszawa. Luksusowy hotel w centrum miasta.

Przy stoliku siedzi pięciu mężczyzn. Dużych, umięśnionych, dobrze ubranych. Piniądz widać z daleka. O czymś gadają, niby na luzie, niby bez spiny, ale rozglądają się nerwowo. Na stoliku pojawia się koperta. Za chwile powinno nastąpić podanie ręki, które przypieczętuje deal.

Ale hooyatam – nagle wpada kilku zamaskowanych typa z klamkami w dłoniach. Kominiarki, czarne bluzy, dżinsy. Kładą gości na glebę, wykręcają im ręce, zakładają bransoletki. – To policjanci z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. Cała akcja była ukartowana, a przekazanie pieniędzy kontrolowane.

Podejrzani to: Andrzej Z. „Słowik”, Michał D. „Pieprzu” i Krzysztof Cz. „Cycek”.

Tak wyglądała finałowa scena policyjnej operacji, o której opowiemy sobie w dzisiejszym odcinku.


Co się dzieje na granicy?
2025-07-14 10:48:23

Na granicy Polskiej jest coraz niebezpieczniej. Coraz więcej ludzi ma bandyckie zamiary.O tym chcę Państwu dzisiaj opowiedzieć. ‪@KanalZeroPL‬ ‪@SuperExpressOfficial‬ Źródła:    • MAMY NAGRANIE Z NOWEGO. ATAK NOŻEM KOLUMBI...      • Konfederacja gotowa do przejęcia władzy? K...   https://konfederacja.pl/w-polsce-wsro... https://demagog.org.pl/na-biezaco/cud... https://demagog.org.pl/wypowiedzi/prz...    • GRANICE ZAMKNIĘTE, MIGRANCI ZNIKNĘLI - CO ...      • CO NAPRAWDE DZIEJE SIĘ NA GRANICY? KAROLIN...      • GORĄCO NA GRANICY Z NIEMCAMI. POGOŃ ZA IMI...   #tomaszpodcast #imigranci #granica

Znikła, jak kamień w wodę || Kronika kryminalna #podcast #tomaszpodcast
2025-06-10 06:00:00

0:00 Wstęp 2:08 Wakacyjna miłość 12:30 Wierność i uczciwość małżeńska 22:25 …i że Cię nie opuszczę aż do… 32:10 Komisarz Bagieta odkopuje starą sprawę 43:44 Zagrzebana prawda Jagoda miała 23 lata, trójkę dzieci i odwagę, żeby zacząć wszystko od nowa. Wyszła z domu. I nigdy nie wróciła. Jej były mąż twierdzi, że uciekła z kochankiem. Jej siostra uważa jednak, że nigdy nie porzuciłaby swoich dzieci. I że ktoś musiał zrobić jej krzywdę. Ta historia to jedna z tych, które wydają się już zakończone i zapomniane. Przez pierwsze tygodnie po tym, jak Jagoda zniknęła, temat był w Lachnie gorąco dyskutowany. Ludzie gadali pod kościołem, przerzucali się teoriami na targowisku, omawiali to w zakładach pracy, a nawet szkołach. Jagoda z dnia na dzień porzuciła trójkę sowich dzieci oraz męża i pojechała w siną dal z jakimś absztyfikantem. „Zawsze wydawała mi się niestabilna emocjonalnie” – mówiły niektóre jej koleżanki. „Szon, zawsze mówiłem, że szon” – grzmieli starsi panowie przy piwie. Ale minęło dwanaście lat i temat ucichł. Mało kto pamiętał o Jagodzie. Ludzie przestali o niej rozmawiać. Wszyscy zapomnieli o sprawie. Za wyjątkiem jej rodziny, która latami nie mogła pogodzić się z tym, że dwudziestotrzyletnia Jagoda porzuciłaby swoje dzieci, swoje siostry, siostrzeńców, a zwłaszcza ojca, którego przecież tak bardzo kochała, i uciekłaby z jakimś lowelasem. Historia ta oparta jest na wydarzeniach, który miały miejsce pod koniec XX wieku w Altoonaie w Pensylwanii, a której ofiarą była 23-letnia Sherry Leighty.

0:00 Wstęp

2:08 Wakacyjna miłość

12:30 Wierność i uczciwość małżeńska

22:25 …i że Cię nie opuszczę aż do…

32:10 Komisarz Bagieta odkopuje starą sprawę

43:44 Zagrzebana prawda


Jagoda miała 23 lata, trójkę dzieci i odwagę, żeby zacząć wszystko od nowa.

Wyszła z domu. I nigdy nie wróciła.

Jej były mąż twierdzi, że uciekła z kochankiem.

Jej siostra uważa jednak, że nigdy nie porzuciłaby swoich dzieci. I że ktoś musiał zrobić jej krzywdę.


Ta historia to jedna z tych, które wydają się już zakończone i zapomniane.

Przez pierwsze tygodnie po tym, jak Jagoda zniknęła, temat był w Lachnie gorąco dyskutowany. Ludzie gadali pod kościołem, przerzucali się teoriami na targowisku, omawiali to w zakładach pracy, a nawet szkołach.

Jagoda z dnia na dzień porzuciła trójkę sowich dzieci oraz męża i pojechała w siną dal z jakimś absztyfikantem.


„Zawsze wydawała mi się niestabilna emocjonalnie” – mówiły niektóre jej koleżanki.

„Szon, zawsze mówiłem, że szon” – grzmieli starsi panowie przy piwie.


Ale minęło dwanaście lat i temat ucichł. Mało kto pamiętał o Jagodzie. Ludzie przestali o niej rozmawiać. Wszyscy zapomnieli o sprawie.

Za wyjątkiem jej rodziny, która latami nie mogła pogodzić się z tym, że dwudziestotrzyletnia Jagoda porzuciłaby swoje dzieci, swoje siostry, siostrzeńców, a zwłaszcza ojca, którego przecież tak bardzo kochała, i uciekłaby z jakimś lowelasem.


Historia ta oparta jest na wydarzeniach, który miały miejsce pod koniec XX wieku w Altoonaie w Pensylwanii, a której ofiarą była 23-letnia Sherry Leighty.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie