Podkast amerykański

Łukasz Pawłowski i Piotr Tarczyński o Stanach Zjednoczonych - komentujemy to, co się dzieje w amerykańskiej polityce, przypominamy ważne wydarzenia historyczne, a co jakiś czas omawiamy jakieś ważne zjawisko społeczne czy trapiący Amerykę problem. Nowy odcinek w każdą sobotę.

Czytajcie nasze książki:
Piotr: "Rozkład. O niedemokracji w Ameryce": https://bit.ly/40x9OYn
Łukasz: "Stany Podzielone Ameryki": https://bit.ly/3Yrz7s4

Jeśli chcecie nas wspierać, zapraszamy na http://patronite.pl/podkastamerykanski


Odcinki od najnowszych:

264. Poligamia: relikt barbarzyństwa czy fundament wiary? Historia mormonów, część 2
2026-01-17 07:00:00

Po przerwie wracamy do historii mormonizmu - tym razem opowiemy o drugiej połowie XIX wieku, kiedy „święci” dotarłszy do Utah, znowu znaleźli się na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi. Posłuchajcie o Brighamie Youngu, drugim proroku, który zreorganizował i wzmocnił Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, ale niejednokrotnie postępował przy tym w sposób daleki od świętości. Opowiemy o „wojnie w Utah” i walce z „tyrańskim rządem federalnym”, zwieńczonej straszliwą masakrą na Mountain Meadows w 1857 roku. O stosunku proroka do wojny secesyjnej i o tym, co wydarzyło się po niej, kiedy Republikanie zdobyli pełnię władzy i wyeliminowawszy niewolnictwo, zajęli się drugim z „bliźniaczych reliktów barbarzyństwa”: poligamią, którą mormoni z kolei uważali za absolutny fundament swojej religii. Czy jednak mormońskie kobiety rzeczywiście potrzebowały ochrony Waszyngtonu? Dlaczego amerykańskie sufrażystki po wizycie w Utah wracały skonfundowane? Jak to możliwe, że mormońskie kobiety jako pierwsze Amerykanki dostały prawo głosu? Na czym polegały intrygi „mormońskiego Richelieu” i dlaczego kościół ostatecznie ugiął się przed rządem federalnym i wyrzekł się wielożeństwa? I czy rzeczywiście się go wyrzekł? Posłuchajcie drugiej z trzech części naszej opowieści o tej ultramerykańskiej religii.

Po przerwie wracamy do historii mormonizmu - tym razem opowiemy o drugiej połowie XIX wieku, kiedy „święci” dotarłszy do Utah, znowu znaleźli się na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi. Posłuchajcie o Brighamie Youngu, drugim proroku, który zreorganizował i wzmocnił Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, ale niejednokrotnie postępował przy tym w sposób daleki od świętości.

Opowiemy o „wojnie w Utah” i walce z „tyrańskim rządem federalnym”, zwieńczonej straszliwą masakrą na Mountain Meadows w 1857 roku. O stosunku proroka do wojny secesyjnej i o tym, co wydarzyło się po niej, kiedy Republikanie zdobyli pełnię władzy i wyeliminowawszy niewolnictwo, zajęli się drugim z „bliźniaczych reliktów barbarzyństwa”: poligamią, którą mormoni z kolei uważali za absolutny fundament swojej religii.

Czy jednak mormońskie kobiety rzeczywiście potrzebowały ochrony Waszyngtonu? Dlaczego amerykańskie sufrażystki po wizycie w Utah wracały skonfundowane? Jak to możliwe, że mormońskie kobiety jako pierwsze Amerykanki dostały prawo głosu? Na czym polegały intrygi „mormońskiego Richelieu” i dlaczego kościół ostatecznie ugiął się przed rządem federalnym i wyrzekł się wielożeństwa? I czy rzeczywiście się go wyrzekł?

Posłuchajcie drugiej z trzech części naszej opowieści o tej ultramerykańskiej religii.

263. "Doktryna Donroe". Maduro, ropa naftowa i amerykańskie imperium
2026-01-10 07:00:00

Do amerykańskiej interwencji w Wenezueli doszło tydzień temu, krótko po publikacji odcinka, w którym przewidywaliśmy, że do interwencji w jakiejś formie dojdzie. Dziś opowiadamy szerzej o kulisach pojmania Nicolása Maduro, jego legalności, wielorakich przyczynach, jakie mogły skłonić prezydenta Trumpa do ostatecznej decyzji - od ropy, przez XIX-wiecznych idoli politycznych po… pokazy tańca. Przekonujemy, że - wbrew najprostszym wyjaśnieniom - różne czynniki i wyjaśnienia mogą być prawdziwe jednocześnie. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Media w USA - niemal powszechnie - zachwycają się sprawnością samej operacji, brakiem ofiar po stronie amerykańskiej i fantastatycznymi możliwościami amerykańskiego sprzętu wojskowego. My skupiamy się w znacznie większym stopniu na długofalowych konsekwencjach tej akcji dla amerykańskiej polityki zagranicznej i porządku światowego. Bo skoro prezydent Trump mówi, że w jego działaniach nie może go ograniczać żadne prawo, ale wyłącznie “jego moralność”, to co się stanie gdy do takich samych wniosków dojdą przywódcy Chin czy innych państw? Czy prezydent Trump podziela nasze obawy? A jeśli nie, to jak interpretować jego zapowiedzi kolejnych interwencji? Podpowiemy Wam - traktować poważnie i dosłownie, do czego zachęcamy naszych słuchaczy od lat. Jeśli się do naszej rady zastosujecie, nie będziecie zaskoczeni wydarzeniami w najbliższej przyszłości.

Do amerykańskiej interwencji w Wenezueli doszło tydzień temu, krótko po publikacji odcinka, w którym przewidywaliśmy, że do interwencji w jakiejś formie dojdzie. Dziś opowiadamy szerzej o kulisach pojmania Nicolása Maduro, jego legalności, wielorakich przyczynach, jakie mogły skłonić prezydenta Trumpa do ostatecznej decyzji - od ropy, przez XIX-wiecznych idoli politycznych po… pokazy tańca. Przekonujemy, że - wbrew najprostszym wyjaśnieniom - różne czynniki i wyjaśnienia mogą być prawdziwe jednocześnie.

Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski

Media w USA - niemal powszechnie - zachwycają się sprawnością samej operacji, brakiem ofiar po stronie amerykańskiej i fantastatycznymi możliwościami amerykańskiego sprzętu wojskowego. My skupiamy się w znacznie większym stopniu na długofalowych konsekwencjach tej akcji dla amerykańskiej polityki zagranicznej i porządku światowego. Bo skoro prezydent Trump mówi, że w jego działaniach nie może go ograniczać żadne prawo, ale wyłącznie “jego moralność”, to co się stanie gdy do takich samych wniosków dojdą przywódcy Chin czy innych państw?

Czy prezydent Trump podziela nasze obawy? A jeśli nie, to jak interpretować jego zapowiedzi kolejnych interwencji? Podpowiemy Wam - traktować poważnie i dosłownie, do czego zachęcamy naszych słuchaczy od lat. Jeśli się do naszej rady zastosujecie, nie będziecie zaskoczeni wydarzeniami w najbliższej przyszłości.

262. Złota Flota czy pancernik "Potiomkin"? Podsumowanie 2025 i przewidywania na 2026
2026-01-03 07:00:00

Nadszedł ten czas, kiedy trzeba podsumować odchodzący rok i zastanowić się, co nas czeka w kolejnym. Dzisiaj rozmawiamy zatem o tym, co przewidzieliśmy dobrze, więc niespecjalnie nas zaskoczyło w mijającym roku („silne amerykańskie instytucje!”); co trochę gorzej, a wreszcie - co w ogóle nie mieściło się nam w głowie, a jednak się wydarzyło - na czele z wygraną Zohrana Mamdaniego oraz zerwaniem Donalda Trumpa i Marjorie Taylor Greene. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Zastanawiamy się też, co nas czeka w roku przyszłym - w polityce zagranicznej, ale głównie wewnętrznej. Rok 2026 to bowiem rok midtermów, wyborów w połowie kadencji Trumpa - czy Demokraci wezmą się w garść, czy dalej będą czekać na potknięcia przeciwników? Czy prezydent będzie dla Republikanów gwarantem sukcesu, czy pociągnie ich w dół? A do tego Złota Flota, Łuk Triumfalny i inne atrakcje. Na koniec zaś: seria szybkich pytań i równie szybkich odpowiedzi, a także ważne ogłoszenie.

Nadszedł ten czas, kiedy trzeba podsumować odchodzący rok i zastanowić się, co nas czeka w kolejnym. Dzisiaj rozmawiamy zatem o tym, co przewidzieliśmy dobrze, więc niespecjalnie nas zaskoczyło w mijającym roku („silne amerykańskie instytucje!”); co trochę gorzej, a wreszcie - co w ogóle nie mieściło się nam w głowie, a jednak się wydarzyło - na czele z wygraną Zohrana Mamdaniego oraz zerwaniem Donalda Trumpa i Marjorie Taylor Greene.

Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski

Zastanawiamy się też, co nas czeka w roku przyszłym - w polityce zagranicznej, ale głównie wewnętrznej. Rok 2026 to bowiem rok midtermów, wyborów w połowie kadencji Trumpa - czy Demokraci wezmą się w garść, czy dalej będą czekać na potknięcia przeciwników? Czy prezydent będzie dla Republikanów gwarantem sukcesu, czy pociągnie ich w dół? A do tego Złota Flota, Łuk Triumfalny i inne atrakcje.

Na koniec zaś: seria szybkich pytań i równie szybkich odpowiedzi, a także ważne ogłoszenie.

261. Joseph Smith, anioł Moroni i złote tablice. Historia mormonów, część 1
2025-12-27 07:00:00

Rozpoczynamy opowieść o największej rdzennie amerykańskiej religii, która z niewielkiej sekty przekształciła się w wielką, doskonale zorganizowaną, bogatą i wpływową instytucję; z czegoś, co było nie do pogodzenia z amerykańskimi ideałami, stało się czymś ultraamerykańskim, wręcz mainstreamowym, nawet jeśli wciąż trochę niezrozumiałym, osobliwym. Będziemy mówić, oczywiście, o mormonizmie, czyli - jak brzmi oficjalna nazwa - o Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Zaczniemy, rzecz jasna, od założyciela mormonizmu i jego pierwszego proroka, Josepha Smitha, który w 1827 roku miał wykopać tajemnicze złote tablice. Co się na nich znajdowało? w jaki sposób Smith je przetłumaczył? Kim byli Nefici, a kim Lamanici? Dlaczego zaginione plemię Izraela trafiło do Ameryki, a Jezus Chrystus nauczał Azteków? Gdzie mieszkali Adam i Ewa, gdzie znajdował się Syjon, a gdzie Warszawa? Czy wolno chrzcić zmarłych i mieć kilka, a nawet kilkadziesiąt żon? Opowiadamy o konflikcie demokracji i mormonizmu - wrogim stosunku Amerykanów do nowej religii, która z każdym kolejnym objawieniem Smitha stawała się bardziej kontrowersyjna, aż doprowadziła do linczu na samozwańczym proroku. I jak po zabójstwie Smitha w 1844 roku mormoni, pod nowym przywództwem, wybrali eksodus ze Stanów Zjednoczonych - wędrówkę przez pustynię w poszukiwaniu nowego domu - tylko po to, żeby po kilku latach Stany Zjednoczone ich dogoniły.

Rozpoczynamy opowieść o największej rdzennie amerykańskiej religii, która z niewielkiej sekty przekształciła się w wielką, doskonale zorganizowaną, bogatą i wpływową instytucję; z czegoś, co było nie do pogodzenia z amerykańskimi ideałami, stało się czymś ultraamerykańskim, wręcz mainstreamowym, nawet jeśli wciąż trochę niezrozumiałym, osobliwym. Będziemy mówić, oczywiście, o mormonizmie, czyli - jak brzmi oficjalna nazwa - o Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.

Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski

Zaczniemy, rzecz jasna, od założyciela mormonizmu i jego pierwszego proroka, Josepha Smitha, który w 1827 roku miał wykopać tajemnicze złote tablice. Co się na nich znajdowało? w jaki sposób Smith je przetłumaczył? Kim byli Nefici, a kim Lamanici? Dlaczego zaginione plemię Izraela trafiło do Ameryki, a Jezus Chrystus nauczał Azteków? Gdzie mieszkali Adam i Ewa, gdzie znajdował się Syjon, a gdzie Warszawa? Czy wolno chrzcić zmarłych i mieć kilka, a nawet kilkadziesiąt żon?

Opowiadamy o konflikcie demokracji i mormonizmu - wrogim stosunku Amerykanów do nowej religii, która z każdym kolejnym objawieniem Smitha stawała się bardziej kontrowersyjna, aż doprowadziła do linczu na samozwańczym proroku. I jak po zabójstwie Smitha w 1844 roku mormoni, pod nowym przywództwem, wybrali eksodus ze Stanów Zjednoczonych - wędrówkę przez pustynię w poszukiwaniu nowego domu - tylko po to, żeby po kilku latach Stany Zjednoczone ich dogoniły.

260. Targowisko próżności. Czy koalicja Trumpa zaczyna się kruszyć?
2025-12-20 07:00:00

Donald Trump zapowiadał w kampanii, że obniżka cen i kosztów życia będzie jego absolutnym priorytetem jako prezydenta, ale wyborcy mogą odnieść wrażenie, że w Białym Domu zajmuje się wszystkim innym: prywatnymi wendetami, wystrojem rezydencji, polityką zagraniczną, granicami okręgów wyborczych w Indianie, słowem: wszystkim, tylko nie „affordability”, wysokimi kosztami życia. Trzy czwarte Amerykanów uważa, że gospodarka ma się fatalnie, tylko jedna trzecia aprobuje sposób w jaki Trump prowadzi kraj ekonomicznie, ale sam prezydent wystawia sobie szóstkę z plusem - i przekonuje, że Ameryka przeżywa właśnie złoty wiek, giełda rośnie, „affordability” to słowo-ściema, a cały kryzys jest wymyślony przez Demokratów. Czy wmawianie Amerykanom, że nie czują tego, co czują - jak Joe Biden swego czasu - to najlepsza taktyka? Opowiadamy o kolejnych pęknięciach w trumpowskiej koalicji - po tym, jak Republikanie w Kongresie sprzeciwili się Trumpowi w sprawie akt Epsteina, teraz nieoczekiwany opór stawili Republikanie… z Indiany. Mimo próśb i gróźb prezydenta odrzucili plan wytyczenia nowych granic okręgów wyborczych, które (przynajmniej w teorii) dawałyby Republikanom w Izbie dwa dodatkowe mandaty. Dlaczego? Mówimy też o reakcjach na zachowanie Trumpa po śmierci reżysera Roba Reinera oraz o słynnym artykule w magazynie „Vanity Fair”, który nieoczekiwanie podminował morale w Białym Domu.

Donald Trump zapowiadał w kampanii, że obniżka cen i kosztów życia będzie jego absolutnym priorytetem jako prezydenta, ale wyborcy mogą odnieść wrażenie, że w Białym Domu zajmuje się wszystkim innym: prywatnymi wendetami, wystrojem rezydencji, polityką zagraniczną, granicami okręgów wyborczych w Indianie, słowem: wszystkim, tylko nie „affordability”, wysokimi kosztami życia. Trzy czwarte Amerykanów uważa, że gospodarka ma się fatalnie, tylko jedna trzecia aprobuje sposób w jaki Trump prowadzi kraj ekonomicznie, ale sam prezydent wystawia sobie szóstkę z plusem - i przekonuje, że Ameryka przeżywa właśnie złoty wiek, giełda rośnie, „affordability” to słowo-ściema, a cały kryzys jest wymyślony przez Demokratów. Czy wmawianie Amerykanom, że nie czują tego, co czują - jak Joe Biden swego czasu - to najlepsza taktyka?

Opowiadamy o kolejnych pęknięciach w trumpowskiej koalicji - po tym, jak Republikanie w Kongresie sprzeciwili się Trumpowi w sprawie akt Epsteina, teraz nieoczekiwany opór stawili Republikanie… z Indiany. Mimo próśb i gróźb prezydenta odrzucili plan wytyczenia nowych granic okręgów wyborczych, które (przynajmniej w teorii) dawałyby Republikanom w Izbie dwa dodatkowe mandaty. Dlaczego?

Mówimy też o reakcjach na zachowanie Trumpa po śmierci reżysera Roba Reinera oraz o słynnym artykule w magazynie „Vanity Fair”, który nieoczekiwanie podminował morale w Białym Domu.

259. Przeciwnicy, partnerzy i wasale, czyli nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego
2025-12-13 07:00:00

4 grudnia Biały Dom opublikował długo wyczekiwaną nową National Security Strategy, czyli Narodową Strategię Bezpieczeństwa. To podpisywany przez prezydenta, publicznie dostępny dokument pokazujący - w największym skrócie - jak nowa administracja widzi świat, czyli jak definiuje najważniejsze interesy Stanów Zjednoczonych w polityce zagranicznej i gdzie widzi największe zagrożenia. Nie jest to opasła publikacja - najnowsza liczy nieco ponad 30 stron. Nie należy więc oczekiwać, że zostanie w niej wymieniony każdy kraj (czy nawet każdy większy kraj) i każdy konflikt. To raczej przegląd spraw naprawdę kluczowych, ale przez to być może jeszcze ciekawszy. Czy zdaniem Waszyngtonu należy skupić się przede wszystkim na walce z terroryzmem mającym swoje źródło na Bliskim Wschodzie - jak było przez wiele lat po zamachach z 11 września? A może najistotniejsze jest wyzwanie, jakim dla globalnego przywództwa USA jest rosnąca potęga Rosji i Chin, jak było za czasów pierwszej administracji Donalda Trumpa i Joe’ego Bidena? Gdzie Biały Dom będzie szukał sojuszników i czego od nich wymaga? Gdzie Amerykanie chcą być zaangażowani, a jakie rejony nie mogą liczyć na specjalną uwagę? W obecnej Strategii możemy przeczytać wiele ciekawych rzeczy. Jest o tym, że najważniejsza jest narodowa suwerenność i prawo narodów do decydowania o sobie. No chyba że dotyczy to państw półkuli zachodniej, wówczas USA rezerwują sobie prawo do interwencji, ponieważ obszar ten uznają za swoją szczególną strefę wpływów. Jest o szczególnych o szczególnych relacjach z Europą, ale jest też o tym, że Europie obecnie grozi „cywilizacyjne unicestwienie”, czemu winna jest ⁦m.in⁩. Unia Europejska i na co USA nie mogą bezczynnie patrzeć. Chociaż to dokument dotyczący polityki zagranicznej, bardzo wiele w nim o chorej cywilizacji, liberalnych elitach, imigrantach i kulturowej zapaści. Posłuchajcie!

4 grudnia Biały Dom opublikował długo wyczekiwaną nową National Security Strategy, czyli Narodową Strategię Bezpieczeństwa. To podpisywany przez prezydenta, publicznie dostępny dokument pokazujący - w największym skrócie - jak nowa administracja widzi świat, czyli jak definiuje najważniejsze interesy Stanów Zjednoczonych w polityce zagranicznej i gdzie widzi największe zagrożenia.

Nie jest to opasła publikacja - najnowsza liczy nieco ponad 30 stron. Nie należy więc oczekiwać, że zostanie w niej wymieniony każdy kraj (czy nawet każdy większy kraj) i każdy konflikt. To raczej przegląd spraw naprawdę kluczowych, ale przez to być może jeszcze ciekawszy. Czy zdaniem Waszyngtonu należy skupić się przede wszystkim na walce z terroryzmem mającym swoje źródło na Bliskim Wschodzie - jak było przez wiele lat po zamachach z 11 września? A może najistotniejsze jest wyzwanie, jakim dla globalnego przywództwa USA jest rosnąca potęga Rosji i Chin, jak było za czasów pierwszej administracji Donalda Trumpa i Joe’ego Bidena? Gdzie Biały Dom będzie szukał sojuszników i czego od nich wymaga? Gdzie Amerykanie chcą być zaangażowani, a jakie rejony nie mogą liczyć na specjalną uwagę?

W obecnej Strategii możemy przeczytać wiele ciekawych rzeczy. Jest o tym, że najważniejsza jest narodowa suwerenność i prawo narodów do decydowania o sobie. No chyba że dotyczy to państw półkuli zachodniej, wówczas USA rezerwują sobie prawo do interwencji, ponieważ obszar ten uznają za swoją szczególną strefę wpływów. Jest o szczególnych o szczególnych relacjach z Europą, ale jest też o tym, że Europie obecnie grozi „cywilizacyjne unicestwienie”, czemu winna jest ⁦m.in⁩. Unia Europejska i na co USA nie mogą bezczynnie patrzeć. Chociaż to dokument dotyczący polityki zagranicznej, bardzo wiele w nim o chorej cywilizacji, liberalnych elitach, imigrantach i kulturowej zapaści.

Posłuchajcie!

258. Pan Witkoff jedzie do Moskwy, czyli amerykańska dyplomacja
2025-12-06 06:46:33

Witkoff - jeszcze w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa mało kto znał to nazwisko. Obecnie Steve Witkoff jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym, amerykańskim dyplomatą. Zaraz po zwycięskich wyborach w listopadzie 2024 roku Donald Trump ogłosił, że jego wieloletni przyjaciel zostanie specjalnym wysłannikiem ds. Bliskiego Wschodu. Obecnie ma także tytuł specjalnego wysłannika ds. misji pokojowych. Negocjował z premierem Izraela ws. zawieszenia broni w Gazie, próbował negocjować z Iranem, już 6-krotnie spotykał się w tym roku z Władimirem Putinem. Niedawno zrobiło się o nim jeszcze głośniej po publikacji 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy, który był wyjątkowo korzystny dla Rosji. Okazało się, że pracował nad nim ⁦m.in⁩. Witkoff z Kiryłem Dmitrjewem, specjalnym wysłannikiem Putina. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Wszystko to nie byłoby być może tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że najbliższy prezydentowi dyplomata nie ma… żadnego doświadczenia dyplomatycznego. Z Trumpem poznali się prawie 40 lat temu, obaj pracowali w branży nieruchomości, obaj są dziś miliarderami, obaj wywodzą się z Nowego Jorku, a następnie osiedli na Florydzie. Ich synowie wspólnie prowadzą firmę kryptowalutową - World Liberty Financial - gdzie Witkoff i Donald Trump funkcjonują w roli prezesów-seniorów. I tak się jakoś składa, że założone we wrześniu 2024 roku przedsiębiorstwo doskonale prosperuje, budząc ogromne zainteresowanie inwestorów między innymi z tych krajów, które często odwiedza Witkoff. Kim jest specjalny wysłannik prezydenta „od wszystkiego”? Dlaczego - choć za swoją pracę nie pobiera wynagrodzenia, a w podróże udaje się prywatnym odrzutowcem - amerykańskie media piszą o korupcji na szczytach władzy? I co kariera Steve’a Witkoffa mówi nam o zmianach w amerykańskiej polityce zagranicznej? Posłuchajcie!

Witkoff - jeszcze w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa mało kto znał to nazwisko. Obecnie Steve Witkoff jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym, amerykańskim dyplomatą. Zaraz po zwycięskich wyborach w listopadzie 2024 roku Donald Trump ogłosił, że jego wieloletni przyjaciel zostanie specjalnym wysłannikiem ds. Bliskiego Wschodu. Obecnie ma także tytuł specjalnego wysłannika ds. misji pokojowych. Negocjował z premierem Izraela ws. zawieszenia broni w Gazie, próbował negocjować z Iranem, już 6-krotnie spotykał się w tym roku z Władimirem Putinem. Niedawno zrobiło się o nim jeszcze głośniej po publikacji 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy, który był wyjątkowo korzystny dla Rosji. Okazało się, że pracował nad nim ⁦m.in⁩. Witkoff z Kiryłem Dmitrjewem, specjalnym wysłannikiem Putina.

Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski

Wszystko to nie byłoby być może tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że najbliższy prezydentowi dyplomata nie ma… żadnego doświadczenia dyplomatycznego. Z Trumpem poznali się prawie 40 lat temu, obaj pracowali w branży nieruchomości, obaj są dziś miliarderami, obaj wywodzą się z Nowego Jorku, a następnie osiedli na Florydzie. Ich synowie wspólnie prowadzą firmę kryptowalutową - World Liberty Financial - gdzie Witkoff i Donald Trump funkcjonują w roli prezesów-seniorów. I tak się jakoś składa, że założone we wrześniu 2024 roku przedsiębiorstwo doskonale prosperuje, budząc ogromne zainteresowanie inwestorów między innymi z tych krajów, które często odwiedza Witkoff.

Kim jest specjalny wysłannik prezydenta „od wszystkiego”? Dlaczego - choć za swoją pracę nie pobiera wynagrodzenia, a w podróże udaje się prywatnym odrzutowcem - amerykańskie media piszą o korupcji na szczytach władzy? I co kariera Steve’a Witkoffa mówi nam o zmianach w amerykańskiej polityce zagranicznej?

Posłuchajcie!

257. Czy to Dick Cheney dał nam Trumpa? Czyli Dick Cheney, część 2
2025-11-29 07:00:00

Wracamy z drugim i ostatnim odcinkiem poświęconym życiu Dicka Cheneya - najbardziej wpływowego wiceprezydenta w dziejach Stanów Zjednoczonych. Ostatnio pożegnaliśmy naszego bohatera na progu Białego Domu, do którego wszedł wraz z George’em W. Bushem w styczniu 2001 roku. Od samego początku rola Cheneya była szczególna - to on zajmował się kompletowaniem składu administracji, kierując zespołem odpowiadającym za płynne przejęcie władzy (transition team). Nie będzie zaskoczeniem, że niedoświadczonego prezydenta otoczył swoimi ludźmi na czele z Donaldem Rumsfeldem. Jeszcze przed wyborami umówił się z Bushem, że będzie miał prawo zająć się każdym tematem i brać udział w każdym procesie, który uzna za interesujący. Jego duże wpływy wzrosły jeszcze bardziej po atakach z 11 września. To Cheney dyrygował pierwszymi reakcjami państwa. To Cheney promował pogląd, że USA muszą odpowiedzieć z całą siłą, a terrorystów ścigać bez oglądania się na dotychczasowe przepisy, ponieważ mają do czynienia z nowym typem wroga. To Cheney był jednym z głównych zwolenników ataku na Irak, niezależnie od wszelkich wątpliwości z tym związanych. Czy żałował swoich decyzji? Czy widział ogromne koszty wojen na Bliskim Wschodzie i ich długofalowe konsekwencje? Czy występując pod koniec życia przeciwko Donaldowi Trumpowi dostrzegał jak swoimi decyzjami pomógł mu w drodze do prezydentury i przejęcia Partii Republikańskiej? Posłuchajcie!

Wracamy z drugim i ostatnim odcinkiem poświęconym życiu Dicka Cheneya - najbardziej wpływowego wiceprezydenta w dziejach Stanów Zjednoczonych. Ostatnio pożegnaliśmy naszego bohatera na progu Białego Domu, do którego wszedł wraz z George’em W. Bushem w styczniu 2001 roku. Od samego początku rola Cheneya była szczególna - to on zajmował się kompletowaniem składu administracji, kierując zespołem odpowiadającym za płynne przejęcie władzy (transition team).

Nie będzie zaskoczeniem, że niedoświadczonego prezydenta otoczył swoimi ludźmi na czele z Donaldem Rumsfeldem. Jeszcze przed wyborami umówił się z Bushem, że będzie miał prawo zająć się każdym tematem i brać udział w każdym procesie, który uzna za interesujący.

Jego duże wpływy wzrosły jeszcze bardziej po atakach z 11 września. To Cheney dyrygował pierwszymi reakcjami państwa. To Cheney promował pogląd, że USA muszą odpowiedzieć z całą siłą, a terrorystów ścigać bez oglądania się na dotychczasowe przepisy, ponieważ mają do czynienia z nowym typem wroga. To Cheney był jednym z głównych zwolenników ataku na Irak, niezależnie od wszelkich wątpliwości z tym związanych.

Czy żałował swoich decyzji? Czy widział ogromne koszty wojen na Bliskim Wschodzie i ich długofalowe konsekwencje? Czy występując pod koniec życia przeciwko Donaldowi Trumpowi dostrzegał jak swoimi decyzjami pomógł mu w drodze do prezydentury i przejęcia Partii Republikańskiej? Posłuchajcie!

256. Epstein, Trump, Bubba i inni. Czy sprawa Epsteina zatopi Trumpa?
2025-11-22 07:00:00

Najdłuższy shutdown rządu federalnego w historii dobiegł końca, kiedy grupa Demokratów skapitulowała i w zamian za niewielkie ustępstwa zagłosowała z Republikanami. Partia Republikańska nie nacieszyła się jednak tym sukcesem, bo oto znienacka Demokraci w Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów odtajnili trzy maile Jeffreya Epsteina dotyczące Donalda Trumpa. W odpowiedzi, żeby przykryć te trzy, Republikanie z tej samej komisji odtajnili 20 tysiące stron dokumentów Epsteina i tak oto sprawa Epsteina znowu wróciła na pierwsze strony gazet. Czy jednak, tak naprawdę, kiedykolwiek z nich zeszła? Opowiadamy o „sprawie Epsteina” i o tym, jak zachowuje się w tej sprawie Donald Trump – a zachowuje się przeróżnie: najpierw zapowiada „całą prawdę”, by potem przekonywać, że cała prawda już jest znana; próbuje blokować „discharge petition”, która nakazuje Departamentowi Sprawiedliwości ujawnienie dokumentów sprawy Epsteina, by potem oświadczyć, że nie ma nic przeciwko; zapewnia, że nie ma żadnej „afery”, by za chwilę przekonywać, że to gigantyczna afera, która zaszkodzi Demokatom - i nakazuje prokuratorce generalnej wszczęcie przeciw nim śledztwa. To, że przy okazji zraża do siebie kolejnych Republikanów - obrażając ich, oskarżając o zdradę, jak Marjorie Taylor Greene itd. - to jedno, ale czy właśnie nie dzieje się coś poważniejszego? Czy za sprawą afery Epsteina Partia Republikańska wydostaje się właśnie spod władzy Trumpa? A do tego to, na co wszyscy na pewno czekają - odnosimy się do sprawy słynnego już maila o „Donniem” i Bubbie”. Posłuchajcie!

Najdłuższy shutdown rządu federalnego w historii dobiegł końca, kiedy grupa Demokratów skapitulowała i w zamian za niewielkie ustępstwa zagłosowała z Republikanami. Partia Republikańska nie nacieszyła się jednak tym sukcesem, bo oto znienacka Demokraci w Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów odtajnili trzy maile Jeffreya Epsteina dotyczące Donalda Trumpa. W odpowiedzi, żeby przykryć te trzy, Republikanie z tej samej komisji odtajnili 20 tysiące stron dokumentów Epsteina i tak oto sprawa Epsteina znowu wróciła na pierwsze strony gazet. Czy jednak, tak naprawdę, kiedykolwiek z nich zeszła?

Opowiadamy o „sprawie Epsteina” i o tym, jak zachowuje się w tej sprawie Donald Trump – a zachowuje się przeróżnie: najpierw zapowiada „całą prawdę”, by potem przekonywać, że cała prawda już jest znana; próbuje blokować „discharge petition”, która nakazuje Departamentowi Sprawiedliwości ujawnienie dokumentów sprawy Epsteina, by potem oświadczyć, że nie ma nic przeciwko; zapewnia, że nie ma żadnej „afery”, by za chwilę przekonywać, że to gigantyczna afera, która zaszkodzi Demokatom - i nakazuje prokuratorce generalnej wszczęcie przeciw nim śledztwa.

To, że przy okazji zraża do siebie kolejnych Republikanów - obrażając ich, oskarżając o zdradę, jak Marjorie Taylor Greene itd. - to jedno, ale czy właśnie nie dzieje się coś poważniejszego? Czy za sprawą afery Epsteina Partia Republikańska wydostaje się właśnie spod władzy Trumpa?

A do tego to, na co wszyscy na pewno czekają - odnosimy się do sprawy słynnego już maila o „Donniem” i Bubbie”. Posłuchajcie!

255. „What about Dick?”, czyli Dick Cheney, część 1
2025-11-15 07:00:00

3 listopada, w wieku 84 lat, zmarł Dick Cheney. Większość z nas kojarzy go jako wiceprezydenta u boku George’a W. Busha, głównego architekta całej tzw. „wojny z terrorem”, człowieka, który kłamstwami doprowadził do inwazji na Irak, a zatem pośrednio odpowiedzialnego za tysiące ofiar tej wojny; człowieka, który w imię bezpieczeństwa narodowego gotów był na wszystko, w tym podsłuchiwanie i tortury; człowieka, który doprowadził do zrujnowania reputacji USA na arenie międzynarodowej. Historia Dicka Cheneya jest jednak znacznie dłuższa - pierwsze szlify zdobywał bowiem już w Białym Domu Richarda Nixona i Geralda Forda w latach 70. XX wieku. W pierwszym z dwóch odcinków o życiu i czasach Cheneya chcemy opowiedzieć o drodze, która doprowadziła go z Casper w Wyoming do Waszyngtonu; o tym, jak z niewylewającego za kołnierz przegrywa stał się najmłodszym szefem sztabu Białego Domu w historii. O relacji Cheneya z najważniejszym człowiekiem w jego karierze - Donaldem Rumsfeldem; o ich wspólnych intrygach, „halloweenowej masakrze”, ambicjach prezydenckich. O karierze Cheneya w Kongresie, która mogła z niego uczynić republikańskiego spikera Izby Reprezentantów, ale przerwał ją nieoczekiwany awans - na sekretarza obrony. O tym w jaki sposób z człowieka, który miał znaleźć Bushowi juniorowi wiceprezydenta, sam tym wiceprezydentem został. Karierę Cheneya można podsumować pytaniem, które towarzyszyło mu całe życie: „What about Dick?”, „A może Rychu?”. Posłuchajcie o człowieku, który zawsze lepiej czuł się na tylnym siedzeniu i który wielokrotnie okazywał się najlepszym drugim wyborem: o niepozornym Dicku, który pod aurą umiarkowanego lojalisty zawsze skrywał gigantyczną ambicję.

3 listopada, w wieku 84 lat, zmarł Dick Cheney. Większość z nas kojarzy go jako wiceprezydenta u boku George’a W. Busha, głównego architekta całej tzw. „wojny z terrorem”, człowieka, który kłamstwami doprowadził do inwazji na Irak, a zatem pośrednio odpowiedzialnego za tysiące ofiar tej wojny; człowieka, który w imię bezpieczeństwa narodowego gotów był na wszystko, w tym podsłuchiwanie i tortury; człowieka, który doprowadził do zrujnowania reputacji USA na arenie międzynarodowej.

Historia Dicka Cheneya jest jednak znacznie dłuższa - pierwsze szlify zdobywał bowiem już w Białym Domu Richarda Nixona i Geralda Forda w latach 70. XX wieku. W pierwszym z dwóch odcinków o życiu i czasach Cheneya chcemy opowiedzieć o drodze, która doprowadziła go z Casper w Wyoming do Waszyngtonu; o tym, jak z niewylewającego za kołnierz przegrywa stał się najmłodszym szefem sztabu Białego Domu w historii. O relacji Cheneya z najważniejszym człowiekiem w jego karierze - Donaldem Rumsfeldem; o ich wspólnych intrygach, „halloweenowej masakrze”, ambicjach prezydenckich. O karierze Cheneya w Kongresie, która mogła z niego uczynić republikańskiego spikera Izby Reprezentantów, ale przerwał ją nieoczekiwany awans - na sekretarza obrony. O tym w jaki sposób z człowieka, który miał znaleźć Bushowi juniorowi wiceprezydenta, sam tym wiceprezydentem został.

Karierę Cheneya można podsumować pytaniem, które towarzyszyło mu całe życie: „What about Dick?”, „A może Rychu?”. Posłuchajcie o człowieku, który zawsze lepiej czuł się na tylnym siedzeniu i który wielokrotnie okazywał się najlepszym drugim wyborem: o niepozornym Dicku, który pod aurą umiarkowanego lojalisty zawsze skrywał gigantyczną ambicję.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie