Radio Naukowe

Radio Naukowe to podcast naukowy tworzony przez dziennikarkę Karolinę Głowacką. Tu na pierwszym planie są naukowczynie i naukowcy. Opowiadają - fenomenalnie! - o swoich dziedzinach wiedzy, aktualnych badaniach i wyzwaniach na przyszłość. Rozmawiamy nie tylko o tym CO wiemy, ale też SKĄD to wiemy. || radionaukowe.pl || https://patronite.pl/radionaukowe

Kategorie:
Edukacja Nauka

Odcinki od najnowszych:

#122 Sztuczna inteligencja - jak działają sieci neuronowe i uczenie maszynowe? | prof. Piotr Szczuko
2022-11-24 08:00:02

Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/ Podcast rozwija się dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe *** - Rzeczywiście, wszystko zaczęło się od matematycznej definicji tego, jak działa komórka neuronowa – mówi prof. Piotr Szczuko z Politechniki Gdańskiej, gdy pytam go, czy sztuczna inteligencja wzorowana jest na ludzkim mózgu. – Neuron możemy sobie wyobrazić jako pewien biologiczny element, który przyjmuje informacje w postaci impulsów nerwowych, prądów i następnie wypuszcza z siebie jakąś informację. Jak pomyślimy o tym w znaczeniu informatycznym, elektronicznym, to widać, że możemy zasymulować działanie takiej komórki – wyjaśnia. - Sztuczne sieci neuronowe są składane z małych elementów, łączone w bardzo duże sieci, gdzie takich elementów mogą być nawet miliardy, uczone w odpowiedni sposób. I następnie realizują różne skomplikowane zadania, podobnie jak nasz mózg. – dodaje. Choć sam prof. Szczuko unika pojęcia „sztuczna inteligencja”. - To nie jest inteligencja, tylko to jest bardzo sprawne przeprowadzanie różnych skomplikowanych obliczeń – podkreśla. Woli mówić po prostu algorytmy. Co ciekawe, podstawowa idea jest bardzo prosta. Można taką „sztuczną komórkę” stworzyć na kartce papieru. - Obliczenia związane z działaniem jednej takiej sztucznej komórki, są bardzo proste. To jest wykonanie kilku operacji mnożenia, dodawania, a następnie sprawdzenia, czy wynik jest większy, czy mniejszy od jakiejś wartości progowej. Cała siła tkwi w tym, że takich zadań jest tam miliony i dopiero z ich współdziałania wynika interesujący rezultat – mówi prof. Szczuko. W podcaście wyjaśniamy te wszystkie krążące w przestrzeni pojęcia, jak sieci neuronowe, uczenie maszynowe (machine learning), uczenie głębokie (deep learning). Rozważamy, do czego może być zdolna sztuczna inteligencja, a co jest raczej poza jej zasięgiem. Na pewno może być niezłą artystką. Na przykład jest autorką ilustracji, która towarzyszy temu odcinkowi. Powstała tu: https://www.midjourney.com/ Audycję z prof. Szczuko nagrałam w Gdańsku w ramach podróży Radia Naukowego. Podróże są możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe . Bardzo dziękuję! Mamy kolejne plany rozwoju, jeśli chcesz w nich pomóc – zachęcam do wpłat w dowolnej kwocie
Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/
Podcast rozwija się dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe
***
- Rzeczywiście, wszystko zaczęło się od matematycznej definicji tego, jak działa komórka neuronowa – mówi prof. Piotr Szczuko z Politechniki Gdańskiej, gdy pytam go, czy sztuczna inteligencja wzorowana jest na ludzkim mózgu. – Neuron możemy sobie wyobrazić jako pewien biologiczny element, który przyjmuje informacje w postaci impulsów nerwowych, prądów i następnie wypuszcza z siebie jakąś informację. Jak pomyślimy o tym w znaczeniu informatycznym, elektronicznym, to widać, że możemy zasymulować działanie takiej komórki – wyjaśnia.

- Sztuczne sieci neuronowe są składane z małych elementów, łączone w bardzo duże sieci, gdzie takich elementów mogą być nawet miliardy, uczone w odpowiedni sposób. I następnie realizują różne skomplikowane zadania, podobnie jak nasz mózg. – dodaje. Choć sam prof. Szczuko unika pojęcia „sztuczna inteligencja”. - To nie jest inteligencja, tylko to jest bardzo sprawne przeprowadzanie różnych skomplikowanych obliczeń – podkreśla. Woli mówić po prostu algorytmy.

Co ciekawe, podstawowa idea jest bardzo prosta. Można taką „sztuczną komórkę” stworzyć na kartce papieru. - Obliczenia związane z działaniem jednej takiej sztucznej komórki, są bardzo proste. To jest wykonanie kilku operacji mnożenia, dodawania, a następnie sprawdzenia, czy wynik jest większy, czy mniejszy od jakiejś wartości progowej. Cała siła tkwi w tym, że takich zadań jest tam miliony i dopiero z ich współdziałania wynika interesujący rezultat – mówi prof. Szczuko.

W podcaście wyjaśniamy te wszystkie krążące w przestrzeni pojęcia, jak sieci neuronowe, uczenie maszynowe (machine learning), uczenie głębokie (deep learning). Rozważamy, do czego może być zdolna sztuczna inteligencja, a co jest raczej poza jej zasięgiem.
Na pewno może być niezłą artystką. Na przykład jest autorką ilustracji, która towarzyszy temu odcinkowi. Powstała tu: https://www.midjourney.com/

Audycję z prof. Szczuko nagrałam w Gdańsku w ramach podróży Radia Naukowego. Podróże są możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe. Bardzo dziękuję! Mamy kolejne plany rozwoju, jeśli chcesz w nich pomóc – zachęcam do wpłat w dowolnej kwocie

#121 Ślady zbrodni – co potrafi współczesna kryminalistyka? | dr Magdalena Kasprzak
2022-11-17 08:00:02

Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/ Podcast powstaje dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe *** Technicy są w stanie zabezpieczyć na miejscu zbrodni nawet ślady zapachowe. – Korzysta się z tzw. podkładów chłonnych, które zbierają cząsteczki, które znajdują się w powietrzu i one są w stanie utrwalić zapach. To w takim dużym uproszczeniu – opowiada w Radiu Naukowym dr Magdalena Kasprzak z Zakład Kryminalistyki i Prawa Dowodowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Z panią doktor rozmawiamy o współczesnej kryminalistyce, która prowadzi nieustanny wyścig z przestępcami. Dr Kasprzak zajmuje się szczególnie zagadnieniem kłamstwa, wykorzystywania wariografu w systemie prawnym. Na moje pytanie, czy sama potrafi oszukać wariograf, odpowiada zdecydowanie: - Nie ma czegoś takiego. Potocznie rzeczywiście się tak mówi, ale proszę pamiętać o tym, że wariograf to jest rejestrator. Tam jest m.in. rękaw do mierzenia ciśnienia, czyli ciśnieniomierz. Jak chciałaby pani oszukać ciśnieniomierz? – tłumaczy. Gdy zaś badany chce w jakiś sposób zaburzyć wyniki badania stosując różne rzekomo skuteczne techniki, jak np. zadawanie sobie bólu, zakłócenia będą widoczne na wykresach. - To już lepiej w ogóle się nie godzić na badanie, bo tego typu opinia jasno wskazuje, że ktoś miał coś do ukrycia – podkreśla badaczka. Dyskutujemy również o tym, czy popkultura powinna opowiadać o seryjnych mordercach. I tu, ciekawa uwaga, na boku: dość powszechnie mówi się o seryjnych mordercach. Ale nie o tych, zza wschodniej granicy. - Oni są przede wszystkim chyba bardziej brutalni niż ci amerykańscy – ocenia dr Kasprzak. Polecam całą rozmowę! Odcinek został nagrany w Gdańsku, w ramach podróży Radia Naukowego. Podróże są możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe . Dziękuję!
Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/
Podcast powstaje dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe
***
Technicy są w stanie zabezpieczyć na miejscu zbrodni nawet ślady zapachowe. – Korzysta się z tzw. podkładów chłonnych, które zbierają cząsteczki, które znajdują się w powietrzu i one są w stanie utrwalić zapach. To w takim dużym uproszczeniu – opowiada w Radiu Naukowym dr Magdalena Kasprzak z Zakład Kryminalistyki i Prawa Dowodowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Z panią doktor rozmawiamy o współczesnej kryminalistyce, która prowadzi nieustanny wyścig z przestępcami.

Dr Kasprzak zajmuje się szczególnie zagadnieniem kłamstwa, wykorzystywania wariografu w systemie prawnym. Na moje pytanie, czy sama potrafi oszukać wariograf, odpowiada zdecydowanie: - Nie ma czegoś takiego. Potocznie rzeczywiście się tak mówi, ale proszę pamiętać o tym, że wariograf to jest rejestrator. Tam jest m.in. rękaw do mierzenia ciśnienia, czyli ciśnieniomierz. Jak chciałaby pani oszukać ciśnieniomierz? – tłumaczy. Gdy zaś badany chce w jakiś sposób zaburzyć wyniki badania stosując różne rzekomo skuteczne techniki, jak np. zadawanie sobie bólu, zakłócenia będą widoczne na wykresach. - To już lepiej w ogóle się nie godzić na badanie, bo tego typu opinia jasno wskazuje, że ktoś miał coś do ukrycia – podkreśla badaczka.

Dyskutujemy również o tym, czy popkultura powinna opowiadać o seryjnych mordercach. I tu, ciekawa uwaga, na boku: dość powszechnie mówi się o seryjnych mordercach. Ale nie o tych, zza wschodniej granicy. - Oni są przede wszystkim chyba bardziej brutalni niż ci amerykańscy – ocenia dr Kasprzak.
Polecam całą rozmowę!

Odcinek został nagrany w Gdańsku, w ramach podróży Radia Naukowego. Podróże są możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe. Dziękuję!

#120 I wojna światowa - nędzny początek nowej Europy | prof. Maciej Górny
2022-11-10 08:00:02

Podcast został nagrany w studio Radia Naukowego, które powstało dzięki wsparciu na patronite.pl/radionaukowe *** - Sytuacja wojenna nie urywa się z dnia na dzień – mówi w Radiu Naukowym prof. Maciej Górny z Instytutu Historii PAN. - Dla gospodarek, życia codziennego ludzi, dla aprowizacji, to nie jest fundamentalna zmiana. To nie jest tak, że przechodzimy z trybu wojennego na pokojowy i szynka jest w sklepie – podkreśla. Co więcej, po rozejmie kończącym I wojnę światową zaraz zaczynają się kolejne wojny i trwają kilka lat. Sama wojna, która okazała się być Wielką, miała być krótka. - W związku z tym uważano, że wszystko jedno kogo się do wojska powoła, bo on i tak szybko wróci. Na front w pierwszych miesiącach trafia dużo fachowców, a wtedy straty w walkach są największe. W efekcie w 1914 i 1915 roku mamy załamanie produkcji i wydajności pracy – opowiada historyk. To wszystko powoduje problemy z dostępem do podstawowych produktów przemysłowych, a także żywności. Brakuje rąk do pracy, nawozów, niszczone są uprawy na terenach objętych walkami. Wojna kosztuje gigantyczne pieniądze, państwa były zadłużone. A życie jakoś musi toczyć się dalej. W jakich warunkach? O tym rozmawiamy w podcaście. Podobnie jak o szczególnie trudnej sytuacji weteranów w II Rzeczpospolitej i innych krajach uzyskujących niepodległość. - Weterani I wojny są ważnym aktorem we Francji, w Niemczech, w Rumunii. W Polsce czy w Czechosłowacji to jest margines życia publicznego. Tutaj liczą się weterani walk o niepodległość. Żołnierz dopiero jeśli załapał się na służbę w wojsku polskim to dotyka go splendor prestiż, czy apanaże – zauważa prof. Górny. Niemniej państwo wydawało poważne środki na rehabilitację inwalidów wojennych. – Nie są pozostawieni całkiem sami sobie, ale takie mają wrażenie – dodaje. W podcaście rozmawiamy też o zmianach społecznych, konfliktach międzypokoleniowych (między feministkami!), atakach na siedzących w kawiarniach, dziesiątkach tysięcy bezrobotnych kolejarzy, o tym jak Europę było stać tak szybko na nową wielką wojnę. A także o tym, że data 11 listopada jako Święto Niepodległości została wybrana zupełnie arbitralnie i moglibyśmy świętować w czerwcu. Źródła, z których korzystałam szykując się do audycji: Włodzimierz Borodziej, Maciej Górny „Nasza wojna” Andrzej Chwalba „Samobójstwo Europy” Pomocnik Historyczny POLITYKI: Wielka wojna Polecam również książkę prof. Górnego o tym, czy nasza niepodległość była wyjątkowa: Maciej Górny, „Polska bez cudów. Mitologia dla dorosłych”
Podcast został nagrany w studio Radia Naukowego, które powstało dzięki wsparciu na patronite.pl/radionaukowe
***
- Sytuacja wojenna nie urywa się z dnia na dzień – mówi w Radiu Naukowym prof. Maciej Górny z Instytutu Historii PAN. - Dla gospodarek, życia codziennego ludzi, dla aprowizacji, to nie jest fundamentalna zmiana. To nie jest tak, że przechodzimy z trybu wojennego na pokojowy i szynka jest w sklepie – podkreśla. Co więcej, po rozejmie kończącym I wojnę światową zaraz zaczynają się kolejne wojny i trwają kilka lat.

Sama wojna, która okazała się być Wielką, miała być krótka. - W związku z tym uważano, że wszystko jedno kogo się do wojska powoła, bo on i tak szybko wróci. Na front w pierwszych miesiącach trafia dużo fachowców, a wtedy straty w walkach są największe. W efekcie w 1914 i 1915 roku mamy załamanie produkcji i wydajności pracy – opowiada historyk.

To wszystko powoduje problemy z dostępem do podstawowych produktów przemysłowych, a także żywności. Brakuje rąk do pracy, nawozów, niszczone są uprawy na terenach objętych walkami. Wojna kosztuje gigantyczne pieniądze, państwa były zadłużone. A życie jakoś musi toczyć się dalej. W jakich warunkach? O tym rozmawiamy w podcaście.

Podobnie jak o szczególnie trudnej sytuacji weteranów w II Rzeczpospolitej i innych krajach uzyskujących niepodległość. - Weterani I wojny są ważnym aktorem we Francji, w Niemczech, w Rumunii. W Polsce czy w Czechosłowacji to jest margines życia publicznego. Tutaj liczą się weterani walk o niepodległość. Żołnierz dopiero jeśli załapał się na służbę w wojsku polskim to dotyka go splendor prestiż, czy apanaże – zauważa prof. Górny. Niemniej państwo wydawało poważne środki na rehabilitację inwalidów wojennych. – Nie są pozostawieni całkiem sami sobie, ale takie mają wrażenie – dodaje.

W podcaście rozmawiamy też o zmianach społecznych, konfliktach międzypokoleniowych (między feministkami!), atakach na siedzących w kawiarniach, dziesiątkach tysięcy bezrobotnych kolejarzy, o tym jak Europę było stać tak szybko na nową wielką wojnę.

A także o tym, że data 11 listopada jako Święto Niepodległości została wybrana zupełnie arbitralnie i moglibyśmy świętować w czerwcu.

Źródła, z których korzystałam szykując się do audycji:

Włodzimierz Borodziej, Maciej Górny „Nasza wojna”
Andrzej Chwalba „Samobójstwo Europy”
Pomocnik Historyczny POLITYKI: Wielka wojna

Polecam również książkę prof. Górnego o tym, czy nasza niepodległość była wyjątkowa: Maciej Górny, „Polska bez cudów. Mitologia dla dorosłych”

#119 Archeologia podwodna – jak wydobyć zabytki z morskiego dna? | dr Krzysztof Kurzyk
2022-11-03 08:00:02

Pełna transkrypcja na radionaukowe.pl Podcast działa dzięki patronite.pl/radionaukowe *** Na grafice okładkowej dr Krzysztof Kurzyk nurkujący na wraku "Leopold". fot. R. Domżał. *** Bałtyk jest wdzięcznym morzem do zachowywania się drewnianych wraków. W Morzu Śródziemnym jest z tym gorzej. – Tam dużym problemem jest świdrak okrętowiec – mówi w Radiu Naukowym dr Krzysztof Kurzyk, Kierownik Działu Badań Podwodnych w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Świdrak zjada drewniane konstrukcje. W Bałtyku, poza pojedynczymi przypadkami w duńskich cieśninach, w zasadzie go nie ma. - U nas w Bałtyku na szczęście przez to, że jest ciemno, zimno i jest małe zasolenie a na dnie panują często beztlenowe warunki, to te wraki bardzo dobrze się zachowują. Szczególnie organiczne zabytki, czyli właśnie drewno czy skóra – opowiada. Ale także na przykład masło. Taki wielki słój z wiekowym masłem można zobaczyć na wystawie „Do DNA. 50 lat archeologicznych badań podwodnych”. Z kolei w sąsiedniej ekspozycji „Truso. Legenda Bałtyku” gwiazdą jest tysiącletni wrak łodzi bojowej. W pierwszej części podcastu dr Kurzyk oprowadza mnie po obu wystawach. Praca archeologa bywa trudna. – Czasami obiekt jest przysypany. Wtedy nurek archeolog musi wzbudzić osad i w efekcie siedzi w chmurze mułu. W skrajnej wersji jest tak, że pływa się po prostu po ciemku, jak w ciemnym pokoju i szuka się rękami zabytku w dnie – opowiada. Bywa, że jest dość chłodno, bo nurkuje się również w styczniu, kiedy z kolei sprzyja widoczność. W podcaście dużo rozmawiamy o technicznych rozwiązaniach pozwalających na pracę pod wodą, o niuansach potrzebnych do analizowania kolejnych odkryć. A kiedy archeolog podwodny idzie na emeryturę? Różnie to bywa! - Nasz kolega Zbyszek nadal nurkuje, ma już siedemdziesiąt lat na karku i jest w świetnej formie, więc możliwości są. Nie wiem, czy ja dotrwam do tego momentu, bo jestem trochę młodszej daty, więc nie wiem, czy jestem z tak dobrych materiałów – uśmiecha się dr Kurzyk. Wystawa "Do DNA. 50 lat archeologicznych badań podwodnych Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku" jest otwarta do końca 2022, a „Truso. Legenda Bałtyku” potrwa do końca 2023. Obie są dostępne w oddziale Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku na Ołowiance. Zachęcam! Muzyka, którą słyszeliście na początku podcastu została wykonana na wspomnianym XVIII-wiecznego fletu odkrytego na dnie Bałtyku. Gra wybitna polską kompozytorkę i multiflecistka Maja Miro-Wiśniewska. Tutaj całość: https://www.youtube.com/watch?v=xJwx5ubptpg Zdjęcia z wystawy na radionaukowe.pl Dużo materiałów foto/wideo również na Instagramie RN w zapisanych relacjach.
Pełna transkrypcja na radionaukowe.pl
Podcast działa dzięki patronite.pl/radionaukowe
***
Na grafice okładkowej dr Krzysztof Kurzyk nurkujący na wraku "Leopold". fot. R. Domżał.
***
Bałtyk jest wdzięcznym morzem do zachowywania się drewnianych wraków. W Morzu Śródziemnym jest z tym gorzej. – Tam dużym problemem jest świdrak okrętowiec – mówi w Radiu Naukowym dr Krzysztof Kurzyk, Kierownik Działu Badań Podwodnych w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Świdrak zjada drewniane konstrukcje. W Bałtyku, poza pojedynczymi przypadkami w duńskich cieśninach, w zasadzie go nie ma.

- U nas w Bałtyku na szczęście przez to, że jest ciemno, zimno i jest małe zasolenie a na dnie panują często beztlenowe warunki, to te wraki bardzo dobrze się zachowują. Szczególnie organiczne zabytki, czyli właśnie drewno czy skóra – opowiada. Ale także na przykład masło. Taki wielki słój z wiekowym masłem można zobaczyć na wystawie „Do DNA. 50 lat archeologicznych badań podwodnych”. Z kolei w sąsiedniej ekspozycji „Truso. Legenda Bałtyku” gwiazdą jest tysiącletni wrak łodzi bojowej. W pierwszej części podcastu dr Kurzyk oprowadza mnie po obu wystawach.

Praca archeologa bywa trudna. – Czasami obiekt jest przysypany. Wtedy nurek archeolog musi wzbudzić osad i w efekcie siedzi w chmurze mułu. W skrajnej wersji jest tak, że pływa się po prostu po ciemku, jak w ciemnym pokoju i szuka się rękami zabytku w dnie – opowiada. Bywa, że jest dość chłodno, bo nurkuje się również w styczniu, kiedy z kolei sprzyja widoczność.

W podcaście dużo rozmawiamy o technicznych rozwiązaniach pozwalających na pracę pod wodą, o niuansach potrzebnych do analizowania kolejnych odkryć. A kiedy archeolog podwodny idzie na emeryturę? Różnie to bywa! - Nasz kolega Zbyszek nadal nurkuje, ma już siedemdziesiąt lat na karku i jest w świetnej formie, więc możliwości są. Nie wiem, czy ja dotrwam do tego momentu, bo jestem trochę młodszej daty, więc nie wiem, czy jestem z tak dobrych materiałów – uśmiecha się dr Kurzyk.

Wystawa "Do DNA. 50 lat archeologicznych badań podwodnych Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku" jest otwarta do końca 2022, a „Truso. Legenda Bałtyku” potrwa do końca 2023. Obie są dostępne w oddziale Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku na Ołowiance. Zachęcam!

Muzyka, którą słyszeliście na początku podcastu została wykonana na wspomnianym XVIII-wiecznego fletu odkrytego na dnie Bałtyku. Gra wybitna polską kompozytorkę i multiflecistka Maja Miro-Wiśniewska. Tutaj całość: https://www.youtube.com/watch?v=xJwx5ubptpg

Zdjęcia z wystawy na radionaukowe.pl

Dużo materiałów foto/wideo również na Instagramie RN w zapisanych relacjach.

#118 Potęga ewolucji - jak ssakom i gadom udało się wrócić do mórz? | dr Daniel Tyborowski
2022-10-27 08:00:03

Pełna transkrypcja dostępna na radionaukowe.pl *** - Według naszej wiedzy kręgowce wyszły z wody na ląd raz. Ale powracały do tego morza wielokrotnie - mówi w Radiu Naukowym dr Daniel Tyborowski paleontolog, specjalista od gadów morskich i autor kanału „Daniel Tyborowski – Historia Naturalna”. - Pierwszymi ssakami, które opanowały środowisko morskie, były walenie – dodaje. Ale zanim niektóre ssaki „postanowiły” zejść z powrotem do wody, głębiny były opanowane przez morskie gady. – One rozpoczęły czas swojej prosperity już na początku triasu, około 240 milionów lat temu, a ostatnie gady morskie (chociaż oczywiście do dzisiaj mamy trochę żółwi morskich, legwanów, ale to jest dużo późniejsza historia, bliższa naszym czasom) wymarły z końcem ery gadów, czyli ery mezozoicznej, 66 milionów lat temu – wyjaśnia naukowiec. A kiedy zniknęły wielkie morskie gady, pojawiła się kusząca nisza ekologiczna, w którą weszły właśnie ssaki. Ewolucyjne mechanizmy przystosowywania się do wodnych warunków zaowocowały bardzo podobnymi rozwiązaniami. – Ewolucja konwergentna, czyli zbieżna, to taka która prowadzi do tego, że bliżej niespokrewnione ze sobą organizmy przyjmują podobne kształty – mówi dr Tyborowski. – W podręcznikach zawsze mamy takie zestawienie: ichtiozaur, delfin i rekin. Każde z tych zwierząt należy do innej grupy. Jedno jest gadem, drugie ssakiem, trzecie rybą, ale morfologicznie mniej więcej wyglądają tak samo – wyjaśnia. Zresztą, zejście zwierząt z powrotem do mórz jest ciekawe, bo pokazuje, jak działa ewolucja. - Bardzo często, kiedy się słyszy np. od kreacjonistów: „Proszę pokazać dowody na ewolucję, ale dzisiaj, żeby ewolucja zachodziła dzisiaj”. No to mamy hipopotamy, które są świetnym przykładem tego procesu [jako żyjące w dużym stopniu w wodzie – KG]. Mamy ssaki płetwonogie, które są takimi zwierzętami półwodnymi, a nawet mamy niedźwiedzie polarne, które między palcami mają błonę pławną. Zresztą stąd nazwa łacińska niedźwiedzia polarnego – Ursus maritimus, czyli niedźwiedź morski – wylicza dr Tyborowski. W podcaście rozmawiamy też o tym, jakim cudem dr Tyborowski jest w stanie zapamiętać tyle nazw gatunkowych i podziałów taksonomicznych, jakie cechy typowo ssacze pozostały u gatunków podwodnych i dlaczego nie wykształciły skrzeli. Bardzo polecam! Zajrzyjcie na kanał Daniela! https://www.youtube.com/channel/UCqx7aJuNqoOMFPeL2D0LuDA *** Rozwój Radia Naukowego, podróże, własne studio, transkrypcja odcinków, regularność pojawiania się odcinków = to wszystko jest możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe Podoba Ci się to co robię? Dorzuć się, choćby symbolicznie. Dziękuję i zachęcam!
Pełna transkrypcja dostępna na radionaukowe.pl
***
- Według naszej wiedzy kręgowce wyszły z wody na ląd raz. Ale powracały do tego morza wielokrotnie - mówi w Radiu Naukowym dr Daniel Tyborowski paleontolog, specjalista od gadów morskich i autor kanału „Daniel Tyborowski – Historia Naturalna”. - Pierwszymi ssakami, które opanowały środowisko morskie, były walenie – dodaje.

Ale zanim niektóre ssaki „postanowiły” zejść z powrotem do wody, głębiny były opanowane przez morskie gady. – One rozpoczęły czas swojej prosperity już na początku triasu, około 240 milionów lat temu, a ostatnie gady morskie (chociaż oczywiście do dzisiaj mamy trochę żółwi morskich, legwanów, ale to jest dużo późniejsza historia, bliższa naszym czasom) wymarły z końcem ery gadów, czyli ery mezozoicznej, 66 milionów lat temu – wyjaśnia naukowiec. A kiedy zniknęły wielkie morskie gady, pojawiła się kusząca nisza ekologiczna, w którą weszły właśnie ssaki.

Ewolucyjne mechanizmy przystosowywania się do wodnych warunków zaowocowały bardzo podobnymi rozwiązaniami. – Ewolucja konwergentna, czyli zbieżna, to taka która prowadzi do tego, że bliżej niespokrewnione ze sobą organizmy przyjmują podobne kształty – mówi dr Tyborowski. – W podręcznikach zawsze mamy takie zestawienie: ichtiozaur, delfin i rekin. Każde z tych zwierząt należy do innej grupy. Jedno jest gadem, drugie ssakiem, trzecie rybą, ale morfologicznie mniej więcej wyglądają tak samo – wyjaśnia.

Zresztą, zejście zwierząt z powrotem do mórz jest ciekawe, bo pokazuje, jak działa ewolucja. - Bardzo często, kiedy się słyszy np. od kreacjonistów: „Proszę pokazać dowody na ewolucję, ale dzisiaj, żeby ewolucja zachodziła dzisiaj”. No to mamy hipopotamy, które są świetnym przykładem tego procesu [jako żyjące w dużym stopniu w wodzie – KG]. Mamy ssaki płetwonogie, które są takimi zwierzętami półwodnymi, a nawet mamy niedźwiedzie polarne, które między palcami mają błonę pławną. Zresztą stąd nazwa łacińska niedźwiedzia polarnego – Ursus maritimus, czyli niedźwiedź morski – wylicza dr Tyborowski.

W podcaście rozmawiamy też o tym, jakim cudem dr Tyborowski jest w stanie zapamiętać tyle nazw gatunkowych i podziałów taksonomicznych, jakie cechy typowo ssacze pozostały u gatunków podwodnych i dlaczego nie wykształciły skrzeli. Bardzo polecam!

Zajrzyjcie na kanał Daniela!
https://www.youtube.com/channel/UCqx7aJuNqoOMFPeL2D0LuDA

***
Rozwój Radia Naukowego, podróże, własne studio, transkrypcja odcinków, regularność pojawiania się odcinków = to wszystko jest możliwe dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe
Podoba Ci się to co robię? Dorzuć się, choćby symbolicznie. Dziękuję i zachęcam!

#117 Powrót człowieka na Księżyc – czym ryzykują współcześni astronauci? | dr Anna Fogtman
2022-10-20 08:00:02

Pełna transkrypcja dostępna na radionaukowe.pl *** Misja Artemis ma doprowadzić do ponownego stanięcia człowieka na Księżycu. Z kolei stacja Gateway krążąca w przyszłości wokół satelity naszej planety będzie działać podobnie jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Astronauci i astronautki będą tam mieszkać i prowadzić badania. Gateway ma być też stacją przesiadkową do dalszych podróży kosmicznych. Dr Anna Fogtman również chciała polecieć w kosmos. Przeszła pierwszy etap niedawnej rekrutacji w Europejskiej Agencji Kosmicznej, co udało się raptem 7% kandydatów i kandydatek. – Widok musi być niesamowity, choć robota ryzykowna – mówi z uśmiechem w Radiu Naukowym. - Znam te czynniki ryzyka i umiem nimi zarządzać – dodaje. A niebezpieczeństw i niedogodności w czasie lotu w Komos jest sporo. Przede wszystkim wystawienie na działanie promieniowania kosmicznego (przed którym na Ziemi jesteśmy w większości chronieni), a które zwiększa ryzyko nowotworów, do tego pojawiają się ubytki w masie mięśniowej, kostnej (dlatego trzeba mocno ćwiczyć), pojawiają się zmiany w układzie krwionośnym. Prawie nikomu nie udaje się uniknąć choroby kosmicznej, czyli nudności i wymiotów. Dr Anna Fogtman jak mało kto na świecie doskonale rozumie, co dzieje się z organizmem człowieka w przestrzeni kosmicznej. Pracuje dla Europejskiej Agencji Kosmicznej w Europejskim Centrum Astronautów w Kolonii. Między innymi tam dba się o jak największe bezpieczeństwo astronautów i astronautek. W dużo większym stopniu niż pół wieku temu. - Misja Apollo to było rzucenie się na głęboką wodę, wyścig kosmiczny. Szanse powrotu pilotów były 50 na 50 – mówi dr Fogtman. – Dziś już nie możemy sobie na to pozwolić – podkreśla. W podcaście rozmawiamy o manekinach, które mają polecieć w misji Artemis I, o tym kto i jak je zbudował, a także dlaczego są kobiecego kształtu, jest o kosmicznej diecie, badaniach psychologicznych, a także czy można pić alkohol na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bardzo polecam! *** Rozwój Radia Naukowego, regularność pojawiania się odcinków jest możliwa dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe Dziękuję i zachęcam!
Pełna transkrypcja dostępna na radionaukowe.pl
***
Misja Artemis ma doprowadzić do ponownego stanięcia człowieka na Księżycu. Z kolei stacja Gateway krążąca w przyszłości wokół satelity naszej planety będzie działać podobnie jak Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Astronauci i astronautki będą tam mieszkać i prowadzić badania. Gateway ma być też stacją przesiadkową do dalszych podróży kosmicznych.

Dr Anna Fogtman również chciała polecieć w kosmos. Przeszła pierwszy etap niedawnej rekrutacji w Europejskiej Agencji Kosmicznej, co udało się raptem 7% kandydatów i kandydatek. – Widok musi być niesamowity, choć robota ryzykowna – mówi z uśmiechem w Radiu Naukowym. - Znam te czynniki ryzyka i umiem nimi zarządzać – dodaje. A niebezpieczeństw i niedogodności w czasie lotu w Komos jest sporo. Przede wszystkim wystawienie na działanie promieniowania kosmicznego (przed którym na Ziemi jesteśmy w większości chronieni), a które zwiększa ryzyko nowotworów, do tego pojawiają się ubytki w masie mięśniowej, kostnej (dlatego trzeba mocno ćwiczyć), pojawiają się zmiany w układzie krwionośnym. Prawie nikomu nie udaje się uniknąć choroby kosmicznej, czyli nudności i wymiotów.

Dr Anna Fogtman jak mało kto na świecie doskonale rozumie, co dzieje się z organizmem człowieka w przestrzeni kosmicznej. Pracuje dla Europejskiej Agencji Kosmicznej w Europejskim Centrum Astronautów w Kolonii. Między innymi tam dba się o jak największe bezpieczeństwo astronautów i astronautek. W dużo większym stopniu niż pół wieku temu.

- Misja Apollo to było rzucenie się na głęboką wodę, wyścig kosmiczny. Szanse powrotu pilotów były 50 na 50 – mówi dr Fogtman. – Dziś już nie możemy sobie na to pozwolić – podkreśla.

W podcaście rozmawiamy o manekinach, które mają polecieć w misji Artemis I, o tym kto i jak je zbudował, a także dlaczego są kobiecego kształtu, jest o kosmicznej diecie, badaniach psychologicznych, a także czy można pić alkohol na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bardzo polecam!


***
Rozwój Radia Naukowego, regularność pojawiania się odcinków jest możliwa dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe
Dziękuję i zachęcam!

#116 Ziemie odzyskane – niedopowiedziane historie milionów polskich rodzin | dr Karolina Ćwiek-Rogalska
2022-10-13 08:00:02

Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/ *** - My sobie wyobrażamy, że to było jeden do jeden: wysiedlamy Niemców i przychodzą ludzie z Kresów. To nie do końca tak. Grupa osadników była bardzo zróżnicowana – podkreśla w Radiu Naukowym dr Karolina Ćwiek-Rogalska, kulturolożka i etnolożka z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Badaczka zajmuje się studiami nad pamięcią i nad rzeczami, wysiedleniami ludności niemieckojęzycznej z Polski i Czechosłowacji po 1945 roku oraz kulturą „Ziem Odzyskanych”. – To co próbuję rozwikłać, to to w jaki sposób materialne elementy, które pozostały po Niemcach, wpływały na nowych osadników i skutkowały wytworzeniem się nowej kultury tych regionów – wyjaśnia. Budynki, cmentarze, pomniki, przedmioty codziennego użytku – to wszystko otaczało nowych osadników. Niektóre, jak opowiada dr Ćwiek-Rogalska recyklingowano, niektóre wykorzystywano jako źródło dobrego materiału, a niektóre zacierano. - Jeżeli jeździmy przez ziemie odzyskane i widzimy nagle park w dziwnym miejscu albo plac zabaw, który znajduje się daleko od szkoły, to możemy domniemywać, że wcześniej był tam cmentarz – opowiada. Ciekawy był również proces nadawania nazw. – Bardzo często widać wojownicze nastawienie. Nowe nazwy są już tak słowiańskie, że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że pierwotnie były niemieckie. Np. Mühlenbach w Koszalinie, to dzisiejsza Dzierżęcinka – mówi dr Ćwiek-Rogalska. W podcaście rozmawiamy też o osobistej historii naukowczyni, wypytuję o warsztat badawczy, o wątpliwościach dotyczących nazwy „ziemie odzyskane” oraz od duchach zaklętych w przedmiotach. Bardzo polecam! *** Rozwój Radia Naukowego, regularność pojawiania się odcinków jest możliwa wyłącznie dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe
Pełna transkrypcja dostępna na https://radionaukowe.pl/
***
- My sobie wyobrażamy, że to było jeden do jeden: wysiedlamy Niemców i przychodzą ludzie z Kresów. To nie do końca tak. Grupa osadników była bardzo zróżnicowana – podkreśla w Radiu Naukowym dr Karolina Ćwiek-Rogalska, kulturolożka i etnolożka z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Badaczka zajmuje się studiami nad pamięcią i nad rzeczami, wysiedleniami ludności niemieckojęzycznej z Polski i Czechosłowacji po 1945 roku oraz kulturą „Ziem Odzyskanych”. – To co próbuję rozwikłać, to to w jaki sposób materialne elementy, które pozostały po Niemcach, wpływały na nowych osadników i skutkowały wytworzeniem się nowej kultury tych regionów – wyjaśnia.

Budynki, cmentarze, pomniki, przedmioty codziennego użytku – to wszystko otaczało nowych osadników. Niektóre, jak opowiada dr Ćwiek-Rogalska recyklingowano, niektóre wykorzystywano jako źródło dobrego materiału, a niektóre zacierano. - Jeżeli jeździmy przez ziemie odzyskane i widzimy nagle park w dziwnym miejscu albo plac zabaw, który znajduje się daleko od szkoły, to możemy domniemywać, że wcześniej był tam cmentarz – opowiada.

Ciekawy był również proces nadawania nazw. – Bardzo często widać wojownicze nastawienie. Nowe nazwy są już tak słowiańskie, że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że pierwotnie były niemieckie. Np. Mühlenbach w Koszalinie, to dzisiejsza Dzierżęcinka – mówi dr Ćwiek-Rogalska.

W podcaście rozmawiamy też o osobistej historii naukowczyni, wypytuję o warsztat badawczy, o wątpliwościach dotyczących nazwy „ziemie odzyskane” oraz od duchach zaklętych w przedmiotach. Bardzo polecam!

***
Rozwój Radia Naukowego, regularność pojawiania się odcinków jest możliwa wyłącznie dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe

#115 Dziwna samotność Homo sapiens – dlaczego zniknęły inne gatunki ludzi? | dr Marcin Ryszkiewicz
2022-10-06 08:00:02

Sto lat temu wizja ewolucji człowieka była prosta, liniowa. – Na początku XX wieku znaliśmy trzy gatunki: Homo sapiens, Homo neandertalensis i Homo eretcus. I tyle. Jak mamy trzy kropki to da się je połączyć jedną linią – mówi w Radiu Naukowym dr Marcin Ryszkiewicz, geolog i ewolucjonista. Dzisiaj wiemy bardzo dużo. Tak dużo, że obraz się znacznie skomplikował. W XXI wieku mieliśmy wręcz wysyp odkryć nowych gatunków człowieka. Tylko, że one wszystkie na przestrzeni dziejów zniknęły, przetrwaliśmy tylko my. – Był jakiś jeden daleki przodek człowieka, pierwszy bez związku z szympansami i jego linią. I teraz skończyliśmy na jednym gatunku. To bardzo rzadki przypadek. Jeden z tych wielu niezwykłych zjawisk, jakie towarzyszyły naszej ewolucji – podkreśla dr Ryszkiewicz. Właśnie o tej samotności rozmawiamy w podcaście. Bo był taki czas, kiedy najmniej kilka innych gatunków ludzi żyło jednocześnie z nami. Na pewno: Homo neandertalsis, denisowianie, hobbici z flores (Homo floresiensis), hobbici z luzonu (Homo luzonensis). Gdzie się podziali? Czy musieli wyginąć? Czy to przez Homo sapiens? Posłuchajcie! Pojawiają się również się rozważania czy jesteśmy jedynym tak bardzo inteligentnym gatunkiem w kosmosie, czy ośmiornice mogłyby stworzyć konkurencyjną cywilizację i jak zdefiniować gatunek. Dr Ryszkiewicz jest autorem licznych tekstów prasowych oraz książek m.in. „Homo sapiens. Meandry ewolucji” czy „Okruchy ewolucji. Tajemnice historii naturalnej”. Bardzo polecam!
Sto lat temu wizja ewolucji człowieka była prosta, liniowa. – Na początku XX wieku znaliśmy trzy gatunki: Homo sapiens, Homo neandertalensis i Homo eretcus. I tyle. Jak mamy trzy kropki to da się je połączyć jedną linią – mówi w Radiu Naukowym dr Marcin Ryszkiewicz, geolog i ewolucjonista.
Dzisiaj wiemy bardzo dużo. Tak dużo, że obraz się znacznie skomplikował. W XXI wieku mieliśmy wręcz wysyp odkryć nowych gatunków człowieka. Tylko, że one wszystkie na przestrzeni dziejów zniknęły, przetrwaliśmy tylko my. – Był jakiś jeden daleki przodek człowieka, pierwszy bez związku z szympansami i jego linią. I teraz skończyliśmy na jednym gatunku. To bardzo rzadki przypadek. Jeden z tych wielu niezwykłych zjawisk, jakie towarzyszyły naszej ewolucji – podkreśla dr Ryszkiewicz.
Właśnie o tej samotności rozmawiamy w podcaście. Bo był taki czas, kiedy najmniej kilka innych gatunków ludzi żyło jednocześnie z nami. Na pewno: Homo neandertalsis, denisowianie, hobbici z flores (Homo floresiensis), hobbici z luzonu (Homo luzonensis). Gdzie się podziali? Czy musieli wyginąć? Czy to przez Homo sapiens?

Posłuchajcie!

Pojawiają się również się rozważania czy jesteśmy jedynym tak bardzo inteligentnym gatunkiem w kosmosie, czy ośmiornice mogłyby stworzyć konkurencyjną cywilizację i jak zdefiniować gatunek.

Dr Ryszkiewicz jest autorem licznych tekstów prasowych oraz książek m.in. „Homo sapiens. Meandry ewolucji” czy „Okruchy ewolucji. Tajemnice historii naturalnej”. Bardzo polecam!

#114 RNA – wielofunkcyjne, niezbędne i przełomowe dla medycyny | dr Paweł Szyld
2022-09-29 08:00:02

- W biologii RNA to gwiazda. Szczególnie w ostatnich latach – mówi dr Paweł Szyld, lekarz, specjalista genetyki klinicznej. RNA jest bardzo podobne do DNA. Obie grupy cząsteczek są idealne do kodowania informacji. Słynny proces translacji polega na kopiowaniu informacji z DNA do RNA. I właśnie RNA odpowiada za produkcję odpowiednich białek. DNA w tym czasie siedzi schowane bezpiecznie w jądrze. Katalog rodzajów RNA i pełnionych przez nie funkcji jest przebogaty. Na przykład są RNA niekodujące (nie zajmujące się produkcją białek), ale np. zajmujące się fizycznym zbliżaniem do siebie cząsteczek. – Jeżeli one pływają gdzieś wolno w komórce, to do ich spotkania mogłoby dojść zbyt późno. RNA o odpowiednim kształcie potrafi takie białka wyłapać, przyciągnąć do siebie, aż do zajścia potrzebnej reakcji. Potrafi też zmienić kształt danego białka – dodaje lekarz. A kształt 3D białek jest kluczowy dla ich prawidłowego funkcjonowania. O zastosowaniu RNA w medycynie na pewno słyszeliście chociażby przy okazji szczepionek na koronawirusa opartych o mRNA. Dr Paweł Szyld opowiada w podcaście o podobnych szczepionkach, ale na nowotwory. Choć to szczepionki nie profilaktyczne, a lecznicze. Pomysłów jest więcej. - W ostatnim czasie na świecie jest dobrze ponad setka badań klinicznych różnych leków i terapii opartych o RNA. A przedklinicznych jest dużo, dużo więcej. Niektóre są już stosowane. To bardzo dynamiczne pole w nauce – podkreśla. W podcaście dr Szyld opowiada o różnych rodzajach RNA i ich funkcjach, rozmawiamy o tym, jak szalenie dużo dzieje się w każdej komórce i jakie to dziwne, że zwykle wszystko działa, a także jak to jest być lekarzem genetykiem, który na dany moment niewiele ma do zaoferowania pacjentowi, choć wie, że terapie są na horyzoncie. Polecam!
- W biologii RNA to gwiazda. Szczególnie w ostatnich latach – mówi dr Paweł Szyld, lekarz, specjalista genetyki klinicznej. RNA jest bardzo podobne do DNA. Obie grupy cząsteczek są idealne do kodowania informacji. Słynny proces translacji polega na kopiowaniu informacji z DNA do RNA. I właśnie RNA odpowiada za produkcję odpowiednich białek. DNA w tym czasie siedzi schowane bezpiecznie w jądrze.

Katalog rodzajów RNA i pełnionych przez nie funkcji jest przebogaty. Na przykład są RNA niekodujące (nie zajmujące się produkcją białek), ale np. zajmujące się fizycznym zbliżaniem do siebie cząsteczek. – Jeżeli one pływają gdzieś wolno w komórce, to do ich spotkania mogłoby dojść zbyt późno. RNA o odpowiednim kształcie potrafi takie białka wyłapać, przyciągnąć do siebie, aż do zajścia potrzebnej reakcji. Potrafi też zmienić kształt danego białka – dodaje lekarz. A kształt 3D białek jest kluczowy dla ich prawidłowego funkcjonowania.

O zastosowaniu RNA w medycynie na pewno słyszeliście chociażby przy okazji szczepionek na koronawirusa opartych o mRNA. Dr Paweł Szyld opowiada w podcaście o podobnych szczepionkach, ale na nowotwory. Choć to szczepionki nie profilaktyczne, a lecznicze. Pomysłów jest więcej.

- W ostatnim czasie na świecie jest dobrze ponad setka badań klinicznych różnych leków i terapii opartych o RNA. A przedklinicznych jest dużo, dużo więcej. Niektóre są już stosowane. To bardzo dynamiczne pole w nauce – podkreśla.

W podcaście dr Szyld opowiada o różnych rodzajach RNA i ich funkcjach, rozmawiamy o tym, jak szalenie dużo dzieje się w każdej komórce i jakie to dziwne, że zwykle wszystko działa, a także jak to jest być lekarzem genetykiem, który na dany moment niewiele ma do zaoferowania pacjentowi, choć wie, że terapie są na horyzoncie.

Polecam!


#113 Autonomia robotów – czy maszyna może czuć? | prof. Cezary Zieliński
2022-09-22 08:00:03

- To maszyny, które mają być inteligentne – mówi mi prof. Cezary Zieliński, gdy pytam o podstawę fascynacji robotami. Z prof. Zielińskim rozmawiam w jego gabinecie na Politechnice Warszawskiej, naukowiec jest tam szefem Instytutu Automatyk i Informatyki Stosowanej. Inteligentne i podejmujące decyzje. Roboty autonomiczne. To jest główny cel robotyki. A żeby robot mógł decyzję podejmować potrzebuje percepcji świata. – Musi polegać na swoich zmysłach. Tworząc roboty odwzorowujemy zmysły, głównie ludzkie. Podstawowy dla człowieka jest zmysł wzroku i ten też dominuje w robotyce – mówi prof. Zieliński. Proste czynności (dla nas), w przypadku robotów robotów są rozpisywane na drobne etapy. Takie na przykład podniesienie przez robota puszki kakao, wymaga również wyposażenia go w zmysł dotyku. – Podstawową sprawą jest wyczucie, czy palce chwytaka dotykają już pudełka czy jeszcze nie – tłumaczy naukowiec. Gość Radia Naukowego jest zdania, że roboty mogą się okazać niezbędne wobec wyzwania, jakim jest starzejące się społeczeństwo. To one mogłyby przejąć część opieki. – Nam jednak jest potrzeby kontakt człowieka z człowiekiem – oponuję. – Dobrze, ale co jeśli robot będzie się zachowywał jak człowiek? – odpowiada prof. Zieliński. I dodaje, że takiego robota można by podgrzać do 36,6 stopni, wyposażyć w kod kulturowy podobny do naszego, w imitację emocji… Chcielibyście, aby opiekował się Wami robot? Miałby poczucie humoru idealne dla Was, zawsze byłby miły, wypoczęty... Rozmawiamy również o tym, dlaczego mrówki i termity są dla robotyków szczególnie interesujące, czy prof. Zieliński podziwia twórców z Boston Dynamics, czy powstanie wielka armia humanoidalnych robotów oraz kiedy te urządzenia ratują ludziom życie. --- Link do wspomnianego filmu z Boston Dynamics https://www.youtube.com/watch?v=fn3KWM1kuAw& ----
- To maszyny, które mają być inteligentne – mówi mi prof. Cezary Zieliński, gdy pytam o podstawę fascynacji robotami. Z prof. Zielińskim rozmawiam w jego gabinecie na Politechnice Warszawskiej, naukowiec jest tam szefem Instytutu Automatyk i Informatyki Stosowanej.

Inteligentne i podejmujące decyzje. Roboty autonomiczne. To jest główny cel robotyki. A żeby robot mógł decyzję podejmować potrzebuje percepcji świata. – Musi polegać na swoich zmysłach. Tworząc roboty odwzorowujemy zmysły, głównie ludzkie. Podstawowy dla człowieka jest zmysł wzroku i ten też dominuje w robotyce – mówi prof. Zieliński.
Proste czynności (dla nas), w przypadku robotów robotów są rozpisywane na drobne etapy. Takie na przykład podniesienie przez robota puszki kakao, wymaga również wyposażenia go w zmysł dotyku. – Podstawową sprawą jest wyczucie, czy palce chwytaka dotykają już pudełka czy jeszcze nie – tłumaczy naukowiec.

Gość Radia Naukowego jest zdania, że roboty mogą się okazać niezbędne wobec wyzwania, jakim jest starzejące się społeczeństwo. To one mogłyby przejąć część opieki. – Nam jednak jest potrzeby kontakt człowieka z człowiekiem – oponuję. – Dobrze, ale co jeśli robot będzie się zachowywał jak człowiek? – odpowiada prof. Zieliński. I dodaje, że takiego robota można by podgrzać do 36,6 stopni, wyposażyć w kod kulturowy podobny do naszego, w imitację emocji…

Chcielibyście, aby opiekował się Wami robot? Miałby poczucie humoru idealne dla Was, zawsze byłby miły, wypoczęty...

Rozmawiamy również o tym, dlaczego mrówki i termity są dla robotyków szczególnie interesujące, czy prof. Zieliński podziwia twórców z Boston Dynamics, czy powstanie wielka armia humanoidalnych robotów oraz kiedy te urządzenia ratują ludziom życie.

---
Link do wspomnianego filmu z Boston Dynamics
https://www.youtube.com/watch?v=fn3KWM1kuAw&
----

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie