Radio Naukowe

Radio Naukowe to podcast naukowy tworzony przez dziennikarkę Karolinę Głowacką. Tu na pierwszym planie są naukowczynie i naukowcy. Opowiadają - fenomenalnie! - o swoich dziedzinach wiedzy, aktualnych badaniach i wyzwaniach na przyszłość. Rozmawiamy nie tylko o tym CO wiemy, ale też SKĄD to wiemy. || radionaukowe.pl || https://patronite.pl/radionaukowe

Kategorie:
Edukacja Nauka

Odcinki od najnowszych:

#76 Homo erectus – dziki człowiek, mistrz przetrwania | dr Wioletta Nowaczewska
2021-12-30 08:00:02

Homo erectus spojrzenie miał surowe. Patrzyłby na nas spod silnie rozwiniętych łuków brwiowych. Jeśli zaszczyciłby uśmiechem, byłby to uśmiech zwracający uwagę – żuchwa była masywna, szkielet twarzy mocno wysunięty do przodu. – Bardzo duża twarz w porównaniu do puszki mózgowej. Od razu byśmy go rozpoznali w tłumie – mówi w Radiu Naukowym dr Wioletta Nowaczewska z Zakładu Biologii Człowieka na Uniwersytecie Wrocławskim. Homo erectus to fenomen. Gatunek przetrwał blisko 2 miliony lat. Korzystał z ognia, wytwarzał proste narzędzia (pięściaki), a nawet ozdoby. – Są znaleziska wskazujące na działalność artystyczną, abstrakcyjne myślenie – podkreśla badaczka. Jednym z nich są ślady na muszlach znalezionych przy szczątkach Homo erectus z wyspy Jawa. Na muszlach widać wzór. – Regularny, wyryty ręką ludzką. Nie wygląda na przypadek, a raczej na wykonany w sposób intencjonalny – opisuje dr Nowaczewska. Naukowcy datując osady na muszlach ocenili, że wzór pochodzi sprzed ok. 500 tys. lat. - Czyli pół miliona lat temu, taki Homo erectus żyjący w Indonezji, był bardzo dobrze rozwinięty intelektualnie w sensie zdolności do abstrakcyjnego myślenia. Musiał sobie radzić w różnych warunkach, musiał być twórczy – zauważa badaczka. Z podcastu dowiecie się, co by to mogło być, gdyby para przedstawicieli Homo erectus zapukała do gabinetu wrocławskiej badaczki. Rozmawiamy też o tym, że ewolucja ludzi nie przebiegała nie jak na obrazkach – linearnie, jeden po drugim – ale była prawdziwym labiryntem. Dzięki dr Nowaczewskiej poznajemy też metody pracy naukowców zajmujących się ewolucją człowieka. A nie jest to proste. – Mamy tylko małe okienko, przez które zaglądamy w przeszłość – porównuje naukowczyni. *** Ten odcinek jest kolejnym efektem podróży Radia Naukowego, na które mogę sobie pozwolić dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe . Kto ma możliwość i ochotę dołączyć do grona Patronek i Patronów – serdecznie zapraszam! Każde wsparcie to dla mnie wiatr w żagle
Homo erectus spojrzenie miał surowe. Patrzyłby na nas spod silnie rozwiniętych łuków brwiowych. Jeśli zaszczyciłby uśmiechem, byłby to uśmiech zwracający uwagę – żuchwa była masywna, szkielet twarzy mocno wysunięty do przodu. – Bardzo duża twarz w porównaniu do puszki mózgowej. Od razu byśmy go rozpoznali w tłumie – mówi w Radiu Naukowym dr Wioletta Nowaczewska z Zakładu Biologii Człowieka na Uniwersytecie Wrocławskim.
Homo erectus to fenomen. Gatunek przetrwał blisko 2 miliony lat. Korzystał z ognia, wytwarzał proste narzędzia (pięściaki), a nawet ozdoby. – Są znaleziska wskazujące na działalność artystyczną, abstrakcyjne myślenie – podkreśla badaczka. Jednym z nich są ślady na muszlach znalezionych przy szczątkach Homo erectus z wyspy Jawa. Na muszlach widać wzór. – Regularny, wyryty ręką ludzką. Nie wygląda na przypadek, a raczej na wykonany w sposób intencjonalny – opisuje dr Nowaczewska. Naukowcy datując osady na muszlach ocenili, że wzór pochodzi sprzed ok. 500 tys. lat.
- Czyli pół miliona lat temu, taki Homo erectus żyjący w Indonezji, był bardzo dobrze rozwinięty intelektualnie w sensie zdolności do abstrakcyjnego myślenia. Musiał sobie radzić w różnych warunkach, musiał być twórczy – zauważa badaczka.

Z podcastu dowiecie się, co by to mogło być, gdyby para przedstawicieli Homo erectus zapukała do gabinetu wrocławskiej badaczki. Rozmawiamy też o tym, że ewolucja ludzi nie przebiegała nie jak na obrazkach – linearnie, jeden po drugim – ale była prawdziwym labiryntem. Dzięki dr Nowaczewskiej poznajemy też metody pracy naukowców zajmujących się ewolucją człowieka. A nie jest to proste. – Mamy tylko małe okienko, przez które zaglądamy w przeszłość – porównuje naukowczyni.

***
Ten odcinek jest kolejnym efektem podróży Radia Naukowego, na które mogę sobie pozwolić dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe.

Kto ma możliwość i ochotę dołączyć do grona Patronek i Patronów – serdecznie zapraszam! Każde wsparcie to dla mnie wiatr w żagle

#75 Historyczny Jezus - faryzeusz z dobrego domu | prof. Łukasz Niesiołowski-Spanò
2021-12-23 08:00:03

Czy Mesjasz żydowski miał być Synem Boga? Pytam o to historyka specjalizującego się w dziejach starożytnej Palestyny. – Nie… W pierwotnym ujęciu jego działalność miała być polityczna. Mesjasz miał być po prostu wyjątkowo prawym i sprawiedliwym królem – odpowiada prof. Łukasz Niesiołowski-Spanò, dziekan Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. W tym kontekście trudno się dziwić, że ubogi Jezus jako Mesjasz mógł być uważany za uzurpatora. – O ile Jezus w ogóle mówił o sobie, że jest Mesjaszem – zauważa prof. Niesiołowski-Spanò. Zdaniem historyka, nie ma na to dowodów. – W Nowym Testamencie jest to powiedziane, ale to zostało zapisane pokolenie, dwa później – podkreśla. W źródłach współczesnych Jezusowi brakuje o nim wzmianek. Wskazywałoby to na niszowy charakter jego działalności. Nazaret, nie Betlejem Również urodzenie się Jezusa w Betlejem jest bardzo wątpliwe. – Takie twierdzenie jest dziełem autorów Ewangelii, którzy chcieli wykorzystać starotestamentowe zapisy, konkretnie z Księgi Micheasza, gdzie mowa o Betlejem: „najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu” – przypomina historyk. – Nie sądzę, żeby Jezus budował sobie taką propagandę – dodaje. Najprawdopodobniej urodził się w Nazarecie. – Betlejem, jako miejsce urodzenia Jezusa Galilejczyka, jest bardzo łatwo podważyć, w przeciwieństwie do konsekwentnie wspominanego Nazaretu. Historyk nie ma powodów, by wątpić, że Jezus urodził się właśnie tam – mówi prof. Niesiołowski-Spanò. A dlaczego cześć Żydów uznała w Jezusie Mesjasza? I to bez znaczenia czy on tak o sobie mówił, czy było mu to przypisane? Czynników mogło być wiele, a jednym z nich pozytywny, optymistyczny przekaz Jezusa oraz dopuszczenie do wspólnoty chrześcijan nie-Żydów (dzięki Pawłowi z Tarsu można było być chrześcijaninem bez konieczności obrzezania i przejścia na koszerne jedzenie). Posłuchajcie podcastu, w którym prof. Niesiołowski-Spanò opowiada o prawdopodobnie wysokim wykształceniu Jezusa, rozważa dlaczego doszło do jego śmierci i przypomina, że Jezus był faryzeuszem. Jeśli podobał Wam się ten podcast, chcecie, żeby Radio Naukowe się rozwijało – możecie mnie wesprzeć https://patronite.pl/radionaukowe . Od progu 10 zł zapraszam do grupy na FB, w której prywatnie i swobodnie rozmawiamy na tematy podcastu i nie tylko. Dzięki!
Czy Mesjasz żydowski miał być Synem Boga? Pytam o to historyka specjalizującego się w dziejach starożytnej Palestyny. – Nie… W pierwotnym ujęciu jego działalność miała być polityczna. Mesjasz miał być po prostu wyjątkowo prawym i sprawiedliwym królem – odpowiada prof. Łukasz Niesiołowski-Spanò, dziekan Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

W tym kontekście trudno się dziwić, że ubogi Jezus jako Mesjasz mógł być uważany za uzurpatora. – O ile Jezus w ogóle mówił o sobie, że jest Mesjaszem – zauważa prof. Niesiołowski-Spanò. Zdaniem historyka, nie ma na to dowodów. – W Nowym Testamencie jest to powiedziane, ale to zostało zapisane pokolenie, dwa później – podkreśla. W źródłach współczesnych Jezusowi brakuje o nim wzmianek. Wskazywałoby to na niszowy charakter jego działalności.

Nazaret, nie Betlejem

Również urodzenie się Jezusa w Betlejem jest bardzo wątpliwe. – Takie twierdzenie jest dziełem autorów Ewangelii, którzy chcieli wykorzystać starotestamentowe zapisy, konkretnie z Księgi Micheasza, gdzie mowa o Betlejem: „najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu” – przypomina historyk. – Nie sądzę, żeby Jezus budował sobie taką propagandę – dodaje.

Najprawdopodobniej urodził się w Nazarecie. – Betlejem, jako miejsce urodzenia Jezusa Galilejczyka, jest bardzo łatwo podważyć, w przeciwieństwie do konsekwentnie wspominanego Nazaretu. Historyk nie ma powodów, by wątpić, że Jezus urodził się właśnie tam – mówi prof. Niesiołowski-Spanò.

A dlaczego cześć Żydów uznała w Jezusie Mesjasza? I to bez znaczenia czy on tak o sobie mówił, czy było mu to przypisane? Czynników mogło być wiele, a jednym z nich pozytywny, optymistyczny przekaz Jezusa oraz dopuszczenie do wspólnoty chrześcijan nie-Żydów (dzięki Pawłowi z Tarsu można było być chrześcijaninem bez konieczności obrzezania i przejścia na koszerne jedzenie).

Posłuchajcie podcastu, w którym prof. Niesiołowski-Spanò opowiada o prawdopodobnie wysokim wykształceniu Jezusa, rozważa dlaczego doszło do jego śmierci i przypomina, że Jezus był faryzeuszem.

Jeśli podobał Wam się ten podcast, chcecie, żeby Radio Naukowe się rozwijało – możecie mnie wesprzeć https://patronite.pl/radionaukowe. Od progu 10 zł zapraszam do grupy na FB, w której prywatnie i swobodnie rozmawiamy na tematy podcastu i nie tylko. Dzięki!

#74 Promieniotwórczość – taka powszechna, taka demonizowana | prof. Renata Kierepko, prof. Jerzy W. Mietelski
2021-12-16 08:00:02

- Lęk przed promieniowaniem ma kolosalną zaletę. Zawdzięczamy mu, że broń jądrowa nie została użyta w żadnym konflikcie po II wojnie światowej. Natomiast problem jest taki, że trochę ten lęk przeregulowaliśmy. Boimy się bardziej niż trzeba – mówi w Radiu Naukowym prof. Jerzy W. Mietelski z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. W budynku Instytutu spotykam się właśnie z prof. Mietelskim oraz jego współpracowniczką prof. Renatą Kierepko. Rozmawiamy o naturalności zjawiska radioaktywności, o tym co tę dwójkę badaczy w niej fascynuje i o trudnościach w komunikowaniu się ze społeczeństwem na jej temat. - Radioaktywność jest wszędzie. Badamy radioaktywność związana z organizmami żywymi, wodą, powietrzem – wymienia prof. Mietelski. Czy promieniotwórczość, z którą żyjemy na co dzień jest bardzo szkodliwa? – Kiedy coś jest gorące, cofamy rękę. Natomiast nie wytworzyliśmy żadnego zmysłu, który by nas informował o zwiększonym promieniowaniu – zauważa prof. Kierepko. Warto pamiętać, że podejście do tego zjawiska przez lata się zmieniało. – Pierwsze konotacje związane z promieniotwórczością w latach 20., 30. XX wieku percepcja były niesłychanie pozytywna – przypomina prof. Mietelski. To dlatego, że radioaktywność szybko została zastosowana w medycynie. Później doszło do zmiany postaw, a wydarzyło się to jeszcze przed awarią w Czarnobylu. - Drastyczne zmiany nastawienia opinii publicznej wywołało odkrycie, że żeby mleczne dzieci w Stanach Zjednoczonych zawierają stront 90 pochodzący z testów broni jądrowej – mówi badacz. Zagrożeń związanych z promieniotwórczością nie można bagatelizować, ale nie dobrze jest je również demonizować. Na przesadnych lękach również tracimy jako ludzkość. W podcaście posłuchacie o tym, czy kocie wąsy wyczuwają zwiększoną radioaktywność, gdzie w Polsce mieszkańcy otrzymują naturalnie większe dawki, o tym czy leżąc w łóżku pod kołdrą z partnerem jesteśmy napromieniowywani oraz o tym czym jest tzw. pik cezowy występujący… tuż po Wigilii (podpowiedź: chodzi o uczty grzybowe). *** To kolejny odcinek wyjazdowy Radia Naukowego, który mogłam zrealizować dzięki wsparciu patronek i patronów. Dziękuję Wam! Kto ma ochotę dorzucić się do rozwoju projektu, zapraszam: https://patronite.pl/radionaukowe
- Lęk przed promieniowaniem ma kolosalną zaletę. Zawdzięczamy mu, że broń jądrowa nie została użyta w żadnym konflikcie po II wojnie światowej. Natomiast problem jest taki, że trochę ten lęk przeregulowaliśmy. Boimy się bardziej niż trzeba – mówi w Radiu Naukowym prof. Jerzy W. Mietelski z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.
W budynku Instytutu spotykam się właśnie z prof. Mietelskim oraz jego współpracowniczką prof. Renatą Kierepko. Rozmawiamy o naturalności zjawiska radioaktywności, o tym co tę dwójkę badaczy w niej fascynuje i o trudnościach w komunikowaniu się ze społeczeństwem na jej temat.

- Radioaktywność jest wszędzie. Badamy radioaktywność związana z organizmami żywymi, wodą, powietrzem – wymienia prof. Mietelski. Czy promieniotwórczość, z którą żyjemy na co dzień jest bardzo szkodliwa? – Kiedy coś jest gorące, cofamy rękę. Natomiast nie wytworzyliśmy żadnego zmysłu, który by nas informował o zwiększonym promieniowaniu – zauważa prof. Kierepko.
Warto pamiętać, że podejście do tego zjawiska przez lata się zmieniało. – Pierwsze konotacje związane z promieniotwórczością w latach 20., 30. XX wieku percepcja były niesłychanie pozytywna – przypomina prof. Mietelski. To dlatego, że radioaktywność szybko została zastosowana w medycynie. Później doszło do zmiany postaw, a wydarzyło się to jeszcze przed awarią w Czarnobylu. - Drastyczne zmiany nastawienia opinii publicznej wywołało odkrycie, że żeby mleczne dzieci w Stanach Zjednoczonych zawierają stront 90 pochodzący z testów broni jądrowej – mówi badacz.

Zagrożeń związanych z promieniotwórczością nie można bagatelizować, ale nie dobrze jest je również demonizować. Na przesadnych lękach również tracimy jako ludzkość.
W podcaście posłuchacie o tym, czy kocie wąsy wyczuwają zwiększoną radioaktywność, gdzie w Polsce mieszkańcy otrzymują naturalnie większe dawki, o tym czy leżąc w łóżku pod kołdrą z partnerem jesteśmy napromieniowywani oraz o tym czym jest tzw. pik cezowy występujący… tuż po Wigilii (podpowiedź: chodzi o uczty grzybowe).


***

To kolejny odcinek wyjazdowy Radia Naukowego, który mogłam zrealizować dzięki wsparciu patronek i patronów. Dziękuję Wam! Kto ma ochotę dorzucić się do rozwoju projektu, zapraszam: https://patronite.pl/radionaukowe

Debata: czy człowiek może zrozumieć Wszechświat? | dr Barbara Bienias, dr Paweł Boguszewski
2021-12-11 16:01:00

Pierwsza debata na pierwsze urodziny Radia Naukowego: czy człowiek może zrozumieć Wszechświat? Pojąć całą naturę? Debata organizowana we współpracy i przestrzeni Big Book Cafe. Spotkanie odbyło się 9 grudnia 2021 r *** Gatunek jakim jesteśmy, Homo sapiens, ewoluował w konkretnych warunkach. Nasze mózgi są przystosowane do zdobywania pokarmu, unikania drapieżników i rozmnażania się. Są podatne na złudzenia, stereotypy i pułapki w myśleniu. Te same mózgi zrozumiały działanie budujących je neuronów, stworzyły wyrafinowane metody matematyczne, opracowały leki i zaprojektowały statki kosmiczne. Te same mózgi zadają wielkie pytania o powstanie i koniec Wszechświata. Kultura, język, pismo - to potężne narzędzia, które pozwoliły nam budować gmach wiedzy przez kolejne pokolenia. Czy zatem kultura jest w stanie pokonać wszystkie ograniczenia biologii? Czy człowiek, jako wytwór przyrody, może tę przyrodę zrozumieć? Dyskutują: Dr Barbara Bienias jest adiunktem w Instytucie Historii Nauki im. L. i A. Birkenmajerów Polska Akademia Nauk. Do jej głównych zainteresowań badawczych należą: historia astronomii i astrologii w Anglii w XVI–XVII w., związki między literaturą i nauką, epistemologia w epoce wczesnonowożytnej oraz semiotyka kultury. Dr Paweł Boguszewski - neurobiolog, kierownik Pracowni Metod Behawioralnych w Instytut Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN, ukończył Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego,, specjalizuje się w projektowaniu i analizie danych z badań behawioralnych, zajmuje się także neuronautyką, czyli bada mózg Oraz fenomenalna publiczność! *** *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *
Pierwsza debata na pierwsze urodziny Radia Naukowego: czy człowiek może zrozumieć Wszechświat? Pojąć całą naturę?

Debata organizowana we współpracy i przestrzeni Big Book Cafe. Spotkanie odbyło się 9 grudnia 2021 r
***
Gatunek jakim jesteśmy, Homo sapiens, ewoluował w konkretnych warunkach. Nasze mózgi są przystosowane do zdobywania pokarmu, unikania drapieżników i rozmnażania się. Są podatne na złudzenia, stereotypy i pułapki w myśleniu.

Te same mózgi zrozumiały działanie budujących je neuronów, stworzyły wyrafinowane metody matematyczne, opracowały leki i zaprojektowały statki kosmiczne. Te same mózgi zadają wielkie pytania o powstanie i koniec Wszechświata.

Kultura, język, pismo - to potężne narzędzia, które pozwoliły nam budować gmach wiedzy przez kolejne pokolenia. Czy zatem kultura jest w stanie pokonać wszystkie ograniczenia biologii? Czy człowiek, jako wytwór przyrody, może tę przyrodę zrozumieć?

Dyskutują:
Dr Barbara Bienias jest adiunktem w Instytucie Historii Nauki im. L. i A. Birkenmajerów Polska Akademia Nauk. Do jej głównych zainteresowań badawczych należą: historia astronomii i astrologii w Anglii w XVI–XVII w., związki między literaturą i nauką, epistemologia w epoce wczesnonowożytnej oraz semiotyka kultury.

Dr Paweł Boguszewski - neurobiolog, kierownik Pracowni Metod Behawioralnych w Instytut Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN, ukończył Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego,, specjalizuje się w projektowaniu i analizie danych z badań behawioralnych, zajmuje się także neuronautyką, czyli bada mózg

Oraz fenomenalna publiczność!

***
*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *

#73 Ewolucja języka – który Homo wypowiedział pierwsze zdanie? | prof. Bogusław Pawłowski
2021-12-09 08:00:02

Czy neandertalczycy potrafili mówić? Najprawdopodobniej tak! – Stosunkowo do niedawna uważano, jest zbyt mało dowodów, żeby przesądzić tę kwestię - mówi w Radiu Naukowym prof. Bogusław Pawłowski, jeden z najbardziej uznanych badaczy ewolucji człowieka. - Dzisiaj jest już na tyle dużo dowodów natury anatomicznej, dowodów związanych z artefaktami, które neandertalczyk pozostawił po sobie, co do których trudno sobie wyobrazić, że mogłyby by powstać bez ścisłej komunikacji między osobnikami… że mamy niemal pewność: neandertalczycy musieli porozumieć się w sposób złożony, poprzez język – wyjaśnia naukowiec. Z prof. Pawłowskim spotykam się w jego pięknym gabinecie w Zakładzie Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego, której to jednostce szefuje*. Skoro neandertalczycy potrafili mówić, to od razu zaczynamy z profesorem rozważać, na ile skomplikowany mógł być ich język, jakie słowa byli w stanie wymawiać. Sęk w tym, że komunikowanie się językiem mówionym wymaga nie tylko zdolności umysłowych, ale również odpowiedniego aparatu mowy. Naukowcy wielokrotnie próbowali nauczyć mówić szympansy, orangutany czy goryle. Z miernym skutkiem. – Udawało się osiągnąć wymowę kilku prostych słów – przyznaje prof. Pawłowski. Natomiast, niektóre radziły sobie z migowym. Nauczyły się tego gorylica Koko czy szympansica Washoe. Potrafiły się porozumiewać nawet kilkuset znakami migowego. To znaczy, że zdolności poznawcze do tego, żeby komunikować się przy pomocy symboli u nich jest – podkreśla badacz. - To zresztą naturalne. Niektórzy zakładają, że tak fascynujące u człowieka cechy pojawiły się nagle. Nie, one powstały na bazie wcześniejszych adaptacji, które nie były doskonałe, ale które drzemią również w naszych najbliższych krewnych – mówi prof. Pawłowski. To co takie spowodowało, że my ludzie akurat wypowiadać słowa potrafimy, a szympansy nie bardzo? Zdaniem wielu badaczy, jedną z kluczowych preadaptacji, które musiały zaistnieć, abyśmy mogli swobodnie mówić jest dwunożność. Pozwala ona na zupełnie inna koordynację oddechową. Pomyślelibyście? A dlaczego w ogóle doszło do powstania tak skomplikowanego języka? Koncepcje są różne: m.in. być może po to… żebyśmy mogli plotkować. Jakie jeszcze są pomysły naukowców na wyjaśnienie tego fenomenu? O tym posłuchacie w podcaście! Gorąco polecam! **** *Ten odcinek jest kolejnym efektem podróży Radia Naukowego, na które mogę sobie pozwolić dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe . Kto ma możliwość i ochotę dołączyć do grona Patronek i Patronów - serdecznie zapraszam! Każde wsparcie to dla mnie wiatr w żagle
Czy neandertalczycy potrafili mówić? Najprawdopodobniej tak! – Stosunkowo do niedawna uważano, jest zbyt mało dowodów, żeby przesądzić tę kwestię - mówi w Radiu Naukowym prof. Bogusław Pawłowski, jeden z najbardziej uznanych badaczy ewolucji człowieka. - Dzisiaj jest już na tyle dużo dowodów natury anatomicznej, dowodów związanych z artefaktami, które neandertalczyk pozostawił po sobie, co do których trudno sobie wyobrazić, że mogłyby by powstać bez ścisłej komunikacji między osobnikami… że mamy niemal pewność: neandertalczycy musieli porozumieć się w sposób złożony, poprzez język – wyjaśnia naukowiec. Z prof. Pawłowskim spotykam się w jego pięknym gabinecie w Zakładzie Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego, której to jednostce szefuje*.

Skoro neandertalczycy potrafili mówić, to od razu zaczynamy z profesorem rozważać, na ile skomplikowany mógł być ich język, jakie słowa byli w stanie wymawiać. Sęk w tym, że komunikowanie się językiem mówionym wymaga nie tylko zdolności umysłowych, ale również odpowiedniego aparatu mowy. Naukowcy wielokrotnie próbowali nauczyć mówić szympansy, orangutany czy goryle. Z miernym skutkiem. – Udawało się osiągnąć wymowę kilku prostych słów – przyznaje prof. Pawłowski. Natomiast, niektóre radziły sobie z migowym. Nauczyły się tego gorylica Koko czy szympansica Washoe. Potrafiły się porozumiewać nawet kilkuset znakami migowego. To znaczy, że zdolności poznawcze do tego, żeby komunikować się przy pomocy symboli u nich jest – podkreśla badacz. - To zresztą naturalne. Niektórzy zakładają, że tak fascynujące u człowieka cechy pojawiły się nagle. Nie, one powstały na bazie wcześniejszych adaptacji, które nie były doskonałe, ale które drzemią również w naszych najbliższych krewnych – mówi prof. Pawłowski.

To co takie spowodowało, że my ludzie akurat wypowiadać słowa potrafimy, a szympansy nie bardzo? Zdaniem wielu badaczy, jedną z kluczowych preadaptacji, które musiały zaistnieć, abyśmy mogli swobodnie mówić jest dwunożność. Pozwala ona na zupełnie inna koordynację oddechową. Pomyślelibyście?

A dlaczego w ogóle doszło do powstania tak skomplikowanego języka? Koncepcje są różne: m.in. być może po to… żebyśmy mogli plotkować. Jakie jeszcze są pomysły naukowców na wyjaśnienie tego fenomenu? O tym posłuchacie w podcaście! Gorąco polecam!

****
*Ten odcinek jest kolejnym efektem podróży Radia Naukowego, na które mogę sobie pozwolić dzięki wsparciu na https://patronite.pl/radionaukowe. Kto ma możliwość i ochotę dołączyć do grona Patronek i Patronów - serdecznie zapraszam! Każde wsparcie to dla mnie wiatr w żagle

#72 Aktywność słoneczna - czy jest dla nas niebezpieczna? | prof. Arkadiusz Berlicki i prof. Paweł Rudawy
2021-12-02 08:00:03

- Można powiedzieć, że jest to kipiący garnek plazmy – tak Słońce opisuje prof. Paweł Rudawy. Heliofizyk jeszcze nie raz użyje w rozmowie barwnej metafory. Badacz siedzi naprzeciwko mnie, tuż obok jego kolega - kierownik Zakładu Heliofizyki i Fizyki Kosmicznej UWr, prof. Arkadiusz Berlicki. *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe * Z naukowcami spotykam się w jednym z charakterystycznych budynków Instytutu Astronomicznego Uniwersytet Wrocławskiego - budowli pomalowanej na pomarańczowo zielone pasy zwieńczonej kopułą. Dawniej – gdy te okolice były mniej zanieczyszczone światłem – działało tu także Obserwatorium. Teraz pozostały tu tylko pomieszczenia i pracownie naukowców, zaś obserwacje prowadzone są Białkowie, z dala od świateł wielkiego miasta. Historyczne instrumenty obserwacyjne oraz niewielkie planetarium wykorzystywane są do popularyzacji nauki (zawieszonej na czas pandemii). Rozmawiamy, jak to z heliofizykami, o Słońcu. - Główne zjawiska aktywne na Słońcu to plamy słoneczne, protuberancje, czyli obłoki plazmy zawieszone w polu magnetycznym nad powierzchnią Słońca oraz te najbardziej spektakularne: rozbłyski słoneczne. Ważne są też koronalne wyrzuty masy – wylicza prof. Berlicki. - Właśnie te zjawiska aktywne, a głównie rozbłyski i koronalne wyrzuty masy powodują rozprzestrzenianie się w heliosferze plazmy zawierającej wmrożone pole magnetycze, która osiąga orbitę ziemską i samą Ziemię. Ten wpływ Słońca nazywa się pogodą kosmiczną – wyjaśnia naukowiec. - Warto powiedzieć o skali zjawisk, o których mówi Arek – wtrąca się prof. Rudawy. – Typowy rozbłysk słoneczny, wcale nie największy, wydziela 1025 J. To 136 tysięcy lat zużycia energii przez Unię Europejską albo 2,5 mld gigatonowych bomb wodorowych – porównuje. - Gdybyśmy nie byli odlegli o 150 mln km, gdyby nas nie broniła ziemska atmosfera i magnetosfera, to po jednym takim wybuchu bylibyśmy skasowani. Co ważne, wszystkie te zjawiska na Słońcu mają wpływ nie tylko na biologię na Ziemi, ale również technologię. – Na nawigację łączność, potencjalne blackouty. Dlatego poważne potęgi gospodarcze przeznaczają gigantyczne sumy na tzw. świadomość kosmiczną, by w sposób ciągły monitorować stan pogody kosmicznej – dodaje prof. Rudawy. Heliofizyk kieruje budową systemu ROSIE (Radio Observations of the Solar Impulsive Emissions). To właśnie projekt ROSIE skusił mnie do wizyty u wrocławskich astronomów. System uniezależni Unię Europejską od zewnętrznych źródeł danych o zmianach pogody kosmicznej. System powstaje dla Europejskiej Agencji Kosmicznej jako efekt współpracy Uniwersytetu Wrocławskiego oraz poznańskiej firmy ITTI sp z. o.o. Pierwszy radioteleskop systemu zostanie zainstalowany w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Wrocławskiego w Białkowie, w pobliżu pawilonu Dużego Koronografu. W Zakładzie Heliofizyki i Fizyki Kosmicznej Instytutu Astronomicznego realizowanych jest zresztą wiele projektów naukowych. Oprócz wspomnianego już projektu ROSIE, na szczególną uwagę zasługuje europejski projekt PRE-EST związany z budową dużego Europejskiego Teleskopu Słonecznego (EST – European Solar Telescope), kierowany przez prof. Rudawego oraz rozpoczęty niedawno projekt Inkubatora Doskonałości Naukowej – NEFRIX (Non-Equilibrium Flare Radiation from Infrared to X-rays) kierowany przez prof. Berlickiego. Ideą projektu NEFRIX jest utworzenie prężnej grupy badawczej, badającej nie tylko różne procesy związane z aktywnością słoneczną, ale także analizowanie wszelkich aktywnych zjawisk na znacznie odleglejszych gwiazdach podobnych do naszego Słońca. Do tego jeszcze PROBA 3 - budowa pierwszego orbitującego koronografu o długości 150(!) metrów, w którym elementy instrumentu będą rozmieszczone na dwóch satelitach, automatycznie lecących w formacji utrzymywanej z dokładnością ułamka milimetra; SLED – budowa unikatowego spektrografu obrazującego dla badania ruchów plazmy w koronie słonecznej. Jak widać, jest nad czym pracować w kwestii najbliższej nam gwiazdy. Okazuje się, że o Słońcu dalej bardzo wiele nie wiadomo. Co szczególnie zaprząta głowę heliofizyków? Posłuchajcie w podcaście!
- Można powiedzieć, że jest to kipiący garnek plazmy – tak Słońce opisuje prof. Paweł Rudawy. Heliofizyk jeszcze nie raz użyje w rozmowie barwnej metafory. Badacz siedzi naprzeciwko mnie, tuż obok jego kolega - kierownik Zakładu Heliofizyki i Fizyki Kosmicznej UWr, prof. Arkadiusz Berlicki.


*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *

Z naukowcami spotykam się w jednym z charakterystycznych budynków Instytutu Astronomicznego Uniwersytet Wrocławskiego - budowli pomalowanej na pomarańczowo zielone pasy zwieńczonej kopułą. Dawniej – gdy te okolice były mniej zanieczyszczone światłem – działało tu także Obserwatorium. Teraz pozostały tu tylko pomieszczenia i pracownie naukowców, zaś obserwacje prowadzone są Białkowie, z dala od świateł wielkiego miasta. Historyczne instrumenty obserwacyjne oraz niewielkie planetarium wykorzystywane są do popularyzacji nauki (zawieszonej na czas pandemii). Rozmawiamy, jak to z heliofizykami, o Słońcu.

- Główne zjawiska aktywne na Słońcu to plamy słoneczne, protuberancje, czyli obłoki plazmy zawieszone w polu magnetycznym nad powierzchnią Słońca oraz te najbardziej spektakularne: rozbłyski słoneczne. Ważne są też koronalne wyrzuty masy – wylicza prof. Berlicki. - Właśnie te zjawiska aktywne, a głównie rozbłyski i koronalne wyrzuty masy powodują rozprzestrzenianie się w heliosferze plazmy zawierającej wmrożone pole magnetycze, która osiąga orbitę ziemską i samą Ziemię. Ten wpływ Słońca nazywa się pogodą kosmiczną – wyjaśnia naukowiec.

- Warto powiedzieć o skali zjawisk, o których mówi Arek – wtrąca się prof. Rudawy. – Typowy rozbłysk słoneczny, wcale nie największy, wydziela 1025 J. To 136 tysięcy lat zużycia energii przez Unię Europejską albo 2,5 mld gigatonowych bomb wodorowych – porównuje. - Gdybyśmy nie byli odlegli o 150 mln km, gdyby nas nie broniła ziemska atmosfera i magnetosfera, to po jednym takim wybuchu bylibyśmy skasowani.

Co ważne, wszystkie te zjawiska na Słońcu mają wpływ nie tylko na biologię na Ziemi, ale również technologię. – Na nawigację łączność, potencjalne blackouty. Dlatego poważne potęgi gospodarcze przeznaczają gigantyczne sumy na tzw. świadomość kosmiczną, by w sposób ciągły monitorować stan pogody kosmicznej – dodaje prof. Rudawy. Heliofizyk kieruje budową systemu ROSIE (Radio Observations of the Solar Impulsive Emissions). To właśnie projekt ROSIE skusił mnie do wizyty u wrocławskich astronomów.

System uniezależni Unię Europejską od zewnętrznych źródeł danych o zmianach pogody kosmicznej. System powstaje dla Europejskiej Agencji Kosmicznej jako efekt współpracy Uniwersytetu Wrocławskiego oraz poznańskiej firmy ITTI sp z. o.o. Pierwszy radioteleskop systemu zostanie zainstalowany w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Wrocławskiego w Białkowie, w pobliżu pawilonu Dużego Koronografu.

W Zakładzie Heliofizyki i Fizyki Kosmicznej Instytutu Astronomicznego realizowanych jest zresztą wiele projektów naukowych. Oprócz wspomnianego już projektu ROSIE, na szczególną uwagę zasługuje europejski projekt PRE-EST związany z budową dużego Europejskiego Teleskopu Słonecznego (EST – European Solar Telescope), kierowany przez prof. Rudawego oraz rozpoczęty niedawno projekt Inkubatora Doskonałości Naukowej – NEFRIX (Non-Equilibrium Flare Radiation from Infrared to X-rays) kierowany przez prof. Berlickiego. Ideą projektu NEFRIX jest utworzenie prężnej grupy badawczej, badającej nie tylko różne procesy związane z aktywnością słoneczną, ale także analizowanie wszelkich aktywnych zjawisk na znacznie odleglejszych gwiazdach podobnych do naszego Słońca. Do tego jeszcze PROBA 3 - budowa pierwszego orbitującego koronografu o długości 150(!) metrów, w którym elementy instrumentu będą rozmieszczone na dwóch satelitach, automatycznie lecących w formacji utrzymywanej z dokładnością ułamka milimetra; SLED – budowa unikatowego spektrografu obrazującego dla badania ruchów plazmy w koronie słonecznej.

Jak widać, jest nad czym pracować w kwestii najbliższej nam gwiazdy. Okazuje się, że o Słońcu dalej bardzo wiele nie wiadomo. Co szczególnie zaprząta głowę heliofizyków? Posłuchajcie w podcaście!

#71 Czym są miejskie wyspy ciepła? O mikroklimatach miast | prof. Anita Bokwa
2021-11-25 08:00:02

Czy w mieście, przestrzeni tak silnie zmodyfikowanej przez człowieka, damy radę żyć w epoce zmian klimatu? Czy jest tzw. miejska wyspa ciepła? Jak to jest, że swoje mikroklimaty mogą mieć nawet dzielnice czy... sąsiednie budynki? I przede wszystkim: w jaki sposób można przystosować miasta do upałów i ulew? O tym wszystkim w odcinku nr 72 Radia Naukowego, opowiada prof. Anita Bokwa, dyrektor Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Posłuchajcie koniecznie, jestem przekonana, że będziecie zaskoczeni! *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe * https://radionaukowe.pl/
Czy w mieście, przestrzeni tak silnie zmodyfikowanej przez człowieka, damy radę żyć w epoce zmian klimatu? Czy jest tzw. miejska wyspa ciepła? Jak to jest, że swoje mikroklimaty mogą mieć nawet dzielnice czy... sąsiednie budynki?

I przede wszystkim: w jaki sposób można przystosować miasta do upałów i ulew? O tym wszystkim w odcinku nr 72 Radia Naukowego, opowiada prof. Anita Bokwa, dyrektor Instytutu Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Posłuchajcie koniecznie, jestem przekonana, że będziecie zaskoczeni!

*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *

https://radionaukowe.pl/

#70 Kiedyś Sarmacja, teraz Wielka Lechia? Dlaczego potrzebujemy mitów historycznych | dr Joanna Orzeł
2021-11-18 08:00:16

Lubimy śmiać się z polskich szlachciców podkręcających wąsa i pyszniących się mitem o sarmackim pochodzeniu. Czy słusznie? – Mit sarmacki był potrzebny tak jak był potrzebny, tak jak były potrzebne wszystkie mity założycielskie – mówi w Radiu Naukowym dr Joanna Orzeł, historyczka z Uniwersytetu Łódzkiego, badaczka mitu sarmackiego. – Wszystkie społeczeństwa europejskie wymyślały swoje mity. W czasach średniowiecznych tak zrobiła Francja, Anglia, Szkocja i wreszcie padło na nas. Musieliśmy sobie znaleźć jakichś przodków i padło na Sarmatów. *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe * Mity służyły odróżnianiu się od innych, pomagały w samostanowieniu. Na przykład Litwini pielęgnowali osobny wobec Królestwa Polskiego i Rusi mit pochodzenia wprost z rodów rzymskich. – Głównym bohaterem był Palemon, którzy zabrał ze sobą 500 notabli rzymskich i jak Odyseusz przypłynął do swojej ziemi obiecanej. Wylądował na dzisiejszych terenach litewskich. Litwini chcieli pokazać Polakom i Rusinom, że są im równi – opowiada dr Orzeł. Mit sarmacki ewoluował, a nawet się rozwarstwiał. Magnateria z czasem, im bogatsza, tym bardziej antycznych przodków sobie wynajdywała. Nie miało znaczenia czy byli oni postaciami rzeczywistymi, sięgano nawet po Achillesa. – Średnia szlachta podśmiewywała się z tych wyobrażeń magnaterii – dodaje badaczka. A czy mit sarmacki ma coś wspólnego z popularnym ostatnio fenomenem tzw. Wielkiej Lechii? – To brzmi podobnie – mówi dr Orzeł i przyznaje, że turbolechici są wśród nas… prawdopodobnie także wśród studentów historii. – To pokazuje siłę tych mitów. Mamy o sobie wysokie mniemanie, ale ono jest jednak powodowane kompleksami – ocenia badaczka. – Czyli to maska? – pytam. – Tak, często nieuświadomiona – mówi dr Orzeł. https://patronite.pl/radionaukowe https://radionaukowe.pl/ https://www.wilanow-palac.pl/historia_tradycja_mit_w_pamieci_kulturowej_szlachty_rzeczypospolitej_xvi_xviii_wieku.html
Lubimy śmiać się z polskich szlachciców podkręcających wąsa i pyszniących się mitem o sarmackim pochodzeniu. Czy słusznie? – Mit sarmacki był potrzebny tak jak był potrzebny, tak jak były potrzebne wszystkie mity założycielskie – mówi w Radiu Naukowym dr Joanna Orzeł, historyczka z Uniwersytetu Łódzkiego, badaczka mitu sarmackiego. – Wszystkie społeczeństwa europejskie wymyślały swoje mity. W czasach średniowiecznych tak zrobiła Francja, Anglia, Szkocja i wreszcie padło na nas. Musieliśmy sobie znaleźć jakichś przodków i padło na Sarmatów.

*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *

Mity służyły odróżnianiu się od innych, pomagały w samostanowieniu. Na przykład Litwini pielęgnowali osobny wobec Królestwa Polskiego i Rusi mit pochodzenia wprost z rodów rzymskich. – Głównym bohaterem był Palemon, którzy zabrał ze sobą 500 notabli rzymskich i jak Odyseusz przypłynął do swojej ziemi obiecanej. Wylądował na dzisiejszych terenach litewskich. Litwini chcieli pokazać Polakom i Rusinom, że są im równi – opowiada dr Orzeł.

Mit sarmacki ewoluował, a nawet się rozwarstwiał. Magnateria z czasem, im bogatsza, tym bardziej antycznych przodków sobie wynajdywała. Nie miało znaczenia czy byli oni postaciami rzeczywistymi, sięgano nawet po Achillesa. – Średnia szlachta podśmiewywała się z tych wyobrażeń magnaterii – dodaje badaczka.

A czy mit sarmacki ma coś wspólnego z popularnym ostatnio fenomenem tzw. Wielkiej Lechii? – To brzmi podobnie – mówi dr Orzeł i przyznaje, że turbolechici są wśród nas… prawdopodobnie także wśród studentów historii. – To pokazuje siłę tych mitów. Mamy o sobie wysokie mniemanie, ale ono jest jednak powodowane kompleksami – ocenia badaczka. – Czyli to maska? – pytam. – Tak, często nieuświadomiona – mówi dr Orzeł.

https://patronite.pl/radionaukowe
https://radionaukowe.pl/
https://www.wilanow-palac.pl/historia_tradycja_mit_w_pamieci_kulturowej_szlachty_rzeczypospolitej_xvi_xviii_wieku.html

#69 Potrzeba nam geniusza? O impasie w fizyce i o tym, jak z niego wybrnąć | prof. Paweł Bruckman
2021-11-11 08:00:16

Prof. Paweł Bruckman na pytania o kryzys w fizyce trochę kręci nosem: - Ale o jakim kryzysie mówimy? Jesteśmy w najbardziej fascynującym momencie, bo nie ma w nim żadnych pewników! – przekonuje mnie, gdy rozmawiamy w budynku Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie. Za chwilę przyznaje jednak: - Sam słyszałem w środowisku fizyków teoretyków, że przydałby się geniusz na miarę Einsteina, żeby przełamać ten… impas. *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe * Rzecz w tym, że w fizyce mamy sporo zagadek, które nie mają widoków na szybkie rozwiązanie. Jedni widzą w tym okres ekscytujący inni nieco frustrujący. Pytany o główne zagadki fizyki, prof. Bruckman wymienia problem składu Wszechświata. Znana nam materia to zaledwie 4,9% Wszechświata, pozostała część to 26,8% ciemnej materii i 68,3% ciemnej energii. Czym są i jaka jest ich natura? Nie wiemy. Naukowcy mieli nadzieję (i ciągle mają, bo eksperymenty trwają), że problem ciemnej materii zostanie rozstrzygnięty (albo przynajmniej dostaniemy wskazówki do jego rozwiązania) w Wielkim Zderzaczu Hadronów – LHC. Liczono, że potwierdzi on tzw. supersymetrię, która rozwiązałaby pewne problemy współczesnej fizyki, w tym mogłaby nas przybliżyć do zrozumienia składu Wszechświata. - W ramach teorii supersymetrycznej istnieją cząstki dość masywne, które bardzo słabo oddziałują z materią i są stabilne, to byłyby to więc idealne kandydatki na ciemną materię – mówi fizyk. Supersymetrii jednak w LHC dowieść się nie udało. Inną wielką zagadką, na którą zwraca w odcinku prof. Bruckman jest to… dlaczego w zasadzie istniejemy. – Dalej nie wiemy, skąd wzięła się dominacja materii nad antymaterią. Wedle wszelkich znanych nam praw fizyki, u zarania istnienia Wszechświata powinna była postać w równej ilości materia i antymateria – przypomina naukowiec. A jak wiadomo, kiedy cząstka spotka się ze swoją antycząstką dochodzi do anihilacji, czyli ich „zniknięcia” i wypromieniowania energii. - My jesteśmy taką resztką, która pozostała z niejasnych powodów – dodaje. Zagadek jest oczywiście więcej. - W tej chwili fizyka cząstek jest w sytuacji, w której będzie decydował eksperyment. Mamy wprawdzie dużo ciekawych teorii, ale nie ma żadnych w tej chwili przesłanek, które by preferowały którąkolwiek innych – ocenia naukowiec. Dlatego CERN – Europejska Organizacja Badań Jądrowych sprawdza obecnie możliwość zbudowania jeszcze większego od Wielkiego Zderzacza Hadronów: Future Circular Collider. Miałby mieć aż ponad 100 km obwodu (LHC ma 27 km) i osiągać energię do 100 TeV (LHC osiąga niespełna 14 Tev). Akceleratory to urządzenia, w których jak wyjaśnia gość Radia Naukowego „w pewnych sensie się cofamy w czasie do tych pierwszych ułamków sekund istnienia wszechświata”. Prof. Bruckman pozostaje poznawczym optymistą i uważa, że jeszcze daleka droga przed nami zanim osiągniemy szczyt naszych możliwości zrozumienia podstaw przyrody. Byłby więc za budową takiego Zderzacza. Są jednak i krytycy takiej inwestycji, którzy nie widzą w niej większego sensu. Kto ma rację? Więcej w podcaście!
Prof. Paweł Bruckman na pytania o kryzys w fizyce trochę kręci nosem: - Ale o jakim kryzysie mówimy? Jesteśmy w najbardziej fascynującym momencie, bo nie ma w nim żadnych pewników! – przekonuje mnie, gdy rozmawiamy w budynku Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie.
Za chwilę przyznaje jednak: - Sam słyszałem w środowisku fizyków teoretyków, że przydałby się geniusz na miarę Einsteina, żeby przełamać ten… impas.

*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *


Rzecz w tym, że w fizyce mamy sporo zagadek, które nie mają widoków na szybkie rozwiązanie. Jedni widzą w tym okres ekscytujący inni nieco frustrujący.
Pytany o główne zagadki fizyki, prof. Bruckman wymienia problem składu Wszechświata. Znana nam materia to zaledwie 4,9% Wszechświata, pozostała część to 26,8% ciemnej materii i 68,3% ciemnej energii. Czym są i jaka jest ich natura? Nie wiemy.

Naukowcy mieli nadzieję (i ciągle mają, bo eksperymenty trwają), że problem ciemnej materii zostanie rozstrzygnięty (albo przynajmniej dostaniemy wskazówki do jego rozwiązania) w Wielkim Zderzaczu Hadronów – LHC. Liczono, że potwierdzi on tzw. supersymetrię, która rozwiązałaby pewne problemy współczesnej fizyki, w tym mogłaby nas przybliżyć do zrozumienia składu Wszechświata. - W ramach teorii supersymetrycznej istnieją cząstki dość masywne, które bardzo słabo oddziałują z materią i są stabilne, to byłyby to więc idealne kandydatki na ciemną materię – mówi fizyk. Supersymetrii jednak w LHC dowieść się nie udało.

Inną wielką zagadką, na którą zwraca w odcinku prof. Bruckman jest to… dlaczego w zasadzie istniejemy. – Dalej nie wiemy, skąd wzięła się dominacja materii nad antymaterią. Wedle wszelkich znanych nam praw fizyki, u zarania istnienia Wszechświata powinna była postać w równej ilości materia i antymateria – przypomina naukowiec. A jak wiadomo, kiedy cząstka spotka się ze swoją antycząstką dochodzi do anihilacji, czyli ich „zniknięcia” i wypromieniowania energii. - My jesteśmy taką resztką, która pozostała z niejasnych powodów – dodaje.

Zagadek jest oczywiście więcej. - W tej chwili fizyka cząstek jest w sytuacji, w której będzie decydował eksperyment. Mamy wprawdzie dużo ciekawych teorii, ale nie ma żadnych w tej chwili przesłanek, które by preferowały którąkolwiek innych – ocenia naukowiec.

Dlatego CERN – Europejska Organizacja Badań Jądrowych sprawdza obecnie możliwość zbudowania jeszcze większego od Wielkiego Zderzacza Hadronów: Future Circular Collider. Miałby mieć aż ponad 100 km obwodu (LHC ma 27 km) i osiągać energię do 100 TeV (LHC osiąga niespełna 14 Tev).

Akceleratory to urządzenia, w których jak wyjaśnia gość Radia Naukowego „w pewnych sensie się cofamy w czasie do tych pierwszych ułamków sekund istnienia wszechświata”. Prof. Bruckman pozostaje poznawczym optymistą i uważa, że jeszcze daleka droga przed nami zanim osiągniemy szczyt naszych możliwości zrozumienia podstaw przyrody. Byłby więc za budową takiego Zderzacza. Są jednak i krytycy takiej inwestycji, którzy nie widzą w niej większego sensu. Kto ma rację? Więcej w podcaście!

#68 Pseudonauka – dlaczego ludzie są odporni na wiedzę i wierzą w absurdy | prof. Małgorzata Kossowska
2021-11-04 08:00:11

Wiecie, że zetknięcie się z informacjami, z którymi się nie zgadzamy może wywoływać fizyczny dyskomfort? – Na poziomie biologicznym jesteśmy w stanie uchwycić parametry lęku i napięcia. To jest nieprzyjemne. Ale, co istotne, nie zawsze uświadamiamy sobie, że czujemy się z czymś dyskomfortowo. To nasz organizm wie, że się z czymś nie zgadzamy – mówi w Radiu Naukowym prof. Małgorzata Kossowska, szefowa Zakładu Psychologii Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. *Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe * Ten dyskomfort, uświadomiony czy nie, staramy się redukować. Mamy w repertuarze różne strategie. Jedną z nich jest po prostu odrzucenie informacji. Co ciekawe, choć wydaje się to strategią energooszczędną, wcale nie musi tak być. - Przez długi czas uważaliśmy, że odrzucenie jest łatwe. Okazuje się, że część ze strategii nakazujących zignorowanie jakiejś informacji wymaga od nas wysiłku – zauważa prof. Kossowska. Dzieje się tak wtedy, gdy aby potrzymać własne mylne przekonanie musimy tworzyć alternatywne systemy argumentacyjne. – Ludzie poświęcają bardzo dużo energii w obmyślanie kontrargumentów, wyszukiwanie informacji, które mają potwierdzać ich pogląd, w poszukiwania osób myślących podobnie – wylicza naukowczyni. Kiedy podejmowany jest taki wysiłek? Kiedy na szali jest cały lub spory kawałek naszego światopoglądu. – W momencie, gdy mamy bardzo wyraźne przekonanie na temat rzeczywistości, a otrzymujemy informacje, które tę wiedzę podważają, wtedy dla organizmu bardzo ważne jest, żeby się obronić przed tym, co nowe i zagrażające – wyjaśnia prof. Kossowska. Inaczej mówiąc, bywa, że przyjęcie do wiadomości pewnego faktu wymagałoby od nas przewartościowania światopoglądu i jego rekonstrukcji, która nie jest prosta. To duże koszty. Stąd między innymi zachowania zdecydowanych przeciwników szczepień, którzy są gotowi tworzyć najbardziej fantastyczne teorie, aby uzasadnić swoje poglądy. Co ważne i co podkreśla prof. Kossowska, reakcja napięcia i lęku na niewygodne dla nas informacje jest uniwersalna. Różnimy się poziomem wrażliwości, wyposażeniem poznawczym, jak radzić sobie ze złożonością świata, itd. Ale bywa i tak, że osoby wysoko wykształcone przyjmują strategie odrzucania wiedzy. W podcaście dużo rozmawiamy o społecznych skutkach negowania wiedzy naukowej, o tym czy odrzucanie nauki w skali globalnej rośnie (niekoniecznie), czy władza w Polsce może tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć „no cóż, ludzie tacy są, co my możemy” (dalece nie) oraz jakie polityki publiczne należałoby wdrożyć, żeby ograniczyć negatywne skutki odrzucania nauki i czy uda się je wprowadzić w kraju nad Wisłą (no cóż). https://psychologia.uj.edu.pl/malgorzata-kossowska https://radionaukowe.pl/ https://patronite.pl/radionaukowe
Wiecie, że zetknięcie się z informacjami, z którymi się nie zgadzamy może wywoływać fizyczny dyskomfort? – Na poziomie biologicznym jesteśmy w stanie uchwycić parametry lęku i napięcia. To jest nieprzyjemne. Ale, co istotne, nie zawsze uświadamiamy sobie, że czujemy się z czymś dyskomfortowo. To nasz organizm wie, że się z czymś nie zgadzamy – mówi w Radiu Naukowym prof. Małgorzata Kossowska, szefowa Zakładu Psychologii Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

*Przygotowanie każdego odcinka to wiele godzin pracy. Jeśli podobał Wam się ten podcast – możecie mnie wesprzeć w serwisie Patronite. Dzięki! https://patronite.pl/radionaukowe *

Ten dyskomfort, uświadomiony czy nie, staramy się redukować. Mamy w repertuarze różne strategie. Jedną z nich jest po prostu odrzucenie informacji.

Co ciekawe, choć wydaje się to strategią energooszczędną, wcale nie musi tak być. - Przez długi czas uważaliśmy, że odrzucenie jest łatwe. Okazuje się, że część ze strategii nakazujących zignorowanie jakiejś informacji wymaga od nas wysiłku – zauważa prof. Kossowska. Dzieje się tak wtedy, gdy aby potrzymać własne mylne przekonanie musimy tworzyć alternatywne systemy argumentacyjne. – Ludzie poświęcają bardzo dużo energii w obmyślanie kontrargumentów, wyszukiwanie informacji, które mają potwierdzać ich pogląd, w poszukiwania osób myślących podobnie – wylicza naukowczyni.

Kiedy podejmowany jest taki wysiłek? Kiedy na szali jest cały lub spory kawałek naszego światopoglądu. – W momencie, gdy mamy bardzo wyraźne przekonanie na temat rzeczywistości, a otrzymujemy informacje, które tę wiedzę podważają, wtedy dla organizmu bardzo ważne jest, żeby się obronić przed tym, co nowe i zagrażające – wyjaśnia prof. Kossowska.

Inaczej mówiąc, bywa, że przyjęcie do wiadomości pewnego faktu wymagałoby od nas przewartościowania światopoglądu i jego rekonstrukcji, która nie jest prosta. To duże koszty. Stąd między innymi zachowania zdecydowanych przeciwników szczepień, którzy są gotowi tworzyć najbardziej fantastyczne teorie, aby uzasadnić swoje poglądy.

Co ważne i co podkreśla prof. Kossowska, reakcja napięcia i lęku na niewygodne dla nas informacje jest uniwersalna. Różnimy się poziomem wrażliwości, wyposażeniem poznawczym, jak radzić sobie ze złożonością świata, itd. Ale bywa i tak, że osoby wysoko wykształcone przyjmują strategie odrzucania wiedzy.

W podcaście dużo rozmawiamy o społecznych skutkach negowania wiedzy naukowej, o tym czy odrzucanie nauki w skali globalnej rośnie (niekoniecznie), czy władza w Polsce może tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć „no cóż, ludzie tacy są, co my możemy” (dalece nie) oraz jakie polityki publiczne należałoby wdrożyć, żeby ograniczyć negatywne skutki odrzucania nauki i czy uda się je wprowadzić w kraju nad Wisłą (no cóż).

https://psychologia.uj.edu.pl/malgorzata-kossowska
https://radionaukowe.pl/
https://patronite.pl/radionaukowe

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie