Zwierciadło Podcasty

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu.
Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.


Odcinki od najnowszych:

„W Polsce biedną osobą w pierwszej kolejności jest kobieta". Czemu wciąż boimy się własnych pieniędzy? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 7
2025-05-15 11:00:00

Czy umiemy budować zdrową relację z pieniędzmi? Dlaczego kobietom wciąż trudniej walczyć o podwyżkę, inwestować czy stawiać na siebie? W 7. odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” rozmawiamy o finansowej niezależności, kulturowych ograniczeniach i o tym, jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem dzięki świadomym decyzjom ekonomicznym. W rozmowie udział biorą Dominika Nawrocka – edukatorka finansowa, Magdalena Koćwin – marketing manager Bielenda Group z 18-letnim doświadczeniem w korporacji, oraz dziennikarka Monika Sobień-Górska. „W Polsce biedną osobą zawsze w pierwszej kolejności jest kobieta, która dorabia do emerytury” – pada w trakcie rozmowy i ten cytat jest jak czerwona lampka ostrzegawcza. Czy naprawdę przez tyle lat nie zmieniło się nic w naszej relacji z pieniędzmi? Czy nadal – choć zarabiamy, prowadzimy firmy, inwestujemy – zaniżamy swoją wartość, bo „nie wypada”, „lepiej nie przesadzić”? Czy kobiety wciąż boją się pieniędzy? Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa i założycielka fundacji „Kobieta i Pieniądze”, mówi jasno: „Prawdziwe świadectwo dojrzałości dostajemy na emeryturze”. Jeśli wcześniej nie zadbamy o siebie – system nie zrobi tego za nas. A pieniądze? To tylko narzędzie. Problem w tym, że wiele kobiet wciąż nie ma odwagi ich używać. Monika Sobień-Górska, dziennikarka i autorka książki o byłych żonach miliarderów, zadaje ważne pytanie: Czy lata przemocy ekonomicznej, w której dorastały nasze mamy i babcie, nie odcisnęły piętna na naszym podejściu do pieniędzy? Bo może właśnie dlatego tak wiele kobiet boi się wydawać, inwestować, a czasem – nawet zarabiać. Kulturowo „kasa” była w rękach mężczyzn. Kobiety miały być skromne, oszczędne, nie zabierać głosu w finansowych rozmowach. Dziś niby wszystko się zmienia – ale wciąż w wielu domach pieniądze są tematem tabu. A jeśli kobieta chce więcej – awansu, podwyżki, swojej firmy – to często słyszy, że jest roszczeniowa albo... egoistyczna. Umowy są na złe czasy, a własne pieniądze to nie zdrada miłości Czy kobieta, która dba o swoje finanse, „zakłada, że miłość się skończy”? Takie pytania wciąż padają – i to nie z ust mężczyzn, lecz innych kobiet. Nawrocka odpowiada jasno: „Własne pieniądze to nie zdrada, to bezpieczeństwo. Nie dla miłości, tylko dla siebie.” W rozmowie pojawia się pytanie o to, jak wypracować w sobie zdrowy nawyk finansowego zabezpieczenia – także w kontekście ewentualnego rozwodu. Bo przecież wiele kobiet zostaje po rozstaniu bez środków do życia, bez kontaktów, bez pracy. Nawrocka tłumaczy, że klucz leży w zmianie podejścia:  „Do pieniędzy podchodzę holistycznie. To część naszego życia, tak samo ważna jak zdrowie, relacje czy rozwój.” Kariera, dzieci, życie – jak się w tym wszystkim nie zgubić? Magdalena Koćwin, marketing manager Bielenda Group związana od 18 lat z firmą Bielenda Group, opowiada, jak udało jej się połączyć życie zawodowe z prywatnym – bez rezygnacji z siebie. „Cały czas mam poczucie, że jestem we właściwym miejscu. Firma się zmienia i pozwala mi iść swoją drogą rozwoju” – mówi. W jej historii nie ma rewolucji, są konsekwencja i uważność. To pokazuje, że nie każda kobieta musi rzucać wszystko i zakładać własną firmę – ważne, żeby działała w zgodzie ze sobą. Z drugiej strony – jak zauważa Nawrocka – wiele kobiet jest „zbyt ostrożnych”, „zbyt leniwych”, by ruszyć z miejsca. Nie w sensie dosłownym, ale mentalnym. „Zapominają dopilnować swoich spraw” – mówi edukatorka. I to właśnie nad tym warto pracować – nad uważnością i poczuciem, że mamy prawo zajmować się sobą, swoimi potrzebami, także finansowymi. Jak zbudować coś swojego? Odważnie, ale mądrze W trzeciej części podcastu rozmowa schodzi na tematy przedsiębiorczości. Jak zacząć budować coś własnego? Czy zawsze trzeba rzucać etat? A może można inwestować małymi krokami i sprawdzać, co działa? Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.

Czy umiemy budować zdrową relację z pieniędzmi? Dlaczego kobietom wciąż trudniej walczyć o podwyżkę, inwestować czy stawiać na siebie? W 7. odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” rozmawiamy o finansowej niezależności, kulturowych ograniczeniach i o tym, jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem dzięki świadomym decyzjom ekonomicznym. W rozmowie udział biorą Dominika Nawrocka – edukatorka finansowa, Magdalena Koćwin – marketing manager Bielenda Group z 18-letnim doświadczeniem w korporacji, oraz dziennikarka Monika Sobień-Górska.

„W Polsce biedną osobą zawsze w pierwszej kolejności jest kobieta, która dorabia do emerytury” – pada w trakcie rozmowy i ten cytat jest jak czerwona lampka ostrzegawcza. Czy naprawdę przez tyle lat nie zmieniło się nic w naszej relacji z pieniędzmi? Czy nadal – choć zarabiamy, prowadzimy firmy, inwestujemy – zaniżamy swoją wartość, bo „nie wypada”, „lepiej nie przesadzić”?

Czy kobiety wciąż boją się pieniędzy?

Dominika Nawrocka, edukatorka finansowa i założycielka fundacji „Kobieta i Pieniądze”, mówi jasno: „Prawdziwe świadectwo dojrzałości dostajemy na emeryturze”. Jeśli wcześniej nie zadbamy o siebie – system nie zrobi tego za nas. A pieniądze? To tylko narzędzie. Problem w tym, że wiele kobiet wciąż nie ma odwagi ich używać.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka i autorka książki o byłych żonach miliarderów, zadaje ważne pytanie: Czy lata przemocy ekonomicznej, w której dorastały nasze mamy i babcie, nie odcisnęły piętna na naszym podejściu do pieniędzy? Bo może właśnie dlatego tak wiele kobiet boi się wydawać, inwestować, a czasem – nawet zarabiać.

Kulturowo „kasa” była w rękach mężczyzn. Kobiety miały być skromne, oszczędne, nie zabierać głosu w finansowych rozmowach. Dziś niby wszystko się zmienia – ale wciąż w wielu domach pieniądze są tematem tabu. A jeśli kobieta chce więcej – awansu, podwyżki, swojej firmy – to często słyszy, że jest roszczeniowa albo... egoistyczna.

Umowy są na złe czasy, a własne pieniądze to nie zdrada miłości
Czy kobieta, która dba o swoje finanse, „zakłada, że miłość się skończy”? Takie pytania wciąż padają – i to nie z ust mężczyzn, lecz innych kobiet. Nawrocka odpowiada jasno: „Własne pieniądze to nie zdrada, to bezpieczeństwo. Nie dla miłości, tylko dla siebie.”

W rozmowie pojawia się pytanie o to, jak wypracować w sobie zdrowy nawyk finansowego zabezpieczenia – także w kontekście ewentualnego rozwodu. Bo przecież wiele kobiet zostaje po rozstaniu bez środków do życia, bez kontaktów, bez pracy. Nawrocka tłumaczy, że klucz leży w zmianie podejścia: „Do pieniędzy podchodzę holistycznie. To część naszego życia, tak samo ważna jak zdrowie, relacje czy rozwój.”

Kariera, dzieci, życie – jak się w tym wszystkim nie zgubić?
Magdalena Koćwin, marketing manager Bielenda Group związana od 18 lat z firmą Bielenda Group, opowiada, jak udało jej się połączyć życie zawodowe z prywatnym – bez rezygnacji z siebie. „Cały czas mam poczucie, że jestem we właściwym miejscu. Firma się zmienia i pozwala mi iść swoją drogą rozwoju” – mówi. W jej historii nie ma rewolucji, są konsekwencja i uważność. To pokazuje, że nie każda kobieta musi rzucać wszystko i zakładać własną firmę – ważne, żeby działała w zgodzie ze sobą.

Z drugiej strony – jak zauważa Nawrocka – wiele kobiet jest „zbyt ostrożnych”, „zbyt leniwych”, by ruszyć z miejsca. Nie w sensie dosłownym, ale mentalnym. „Zapominają dopilnować swoich spraw” – mówi edukatorka. I to właśnie nad tym warto pracować – nad uważnością i poczuciem, że mamy prawo zajmować się sobą, swoimi potrzebami, także finansowymi.

Jak zbudować coś swojego? Odważnie, ale mądrze
W trzeciej części podcastu rozmowa schodzi na tematy przedsiębiorczości. Jak zacząć budować coś własnego? Czy zawsze trzeba rzucać etat? A może można inwestować małymi krokami i sprawdzać, co działa?

Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.


„Jestem rozliczana przez inne kobiety w sieci". Czego wg Anny Dec potrzebują samotne mamy? | „Ukryte piękno”, odc. 11
2025-05-12 17:00:00

„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Anna Dec w najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, w którym Magdalena Kuszewska rozmawia z dziennikarką i mamą o tym, co naprawdę znaczy być matką w kryzysie. Pretekstem do rozmowy jest akcja charytatywna marki Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która wspiera samotne mamy w potrzebie. To opowieść o wrażliwości, ale i o sile.„Matka anioł” to mit, który szkodzi W mediach społecznościowych i reklamach widzimy obraz idealnej matki – zawsze uśmiechniętej, cierpliwej, zadbanej. Anioła w ludzkiej skórze. A jak wygląda rzeczywistość? Ania Dec nie owija w bawełnę: „Najbardziej szkodliwy stereotyp to matki anioła. Od kobiet oczekuje się poświęcenia, ale nie daje się im przestrzeni na słabość” – mówi. I dodaje z rozbrajającą szczerością: „Czasem jestem rozliczana przez inne kobiety w sieci – że ja bym tak nie mogła: trenować, dbać o siebie etc.”. To właśnie ta niewidzialna presja – bycia perfekcyjną, radzącą sobie ze wszystkim i jeszcze wdzięczną – potrafi niszczyć bardziej niż same trudności życiowe.Mamy w kryzysie – ciche bohaterkiUbóstwo, brak sieci wsparcia, niestabilna praca, brak czasu dla siebie, lęk o jutro – to codzienność wielu samotnych mam w Polsce. Jak zaznacza Ania Dec, „Trzeba razem uskrzydlić te mamy i pomóc im wrócić na właściwy tor”. Bo żadna kobieta nie powinna walczyć samotnie.Stąd kampania Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która realnie wspiera samotne matki, m.in. poprzez remont kluczowych pomieszczeń Domu Samotnej Matki prowadzonego przez Stowarzyszenie Twoja Rodzina w Zielonej Górze. Środki z akcji pozwolą odnowić pralnię, kuchnię, jadalnię oraz mieszkania treningowe – te miejsca, które codziennie służą mamom i ich dzieciom. Niby drobiazgi, a w rzeczywistości – fundament godnego życia. „Ciepły posiłek, możliwość zrobienia prania, miejsce do wspólnego jedzenia – to nie są luksusy, to podstawy, których nie powinno zabraknąć nikomu. Dla kobiet w kryzysie te rzeczy mają wymiar terapeutyczny, odbudowują poczucie godności” – podkreśla Ania Dec. Kiedy wsparcie to nie tylko pieniądze Kampanie takie jak „Razem uskrzydlamy mamy” mają też wymiar edukacyjny. Uczą empatii i uważności – nie tylko w kontekście zakupów, ale też... słów. Bo czasem największą krzywdę robi komentarz: „Trzeba było nie zachodzić”, „Jakoś sobie radzą, nie przesadzaj”.„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Ania Dec. Takie zmiany zaczynają się od języka i postawy – i każdy z nas może do nich dołożyć swoją cegiełkę. Nadzieja ma twarz mamy Na pytanie, co daje jej największą nadzieję, Ania odpowiada bez wahania: „Inne kobiety. Solidarność. Te małe gesty, które mają wielką moc”.Bo samotne mamy nie chcą litości. Chcą szacunku. Chcą być zauważone. Chcą wsparcia, które nie zawstydza, tylko pomaga wstać z kolan. „Mam nadzieję, że takich inicjatyw jak ta z marką Vizir będzie więcej. Że coraz więcej ludzi zacznie rozumieć, jak wygląda prawdziwe życie kobiet w kryzysie” – mówi z mocą. Jak możesz pomóc? Między 15 kwietnia a 31 maja 2025 roku wystarczy kupić dowolny produkt Vizir w sklepach Kaufland – kapsułki, płyn czy proszek. Z zakupu każdego produktu marka przekaże Stowarzyszeniu Twoja Rodzina darowiznę w wysokości aż 5 złotych.Dla wielu kobiet samotnie wychowujących dzieci taka pomoc ma znaczenie. Vizir wspólnie z nami chce dodać im skrzydeł – pomóc stworzyć miejsce, które będzie nie tylko tymczasowym schronieniem, ale prawdziwym domem. Sponsorem podcastu jest marka Vizir.

„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Anna Dec w najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, w którym Magdalena Kuszewska rozmawia z dziennikarką i mamą o tym, co naprawdę znaczy być matką w kryzysie. Pretekstem do rozmowy jest akcja charytatywna marki Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która wspiera samotne mamy w potrzebie. To opowieść o wrażliwości, ale i o sile.„Matka anioł” to mit, który szkodzi

W mediach społecznościowych i reklamach widzimy obraz idealnej matki – zawsze uśmiechniętej, cierpliwej, zadbanej. Anioła w ludzkiej skórze. A jak wygląda rzeczywistość? Ania Dec nie owija w bawełnę: „Najbardziej szkodliwy stereotyp to matki anioła. Od kobiet oczekuje się poświęcenia, ale nie daje się im przestrzeni na słabość” – mówi.

I dodaje z rozbrajającą szczerością: „Czasem jestem rozliczana przez inne kobiety w sieci – że ja bym tak nie mogła: trenować, dbać o siebie etc.”. To właśnie ta niewidzialna presja – bycia perfekcyjną, radzącą sobie ze wszystkim i jeszcze wdzięczną – potrafi niszczyć bardziej niż same trudności życiowe.Mamy w kryzysie – ciche bohaterkiUbóstwo, brak sieci wsparcia, niestabilna praca, brak czasu dla siebie, lęk o jutro – to codzienność wielu samotnych mam w Polsce. Jak zaznacza Ania Dec, „Trzeba razem uskrzydlić te mamy i pomóc im wrócić na właściwy tor”. Bo żadna kobieta nie powinna walczyć samotnie.Stąd kampania Vizir „Razem uskrzydlamy mamy”, która realnie wspiera samotne matki, m.in. poprzez remont kluczowych pomieszczeń Domu Samotnej Matki prowadzonego przez Stowarzyszenie Twoja Rodzina w Zielonej Górze. Środki z akcji pozwolą odnowić pralnię, kuchnię, jadalnię oraz mieszkania treningowe – te miejsca, które codziennie służą mamom i ich dzieciom. Niby drobiazgi, a w rzeczywistości – fundament godnego życia.

„Ciepły posiłek, możliwość zrobienia prania, miejsce do wspólnego jedzenia – to nie są luksusy, to podstawy, których nie powinno zabraknąć nikomu. Dla kobiet w kryzysie te rzeczy mają wymiar terapeutyczny, odbudowują poczucie godności” – podkreśla Ania Dec.Kiedy wsparcie to nie tylko pieniądzeKampanie takie jak „Razem uskrzydlamy mamy” mają też wymiar edukacyjny. Uczą empatii i uważności – nie tylko w kontekście zakupów, ale też... słów. Bo czasem największą krzywdę robi komentarz: „Trzeba było nie zachodzić”, „Jakoś sobie radzą, nie przesadzaj”.„Zamiast oceniać, spróbujmy zrozumieć. Zamiast mówić: ja bym na twoim miejscu… – zapytajmy: czego potrzebujesz?” – mówi Ania Dec. Takie zmiany zaczynają się od języka i postawy – i każdy z nas może do nich dołożyć swoją cegiełkę.

Nadzieja ma twarz mamy Na pytanie, co daje jej największą nadzieję, Ania odpowiada bez wahania: „Inne kobiety. Solidarność. Te małe gesty, które mają wielką moc”.Bo samotne mamy nie chcą litości. Chcą szacunku. Chcą być zauważone. Chcą wsparcia, które nie zawstydza, tylko pomaga wstać z kolan. „Mam nadzieję, że takich inicjatyw jak ta z marką Vizir będzie więcej. Że coraz więcej ludzi zacznie rozumieć, jak wygląda prawdziwe życie kobiet w kryzysie” – mówi z mocą.Jak możesz pomóc?Między 15 kwietnia a 31 maja 2025 roku wystarczy kupić dowolny produkt Vizir w sklepach Kaufland – kapsułki, płyn czy proszek. Z zakupu każdego produktu marka przekaże Stowarzyszeniu Twoja Rodzina darowiznę w wysokości aż 5 złotych.Dla wielu kobiet samotnie wychowujących dzieci taka pomoc ma znaczenie. Vizir wspólnie z nami chce dodać im skrzydeł – pomóc stworzyć miejsce, które będzie nie tylko tymczasowym schronieniem, ale prawdziwym domem.Sponsorem podcastu jest marka Vizir.


„Wystarczą nam dwa posiłki dziennie". Prozdrowotna i „bez wymówek" lista dr. Tadeusza Oleszczuka | „Jak zdrowie" odc. 1
2025-05-12 12:57:33

Dlaczego chorujemy mimo postępu medycyny? Co mają wspólnego fruktoza, nadmiar jedzenia i brak badań z naszym stanem zdrowia? W premierowym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem – ginekologiem-holistą i autorem książki „Zdrowie bez wymówek”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło. Tematem pierwszej rozmowy są badania, które powinniśmy wykonać, by naprawdę zadbać o siebie. Czy naprawdę dbasz o swoje zdrowie? Dr Tadeusz Oleszczuk obala mity i pokazuje, jak zacząć mądrze dbać o siebie. „Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje” Czujemy się dobrze? To po co się badać? Właśnie taki sposób myślenia prowadzi – zdaniem dr. Tadeusza Oleszczuka – do poważnych, często nieodwracalnych problemów zdrowotnych. „Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje. Zgłaszamy się do lekarza dopiero wtedy, gdy naprawdę boli. A przecież są badania, które mogą uchronić nas przed chorobami cywilizacyjnymi” – mówi specjalista. Dr Oleszczuk szczególnie zaleca tzw. onkopakiet – czyli zestaw badań, które pozwalają wykryć we krwi poziom pierwiastków i metali jak selen czy ołów. Ich nadmiar odkłada się w m.in. nerkach, wątrobie i może doprowadzić do wielu chorób, także nowotworowych. Jedzenie, które nie odżywia Druga część rozmowy poświęcona jest temu, co kładziemy na talerzu. „93 procent Amerykanów ma objawy zespołu metabolicznego. W Polsce powoli do nich dołączamy” – ostrzega lekarz. Przyczyną jest dieta: wysokoprzetworzona, pełna fruktozy, konserwantów, tanich tłuszczów trans. Dziś nawet pięcioletnie dzieci cierpią na stłuszczenie wątroby – chorobę jeszcze niedawno zarezerwowaną dla alkoholików i ludzi po pięćdziesiątce. Dlaczego tak się dzieje? „Jemy za często, za dużo i nie to, co trzeba. Organizm nie nadąża z regeneracją. Nadmiar dobrostanu nas po prostu dojeżdża” – mówi bez owijania dr Oleszczuk. Jego zdaniem, zamiast kolejnych diet-cud, potrzebujemy świadomości i zmiany stylu życia. „To nie jedzenie jest wrogiem, tylko jego nadmiar i forma, w jakiej je przyjmujemy”. „ Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża" W podcaście pojawia się również temat postu przerywanego, czyli czasowego ograniczenia jedzenia – na przykład do dwóch posiłków dziennie. To sposób żywienia, który dr Oleszczuk poleca nie tylko ze względu na wagę, ale i zdrowie metaboliczne. „Wystarczą nam dwa posiłki dziennie. Organizm potrzebuje czasu, by strawić, zregenerować się, przełączyć na tryb naprawczy. Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża” – tłumaczy. Zaskakujące? Nie dla tych, którzy spojrzą wstecz: „Ludzie, którzy żyli sto lat, przeżyli też okresy głodu – naturalnego, fizjologicznego. Dziś mamy dostęp do jedzenia 24/7, ale nasz układ pokarmowy nie ewoluował tak szybko” – dodaje ekspert. „Zdrowie bez wymówek” – książka, która tłumaczy, nie straszy Rozmowa Anny Augustyn-Protas z dr. Tadeuszem Oleszczukiem jest wprowadzeniem do nowej książki eksperta „Zdrowie bez wymówek”. To nie tylko poradnik, ale i przewodnik po zawiłościach ludzkiego ciała. Zamiast kolejnej listy zakazów, czytelnik dostaje logiczne wyjaśnienia, narzędzia i wskazówki: jak obserwować siebie, co i kiedy badać, jak jeść, jak żyć zdrowiej. „W zdrowiu nie chodzi o doskonałość, tylko o zrozumienie, co i dlaczego nam szkodzi. I o gotowość, by coś z tym zrobić” – podsumowuje dr Oleszczuk. Tadeusz Oleszczuk – dr nauk medycznych, specjalista ginekolog-położnik, holista, propagator zdrowego stylu życia, autor i współautor bestsellerowych książek, m.in. z cyklu Czego ginekolog Ci nie powie, znany Polkom i Polakom m.in. z Instagrama i TikToka, w swojej nowej książce „Zdrowie bez wymówek” zbiera wiedzę na temat czynników, które najbardziej szkodzą naszemu zdrowiu. Lekko i ze swadą opisuje pułapki, ale też podpowiada, jak je omijać. I pokazuje, że to nie jest tak trudne, jak wielu z nas się wydaje. Sponsorem podcastu jest NORSAN - producent olejów i kapsułek z naturalnym i nieskoncentrowanym olejem z ryb i z alg.

Dlaczego chorujemy mimo postępu medycyny? Co mają wspólnego fruktoza, nadmiar jedzenia i brak badań z naszym stanem zdrowia? W premierowym odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem – ginekologiem-holistą i autorem książki „Zdrowie bez wymówek”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło. Tematem pierwszej rozmowy są badania, które powinniśmy wykonać, by naprawdę zadbać o siebie.

Czy naprawdę dbasz o swoje zdrowie? Dr Tadeusz Oleszczuk obala mity i pokazuje, jak zacząć mądrze dbać o siebie.

„Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje”

Czujemy się dobrze? To po co się badać? Właśnie taki sposób myślenia prowadzi – zdaniem dr. Tadeusza Oleszczuka – do poważnych, często nieodwracalnych problemów zdrowotnych. „Profilaktyka w Polsce wciąż kuleje. Zgłaszamy się do lekarza dopiero wtedy, gdy naprawdę boli. A przecież są badania, które mogą uchronić nas przed chorobami cywilizacyjnymi” – mówi specjalista.

Dr Oleszczuk szczególnie zaleca tzw. onkopakiet – czyli zestaw badań, które pozwalają wykryć we krwi poziom pierwiastków i metali jak selen czy ołów. Ich nadmiar odkłada się w m.in. nerkach, wątrobie i może doprowadzić do wielu chorób, także nowotworowych.

Jedzenie, które nie odżywia

Druga część rozmowy poświęcona jest temu, co kładziemy na talerzu. „93 procent Amerykanów ma objawy zespołu metabolicznego. W Polsce powoli do nich dołączamy” – ostrzega lekarz. Przyczyną jest dieta: wysokoprzetworzona, pełna fruktozy, konserwantów, tanich tłuszczów trans. Dziś nawet pięcioletnie dzieci cierpią na stłuszczenie wątroby – chorobę jeszcze niedawno zarezerwowaną dla alkoholików i ludzi po pięćdziesiątce.

Dlaczego tak się dzieje? „Jemy za często, za dużo i nie to, co trzeba. Organizm nie nadąża z regeneracją. Nadmiar dobrostanu nas po prostu dojeżdża” – mówi bez owijania dr Oleszczuk. Jego zdaniem, zamiast kolejnych diet-cud, potrzebujemy świadomości i zmiany stylu życia. „To nie jedzenie jest wrogiem, tylko jego nadmiar i forma, w jakiej je przyjmujemy”.

Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża"

W podcaście pojawia się również temat postu przerywanego, czyli czasowego ograniczenia jedzenia – na przykład do dwóch posiłków dziennie. To sposób żywienia, który dr Oleszczuk poleca nie tylko ze względu na wagę, ale i zdrowie metaboliczne. „Wystarczą nam dwa posiłki dziennie. Organizm potrzebuje czasu, by strawić, zregenerować się, przełączyć na tryb naprawczy. Nadmiar dobrostanu nas dojeżdża” – tłumaczy.

Zaskakujące? Nie dla tych, którzy spojrzą wstecz: „Ludzie, którzy żyli sto lat, przeżyli też okresy głodu – naturalnego, fizjologicznego. Dziś mamy dostęp do jedzenia 24/7, ale nasz układ pokarmowy nie ewoluował tak szybko” – dodaje ekspert.

„Zdrowie bez wymówek” – książka, która tłumaczy, nie straszy

Rozmowa Anny Augustyn-Protas z dr. Tadeuszem Oleszczukiem jest wprowadzeniem do nowej książki eksperta „Zdrowie bez wymówek”. To nie tylko poradnik, ale i przewodnik po zawiłościach ludzkiego ciała. Zamiast kolejnej listy zakazów, czytelnik dostaje logiczne wyjaśnienia, narzędzia i wskazówki: jak obserwować siebie, co i kiedy badać, jak jeść, jak żyć zdrowiej.

„W zdrowiu nie chodzi o doskonałość, tylko o zrozumienie, co i dlaczego nam szkodzi. I o gotowość, by coś z tym zrobić” – podsumowuje dr Oleszczuk.

Tadeusz Oleszczuk – dr nauk medycznych, specjalista ginekolog-położnik, holista, propagator zdrowego stylu życia, autor i współautor bestsellerowych książek, m.in. z cyklu Czego ginekolog Ci nie powie, znany Polkom i Polakom m.in. z Instagrama i TikToka, w swojej nowej książce „Zdrowie bez wymówek” zbiera wiedzę na temat czynników, które najbardziej szkodzą naszemu zdrowiu. Lekko i ze swadą opisuje pułapki, ale też podpowiada, jak je omijać. I pokazuje, że to nie jest tak trudne, jak wielu z nas się wydaje.

Sponsorem podcastu jest NORSAN - producent olejów i kapsułek z naturalnym i nieskoncentrowanym olejem z ryb i z alg.


„Czy będzie dobrze się z nim rozwodzić?". Ewa Woydyłło o końcu miłości
2025-05-02 21:52:47

Miłość, która nie kończy się dramatem. Rozstanie, które może być początkiem głębszej relacji. A rozwód – nie jako porażka, lecz sprawdzian dojrzałości i przyjaźni. W 11. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” słynna psychoterapeutka opowiada, dlaczego warto pytać nie tylko, czy ktoś nas kocha, ale... czy będzie się z nim dobrze rozchodzić. To rozmowa, która zmienia myślenie o końcu relacji – i o miłości w ogóle. -Do miłości mamy stosunek entuzjastyczny, a to do przyjaźni niewielu ludzi jest zdolnych – mówi Ewa Woydyłło. To rozmowa o tym, co z miłością dzieje się potem. Gdy opadają emocje, kończy się pożądanie i zaczynają się prawdziwe pytania – o szacunek, bliskość, o to, czy coś po niej zostaje. Miłość to nie wszystko – i całe szczęście Woydyłło przekonuje: miłość jest wspaniała, ale nie powinna być fundamentem związku. Bo to, co decyduje o jego trwałości – a później także o jakości rozstania – to przyjaźń. To ona przetrwa dłużej niż zakochanie i pozwala na łagodne rozstanie, zamiast wojny, cichych dni i wzajemnych oskarżeń. - Koniec miłości nie musi być końcem związku, rodziny czy relacji – zaznacza psychoterapeutka. Ewa Woydyłło uczy, że rozstanie nie musi być smutne, jeśli wcześniej zbudowaliśmy z drugą osobą coś głębszego niż tylko zauroczenie. - Najlepiej, żeby tłem miłości zawsze była przyjaźń, bo jak się skończy pożądanie, to nic nie zostanie – podkreśla. To zaskakujące, jak wiele par traktuje miłość jako jedyny składnik relacji – a potem, gdy ta się wypala, nie wiedzą, co dalej. Rozwód jako test jakości związku W tym odcinku usłyszymy też refleksje o tym, co zrobić, gdy słyszymy „mam ciebie dość”. Czy jest jeszcze sens walczyć o związek? A może to moment, by zacząć nowy rozdział – z szacunkiem do siebie i drugiej osoby? Ewa Woydyłło przytacza słowa swojej mamy: „Najlepiej poznać dobrego kandydata na męża po tym, czy dobrze będzie się z nim rozwodzić”. Ta przewrotna, ale jakże mądra myśl staje się osią rozmowy o kończeniu relacji. Rozwód nie musi być klęską. Może być końcem, który jest początkiem – spokojnego współistnienia, przyjaźni, wspólnego wychowywania dzieci bez wzajemnej nienawiści. - Znam taki kraj, gdzie mówi się: daję ci milion dolarów, żeby złagodzić koniec związku – opowiada psycholożka. Taka hojność nie musi wyrażać wyłącznie luksusu – ale też dojrzałości i chęci, by nie ranić drugiej osoby. Bo to, jak kończymy miłość, mówi o nas często więcej niż to, jak ją przeżywaliśmy. Kim jest Ewa Woydyłło? Ewa Woydyłło – psycholożka, terapeutka uzależnień, autorka bestsellerowych książek, felietonistka, mentorka pokoleń. Uczyła się terapii w prestiżowym Hazelden Institute w USA, pracowała w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przez lata współpracowała z Fundacją im. Stefana Batorego. W swoich publikacjach i wystąpieniach pokazuje, jak z empatią, ale i siłą przechodzić przez życiowe kryzysy. Jej głos to głos mądrości, spokoju i autentycznego kontaktu z emocjami – także tymi trudnymi. 31. maja Ewa Woydyłło wystąpi na konferencji „Wolni od stresu - mam wpływ”, organizowanej przez magazyn Zwierciadło. To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą odnaleźć równowagę w świecie pełnym napięć, lęków i emocjonalnego przebodźcowania. Psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.

Miłość, która nie kończy się dramatem. Rozstanie, które może być początkiem głębszej relacji. A rozwód – nie jako porażka, lecz sprawdzian dojrzałości i przyjaźni. W 11. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” słynna psychoterapeutka opowiada, dlaczego warto pytać nie tylko, czy ktoś nas kocha, ale... czy będzie się z nim dobrze rozchodzić. To rozmowa, która zmienia myślenie o końcu relacji – i o miłości w ogóle.

-Do miłości mamy stosunek entuzjastyczny, a to do przyjaźni niewielu ludzi jest zdolnych – mówi Ewa Woydyłło. To rozmowa o tym, co z miłością dzieje się potem. Gdy opadają emocje, kończy się pożądanie i zaczynają się prawdziwe pytania – o szacunek, bliskość, o to, czy coś po niej zostaje.

Miłość to nie wszystko – i całe szczęście

Woydyłło przekonuje: miłość jest wspaniała, ale nie powinna być fundamentem związku. Bo to, co decyduje o jego trwałości – a później także o jakości rozstania – to przyjaźń. To ona przetrwa dłużej niż zakochanie i pozwala na łagodne rozstanie, zamiast wojny, cichych dni i wzajemnych oskarżeń.

- Koniec miłości nie musi być końcem związku, rodziny czy relacji – zaznacza psychoterapeutka. Ewa Woydyłło uczy, że rozstanie nie musi być smutne, jeśli wcześniej zbudowaliśmy z drugą osobą coś głębszego niż tylko zauroczenie. - Najlepiej, żeby tłem miłości zawsze była przyjaźń, bo jak się skończy pożądanie, to nic nie zostanie – podkreśla. To zaskakujące, jak wiele par traktuje miłość jako jedyny składnik relacji – a potem, gdy ta się wypala, nie wiedzą, co dalej.

Rozwód jako test jakości związkuW tym odcinku usłyszymy też refleksje o tym, co zrobić, gdy słyszymy „mam ciebie dość”. Czy jest jeszcze sens walczyć o związek? A może to moment, by zacząć nowy rozdział – z szacunkiem do siebie i drugiej osoby?

Ewa Woydyłło przytacza słowa swojej mamy: „Najlepiej poznać dobrego kandydata na męża po tym, czy dobrze będzie się z nim rozwodzić”. Ta przewrotna, ale jakże mądra myśl staje się osią rozmowy o kończeniu relacji. Rozwód nie musi być klęską. Może być końcem, który jest początkiem – spokojnego współistnienia, przyjaźni, wspólnego wychowywania dzieci bez wzajemnej nienawiści.

- Znam taki kraj, gdzie mówi się: daję ci milion dolarów, żeby złagodzić koniec związku – opowiada psycholożka. Taka hojność nie musi wyrażać wyłącznie luksusu – ale też dojrzałości i chęci, by nie ranić drugiej osoby. Bo to, jak kończymy miłość, mówi o nas często więcej niż to, jak ją przeżywaliśmy.

Kim jest Ewa Woydyłło?Ewa Woydyłło – psycholożka, terapeutka uzależnień, autorka bestsellerowych książek, felietonistka, mentorka pokoleń. Uczyła się terapii w prestiżowym Hazelden Institute w USA, pracowała w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przez lata współpracowała z Fundacją im. Stefana Batorego. W swoich publikacjach i wystąpieniach pokazuje, jak z empatią, ale i siłą przechodzić przez życiowe kryzysy. Jej głos to głos mądrości, spokoju i autentycznego kontaktu z emocjami – także tymi trudnymi.

31. maja Ewa Woydyłło wystąpi na konferencji „Wolni od stresu - mam wpływ”, organizowanej przez magazyn Zwierciadło. To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą odnaleźć równowagę w świecie pełnym napięć, lęków i emocjonalnego przebodźcowania. Psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.

„U Konfucjusza znak kryzysu jest taki sam jak szansy". Kiedy związek się psuje? | „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło”, odc. 10
2025-04-25 14:27:05

Gdy w związku zaczyna się psuć, pojawia się pytanie: czy to już koniec, czy może… początek czegoś nowego? W 10. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” prowadząca Joanna Olekszyk zagłębia się wraz ze słynną psychoterapeutką temat kryzysów w relacjach. Dlaczego się zdarzają, co nam próbują powiedzieć – i jakich narzędzi warto użyć, zanim powiemy sobie „do widzenia”? Zaczyna się niewinnie: brak rozmów, uniki, coraz dłuższe milczenie. Potem przychodzą zniecierpliwienie, pretensje i rezygnacja. – Związek się psuje, jeśli ludzie nie uczą się ze sobą rozmawiać – mówi Ewa Woydyłło. Słowa terapeutki trafiają w samo sedno – bo przecież nawet najbardziej obiecujące relacje nie mają szans, jeśli nie opanujemy sztuki komunikacji. Ale co to znaczy „rozmawiać”? Przecież mówimy do siebie codziennie – zadajemy pytania, wymieniamy informacje, wspólnie ustalamy grafik odbioru dzieci z przedszkola. Jednak prawdziwa rozmowa to coś więcej niż codzienna logistyka. Jak zauważa gościni podcastu, trzeba umieć przetestować – to znaczy sprawdzić, jak nasze słowa zostają odebrane, czy druga strona naprawdę słyszy, co chcemy powiedzieć. Czy rozumiemy się nawzajem – nie tylko na poziomie słów, ale emocji? Na czym polega dobra rozmowa? To pytanie powraca jak echo. Psycholożka przypomina, że dobra rozmowa to nie tylko mówienie, ale przede wszystkim słuchanie. Czasem trzeba wyjść poza utarte schematy, poza własne interpretacje i oczekiwania, i zadać sobie podstawowe pytanie: „Czy ja naprawdę chcę usłyszeć i co druga osoba ma mi do powiedzenia?”. W tym kontekście psychoterapeutka mówi o czymś, co wielu z nas może zaskoczyć: o korzystaniu z zasobów, jakie daje rzeczywistość cywilizacyjna. Mamy dostęp do wiedzy psychologicznej, książek, terapii, podcastów (takich jak ten!), narzędzi komunikacyjnych i warsztatów. Możemy się nauczyć mówić i słuchać – jeśli tylko naprawdę chcemy. U Konfucjusza znak kryzysu jest taki sam jak szansy To jedna z najbardziej znanych metafor, ale Woydyłło nadaje jej nowe znaczenie. Bo choć kryzys w związku boli, to może być też momentem… zatrzymania. – Kryzys można potraktować jako szansę na odpoczynek i refleksję – mówi Ewa Woydyłło. Brzmi paradoksalnie? A jednak to właśnie w chwilach załamania najczęściej pojawia się okazja do zrewidowania własnych przekonań i emocji. Możemy zapytać siebie: „Dlaczego jestem w tym miejscu?”, „Co próbuję osiągnąć?”, „Czy jesteśmy jeszcze razem – czy tylko obok siebie?” To właśnie ten moment, kiedy para staje w punkcie zwrotnym – niekoniecznie tragicznym, ale z pewnością wymagającym odwagi i uczciwości wobec siebie nawzajem. Zobaczmy, jaki jest bilans Jak podsumować wspólne życie, kiedy miłość nie smakuje już tak samo? Woydyłło podpowiada, że warto spojrzeć na związek jak na bilans emocjonalny: co zostało wniesione, co zabrane, a co można jeszcze odbudować. – Zobaczmy, jaki jest bilans – czy na kontynuację? – mówi z prostotą, która daje do myślenia. To nie tyle wezwanie do zakończenia, ile zaproszenie do świadomego wyboru. W świecie, w którym często wszystko „musi działać” bez zarzutu, zatrzymanie się i spojrzenie wstecz może być największym aktem dojrzałości. Odcinek 10. podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” to coś więcej niż kolejna rozmowa o związkach. To głęboka, mądra i empatyczna podróż przez meandry ludzkiej bliskości. Joanna Olekszyk i jej gościni pokazują, że miłość – choć bywa trudna – nie musi się kończyć, gdy pojawiają się kłopoty. Czasem wystarczy inaczej spojrzeć, uważniej słuchać i pozwolić sobie na… testowanie. Ten odcinek to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto choć raz zadał sobie pytanie: „Czy to się jeszcze da uratować?”

Gdy w związku zaczyna się psuć, pojawia się pytanie: czy to już koniec, czy może… początek czegoś nowego? W 10. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” prowadząca Joanna Olekszyk zagłębia się wraz ze słynną psychoterapeutką temat kryzysów w relacjach. Dlaczego się zdarzają, co nam próbują powiedzieć – i jakich narzędzi warto użyć, zanim powiemy sobie „do widzenia”?

Zaczyna się niewinnie: brak rozmów, uniki, coraz dłuższe milczenie. Potem przychodzą zniecierpliwienie, pretensje i rezygnacja. – Związek się psuje, jeśli ludzie nie uczą się ze sobą rozmawiać – mówi Ewa Woydyłło. Słowa terapeutki trafiają w samo sedno – bo przecież nawet najbardziej obiecujące relacje nie mają szans, jeśli nie opanujemy sztuki komunikacji.

Ale co to znaczy „rozmawiać”? Przecież mówimy do siebie codziennie – zadajemy pytania, wymieniamy informacje, wspólnie ustalamy grafik odbioru dzieci z przedszkola. Jednak prawdziwa rozmowa to coś więcej niż codzienna logistyka. Jak zauważa gościni podcastu, trzeba umieć przetestować – to znaczy sprawdzić, jak nasze słowa zostają odebrane, czy druga strona naprawdę słyszy, co chcemy powiedzieć. Czy rozumiemy się nawzajem – nie tylko na poziomie słów, ale emocji?

Na czym polega dobra rozmowa?

To pytanie powraca jak echo. Psycholożka przypomina, że dobra rozmowa to nie tylko mówienie, ale przede wszystkim słuchanie. Czasem trzeba wyjść poza utarte schematy, poza własne interpretacje i oczekiwania, i zadać sobie podstawowe pytanie: „Czy ja naprawdę chcę usłyszeć i co druga osoba ma mi do powiedzenia?”.

W tym kontekście psychoterapeutka mówi o czymś, co wielu z nas może zaskoczyć: o korzystaniu z zasobów, jakie daje rzeczywistość cywilizacyjna. Mamy dostęp do wiedzy psychologicznej, książek, terapii, podcastów (takich jak ten!), narzędzi komunikacyjnych i warsztatów. Możemy się nauczyć mówić i słuchać – jeśli tylko naprawdę chcemy.

U Konfucjusza znak kryzysu jest taki sam jak szansy
To jedna z najbardziej znanych metafor, ale Woydyłło nadaje jej nowe znaczenie. Bo choć kryzys w związku boli, to może być też momentem… zatrzymania. – Kryzys można potraktować jako szansę na odpoczynek i refleksję – mówi Ewa Woydyłło. Brzmi paradoksalnie? A jednak to właśnie w chwilach załamania najczęściej pojawia się okazja do zrewidowania własnych przekonań i emocji. Możemy zapytać siebie: „Dlaczego jestem w tym miejscu?”, „Co próbuję osiągnąć?”, „Czy jesteśmy jeszcze razem – czy tylko obok siebie?”

To właśnie ten moment, kiedy para staje w punkcie zwrotnym – niekoniecznie tragicznym, ale z pewnością wymagającym odwagi i uczciwości wobec siebie nawzajem.

Zobaczmy, jaki jest bilans

Jak podsumować wspólne życie, kiedy miłość nie smakuje już tak samo? Woydyłło podpowiada, że warto spojrzeć na związek jak na bilans emocjonalny: co zostało wniesione, co zabrane, a co można jeszcze odbudować. – Zobaczmy, jaki jest bilans – czy na kontynuację? – mówi z prostotą, która daje do myślenia.

To nie tyle wezwanie do zakończenia, ile zaproszenie do świadomego wyboru. W świecie, w którym często wszystko „musi działać” bez zarzutu, zatrzymanie się i spojrzenie wstecz może być największym aktem dojrzałości.

Odcinek 10. podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Ewą Woydyłło” to coś więcej niż kolejna rozmowa o związkach. To głęboka, mądra i empatyczna podróż przez meandry ludzkiej bliskości. Joanna Olekszyk i jej gościni pokazują, że miłość – choć bywa trudna – nie musi się kończyć, gdy pojawiają się kłopoty. Czasem wystarczy inaczej spojrzeć, uważniej słuchać i pozwolić sobie na… testowanie.

Ten odcinek to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto choć raz zadał sobie pytanie: „Czy to się jeszcze da uratować?”


„To mężczyźni doradzają, że mam mniej jeść i iść na siłownię". Jak Natalia Szymaniec-Szłamas walczy o siebie? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 6
2025-04-24 16:26:00

„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa? „To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała. Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”. Ciało pod lupą bliskich. I całego świata Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo. Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”. Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni. Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania. Jak przestać udawać kogoś innego? W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba? Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”. To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć. O gościni Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą. Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.

„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa?

„To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała.

Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”.

Ciało pod lupą bliskich. I całego świata

Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo.

Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”.

Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć

Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni.

Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania.

Jak przestać udawać kogoś innego?
W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba?

Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”.

To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć.

O gościni

Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą.

Sponsorem podcastu jest Bielenda Group.


„To mężczyźni doradzają, że mam mniej żreć i iść na siłownię". Jak Natalia Szymaniec-Szłamas walczy o siebie? | „Pomyśl o sobie i działaj!”, odc. 6
2025-04-24 09:59:00

„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa? „To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała. Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”. Ciało pod lupą bliskich. I całego świata Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo. Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”. Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni. Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania. Jak przestać udawać kogoś innego? W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba? Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”. To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć. O gościni Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą. Sponsorem podcastu jest Bielenda Group – marka wspierająca kobiety w budowaniu zdrowego, autentycznego podejścia do piękna.

„Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa". W najnowszym odcinku podcastu „Pomyśl o sobie i działaj!” Monika Sobień-Górska rozmawia z Natalią Szymaniec-Szłamas – twórczynią internetową i aktywistką, która odważnie opowiada o swojej walce z hejtem i presją wyglądu. Czy kobieta musi być idealna, by czuć się wartościowa?

„To mężczyźni najczęściej mi doradzają, że powinnam mniej żreć i iść na siłownię” – mówi Natalia Szymaniec-Szłamas. W jej głosie nie ma złości. Jest świadomość i siła wynikająca z doświadczenia. Przez lata słyszała od lekarzy, że jest „gruba i leniwa”. Była na dietach po 1300 kcal. Walczyła ze sobą, nieustannie oceniając, karcąc i krytykując każdy centymetr własnego ciała.

Dziś mówi głośno: „Akceptuję swoje wady, akceptuję to, że mam zaburzenia odżywiania, że mam rozstępy i trochę tłuszczyku tu i tam. Walczę o siebie, chcę być zdrowa”.

Ciało pod lupą bliskich. I całego świata

Oceniają nas nie tylko media społecznościowe czy przekaz popkulturowy. Często to nasi najbliżsi – partnerzy, rodzice, znajomi – są źródłem najboleśniejszych komentarzy. „Ten kawałek ciasta to nie za dużo dla ciebie?” – pytanie, które pada w pozornie niewinnej atmosferze, potrafi zatruwać codzienność na długo.

Natalia zauważa: „80% hejtu, który dostaję w sieci, pochodzi od mężczyzn”. Ale dodaje też: „Nie poddam się. Widzę, jak bardzo ludzie fiksują się na punkcie wyglądu i jak bardzo trzeba mówić głośno, że można inaczej”.

Wyłączyć się. Wylogować. Odetchnąć

Jak chronić siebie? Jak sięgać po spokój i budować bezpieczną przestrzeń do życia? Dla Natalii kluczowe okazało się otoczenie – przyjaciele, partnerzy, kobiety z podobnym doświadczeniem. „Obracam się w środowisku, w którym czuję się bezpiecznie” – mówi. Ale równie ważne było „wylogowanie się” z treści, które ją niszczyły. Te idealne ciała, nieskazitelne sylwetki i rady, jak zredukować 5 cm w talii w 7 dni.

Natalia demaskuje też kulturowy mit o skromności jako jedynej właściwej postawie kobiety. „Mamy być skromne. Nie wolno nam powiedzieć, że do czegoś doszłyśmy” – zauważa z przekąsem. Tymczasem jej droga – przez cierpienie, zaburzenia, hejt, aż po samoakceptację – jest prawdziwym świadectwem sukcesu. Bo sukcesem jest odwaga bycia sobą, bez filtrów i udawania.

Jak przestać udawać kogoś innego?

W rozmowie z Moniką Sobień-Górską pojawiają się ważne pytania: jak zdjąć z siebie presję bycia idealną? Jak nie pozwolić, by cudze oceny odebrały nam chęć do działania, życia, radości? Jak walczyć o siebie, gdy świat mówi, że jesteśmy nie takie, jak trzeba?

Natalia odpowiada bez patosu: „Małymi krokami. Czasem trzeba wrócić do podstaw. Odpocząć. Przestać siebie katować. Poszukać pomocy. I być dla siebie jak dla najlepszej przyjaciółki”.

To nie jest historia o cudownym uleczeniu ani spektakularnej metamorfozie. To historia o odwadze, która zaczyna się wtedy, gdy najtrudniej jest patrzeć na siebie w lustrze. O budowaniu siebie kawałek po kawałku. I o tym, że szczęśliwa kobieta to nie ta, która spełnia cudze oczekiwania – ale ta, która siebie rozumie i nie musi się już nikomu tłumaczyć.

O gościni
Natalia Szymaniec-Szłamas – aktywistka, edukatorka, twórczyni internetowa. Z wykształcenia filolożka, z pasji – kobieta, która nie boi się mówić o trudnych tematach: hejcie, zaburzeniach odżywiania, presji wyglądu. Jej profile społecznościowe śledzą tysiące osób szukających inspiracji do samoakceptacji i życia w zgodzie ze sobą.

Sponsorem podcastu jest Bielenda Group – marka wspierająca kobiety w budowaniu zdrowego, autentycznego podejścia do piękna.

„Byłam programowana przez mamę do szczęścia". Ewa Woydyłło o tym, co odciąga nas od przeżywania radości | „Bliski kadr”, odc. 11
2025-04-23 16:45:19

Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami. Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami. Czy jak w nowej książce słynnej psycholożki „Szczęścia można się nauczyć” i od czego zależy powodzenie tych „lekcji”? Psycholożka już jako dziecko słyszała, że warto dostrzegać jasną stronę życia. Ale to podejście nie było to w żadnym razie naiwne, tylko stanowiło fundament głębszego spojrzenia na siebie i świat. – Dorastałam w przekonaniu, że jak będziesz interesującą osobą, to się w życiu nie znudzisz sama sobą – dodaje terapeutka. Magdalena Kuszewska pyta o konkretne mechanizmy psychiczne i społeczne, które determinują nasze podejście do szczęścia. Ewa Woydyłło dzieli się nie tylko osobistymi obserwacjami, ale też mądrością płynącą z pracy z ludźmi – z ich lękami, oczekiwaniami, marzeniami i porażkami. Dlaczego ogłuchliśmy na szczęście? Woydyłło zauważa, że współczesny świat odciąga nas od przeżywania prostych radości. – W życiu dana jest niekończący strumień nieszczęść. Ale równie obecny jest strumień dobra – tylko możemy ogłuchnąć na szczęście – mówi ekspertka. Gdy gonimy za kolejnym celem, zapominamy o tym, co już mamy. A przecież szczęście bywa ciche. Skromne. Wymaga zatrzymania. - Czemu ciągle warunkujemy szczęście i mówimy sobie: będę szczęśliwa, jak schudnę, zmienię pracę, znajdę partnera, zarobię więcej. Tymczasem ten warunek może się nie zrealizować nigdy. I co wtedy? - pyta prowadząca. Tymczasem drogę do dobrostanu Woydyłło widzi w powrocie do podstaw: prostych czynności, uważności, kontaktu ze sobą. – Czasem pomaga zwrócenie się do rzeczy elementarnych: kubek herbaty, rozmowa, zapach lasu, cisza – mówi. Te małe momenty tworzą mapę wewnętrznego spokoju. Autorka książki przekonuje, że można nauczyć się rozpoznawania tych chwil i budowania na ich fundamencie życia bardziej osadzonego, spokojniejszego i prawdziwego. Czy szczęśliwa miłość istnieje? I czy może być stabilnym źródłem radości? –  „Szczęśliwa miłość to taka, w której możemy być razem i osobno. Blisko, ale bez presji. Wspólnie, ale bez uzależniania się od siebie”  – tłumaczy Woydyłło. Jej podejście łączy psychologiczną świadomość z dużą życiową mądrością. Podkreśla, że żadna relacja nie zapewni szczęścia, jeśli nie zaczniemy od siebie. Szczęście to nie sukces Szczęście to nie sukces Kulminacją rozmowy jest refleksja nad samą definicją szczęścia. – Szczęście to jest dobro – mówi Ewa Woydyłło. Dobro w relacjach, w myśleniu, w traktowaniu siebie i innych. Dobro, które jest dostępne tu i teraz, bez konieczności osiągania kolejnych szczebli. Podcast „Bliski kadr” z Ewą Woydyłło to spotkanie, które nie obiecuje łatwych rozwiązań, ale oferuje coś cenniejszego – przestrzeń do tego, by spojrzeć na własne życie inaczej. Mądrzej. Cieplej. Bez presji. Ale z odwagą. Ewę Woydyłło będzie można ją spotkać na  III edycji konferencji „Wolni od stresu” , które odbędzie się 31 maja w Warszawie. To inspirujące spotkanie skupi się na metodach radzenia sobie ze współczesnym stresem, a słynna psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.

Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami.

Czy szczęście można wytrenować jak mięsień? A może to stan ducha, który zależy od naszej decyzji? W podcaście „Bliski kadr” Magdalena Kuszewska rozmawia z Ewą Woydyłło, autorką książki „Szczęścia można się nauczyć” (Wydawnictwo Zwierciadło). Ich spotkanie to nie tylko rozmowa o radości i sensie życia, ale przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do szczęścia – mimo przeciwności, doświadczeń i błędnych przekonań, które nosimy latami.

Czy jak w nowej książce słynnej psycholożki „Szczęścia można się nauczyć” i od czego zależy powodzenie tych „lekcji”? Psycholożka już jako dziecko słyszała, że warto dostrzegać jasną stronę życia. Ale to podejście nie było to w żadnym razie naiwne, tylko stanowiło fundament głębszego spojrzenia na siebie i świat. – Dorastałam w przekonaniu, że jak będziesz interesującą osobą, to się w życiu nie znudzisz sama sobą – dodaje terapeutka.

Magdalena Kuszewska pyta o konkretne mechanizmy psychiczne i społeczne, które determinują nasze podejście do szczęścia. Ewa Woydyłło dzieli się nie tylko osobistymi obserwacjami, ale też mądrością płynącą z pracy z ludźmi – z ich lękami, oczekiwaniami, marzeniami i porażkami.

Dlaczego ogłuchliśmy na szczęście?

Woydyłło zauważa, że współczesny świat odciąga nas od przeżywania prostych radości. – W życiu dana jest niekończący strumień nieszczęść. Ale równie obecny jest strumień dobra – tylko możemy ogłuchnąć na szczęście – mówi ekspertka. Gdy gonimy za kolejnym celem, zapominamy o tym, co już mamy. A przecież szczęście bywa ciche. Skromne. Wymaga zatrzymania.

- Czemu ciągle warunkujemy szczęście i mówimy sobie: będę szczęśliwa, jak schudnę, zmienię pracę, znajdę partnera, zarobię więcej. Tymczasem ten warunek może się nie zrealizować nigdy. I co wtedy? - pyta prowadząca.

Tymczasem drogę do dobrostanu Woydyłło widzi w powrocie do podstaw: prostych czynności, uważności, kontaktu ze sobą. – Czasem pomaga zwrócenie się do rzeczy elementarnych: kubek herbaty, rozmowa, zapach lasu, cisza – mówi. Te małe momenty tworzą mapę wewnętrznego spokoju.

Autorka książki przekonuje, że można nauczyć się rozpoznawania tych chwil i budowania na ich fundamencie życia bardziej osadzonego, spokojniejszego i prawdziwego.

Czy szczęśliwa miłość istnieje? I czy może być stabilnym źródłem radości? – „Szczęśliwa miłość to taka, w której możemy być razem i osobno. Blisko, ale bez presji. Wspólnie, ale bez uzależniania się od siebie” – tłumaczy Woydyłło. Jej podejście łączy psychologiczną świadomość z dużą życiową mądrością. Podkreśla, że żadna relacja nie zapewni szczęścia, jeśli nie zaczniemy od siebie.

Szczęście to nie sukces
Szczęście to nie sukces

Kulminacją rozmowy jest refleksja nad samą definicją szczęścia. – Szczęście to jest dobro – mówi Ewa Woydyłło. Dobro w relacjach, w myśleniu, w traktowaniu siebie i innych. Dobro, które jest dostępne tu i teraz, bez konieczności osiągania kolejnych szczebli.

Podcast „Bliski kadr” z Ewą Woydyłło to spotkanie, które nie obiecuje łatwych rozwiązań, ale oferuje coś cenniejszego – przestrzeń do tego, by spojrzeć na własne życie inaczej. Mądrzej. Cieplej. Bez presji. Ale z odwagą.

Ewę Woydyłło będzie można ją spotkać na III edycji konferencji „Wolni od stresu”, które odbędzie się 31 maja w Warszawie. To inspirujące spotkanie skupi się na metodach radzenia sobie ze współczesnym stresem, a słynna psycholożka podzieli się swoimi unikalnymi strategiami budowania spokoju wewnętrznego.


„Najwięcej osób trafia na terapię, gdy ma starzejących się rodziców". Jagoda Latkowska o tym, jak nieuchronnie zmieniają się nasze role | „W kontakcie”, odc.3
2025-04-16 16:46:39

Czy można na nowo odnaleźć czułość w relacji z rodzicem, kiedy sami jesteśmy już dorosłymi ludźmi? A może to właśnie wtedy otwiera się przed nami szansa na kontakt głębszy, prawdziwszy – taki, którego wcześniej zabrakło? W najnowszym odcinku podcastu „W kontakcie" Edyta Żmuda rozmawia z Jagodą Latkowską, psychoterapeutką, o tym, jak dbać o relację z rodzicami na późnym etapie życia. To rozmowa o tęsknocie, lęku, przebaczeniu i nadziei. Inspiracją do tego spotkania stał się poruszający film „Ostatnia podróż". – To wielkie szczęście, kiedy masz rodzica w wieku, w którym sama jesteś już rodzicem dorosłych dzieci – mówi Edyta Żmuda, prowadząca podcast. – Szczęście polega na tym, że Ty sama lub sam wciąż jesteś dzieckiem, o które ktoś się troszczy, które wciąż może przytulić się do mamy i taty, tak jak dziecko. Cena tego szczęścia rośnie jednak wraz z upływem czasu. Te słowa stają się punktem wyjścia do rozmowy o emocjonalnej dynamice więzi między rodzicami a ich dorosłymi dziećmi. Jak zmienia się ta relacja, kiedy starzeje się nie tylko nasz rodzic, ale także my sami dojrzewamy do ról, które niegdyś należały wyłącznie do nich? Dlaczego dorosłe dzieci oddalają się od rodziców? Psychoterapeutka Jagoda Latkowska zauważa, że z biegiem lat wiele dorosłych dzieci zaczyna dystansować się od swoich rodziców. Powodów jest wiele: napięcia, zmęczenie, niezrealizowane oczekiwania czy nieprzepracowane żale. Czasem odległość fizyczna bywa łatwiejsza niż konfrontacja z tym, co emocjonalnie trudne. Jednak oddalenie to nie tylko reakcja obronna – bywa też skutkiem lęku. – Lęku, że może być już za późno, że z czymś nie zdążymy – mówi Latkowska. – Że nie zdążymy się pogodzić, nie wypowiemy ważnych słów, nie zapytamy o coś, co od lat w nas dojrzewało. Co rodzic powinien usłyszeć od dziecka, a dziecko od rodzica? – Bywa, że starzejący się rodzic bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje usłyszeć od swojego dziecka: widzę Cię, jesteś dla mnie ważny, jestem przy Tobie – mówi ekspertka. – A dorosłe dzieci? One też wciąż potrzebują akceptacji. Nawet jeśli trudno im się do tego przyznać. W rozmowie pojawia się pytanie o możliwość uzdrowienia tej relacji. Czy da się odnaleźć wspólny język? Latkowska podkreśla, że tak – ale wymaga to decyzji, uważności i odwagi. Nie zawsze wszystko uda się naprawić. Czasem wystarczy symboliczny gest, rozmowa, obecność – by zakończyć etap napięcia i wejść w nową fazę relacji. Czego możemy się nauczyć od starzejących się rodziców? Dojrzali rodzice mogą być źródłem wielu lekcji. Latkowska wymienia: stoicyzm, odpuszczanie, ugruntowanie w codzienności. – Oni nie tylko „odchodzą” – mówi – oni też zostawiają nam coś cennego. Kontakt z rytuałami, z przyrodą, z domem, który nagle nabiera symbolicznego znaczenia. Relacja z rodzicem u schyłku jego życia to także forma przygotowania się do naszej własnej przemiany. Możemy obserwować ich, słuchać, towarzyszyć – i jednocześnie czerpać siłę, którą trudno zdobyć gdziekolwiek indziej. Film „Ostatnia podróż” – inspiracja do rozmowy Rozmowa Edyty Żmudy z Jagodą Latkowską inspirowana jest poruszającym szwedzkim dokumentem „Ostatnia podróż” (reż. Filip Hammar i Fredrik Wikingsson), który opowiada o niezwykłej więzi pomiędzy filmowcem a jego schorowanym, 80-letnim ojcem. Wzruszający, pełen humoru i życzliwości film pokazuje, jak wiele może znaczyć obecność dorosłego dziecka w życiu starzejącego się rodzica – nawet jeśli nie wszystko da się już naprawić. To historia o miłości, która nie potrzebuje słów, o pamięci, która zachowuje więcej niż sądzimy, o prostym geście: spakowaniu ojca do starego rodzinnego samochodu i ruszeniu z nim w podróż, która być może nie odmieni jego losu – ale pozwoli mu odzyskać godność, sens i iskrę życia.

Czy można na nowo odnaleźć czułość w relacji z rodzicem, kiedy sami jesteśmy już dorosłymi ludźmi? A może to właśnie wtedy otwiera się przed nami szansa na kontakt głębszy, prawdziwszy – taki, którego wcześniej zabrakło? W najnowszym odcinku podcastu „W kontakcie" Edyta Żmuda rozmawia z Jagodą Latkowską, psychoterapeutką, o tym, jak dbać o relację z rodzicami na późnym etapie życia. To rozmowa o tęsknocie, lęku, przebaczeniu i nadziei. Inspiracją do tego spotkania stał się poruszający film „Ostatnia podróż".

– To wielkie szczęście, kiedy masz rodzica w wieku, w którym sama jesteś już rodzicem dorosłych dzieci – mówi Edyta Żmuda, prowadząca podcast. – Szczęście polega na tym, że Ty sama lub sam wciąż jesteś dzieckiem, o które ktoś się troszczy, które wciąż może przytulić się do mamy i taty, tak jak dziecko. Cena tego szczęścia rośnie jednak wraz z upływem czasu.

Te słowa stają się punktem wyjścia do rozmowy o emocjonalnej dynamice więzi między rodzicami a ich dorosłymi dziećmi. Jak zmienia się ta relacja, kiedy starzeje się nie tylko nasz rodzic, ale także my sami dojrzewamy do ról, które niegdyś należały wyłącznie do nich?

Dlaczego dorosłe dzieci oddalają się od rodziców?
Psychoterapeutka Jagoda Latkowska zauważa, że z biegiem lat wiele dorosłych dzieci zaczyna dystansować się od swoich rodziców. Powodów jest wiele: napięcia, zmęczenie, niezrealizowane oczekiwania czy nieprzepracowane żale. Czasem odległość fizyczna bywa łatwiejsza niż konfrontacja z tym, co emocjonalnie trudne.

Jednak oddalenie to nie tylko reakcja obronna – bywa też skutkiem lęku. – Lęku, że może być już za późno, że z czymś nie zdążymy – mówi Latkowska. – Że nie zdążymy się pogodzić, nie wypowiemy ważnych słów, nie zapytamy o coś, co od lat w nas dojrzewało.

Co rodzic powinien usłyszeć od dziecka, a dziecko od rodzica?

– Bywa, że starzejący się rodzic bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje usłyszeć od swojego dziecka: widzę Cię, jesteś dla mnie ważny, jestem przy Tobie – mówi ekspertka. – A dorosłe dzieci? One też wciąż potrzebują akceptacji. Nawet jeśli trudno im się do tego przyznać.

W rozmowie pojawia się pytanie o możliwość uzdrowienia tej relacji. Czy da się odnaleźć wspólny język? Latkowska podkreśla, że tak – ale wymaga to decyzji, uważności i odwagi. Nie zawsze wszystko uda się naprawić. Czasem wystarczy symboliczny gest, rozmowa, obecność – by zakończyć etap napięcia i wejść w nową fazę relacji.

Czego możemy się nauczyć od starzejących się rodziców?

Dojrzali rodzice mogą być źródłem wielu lekcji. Latkowska wymienia: stoicyzm, odpuszczanie, ugruntowanie w codzienności. – Oni nie tylko „odchodzą” – mówi – oni też zostawiają nam coś cennego. Kontakt z rytuałami, z przyrodą, z domem, który nagle nabiera symbolicznego znaczenia.

Relacja z rodzicem u schyłku jego życia to także forma przygotowania się do naszej własnej przemiany. Możemy obserwować ich, słuchać, towarzyszyć – i jednocześnie czerpać siłę, którą trudno zdobyć gdziekolwiek indziej.

Film „Ostatnia podróż” – inspiracja do rozmowy

Rozmowa Edyty Żmudy z Jagodą Latkowską inspirowana jest poruszającym szwedzkim dokumentem „Ostatnia podróż” (reż. Filip Hammar i Fredrik Wikingsson), który opowiada o niezwykłej więzi pomiędzy filmowcem a jego schorowanym, 80-letnim ojcem. Wzruszający, pełen humoru i życzliwości film pokazuje, jak wiele może znaczyć obecność dorosłego dziecka w życiu starzejącego się rodzica – nawet jeśli nie wszystko da się już naprawić.

To historia o miłości, która nie potrzebuje słów, o pamięci, która zachowuje więcej niż sądzimy, o prostym geście: spakowaniu ojca do starego rodzinnego samochodu i ruszeniu z nim w podróż, która być może nie odmieni jego losu – ale pozwoli mu odzyskać godność, sens i iskrę życia.

„Trądzik często zaczyna się, gdy sięgamy po kremy przeciwstarzeniowe". Dermatolożka o błędach przy pielęgnacji skóry dojrzałej | „Ukryte piękno”, odc. 11
2025-04-15 15:43:43

Trądzik kojarzy się z okresem dojrzewania – przelotnym etapem, po którym skóra wraca do równowagi. Tymczasem blisko połowa dorosłych kobiet zmaga się z jego objawami także po trzydziestce, czterdziestce, a nawet później. Co więcej – trądzik dorosłych to nie tylko problem dermatologiczny. To również źródło stresu oraz niskiej samooceny. W najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, Magdalena Kuszewska rozmawia z ekspertką w dziedzinie dermatologii, dr n. med. Martą Hasse-Cieślińską, o zjawisku, które dotyka ciała i psychiki – czyli o trądziku dorosłych kobiet. Co ciekawe, wiele kobiet z trądzikiem dorosłych sięga po kosmetyki… dla nastolatków – często zbyt agresywne, wysuszające i nieadekwatne do potrzeb ich skóry. Kortyzol winny, ale nie jedyny. Emocje pod skórą „Kortyzol jest winny” – powtarzamy, gdy zauważamy pogorszenie stanu cery po okresie stresu. Ale – jak zaznacza gościni – to tylko jeden z czynników. Styl życia, nieprzespane noce, źle dobrana dieta, palenie papierosów czy brak aktywności fizycznej tworzą środowisko, w którym stan zapalny rozwija się błyskawicznie. Dr Hasse-Cieślińska przypomina też, że tylko 20% pacjentów z trądzikiem trafia do dermatologa. Reszta próbuje leczyć się „na własną rękę” – często za pomocą diety eliminacyjnej, suplementów, czy niesprawdzonych „domowych metod”. Problem? To podejście może tylko opóźnić skuteczną terapię. Trądzik i psychika. Blizny, które zostają na długo „Mimo wyleczenia trądziku, część stanów emocjonalnych – jak lęki społeczne czy neurotyczny stosunek do świata – pozostaje” – podkreśla dermatolożka. Zaburzenia emocjonalne bywają trwałym powikłaniem trądziku, na równi z bliznami potrądzikowymi. Co więcej, wiele kobiet żyje w przekonaniu, że ich problem jest „nienormalny”. Wstydzą się mówić o nim lekarzowi, ukrywają się pod makijażem, a każde spojrzenie w lustro staje się aktem samooceny. W rozmowie pojawiają się także wątki społecznego odbioru cery trądzikowej – zwłaszcza u kobiet dorosłych. Pytania w stylu: „Masz 35 lat, to przecież nie może być trądzik!” – tylko pogłębiają poczucie wyobcowania i zawstydzenia. Tymczasem trądzik dorosłych to realna, diagnozowalna i coraz częstsza przypadłość, która wymaga nie tylko leczenia, ale i zrozumienia. Jakie błędy popełniamy w pielęgnacji skóry trądzikowej? Gościni szczegółowo opowiada, jakie błędy są najczęstsze: zbyt częste mycie twarzy silnymi żelami, nadużywanie peelingów, brak fotoprotekcji, „wysuszanie” zmian zamiast ich leczenia, stosowanie wielu produktów naraz, czy używanie produktów, które nie są apteczne i przebadane. A także – rezygnowanie z pomocy specjalisty i podążanie za poradami z fałszywych autorytetów, które w najlepszym razie nic nie zmienią, a w najgorszym – pogorszą sytuację. W rozmowie usłyszymy też o stylu życia, który szkodzi skórze. Bo w przypadku trądziku – szczególnie u osób dorosłych – dermatologia nie kończy się na receptach. To podejście holistyczne, które uwzględnia stres, sen, sposób odżywiania, równowagę hormonalną, mikrobiom jelitowy, a nawet to, jak często zmieniamy poszewki na poduszkach. Ekspertka od skóry Dr n. med. Marta Hasse-Cieślińska to dermatolożka z wieloletnim doświadczeniem klinicznym i badawczym, specjalizująca się m.in. w trądziku dorosłych i problemach skórnych kobiet. Jest cenioną wykładowczynią, autorką publikacji naukowych i eksperckich materiałów dla mediów. W swojej praktyce łączy wiedzę medyczną z uważnością na emocjonalny wymiar dolegliwości skórnych – bo, jak często podkreśla: „skóra jest mapą tego, co przeżywamy w środku”. O prowadzącej Magdalena Kuszewska – dziennikarka i redaktorka, która od lat pisze o psychologii, zdrowiu i rozwoju osobistym. W podcaście „Ukryte piękno” rozmawia z ekspertkami, które pomagają odzyskać kontakt ze swoim ciałem i skórą – bez presji perfekcji, za to z uważnością i empatią.   Sponsorem podcastu jest marka Eau Thermale Avene.

Trądzik kojarzy się z okresem dojrzewania – przelotnym etapem, po którym skóra wraca do równowagi. Tymczasem blisko połowa dorosłych kobiet zmaga się z jego objawami także po trzydziestce, czterdziestce, a nawet później. Co więcej – trądzik dorosłych to nie tylko problem dermatologiczny. To również źródło stresu oraz niskiej samooceny. W najnowszym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, Magdalena Kuszewska rozmawia z ekspertką w dziedzinie dermatologii, dr n. med. Martą Hasse-Cieślińską, o zjawisku, które dotyka ciała i psychiki – czyli o trądziku dorosłych kobiet.

Co ciekawe, wiele kobiet z trądzikiem dorosłych sięga po kosmetyki… dla nastolatków – często zbyt agresywne, wysuszające i nieadekwatne do potrzeb ich skóry.

Kortyzol winny, ale nie jedyny. Emocje pod skórą
„Kortyzol jest winny” – powtarzamy, gdy zauważamy pogorszenie stanu cery po okresie stresu. Ale – jak zaznacza gościni – to tylko jeden z czynników. Styl życia, nieprzespane noce, źle dobrana dieta, palenie papierosów czy brak aktywności fizycznej tworzą środowisko, w którym stan zapalny rozwija się błyskawicznie.

Dr Hasse-Cieślińska przypomina też, że tylko 20% pacjentów z trądzikiem trafia do dermatologa. Reszta próbuje leczyć się „na własną rękę” – często za pomocą diety eliminacyjnej, suplementów, czy niesprawdzonych „domowych metod”. Problem? To podejście może tylko opóźnić skuteczną terapię.

Trądzik i psychika. Blizny, które zostają na długo
„Mimo wyleczenia trądziku, część stanów emocjonalnych – jak lęki społeczne czy neurotyczny stosunek do świata – pozostaje” – podkreśla dermatolożka. Zaburzenia emocjonalne bywają trwałym powikłaniem trądziku, na równi z bliznami potrądzikowymi. Co więcej, wiele kobiet żyje w przekonaniu, że ich problem jest „nienormalny”. Wstydzą się mówić o nim lekarzowi, ukrywają się pod makijażem, a każde spojrzenie w lustro staje się aktem samooceny.

W rozmowie pojawiają się także wątki społecznego odbioru cery trądzikowej – zwłaszcza u kobiet dorosłych. Pytania w stylu: „Masz 35 lat, to przecież nie może być trądzik!” – tylko pogłębiają poczucie wyobcowania i zawstydzenia. Tymczasem trądzik dorosłych to realna, diagnozowalna i coraz częstsza przypadłość, która wymaga nie tylko leczenia, ale i zrozumienia.

Jakie błędy popełniamy w pielęgnacji skóry trądzikowej?
Gościni szczegółowo opowiada, jakie błędy są najczęstsze: zbyt częste mycie twarzy silnymi żelami, nadużywanie peelingów, brak fotoprotekcji, „wysuszanie” zmian zamiast ich leczenia, stosowanie wielu produktów naraz, czy używanie produktów, które nie są apteczne i przebadane. A także – rezygnowanie z pomocy specjalisty i podążanie za poradami z fałszywych autorytetów, które w najlepszym razie nic nie zmienią, a w najgorszym – pogorszą sytuację.

W rozmowie usłyszymy też o stylu życia, który szkodzi skórze. Bo w przypadku trądziku – szczególnie u osób dorosłych – dermatologia nie kończy się na receptach. To podejście holistyczne, które uwzględnia stres, sen, sposób odżywiania, równowagę hormonalną, mikrobiom jelitowy, a nawet to, jak często zmieniamy poszewki na poduszkach.

Ekspertka od skóry

Dr n. med. Marta Hasse-Cieślińska to dermatolożka z wieloletnim doświadczeniem klinicznym i badawczym, specjalizująca się m.in. w trądziku dorosłych i problemach skórnych kobiet. Jest cenioną wykładowczynią, autorką publikacji naukowych i eksperckich materiałów dla mediów. W swojej praktyce łączy wiedzę medyczną z uważnością na emocjonalny wymiar dolegliwości skórnych – bo, jak często podkreśla: „skóra jest mapą tego, co przeżywamy w środku”.

O prowadzącej

Magdalena Kuszewska – dziennikarka i redaktorka, która od lat pisze o psychologii, zdrowiu i rozwoju osobistym. W podcaście „Ukryte piękno” rozmawia z ekspertkami, które pomagają odzyskać kontakt ze swoim ciałem i skórą – bez presji perfekcji, za to z uważnością i empatią.

 

Sponsorem podcastu jest marka Eau Thermale Avene.


Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie