Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn

Tworzę te miniaudycje, żeby było można dotknąć tego, co jest poetyckie w naszej rzeczywistości. Dziennik Zmian to dźwiękowy zapis pozornie zwyczajnej i pozornie szarej codzienności. Są tu i refleksje, detale, zaskakujące brzmienia, bo świat bywa i zaskakująco tajemniczy, i wciąż piękny i relaksujący. Uwierz mi.
Albo nie wierz... po prostu posłuchaj.
A jeśli spodoba Ci się odcinek, zaproś mnie na kawę ;) - buycoffee.to/dziennik.zmian


Odcinki od najnowszych:

Alkohol, magia i Sherry #151
2021-12-30 22:55:37

Smaki i zapachy mają moc przenoszenia w czasie i przestrzeni. https://buycoffee.to/dziennik.zmian  Co do przestrzeni to większość z nas za młodu zajmowała się magicznymi efektami przytrucia ciała z pomocą alkoholu Wtedy fale mózgowe (i nie tylko) fale, falują niekiedy zaskakująco! I bardzo możliwe, że nie był to czas stracony. Pod warunkiem, że nie pozostało się w tej krainie iluzji, bo w tej przestrzeni nie ma niczego prawdziwego. Więc w efekcie — nic się nie opłaca. Żadna przygoda nie jest tak naprawdę przygoda. Ale jeśli nauka nie poszła  w las, to wiemy, że: to mówię tym, którzy interesują się emisją głosu. Mała wódka pozwala wyciągnąć duże C wokalne; napina, co trzeba i na krótko – działa. Piwo to podrażniacz, w dodatku po dawce nawet niedużej  człowieka przymula. Najczęściej człowiek tego nie łapie i myśli, że nie... akurat!  I wino, szlachetne wino, in vino veritas – lampka – pomaga w rozpoczęcie prawdziwej rozmowy na prawdziwe tematy. Większa dawka - zatrzymuje myśli w locie, i odkłada się w ciele wielce nieprzyjemnie. Jeśli wiemy, czego nasza dusza potrzebuje, jak, gdzie i z kim, to tak smaki i zapachy mają moc przenoszenia w czasie i przestrzeni. *** Joasia Ciborowska Sanchez jest somelierką i tak sobie usiadłyśmy i podagałyśmy o Sherry. Bo nie nam wiedz na temat tego wina, naprawdę. A jedyne bezsensowne zresztą, skojarzenie to taka durna piosenka modern talking  - szery szery lady. A... i tanie słodkie wino w PRL podawane jako "wino dla pań” zatem...

Smaki i zapachy mają moc przenoszenia w czasie i przestrzeni.

https://buycoffee.to/dziennik.zmian

 Co do przestrzeni to większość z nas za młodu zajmowała się magicznymi efektami przytrucia ciała z pomocą alkoholu Wtedy fale mózgowe (i nie tylko) fale, falują niekiedy zaskakująco! I bardzo możliwe, że nie był to czas stracony. Pod warunkiem, że nie pozostało się w tej krainie iluzji, bo w tej przestrzeni nie ma niczego prawdziwego. Więc w efekcie — nic się nie opłaca. Żadna przygoda nie jest tak naprawdę przygoda. Ale jeśli nauka nie poszła  w las, to wiemy, że:
to mówię tym, którzy interesują się emisją głosu.
Mała wódka pozwala wyciągnąć duże C wokalne; napina, co trzeba i na krótko – działa.
Piwo to podrażniacz, w dodatku po dawce nawet niedużej  człowieka przymula. Najczęściej człowiek tego nie łapie i myśli, że nie... akurat!  I wino, szlachetne wino, in vino veritas – lampka – pomaga w rozpoczęcie prawdziwej rozmowy na prawdziwe tematy. Większa dawka - zatrzymuje myśli w locie, i odkłada się w ciele wielce nieprzyjemnie.

Jeśli wiemy, czego nasza dusza potrzebuje, jak, gdzie i z kim, to tak smaki i zapachy mają moc przenoszenia w czasie i przestrzeni.
***
Joasia Ciborowska Sanchez jest somelierką i tak sobie usiadłyśmy i podagałyśmy o Sherry. Bo nie nam wiedz na temat tego wina, naprawdę. A jedyne bezsensowne zresztą, skojarzenie to taka durna piosenka modern talking  - szery szery lady. A... i tanie słodkie wino w PRL podawane jako "wino dla pań” zatem...

Powstawanie nowego roku... taki proces #150
2021-12-25 13:58:59

Najpierw - kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę potem perkusja mojego serca, delikatne szuranie, kropla hajhetu; dźwięki z kiedyś, z teraz, z przyszłości, następnie słyszę szept i tak to ja szepczę sobie nowy rok. Splatam z dźwięków bardzo wygodne ścieżki *** Granica z kalendarza nie ma znacznie granice dat szanuję tak jak i granice państw, granice dobrego wychowania, ale co to znaczy dobre wychowanie w różnych państwach? Weźmy Etiopię; albo nie bierzmy. Niech wydarzenia stają na mojej drodze, bez wyciągania rąk, bez chciejstwa, bez rachunków zatem – co to znaczy – granica państwa, jeśli przekraczamy ją… dajny na to w górach, gdzie po teoretycznie jednej i teoretycznie tej drugiej stronie – góry są/ Lasy są proszę państwa… Najpierw-kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę idę z nimi, w nutach jak w sukience gdzie mnie poniosą bez żadnych granic idę w szepcie – jak w ciepłym szalu w nowym roku jest mój codzienny spokój miłość, która podchodzi wysoko do gardła… i je otwiera dotyk gładkiej skóry dotyk światła dotyk miękkiej wody wieczna pogoda, dopełniania wieczna pogoda – spełnionych nocy i dni to jest doby rok, choć ma różne rokowania to jest dobry rok, dobrze przeszkody ominę dobrze przeskoczę, dobrze poczuję. Najpierw-kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę są jak wiatr, w moich żaglach podnoszę banderę i płynę płynę, a dobrze nawiguje w dobrym roku przez te fale szumiące mi tym szeptem. Pomyślnych szeptów wam życzę, moi współpodróżujący! ------------------------------------------------------------------------------------------------- a Autorkę wesprzeć czarną kawą można... na ten Nowy rRk ;)                                                                                                          https://buycoffee.to/dziennik.zmian muz. https://freemusicarchive.org/search/?quicksearch=snow&page=5

Najpierw - kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę
potem perkusja mojego serca, delikatne szuranie, kropla hajhetu;
dźwięki z kiedyś, z teraz, z przyszłości,
następnie słyszę szept i tak to ja szepczę sobie nowy rok.
Splatam z dźwięków bardzo wygodne ścieżki
***
Granica z kalendarza nie ma znacznie
granice dat szanuję tak jak i granice państw, granice dobrego wychowania,
ale co to znaczy dobre wychowanie w różnych państwach?
Weźmy Etiopię;
albo nie bierzmy.
Niech wydarzenia stają na mojej drodze, bez wyciągania rąk, bez chciejstwa, bez rachunków
zatem – co to znaczy – granica państwa, jeśli przekraczamy ją… dajny na to w górach, gdzie po teoretycznie jednej i teoretycznie tej drugiej stronie – góry są/ Lasy są
proszę państwa…

Najpierw-kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę
idę z nimi, w nutach jak w sukience
gdzie mnie poniosą
bez żadnych granic
idę w szepcie – jak w ciepłym szalu
w nowym roku jest mój codzienny spokój
miłość, która podchodzi wysoko do gardła… i je otwiera
dotyk gładkiej skóry
dotyk światła
dotyk miękkiej wody
wieczna pogoda, dopełniania
wieczna pogoda – spełnionych nocy i dni

to jest doby rok, choć ma różne rokowania
to jest dobry rok, dobrze przeszkody ominę
dobrze przeskoczę, dobrze poczuję.

Najpierw-kilka pierwszych nut, coraz wyraźniej je słyszę
są jak wiatr, w moich żaglach
podnoszę banderę
i płynę
płynę, a dobrze nawiguje w dobrym roku
przez te fale szumiące mi tym szeptem.

Pomyślnych szeptów wam życzę, moi współpodróżujący!

------------------------------------------------------------------------------------------------- a Autorkę wesprzeć czarną kawą można... na ten Nowy rRk ;) 

                                                                                                       https://buycoffee.to/dziennik.zmian

muz. https://freemusicarchive.org/search/?quicksearch=snow&page=5

Idziemy w miasto! #149
2021-12-19 12:47:26

Idziemy w miasto! Warszawa. https://buycoffee.to/dziennik.zmian Z prowincji, przybywszy do miasta dnia szarego — jednak zrozumiałam. Zrozumiałam  pandemiczne wycofanie, przycięcie towarzyskich krawędzi, zaokrąglenie społecznych ścieżek, wybranie niewielu z wielu – sprawiło, że zobaczyłam Warszawę po raz pierwszy. Stało się to po raz którychś, lecz tym razem (tym razem?) Znowu po raz pierwszy. Ach. Z zimowej mgły wyłoniły się tłoczne, jasno  oświetlone ulice, które prowadziły mnie wprost pod wieżowce – biurowce, sprowadzające na manowce. O godzinie 16, czyli nocą grudniową ciemną – wtłoczyłam w siebie atmosferę przyśniętego nieco Tokio. Te światła. Te ginące w mroku ostatnie piętra. Te ciasne uliczki w okół budynków. Ta stara fabryka Norblina, gdzie można było odetchnąć, ogrzać się, lekko się zgubić i oprzeć o ścianę, pamiętającą powstanie warszawskie. Wypić. Miejsce snobistyczne i wychuchane, że tak powiem. Przesiaduję w tłumie, który zaraz zrzednie, bo wiadomo… wirus, święta, święta wirus (święta, święta).  Zatem tak,  idziemy w miasto! I powygłupiałyśmy się, nikt nas tu nie zna... wiadomo. Idziemy w miasto! *** Weryfikuję tu też  takie miniutwór, który wiele lat temu nagraliśmy z Jacaszkiem. I nie wydaliśmy, ale to zupełnie inna niewarszawska historia. Tymczasem weryfikacja miasta – z człowiekiem wypadła pozytywnie. A ty, z co właśnie weryfikujesz? *** https://freemusicarchive.org i Jacaszek. Słowa - Miłka ;)

Idziemy w miasto! Warszawa.

https://buycoffee.to/dziennik.zmian

Z prowincji, przybywszy do miasta dnia szarego — jednak zrozumiałam. Zrozumiałam  pandemiczne wycofanie, przycięcie towarzyskich krawędzi, zaokrąglenie społecznych ścieżek, wybranie niewielu z wielu – sprawiło, że zobaczyłam Warszawę po raz pierwszy. Stało się to po raz którychś, lecz tym razem (tym razem?)
Znowu po raz pierwszy. Ach. Z zimowej mgły wyłoniły się tłoczne, jasno  oświetlone ulice, które prowadziły mnie wprost pod wieżowce – biurowce,
sprowadzające na manowce. O godzinie 16, czyli nocą grudniową ciemną – wtłoczyłam w siebie atmosferę przyśniętego nieco Tokio. Te światła. Te ginące w mroku ostatnie piętra. Te ciasne uliczki w okół budynków. Ta stara fabryka Norblina, gdzie można było odetchnąć, ogrzać się, lekko się zgubić i oprzeć o ścianę, pamiętającą powstanie warszawskie. Wypić. Miejsce snobistyczne i wychuchane, że tak powiem. Przesiaduję w tłumie, który zaraz zrzednie, bo wiadomo… wirus, święta, święta wirus (święta, święta). 

Zatem tak,  idziemy w miasto!

I powygłupiałyśmy się, nikt nas tu nie zna... wiadomo.

Idziemy w miasto!

***

Weryfikuję tu też  takie miniutwór, który wiele lat temu nagraliśmy z Jacaszkiem. I nie wydaliśmy, ale to zupełnie inna niewarszawska historia.

Tymczasem weryfikacja miasta – z człowiekiem wypadła pozytywnie. A ty, z co właśnie weryfikujesz?

***

https://freemusicarchive.org i Jacaszek. Słowa - Miłka ;)

Norwid. W Weronie. Przemoc. Śniadanie. #148
2021-12-11 22:21:39

Postanowiłam sięgnąć po wieszcza. Zinterpretować wieszcza. Mieć go w głowie podczas śniadań, mieć frazę poetycką w sobie, w trakcie najzwyklejszego ze zwykłych dni. Nie zachwycić się. Nie speszyć. Ale i nie zawiesić wieszcza na wieszaku. Ożywić i wprowadzić konflikt Capulettich do kuchni. I w dodatku głosem Andrzeja Mastalerza. Legalnie. - https://nck.pl/projekty-kulturalne/aktualnosci/konkurs-norwid-za-patrzenia A ty kiedy i gdzie czytasz sobie Norwida? Ps. Znam na pamięć ten wiesz, od czasów liceum i zawsze, zawsze mi się podobał najbardziej :), ale dotychczas z szacunkiem recytowałam go patrząc w okno gdy padał deszcz. Ale koniec z tanim romantyzmem. Poezje do życia! Życie zaś zaczynają dobre śniadania...; ) *** Nad Kapuletich i Montekich domem, Spłukane deszczem, poruszone gromem, PrzemijanieŁagodne oko błękitu Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów, 5 Na wywrócone bramy do ogrodów, I gwiazdę zrzuca ze szczytu. NaturaCyprysy mówią, że to dla Juliety, I dla Romea łza ta znad planety Spada i w groby przecieka; 10 NaukaA ludzie mówią, i mówią uczenie, Że to nie łzy są, ale że kamienie, I że nikt na nie nie czeka!

Postanowiłam sięgnąć po wieszcza. Zinterpretować wieszcza. Mieć go w głowie podczas śniadań, mieć frazę poetycką w sobie, w trakcie najzwyklejszego ze zwykłych dni. Nie zachwycić się. Nie speszyć. Ale i nie zawiesić wieszcza na wieszaku. Ożywić i wprowadzić konflikt Capulettich do kuchni.

I w dodatku głosem Andrzeja Mastalerza. Legalnie. - https://nck.pl/projekty-kulturalne/aktualnosci/konkurs-norwid-za-patrzenia

A ty kiedy i gdzie czytasz sobie Norwida?

Ps. Znam na pamięć ten wiesz, od czasów liceum i zawsze, zawsze mi się podobał najbardziej :), ale dotychczas z szacunkiem recytowałam go patrząc w okno gdy padał deszcz. Ale koniec z tanim romantyzmem. Poezje do życia! Życie zaś zaczynają dobre śniadania...; )

***

Nad Kapuletich i Montekich domem,

Spłukane deszczem, poruszone gromem,

PrzemijanieŁagodne oko błękitu

Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,

5

Na wywrócone bramy do ogrodów,

I gwiazdę zrzuca ze szczytu.

NaturaCyprysy mówią, że to dla Juliety,

I dla Romea łza ta znad planety

Spada i w groby przecieka;

10

NaukaA ludzie mówią, i mówią uczenie,

Że to nie łzy są, ale że kamienie,

I że nikt na nie nie czeka!

Mój ruch, twój ruch - hej, cantienica #147
2021-12-04 17:39:59

Mój ruch, twój ruch. Patrzę na szachownicę. Byłam skoczkiem, (nie - wieżą, a skoczkiem), który poczuł, że skakanie nadwyręża nierozciągnięte mięśnie, i męczy sztywny kręgosłup. Jestem skoczkiem, który nie skakał.  Aż pewnego dnia, pewnego dnia... Zrozumiałam perfekcję ciała. Tak po prostu. Z samego rana, robiąc kawę, poczułam każdą część siebie w sensownym, zrozumiałym ułożeniu. Po całym roku ćwiczenia cantieniki, po niewidocznych dla mnie  postępach, nagle zapanowałam nad własną motoryką i materią tkanek miękkich. Mięśnie głębokie, bezboleśnie, zamanifestowały swoją obecność. To brzmi jak wyznanie, bo to jest wyznanie. Poznałam rodzaj ruchu, który mnie nie wkurza. Dzięki Joli Czajce, która tego mojego ruchu pilnuje. I kiedyś, rozmawiając wieczorową porą przy dużym stole, jej wyznanie zabrzmiało nader entuzjastycznie. O, też pochodzę do sprawy radośnie, choć przyznaję, że nie aż tak. No ala, dla ciekawskich w dźwięku wyjaśnienia. rozmówczyni -  Jolanda Czajka / CANTIENICA-Trening. Instruktor-Jolanta Czajka, Studio Slow Fitness muz. https://www.purple-planet.com CANTIENICA®- wyjątkowa, profilaktyczno-terapeutyczna koncepcja kształtowania ciała, postawy i siły oraz ruchu z mięśni głębokich.  Rozumiem ruch, pochłonięta pełnym poczucie sensowności poruszenia się, nawet nad kawą, w sposób łagodny, i precyzyjny zarazem. I takie odkrycie, na samym początku dnia wiele zmienia. Warto było poćwiczyć, nie tylko po to, żeby powyglądać, ale po co, żeby zrozumieć. Też coś ćwiczysz? Żeby doświadczyć perfekcji funkcjonalnego ciała? Twój ruch, skoczku.

Mój ruch, twój ruch. Patrzę na szachownicę. Byłam skoczkiem, (nie - wieżą, a skoczkiem), który poczuł, że skakanie nadwyręża nierozciągnięte mięśnie, i męczy sztywny kręgosłup. Jestem skoczkiem, który nie skakał.  Aż pewnego dnia, pewnego dnia...

Zrozumiałam perfekcję ciała. Tak po prostu. Z samego rana, robiąc kawę, poczułam każdą część siebie w sensownym, zrozumiałym ułożeniu. Po całym roku ćwiczenia cantieniki, po niewidocznych dla mnie  postępach, nagle zapanowałam nad własną motoryką i materią tkanek miękkich. Mięśnie głębokie, bezboleśnie, zamanifestowały swoją obecność. To brzmi jak wyznanie, bo to jest wyznanie. Poznałam rodzaj ruchu, który mnie nie wkurza. Dzięki Joli Czajce, która tego mojego ruchu pilnuje. I kiedyś, rozmawiając wieczorową porą przy dużym stole, jej wyznanie zabrzmiało nader entuzjastycznie. O, też pochodzę do sprawy radośnie, choć przyznaję, że nie aż tak. No ala, dla ciekawskich w dźwięku wyjaśnienia.

rozmówczyni -  Jolanda Czajka /CANTIENICA-Trening. Instruktor-Jolanta Czajka, Studio Slow Fitness

muz. https://www.purple-planet.com

CANTIENICA®- wyjątkowa, profilaktyczno-terapeutyczna koncepcja kształtowania ciała, postawy i siły oraz ruchu z mięśni głębokich. 

Rozumiem ruch, pochłonięta pełnym poczucie sensowności poruszenia się, nawet nad kawą, w sposób łagodny, i precyzyjny zarazem.

I takie odkrycie, na samym początku dnia wiele zmienia. Warto było poćwiczyć, nie tylko po to, żeby powyglądać, ale po co, żeby zrozumieć.

Też coś ćwiczysz? Żeby doświadczyć perfekcji funkcjonalnego ciała?

Twój ruch, skoczku.


Przyjaźń, Edwardzie! #146
2021-11-22 19:57:23

Kochany Edwardzie, jako nieznany polski filozof, w dodatku nieżyjący z pewnością nie odpowiesz na ten list, ale chciałabym Cię poinformować, że idea przyjaźni, dziś w Polsce wciąż w powijakach. Przynajmniej taka, o jaką Ci chodziło. I  nawet jeśli trochę niedomaga, to ma perspektywy. Będzie rosnąć. Nie jestem pewna czy teraz ludzie w ogóle rozumieją jak znacząca może być przyjaźń, ta prawdziwa, nie w cudzysłowie, jakaś polityczna, biznesowa oraz między narodami… to już było. Jak ważna przyjaźń jest na każdej linii czasu czyjegoś życia - linii, którą sobie splatamy z rozmów, ze wspólnych przedsięwzięć, żartów i żalów .. i takich tam. Głosiłeś, natchniony politycznie i prospołecznie, że przyszłość należy do – cytuję: Związków Przyjaźni i, och nie chodziło o firends with benefits. Ale o przyjaźń sąsiedzką, lokalną, o podawanie ręki w chwilach trudnych chwilach, potrzymanie za rękę w chwilach jeszcze trudniejszych, poza systemem, poza oficjalną strukturą … taka wyższa szkoła plemienności. Cóż… Wprawdzie przyjaźń to najczęściej bohaterka filmów dla nastolatków, próbujących odkryć swoje bezpiecznie miejsce w grupie, ale jej potencjał rośnie W pandemii, a wiem, że wiesz co to zaraza, żyłeś  w XIX wieku. Otóż w pandemii przyjaźnie albo okazują się nieprzyjaźniami i są polem walki o to jak TY człowieku powinien zadbać o  zdrowie i o moje twoja nasza wasze, każdy wszystkie i wszędzie – czemu myślisz inaczej, robisz inaczej… Albo okazują się silną subtelną pełną zrozumienia relacją, która niczego nie wytraca z biegiem czasu, nie wytraca rozpędu z powodu konfliktów. One tez bywają częścią przyjaźni,, jeżeli prowadzą do porozumienia. A to da się. Gadać trzeba. Więc Edwardzie, ja tu tak sobie gadam, a ty przypominałeś, że istnieją dwie „potęgi” zmagające się ze sobą o panowanie nad człowiekiem, społeczeństwem i światem – egoizm i przyjaźń. Egoizm jest siłą zła, przyjaźń – siłą dobra. Można tak to widzieć, chciałabym jednak zaznaczyć, ze w dobie zmian mentalnych tych czasów- nie chcemy już oddawania panowania komukolwiek. Czemukolwiek. To ja panuję nad sobą, tylko ja panuję nad tym czego chcę i ja wiem dlaczego  - i doprawdy, siły dobra i siły zła wolałabym potraktować w duchu przyjaźni. Ale jeśli chcą — niech się naparzają. T y mczasem… idę dalej, ku przyszłości… Przyjacielskie uściski CI ślę. A może nawet całusy. Czytelniczka Ps. Edwarda Abramowskiego poznałam dzięki naukowej  pracy  DorotySepczyńskiej. Niech przyjaźń będzie z nami. *** https://musopen.org fot. polona.pl odcinek zainspirowany tekstami DorotySepczyńskiej o Abramowskim  ( https://www.ejournals.eu/Principia/2019/Tom-66-2019/art/15915/ , https://www.ejournals.eu/Principia/2020/Tom-67-2020/art/18361/ )

Kochany Edwardzie, jako nieznany polski filozof, w dodatku nieżyjący z pewnością nie odpowiesz na ten list, ale chciałabym Cię poinformować, że idea przyjaźni, dziś w Polsce wciąż w powijakach. Przynajmniej taka, o jaką Ci chodziło. I  nawet jeśli trochę niedomaga, to ma perspektywy. Będzie rosnąć. Nie jestem pewna czy teraz ludzie w ogóle rozumieją jak znacząca może być przyjaźń, ta prawdziwa, nie w cudzysłowie, jakaś polityczna, biznesowa oraz między narodami… to już było. Jak ważna przyjaźń jest na każdej linii czasu czyjegoś życia - linii, którą sobie splatamy z rozmów, ze wspólnych przedsięwzięć, żartów i żalów .. i takich tam.

Głosiłeś, natchniony politycznie i prospołecznie, że przyszłość należy do – cytuję: Związków Przyjaźni i, och nie chodziło o firends with benefits. Ale o przyjaźń sąsiedzką, lokalną, o podawanie ręki w chwilach trudnych chwilach, potrzymanie za rękę w chwilach jeszcze trudniejszych, poza systemem, poza oficjalną strukturą … taka wyższa szkoła plemienności.

Cóż…

Wprawdzie przyjaźń to najczęściej bohaterka filmów dla nastolatków, próbujących odkryć swoje bezpiecznie miejsce w grupie, ale jej potencjał rośnie

W pandemii, a wiem, że wiesz co to zaraza, żyłeś  w XIX wieku.

Otóż w pandemii przyjaźnie albo okazują się nieprzyjaźniami i są polem walki o to jak TY człowieku powinien zadbać o  zdrowie i o moje twoja nasza wasze, każdy wszystkie i wszędzie – czemu myślisz inaczej, robisz inaczej…

Albo okazują się silną subtelną pełną zrozumienia relacją, która niczego nie wytraca z biegiem czasu, nie wytraca rozpędu z powodu konfliktów. One tez bywają częścią przyjaźni,, jeżeli prowadzą do porozumienia. A to da się. Gadać trzeba.

Więc Edwardzie, ja tu tak sobie gadam,

a ty przypominałeś, że istnieją dwie „potęgi” zmagające się ze sobą o panowanie nad człowiekiem, społeczeństwem i światem – egoizm i przyjaźń. Egoizm jest siłą zła, przyjaźń – siłą dobra.

Można tak to widzieć, chciałabym jednak zaznaczyć, ze w dobie zmian mentalnych tych czasów- nie chcemy już oddawania panowania komukolwiek. Czemukolwiek. To ja panuję nad sobą, tylko ja panuję nad tym czego chcę i ja wiem dlaczego  - i doprawdy, siły dobra i siły zła wolałabym potraktować w duchu przyjaźni.

Ale jeśli chcą — niech się naparzają.

Tymczasem… idę dalej, ku przyszłości…

Przyjacielskie uściski CI ślę. A może nawet całusy.

Czytelniczka

Ps. Edwarda Abramowskiego poznałam dzięki naukowej  pracy  DorotySepczyńskiej.

Niech przyjaźń będzie z nami.

***

https://musopen.org fot. polona.pl

odcinek zainspirowany tekstami DorotySepczyńskiej o Abramowskim  (https://www.ejournals.eu/Principia/2019/Tom-66-2019/art/15915/, https://www.ejournals.eu/Principia/2020/Tom-67-2020/art/18361/)

Czemu patrzysz w cudze okna? #145
2021-11-20 21:08:55

A jeśli podobał Ci się odcinek - zaproś mnie na kawę ;) buycoffee.to/dziennik.zmian  *** Puk, puk, puk. Czemu patrzysz w cudze okna? Pukam w okno. W moje okno i to w dodatku od środka. Tak, często patrzę w cudze okna. Nie pukam. Jak miliony ludzi, wyobrażam sobie: co robią ludzie, których fragment życia właśnie widzę. Gdy wychodzą w pokoju i gaszą światło, gdzie idą/ Gdy pochylają się nad stołem – co jedzą. Gdy się całują, ale czy to prawdziwa miłość i czy będą mieli dziecko no dobrze ale pewnego razu…… Zobaczyłam kapliczkę, Oto spora kapliczka przydrożna. Naprawdę niemała. Patrz: traktor. Specjalizacja: skrzyżowania. Patrzę, pusta jakaś. Ale jak to... pusta? Taka odnowiona, reprezentacyjna i pusta? Powinna być tu Maryjka (najczęściej), bo matce z dzieckiem szybciej domek zbudują, niż samotnemu mężczyźnie (synowi cieśli zresztą, ale to i tak inaczej było). Zatem jednak postanawiam, że przystaną i zajrzę. W Kapliczce przycupnęła maciupka Maryjka. Bez dziecka. Ale radosna taka, też w miarę nowiutka. W samym środeczku okien (okna jak oczy Światowida, na każdą świata stronę) stoi Maryjka zwrócona w stronę skrzyżowania. Pola ma za plecami i pola te widzą drewnianą niepomalowaną aureolkę nad jej głową. Jakby miała, pardon, wielki łeb. Ale z przodu jest prześliczna. Malusia. Patrzę i czuję, jak to mnie rozczula. Gdyby nie ten listopadowy czas, zerwałabym kwiatów naręcz i położyła w podzięce za ten mój zachwyt. A Ty jak często zaglądasz ludziom w okna? I dlaczego? *** muz www.purple-planet.com
A jeśli podobał Ci się odcinek - zaproś mnie na kawę ;) buycoffee.to/dziennik.zmian 

***

Puk, puk, puk. Czemu patrzysz w cudze okna?

Pukam w okno. W moje okno i to w dodatku od środka.

Tak, często patrzę w cudze okna. Nie pukam. Jak miliony ludzi, wyobrażam sobie: co robią ludzie, których fragment życia właśnie widzę. Gdy wychodzą w pokoju i gaszą światło, gdzie idą/ Gdy pochylają się nad stołem – co jedzą. Gdy się całują, ale czy to prawdziwa miłość i czy będą mieli dziecko

no dobrze

ale pewnego razu……

Zobaczyłam kapliczkę, Oto spora kapliczka przydrożna. Naprawdę niemała. Patrz: traktor. Specjalizacja: skrzyżowania. Patrzę, pusta jakaś. Ale jak to... pusta? Taka odnowiona, reprezentacyjna i pusta? Powinna być tu Maryjka (najczęściej), bo matce z dzieckiem szybciej domek zbudują, niż samotnemu mężczyźnie (synowi cieśli zresztą, ale to i tak inaczej było). Zatem jednak postanawiam, że przystaną i zajrzę. W Kapliczce przycupnęła maciupka Maryjka. Bez dziecka. Ale radosna taka, też w miarę nowiutka. W samym środeczku okien (okna jak oczy Światowida, na każdą świata stronę) stoi Maryjka zwrócona w stronę skrzyżowania. Pola ma za plecami i pola te widzą drewnianą niepomalowaną aureolkę nad jej głową. Jakby miała, pardon, wielki łeb. Ale z przodu jest prześliczna. Malusia. Patrzę i czuję, jak to mnie rozczula. Gdyby nie ten listopadowy czas, zerwałabym kwiatów naręcz i położyła w podzięce za ten mój zachwyt.

A Ty jak często zaglądasz ludziom w okna?

I dlaczego?

***

muz www.purple-planet.com

Idealne rozmowy na te czasy. #144
2021-11-12 23:53:22

Idealne rozmowy... Idealne rozmowy na te czasy "Co nam zostało z tych lat miłości pierwszej Zeschnięte liście i kwiat w tomiku wierszy Wspomnienia czułe i szept i jasne łzy co nie schną I anioł smutku co wszedł i tylko westchnął". Julian Tuwim · Władysław Dan Daniłowski,  Mieczysław Fogg. Anioł smutku ostatnio ma strasznie dużo roboty, chociaż lata miłości pierwszej to nie koło zamachowe I “co było, to było, nie wróci jak miłość.”  - też cytat z Bułata Okudżawy; a dalej tam było: „Co było — nie wróci i szaty rozdzierać, by próżno. Cóż każda epoka ma własny porządek i ład”. No właśnie, ja w sprawie epoki. Bo teraz gdy na kawie spotkają się dwie kobiety, to żadne tam plotki. Nie, nie, nie, raczej ... szczypta poezji, suszone jabłka w ramach przegryzki i pytania na miarę epoki, i odpowiedzi na epoki miarę. Zacznie Barbara. *** No to, co mówi twoje serce, kiedy patrzysz na tej horyzont zdarzeń? Na swój horyzont zdarzeń…? A rozmawiałam tak sobie z poetką, Podlasianką rodowita, autorką m.in książki “Nadzieja aż po horyzont” - Barbarą Goralczuk.  Bo mamy idealne czasy na takie rozmowy. A idealne rozmowy mają nas! *** https://musopen.org/music/relaxing/

Idealne rozmowy... Idealne rozmowy na te czasy

"Co nam zostało z tych lat miłości pierwszej
Zeschnięte liście i kwiat w tomiku wierszy
Wspomnienia czułe i szept i jasne łzy co nie schną
I anioł smutku co wszedł i tylko westchnął".

Julian Tuwim · Władysław Dan Daniłowski,  Mieczysław Fogg.

Anioł smutku ostatnio ma strasznie dużo roboty, chociaż lata miłości pierwszej to nie koło zamachowe I “co było, to było, nie wróci jak miłość.”  - też cytat z Bułata Okudżawy; a dalej tam było: „Co było — nie wróci i szaty rozdzierać, by próżno. Cóż każda epoka ma własny porządek i ład”.

No właśnie, ja w sprawie epoki. Bo teraz gdy na kawie spotkają się dwie kobiety, to żadne tam plotki. Nie, nie, nie, raczej ... szczypta poezji, suszone jabłka w ramach przegryzki i pytania na miarę epoki, i odpowiedzi na epoki miarę.

Zacznie Barbara.

***

No to, co mówi twoje serce, kiedy patrzysz na tej horyzont zdarzeń?

Na swój horyzont zdarzeń…?

A rozmawiałam tak sobie z poetką, Podlasianką rodowita, autorką m.in książki “Nadzieja aż po horyzont” - Barbarą Goralczuk.  Bo mamy idealne czasy na takie rozmowy. A idealne rozmowy mają nas!

***

https://musopen.org/music/relaxing/

Lekcja z zabawy. #143
2021-11-05 11:30:55

Lekcja z zabawy. To jest grupa. To jest grupa ludzi. Grupa ludzi się bawi. To jest moment. To jest ten moment: grupa ludzi się bawi. Kto się bawi? Ciało się bawi. Ciało zostało przygotowane. Jest ładne, błyszczy, jest gotowe do zabawy i będzie jeść. Jeść będzie ciało na maxa. Ciało wyskakać się chciało będzie na maksa i będzie skakać. Ciało, ładne, wyjściowe, chciałoby zrzucić wszystkie ciężary w skakaniu, no i sobie zje i sobie. Poskacze. Ciało... Kto się bawi? Dusza się bawi, dusza od rana była przy nadziei, że poczuje przestrzeń zabawy, luzu, luzu zabawy. Dusza się bawi, ale ciało  pije i dusza nie nawiguje ciałem tak łatwo. No jak zabawa to zabawa. Się nawiguje po niepewnych wodach, z każdym krokiem, z każdym ramion ruchem do brzegu.Dusza się bawi w nawigowanie ciałem, które się najadło. I zapiło. i zapaliło, i czubek papierosa świeci jak latarnia morska. Zostaliśmy nauczeni, drogą obserwacji oraz prób i błędów, że dobrze się bawić jest dobrze właśnie tak. Już i nasi dziadowie biesiadowali, jeśli była okazja. Grupa dziadów się bawiła, ciała, dusze, dusze ciała przodków naszych tańczyły i skakały i nawigowały, jak umiały! Czuję zachwyt grupą ludzi, która się bawi. Zapomniałam. Zapomniałam, jak kiedyś bawiło się ciało, jak dusza gubiła nawigację – zapomniałam, że jak się bawić, to się bawić! Teraz czuję się bezradna… jakbym patrzyła na któryś majowy pochód i nie chciała machać żądną flagą, jakbym patrzyła na wesele i nie chciała się wcale weselić, jakbym jechała na wycieczkę, ale jednak została w domu, jakbym... Ręce opadają w rytmie „ach te oczy zielone” – bawię się, ale po swojemu. Hej, jak się bawicie?

Lekcja z zabawy.

To jest grupa.

To jest grupa ludzi.

Grupa ludzi się bawi.

To jest moment.

To jest ten moment: grupa ludzi się bawi.

Kto się bawi? Ciało się bawi. Ciało zostało przygotowane. Jest ładne, błyszczy, jest gotowe do zabawy i będzie jeść. Jeść będzie ciało na maxa.

Ciało wyskakać się chciało będzie na maksa i będzie skakać.

Ciało, ładne, wyjściowe, chciałoby zrzucić wszystkie ciężary w skakaniu, no i sobie zje i sobie. Poskacze.

Ciało...

Kto się bawi?

Dusza się bawi, dusza od rana była przy nadziei, że poczuje przestrzeń zabawy, luzu, luzu zabawy. Dusza się bawi, ale ciało  pije i dusza nie nawiguje ciałem tak łatwo. No jak zabawa to zabawa. Się nawiguje po niepewnych wodach, z każdym krokiem, z każdym ramion ruchem do brzegu.Dusza się bawi w nawigowanie ciałem, które się najadło. I zapiło. i zapaliło, i czubek papierosa świeci jak latarnia morska.

Zostaliśmy nauczeni, drogą obserwacji oraz prób i błędów, że dobrze się bawić jest dobrze właśnie tak. Już i nasi dziadowie biesiadowali, jeśli była okazja.

Grupa dziadów się bawiła, ciała, dusze, dusze ciała przodków naszych tańczyły i skakały i nawigowały, jak umiały!

Czuję zachwyt grupą ludzi, która się bawi.

Zapomniałam. Zapomniałam, jak kiedyś bawiło się ciało, jak dusza gubiła nawigację – zapomniałam, że jak się bawić, to się bawić!

Teraz czuję się bezradna… jakbym patrzyła na któryś majowy pochód i nie chciała machać żądną flagą, jakbym patrzyła na wesele i nie chciała się wcale weselić, jakbym jechała na wycieczkę, ale jednak została w domu, jakbym...

Ręce opadają w rytmie „ach te oczy zielone” – bawię się, ale po swojemu.

Hej, jak się bawicie?

Ciemna noc duszy – Białowieża. Puszcza. Czas uchodźców. #142
2021-10-31 19:11:48

Ciemna noc duszy – Białowieża. Puszcza. Czas uchodźców. Koncepcja ciemnej nocy duszy istnieje od XVI wieku, kiedy to poeta i mistyk Jan od Krzyża napisał wiersz zatytułowany „La noche oscura del alma (ciemna noc duszy)”. “Jeśli człowiek chce być pewny drogi, którą podróżuje, musi zamknąć oczy i podróżować w ciemności”. I przyglądam się wydarzeniom przy granicy, z okna kuchni, z trasy przez Stoczek do sklepu, i doprawdy: "im dalej w las, tym więcej drzew", coraz trudniej uogólnić cokolwiek. Coraz trudniej podpisać się pod czymś obiema rękami i jeszcze w międzyczasie puścić oko do wtajemniczonych. W Puszczy — wielki śmietnik, dosłownie — mnóstwo tego, co mogą zostawić ludzie w chronionych dotąd miejscach, w Puszczy ogniska, które mogą być wytchnieniem I  niebezpieczeństwem (wczoraj spaliło się pół ara… tylko tyle, na razie) W Puszczy — i hałas, i rozjeżdżone drogi, i balansowanie na granicy śmierci. W Puszczy — mnóstwo utraconych nadziei, oczekiwań i morze agresji, oraz złości. To, co człowiecze mieści się w gestach, tych osobistych, w drobnych decyzjach. Reszta, (ale to może mam takie spojrzenie tylko dzisiaj :)!), więc wszystko wydaje mi się jakąś polityką, manipulacją światopoglądową, hipnozą społeczną. Po obu stronach nie-muru. Każdy traci, W Puszczy — zyskiem są trudne doświadczenia... jeśli się je ogląda z kilku stron. Jednocześnie. Ruch od serca do człowieka --- nie śpi od kilku tygodni, wypełnia stosy dokumentów I mówi wieloma językami o sprawach, które powinny być dla nas filmem historycznym, a nie są Ruch od serca do człowieka – nie dojada I nie ma już pieniędzy na  benzynę, ale ma śpiwory, ale często przestaje chodzić do pracy, bo perspektywa umierającego, który wyciąga rękę priorytetem. Ruch od serca do człowieka - nie ma imion I nazwisk, ale na granicy jest jeszcze przez chwilę.Nie długo. Nie ma sił. To I tak graniczy z cudem W Puszczy — mnóstwo utraconych nadziei, oczekiwań i agresji, dobro i niedobro płyną przez teren stanu wyjątkowego Coraz trudniej uogólnić cokolwiek. Coraz trudniej podpisać się pod czymś obiema rękami Co wybierasz? A może: co wybiera Ciebie? http://www.freesoundslibrary.com , oraz https://musopen.org/music/sad/?query=cello oraz Na strażnicy, walc z 1951 roku.

Ciemna noc duszy – Białowieża. Puszcza. Czas uchodźców.

Koncepcja ciemnej nocy duszy istnieje od XVI wieku, kiedy to poeta i mistyk Jan od Krzyża napisał wiersz zatytułowany „La noche oscura del alma (ciemna noc duszy)”.

“Jeśli człowiek chce być pewny drogi, którą podróżuje, musi zamknąć oczy i podróżować w ciemności”.

I przyglądam się wydarzeniom przy granicy, z okna kuchni, z trasy przez Stoczek do sklepu, i doprawdy: "im dalej w las, tym więcej drzew", coraz trudniej uogólnić cokolwiek. Coraz trudniej podpisać się pod czymś obiema rękami i jeszcze w międzyczasie puścić oko do wtajemniczonych. W Puszczy — wielki śmietnik, dosłownie — mnóstwo tego, co mogą zostawić ludzie w chronionych dotąd miejscach,

w Puszczy ogniska, które mogą być wytchnieniem I  niebezpieczeństwem (wczoraj spaliło się pół ara… tylko tyle, na razie)

W Puszczy — i hałas, i rozjeżdżone drogi, i balansowanie na granicy śmierci.

W Puszczy — mnóstwo utraconych nadziei, oczekiwań i morze agresji, oraz złości. To, co człowiecze mieści się w gestach, tych osobistych, w drobnych decyzjach. Reszta, (ale to może mam takie spojrzenie tylko dzisiaj :)!), więc wszystko wydaje mi się jakąś polityką, manipulacją światopoglądową, hipnozą społeczną. Po obu stronach nie-muru. Każdy traci,

W Puszczy — zyskiem są trudne doświadczenia... jeśli się je ogląda z kilku stron. Jednocześnie.

Ruch od serca do człowieka --- nie śpi od kilku tygodni, wypełnia stosy dokumentów I mówi wieloma językami o sprawach, które powinny być dla nas filmem historycznym, a nie są

Ruch od serca do człowieka – nie dojada I nie ma już pieniędzy na  benzynę, ale ma śpiwory, ale często przestaje chodzić do pracy, bo perspektywa umierającego, który wyciąga rękę priorytetem.

Ruch od serca do człowieka - nie ma imion I nazwisk, ale na granicy jest jeszcze przez chwilę.Nie długo. Nie ma sił. To I tak graniczy z cudem

W Puszczy — mnóstwo utraconych nadziei, oczekiwań i agresji, dobro i niedobro płyną przez teren stanu wyjątkowego

Coraz trudniej uogólnić cokolwiek. Coraz trudniej podpisać się pod czymś obiema rękami


Co wybierasz?

A może: co wybiera Ciebie?

http://www.freesoundslibrary.com, oraz https://musopen.org/music/sad/?query=cello

oraz Na strażnicy, walc z 1951 roku.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie