Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn

Tworzę te miniaudycje, żeby było można dotknąć tego, co jest poetyckie w naszej rzeczywistości. Dziennik Zmian to dźwiękowy zapis pozornie zwyczajnej i pozornie szarej codzienności. Są tu i refleksje, detale, zaskakujące brzmienia, bo świat bywa i zaskakująco tajemniczy, i wciąż piękny i relaksujący. Uwierz mi.
Albo nie wierz... po prostu posłuchaj.
A jeśli spodoba Ci się odcinek, zaproś mnie na kawę ;) - buycoffee.to/dziennik.zmian


Odcinki od najnowszych:

Białowieża i solidarność 6 - Lepszy pijak, ale swój #132
2021-08-22 11:23:08

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 6 „ Lepszy pijak, ale swój” oraz „wieś jest wasza, ale puszcza jest nasza” Białowieża – kiedyś  mieściły się tu niedostępne dla zwykłych śmiertelników dwory myśliwskie, aktualnych władców, przedtem były też  pradawne osady, o których w zasadzie teraz nikt nic nie wie.  Królowie stąd wyruszali na polowania, i tam gdzie ucztowali po udanych łowach - teraz turyści ucztują, albo stamtąd wyruszają na swoje spacerowe trasy. Trasy te nie zaprowadzą ich w niedostępne rejony lasu i nie wyjaśnią tej relacji pomiędzy światem wsi i światem pradawnej zieleni. Wszyscy wiemy, że istnieje podział, bo ostatnie lata to polityczne przepychanki o koncepcję ochrony Puszczy, ale podział ma swoje korzenie dużo głębiej i wpłynął także na białowieski ruch solidarnościowy. I , jak zwykle, nic tu nie jest takie proste. Tę przeszłość tak objaśnia mój Tata, Przemysław. *** Utrzymanie tego podziału nie jest już sensowne, nie jest bezpiecznie, nie jest czymś, co równoważy tę rzeczywistość. Kwestia klimatycznych zmian, kwestia funkcjonowania ludzi na tej planecie, temat zdrowia społecznego fizycznego, psychicznego — stawia pytania, o to, co dalje Skoro ten entuzjazm solidarnościowy nie wygenerował tego, co pozwoliłoby wspólnocie być naprawdę czymś wspólnym, wyczulonym na sygnały idące od ludzi i od natury , czymś, co potrafi podsunąć rozwiązania niebędące ani rozgrywką lokalnych chciejstw i tęsknot, ani światowej geopolityki. Posolidarnościowa Polska miała być domem spokojnych ludzi, traktujących siebie z szacunkiem i tak traktowanych przez tych, którym zaufała. Tymczasem… Wiadomo, jak jest. A w Białowieży przeżywającej teraz turystyczny rozkwit, echo podziału na swoich i nieswoich (bez względu na ich chęci, możliwości i zaangażowanie) nadal  odbija się o ścian lasu i melodia ta nie jest podejmowana. A mogłaby być wspólną pieśnią. Bo dlaczego by nie? O tamtych czasach opowiadali Elżbieta i Przemysław Malzahn.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 6

Lepszy pijak, ale swój” oraz „wieś jest wasza, ale puszcza jest nasza”

Białowieża – kiedyś  mieściły się tu niedostępne dla zwykłych śmiertelników dwory myśliwskie, aktualnych władców, przedtem były też  pradawne osady, o których w zasadzie teraz nikt nic nie wie.  Królowie stąd wyruszali na polowania, i tam gdzie ucztowali po udanych łowach - teraz turyści ucztują, albo stamtąd wyruszają na swoje spacerowe trasy. Trasy te nie zaprowadzą ich w niedostępne rejony lasu i nie wyjaśnią tej relacji pomiędzy światem wsi i światem pradawnej zieleni. Wszyscy wiemy, że istnieje podział, bo ostatnie lata to polityczne przepychanki o koncepcję ochrony Puszczy, ale podział ma swoje korzenie dużo głębiej i wpłynął także na białowieski ruch solidarnościowy. I , jak zwykle, nic tu nie jest takie proste.

Tę przeszłość tak objaśnia mój Tata, Przemysław.

***

Utrzymanie tego podziału nie jest już sensowne, nie jest bezpiecznie, nie jest czymś, co równoważy tę rzeczywistość. Kwestia klimatycznych zmian, kwestia funkcjonowania ludzi na tej planecie, temat zdrowia społecznego fizycznego, psychicznego — stawia pytania, o to, co dalje Skoro ten entuzjazm solidarnościowy nie wygenerował tego, co pozwoliłoby wspólnocie być naprawdę czymś wspólnym, wyczulonym na sygnały idące od ludzi i od natury , czymś, co potrafi podsunąć rozwiązania niebędące ani rozgrywką lokalnych chciejstw i tęsknot, ani światowej geopolityki. Posolidarnościowa Polska miała być domem spokojnych ludzi, traktujących siebie z szacunkiem i tak traktowanych przez tych, którym zaufała. Tymczasem…

Wiadomo, jak jest. A w Białowieży przeżywającej teraz turystyczny rozkwit, echo podziału na swoich i nieswoich (bez względu na ich chęci, możliwości i zaangażowanie) nadal  odbija się o ścian lasu i melodia ta nie jest podejmowana. A mogłaby być wspólną pieśnią. Bo dlaczego by nie?

O tamtych czasach opowiadali Elżbieta i Przemysław Malzahn.

Czy w ogrodzie, czy…? #131
2021-08-15 19:24:41

Czy w ogrodzie, czy…?  #131 Przez chwilę wydaje mi się, że gdy włożę głowę między rabatki, to zniknę; to słońce — przesiane przez zielone liście i delikatne płatki bladej odmiany hibiskusa — zamieni mnie w Elfę i wyjdę za mąż za ciepły powiew wiatru. Przystojny bardzo. Ale nic z tego. Grawitacja wciąga mnie z powrotem w fotel, a do gardła trafia łyk kawy, czarnej, gęstej jak klej cyjanoakrylowy, oraz gorzkiej jak narzekania w kolejce do lekarza. Lekarza — specjalisty. Ach, wtedy jest najbardziej gorzko. Nie narzekam, o zmierzchu wszystko jest tak nasycone słońcem, trawa pachnie podZiemnym życiem tak bardzo, że wystarczy, by przetrwać zimę. Przez chwilę wydaje mi się, że jeśli położę głowę na tej trawie, to wszystkie kanciaste myśli wpełzną pod kamienie i tam zostaną na wieki wieków, a piękne i dobre idee przestaną krążyć w umysłowym chaosie, zostaną ugłaskane spokojem Planety. Ale nic z tego. Sama muszę załagodzić wewnętrzne stany zapalne widokiem kwiatów, nocną burzą, zimną kałużą, kroplą rosy. Dopóki niebo nie spada mi na głowę, a czarne dziury w kosmosie są tunelami do 'wszystkiego najlepszego', których kiedyś ktoś w końcu użyje-będę zasiadać w ogrodzie i przypominać sobie, że mój spokój to ja i nic ponadto. Przez chwilę wydaje mi się, że to poczucie ulgi (spokój) zależy od urody kwiatów, od lekkości motyli, ale — nic z tego. To tak nie działa. Zresztą, miasto ten ogród ludzi pobudzanych przez światło elektryczne i  zero jedynkowe strumienie informacyjne – wypluwa mnie wciąż w kierunku wsi i przez chwile mi się wydaję, że już zostanę w ogrodzie. na wieki wieków, a mój spokój to ja  - więcmogę być gdziekolwiek, prawda? Porównajmy! muzyka by www.purple-planet.com

Czy w ogrodzie, czy…?  #131

Przez chwilę wydaje mi się, że gdy włożę głowę między rabatki, to zniknę; to słońce — przesiane przez zielone liście i delikatne płatki bladej odmiany hibiskusa — zamieni mnie w Elfę i wyjdę za mąż za ciepły powiew wiatru. Przystojny bardzo. Ale nic z tego. Grawitacja wciąga mnie z powrotem w fotel, a do gardła trafia łyk kawy, czarnej, gęstej jak klej cyjanoakrylowy, oraz gorzkiej jak narzekania w kolejce do lekarza. Lekarza — specjalisty. Ach, wtedy jest najbardziej gorzko. Nie narzekam, o zmierzchu wszystko jest tak nasycone słońcem, trawa pachnie podZiemnym życiem tak bardzo, że wystarczy, by przetrwać zimę. Przez chwilę wydaje mi się, że jeśli położę głowę na tej trawie, to wszystkie kanciaste myśli wpełzną pod kamienie i tam zostaną na wieki wieków, a piękne i dobre idee przestaną krążyć w umysłowym chaosie, zostaną ugłaskane spokojem Planety. Ale nic z tego. Sama muszę załagodzić wewnętrzne stany zapalne widokiem kwiatów, nocną burzą, zimną kałużą, kroplą rosy. Dopóki niebo nie spada mi na głowę, a czarne dziury w kosmosie są tunelami do 'wszystkiego najlepszego', których kiedyś ktoś w końcu użyje-będę zasiadać w ogrodzie i przypominać sobie, że mój spokój to ja i nic ponadto. Przez chwilę wydaje mi się, że to poczucie ulgi (spokój) zależy od urody kwiatów, od lekkości motyli, ale — nic z tego. To tak nie działa.

Zresztą, miasto ten ogród ludzi pobudzanych przez światło elektryczne i  zero jedynkowe strumienie informacyjne – wypluwa mnie wciąż w kierunku wsi i przez chwile mi się wydaję, że już zostanę w ogrodzie. na wieki wieków, a mój spokój to ja  - więcmogę być gdziekolwiek, prawda?

Porównajmy!


muzyka by www.purple-planet.com

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 5 #130
2021-08-04 15:45:44

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 5 „ Ciągle był ten podział na swoich i obcych, którzy chcą zmieniać świat”. Mówi się, że każdy wiek ma swoje prawa, że młodość musi się wyszumieć, a potem to już można zmieniać świat. W jakim momencie życia jesteśmy w stanie zaufać własnej odwadze i zacząć naprawdę decydować o tym świecie. Co nas ogranicza – poczucie osobistej mocy czy poczucie cudzej władzy? Poziom zaangażowania, to bardzo delikatna wytyczna, wartość, która zależy od bardzo wielu czynników. Od czego to zależało w Białowieży, w czasach, gdy Solidarność powoli zyskiwała popularność, ale realia wiejskie wciąż rządziły się swoimi sprawami.  I , tak jak dziś – walka na rządy , o rządy – nie przyniosła w zasadzie  społeczne ulgi. Jednak, według Machiavellego wielkich procesów dziejowych nie da się zatrzymać, ale — przewidując, można dostosować swoje postępowanie do istniejących warunków (koncepcja Fortuny). Zapewniam, że moi rodzice, jako solidarnościowi działacze – nie byli przewidujący. Może za młodzi na wielką politykę czasu zmian? A może  procesy dziejowe w puszczy nie mają makiawellicznej mocy? *** Swoją droga – walk w Białowieży nie brakowało. O, przypomnę – o Bitwa pod Białowieżą (VII 1920) gdy Oddziałom polskim nie udało się utrzymać  wsi. W walkach poniesiono znaczne straty. To była bitwa   grupy gen. Zdzisława Kosteckiego i 56 pułku piechoty z sowiecką 27 Dywizją Strzelców Witowta Putny. W 1922 roku odbyła się tu kilkudniowa obława na „watahę” –  „atamana Czorta” – jak pisali ówcześni  dziennikarze–, czyli szajkę niejakiego Skamarocha. Nie była to jednak zwyczajna szajka, bo grupa nazywała siebie partyzantami i miała postulaty mające poprawić położenia Białorusinów  w rejonie Dosyć Słynnym bandytą był Aleksander Bajko, zwany Szumarskim, który od roku 1921 mieszkał w różnych kryjówkach w Puszczy Białowieskiej. Był on także członkiem bojówki komunistycznej działającej w Białowieży,i wykonywał rozkazy. Ale był i kłusownikiem. Dużo tu strzelania. Walki podczas II wojny światowej – nieliczne, ale zło się przeoczyło. 1939 ten teren znalazł się w zasięgu Armii Czerwonej, potem byli tu Niemcy, wiadomo.  A potem nastał pokój Wa nawet  1979 roku Rada Państwa PRL przyznała Białowieży Krzyż Walecznych – za wybitne zasługi w walce z okupantem hitlerowskim, pomoc udzielaną partyzantom w czasie wojny oraz za wkład w utrwalanie władzy ludowej. Co tu jeszcze Walka z kornikiem – straty  obu stronach, częsta zmiana frontów i  międzynarodowy aspekt, wiadomo zatem na tym historycznym tle walka solidarnościowa, była taj jakby czymś innym. muzyka by www.purple-planet.com

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 5

Ciągle był ten podział na swoich i obcych, którzy chcą zmieniać świat”.

Mówi się, że każdy wiek ma swoje prawa, że młodość musi się wyszumieć, a potem to już można zmieniać świat.

W jakim momencie życia jesteśmy w stanie zaufać własnej odwadze i zacząć naprawdę decydować o tym świecie. Co nas ogranicza – poczucie osobistej mocy czy poczucie cudzej władzy?

Poziom zaangażowania, to bardzo delikatna wytyczna, wartość, która zależy od bardzo wielu czynników. Od czego to zależało w Białowieży, w czasach, gdy Solidarność powoli zyskiwała popularność, ale realia wiejskie wciąż rządziły się swoimi sprawami.  I , tak jak dziś – walka na rządy , o rządy – nie przyniosła w zasadzie  społeczne ulgi.

Jednak, według Machiavellego wielkich procesów dziejowych nie da się zatrzymać, ale — przewidując, można dostosować swoje postępowanie do istniejących warunków (koncepcja Fortuny).

Zapewniam, że moi rodzice, jako solidarnościowi działacze – nie byli przewidujący. Może za młodzi na wielką politykę czasu zmian? A może  procesy dziejowe w puszczy nie mają makiawellicznej mocy?

***

Swoją droga – walk w Białowieży nie brakowało. O, przypomnę – o Bitwa pod Białowieżą (VII 1920) gdy Oddziałom polskim nie udało się utrzymać  wsi. W walkach poniesiono znaczne straty. To była bitwa  grupy gen. Zdzisława Kosteckiegoi 56 pułku piechotyz sowiecką 27 Dywizją Strzelców Witowta Putny.

W 1922 roku odbyła się tu kilkudniowa obława na „watahę” –  „atamana Czorta” – jak pisali ówcześni  dziennikarze–, czyli szajkę niejakiego Skamarocha. Nie była to jednak zwyczajna szajka, bo grupa nazywała siebie partyzantami i miała postulaty mające poprawić położenia Białorusinów  w rejonie

Dosyć Słynnym bandytą był Aleksander Bajko, zwany Szumarskim, który od roku 1921 mieszkał w różnych kryjówkach w Puszczy Białowieskiej. Był on także członkiem bojówki komunistycznej działającej w Białowieży,i wykonywał rozkazy. Ale był i kłusownikiem. Dużo tu strzelania.

Walki podczas II wojny światowej – nieliczne, ale zło się przeoczyło. 1939 ten teren znalazł się w zasięgu Armii Czerwonej, potem byli tu Niemcy, wiadomo.  A potem nastał pokój

Wa nawet  1979 roku Rada Państwa PRL przyznała Białowieży Krzyż Walecznych – za wybitne zasługi w walce z okupantem hitlerowskim, pomoc udzielaną partyzantom w czasie wojny oraz za wkład w utrwalanie władzy ludowej.

Co tu jeszcze

Walka z kornikiem – straty  obu stronach, częsta zmiana frontów i  międzynarodowy aspekt, wiadomo

zatem na tym historycznym tle walka solidarnościowa, była taj jakby czymś innym.


muzyka by www.purple-planet.com

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 4 #129
2021-07-27 14:13:44

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 4 Co naukowiec nastrajkuje? Uwielbiam to pytanie. - co naukowiec nastrajkuje? Jest głęboko humanistyczne i w zasadzie zamyka dyskusje. Pomiędzy światem systemowych zależności, mechaniką naszego funkcjonowania społecznego a światem nieskrępowanego myślenia – metafizyką naszego bycia w społeczności – nie ma prostej ścieżki. I są tacy, którzy te zależności lekceważą. Często jest to władza, która lekceważy, jak w PRL-u… Człowiek jeśli nie da go się przeliczyć na pieniądze, jedzenie, pracę produkującą materialne dobra -jest mniej uchwytny. Człowiek, który macha flagą, robi swoje (coś bardzo swojego), rozmawia o ideach, zmienia rzeczywistość mentalną swojego świata, realizuje swój sposób bycia w świecie – to istne zagrożenie. Czy moi rodzice, w talach 80 tych aktywnie działając w małym, wiejskim, solidarnościowym środowisku – byli tymi, którzy wcielają w życie swoją wolność, własną osobistą, pełną, czy...nie? Punkt widzenie mojego taty Przemka: jest jasny, Mama, Ela w zasadzie uważa, że ich rola polegała na edukacji i wcielała to też długo po narodzinach solidarności, na zupełnie innych płaszczyznach. Poza tym - to ona należała do grona naukowców (pracowała wtedy w białowieskim oddziale Państwowej Akademii Nauk), a tata jako leśnik produkował drzewo. I (oddajmy sprawiedliwość ówczesnym porządkom) - dbał o szeroko pojętą gospodarkę leśną. *** Taki konspiracyjny skarb wciąż jest do odnalezienia, ale umówmy się – nie ma to żadnego znaczenia. Tani artefakt innej epoki, udowadniający, że się władzy obawiano oraz — że, w imię uwalniających treści – podejmowano ryzyko (to uwolnienie zaczynało się od wolnego wyrażania wolnych idei – proszę zauważyć).najpierw aktywowana strefa to głowa!. Ile takich skarbów jest pochowanych w całym kraju. Skarbów z różnych okresów niepokojów i lęków i co one nam tak naprawdę mówią? W tej opowieści jest mowa o nieżyjącym już artyście, szalenie barwnym człowieku — Leszku Wilczku. Zresztą przeciekawych osobowości u mnie na wsi naprawdę nie brakuje. Także teraz. W gruncie rzeczy kampania o wolność wciąż jeszcze trwa, tylko wygląda inaczej. Na moment zmienię perspektywę: Fiodor Dostojewski napisał Jedyna wolność, to zwycięstwo nad samym sobą. Ot co.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 4

Co naukowiec nastrajkuje?

Uwielbiam to pytanie. - co naukowiec nastrajkuje? Jest głęboko humanistyczne i w zasadzie zamyka dyskusje. Pomiędzy światem systemowych zależności, mechaniką naszego funkcjonowania społecznego a światem nieskrępowanego myślenia – metafizyką naszego bycia w społeczności – nie ma prostej ścieżki. I są tacy, którzy te zależności lekceważą. Często jest to władza, która lekceważy, jak w PRL-u… Człowiek jeśli nie da go się przeliczyć na pieniądze, jedzenie, pracę produkującą materialne dobra -jest mniej uchwytny. Człowiek, który macha flagą, robi swoje (coś bardzo swojego), rozmawia o ideach, zmienia rzeczywistość mentalną swojego świata, realizuje swój sposób bycia w świecie – to istne zagrożenie. Czy moi rodzice, w talach 80 tych aktywnie działając w małym, wiejskim, solidarnościowym środowisku – byli tymi, którzy wcielają w życie swoją wolność, własną osobistą, pełną, czy...nie? Punkt widzenie mojego taty Przemka: jest jasny, Mama, Ela w zasadzie uważa, że ich rola polegała na edukacji i wcielała to też długo po narodzinach solidarności, na zupełnie innych płaszczyznach. Poza tym - to ona należała do grona naukowców (pracowała wtedy w białowieskim oddziale Państwowej Akademii Nauk), a tata jako leśnik produkował drzewo. I (oddajmy sprawiedliwość ówczesnym porządkom) - dbał o szeroko pojętą gospodarkę leśną.

***

Taki konspiracyjny skarb wciąż jest do odnalezienia, ale umówmy się – nie ma to żadnego znaczenia. Tani artefakt innej epoki, udowadniający, że się władzy obawiano oraz — że, w imię uwalniających treści – podejmowano ryzyko (to uwolnienie zaczynało się od wolnego wyrażania wolnych idei – proszę zauważyć).najpierw aktywowana strefa to głowa!. Ile takich skarbów jest pochowanych w całym kraju. Skarbów z różnych okresów niepokojów i lęków i co one nam tak naprawdę mówią?

W tej opowieści jest mowa o nieżyjącym już artyście, szalenie barwnym człowieku — Leszku Wilczku. Zresztą przeciekawych osobowości u mnie na wsi naprawdę nie brakuje. Także teraz. W gruncie rzeczy kampania o wolność wciąż jeszcze trwa, tylko wygląda inaczej.

Na moment zmienię perspektywę: Fiodor Dostojewski napisał Jedyna wolność, to zwycięstwo nad samym sobą.

Ot co.

Tu mieszka cisza (Srebrna Góra, która...) #128
2021-07-21 23:56:31

Tu mieszka cisza (Srebrna Góra, która...) Po 45 prawie wszyscy, którzy tu mieszkali zostali odmieszkani; po górach krążyli zagubieni, zdeterminowani ludzie, jak inny gatunek, taki podejrzanie przedwojenny, gdy tymczasem trzeba było hodować nowych ludzi, budować nowe mosty. A  w miasteczku opustoszałe domy zaczęły się kurczyć i kruszyć, otwierać okna oczu w kompletną pustkę. I miasteczko zaczęło się zapadać w sobie. Wtedy wkroczyła tu cisza. I mogła tu rozwinąć skrzydła Tak tu właśnie zamieszkała tu cisza, jedna z wielu, ta cisza szczególna tego rodzaju,  dokładnie taka, która pojawia się w górskich miasteczkach, gdy nikt inny pojawić się nie chce, gdy nastąpiła zamiana światów, wielkie wysiedlenie marzeń. Cisza zadomowiła się, chociaż przybyli nowi mieszkańcy, nowego gatunku, zjawiły się także drobne ekscytacje, z powodu poszukiwaczy skarbów, którzy niczego nie znaleźli. Aż nadszedł czas, gdy homo turisticus odwiedzać zaczął miasteczko, gromadnie ale to nie wystarczy, żeby pozbyć się tej ciszy i pieśni pleśni – z grubych murów, ze starych ścian. I w sumie… to dobrze, to dobrze…. *** Srebrna Góra małe miasteczko usadowione w wąskiej, głębokiej dolinie, po obu stronach krętej, stromej drogi, prowadzającej do Przełęczy Srebrnej, oddzielającej Góry Sowie od Gór Bardzkich. Po wojnie i wysiedleniu niemieckich mieszkańców Srebrna Góra bardzo podupadła, straciła prawa miejskie i już nigdy ich nie odzyskała. Nawet siedziba gminy znajduje się w Stoszowicach. Nie pomogły tajemnicze forty pruskiej twierdzy, wzniesionej przez Fryderyka Wielkiego, - największa fortyfikacja górska w Europie. I tutaj cisza zajęła ważne miejsce, po zmroku, szczególnie po zmroku. muzyka by www.purple-planet.com

Tu mieszka cisza (Srebrna Góra, która...)

Po 45 prawie wszyscy, którzy tu mieszkali zostali odmieszkani;

po górach krążyli zagubieni, zdeterminowani ludzie, jak inny gatunek, taki podejrzanie przedwojenny, gdy tymczasem trzeba było hodować nowych ludzi, budować nowe mosty.

A  w miasteczku opustoszałe domy zaczęły się kurczyć i kruszyć, otwierać okna oczu w kompletną pustkę. I miasteczko zaczęło się zapadać w sobie. Wtedy wkroczyła tu cisza. I mogła tu rozwinąć skrzydła

Tak tu właśnie zamieszkała tu cisza, jedna z wielu, ta cisza szczególna tego rodzaju,  dokładnie taka, która pojawia się w górskich miasteczkach, gdy nikt inny pojawić się nie chce, gdy nastąpiła zamiana światów, wielkie wysiedlenie marzeń.

Cisza zadomowiła się, chociaż przybyli nowi mieszkańcy, nowego gatunku,

zjawiły się także drobne ekscytacje, z powodu poszukiwaczy skarbów, którzy niczego nie znaleźli.

Aż nadszedł czas, gdy homo turisticus odwiedzać zaczął miasteczko, gromadnie

ale

to nie wystarczy, żeby pozbyć się tej ciszy

i pieśni pleśni – z grubych murów, ze starych ścian.

I w sumie… to dobrze, to dobrze….

***

Srebrna Góra małe miasteczko usadowione w wąskiej, głębokiej dolinie, po obu stronach krętej, stromej drogi, prowadzającej do Przełęczy Srebrnej, oddzielającej Góry Sowie od Gór Bardzkich.

Po wojnie i wysiedleniu niemieckich mieszkańców Srebrna Góra bardzo podupadła, straciła prawa miejskie i już nigdy ich nie odzyskała. Nawet siedziba gminy znajduje się w Stoszowicach. Nie pomogły tajemnicze forty pruskiej twierdzy, wzniesionej przez Fryderyka Wielkiego, - największa fortyfikacja górska w Europie. I tutaj cisza zajęła ważne miejsce, po zmroku, szczególnie po zmroku.


muzyka by www.purple-planet.com

Moc głosu – więcej niż Góry Literatury ;) #127
2021-07-18 12:47:02

Moc głosu – więcej niż Góry Literatury ;) Kiedy coś opowiadam  (kiedy coś opowiadasz) cokolwiek i tworzę atmosferę, krajobrazy, z których ktoś się wyłania, coś się wydarza, jakiś fragment dialogu, a potem pointa – pamiętam, że głos tworzy światy w świecie, że słowa niosą nie tylko treści, ale i brzmienia wypełniające obrazy z naszych głowach, gęste przestrzenie myśli. A na początku był Logos, myśl — impuls, dźwięk rozpoczynający wszystko, krzyk otwierający ziemską linię życia każdego z nas. To jest moc. I prawie o tym zapomniałam. Ale słuchając opowieści Nasty Niekrasowej (a było  na festiwalu GóryLiteratury) – wróciła do mnie świadomość, że posiadanie głosu, to znacznie więcej niż wymiar codziennej komunikacji, niż zanucenie sobie czy komuś – przeboju lata ;) W tradycyjnym śpiewie oczywiste jest to przekonanie, że dobra pieśń zmienia rzeczywistość. I robi to dobrze. Jeżeli przełożymy to na mechanikę kwantową, na fizykę falową konkretnie – to pasmo dźwięku rzeczywiście przeorganizowuje przestrzeń, tę jak pisał prof. Locke – „zupę kwantową”, w której jesteśmy zanurzeni. Nasta przygotowała niezwykły recital będący opowieścią o sytuacji ościennego kraju, Białorusi tak bliskiego, tak swojsko brzmiącego, także w 2021. Zrobiła to z przeogromną, a skromną siłą biorącą się z wiary w moc głosu, w możliwość harmonizowania zdarzeń, łagodzenia cierpień za pomocą dźwięku. Tę sztukę wypracowały całe pokolenia kobiet, na całym świecie. Wszędzie śpiewane są pieśni przetrwania, trwania, piękna, narodzin i śmierci. I śpiewanie ich to prawdziwe wrota do cudów. Nie czujesz tego...jeszcze? To sprawdź.

Moc głosu – więcej niż Góry Literatury ;)

Kiedy coś opowiadam  (kiedy coś opowiadasz) cokolwiek i tworzę atmosferę, krajobrazy, z których ktoś się wyłania, coś się wydarza, jakiś fragment dialogu, a potem pointa – pamiętam, że głos tworzy światy w świecie, że słowa niosą nie tylko treści, ale i brzmienia wypełniające obrazy z naszych głowach, gęste przestrzenie myśli. A na początku był Logos, myśl — impuls, dźwięk rozpoczynający wszystko, krzyk otwierający ziemską linię życia każdego z nas. To jest moc. I prawie o tym zapomniałam. Ale słuchając opowieści Nasty Niekrasowej (a było  na festiwalu GóryLiteratury) – wróciła do mnie świadomość, że posiadanie głosu, to znacznie więcej niż wymiar codziennej komunikacji, niż zanucenie sobie czy komuś – przeboju lata ;)

W tradycyjnym śpiewie oczywiste jest to przekonanie, że dobra pieśń zmienia rzeczywistość. I robi to dobrze. Jeżeli przełożymy to na mechanikę kwantową, na fizykę falową konkretnie – to pasmo dźwięku rzeczywiście przeorganizowuje przestrzeń, tę jak pisał prof. Locke – „zupę kwantową”, w której jesteśmy zanurzeni.

Nasta przygotowała niezwykły recital będący opowieścią o sytuacji ościennego kraju, Białorusi tak bliskiego, tak swojsko brzmiącego, także w 2021. Zrobiła to z przeogromną, a skromną siłą biorącą się z wiary w moc głosu, w możliwość harmonizowania zdarzeń, łagodzenia cierpień za pomocą dźwięku.

Tę sztukę wypracowały całe pokolenia kobiet, na całym świecie. Wszędzie śpiewane są pieśni przetrwania, trwania, piękna, narodzin i śmierci. I śpiewanie ich to prawdziwe wrota do cudów. Nie czujesz tego...jeszcze? To sprawdź.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 3 #126
2021-07-12 19:08:56

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 3 Myśmy się tego trochę bali, ale nie za bardzo. Białowieża bardzo się ostatnio zmieniła. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. Hm... Ujmując to elegancko – struktura społeczna także została dotknięta zmianami, jeszcze delikatnie, ale… czas jak zwykle jest po stronie rozwoju. Jedno się nie zmieniło: wieś od początku była odwiedzana przez ludzi, którzy decydowali od wielkich sprawach, chociażby z kronik Jana Długosza wiemy o wizytach Władysława Jagiełły, bywali kolejni królowie i carowie, car Aleksander II Aleksander III i jego syn - car Mikołaj II, a to przyjechał Herman Goering, a to towarzysz Gierek, a także współcześni politycy, decydenci i celebryci. Nie wymienię, bo to długa lista. Paradoksalnie – może i się rozmawiało o przysłowiowych losach świata, ale wieś – tego nie odczuwała. Przewrót Solidarnościowy, nie zmienił faktu, że nie było w Białowieży, żądnych wielkich nazwisk, legendarnych działaczy, ludzi, którzy mieliby potężną siłę sprawczą nawet w tym lokalnym wymiarze. Chociaż miejscowi działacze robili, co mogli. Żeby ustalić: co mogli - oddaję głos moim rodzicom.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 3

Myśmy się tego trochę bali, ale nie za bardzo.

Białowieża bardzo się ostatnio zmieniła. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. Hm... Ujmując to elegancko – struktura społeczna także została dotknięta zmianami, jeszcze delikatnie, ale… czas jak zwykle jest po stronie rozwoju. Jedno się nie zmieniło: wieś od początku była odwiedzana przez ludzi, którzy decydowali od wielkich sprawach, chociażby z kronik Jana Długosza wiemy o wizytach Władysława Jagiełły, bywali kolejni królowie i carowie, car Aleksander II Aleksander III i jego syn - car Mikołaj II, a to przyjechał Herman Goering, a to towarzysz Gierek, a także współcześni politycy, decydenci i celebryci. Nie wymienię, bo to długa lista.

Paradoksalnie – może i się rozmawiało o przysłowiowych losach świata, ale wieś – tego nie odczuwała. Przewrót Solidarnościowy, nie zmienił faktu, że nie było w Białowieży, żądnych wielkich nazwisk, legendarnych działaczy, ludzi, którzy mieliby potężną siłę sprawczą nawet w tym lokalnym wymiarze. Chociaż miejscowi działacze robili, co mogli. Żeby ustalić: co mogli - oddaję głos moim rodzicom.

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 2 #125
2021-07-08 11:09:25

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 2  -   To była nieprawdopodobna zmiana Solidarność i Białowieża – to taka historia nieoczywista, bo wielkich akcji nie było. Zwykłe życie było, po PRL-owsku szare i po ludzku kolorowe. W 1980 roku miałam dziewięć lat, moja wieś to był taki trochę koniec świata: puszcza, zaraz granica z ZSRR, czarno biały telewizor z telerankiem, na mojej ulicy było sporo dzieci, jesteśmy rocznikiem wyżu demograficznego. Rodzice prowadzili aktywne życie zawodowe, mama w zakładzie naukowym - tata był wtedy nadleśniczym. Prowadzili też całkiem ciekawe życie towarzyskie, dyskutowali nieraz do rana. Słuchałam, co się dzieje, ale nic nie rozumiałam. Teraz też nie jestem pewna czy jestem w stanie zrozumieć, po dorosłemu dotknąć tamtej atmosfery, wyobrazić sobie realne napięcia i nadzieje. Ówczesną potrzebę wolności. Czy byłą podobna do tej, która poczuliśmy zasłonięci maseczkami, przygniecenie badaniami, obserwując zamykanie granic, otwieranie granic, zamykanie restauracji, otwieranie. Ruch Solidarnościowy w Białowieży – nie łączy się z jakąś wiekopomną chwilą. Ale dla zwartej grupki naukowców to był bardzo gorący czas. Wtedy, w tej białowieskiej skali próbowali łączyć się w nurt przemian, który z trudem dopływał w głąb lasu i z równym trudem w głąb ludzkiej wyobraźni. Co to będzie, jak jacyś inni dojdą do władzy, co to będzie, jak Związek Radziecki zareaguje. Jedyne newsy ze świata przywożono w postaci publikacji drugiego obiegu, które były obiektem ogromnego pożądania. Jedynym źródłem wiedzy i obietnicą czegoś lepszego niż to...teraz. Chciałam bardzo wiedzieć, na jakie informacje czkali, co tam było? CDN. PS.  a przy okazji: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/moja-zona-glaszcze-jeze

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 2  -  To była nieprawdopodobna zmiana

Solidarność i Białowieża – to taka historia nieoczywista, bo wielkich akcji nie było. Zwykłe życie było, po PRL-owsku szare i po ludzku kolorowe.

W 1980 roku miałam dziewięć lat, moja wieś to był taki trochę koniec świata: puszcza, zaraz granica z ZSRR, czarno biały telewizor z telerankiem, na mojej ulicy było sporo dzieci, jesteśmy rocznikiem wyżu demograficznego. Rodzice prowadzili aktywne życie zawodowe, mama w zakładzie naukowym - tata był wtedy nadleśniczym. Prowadzili też całkiem ciekawe życie towarzyskie, dyskutowali nieraz do rana. Słuchałam, co się dzieje, ale nic nie rozumiałam. Teraz też nie jestem pewna czy jestem w stanie zrozumieć, po dorosłemu dotknąć tamtej atmosfery, wyobrazić sobie realne napięcia i nadzieje. Ówczesną potrzebę wolności. Czy byłą podobna do tej, która poczuliśmy zasłonięci maseczkami, przygniecenie badaniami, obserwując zamykanie granic, otwieranie granic, zamykanie restauracji, otwieranie.

Ruch Solidarnościowy w Białowieży – nie łączy się z jakąś wiekopomną chwilą. Ale dla zwartej grupki naukowców to był bardzo gorący czas. Wtedy, w tej białowieskiej skali próbowali łączyć się w nurt przemian, który z trudem dopływał w głąb lasu i z równym trudem w głąb ludzkiej wyobraźni. Co to będzie, jak jacyś inni dojdą do władzy, co to będzie, jak Związek Radziecki zareaguje. Jedyne newsy ze świata przywożono w postaci publikacji drugiego obiegu, które były obiektem ogromnego pożądania. Jedynym źródłem wiedzy i obietnicą czegoś lepszego niż to...teraz. Chciałam bardzo wiedzieć, na jakie informacje czkali, co tam było?


CDN.


PS.  a przy okazji: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/moja-zona-glaszcze-jeze

Białowieża i Solidarność – rodzinny punkt widzenia 1 #125
2021-07-06 12:48:37

Czasy mamy niespokojne, powodów do szykowania na zmiany, do elastyczności - jest naprawdę sporo. I nie ma co panikować, jako ludzkość – stawaliśmy wobec tego typu wyzwań co wojnę, co kataklizm, co polityczne zwroty akcji. czyli - cyklicznie. Każde pokolenie ma czas swoich małych albo większych dramatów. Każde pokolenie w którymś momencie musi zapytać – czy to ono tworzy tę społeczność, w której żyje, czy ktoś to robi za nich. Ktoś t robi za nas. Moje pokolenie ma teraz do dyspozycji pandemię, pokolenie rodziców stawiało swoje kluczowe pytania w latach 80 ubiegłego wieku, kiedy ówczesna polityczna i społeczna rzeczywistość coraz wyraźniej rozchodziła się w szwach. Ale ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, to nie wszędzie i nie każdy brał udział w spektakularnej walce. Nawet jeśli czuł, że tak by trzeba było. W większych ośrodkach, w miastach napięcia i reperkusje były duże, zostały opisane, historyczne fakty opracowywano po latach. Jednak wychowywałam się na wsi. Naprawdę trochę dziwnej wsi, nietypowej. Pamiętam tamto solidarnościowe poruszenie w nieistotnych już dzisiaj detalach, co nie zmienia faktu, że był to ważny moment, jeśli nie dla tamtego wiejskiego świata, do dla moich rodziców, z którym pewnego dnia postanowiłam odkryć nasze lokalne, kameralne, zwyczajne, codzienne karty wielkiej historii. Niby to takie banalne, ale i dziś (jaj i wtedy) gra toczy się o prawdę. Ach, ta prawda, ustalenie faktów, i ich interpretacja – to wciąż są punkty zapalne mapy naszego świata. Arystoteles mówił, że „Prawda leży pośrodku – może dlatego wszystkim zawadza”. Fot Muzeum w Białowieży, 1937 rok /polona.pl

Czasy mamy niespokojne, powodów do szykowania na zmiany, do elastyczności - jest naprawdę sporo. I nie ma co panikować, jako ludzkość – stawaliśmy wobec tego typu wyzwań co wojnę, co kataklizm, co polityczne zwroty akcji. czyli - cyklicznie. Każde pokolenie ma czas swoich małych albo większych dramatów. Każde pokolenie w którymś momencie musi zapytać – czy to ono tworzy tę społeczność, w której żyje, czy ktoś to robi za nich. Ktoś t robi za nas.


Moje pokolenie ma teraz do dyspozycji pandemię, pokolenie rodziców stawiało swoje kluczowe pytania w latach 80 ubiegłego wieku, kiedy ówczesna polityczna i społeczna rzeczywistość coraz wyraźniej rozchodziła się w szwach. Ale ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, to nie wszędzie i nie każdy brał udział w spektakularnej walce. Nawet jeśli czuł, że tak by trzeba było.


W większych ośrodkach, w miastach napięcia i reperkusje były duże, zostały opisane, historyczne fakty opracowywano po latach. Jednak wychowywałam się na wsi. Naprawdę trochę dziwnej wsi, nietypowej. Pamiętam tamto solidarnościowe poruszenie w nieistotnych już dzisiaj detalach, co nie zmienia faktu, że był to ważny moment, jeśli nie dla tamtego wiejskiego świata, do dla moich rodziców, z którym pewnego dnia postanowiłam odkryć nasze lokalne, kameralne, zwyczajne, codzienne karty wielkiej historii.

Niby to takie banalne, ale i dziś (jaj i wtedy) gra toczy się o prawdę.

Ach, ta prawda, ustalenie faktów, i ich interpretacja – to wciąż są punkty zapalne mapy naszego świata. Arystoteles mówił, że „Prawda leży pośrodku – może dlatego wszystkim zawadza”.

Fot Muzeum w Białowieży, 1937 rok /polona.pl

Detale, szczegóły, wypite kawy na balkonie #124
2021-07-03 12:15:02

Poranki są ciepłe, ciche, chociaż miasto szumi i buczy  gdzieś dalej. Robię sobie kawę z kardamonem i siadam na małym balkonie, patrzę na pelargonie - kwiaty, które zniosą wszystko, a wyglądać będą soczyście. Tak, teraz zapamiętuję każdy dźwięk, zapach szczegół. I te wszystkie kawy wypite latem na balkonie będą mi się śniły pewnie już na początku października. A ty – jak dbasz o swoje jesienne sny?

Poranki są ciepłe, ciche, chociaż miasto szumi i buczy  gdzieś dalej. Robię sobie kawę z kardamonem i siadam na małym balkonie, patrzę na pelargonie - kwiaty, które zniosą wszystko, a wyglądać będą soczyście. Tak, teraz zapamiętuję każdy dźwięk, zapach szczegół. I te wszystkie kawy wypite latem na balkonie będą mi się śniły pewnie już na początku października. A ty – jak dbasz o swoje jesienne sny?

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie