Dziennik Zmian — Miłka O. Malzahn

Tworzę te miniaudycje, żeby było można dotknąć tego, co jest poetyckie w naszej rzeczywistości. Dziennik Zmian to dźwiękowy zapis pozornie zwyczajnej i pozornie szarej codzienności. Są tu i refleksje, detale, zaskakujące brzmienia, bo świat bywa i zaskakująco tajemniczy, i wciąż piękny i relaksujący. Uwierz mi.
Albo nie wierz... po prostu posłuchaj.
A jeśli spodoba Ci się odcinek, zaproś mnie na kawę ;) - buycoffee.to/dziennik.zmian


Odcinki od najnowszych:

Hej, w jakim jesteśmy teleturnieju? ? #113
2021-05-23 19:04:52

Czy mogę ironizować w kwestii tej wielkiej gry? Wielka gra - polski teleturniej produkowany przez Telewizję Polską od 25 listopada 1962 do 2 września 2006 . Jest rok 2021 – mam pewność: tu gra się toczy. Tu toczy się gra. Gra w  - czego się boisz, ale najbardziej. W - odpal swój trach, a ktoś wymyśli dla ciebie remedium. W - odpal lęki do siódmego pokolenia wstecz;  nie ociągaj się;  tu toczy się gra; Nie ociągaj się, lęk to prawdziwa waluta, za nim stoją ogromne pieniądze. Zasil konta. Bezsilność popłaca. Tu toczy się gra – w dbaj o zdrowie – ale jak ale jak ale, bo wytyczne są zmienne i wzajemnie się wykluczające; ale jak, ale jak to? Na mapie ciała tej cywilizacji – same stany zapalne. Toczy się gra, toczy organizm, przetacza się przez głowę, potem przez serce, drenuje konto, zmusza do nieustannych negocjacji. W końcu – nie wiadomo z kim? Ale ta gra oznacza wielkie zmiany, ale zmiany oznaczają wielką grę; tu toczy się gra, kamery kręcą nieprzerwanie od początku świata, oczy wielkiego brata, podniesione brwi wielkich sióstr, z nieba podobno leća gromy, ale już się przyzwyczailiśmy.  Toczy się gra o ten strach, którego dotąd nie znaliśmy. Grasz w to? Czy.. a niech sobie sami grają, jak tacy mądrzy…

Czy mogę ironizować w kwestii tej wielkiej gry?

Wielka gra - polski teleturniej produkowany przez Telewizję Polską od 25 listopada 1962 do 2 września 2006 . Jest rok 2021 – mam pewność: tu gra się toczy.

Tu toczy się gra. Gra w  - czego się boisz, ale najbardziej. W - odpal swój trach, a ktoś wymyśli dla ciebie remedium. W - odpal lęki do siódmego pokolenia wstecz;  nie ociągaj się;  tu toczy się gra;

Nie ociągaj się, lęk to prawdziwa waluta, za nim stoją ogromne pieniądze. Zasil konta. Bezsilność popłaca. Tu toczy się gra – w dbaj o zdrowie – ale jak ale jak ale, bo wytyczne są zmienne i wzajemnie się wykluczające; ale jak, ale jak to?

Na mapie ciała tej cywilizacji – same stany zapalne.

Toczy się gra, toczy organizm, przetacza się przez głowę, potem przez serce, drenuje konto, zmusza do nieustannych negocjacji.

W końcu – nie wiadomo z kim? Ale ta gra oznacza wielkie zmiany, ale zmiany oznaczają wielką grę;

tu toczy się gra, kamery kręcą nieprzerwanie od początku świata, oczy wielkiego brata, podniesione brwi wielkich sióstr, z nieba podobno leća gromy, ale już się przyzwyczailiśmy.  Toczy się gra o ten strach, którego dotąd nie znaliśmy.

Grasz w to?

Czy.. a niech sobie sami grają, jak tacy mądrzy…

Dobry sposób na złe sąsiedztwo #112
2021-05-19 20:57:20

Sąsiedztwo bywa kluczowe dla emocjonalnego zdrowia. Ponieważ mam swoje lata (ho, ho hoooo), to się naoglądałam życiowych skrzyżowań, oraz krzyków zza ściany się naoglądałam i agresorów na własne oczy widywałam. Płci obojga. I teraz  -  jestem przygotowana na tyle, na ile mogę, bo: nigdy nie mówi nigdy, zawsze nie jest zawsze, a przepis na święty spokój to nie kaszka z mlekiem, ani żubrzy udziec. Zatem  dajmy na to…  ziejąca ogniem sąsiadka, napastliwa i jadem spływająca, przekracza twoje granice, wysyła donosy,  tłucze patelnią w sufity, dokucza wszystkim, więc były już różne wojny, próby wzajemnych pacyfikacji, sprawy w urzędzie, jatki w sądzie. I nic. To spróbowałabym wersji relaksacyjnej: oto wychodzisz z mieszkania, spotykasz tę jędzę, centralnie,  ona nasze otwiera paszczę, ale zapewniam Cię, że powie to co zwykle tak jak zwykle, więc pozwól jej na tę pieśń, pozwól, ale się też dołącz. Stań wygodnie, złap równowagę, weź głęboki oddech, rozluźnij ciało, rozluźnij ramio, a nieee. Nie zaciskaj pięści. I nie czekając, aż skończy i nie słuchając sensu jej słów, zacznij mówić jej komplementy! Spokojnie mów. Rzeczowo. Nie podnoś głosu. Jak do dziecka, wyrośniętego nieco i ze śliną na podbródku, ale luzik, to tylko ludzka istota. A ona się nakręca (bo one się zawsze nakręcają), a ty, zaczynasz mówić jej te komplementy. Pamiętaj - spokojnie;  dzień taki ładny, poranek zaczął się tak szczęśliwie, jak pani dobrze wygląda, buty (kapcie) takie klimatyczne, z oczu widzę, że noc przespana dobrze, służy pani to życie, cera bez pryszczy,  proszę spojrzeć na pani ręce - cięgle takie młode, takie mocne, jakby panie przywaliła w drzwi, to by futryna nie wytrzymała, takie kobiety jak pani  to bezcenne są,  dlatego  ja tak panią podziwiam, i teraz podziwiam i nacieszyć się nie mogę, że się spotkałyśmy, od razu życie nabiera kolorów, zero bladości, jak pani policzki... no nie wierzę, że to róż jest, make-up, nie, ale wygląda bardzo naturalnie bardzo pani pasuje ten kolor bluzki.. ,proszę zostać, proszę nie odchodzić, zajrzę do ani na kawę, pogadamy jeszcze, pani obecność jest balsamiczna, źli ludzie nie przyjmują dobrych słów,  jak mądrze pani dziś mówi, chociaż kapcie m pani takie klimatyczne.. etc..itd. Jak myślisz  - ile dobrych słów, (i szczerych) wytrzyma niestabilne zło? Sąsiedztwo bywa kluczowe dla emocjonalnego zdrowia

Sąsiedztwo bywa kluczowe dla emocjonalnego zdrowia.

Ponieważ mam swoje lata (ho, ho hoooo), to się naoglądałam życiowych skrzyżowań,

oraz krzyków zza ściany się naoglądałam i agresorów na własne oczy widywałam. Płci obojga.

I teraz  -  jestem przygotowana na tyle, na ile mogę, bo: nigdy nie mówi nigdy, zawsze nie jest zawsze, a przepis na święty spokój to nie kaszka z mlekiem, ani żubrzy udziec.

Zatem  dajmy na to…  ziejąca ogniem sąsiadka, napastliwa i jadem spływająca, przekracza twoje granice, wysyła donosy,  tłucze patelnią w sufity, dokucza wszystkim, więc były już różne wojny, próby wzajemnych pacyfikacji, sprawy w urzędzie, jatki w sądzie. I nic.

To spróbowałabym wersji relaksacyjnej:

oto wychodzisz z mieszkania, spotykasz tę jędzę, centralnie,  ona nasze otwiera paszczę, ale zapewniam Cię, że powie to co zwykle tak jak zwykle, więc pozwól jej na tę pieśń,

pozwól, ale się też dołącz. Stań wygodnie, złap równowagę, weź głęboki oddech, rozluźnij ciało, rozluźnij ramio, a nieee. Nie zaciskaj pięści. I nie czekając, aż skończy i nie słuchając sensu jej słów, zacznij mówić jej komplementy!

Spokojnie mów.

Rzeczowo.

Nie podnoś głosu.

Jak do dziecka, wyrośniętego nieco i ze śliną na podbródku, ale luzik, to tylko ludzka istota.

A ona się nakręca (bo one się zawsze nakręcają), a ty, zaczynasz mówić jej te komplementy.

Pamiętaj - spokojnie;  dzień taki ładny, poranek zaczął się tak szczęśliwie, jak pani dobrze wygląda, buty (kapcie) takie klimatyczne, z oczu widzę, że noc przespana dobrze, służy pani to życie, cera bez pryszczy,  proszę spojrzeć na pani ręce - cięgle takie młode, takie mocne, jakby panie przywaliła w drzwi, to by futryna nie wytrzymała, takie kobiety jak pani  to bezcenne są,  dlatego  ja tak panią podziwiam, i teraz podziwiam i nacieszyć się nie mogę, że się spotkałyśmy, od razu życie nabiera kolorów, zero bladości, jak pani policzki... no nie wierzę, że to róż jest, make-up, nie, ale wygląda bardzo naturalnie bardzo pani pasuje ten kolor bluzki.. ,proszę zostać, proszę nie odchodzić, zajrzę do ani na kawę, pogadamy jeszcze, pani obecność jest balsamiczna, źli ludzie nie przyjmują dobrych słów,  jak mądrze pani dziś mówi, chociaż kapcie m pani takie klimatyczne.. etc..itd.

Jak myślisz  - ile dobrych słów, (i szczerych) wytrzyma niestabilne zło?

Sąsiedztwo bywa kluczowe dla emocjonalnego zdrowia

Ciemna strona sztuki odreagowania #111
2021-05-12 22:57:06

To był cudownie słoneczny wtorek, więc nastroje - wakacyjne, relaksacyjne, ostentacyjne. Oj, kiedy zaostrzenia przestaną być ostre – ludzie wylegną, opuszczą domy, mieszkania, kąty odkurzą i dadzą sobie wolne pod każdą postacią. Będą chcieli pozbyć się napięć jak najszybciej, będą się relaksować na wszystkie dostępne sposoby – to będzie wyzwanie, nie tylko organizacyjne. Trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć Taka ciekawostka Kiedy zaraz po zakończeniu II wojny światowej, brytyjska marynarka wypuściła marynarzy na przepustkę, z większości okrętów I zdemolowali miasto. Z tej radości, w Halifax. Dowództwo marynarki nie zorientowało się w porę w sytuacji i następnego dnia  na lat zeszło 9,5 tys. marynarzy. to było 8 maja 1945 . ekscesy były:  zmarły trzy osoby (dwie z powodu zatrucia alkoholem, jedna została prawdopodobnie zamordowana), a 363 zostały aresztowane. 654 lokale zostały zdemolowane, a 207 obrabowano. Ukradziono dziesiątki tysięcy butelek alkoholu, do wymiany poszło 2624 szyb. (za onet.pl) Ludzka natura w fazie agresywnego odreagowania hm…. uznajmy, że od 45 zmieniliśmy się jako społeczeństwo, mamy więcej opcji relaksacji, mamy więcej zdrowego, zdrowego rozsądku, ale tak czy siak... Poza tym – trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć Dr Konstanty Szułdrzyński w mediach informuje uprzejmie że według najlepszego scenariusza lockdownu możemy spodziewać się we wrześniu. Według mniej optymistycznych prognoz, może nawet wcześniej. trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć Zatem każdego cudownie słonecznego dani – pozwól sobie na miłe kulturalne odreagowanie, na cudny stan chilloutu, na nic nie musze, na świat sobie poradzi, na – jestem i to wystarczy. jestem i to wystarczy jestem i to wystarczy Trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć? NIE TRZEBA SIĘ SPIESZYĆ.

To był cudownie słoneczny wtorek, więc nastroje - wakacyjne, relaksacyjne, ostentacyjne. Oj, kiedy zaostrzenia przestaną być ostre – ludzie wylegną, opuszczą domy, mieszkania, kąty odkurzą i dadzą sobie wolne pod każdą postacią. Będą chcieli pozbyć się napięć jak najszybciej, będą się relaksować na wszystkie dostępne sposoby – to będzie wyzwanie, nie tylko organizacyjne.

Trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć

Taka ciekawostka Kiedy zaraz po zakończeniu II wojny światowej, brytyjska marynarka wypuściła marynarzy na przepustkę, z większości okrętów

I zdemolowali miasto. Z tej radości, w Halifax. Dowództwo marynarki nie zorientowało się w porę w sytuacji i następnego dnia  na lat zeszło 9,5 tys. marynarzy. to było 8 maja 1945 . ekscesy były:  zmarły trzy osoby (dwie z powodu zatrucia alkoholem, jedna została prawdopodobnie zamordowana), a 363 zostały aresztowane. 654 lokale zostały zdemolowane, a 207 obrabowano. Ukradziono dziesiątki tysięcy butelek alkoholu, do wymiany poszło 2624 szyb. (za onet.pl)

Ludzka natura w fazie agresywnego odreagowania

hm…. uznajmy, że od 45 zmieniliśmy się jako społeczeństwo, mamy więcej opcji relaksacji, mamy więcej zdrowego, zdrowego rozsądku, ale tak czy siak...

Poza tym – trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć

Dr Konstanty Szułdrzyński w mediach informuje uprzejmie że według najlepszego scenariusza lockdownu możemy spodziewać się we wrześniu. Według mniej optymistycznych prognoz, może nawet wcześniej.

trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć

Zatem każdego cudownie słonecznego dani – pozwól sobie na miłe kulturalne odreagowanie, na cudny stan chilloutu, na nic nie musze, na świat sobie poradzi, na – jestem i to wystarczy.

jestem i to wystarczy

jestem i to wystarczy

Trzeba się spieszyć, trzeba się spieszyć , trzeba się spieszyć?

NIE TRZEBA SIĘ SPIESZYĆ.

Niedziela w parku, ot co. #110
2021-05-09 19:01:33

Pierwsza, słoneczna niedziela: odpuszczone grzechy pandemii, odpuszczone grzechy łakomstwa, odpuszczone grzechy milczenia, odpuszczone zmysłowość nocy. No, dzień jak się patrzy, dzień co się zowie! Ruch w parku spory i spokojnie – podkreślam, że jest: spokojnie. Spokojne dzieci spokojnie jeżdżą na hulajnogach i spokojnie wiszą na linach drabinki, i spokojnie płaczą, żenie, nie absolutnie nie chcą jeszcze do domu. A już na pewno nie na obiad. Wszystko jest łagodniejsze niż zwykle. Odpuszczone w pełnym słońcu i powiewie wciąż zimnego wiatru. Ławki poobsiadane, szum rozmów jak w kawiarni. W niedziele, przy stołach w parku znów się gra w karty i popija piwko. Ale i tak nie jest jak było, nie jest jak było. Nie będzie innej pointy bo jest słoneczna niedziela a nie wiadomo ile ich, tam prawdę – będzie dla nas.

Pierwsza, słoneczna niedziela:

odpuszczone grzechy pandemii,

odpuszczone grzechy łakomstwa,

odpuszczone grzechy milczenia,

odpuszczone zmysłowość nocy.

No, dzień jak się patrzy, dzień co się zowie!

Ruch w parku spory i spokojnie – podkreślam, że jest: spokojnie.

Spokojne dzieci spokojnie jeżdżą na hulajnogach i spokojnie wiszą na linach drabinki, i spokojnie płaczą, żenie, nie absolutnie nie chcą jeszcze do domu. A już na pewno nie na obiad.

Wszystko jest łagodniejsze niż zwykle.

Odpuszczone w pełnym słońcu i powiewie wciąż zimnego wiatru.

Ławki poobsiadane, szum rozmów jak w kawiarni.

W niedziele, przy stołach w parku znów się gra w karty

i popija piwko.

Ale i tak

nie jest jak było, nie jest jak było.

Nie będzie innej pointy

bo jest słoneczna niedziela

a nie wiadomo ile ich, tam prawdę – będzie dla nas.

Sztuka gruchania – głębia gołębia #109
2021-05-06 00:00:28

Sztuka  gruchania – więcej niż głębia gołębia. Zimny majowy weekend niewyrośnięty mały park na środku osiedla. Wygwizdowo jak się patrzy. Mży.  Na ławeczkach nikt nie siedzi. Dwaj chłopcy z hulajnogami uparcie jeżdżą w tę i z powrotem po mokrej asfaltowej alejce, solidnie wyglądający właściciel małego yorka rzuca mu patyczek na niezielony jeszcze trawnik. Stoję i patrzę, jak gołębica spokojnie przyjmuje hołdy gruchającego samca. Nie odwraca nawet dzioba w jego stronę, godnie idzie przed siebie. Ale czasem przystaje, jakby czekała na to jego godowe dreptanie. Na tym etapie ich relacji – ona godnie kroczy, a on szybko drepcze i grucha jak szalony. Wszystko instynktownie i bez zastanowienia. Rozumkiem tego nie ogarniesz, więc gołębie nie ogarniają rozumkiem. Jaja sobie robią. I tyle. Od zarania gołębich dziejów. Flirtują od swojego zawsze -tak samo, tylko może miejska sceneria jest mniej... spektakularna, niż potężna, a czysta matka natura. My, ludzie w ramach dbania o relacje - kroczymy i drepczemy za każdym razem inaczej. Role są płynne i grucha kto umie.  Jak umie. Mało tego – w naszym świecie gruchają urzędy, gruchają systemowe rozwiązania (próbujące flirtować z pojedynczym obywatelem). Odporność stadna zastępowana zostaje odpornością populacyjną i do populacji kieruje się tupnięcia nogą i zalecenia, a do konkretnych wyimków populacyjnych się niekiedy grucha. Tylko w ludzkim uniwersum jest taki bałagan – że gruchają obie strony, często -  jednocześnie, obie  drepczą, a co jaki czas kroczą. I nie ma w tym porządku,  bo to wszystko z rozumku jest, a nie z instynktu. A gdybyśmy postawili na więcej niż na jedną kartę, kartę tego konkretnego życia i tych rozumkowych potrzeb, gdybyśmy odkleili się delikatnie od instynktu przetrwania nie tyle w Polsce w roku 2021,a w bezczasowym wszechświecie. Mnie to kręci.  Pachnie wolnością od wszelkich gruchnięć. No, pomyślmy…

Sztuka  gruchania – więcej niż głębia gołębia.

Zimny majowy weekend niewyrośnięty mały park na środku osiedla. Wygwizdowo jak się patrzy. Mży.  Na ławeczkach nikt nie siedzi. Dwaj chłopcy z hulajnogami uparcie jeżdżą w tę i z powrotem po mokrej asfaltowej alejce, solidnie wyglądający właściciel małego yorka rzuca mu patyczek na niezielony jeszcze trawnik. Stoję i patrzę, jak gołębica spokojnie przyjmuje hołdy gruchającego samca. Nie odwraca nawet dzioba w jego stronę, godnie idzie przed siebie. Ale czasem przystaje, jakby czekała na to jego godowe dreptanie. Na tym etapie ich relacji – ona godnie kroczy, a on szybko drepcze i grucha jak szalony. Wszystko instynktownie i bez zastanowienia. Rozumkiem tego nie ogarniesz, więc gołębie nie ogarniają rozumkiem. Jaja sobie robią. I tyle. Od zarania gołębich dziejów.

Flirtują od swojego zawsze -tak samo, tylko może miejska sceneria jest mniej... spektakularna, niż potężna, a czysta matka natura.

My, ludzie w ramach dbania o relacje - kroczymy i drepczemy za każdym razem inaczej. Role są płynne i grucha kto umie.  Jak umie. Mało tego – w naszym świecie gruchają urzędy, gruchają systemowe rozwiązania (próbujące flirtować z pojedynczym obywatelem). Odporność stadna zastępowana zostaje odpornością populacyjną i do populacji kieruje się tupnięcia nogą i zalecenia, a do konkretnych wyimków populacyjnych się niekiedy grucha. Tylko w ludzkim uniwersum jest taki bałagan – że gruchają obie strony, często -  jednocześnie, obie  drepczą, a co jaki czas kroczą. I nie ma w tym porządku,  bo to wszystko z rozumku jest, a nie z instynktu.

A gdybyśmy postawili na więcej niż na jedną kartę, kartę tego konkretnego życia i tych rozumkowych potrzeb, gdybyśmy odkleili się delikatnie od instynktu przetrwania nie tyle w Polsce w roku 2021,a w bezczasowym wszechświecie.

Mnie to kręci.  Pachnie wolnością od wszelkich gruchnięć.

No, pomyślmy…

Czy słyszysz to skrzypienie pojazdu rzeczywistości? #108
2021-04-30 23:23:30

Patrzę na tych kilku ludzi, na szerokiej parkowej alei i widzę wyraźnie, że bardzo zmieniły się ich ścieżki tego roku.  Dotychczas pędziliśmy w pojeździe naszej rzeczywistości, a nikt go tak naprawdę porządnie nie konserwował, ni rozumiał mechanizmu.  I pyk. Okazał się pojazdem skrzypiącym, chwiejącym się, zatrzymującym się znienacka i równie nagle ruszającym z kopyta. Lecz  - to nie jest pojazd donikąd! Choć skrzypi, to nie znaczy, że daleko nie pojedzie. Ale to nowej rzeczywistości dowiezie chętnych. Trzeba się przesiadać do przodu, trzeba sprawdzić, co jest na naszym bilecie: kto go nam sprzedał, czy transakcja była OK i jedziemy, dokładnie tam gdzie chcieliśmy. Jaka jest realna cena tej podróży? Skrzypienie  może wydawać się groźne, ale nie ma co się spinać; wyluzuj, pojazd zwolnił już tak bardzo, że możesz zrobić każdy ruch w dobra stronę. W Twoją stronę. I będzie OK. To skrzypienie to tylko zachęta do zmian. To jest dziennik zmian. Generalnie – bardzo zachęcam.

Patrzę na tych kilku ludzi, na szerokiej parkowej alei i widzę wyraźnie, że bardzo zmieniły się ich ścieżki tego roku.  Dotychczas pędziliśmy w pojeździe naszej rzeczywistości, a nikt go tak naprawdę porządnie nie konserwował, ni rozumiał mechanizmu.  I pyk. Okazał się pojazdem skrzypiącym, chwiejącym się, zatrzymującym się znienacka i równie nagle ruszającym z kopyta. Lecz  - to nie jest pojazd donikąd!

Choć skrzypi, to nie znaczy, że daleko nie pojedzie. Ale to nowej rzeczywistości dowiezie chętnych. Trzeba się przesiadać do przodu, trzeba sprawdzić, co jest na naszym bilecie: kto go nam sprzedał, czy transakcja była OK i jedziemy, dokładnie tam gdzie chcieliśmy. Jaka jest realna cena tej podróży?

Skrzypienie  może wydawać się groźne, ale nie ma co się spinać; wyluzuj, pojazd zwolnił już tak bardzo, że możesz zrobić każdy ruch w dobra stronę. W Twoją stronę. I będzie OK. To skrzypienie to tylko zachęta do zmian. To jest dziennik zmian. Generalnie – bardzo zachęcam.

Lepszy świat jest w... (impresja z deklaracji praw człowieka) #107
2021-04-27 10:00:21

Lepszy świat, jest na wyciągniecie reki. Pogłaszcz płaszcz, jest taki miękki, umyj ręce, najlepiej od wszystkiego, oddaj głos na polityka, a on zrobi porządek w twoim imieniu,  oddaj podatek tu i tam - twoje zdrowie będzie pod dobrą opieką, a wydatki te powrócą pod postacią dobra społecznego. Lepszy świat... Lepszy świat  jest we mnie, we mnie i ma się  dobrze, a poza mną - Wielka iluzja – wielka, tłusta iluzja. Właśnie zwija się teraz, jak latający dywan i odlatuje za 7 gór i 7 rzek i już nigdy nie wróci. Bo salony, w których leżą dywany na podłodze też przestają istnieć, wychodzą  z mocy każdej nocy, wychodzą z mody.  Iluzja, nie trzyma się pionu. Poziomu też już nie. Na salonach – hałas, kurz i nieporządek. Jeśli jeszcze ufasz głosowi, który nie jest twój – to kiepsko.   Lepszy świat, jest na wyciągniecie reki, możesz wszystko, Tak czy siak, nie możesz mieć wszystkiego, bo niby po co? Czasami wystarczy przyjaźń, ten rodzaj ludzkie magii. Trzeba się znać na tych czarach i na sobie. Gdy wszędzie  widać tylko fragmenty, tego co się zwija, część dywanu odleciała, a to, co się nie zdążyła dozwijać jeszcze z nami jest, więc udajemy, że jeszcze nam ciepło w stopy, dywan nas grzeje. Cóż...   Nie grzeje już. Moje państwo jest we mnie, nasze państwo jest w iluzji, państwo pozwolą, że wybiorę miejsce na najbliższy urlop, a osiedlę się gdzieś… może pomiędzy? Lub w jeszcze innym gdzieś? Bo Artykuł 13  Deklaracji praw człowieka a 1948 roku:   1. Każda osoba jest uprawniona do wolności poruszania się i osiedlania w granicach każdego Państwa. Lepszy świat, jest na wyciągnięcie reki, latające dywany to norma.

Lepszy świat, jest na wyciągniecie reki. Pogłaszcz płaszcz, jest taki miękki, umyj ręce, najlepiej od wszystkiego, oddaj głos na polityka, a on zrobi porządek w twoim imieniu,  oddaj podatek tu i tam - twoje zdrowie będzie pod dobrą opieką, a wydatki te powrócą pod postacią dobra społecznego. Lepszy świat...

Lepszy świat  jest we mnie, we mnie i ma się  dobrze, a poza mną - Wielka iluzja – wielka, tłusta iluzja. Właśnie zwija się teraz, jak latający dywan i odlatuje za 7 gór i 7 rzek i już nigdy nie wróci. Bo salony, w których leżą dywany na podłodze też przestają istnieć, wychodzą  z mocy każdej nocy, wychodzą z mody.  Iluzja, nie trzyma się pionu. Poziomu też już nie. Na salonach – hałas, kurz i nieporządek. Jeśli jeszcze ufasz głosowi, który nie jest twój – to kiepsko.  Lepszy świat, jest na wyciągniecie reki, możesz wszystko,

Tak czy siak, nie możesz mieć wszystkiego, bo niby po co? Czasami wystarczy przyjaźń, ten rodzaj ludzkie magii. Trzeba się znać na tych czarach i na sobie.

Gdy wszędzie  widać tylko fragmenty, tego co się zwija, część dywanu odleciała, a to, co się nie zdążyła dozwijać jeszcze z nami jest, więc udajemy, że jeszcze nam ciepło w stopy, dywan nas grzeje. Cóż...   Nie grzeje już.

Moje państwo jest we mnie, nasze państwo jest w iluzji, państwo pozwolą, że wybiorę miejsce na najbliższy urlop, a osiedlę się gdzieś… może pomiędzy? Lub w jeszcze innym gdzieś?

Bo Artykuł 13  Deklaracji praw człowieka a 1948 roku:  1. Każda osoba jest uprawniona do wolności poruszania się i osiedlania w granicach każdego Państwa.

Lepszy świat, jest na wyciągnięcie reki, latające dywany to norma.

Czy umiesz - w praktykowanie niepraktyczności? (impresja z deklaracji praw człowieka) #106
2021-04-22 22:25:33

Poradnia niepraktyczna Tak, tłumaczę już: Bycie tylko i wyłącznie praktycznym - strasznie męczy. Naprawdę. Poprzednie pokolenia wypracowały super model praktycznosci - żeby przetrwać i się bezpiecznie rozmnażać. Ale - poweidzmy sobie szczerze - znamy biografie i historie tych, którzy nie byli praktyczni. Może balansowali na krawędzi i skończyli źle, ale, kurcze - mieli interesujące życie! Jeśli założymy, że śmierć jest i tak nieuniknona - co tracimy..tak naprawdę? Moja rada – praktykuj praktyczność, taką, jaką znasz, tak jak chcą rodzice i społeczeństwo, i sprawdź - jak się z tym czujesz,  czy się dobrze z tym życiu bawisz. Spokojnie, bo Artykuł 25 POWSZECHNej DEKLARACJI PRAW CZŁOWIEKA ( z 1948)  głosi, że Każda osoba ma prawo do poziomu życia odpowiadającego potrzebom zdrowia i dobrobytu jej samej i jej rodziny. Masz prawo być niepraktyczny, gdy to odpowiada potrzebom twojego zdrowia i twojego osobiście praktykowanego dobrobytu.

Poradnia niepraktyczna

Tak, tłumaczę już: Bycie tylko i wyłącznie praktycznym - strasznie męczy. Naprawdę. Poprzednie pokolenia wypracowały super model praktycznosci - żeby przetrwać i się bezpiecznie rozmnażać. Ale - poweidzmy sobie szczerze - znamy biografie i historie tych, którzy nie byli praktyczni. Może balansowali na krawędzi i skończyli źle, ale, kurcze - mieli interesujące życie! Jeśli założymy, że śmierć jest i tak nieuniknona - co tracimy..tak naprawdę?

Moja rada – praktykuj praktyczność, taką, jaką znasz, tak jak chcą rodzice i społeczeństwo, i sprawdź - jak się z tym czujesz,  czy się dobrze z tym życiu bawisz.

Spokojnie, bo Artykuł 25 POWSZECHNej DEKLARACJI PRAW CZŁOWIEKA (z 1948)  głosi, że

Każda osoba ma prawo do poziomu życia odpowiadającego potrzebom zdrowia i dobrobytu jej samej i jej rodziny.

Masz prawo być niepraktyczny, gdy to odpowiada potrzebom twojego zdrowia i twojego osobiście praktykowanego dobrobytu.

Konceptami świat ten stoi. #105
2021-04-16 11:42:43

Konceptami świat ten stoi. Wszyscy ćwiczymy teraz koncepcję zdrowia, ale i tak na każdego działa to inaczej. Mój Dziadek uważał, że nacieranie Przemysławką działa cuda. I kurcze, zdrowy był jak rydz, aż do śmierci. Umarł zaś sprawnie i szybko, a nikt się tego nie spodziewał, choć miała ponad 80 lat. Bo dla wiecznie chorych – wieczna choroba, dla niezdecydowanych i to i to. Krzysztof Zanussi nakręcił kiedyś takie sobie film, pod wybitnym tytułem: Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową – owszem, życie kończy się śmiercią i nasza cywilizacja uważała,że nad tym panuje (pomijając wojny) To zresztą też koncepty, bo na przykład - szczerze wierzący wiedzą, że życie kończy się nowym życiem. I mówiąc szczerze – nie mam nic przeciwko temu. To też koncept. Czasami koncepty są jak pistoletowe kule  mocno wbite w ciało, ostre i nieprzyjazne. Właśnie te kule wyłuskuję uważnie od jakiegoś czasu, a każda z wyjętych kul wspiera moją koncepcję totalnego zdrowia. Co do szczęśliwości – mam inne pomysły, ale to już sfera niewypowiadalnej radości... *** PS. Przemysławka – polska woda kolońska,produkowana przez poznańskie zakłady Pollena-Lechia i sprzedawana w szklanych buteleczkach z plastikowym zakręcanych korkiem. Istniała już przed druga wojną światową, popularna w okresie PRL. Przemysławka została zdetronizowana przez wodę Brutal , produkowaną od końca lat 70. w oparciu o francuskie półprodukty.

Konceptami świat ten stoi.

Wszyscy ćwiczymy teraz koncepcję zdrowia, ale i tak na każdego działa to inaczej. Mój Dziadek uważał, że nacieranie Przemysławką działa cuda. I kurcze, zdrowy był jak rydz, aż do śmierci. Umarł zaś sprawnie i szybko, a nikt się tego nie spodziewał, choć miała ponad 80 lat. Bo dla wiecznie chorych – wieczna choroba, dla niezdecydowanych i to i to.

Krzysztof Zanussi nakręcił kiedyś takie sobie film, pod wybitnym tytułem: Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową – owszem, życie kończy się śmiercią i nasza cywilizacja uważała,że nad tym panuje (pomijając wojny)

To zresztą też koncepty, bo na przykład - szczerze wierzący wiedzą, że życie kończy się nowym życiem. I mówiąc szczerze – nie mam nic przeciwko temu.

To też koncept.

Czasami koncepty są jak pistoletowe kule  mocno wbite w ciało, ostre i nieprzyjazne. Właśnie te kule wyłuskuję uważnie od jakiegoś czasu, a każda z wyjętych kul wspiera moją koncepcję totalnego zdrowia. Co do szczęśliwości – mam inne pomysły, ale to już sfera niewypowiadalnej radości...

***

PS. Przemysławka – polska woda kolońska,produkowana przez poznańskie zakłady Pollena-Lechiai sprzedawana w szklanych buteleczkach z plastikowym zakręcanych korkiem. Istniała już przed druga wojną światową, popularna w okresie PRL. Przemysławka została zdetronizowana przez wodę Brutal, produkowaną od końca lat 70. w oparciu o francuskie półprodukty.

I wtedy słyszysz, kim jesteś #104
2021-04-13 14:57:07

Mhm,  to jest Dziennik Zmian: różne wątki do pomyślenie , do wybrzmienia, podkreślenia, bo to zmienia to – co zmienia, jeśli zmienia. Ale zmienia, zmienia Zamyślam się... ale akcja idzie dalej (świat się kręci) , coś idzie, czy się kręci wszystko jedno – ruch jest. Ruch jest potrzebny. Ruch w ciele. Powerze tworzące wszystkie możliwe dźwięki, od burczenia w brzuchu, po śpiew gardłowy albo chrupnięcie, gdzieś tam… I nie jestem taka hej do przodu, ale taka hej do środka. Lecz lecz czy słyszę, kim jestem? Czy słyszysz, kim jesteś. Na pewno to słyszysz? Dziś,albo jutro – usłysz (jeszcze raz), usłysz siebie  - to jest ważniejsze, niż myślisz; to jest ważniejsze, niż myślę. Zamyślam się.. ale akcja idzie dalej PS. tło dźwiękowe, to przerwa w warsztatach głosowych Asi Pyrek (Mariposa)

Mhm,  to jest Dziennik Zmian: różne wątki do pomyślenie , do wybrzmienia, podkreślenia, bo to zmienia to – co zmienia, jeśli zmienia. Ale zmienia, zmienia

Zamyślam się... ale akcja idzie dalej (świat się kręci) , coś idzie, czy się kręci wszystko jedno – ruch jest. Ruch jest potrzebny. Ruch w ciele. Powerze tworzące wszystkie możliwe dźwięki, od burczenia w brzuchu, po śpiew gardłowy albo chrupnięcie, gdzieś tam…

I nie jestem taka hej do przodu, ale taka hej do środka.

Lecz

lecz czy słyszę, kim jestem?

Czy słyszysz, kim jesteś. Na pewno to słyszysz?

Dziś,albo jutro – usłysz (jeszcze raz), usłysz siebie  - to jest ważniejsze, niż myślisz;

to jest ważniejsze, niż myślę. Zamyślam się.. ale akcja idzie dalej

PS. tło dźwiękowe, to przerwa w warsztatach głosowych Asi Pyrek (Mariposa)

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie