Reportaż Radia Lublin

Usłyszeć na własne uszy to znaczy doświadczyć osobiście, poznać, poczuć i zrozumieć. Słuchamy więc świata z wielką uwagą i przygotowujemy dla Was opowieści, które dotykają spraw najistotniejszych: miłości, bólu, cierpienia, szczęścia…

Zagłębiamy się w meandry przeszłości i śledzimy bieżące wydarzenia, nigdy nie tracąc z oczu losu człowieka. Los człowieka znaczy bowiem więcej niż jakakolwiek decyzja polityczna, ideologia czy religia. Naszym zadaniem jako autorów, jest spotkanie z Innym i takie opowiedzenie jego historii, aby stała się uniwersalna i ważna dla każdego, kto jej wysłucha.

Kategorie:
Edukacja

Odcinki od najnowszych:

Magda Grydniewska "Ciocia Stefa - Stefania Broniewska"
2026-03-01 12:40:52

Stefania Broniewska z domu Gerlicz, ziemianka, przed wojną wraz z mężem Zygmuntem Broniewskim mieszkała i zarządzała majątkiem w Garbowie. W czasie okupacji była łączniczką NSZ, brała też udział w Powstaniu Warszawskim. Jej mąż był ostatnim komendantem Narodowych Sił Zbrojnych. Po wojnie wyjechał z Polski, ale Stefanii już się to nie udało. Aresztowana i skazana łącznie na 10 lat więzienia. Na wolność wyszła w 1955 roku, 11 lat później zmarła. O ich działalności w czasie okupacji i losach Stefanii po wojnie mieszkańcy Garbowa dowiedzieli się dopiero w latach 90., wtedy też na pałacu umieszczono pamiątkową tablicę.

Stefania Broniewska z domu Gerlicz, ziemianka, przed wojną wraz z mężem Zygmuntem Broniewskim mieszkała i zarządzała majątkiem w Garbowie. W czasie okupacji była łączniczką NSZ, brała też udział w Powstaniu Warszawskim. Jej mąż był ostatnim komendantem Narodowych Sił Zbrojnych. Po wojnie wyjechał z Polski, ale Stefanii już się to nie udało. Aresztowana i skazana łącznie na 10 lat więzienia. Na wolność wyszła w 1955 roku, 11 lat później zmarła.


O ich działalności w czasie okupacji i losach Stefanii po wojnie mieszkańcy Garbowa dowiedzieli się dopiero w latach 90., wtedy też na pałacu umieszczono pamiątkową tablicę.

Katarzyna Michalak "Przyjaciel z wakacji"
2026-02-25 23:07:50

Olga i Dariusz Cybulscy przez wiele lat prowadzili pensjonat nad Morzem Azowskim. W 2014 roku przyjechał tam z rodziną Andrii Yakunych – chirurg z Zaporoża. W tak pięknych okolicznościach przyrody, narodziła się wakacyjna przyjaźń. Przyszedł jednak 2022 rok. W telefonie dra Andrija zamiast zdjęć zachwycających widoków, pojawiły się obrazy, na które nie każdy jest w stanie patrzeć. Realizacja dźwięku Piotr Król

Olga i Dariusz Cybulscy przez wiele lat prowadzili pensjonat nad Morzem Azowskim. W 2014 roku przyjechał tam z rodziną Andrii Yakunych – chirurg z Zaporoża. W tak pięknych okolicznościach przyrody, narodziła się wakacyjna przyjaźń. Przyszedł jednak 2022 rok. W telefonie dra Andrija zamiast zdjęć zachwycających widoków, pojawiły się obrazy, na które nie każdy jest w stanie patrzeć.

Realizacja dźwięku Piotr Król

Ukraina - 4 lata po agresji rosyjskiej
2026-02-24 09:13:12

Od czterech lat za nasza wschodnia granica toczy się wojna na wyniszczenie w której Rosjanie stosują wszystkie dostępne metody po to aby wymusić na Ukraińcach kapitulację. Jak dotąd bezskutecznie choć obrońcom coraz trudniej pokonywać własne zmęczenie i przeważające siły wroga. Bronią własnego kraju, ale też nas i europejskich wartości demokratycznych, które od kilkudziesięciu lat zapewniają na kontynencie spokój i pokój. Ostatnio jednak zdajemy się o tym zapominać. Tak jak na samym początku wyszczy rzucili się do pomocy tak teraz coraz więcej osób mówi to nie nasza wojna czyżby?

Od czterech lat za nasza wschodnia granica toczy się wojna na wyniszczenie w której Rosjanie stosują wszystkie dostępne metody po to aby wymusić na Ukraińcach kapitulację. Jak dotąd bezskutecznie choć obrońcom coraz trudniej pokonywać własne zmęczenie i przeważające siły wroga. Bronią własnego kraju, ale też nas i europejskich wartości demokratycznych, które od kilkudziesięciu lat zapewniają na kontynencie spokój i pokój. Ostatnio jednak zdajemy się o tym zapominać. Tak jak na samym początku wyszczy rzucili się do pomocy tak teraz coraz więcej osób mówi to nie nasza wojna czyżby?

Magda Grydniewska „Orzem jak możem”
2026-02-22 17:56:28

Licealiści z Jabłonny zafascynowani historią, sztuką i tradycjami związanymi z rodzinnymi miejscowościami odkopują, spisują i odtwarzają dzieje tego terenu i ludzi. To niesamowici kilkunastolatkowie, którzy opowiedzą nie tylko o historii, ale też o własnej fascynacji. Fot. grupa  „Orzem Jak Możem”

Licealiści z Jabłonny zafascynowani historią, sztuką i tradycjami związanymi z rodzinnymi miejscowościami odkopują, spisują i odtwarzają dzieje tego terenu i ludzi. To niesamowici kilkunastolatkowie, którzy opowiedzą nie tylko o historii, ale też o własnej fascynacji.

Fot. grupa  „Orzem Jak Możem”

Viktoryia Dubouskaya "Zanim wyjmiemy zeszyty"
2026-02-18 16:51:01

Obyś cudze dzieci uczył – to złorzeczące przysłowie odnosi się do trudów z jakimi borykają się na co dzień nauczyciele. Zawód niegdyś budzący ogromny naturalny szacunek, a dzisiaj niestety często kojarzony z niskimi zarobkami, niewdzięcznością społeczną i roszczeniową postawą samych zainteresowanych. Kim jest współczesny nauczyciel i czy nadal możemy mówić, że jest to zawód, który wymaga prawdziwego powołania? O swoich doświadczeniach opowiada Anna Ciciak z SP nr. 46 im Króla Jana III Sobieskiego

Obyś cudze dzieci uczył – to złorzeczące przysłowie odnosi się do trudów z jakimi borykają się na co dzień nauczyciele. Zawód niegdyś budzący ogromny naturalny szacunek, a dzisiaj niestety często kojarzony z niskimi zarobkami, niewdzięcznością społeczną i roszczeniową postawą samych zainteresowanych. Kim jest współczesny nauczyciel i czy nadal możemy mówić, że jest to zawód, który wymaga prawdziwego powołania? O swoich doświadczeniach opowiada Anna Ciciak z SP nr. 46 im Króla Jana III Sobieskiego

Monika Malec "Drzwi do przeszłości"
2026-02-16 21:30:01

Polscy artyści studiujących na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium tworzyli barwną społeczność. Każdy artysta to odrębny świat, który wpływał na kolegów i na losy polskiej sztuki, zarówno tej tworzonej podczas zaborów, jak i w czasie, gdy kraj odzyskał niepodległość. Wykształcony w Monachium i mający tam pracownię Józef Brandt tworzył sceny batalistyczne, pełne zwycięskich bojów z czasów dawnej Rzeczpospolitej (czasy XVII i XVIII wieku). Malarstwo pokrzepiało i dawało nadzieję na odzyskanie niepodległości Polakom rozproszonym po świecie po powstaniu styczniowym. Wpływ malarstwa "monachijczyków" widoczny jest w twórczości choćby Henryka Sienkiewicza. Wielu artystów po studiach pozostało w Monachium i miało tam świetnie prosperujące pracownie. Ale nie tylko tematyka historyczna była tematem malarstwa polskich artystów w Monachium.A w reportażu fragmenty tekstów czytali: Mariusz Kamiński, Jarosław Zoń i Józef Szopiński. Fot. Wachlarz z obrazami polskich artystów z Monachium na wystawie Monachijczycy w Muzeum Narodowym w Lublinie.

Polscy artyści studiujących na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium tworzyli barwną społeczność. Każdy artysta to odrębny świat, który wpływał na kolegów i na losy polskiej sztuki, zarówno tej tworzonej podczas zaborów, jak i w czasie, gdy kraj odzyskał niepodległość. Wykształcony w Monachium i mający tam pracownię Józef Brandt tworzył sceny batalistyczne, pełne zwycięskich bojów z czasów dawnej Rzeczpospolitej (czasy XVII i XVIII wieku). Malarstwo pokrzepiało i dawało nadzieję na odzyskanie niepodległości Polakom rozproszonym po świecie po powstaniu styczniowym. Wpływ malarstwa "monachijczyków" widoczny jest w twórczości choćby Henryka Sienkiewicza. Wielu artystów po studiach pozostało w Monachium i miało tam świetnie prosperujące pracownie. Ale nie tylko tematyka historyczna była tematem malarstwa polskich artystów w Monachium.A w reportażu fragmenty tekstów czytali: Mariusz Kamiński, Jarosław Zoń i Józef Szopiński.

Fot. Wachlarz z obrazami polskich artystów z Monachium na wystawie Monachijczycy w Muzeum Narodowym w Lublinie.

Mariusz Kamiński "Wyrzeźbić miastu duszę"
2026-02-15 11:10:00

Opowieść o mistycznym i tajemniczym Lublinie, w którym na przestrzeni wieków toczy się walka dobra ze złem. Dyrektor Ośrodka Brama Grodzka Tomasz Pietrasiewicz zabiera nas do piwnic staromiejskich, gdzie setki różnych postaci, poruszających się figurek związanych z historią czy też legendami o mieście: królowie, rycerze, mieszczanie czy mieszkańcy miasta tworzą swoisty spektakl opowiadający o losach miasta. Od pradziejów do czasów przed wybuchemII wojny, kiedy żył poeta Józef Czechowicz autor „Poematu o mieście Lublinie”. Miejsce to nosi nazwę „Teatr Imaginarium”.

Opowieść o mistycznym i tajemniczym Lublinie, w którym na przestrzeni wieków toczy się walka dobra ze złem. Dyrektor Ośrodka Brama Grodzka Tomasz Pietrasiewicz zabiera nas do piwnic staromiejskich, gdzie setki różnych postaci, poruszających się figurek związanych z historią czy też legendami o mieście: królowie, rycerze, mieszczanie czy mieszkańcy miasta tworzą swoisty spektakl opowiadający o losach miasta. Od pradziejów do czasów przed wybuchemII wojny, kiedy żył poeta Józef Czechowicz autor „Poematu o mieście Lublinie”. Miejsce to nosi nazwę „Teatr Imaginarium”.

Mariusz Kamiński „Nasz sąsiad Bosman”
2026-02-11 09:38:00

ORP Błyskawiaca po długoletniej służbie cumuje na stałe w Gdyni jako okręt muzeum. Marian Ślepecki, dzisiaj emeryt i mieszkaniec wsi Brudno , w latach 1965-68 służył na tym najsłynniejszym polskim niszczycielu. Należał do załogi, która jako ostatnia pływała na statku, zanim doszło do tragicznego wypadku w 1967 roku. Po latach, rekonstruuje historie swoich morskich przygód w miastem Gdynia w tle i próbuje odnaleźć kolegę z wojska, z którym widzieli się aż 52 lata temu.

ORP Błyskawiaca po długoletniej służbie cumuje na stałe w Gdyni jako okręt muzeum. Marian Ślepecki, dzisiaj emeryt i mieszkaniec wsi Brudno , w latach 1965-68 służył na tym najsłynniejszym polskim niszczycielu. Należał do załogi, która jako ostatnia pływała na statku, zanim doszło do tragicznego wypadku w 1967 roku. Po latach, rekonstruuje historie swoich morskich przygód w miastem Gdynia w tle i próbuje odnaleźć kolegę z wojska, z którym widzieli się aż 52 lata temu.

Monika Malec "Brat Albert"
2026-02-09 21:30:00

Adam Chmielowski wywierał szczególny wpływ na swoich kolegów malarzy na studiach artystycznych w Monachium. Miał głęboki i logiczny umysł, a przy tym był bardzo towarzyski.  Niestety nie mógł znaleźć szczęścia i spokoju w swoim życiu, aż pewnego dnia trafił do ogrzewalni miejskiej dla osób bezdomnych i ubogich. Pomoc słabszym stała się jego życiową misją. Okazją do przyjrzenia się postaci Adama Chmielowskiego, znanego jako Św. Brat Albert, jest wystawa "Monachijczycy" w Muzeum Narodowym w Lublinie, gdzie zobaczyć można obrazy tego artysty, które na co dzień znajdują się w Zakonie Albertynek i Albertynów. Więcej w reportażu Moniki Malec zatytułowanym "Brat Albert".fot. Obrazy Adama Chmielowskiego na wystawie "Monachijczycy" w Muzeum Narodowym w Lublinie: Św. Franciszek, Matka Boża z Dzieciątkiem, Niepokalana (wł. Zakonu Sióstr Albertynek)

Adam Chmielowski wywierał szczególny wpływ na swoich kolegów malarzy na studiach artystycznych w Monachium. Miał głęboki i logiczny umysł, a przy tym był bardzo towarzyski.  Niestety nie mógł znaleźć szczęścia i spokoju w swoim życiu, aż pewnego dnia trafił do ogrzewalni miejskiej dla osób bezdomnych i ubogich. Pomoc słabszym stała się jego życiową misją. Okazją do przyjrzenia się postaci Adama Chmielowskiego, znanego jako Św. Brat Albert, jest wystawa "Monachijczycy" w Muzeum Narodowym w Lublinie, gdzie zobaczyć można obrazy tego artysty, które na co dzień znajdują się w Zakonie Albertynek i Albertynów. Więcej w reportażu Moniki Malec zatytułowanym "Brat Albert".fot. Obrazy Adama Chmielowskiego na wystawie "Monachijczycy" w Muzeum Narodowym w Lublinie: Św. Franciszek, Matka Boża z Dzieciątkiem, Niepokalana (wł. Zakonu Sióstr Albertynek)

Mariusz Kamiński "Powrót do Turkowic"
2026-02-08 11:00:00

Marek Żołnierczuk od kilkudziesięciu lat mieszka i pracuje w Łańcucie. Jednak kilka lat temu na nowo odkrył miejsce swojego dzieciństwa, czyli Turkowice (Turkowice Zakład) wpowiecie hrubieszowskim. Mieszkał tam w latach 50. gdy zakonnice prowadziły zakład dla sierot wojennych, gdzie w zabudowaniach prawosławnych wyświetlane były filmy przywiezione przez kino objazdowe, można się było wykąpać w rzece Huczwie czy zapalić świeczkę na tajemniczym cmentarzu. Opowiada o tym niezwykłym miejscu, czym było dla niego i co go tam ciągnie dzisiaj. W powrotach do Turkowic i odkrywaniu ich przeszłości towarzyszy mu żona Jadwiga. 

Marek Żołnierczuk od kilkudziesięciu lat mieszka i pracuje w Łańcucie. Jednak kilka lat temu na nowo odkrył miejsce swojego dzieciństwa, czyli Turkowice (Turkowice Zakład) wpowiecie hrubieszowskim. Mieszkał tam w latach 50. gdy zakonnice prowadziły zakład dla sierot wojennych, gdzie w zabudowaniach prawosławnych wyświetlane były filmy przywiezione przez kino objazdowe, można się było wykąpać w rzece Huczwie czy zapalić świeczkę na tajemniczym cmentarzu. Opowiada o tym niezwykłym miejscu, czym było dla niego i co go tam ciągnie dzisiaj. W powrotach do Turkowic i odkrywaniu ich przeszłości towarzyszy mu żona Jadwiga. 

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie