Reportaż Radia Lublin

Usłyszeć na własne uszy to znaczy doświadczyć osobiście, poznać, poczuć i zrozumieć. Słuchamy więc świata z wielką uwagą i przygotowujemy dla Was opowieści, które dotykają spraw najistotniejszych: miłości, bólu, cierpienia, szczęścia…

Zagłębiamy się w meandry przeszłości i śledzimy bieżące wydarzenia, nigdy nie tracąc z oczu losu człowieka. Los człowieka znaczy bowiem więcej niż jakakolwiek decyzja polityczna, ideologia czy religia. Naszym zadaniem jako autorów, jest spotkanie z Innym i takie opowiedzenie jego historii, aby stała się uniwersalna i ważna dla każdego, kto jej wysłucha.

Kategorie:
Edukacja

Odcinki od najnowszych:

Monika Malec „Książka jak chleb”
2021-01-26 12:50:43

Przedświąteczny okres to czas kupowania  prezentów, na które bardzo chętnie wybieramy książki. Opowieść zaczyna  się od uratowania polskich książek wyrzuconych po kiermaszu w dalekim  Melbourne w Australii. Łączymy się z reportażystką radiową i pisarką  Małgorzatą Przytułą-Sawicką, która jako autorka reportaży radiowych  spotkała się ze słuchaczami tuż przed lockdownem, spowodowanym  pandemią koronawirusa, w księgarnio-kawiarni „Między słowami” na  lubelskim Starym Mieście. Czym są dla nas książki i dlaczego je czytamy – o tym w reportażu Moniki Malec „Książka jak chleb”. Zdjęcia pochodzą archiwum Marcina Koszołki, jednego z bohaterów audycji.

Przedświąteczny okres to czas kupowania  prezentów, na które bardzo chętnie wybieramy książki. Opowieść zaczyna  się od uratowania polskich książek wyrzuconych po kiermaszu w dalekim  Melbourne w Australii. Łączymy się z reportażystką radiową i pisarką  Małgorzatą Przytułą-Sawicką, która jako autorka reportaży radiowych  spotkała się ze słuchaczami tuż przed lockdownem, spowodowanym  pandemią koronawirusa, w księgarnio-kawiarni „Między słowami” na  lubelskim Starym Mieście.

Czym są dla nas książki i dlaczego je czytamy – o tym w reportażu Moniki Malec „Książka jak chleb”.
Zdjęcia pochodzą archiwum Marcina Koszołki, jednego z bohaterów audycji.

Czesława Borowik „Rok w Kalejdoskopie”
2021-01-26 12:48:26

Co pomimo wszystko udawało się  mieszkańcom regionu w trudnym roku 2020? Spośród wszystkich audycji  nadawanych w mijającym roku wybrane zostały te fragmenty nagrań  reportaży i spotkań na antenie, które budują dźwiękową opowieść o tym,  jak byliśmy zaskoczeni i jak pomimo wszystko próbowaliśmy dawać radę. Niektórzy  na przekór pandemii robili swoje, czyli: utrzymywali ciągłość pracy w  firmie jak p. Urszula Wisowska, Paweł Kuraś; realizowali projekty jak  np. seniorzy w Skierbieszowie; kontynuowali swoje pasje i pomysły;  czasem zaskakiwali jak strażacy i gospodynie wiejskie z Ulhówka, czy sam  wójt, który pomieszczenia urzędu gminy udostępnił krawcowym, by szyły  maseczki i środki ochrony osobistej. Samorządowcy zaś mieli jedno  zadanie – jak powiada marszałek Jarosław Stawiarski – w zaistniałej  sytuacji zachować się odpowiedzialnie. Reportaż zrealizował Jarosław Gołofit.

Co pomimo wszystko udawało się  mieszkańcom regionu w trudnym roku 2020? Spośród wszystkich audycji  nadawanych w mijającym roku wybrane zostały te fragmenty nagrań  reportaży i spotkań na antenie, które budują dźwiękową opowieść o tym,  jak byliśmy zaskoczeni i jak pomimo wszystko próbowaliśmy dawać radę.

Niektórzy  na przekór pandemii robili swoje, czyli: utrzymywali ciągłość pracy w  firmie jak p. Urszula Wisowska, Paweł Kuraś; realizowali projekty jak  np. seniorzy w Skierbieszowie; kontynuowali swoje pasje i pomysły;  czasem zaskakiwali jak strażacy i gospodynie wiejskie z Ulhówka, czy sam  wójt, który pomieszczenia urzędu gminy udostępnił krawcowym, by szyły  maseczki i środki ochrony osobistej. Samorządowcy zaś mieli jedno  zadanie – jak powiada marszałek Jarosław Stawiarski – w zaistniałej  sytuacji zachować się odpowiedzialnie.
Reportaż zrealizował Jarosław Gołofit.

Katarzyna Michalak „Dźwięk Adwentu”
2021-01-26 12:47:14

Dziś adwent to czas radosnego  oczekiwania na Boże Narodzenie. Dawniej był to czas skupienia, postu i  kontemplacji. Czas ciszy. W tej ciszy można było od czasu do czasu  usłyszeć dźwięk ligawki – długiej drewnianej trąby, wykonanej z drzewa  lipowego lub wierzbowego. Grano na niej w okresie adwentu przed wschodem  i zachodem słońca. Dźwięk ligawki miał symbolizować koniec świata i  trąbienie Archanioła na Sądzie Pańskim, a mieszkańcom zapowiadać  narodzenie Jezusa Chrystusa. Fot. pixabay.com

Dziś adwent to czas radosnego  oczekiwania na Boże Narodzenie. Dawniej był to czas skupienia, postu i  kontemplacji. Czas ciszy. W tej ciszy można było od czasu do czasu  usłyszeć dźwięk ligawki – długiej drewnianej trąby, wykonanej z drzewa  lipowego lub wierzbowego. Grano na niej w okresie adwentu przed wschodem  i zachodem słońca. Dźwięk ligawki miał symbolizować koniec świata i  trąbienie Archanioła na Sądzie Pańskim, a mieszkańcom zapowiadać  narodzenie Jezusa Chrystusa.

Fot. pixabay.com

Monika Hemperek „Oczko”
2021-01-26 12:46:26

W dobie dystansu społecznego ludzie częściej wybierają poznawanie się  przez Internet. A jak wyglądały jeszcze nie tak dawno biura  matrymonialne? W programie przypomnimy reportaż o pani Renacie  Wojtysiak, która postanowiła spisać pikantne, romantyczne i dramatyczne  historie łączenia lubelskich par. Fot. pixabay.com

W dobie dystansu społecznego ludzie częściej wybierają poznawanie się  przez Internet. A jak wyglądały jeszcze nie tak dawno biura  matrymonialne?

W programie przypomnimy reportaż o pani Renacie  Wojtysiak, która postanowiła spisać pikantne, romantyczne i dramatyczne  historie łączenia lubelskich par.

Fot. pixabay.com

Monika Malec „Skarby rodzinne”
2021-01-26 12:45:41

Lubelskie Archiwum Państwowe  przygotowało na swojej stronie internetowej wirtualną wystawę „Lubelskie  Archiwa Rodzinne Niepodległej”. Wystawa dostępna jest od grudnia, a  zgromadzone na niej dokumenty świadczą o postawach patriotycznych  poszczególnych osób, całych rodzin, jak i społeczności lokalnych oraz  włożonym wysiłku w odzyskanie przez Polskę niepodległości. Na wystawie  pojawiają się m.in. nazwiska Kleniewskich, Zamoyskich czy Sekutowiczów. O  tych ostatnich wiele informacji dostarczyła Ewa Bajkowska. W reportażu  Moniki Malec „Skarby rodzinne” opowie o swoich poszukiwaniach oraz o  tym, czego dowiedziała się o gronie przedwojennych adwokatów i działaczy  społecznych. Szczegóły dotyczące wystawy można  uzyskać na stronie Archiwum Państwowego w Lublinie oraz przez stronę  Lubelskie Archiwum Cyfrowe  http://lac.lublin.pl/ . Fot. Archiwum Państwowe w Lublinie FB

Lubelskie Archiwum Państwowe  przygotowało na swojej stronie internetowej wirtualną wystawę „Lubelskie  Archiwa Rodzinne Niepodległej”. Wystawa dostępna jest od grudnia, a  zgromadzone na niej dokumenty świadczą o postawach patriotycznych  poszczególnych osób, całych rodzin, jak i społeczności lokalnych oraz  włożonym wysiłku w odzyskanie przez Polskę niepodległości. Na wystawie  pojawiają się m.in. nazwiska Kleniewskich, Zamoyskich czy Sekutowiczów.

O  tych ostatnich wiele informacji dostarczyła Ewa Bajkowska. W reportażu  Moniki Malec „Skarby rodzinne” opowie o swoich poszukiwaniach oraz o  tym, czego dowiedziała się o gronie przedwojennych adwokatów i działaczy  społecznych.
Szczegóły dotyczące wystawy można  uzyskać na stronie Archiwum Państwowego w Lublinie oraz przez stronę  Lubelskie Archiwum Cyfrowe  http://lac.lublin.pl/.

Fot. Archiwum Państwowe w Lublinie FB

agnieszka czyzewska jacquemet "kolczyki babci"
2021-01-20 10:15:34

Kilka zdjęć, koralowe kolczyki i pielęgniarski czepek to wydaje sie być  bardzo skromnym  spadkiem po babci. A jednak te kilka przedmiotów to  ogromne bogactwo, które ukształtowało całe dorosłe zycie pani Małgorzaty  Kozieł. Babcia Flora była pierwszą profesjonalna  akuszerką i położną w  Kazimierzu na Wisłą. Zaczynała jeszcze w latach 20 gdy w miasteczku i  okolicach królowały zabobony i brak higieny.  Po 30 latach pracy jej  izba porodowa była instytucją wzorcową.

Kilka zdjęć, koralowe kolczyki i pielęgniarski czepek to wydaje sie być  bardzo skromnym  spadkiem po babci. A jednak te kilka przedmiotów to  ogromne bogactwo, które ukształtowało całe dorosłe zycie pani Małgorzaty  Kozieł. Babcia Flora była pierwszą profesjonalna  akuszerką i położną w  Kazimierzu na Wisłą. Zaczynała jeszcze w latach 20 gdy w miasteczku i  okolicach królowały zabobony i brak higieny.  Po 30 latach pracy jej  izba porodowa była instytucją wzorcową.

agnieszka czyżewska jacquemet "dom Mainy"
2021-01-13 15:14:09

Podroz Mainy zaczeła się w małej wsi na przedmieściu Groznego. Uciekła z domu po tym jak zamaskowani ludzie zabrali jej męża i zagrożli że podoby los spotka ja i dzieci jeśli zatrzymany bedzie sie opierał i nie złoży  odpowiednich zaznań. Przy pomocy rodziny zebrała pieniądze na wyjazd do  pierwszego bezpiecznego miejsca - Polski. Podróz miała trwać 4 dni, a trwa już cztery lata i Maina nadal nie wie czy małe mieszkanko w Białej Podlaskiej to już jest przystanek  końcowy zwany bezpieczny dom, dla niej i dla siedmiorga dzieci

Podroz Mainy zaczeła się w małej wsi na przedmieściu Groznego. Uciekła z domu po tym jak zamaskowani ludzie zabrali jej męża i zagrożli że podoby los spotka ja i dzieci jeśli zatrzymany bedzie sie opierał i nie złoży  odpowiednich zaznań. Przy pomocy rodziny zebrała pieniądze na wyjazd do  pierwszego bezpiecznego miejsca - Polski. Podróz miała trwać 4 dni, a trwa już cztery lata i Maina nadal nie wie czy małe mieszkanko w Białej Podlaskiej to już jest przystanek  końcowy zwany bezpieczny dom, dla niej i dla siedmiorga dzieci

agnieszka czyżewska jacquemet "pastorałki przez internet"
2020-12-16 07:20:11

Pandemia ograniczyła nam możliwość przemieszczania sie i spotkań. Nie zmieniła jednak naszej potrzeby wspólnego świętowania i dzielenia sie radością .  Grupa przyjaciól,  rozrzuconych po całym świecie,  postanowiła zamienić to pandemiczne ograniczenie w atut.  Zafascynowani polska muzyką tradycyjna połaczyli się  ze sobą on line z rożnych zakątków globu aby wspólnie śpiewać stare ludowe kolędy i pastorałki. Bliskość wyznaczją  nie centymetry, metry czy kilometry ale temperatura uczuć które nas łączą.

Pandemia ograniczyła nam możliwość przemieszczania sie i spotkań. Nie zmieniła jednak naszej potrzeby wspólnego świętowania i dzielenia sie radością .  Grupa przyjaciól,  rozrzuconych po całym świecie,  postanowiła zamienić to pandemiczne ograniczenie w atut.  Zafascynowani polska muzyką tradycyjna połaczyli się  ze sobą on line z rożnych zakątków globu aby wspólnie śpiewać stare ludowe kolędy i pastorałki. Bliskość wyznaczją  nie centymetry, metry czy kilometry ale temperatura uczuć które nas łączą.

agnieszka czyżewska jacquemet "kwiat na nowe życie"
2020-12-09 09:02:20

Irina Szewczenko zdecydowała się na wyjazd z Charkowa i Ukrainy pod wpływem napiecia związanego z tocząca się w kraju wojną z Rosją. Decyzja była trudna. Z jednej strony na miejscu trzymała ją dobrze znana ukochana praca w telewizji z drugiej strony wyjazd był obietnicą odmiany losu, spokoju  i bezpieczeństwa. Oprócz walizki zabrała ze sobą w drogę kwiatka w doniczce. Absurdalne??? Niekoniecznie, jeśli zdamy sobie sprawę ze znaczenia tego gestu….

Irina Szewczenko zdecydowała się na wyjazd z Charkowa i Ukrainy pod wpływem napiecia związanego z tocząca się w kraju wojną z Rosją. Decyzja była trudna. Z jednej strony na miejscu trzymała ją dobrze znana ukochana praca w telewizji z drugiej strony wyjazd był obietnicą odmiany losu, spokoju  i bezpieczeństwa. Oprócz walizki zabrała ze sobą w drogę kwiatka w doniczce. Absurdalne??? Niekoniecznie, jeśli zdamy sobie sprawę ze znaczenia tego gestu….

Katarzyna Michalak „Inżynier i anioł”
2020-12-07 19:02:45

Pan Janusz Zalewski – emeryt-społecznik z  Lublina wierzy, że już od najwcześniejszego dzieciństwa towarzyszy mu…  anioł, który wybawia go z rozmaitych opresji. To on również każe panu  Januszowi czynić dobro. Bohater  reportażu „Inżynier i anioł” wiele lat był dyrektorem spółdzielni  niewidomych w Słupsku. Tam nauczył się dostrzegać potrzeby  niepełnosprawnych. Życiowe zawirowania sprawiły, że już na emeryturze  przeniósł się do Lublina. Tutaj założył Fundację „Dwa skrzydła anioła”,  której działalność skupia się na promocji wolontariatu wśród dzieci i  dorosłych. Sam pan Janusz wyciągnął z kryzysu wielu podopiecznych  DPS-ów. Okazało się jednak, że i on – po swoich życiowych przejściach –  potrzebuje anioła „z krwi i kości”… W audycji nawiązanie do tegorocznej  akcji „List do św. Mikołaja – DPS Lublin” – w ramach której mieszkańcy  regionu przygotowują paczki w odpowiedzi na listy marzeń mieszkańców  DPS-ów. Po godzinie 17.00 zaprasza Katarzyna Michalak. Fot.  Fundacja Dwa Skrzydła Anioła w Lublinie FB

Pan Janusz Zalewski – emeryt-społecznik z  Lublina wierzy, że już od najwcześniejszego dzieciństwa towarzyszy mu…  anioł, który wybawia go z rozmaitych opresji. To on również każe panu  Januszowi czynić dobro.

Bohater  reportażu „Inżynier i anioł” wiele lat był dyrektorem spółdzielni  niewidomych w Słupsku. Tam nauczył się dostrzegać potrzeby  niepełnosprawnych. Życiowe zawirowania sprawiły, że już na emeryturze  przeniósł się do Lublina. Tutaj założył Fundację „Dwa skrzydła anioła”,  której działalność skupia się na promocji wolontariatu wśród dzieci i  dorosłych. Sam pan Janusz wyciągnął z kryzysu wielu podopiecznych  DPS-ów. Okazało się jednak, że i on – po swoich życiowych przejściach –  potrzebuje anioła „z krwi i kości”…
W audycji nawiązanie do tegorocznej  akcji „List do św. Mikołaja – DPS Lublin” – w ramach której mieszkańcy  regionu przygotowują paczki w odpowiedzi na listy marzeń mieszkańców  DPS-ów.

Po godzinie 17.00 zaprasza Katarzyna Michalak.

Fot. Fundacja Dwa Skrzydła Anioła w Lublinie FB

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie