Reportaż Radia Lublin

Usłyszeć na własne uszy to znaczy doświadczyć osobiście, poznać, poczuć i zrozumieć. Słuchamy więc świata z wielką uwagą i przygotowujemy dla Was opowieści, które dotykają spraw najistotniejszych: miłości, bólu, cierpienia, szczęścia…

Zagłębiamy się w meandry przeszłości i śledzimy bieżące wydarzenia, nigdy nie tracąc z oczu losu człowieka. Los człowieka znaczy bowiem więcej niż jakakolwiek decyzja polityczna, ideologia czy religia. Naszym zadaniem jako autorów, jest spotkanie z Innym i takie opowiedzenie jego historii, aby stała się uniwersalna i ważna dla każdego, kto jej wysłucha.

Kategorie:
Edukacja

Odcinki od najnowszych:

Mariusz Kamiński "Dwór za kratami cz.1"
2024-05-12 13:24:00

Dwór Kołaczkowskich w Strzyżewicach koło Bychawy powstał około roku 1840 r. Było z nim związanych kilka pokoleń światłych ludzi, którzy wpływali na życie lokalnej społeczności. Zdaniem sędziego Ferdynanda Rymarza, regionalisty, który od lat zgłębia historię Gminy Strzyżewice, zauważalne jest inspirujące oddziaływanie osób, które wiele lat temu tworzyły kulturę, na współczesne pokolenia. Jest to pierwsza część audycji, której ramy czasowe stanowi opowieść o wpływie rycerza Skarbka herbu Abdank na historię Strzyżewic a kończy ostatni bal sylwestrowy 1938/39 we dworze w Strzyżewicach, który był tuż przed wybuchem II wojny światowej.   W audycji głos zabierają: - Sędzia Ferdynand Rymarz ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego - Andrzej Nowakowski - z Warszawy, wnuk Kazimierza Kołaczkowskiego ostatniego właściciela majątku Strzyżewice - Prof. Tadeusz Epsztain (Epsztein) – z Instytutu Historii PAN, prawnuk Edwarda Kołaczkowskiego właściciela dworu w Strzyżewicach - Grzegorz Kuras – prezes Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego - Barbara Zdybel – wójt Gminy Strzyżewice - Prof. Eugeniusz Sakowicz – inspirator i organizator konferencji naukowych w Strzyżewicach z cyklu „Wioski i małe miasta Lubelszczyzny” - Dr Mieczysław Kseniak – autor wielu cennych publikacji dotyczących historii i dziedzictwa kulturowego Lubelszczyzny - Monika Zagórska - dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej im. Ewy Kołaczkowskiej w Strzyżewicach - Zofia Kukuryka – wieloletnia dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Strzyżewicach

Dwór Kołaczkowskich w Strzyżewicach koło Bychawy powstał około roku 1840 r. Było z nim związanych kilka pokoleń światłych ludzi, którzy wpływali na życie lokalnej społeczności. Zdaniem sędziego Ferdynanda Rymarza, regionalisty, który od lat zgłębia historię Gminy Strzyżewice, zauważalne jest inspirujące oddziaływanie osób, które wiele lat temu tworzyły kulturę, na współczesne pokolenia. Jest to pierwsza część audycji, której ramy czasowe stanowi opowieść o wpływie rycerza Skarbka herbu Abdank na historię Strzyżewic a kończy ostatni bal sylwestrowy 1938/39 we dworze w Strzyżewicach, który był tuż przed wybuchem II wojny światowej.  

W audycji głos zabierają:
- Sędzia Ferdynand Rymarz ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego
- Andrzej Nowakowski - z Warszawy, wnuk Kazimierza Kołaczkowskiego ostatniego właściciela majątku Strzyżewice
- Prof. Tadeusz Epsztain (Epsztein) – z Instytutu Historii PAN, prawnuk Edwarda Kołaczkowskiego właściciela dworu w Strzyżewicach
- Grzegorz Kuras – prezes Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego
- Barbara Zdybel – wójt Gminy Strzyżewice
- Prof. Eugeniusz Sakowicz – inspirator i organizator konferencji naukowych w Strzyżewicach z cyklu „Wioski i małe miasta Lubelszczyzny”
- Dr Mieczysław Kseniak – autor wielu cennych publikacji dotyczących historii i dziedzictwa kulturowego Lubelszczyzny
- Monika Zagórska - dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej im. Ewy Kołaczkowskiej w Strzyżewicach
- Zofia Kukuryka – wieloletnia dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Strzyżewicach


Mariusz Kamiński "Dwór za kratami cz.2"
2024-05-12 10:08:00

Jest to druga część opowieści o historii dworu Kołaczkowskich w Strzyżewicach koło Bychawy. Tym razem bohaterowie audycji opowiadają o latach okupacji. Wówczas we dworze schroniło się wielu uciekinierów (między innymi znany pisarz Jan Parandowski). Po wojnie po reformie rolnej Kołaczkowscy musieli opuścić dwór i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W okresie PRL-u dwór podupadał (np. hodowano w nim świnie) i działała tam Gminna Spółdzielnia. W latach 80. z inspiracji regionalisty, dawnego mieszkańca Gminy Strzyżewice, sędziego Ferdynanda Rymarza, zaczęto przywracać pamięć o dawnych mieszkańcach dworu i ich aktywności w dziedzinie kultury i historii. Było to inspiracją dla działań lokalnej społeczności. W audycji głos zabierają: - Sędzia Ferdynand Rymarz ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego - Andrzej Nowakowski - z Warszawy, wnuk Kazimierza Kołaczkowskiego ostatniego właściciela majątku Strzyżewice - Prof. Tadeusz Epsztein – z Instytutu Historii PAN, prawnuk Edwarda Kołaczkowskiego właściciela dworu w Strzyżewicach - Zofia Kukuryka – wieloletnia dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Strzyżewicach - prof. Marian Surdacki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, prezes Wojewódzkiej Rady Towarzystw Regionalnych w Lublinie   - oraz Grzegorz Kuras – prezes Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego

Jest to druga część opowieści o historii dworu Kołaczkowskich w Strzyżewicach koło Bychawy. Tym razem bohaterowie audycji opowiadają o latach okupacji. Wówczas we dworze schroniło się wielu uciekinierów (między innymi znany pisarz Jan Parandowski). Po wojnie po reformie rolnej Kołaczkowscy musieli opuścić dwór i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W okresie PRL-u dwór podupadał (np. hodowano w nim świnie) i działała tam Gminna Spółdzielnia. W latach 80. z inspiracji regionalisty, dawnego mieszkańca Gminy Strzyżewice, sędziego Ferdynanda Rymarza, zaczęto przywracać pamięć o dawnych mieszkańcach dworu i ich aktywności w dziedzinie kultury i historii. Było to inspiracją dla działań lokalnej społeczności.


W audycji głos zabierają:

- Sędzia Ferdynand Rymarz ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego

- Andrzej Nowakowski - z Warszawy, wnuk Kazimierza Kołaczkowskiego ostatniego właściciela majątku Strzyżewice

- Prof. Tadeusz Epsztein – z Instytutu Historii PAN, prawnuk Edwarda Kołaczkowskiego właściciela dworu w Strzyżewicach

- Zofia Kukuryka – wieloletnia dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Strzyżewicach

- prof. Marian Surdacki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, prezes Wojewódzkiej Rady Towarzystw Regionalnych w Lublinie  

- oraz Grzegorz Kuras – prezes Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego


Dominik Gil - "W rytmie oddechu"
2024-05-08 21:15:00

Dla Dawida Marca taniec jest życiową pasją. Przez lata realizował się w tej materii wbrew problemom z wydolnością układu oddechowego. W pewnym momencie było naprawdę źle. Jednak upór, wsparcie rodziny, odważne decyzje i pomyślny splot zdarzeń doprowadziły do przełomu i odmieniły jego życie. Swoimi doświadczeniami - oprócz Dawida - dzieli się jego mama, Beata Mańkowska-Marzec. Muzyka - Artur Giordano. Fot: Dawid Marzec

Dla Dawida Marca taniec jest życiową pasją. Przez lata realizował się w tej materii wbrew problemom z wydolnością układu oddechowego. W pewnym momencie było naprawdę źle. Jednak upór, wsparcie rodziny, odważne decyzje i pomyślny splot zdarzeń doprowadziły do przełomu i odmieniły jego życie.

Swoimi doświadczeniami - oprócz Dawida - dzieli się jego mama, Beata Mańkowska-Marzec.

Muzyka - Artur Giordano.

Fot: Dawid Marzec

agnieszka czyżewska jacquemet "herbata w kubku białoczerwonym"
2024-05-02 13:20:33

Do czego służą nam barwy narodowe na fladze państwowej i dlaczego z takim zapałem potrafimy okładać się drzewcem od sztandaru odmawiając sobie wzajemnie prawa do miana patrioty? Audiodokument "Herbata w kubku biało-czerwonym" powstał w 2018 roku, ale emisja została zablokowana przez Małgorzatę Piasecką redaktor naczelną Polskiego Radia Lublin. Audycja miała być nie wystarczająco patriotyczna, niezbyt patetyczna, daleka od bogoojczyźnianej retoryki. Drażniła humorem i groteską ukazując nasza zamiłowanie do barw narodowych w mocno krzywym zwierciadle.

Do czego służą nam barwy narodowe na fladze państwowej i dlaczego z takim zapałem potrafimy okładać się drzewcem od sztandaru odmawiając sobie wzajemnie prawa do miana patrioty? Audiodokument "Herbata w kubku biało-czerwonym" powstał w 2018 roku, ale emisja została zablokowana przez Małgorzatę Piasecką redaktor naczelną Polskiego Radia Lublin. Audycja miała być nie wystarczająco patriotyczna, niezbyt patetyczna, daleka od bogoojczyźnianej retoryki. Drażniła humorem i groteską ukazując nasza zamiłowanie do barw narodowych w mocno krzywym zwierciadle.

Monika Malec "Uniósł mnie wiatr"
2024-04-29 21:50:00

Izabella Konar przeszła wszystkie szczeble muzycznego wykształcenia. Studiowała w Instytucie Artystycznym na kierunku Wychowanie Muzyczne Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu na Wydziale Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej i Rytmiki. Występowała jako wokalistka w wielu lubelskich zespołach rockowych, w tym w bluesowo-rockowym zespole "Alchemia". Na co dzień uczy dzieci grać na gitarze. Ale w jej życiu czegoś brakowało i nie było jej w nim wygodnie. Pewnego dnia odkryła, że komponowanie i pisanie tekstów sprawia jej ogromną satysfakcję. Postawiła na występy solowe przy akompaniamencie gitary, sięgając po repertuar z zakresu poezji śpiewanej. Zaczęła śpiewać w języku słowackim. Sięgnęła też po teksty starohebrajskie i psalmy. Wydaje płyty. Jest przykładem na to, że zawalczyć o własne szczęście można w każdym momencie. fot.MM

Izabella Konar przeszła wszystkie szczeble muzycznego wykształcenia. Studiowała w Instytucie Artystycznym na kierunku Wychowanie Muzyczne Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu na Wydziale Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej i Rytmiki. Występowała jako wokalistka w wielu lubelskich zespołach rockowych, w tym w bluesowo-rockowym zespole "Alchemia". Na co dzień uczy dzieci grać na gitarze. Ale w jej życiu czegoś brakowało i nie było jej w nim wygodnie. Pewnego dnia odkryła, że komponowanie i pisanie tekstów sprawia jej ogromną satysfakcję. Postawiła na występy solowe przy akompaniamencie gitary, sięgając po repertuar z zakresu poezji śpiewanej. Zaczęła śpiewać w języku słowackim. Sięgnęła też po teksty starohebrajskie i psalmy. Wydaje płyty. Jest przykładem na to, że zawalczyć o własne szczęście można w każdym momencie.

fot.MM

Małgorzata Sawicka "Piękny Wschód"
2024-04-22 21:50:00

W sobotę 27 kwietnia rusza kolejny maraton i ultramaraton rowerowy "Piękny Wschód". Jego pomysłodawcą jest Włodzimierz Oberda z Parczewa. Zanim zaczął się ścigać na rowerze, był koszykarzem. Operacja kręgosłupa wykluczyła jednak uprawianie jakiegokolwiek sportu związanego z bieganiem. Zaczął więc jeździć na rowerze. Początkowo turystycznie, potem jako zawodnik w różnych wyścigach, a teraz jako organizator. W reportażu mówi, wraz z żoną Barbarą, o fascynacji sportem rowerowym, o słabości, która mobilizuje siły, o pomysłach wyzwalających aktywność i sportową rywalizację, o imprezach, pełnych trudu i satysfakcji.

W sobotę 27 kwietnia rusza kolejny maraton i ultramaraton rowerowy "Piękny Wschód". Jego pomysłodawcą jest Włodzimierz Oberda z Parczewa. Zanim zaczął się ścigać na rowerze, był koszykarzem. Operacja kręgosłupa wykluczyła jednak uprawianie jakiegokolwiek sportu związanego z bieganiem. Zaczął więc jeździć na rowerze. Początkowo turystycznie, potem jako zawodnik w różnych wyścigach, a teraz jako organizator. W reportażu mówi, wraz z żoną Barbarą,
o fascynacji sportem rowerowym, o słabości, która mobilizuje siły, o pomysłach wyzwalających aktywność i sportową rywalizację, o imprezach, pełnych trudu i satysfakcji.

Monika Malec "Sen o porcelanie"
2024-04-15 21:58:00

W zbiorach Muzeum Regionalnego im. Janusza Petera w Tomaszowie Lubelskim znajduje się jedyny w mieście ślad po działającej fabryce fajansu i porcelany. Jest nim porcelanowy talerz datowany na 1808-1820 rok. Jak się okazuje tomaszowska manufaktura miała związki ze słynnymi fabrykami w Korcu i Baranówce za sprawą Franciszka de Mezera. Fot. Talerz z fabryki porcelany Franciszka de Mezera w Tomaszowie Lubelskim (obecnie w Muzeum Regionalnym w Tomaszowie Lubelskim)

W zbiorach Muzeum Regionalnego im. Janusza Petera w Tomaszowie Lubelskim znajduje się jedyny w mieście ślad po działającej fabryce fajansu i porcelany. Jest nim porcelanowy talerz datowany na 1808-1820 rok. Jak się okazuje tomaszowska manufaktura miała związki ze słynnymi fabrykami w Korcu i Baranówce za sprawą Franciszka de Mezera.

Fot. Talerz z fabryki porcelany Franciszka de Mezera w Tomaszowie Lubelskim (obecnie w Muzeum Regionalnym w Tomaszowie Lubelskim)

Agnieszka Czyżewska Jacquemet "Smak kruchej bezy"
2024-04-10 09:54:00

Smukła, wysportowana sylwetka, opalone ciało bez skazy.  Diety, ćwiczenia, głodówki, treningi i parę kilo mniej - to przecież samo zdrowie. W pewnym momencie jednak okazuje się, że rozmiar XS to też za dużo i można chudnąć dalej.

Smukła, wysportowana sylwetka, opalone ciało bez skazy.  Diety, ćwiczenia, głodówki, treningi i parę kilo mniej - to przecież samo zdrowie. W pewnym momencie jednak okazuje się, że rozmiar XS to też za dużo i można chudnąć dalej.

Monika Malec "Bez korzeni nie zakwitniesz"
2024-04-08 21:55:00

Konkurs dla uczniów szkół podstawowych „Bez korzeni nie zakwitniesz. Moja Wielka i Mała Ojczyzna” organizowany jest przez Archiwa Państwowe. Młodzi ludzie dzięki niemu odkrywają historię swojej rodziny, ale też regionu i kraju. Dowiadują się kim byli ich przodkowie, czym się zajmowali oraz skąd pochodzili.  Jakub z siostrą Kasią i mamą Anną, Vadim z mamą Aliną i Robert z tatą Rafałem to osoby, które poszukiwały rodzinnych korzeni i wzięły udział w konkursie zdobywając laury, ale najważniejsze było dla nich doświadczenie tego, że świat w którym dziś żyją budowali właśnie ich przodkowie.

Konkurs dla uczniów szkół podstawowych „Bez korzeni nie zakwitniesz. Moja Wielka i Mała Ojczyzna” organizowany jest przez Archiwa Państwowe. Młodzi ludzie dzięki niemu odkrywają historię swojej rodziny, ale też regionu i kraju. Dowiadują się kim byli ich przodkowie, czym się zajmowali oraz skąd pochodzili. 

Jakub z siostrą Kasią i mamą Anną, Vadim z mamą Aliną i Robert z tatą Rafałem to osoby, które poszukiwały rodzinnych korzeni i wzięły udział w konkursie zdobywając laury, ale najważniejsze było dla nich doświadczenie tego, że świat w którym dziś żyją budowali właśnie ich przodkowie.

agnieszka czyżewska jacquemet "kobieta i pomnik" odcinek 4 z 4
2024-04-08 14:47:50

W Lublinie powstał najokazalszy w Polsce pomnik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Obiekt powstał w szybkim tempie dzięki porozumieniu osób z przeciwnych obozów politycznych i wzbudza wśród mieszkańców spore kontrowersje Oświadczenie Krzysztof Żuk, Prezydenta Miasta Lublin: Proszę przestać przypisywać mi jakąkolwiek rolę polityczną w tym zakresie. PiS od lat jest moim oponentem politycznym. Działacze tej partii nieustannie mnie atakują i utrudniają rozwój Lublina poprzez np. ograniczanie finansowania inwestycji. Nie wspominając już o osobistych atakach kierowanych na członków mojej rodziny. Podejmowanie uchwał dotyczących wznoszenia pomników jest wyłączną kompetencją Rady Miasta, tak mówi ustawa o samorządzie gminnym. Moja rola jako prezydenta ogranicza się do przekazania radzie wniosku, który wpłynie w takiej sprawie, a obowiązkiem rady jest go rozpatrzyć. Tak było także w innych sprawach dotyczących wzniesienie pomnika na terenie Miasta Lublin. Natomiast wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę od strony proceduralnej regulowane jest ściśle przepisami Kodeksu Postępowania Administracyjnego i ustawy Prawo budowlane, a podejmowanie uchwał w sprawie wznoszenia pomników wyraźnie określa ustawa o samorządzie gminnym, i nie ma tu mowy o jakichkolwiek ustępstwach czy też dowolności. Urząd, jako organ, realizuje jedynie zadania i powinności nałożone prawem w zakresie wydawania pozwoleń na budowę. Uchwała w sprawie wyrażenia zgody na wzniesienie pomnika nie została zakwestionowana przez organy nadzoru, wydane decyzje administracyjne otrzymały wszystkie wymagane ustawowo uzgodnienia, w tym ze służbami konserwatorskimi, co potwierdza, że wszelkie procedury zostały zachowane. Podkreślę raz jeszcze, postępowanie w sprawie wznoszenia pomnika precyzyjnie określają przepisy prawa i nie ma tu mowy o żadnej uznaniowości. Przypomnę również, że relacje pomiędzy przedstawicielami samorządu terytorialnego, w tym pomiędzy Urzędami Miasta i Województwa są ściśle unormowane prawnie i regulują je konkretne przepisy ustaw o jednostkach samorządu terytorialnego. Do Klubu Radnych Krzysztofa Żuka w Radzie Miasta Lublin należą osoby o różnych poglądach politycznych, które ponad podziałami współpracują na rzecz dobra i rozwoju Lublina. Są w nim zarówno Radni wywodzący się z Lewicy, jak i związani z Koalicją Obywatelską, czy byli członkowie PiS, którzy kilka lat temu odeszli z tej partii protestując przeciwko próbom ręcznego sterowania ich działaniami i nakazom głosowania wbrew sumieniu. Przewodnictwo Klubu jest sprawowane rotacyjnie, przez reprezentanta/tkę poszczególnych frakcji. W Klubie nigdy nie obowiązywała i nie obowiązuje dyscyplina w głosowaniu, Radni podejmują decyzje w zgodzie ze sobą i wyznawanymi wartościami. Dotyczy to wszystkich głosowań, zatem również w tym przypadku miejscy Radni podjęli suwerenną decyzję. Miasto nie było inicjatorem budowy pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego, ani inwestorem w rozumieniu prawa budowlanego. Budżet miasta nie poniósł żadnych kosztów związanych z budową pomnika, a jego sfinansowanie leżało w gestii inicjatorów budowy, czyli Fundacji Ruchu Solidarności Rodzin, organizacji niezwiązanej z miastem.

W Lublinie powstał najokazalszy w Polsce pomnik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Obiekt powstał w szybkim tempie dzięki porozumieniu osób z przeciwnych obozów politycznych i wzbudza wśród mieszkańców spore kontrowersje

Oświadczenie Krzysztof Żuk, Prezydenta Miasta Lublin:

Proszę przestać przypisywać mi jakąkolwiek rolę polityczną w tym zakresie. PiS od lat jest moim oponentem politycznym. Działacze tej partii nieustannie mnie atakują i utrudniają rozwój Lublina poprzez np. ograniczanie finansowania inwestycji. Nie wspominając już o osobistych atakach kierowanych na członków mojej rodziny. Podejmowanie uchwał dotyczących wznoszenia pomników jest wyłączną kompetencją Rady Miasta, tak mówi ustawa o samorządzie gminnym. Moja rola jako prezydenta ogranicza się do przekazania radzie wniosku, który wpłynie w takiej sprawie, a obowiązkiem rady jest go rozpatrzyć. Tak było także w innych sprawach dotyczących wzniesienie pomnika na terenie Miasta Lublin. Natomiast wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę od strony proceduralnej regulowane jest ściśle przepisami Kodeksu Postępowania Administracyjnego i ustawy Prawo budowlane, a podejmowanie uchwał w sprawie wznoszenia pomników wyraźnie określa ustawa o samorządzie gminnym, i nie ma tu mowy o jakichkolwiek ustępstwach czy też dowolności. Urząd, jako organ, realizuje jedynie zadania i powinności nałożone prawem w zakresie wydawania pozwoleń na budowę. Uchwała w sprawie wyrażenia zgody na wzniesienie pomnika nie została zakwestionowana przez organy nadzoru, wydane decyzje administracyjne otrzymały wszystkie wymagane ustawowo uzgodnienia, w tym ze służbami konserwatorskimi, co potwierdza, że wszelkie procedury zostały zachowane. Podkreślę raz jeszcze, postępowanie w sprawie wznoszenia pomnika precyzyjnie określają przepisy prawa i nie ma tu mowy o żadnej uznaniowości. Przypomnę również, że relacje pomiędzy przedstawicielami samorządu terytorialnego, w tym pomiędzy Urzędami Miasta i Województwa są ściśle unormowane prawnie i regulują je konkretne przepisy ustaw o jednostkach samorządu terytorialnego.

Do Klubu Radnych Krzysztofa Żuka w Radzie Miasta Lublin należą osoby o różnych poglądach politycznych, które ponad podziałami współpracują na rzecz dobra i rozwoju Lublina. Są w nim zarówno Radni wywodzący się z Lewicy, jak i związani z Koalicją Obywatelską, czy byli członkowie PiS, którzy kilka lat temu odeszli z tej partii protestując przeciwko próbom ręcznego sterowania ich działaniami i nakazom głosowania wbrew sumieniu. Przewodnictwo Klubu jest sprawowane rotacyjnie, przez reprezentanta/tkę poszczególnych frakcji. W Klubie nigdy nie obowiązywała i nie obowiązuje dyscyplina w głosowaniu, Radni podejmują decyzje w zgodzie ze sobą i wyznawanymi wartościami. Dotyczy to wszystkich głosowań, zatem również w tym przypadku miejscy Radni podjęli suwerenną decyzję.


Miasto nie było inicjatorem budowy pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego, ani inwestorem w rozumieniu prawa budowlanego. Budżet miasta nie poniósł żadnych kosztów związanych z budową pomnika, a jego sfinansowanie leżało w gestii inicjatorów budowy, czyli Fundacji Ruchu Solidarności Rodzin, organizacji niezwiązanej z miastem.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie