Radio Wnet
Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.
Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!
Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet
Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200
Prof. Andrzej Nowak: Do wyborów w 2027 r. Jarosław Kaczyński musi pozostać zwornikiem Prawa i Sprawiedliwości
2026-01-12 09:21:41
Historyk prof. Andrzej Nowak nie ma wątpliwości, że partie prawicowe muszą podjąć się współpracy dla Polski i dobra wspólnego. Widzi konieczną rolę Jarosława Kaczyńskiego jako zwornika wewnątrz PiS.
Relacje z USA na krawędzi. Adam Bielan: Rząd igra z bezpieczeństwem
2026-01-12 09:16:38
W rozmowie na antenie Radia Wnet Adam Bielan odniósł się zarówno do polityki międzynarodowej, jak i do wewnętrznych sporów w Polsce. Jednym z głównych tematów była możliwość wizyty prezydenta Donald Trump w Polsce oraz stan relacji polsko-amerykańskich.
„Sprowadzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest bardzo trudne. Donald Trump w tej drugiej kadencji rzadko opuszcza USA, a dodatkowo w Stanach rozpędza się kampania przed wyborami do Kongresu. Prawdopodobieństwo takiej wizyty nie jest bardzo duże, ale to nie znaczy, że nie należy się starać.”
Bielan podkreślał, że Trump dobrze wspomina swoją wizytę w Polsce z 2017 roku, a nasz kraj wciąż jest wskazywany przez Amerykanów jako wzór w kwestii wydatków obronnych.
„Polska wydaje blisko 5 procent PKB na obronę i jest wielokrotnie wskazywana przez amerykańskich przywódców jako pozytywny przykład. Jest na czym budować.”
Brak ambasadora jako sygnał polityczny
Eurodeputowany PiS nie miał wątpliwości, że nieobsadzone stanowisko ambasadora RP w Waszyngtonie to poważny problem.
„Kraje nie wysyłają ambasadorów wtedy, kiedy chcą zasygnalizować partnerom, że stan relacji jest nienajlepszy. W naszym przypadku to jest olbrzymi problem.”
Przypominał, że obecny rząd odwołał ambasadora Marka Magierowskiego i przez ponad rok nie potrafi uzgodnić nowej kandydatury z Pałacem Prezydenckim.
„Forsowany jest polityk bez przygotowania dyplomatycznego, który w przeszłości słynął z bardzo ostrych ataków na Donalda Trumpa. To w naturalny sposób utrudnia relacje.”
Bielan zwracał uwagę, że w tej sytuacji cierpią przede wszystkim interesy Polski.
„Mimo bardzo dobrych relacji Pałacu Prezydenckiego z Białym Domem brak ambasadora utrudnia współpracę bilateralną, a dziś potrzebujemy jej jak nigdy wcześniej.”
„Bez Ameryki będzie nam bardzo trudno”
Wątek bezpieczeństwa powracał wielokrotnie. Bielan nie ukrywał, że bez wsparcia USA Polska nie poradzi sobie w razie eskalacji zagrożeń ze wschodu.
„Musimy być jak najsilniejsi sami z siebie, ale doskonale wiemy, że w dającej się przewidzieć perspektywie, bez sojuszu północnoatlantyckiego, a szczególnie bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych, w przypadku agresji rosyjskiej będzie nam bardzo trudno.”
W tym kontekście krytykował politykę Donald Tusk, zarzucając mu niszczenie relacji z Waszyngtonem.
„Ktoś, kto konsekwentnie niszczy te relacje, działa wbrew polskiemu interesowi. Fałszywe oskarżenia wobec Trumpa wracają dziś ze zdwojoną siłą.”
PiS przed wyborami: kampania już trwa
Rozmowa zeszła również na sytuację wewnętrzną Prawa i Sprawiedliwości oraz przygotowania do kolejnych wyborów parlamentarnych.
„Zgodnie ze starym powiedzeniem kampania zaczyna się dzień po poprzednich wyborach. Ona już trwa.”
Bielan przyznał, że w partii toczy się dyskusja, czy i kiedy wskazać kandydata na premiera, ale podkreślał, że sondaże nie oddają w pełni realnego poparcia.
„Sondaże w ostatnich latach bardzo często myliły się na naszą niekorzyść. Tak było również w kampanii prezydenckiej, w której nie dawano szans Karolowi Nawrockiemu.”
Jego zdaniem przy niższej frekwencji PiS może utrzymać, a nawet poprawić swój wynik.
„Blisko 8 milionów głosów przy frekwencji około 60 procent dawałoby wynik powyżej 40 procent. To trudne, ale wykonalne.”
„Największy problem Polski? Złe rządy”
Zapytany o główny problem kraju i oś przyszłej kampanii opozycji, Bielan odpowiedział jednoznacznie.
„Odpowiedź jest bardzo prosta: złe rządy.”
Rozwinął tę tezę, wskazując na kryzys finansów publicznych, ochrony zdrowia i modernizacji armii.
„Mamy niewypłacalny NFZ, bankrutujące szpitale, wstrzymywane projekty zbrojeniowe. Przyczyną wszystkiego jest fatalne gospodarowanie finansami publicznymi.”
Według europosła PiS naprawa budżetu i przywrócenie stabilności finansów państwa powinny być pierwszym celem po ewentualnym powrocie do władzy.
Współpraca z Tuskiem? „Nie do wyobrażenia”
Na koniec rozmowy pojawiło się pytanie o możliwość ponadpartyjnej współpracy w sytuacji kryzysowej.
„W dramatycznych okolicznościach być może potrzebna byłaby współpraca wszystkich sił politycznych.”
Jednocześnie Bielan jasno zaznaczył, że w normalnych warunkach nie widzi takiej możliwości.
„Jakiejkolwiek współpracy z człowiekiem, który w tak wielu sprawach okazał się być największym szkodnikiem w naszej historii, nie jestem w stanie sobie wyobrazić.”
Polskie media w przyspieszeniu. Surmacz: Równowaga właśnie się skończyła
2026-01-12 08:34:23
Rozmowa z Wojciechem Surmaczem na antenie Radia Wnet szybko zeszła na temat głębokich przetasowań w polskich mediach, zwłaszcza w Grupie Polsat. Jak zauważał dziennikarz, przez lata telewizja ta budowała pozycję medium „środka”, starannie balansującego między różnymi nurtami politycznymi.
„Zawsze mówiono, że to jest taka partia Solorza. Ekumenicznie – zawsze była frakcja lewa i prawa. To w dużej mierze zbudowało sukces Telewizji Polsat.”
Ten model – jego zdaniem – właśnie się kończy.
„Przyszedł Miszczak i się zaczęło”
Surmacz wskazywał, że zmiany personalne w strukturach właścicielskich i zarządczych Polsatu nie są przypadkowe i mają realne przełożenie na linię redakcyjną.
„Przyszedł pan Miszczak i się zaczęło. Gdy lider zespołu wchodzi do zarządzania, zespół zaczyna grać tak, jak lider śpiewa.”
W rozmowie pojawił się wątek wejścia do gry osób kojarzonych z obozem władzy, w tym Aleksandra Grada – byłego ministra skarbu.
„Jeżeli taki człowiek zostaje liderem zespołu, to wiadomo, o co chodzi.”
W opinii Surmacza trudno mówić tu o przypadku – raczej o świadomym przesuwaniu środka ciężkości w mediach komercyjnych.
Koniec „zrównoważonej” telewizji
Zdaniem rozmówcy Radia Wnet dotychczasowa pozycja Polsatu jako stacji „zrównoważonej” przestaje być aktualna.
„Z tym obiektywizmem to wiadomo, jak jest, ale była to telewizja zrównoważona. To już się skończyło. Teraz są nowe porządki.”
W tle tych zmian Surmacz widzi szerszy proces politycznego porządkowania rynku medialnego po zmianie władzy.
„Donald Tusk jest politykiem pamiętliwym i konsekwentnym. Te procesy nie dzieją się przypadkiem ani chaotycznie.”
Media publiczne: „tam nie ma już co zbierać”
Szczególnie gorzko dziennikarz wypowiadał się o sytuacji Telewizja Polska w likwidacji. Jego zdaniem dzisiejsze spory mają w dużej mierze charakter symboliczny.
„Tam nie ma już co zbierać. Zostały archiwa, prawa autorskie i infrastruktura. To jest dziś największa wartość.”
Surmacz odniósł się także do programów rocznicowych i narracji wokół przejęcia TVP sprzed lat.
„To jest materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Próba pisania historii od nowa i odwracania uwagi od tego, co dzieje się teraz.”
W tym kontekście pojawił się również wątek Jacek Kurski i medialnych rozliczeń z jego okresem kierowania telewizją publiczną.
„Zlikwidujmy media publiczne”
Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy było przypomnienie tezy, którą Surmacz postawił publicznie kilka lat temu.
„Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby zlikwidować media publiczne w Polsce – i zróbmy to.”
Jak relacjonował, reakcja była gwałtowna.
„Prawie mnie wyniesiono związanego i wyrzucono z panelu. Ale dziś, po latach, widzimy, że ten temat wraca, tylko już w zupełnie innym kontekście.”
Jego zdaniem obecny stan rzeczy to efekt wieloletnich zaniedbań i upolitycznienia, a nie jednorazowej decyzji.
Rynek medialny w przyspieszeniu
Rozmowa dotknęła także szerszego krajobrazu medialnego: dynamicznego rozwoju nowych projektów telewizyjnych, rozbudowy redakcji i przyspieszenia zmian technologicznych.
„Zmiany w mediach następują błyskawicznie. Jedni się rozbudowują, inni znikają, a jeszcze inni próbują na nowo opowiedzieć swoją historię.”
W tym sensie – jak sugerował Surmacz – polski rynek medialny wchodzi w fazę ostrego przesilenia, w której dawne podziały i kompromisy przestają obowiązywać.
Polska wieś na straconej pozycji. Marcin Wroński o skutkach umowy Mercosur
2026-01-12 08:21:56
Protesty rolników przeciwko umowie handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur rozlewają się po całej Europie – od Polski, przez Francję, po Irlandię. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Wroński nie miał wątpliwości: nazywanie tej umowy „wolnym handlem” jest jego zdaniem nadużyciem.
Ten tak zwany wolny handel tak naprawdę z wolnym, uczciwym handlem nie ma nic wspólnego. W konsekwencji zabije rolnictwo polskie i europejskie– mówił.
Wroński tłumaczył, że problemem nie jest sama wymiana handlowa, lecz brak symetrii warunków produkcji między rolnikami w Unii a producentami z krajów Mercosur.
Gdyby to była uczciwa konkurencja, musielibyśmy mieć takie same warunki prowadzenia działalności rolniczej. A my mamy ETS-y, wysokie koszty pracy, paliwa, restrykcyjne normy, a oni mogą stosować środki zwiększające efektywność produkcji– zaznaczył.
Jako przykład podał hormony wzrostu w hodowli bydła czy środki ochrony roślin wycofane w UE.
Bydło szybciej przyrasta do wagi, przez co mięso jest tańsze. Ja się dziwię, że premier dziwi się, dlaczego wołowina z Argentyny jest tańsza od polskiej– powiedział.
Zdaniem Wrońskiego liberalizacja handlu oznacza również ryzyko dla konsumentów, ponieważ system kontroli importowanej żywności jest niewystarczający.
Produkty nie będą badane w 100 procentach. Kontrole są wyrywkowe, a badania pozostałości środków ochrony roślin trwają kilka dni. Gdyby badać każdą partię, mielibyśmy wielotygodniowe korki na granicach– wskazał gość Katarzyny Adamiak.
W efekcie – jak podkreślał – surowiec niespełniający unijnych norm może trafić na rynek w formie przetworzonej.
W postaci wędlin, makaronu czy innych produktów będzie on dla konsumenta niewykrywalny. Dlatego te protesty nie są tylko w interesie rolników, ale przede wszystkim w interesie konsumentów
– zaznaczył.
Decyzje ponad głowami państw
Rozmówca Radia Wnet zwracał uwagę, że mimo sprzeciwu kilku państw członkowskich – w tym Polski, Francji, Austrii czy Irlandii – decyzje zapadają ponad ich głowami w strukturach Unia Europejska.
Wroński podkreślał, że jego zaangażowanie w sprawy rolnictwa nie jest przypadkowe.
Mam tradycje rodzinne i wykształcenie rolnicze. Jestem tak zwanym dwuzawodowcem – prowadzę działalność rolniczą i pracuję na drugim etacie– wskazywał.
Jako przykład szerszego problemu wskazał również relacje handlowe z USA.
Od 1 stycznia, jeśli chcemy wysłać towar rolno-spożywczy do Stanów, jesteśmy obłożeni 15-procentowym cłem, a w drugą stronę cła nie ma. To ewidentnie podraża nasze produkty– zwracał uwagę. Efekty – jak mówił – widać już na rynku mleka. Jak wskazał, „w ciągu dwóch miesięcy ceny mleka spadły nawet o 60 groszy na litrze, bo na giełdach europejskich pojawiły się produkty z USA bez cła”.
Polityk Konfederacji ostro krytykował działania polskiego rządu, zarzucając mu bierność w budowaniu mniejszości blokującej umowę Mercosur.
Przez ostatni rok nie zrobiono nic. Minister rolnictwa obudził się dopiero kilka dni temu i pojechał do Brukseli. To jest rzecz niepoważna
– powiedział. W jego ocenie przerzucanie się odpowiedzialnością między PSL a Platformą Obywatelską nie ma dla rolników żadnego znaczenia.
Nas nie obchodzi, kto zawinił na którym etapie. Liczy się finał. A umowa była negocjowana ponad 20 lat i każdy rząd powinien zabezpieczyć polskich rolników– dodał.
Zapytany o to, czego oczekiwałby od premiera i ministra rolnictwa, Wroński odpowiadał wprost, że „powinni użyć wszystkich możliwych środków, także prawnych, żeby tę umowę zablokować. Nie ma umowy, której nie można wypowiedzieć”. Nie wykluczał nawet twardych metod negocjacyjnych w UE.
Kraje z powodzeniem stosują różnego rodzaju szantaż w Unii Europejskiej. Tego też bym oczekiwał– mówił.
Na koniec zaznaczył, że umowa z Mercosur to tylko jeden z wielu kryzysów polskiego rolnictwa.
„Mamy zasypane magazyny zboża, handel stoi. Od trzech lat nie otwarto żadnego nowego rynku zbytu. Agroporty są tylko w obietnicach”.Wskazywał też na zalew warzyw z Holandii i Niemiec oraz proceder zmiany kraju pochodzenia towaru przez sieci handlowe.
/fa
„To już nie jest przyszłość, to dzieje się teraz”. Karnowski o demograficznym alarmie w Polsce
2026-01-12 07:43:09
W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski mówił, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest zagrożeniem przyszłości, lecz faktem dokonującym się tu i teraz. Punktem wyjścia do rozmowy był tzw. Dekalog Narodowego Przetrwania – inicjatywa przygotowana m.in przez Karnowskiego wspólnie z Markiem Grabowskim. Jak podkreślał, dotychczasowa debata publiczna jest zbyt łagodna wobec skali problemu.
To jest już odór śmierci, który unosi się nad Polską. To jest katastrofa, która się dokonuje teraz, a nie wydarzy się w przyszłości. To są mniejsze miasta, w których kolejne roczniki są o połowę mniej liczne. Nawet pod Warszawą zaczyna brakować dzieci w przedszkolach, bo one po prostu się nie rodzą– mówił.
Zdaniem Karnowskiego eksperckie dyskusje sprowadzające się do ogólników i deklaracji nie przynoszą żadnych efektów.
Ta cała nasza dyskusja z udziałem ekspertów to jest takie troszkę pitu-pitu. Stwórzmy system, wesprzyjmy, szanujmy wszystkich – no donikąd nas to nie doprowadzi. Trzeba myśleć bardzo radykalnie– dodał.
Podkreślał, że w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia narodu priorytety muszą zostać jasno postawione – nawet kosztem sporów konstytucyjnych czy ideologicznych.
W obliczu zderzenia takich racji jak przetrwanie narodu i inne racje – także konstytucyjne, wolnościowe, demokratyczne – uważam, że przetrwanie narodu ma pierwszeństwo– wskazał.
Wśród najbardziej kontrowersyjnych postulatów pojawiła się propozycja przyznania dzieciom praw politycznych, realizowanych przez rodziców.
Chodzi o to, żeby rodzice głosowali za dzieci. Dziecko ma głos. Jeżeli masz dwójkę dzieci i jesteś ich prawnym opiekunem, masz trzy głosy. To przesuwa scenę polityczną w stronę troski o demografię i o rodziny– zaznaczył. Kolejnym elementem miałyby być progresywne świadczenia socjalne.
800 plus na pierwsze dziecko, 1600 na drugie, 2400 na trzecie i tak dalej. Trzeba jasno powiedzieć: im większa rodzina, tym większe wsparcie– dodał.
Karnowski mówił również o potrzebie walki z kulturą antynatalistyczną, nie wykluczając narzędzi prawnych.
„Tańczymy na Titanicu”
W dalszej części rozmowy dziennikarz przywołał dane Główny Urząd Statystyczny, wskazując, że rzeczywistość okazała się gorsza niż najczarniejsze scenariusze.
GUS kilka lat temu przygotował prognozy demograficzne, również bardzo pesymistyczne. My jesteśmy poniżej tego scenariusza, poniżej najczarniejszego z możliwych. Ten nasz świat się rozpada na kawałki– zaznaczał.
W jego ocenie Polska znajduje się dziś w sytuacji symbolicznego „tańca na Titanicu”.
Karnowski ostro krytykował obecną władzę za brak realnego zainteresowania demografią, wskazując wprost na premiera Donald Tusk.
Donald Tusk problemem demografii w ogóle się nie zajmuje. Przypominam, że rozpędzono Instytut Pokolenia – pierwszą próbę zbudowania profesjonalnego narzędzia analitycznego w tej sferze – zaraz po zmianie władzy
– mówił. Jak zauważył, obecnie jedyną strukturą zajmującą się tym obszarem jest rada działająca przy prezydencie.
/fa
Czy będzie masowy exodus z Kijowa? "Rosji zależy, by znów rozpętać histerię"
2026-01-09 18:16:21
relacjonuje mieszkanka jednej z podkijowskich miejscowości Wiktoria Czyrwa. Setki tysięcy mieszkańców ukraińskiej stolicy nie ma dostępu do ogrzewania, a mroźna, zimowa pogoda nie ustępuje.
Masowej histerii nie będzie; nie spodziewam się, by fala wyjazdów za granicę była bardzo dużaprognozuje rozmówczyni Pawła Bobołowicza.
Grenlandia wraca do gry. Dlaczego Arktyka stała się kluczowym polem globalnej rywalizacji?
2026-01-09 17:30:36
W ostatnich tygodniach temat Grenlandii powrócił do debaty publicznej za sprawą wypowiedzi Donalda Trumpa i reakcji europejskich polityków. W rozmowie na antenie Radia Wnet Piotr Grzybowski, publicysta „Tygodnika Solidarność” i analityk polityki międzynarodowej, przekonywał, że emocjonalne komentarze przysłaniają realną stawkę gry. Jego zdaniem Arktyka nie jest dziś peryferium świata, lecz jednym z kluczowych obszarów przyszłej rywalizacji mocarstw.
Grzybowski przypomniał, że Grenlandia wbrew obiegowym opiniom nie była od zawsze „rodowym klejnotem” Danii. Przez stulecia pozostawała w orbicie Norwegii, później była przedmiotem sporów, a jej status prawny długo nie był jednoznacznie uregulowany. Dopiero w połowie XX wieku wpisano ją wprost do duńskiego porządku konstytucyjnego. Ta złożona historia – jak podkreślał – zupełnie nie wybrzmiewa w dzisiejszej debacie politycznej.
Kluczowe znaczenie Grenlandii wynika jednak nie z historii, lecz z geografii. Publicysta zwracał uwagę, że spojrzenie na mapę Arktyki radykalnie zmienia perspektywę. Odległości między Rosją a Stanami Zjednoczonymi w regionie Morza Beringa są minimalne, a kontrola nad północnymi szlakami morskimi staje się sprawą strategiczną. To właśnie tam Rosja i Chiny planują rozwój tzw. północnej drogi morskiej, która w przyszłości może przejąć część globalnego transportu surowców energetycznych.
„Jeżeli spojrzymy na Arktykę z góry, a nie z perspektywy mapy Mercatora, zobaczymy trzy kluczowe obszary: Rosję, Kanadę i Grenlandię – oraz Alaskę jako element amerykański. Kto kontroluje ten obszar, ten ma wpływ na przyszłe szlaki handlowe i bezpieczeństwo” – tłumaczył Grzybowski.
W tym kontekście powracające deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii nie są – zdaniem publicysty – ekscentrycznym wybrykiem, lecz sygnałem strategicznym. USA od dawna rozumieją znaczenie regionu, czego dowodem jest stała obecność wojskowa na wyspie od czasów II wojny światowej. Już w XX wieku Waszyngton kilkukrotnie składał Kopenhadze oferty zakupu Grenlandii.
Grzybowski podkreślał także kontrast między długofalowym myśleniem Rosji i Chin a krótkoterminową polityką Zachodu. Moskwa planowała wykorzystanie Arktyki i Syberii jako motorów rozwoju gospodarczego już dekady temu, podczas gdy Europa – w tym Polska – często reaguje dopiero na bieżące kryzysy.
„Rosjanie i Chińczycy myślą na kilkadziesiąt lat do przodu. U nas dominuje myślenie od wyborów do wyborów. A Arktyka to projekt cywilizacyjny, nie kadencyjny” – oceniał.
W jego ocenie dla Polski dyskusja o Grenlandii nie powinna być powodem do panicznych reakcji, lecz impulsem do poważnej refleksji strategicznej. Arktyka to nie tylko lód i odległe mapy, lecz przyszłe szlaki handlowe, bezpieczeństwo energetyczne i nowy układ sił, który już się kształtuje – niezależnie od tego, czy Europa jest na to gotowa.
"Terroryzm Rosji narasta". Relacja prof. Romana Dyczkowskiego
2026-01-09 17:13:27
W Dnieprze dostęp do prądu mamy najwyżej 5 godzin dziennie - mówi wykładowca Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego.
Dramatyczna sytuacja Kijowa po rosyjskim ataku. Mer Witalij Kliczko apeluje do mieszkańców o czasowe opuszczenie miasta
2026-01-09 16:49:04
Połowa bloków w Kijowie – prawie 6 tysięcy – jest obecnie pozbawiona dostaw ciepła z powodu uszkodzeń infrastruktury krytycznej stolicy po zmasowanym ataku wroga.
Jarosław Kaczyński alarmuje ws. Mercosur: Zagrożenie dla zdrowia Polaków i rolnictwa
2026-01-09 16:39:42
Podczas wystąpienia poświęconego umowie Unii Europejskiej z państwami Mercosur Jarosław Kaczyński, prezes Prawo i Sprawiedliwość, mówił wprost o zagrożeniach, jakie – jego zdaniem – niesie ona dla Polski. Jak podkreślał, nie chodzi wyłącznie o interes jednej grupy zawodowej, ale o zdrowie publiczne i przyszłość całej gospodarki.
– „Sprawa Mercosur jest niezmiernie ważna. Zagraża polskiemu rolnictwu, ale także sytuacji zdrowotnej całego społeczeństwa” – mówił Kaczyński, wskazując na różnice w standardach produkcji żywności między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej.
„Żywność nie odpowiada standardom, do których jesteśmy przyzwyczajeni”
Prezes PiS zwracał uwagę, że import żywności z krajów Mercosur może oznaczać obniżenie jakości produktów trafiających na polski rynek. Jak zaznaczył, europejskie normy stały się przez lata punktem odniesienia nie tylko dla producentów, ale także dla konsumentów.
– „Nasze organizmy przyzwyczaiły się do określonych standardów. Ekspansja tej żywności może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne” – przekonywał.
W jego ocenie problem dotyczy także polskiego eksportu żywności do Unii Europejskiej, który w ostatnich dekadach stał się jednym z sukcesów polskiej gospodarki. – „Ten sukces może w tej chwili przestać być sukcesem” – ostrzegał.
Krytyka rządu i zarzut wprowadzania w błąd
Jarosław Kaczyński ostro skrytykował obecny rząd, wskazując, że kluczowe decyzje w sprawie Mercosur zapadły już po przejęciu władzy przez gabinet Donald Tusk.
– „Były zapewnienia, że są zabezpieczenia, że to już nie jest groźne. Potem to zdanie było zmieniane. Dziś mówi się, że jesteśmy przeciw, tylko nie mamy mniejszości zdolnej do zablokowania umowy. To próba wprowadzenia społeczeństwa w błąd” – mówił.
Prezes PiS przypominał, że jego ugrupowanie w przeszłości potrafiło blokować niekorzystne rozwiązania na forum unijnym, wskazując m.in. na wieloletnie wstrzymanie mechanizmów przymusowej relokacji migrantów.
Rolnicy protestują „w słusznej sprawie”
Kaczyński jednoznacznie poparł protesty rolników, podkreślając, że mają one pełną legitymację w państwie demokratycznym.
– „To jest ich święte prawo. Ale to jest także sprawa obywateli, którzy nie są rolnikami – bo chodzi o zdrowie, gospodarkę i nasze możliwości na rynkach europejskich i światowych” – zaznaczył.
Jak dodał, można wręcz mówić o obowiązku protestujących:
– „Rolnicy bronią czegoś fundamentalnego dla siebie, ale także narodowego interesu wszystkich Polaków”.
Włochy, Meloni i europejskie podziały
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy prezes PiS odniósł się również do stanowiska Włoch, kluczowego w procesie decyzyjnym dotyczącym Mercosur. Jak wyjaśnił, rozmowy z włoską premier Giorgia Meloni prowadził przede wszystkim były premier Mateusz Morawiecki.
– „Pani Meloni prowadzi politykę w interesie swojego kraju. My także powinniśmy tak postępować” – stwierdził Kaczyński, wskazując na odmienną strukturę rolnictwa włoskiego, opartego na przetwórstwie i chronionych wyrobach regionalnych.
„To sprawa wszystkich Polaków”
Na zakończenie prezes PiS podkreślał, że Mercosur nie jest tematem sektorowym ani chwilowym sporem politycznym.
– „To sprawa wszystkich Polaków. Albo będziemy budować dobrą przyszłość, albo przyszłość gorszą niż ta, którą mieliśmy w ostatnich latach – mimo wielu kryzysów niezależnych od Polski” – podsumował, apelując o dalsze nagłaśnianie problemu i wsparcie protestujących.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200