Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

„Po pierwsze Polska”. Film o drodze Karola Nawrockiego do prezydentury
2025-08-19 12:55:31

– Karol Nawrocki w kampanii pozostał sobą – mówi reżyser Mariusz Pilis. Jego film „Po pierwsze Polska” opowiada o kulisach kampanii i pokazuje nowego prezydenta jako autentycznego lidera z narodu. Reżyser Mariusz Pilis w rozmowie w Poranku Radia Wnet opowiada o kulisach powstawania filmu dokumentalnego „Po pierwsze Polska”, pokazującego drogę Karola Nawrockiego do prezydentury. To obraz kampanii widzianej oczami zarówno polityków, jak i zwykłych uczestników sztabu.  Film, emitowany obecnie w telewizji wPolsce24, ma w przyszłości trafić także do internetu. Jak mówi autor, produkcja cieszy się dużą oglądalnością i pokazuje, że widzowie wciąż szukają dokumentów w przestrzeni publicystycznej. Pilis podkreśla, że w filmie obok czołowych polityków, takich jak Jarosław Kaczyński, Adam Bielan czy Paweł Szefernaker, pojawiają się też osoby stojące w cieniu – kierowca czy fotograf, którzy towarzyszyli Nawrockiemu na co dzień. To historia ludzi, którzy często po raz pierwszy brali udział w kampanii i doświadczyli czegoś wyjątkowego – mówi reżyser. Polityczny lider i autentyczny człowiek Najważniejszym wnioskiem, jaki wyłania się z dokumentu, jest autentyczność samego Karola Nawrockiego. On w kampanii pozostał sobą – nie udawał, nie kreował sztucznego wizerunku, nie grał pod publiczkę. Pokazał się takim, jakim naprawdę jest – zaznacza Pilis. To lider, który jest stąd, spośród nas. Nie elita oderwana od codzienności, ale człowiek, w którym każdy może odnaleźć cząstkę siebie. I to jest najbardziej istotne – podsumowuje autor filmu.


– Karol Nawrocki w kampanii pozostał sobą – mówi reżyser Mariusz Pilis. Jego film „Po pierwsze Polska” opowiada o kulisach kampanii i pokazuje nowego prezydenta jako autentycznego lidera z narodu.

Reżyser Mariusz Pilis w rozmowie w Poranku Radia Wnet opowiada o kulisach powstawania filmu dokumentalnego „Po pierwsze Polska”, pokazującego drogę Karola Nawrockiego do prezydentury. To obraz kampanii widzianej oczami zarówno polityków, jak i zwykłych uczestników sztabu. 

Film, emitowany obecnie w telewizji wPolsce24, ma w przyszłości trafić także do internetu. Jak mówi autor, produkcja cieszy się dużą oglądalnością i pokazuje, że widzowie wciąż szukają dokumentów w przestrzeni publicystycznej.

Pilis podkreśla, że w filmie obok czołowych polityków, takich jak Jarosław Kaczyński, Adam Bielan czy Paweł Szefernaker, pojawiają się też osoby stojące w cieniu – kierowca czy fotograf, którzy towarzyszyli Nawrockiemu na co dzień.

To historia ludzi, którzy często po raz pierwszy brali udział w kampanii i doświadczyli czegoś wyjątkowego

– mówi reżyser.

Polityczny lider i autentyczny człowiek

Najważniejszym wnioskiem, jaki wyłania się z dokumentu, jest autentyczność samego Karola Nawrockiego.

On w kampanii pozostał sobą – nie udawał, nie kreował sztucznego wizerunku, nie grał pod publiczkę. Pokazał się takim, jakim naprawdę jest

– zaznacza Pilis.

To lider, który jest stąd, spośród nas. Nie elita oderwana od codzienności, ale człowiek, w którym każdy może odnaleźć cząstkę siebie. I to jest najbardziej istotne

– podsumowuje autor filmu.

Piotr Skwieciński: międzynarodowy format Polski został drastycznie obniżony
2025-08-19 12:02:20

Fakt nieobecności polskiej delegacji w Waszyngtonie nie jest czymś naturalnym, wynikającym z naszej realnej słabości, tylko z działań rządu - mówi b. ambasador RP w Armenii. 

Fakt nieobecności polskiej delegacji w Waszyngtonie nie jest czymś naturalnym, wynikającym z naszej realnej słabości, tylko z działań rządu - mówi b. ambasador RP w Armenii. 

Dlaczego Polski nie było w USA? Jacek Saryusz-Wolski: To jest prosta zasada
2025-08-19 11:51:02

Polska jest kluczowym państwem dla pokoju i wojny w Europie – powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Podkreślił, że atutem naszego kraju jest prezydentura Nawrockiego i relacje z Trumpem. 18 sierpnia 2025 r., w Waszyngtonie odbyło się spotkanie poświęcone wojnie na Ukrainie. Uczestniczyli w nim prezydent USA Donald Trump, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz przywódcy Europy — m.in. Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Alexander Stubb, Ursula von der Leyen i Mark Rutte. Tematem były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz możliwości kolejnych rozmów z Władimirem Putinem. Polska, mimo kluczowej roli na początku wojny, a także podczas jej trwania nie miała swojego przedstawiciela w czasie rozmów. Dr Jacek Saryusz-Wolski podczas rozmowy w Poranku Radia Wnet ocenił, że ocen wczorajszego braku przedstawiciela Polski jest oczywista. To jest proste i znane także z życia prywatnego – zaprasza się tych gości, których się chce. Ukształtowały się dziś dwa formaty. Pierwszy to goście, których zaprasza prezydent Trump – wtedy Polska zajmuje poczesne miejsce w osobie prezydenta Karola Nawrockiego. Drugi to rozmowy organizowane przez Berlin, czasem wspólnie z Kijowem – i wtedy uczestniczy w nich premier Donald Tusk, pytanie tylko: w którym wagonie – mówił. Bezpieczeństwo Europy i rola Polski Ekspert ocenił też, że Polska pozostaje kluczowym państwem dla rozstrzygnięć dotyczących pokoju i wojny w Europie. Podkreślił, że skuteczność polskiej polityki zależy dziś od prezydentury Karola Nawrockiego oraz bezpośrednich relacji z Donaldem Trumpem. Polska – obiektywnie i niezależnie od tego, kto rządzi – jest państwem kluczowym dla bezpieczeństwa Europy. Oczywiście można to wykorzystywać lepiej albo gorzej. Rzeczywiście, w dobie prezydentury Donalda Trumpa widać silny aspekt personalny w polityce międzynarodowej i trzeba się z tym liczyć. Atutem Polski jest dziś prezydentura Karola Nawrockiego – zaznaczył polityk. Dodał, że w tak ważnych sprawach „trzeba wysyłać takie delegacje i takie osoby, które mogą zrobić dla Polski najwięcej”. To tak, jak przy odzyskiwaniu niepodległości – nie pytano, czy do Paryża ma jechać Paderewski czy Dmowski, tylko kto będzie najskuteczniejszy. Dziś tym człowiekiem jest prezydent Karol Nawrocki. Konstelacje, w jakich występuje, są wtórne, a doświadczenie pokazuje, że największą skuteczność mamy w układzie bilateralnym z prezydentem Trumpem – podsumował.


Polska jest kluczowym państwem dla pokoju i wojny w Europie – powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Podkreślił, że atutem naszego kraju jest prezydentura Nawrockiego i relacje z Trumpem.

18 sierpnia 2025 r., w Waszyngtonie odbyło się spotkanie poświęcone wojnie na Ukrainie. Uczestniczyli w nim prezydent USA Donald Trump, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz przywódcy Europy — m.in. Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Alexander Stubb, Ursula von der Leyen i Mark Rutte. Tematem były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz możliwości kolejnych rozmów z Władimirem Putinem. Polska, mimo kluczowej roli na początku wojny, a także podczas jej trwania nie miała swojego przedstawiciela w czasie rozmów.

Dr Jacek Saryusz-Wolski podczas rozmowy w Poranku Radia Wnet ocenił, że ocen wczorajszego braku przedstawiciela Polski jest oczywista.

To jest proste i znane także z życia prywatnego – zaprasza się tych gości, których się chce. Ukształtowały się dziś dwa formaty. Pierwszy to goście, których zaprasza prezydent Trump – wtedy Polska zajmuje poczesne miejsce w osobie prezydenta Karola Nawrockiego. Drugi to rozmowy organizowane przez Berlin, czasem wspólnie z Kijowem – i wtedy uczestniczy w nich premier Donald Tusk, pytanie tylko: w którym wagonie

– mówił.

Bezpieczeństwo Europy i rola Polski

Ekspert ocenił też, że Polska pozostaje kluczowym państwem dla rozstrzygnięć dotyczących pokoju i wojny w Europie. Podkreślił, że skuteczność polskiej polityki zależy dziś od prezydentury Karola Nawrockiego oraz bezpośrednich relacji z Donaldem Trumpem.

Polska – obiektywnie i niezależnie od tego, kto rządzi – jest państwem kluczowym dla bezpieczeństwa Europy. Oczywiście można to wykorzystywać lepiej albo gorzej. Rzeczywiście, w dobie prezydentury Donalda Trumpa widać silny aspekt personalny w polityce międzynarodowej i trzeba się z tym liczyć. Atutem Polski jest dziś prezydentura Karola Nawrockiego

– zaznaczył polityk.

Dodał, że w tak ważnych sprawach „trzeba wysyłać takie delegacje i takie osoby, które mogą zrobić dla Polski najwięcej”.

To tak, jak przy odzyskiwaniu niepodległości – nie pytano, czy do Paryża ma jechać Paderewski czy Dmowski, tylko kto będzie najskuteczniejszy. Dziś tym człowiekiem jest prezydent Karol Nawrocki. Konstelacje, w jakich występuje, są wtórne, a doświadczenie pokazuje, że największą skuteczność mamy w układzie bilateralnym z prezydentem Trumpem

– podsumował.

Gigantyczna dziura budżetowa. „Ratunkiem dla Polski może być rząd techniczny”
2025-08-19 11:18:39

Ministerstwo Finansów opublikowało alarmujące dane o rosnącym zadłużeniu Polski i spadku przychodów. Według Miłosza Lodowskiego w tej sytuacji należy podjąć szybkie szybkie i nietypowe decyzje. Ministerstwo Finansów poinformowało, że po siedmiu miesiącach 2025 r. dochody budżetu państwa wyniosły 313,8 mld zł, czyli 49,6 proc. rocznego planu. Wydatki osiągnęły 470,5 mld zł (51,1 proc. planu), a deficyt sięgnął 156,7 mld zł, co stanowi 54,3 proc. zakładanego na cały rok poziomu.  Gigantyczna i rosnąca dziura budżetowa może zagrażać funkcjonowaniu państwa. Publicysta Miłosz Lodowski ocenił, że w obecnej kadencji nie ma realnych szans na zmianę rządu poprzez nową większość parlamentarną. Jego zdaniem jedynym możliwym rozwiązaniem pozostaje powołanie rządu technicznego, który miałby zająć się rosnącymi problemami gospodarczymi, w tym rekordową dziurą budżetową. Mam wrażenie, że na zmianę rządu w tej kadencji, taką, na jaką liczy wielu Polaków – czyli na nową koalicję – nie ma co liczyć. Z punktu widzenia strategii i wizerunku skutki rządów Platformy Obywatelskiej są tak poważne, że nikt nie weźmie ich na własne barki. Faktycznie, jeśli cokolwiek może powstać, to tylko rząd techniczny, który zamknie najbardziej ryzykowne pola. Przecież właśnie pojawiły się informacje o największej w historii dziurze budżetowej – mówił Lodowski. Rząd techniczny wyjściem z kryzysu? Według niego dramatyczna sytuacja finansów publicznych powoduje, że nikt nie będzie chciał teraz wziąć politycznej za tę sytuację. To rzecz nieprawdopodobna. Tempo zadłużania przez obecny rząd jest gigantyczne. I jeśli ktoś może to opanować z myślą o skutkach dla obywateli, to wyłącznie rząd techniczny. Żaden normalny rząd nie przyjmie takiego „inwentarza” – odium polityczne byłoby zbyt wielkie i spowodowałoby erozję poparcia już na starcie. Tu potrzebne są drastyczne metody i ograniczenia – stwierdził Lodowski. Kiedy możliwe zmiany? Według niego ewentualny rząd techniczny mógłby powstać dopiero pod koniec roku, gdy znany będzie stan przyszłorocznego budżetu i pojawi się konieczność prowizorium. Lodowski wskazał, że kluczową rolę w takiej układance mógłby odegrać marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który – jak ocenił – nie zrezygnuje ze swojej funkcji, chyba że w zamian otrzyma stanowisko premiera. To zadłużenie to nie przelewki, tego nie da się zamieść pod dywan. Najpewniej konieczna będzie nowelizacja tegorocznego budżetu, a może się okazać, że w Sejmie zabraknie większości, by ją przyjąć – zaznaczył publicysta.


Ministerstwo Finansów opublikowało alarmujące dane o rosnącym zadłużeniu Polski i spadku przychodów. Według Miłosza Lodowskiego w tej sytuacji należy podjąć szybkie szybkie i nietypowe decyzje.

Ministerstwo Finansów poinformowało, że po siedmiu miesiącach 2025 r. dochody budżetu państwa wyniosły 313,8 mld zł, czyli 49,6 proc. rocznego planu. Wydatki osiągnęły 470,5 mld zł (51,1 proc. planu), a deficyt sięgnął 156,7 mld zł, co stanowi 54,3 proc. zakładanego na cały rok poziomu. 

Gigantyczna i rosnąca dziura budżetowa może zagrażać funkcjonowaniu państwa. Publicysta Miłosz Lodowski ocenił, że w obecnej kadencji nie ma realnych szans na zmianę rządu poprzez nową większość parlamentarną. Jego zdaniem jedynym możliwym rozwiązaniem pozostaje powołanie rządu technicznego, który miałby zająć się rosnącymi problemami gospodarczymi, w tym rekordową dziurą budżetową.

Mam wrażenie, że na zmianę rządu w tej kadencji, taką, na jaką liczy wielu Polaków – czyli na nową koalicję – nie ma co liczyć. Z punktu widzenia strategii i wizerunku skutki rządów Platformy Obywatelskiej są tak poważne, że nikt nie weźmie ich na własne barki. Faktycznie, jeśli cokolwiek może powstać, to tylko rząd techniczny, który zamknie najbardziej ryzykowne pola. Przecież właśnie pojawiły się informacje o największej w historii dziurze budżetowej

– mówił Lodowski.

Rząd techniczny wyjściem z kryzysu?

Według niego dramatyczna sytuacja finansów publicznych powoduje, że nikt nie będzie chciał teraz wziąć politycznej za tę sytuację.

To rzecz nieprawdopodobna. Tempo zadłużania przez obecny rząd jest gigantyczne. I jeśli ktoś może to opanować z myślą o skutkach dla obywateli, to wyłącznie rząd techniczny. Żaden normalny rząd nie przyjmie takiego „inwentarza” – odium polityczne byłoby zbyt wielkie i spowodowałoby erozję poparcia już na starcie. Tu potrzebne są drastyczne metody i ograniczenia

– stwierdził Lodowski.

Kiedy możliwe zmiany?

Według niego ewentualny rząd techniczny mógłby powstać dopiero pod koniec roku, gdy znany będzie stan przyszłorocznego budżetu i pojawi się konieczność prowizorium. Lodowski wskazał, że kluczową rolę w takiej układance mógłby odegrać marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który – jak ocenił – nie zrezygnuje ze swojej funkcji, chyba że w zamian otrzyma stanowisko premiera.

To zadłużenie to nie przelewki, tego nie da się zamieść pod dywan. Najpewniej konieczna będzie nowelizacja tegorocznego budżetu, a może się okazać, że w Sejmie zabraknie większości, by ją przyjąć

– zaznaczył publicysta.

Brak Polski na kluczowym spotkaniu w USA. „Tusk będzie trzymany na dystans, oni nie są traktowani poważnie”
2025-08-19 10:21:35

Widać wyraźnie, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska – powiedział w Radiu Wnet Krystian Kamiński, polityk Konfederacji. Chodzi o brak naszego przedstawiciela na spotkaniu w USA. 18 sierpnia 2025 r., w Waszyngtonie odbyło się spotkanie poświęcone wojnie na Ukrainie. Uczestniczyli w nim prezydent USA Donald Trump, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz przywódcy Europy — m.in. Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Alexander Stubb, Ursula von der Leyen i Mark Rutte. Tematem były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz możliwości kolejnych rozmów z Władimirem Putinem. Polska, mimo kluczowej roli na początku wojny, a także podczas jej trwania nie miała swojego przedstawiciela w czasie rozmów.  Wydarzenie w Poranku Radia Wnet komentował Krystian Kamiński, polityk Konfederacji, szczególnie fakt, że amerykańska administracja pominęła Polskę. Oczywista sprawa – nie mamy siły gospodarczej, militarnej ani dyplomatycznej, żeby być oczywistym uczestnikiem takich spotkań. To było widoczne. Po drugie, niestety też widać, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska. Każdy, kto widział, co Donald Tusk i jego otoczenie wypisywali o Trumpie, wie dlaczego. Zresztą w lutym byłem na CPAC-u w Waszyngtonie, gdzie Bogdan Klich próbował rozmawiać z kimkolwiek z administracji Trumpa i był zbywany. Oni nie są traktowani poważnie, a Tusk i jego administracja nie mają dobrego wejścia w otoczenie Trumpa – wszyscy o tym wiedzą. W związku z tym jest oczywiste, że będą trzymani na dystans – podkreślił Kamiński. Próba zrzucenia odpowiedzialności? W prorządowych mediach pojawił się przekaz, że za brak obecności naszego przedstawiciela na wczorajszym spotkaniu w Stanach Zjednoczonych odpowiada prezydent Karol Nawrocki. Rzeczywiście, spotkanie prezydentów powinno być, ale umówmy się – w Niemczech był kanclerz Merz, była premier Meloni, były osoby decyzyjne. Z naszej strony realnie powinien być premier. Problem w tym, że ma on notowania, jakie ma, więc administracja Trumpa w ogóle go nie rozważała. Taka jest rzeczywistość. Prezydent Nawrocki pojedzie we wrześniu do Białego Domu na spotkanie, ale wszyscy wiedzą, że prezydent w Polsce nie ma realnej władzy. To nie jest tak, że my w Polsce coś wiemy, a za granicą nikt o tym nie ma pojęcia. Tam doskonale wiedzą to samo, co my. Nie oszukujmy się – polityka wygląda tak, że realnie w tych rozmowach powinien uczestniczyć polski premier, ale przez to, jak się zachował, kogo nominował i kto go reprezentuje, po prostu nie jest zapraszany – analizował Kamiński.


Widać wyraźnie, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska – powiedział w Radiu Wnet Krystian Kamiński, polityk Konfederacji. Chodzi o brak naszego przedstawiciela na spotkaniu w USA.

18 sierpnia 2025 r., w Waszyngtonie odbyło się spotkanie poświęcone wojnie na Ukrainie. Uczestniczyli w nim prezydent USA Donald Trump, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz przywódcy Europy — m.in. Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Alexander Stubb, Ursula von der Leyen i Mark Rutte. Tematem były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz możliwości kolejnych rozmów z Władimirem Putinem. Polska, mimo kluczowej roli na początku wojny, a także podczas jej trwania nie miała swojego przedstawiciela w czasie rozmów. 

Wydarzenie w Poranku Radia Wnet komentował Krystian Kamiński, polityk Konfederacji, szczególnie fakt, że amerykańska administracja pominęła Polskę.

Oczywista sprawa – nie mamy siły gospodarczej, militarnej ani dyplomatycznej, żeby być oczywistym uczestnikiem takich spotkań. To było widoczne. Po drugie, niestety też widać, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska. Każdy, kto widział, co Donald Tusk i jego otoczenie wypisywali o Trumpie, wie dlaczego. Zresztą w lutym byłem na CPAC-u w Waszyngtonie, gdzie Bogdan Klich próbował rozmawiać z kimkolwiek z administracji Trumpa i był zbywany. Oni nie są traktowani poważnie, a Tusk i jego administracja nie mają dobrego wejścia w otoczenie Trumpa – wszyscy o tym wiedzą. W związku z tym jest oczywiste, że będą trzymani na dystans

– podkreślił Kamiński.

Próba zrzucenia odpowiedzialności?

W prorządowych mediach pojawił się przekaz, że za brak obecności naszego przedstawiciela na wczorajszym spotkaniu w Stanach Zjednoczonych odpowiada prezydent Karol Nawrocki.

Rzeczywiście, spotkanie prezydentów powinno być, ale umówmy się – w Niemczech był kanclerz Merz, była premier Meloni, były osoby decyzyjne. Z naszej strony realnie powinien być premier. Problem w tym, że ma on notowania, jakie ma, więc administracja Trumpa w ogóle go nie rozważała. Taka jest rzeczywistość. Prezydent Nawrocki pojedzie we wrześniu do Białego Domu na spotkanie, ale wszyscy wiedzą, że prezydent w Polsce nie ma realnej władzy. To nie jest tak, że my w Polsce coś wiemy, a za granicą nikt o tym nie ma pojęcia. Tam doskonale wiedzą to samo, co my. Nie oszukujmy się – polityka wygląda tak, że realnie w tych rozmowach powinien uczestniczyć polski premier, ale przez to, jak się zachował, kogo nominował i kto go reprezentuje, po prostu nie jest zapraszany

– analizował Kamiński.

Porozmawiajmy o Sporcie: Memoriał Kamili Skolimowskiej, finał Indywidualnych MP na żużlu, powrót Premier League
2025-08-19 09:00:00

Już w pierwszej kolejce ligi angielskiej na kibiców czekał hitowy mecz Manchster United-Arsenal. Z kolei w chorzowskim Memoriale należy wyróżnić wspaniały wynik Karstena Warholma w biegu na 400 m ppł.

Już w pierwszej kolejce ligi angielskiej na kibiców czekał hitowy mecz Manchster United-Arsenal. Z kolei w chorzowskim Memoriale należy wyróżnić wspaniały wynik Karstena Warholma w biegu na 400 m ppł.

Wojna na transparenty między kibicami z Polski i Izraela. Mariusz Rajek: UEFA po raz kolejny pokazuje swoją bezradność
2025-08-18 17:58:31

Wobec haniebnych przekłamań, które można było znaleźć na przygotowanej przez sympatyków Maccabi Hajfa oprawie, nie wolno przejść obojętnie - mówi dziennikarz "Przeglądu Sportowego. 

Wobec haniebnych przekłamań, które można było znaleźć na przygotowanej przez sympatyków Maccabi Hajfa oprawie, nie wolno przejść obojętnie - mówi dziennikarz "Przeglądu Sportowego. 

Skydive: pasja, wolność i podniebna rodzina. Rozmowa z Arturem Karwowskim
2025-08-18 17:09:43

Skok ze spadochronem to coś więcej niż adrenalina. To moment, w którym strach zmienia się w wolność, a codzienne problemy zostają daleko na ziemi. Artur Karwowski, założyciel „Lecim na Szczecin”, opowiada, jak pasja do latania stała się sposobem na życie i jak wokół strefy spadochronowej powstała niezwykła wspólnota ludzi, których łączy marzenie o lataniu.


Skok ze spadochronem to coś więcej niż adrenalina. To moment, w którym strach zmienia się w wolność, a codzienne problemy zostają daleko na ziemi. Artur Karwowski, założyciel „Lecim na Szczecin”, opowiada, jak pasja do latania stała się sposobem na życie i jak wokół strefy spadochronowej powstała niezwykła wspólnota ludzi, których łączy marzenie o lataniu.


Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie