Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Porozmawiajmy o Sporcie: Legia Warszawa coraz głębszym kryzysie, Marek Kamiński i jego wyprawy
2025-12-16 14:17:09

W audycji również omówienie występów polskich piłkarzy w ligach zagranicznych oraz omówienie świetnej postawy Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji Europy i sagi z odejściem Marka Papszuna. 

W audycji również omówienie występów polskich piłkarzy w ligach zagranicznych oraz omówienie świetnej postawy Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji Europy i sagi z odejściem Marka Papszuna. 

Prywatny folwark polityków w szkole w Garbatce-Letnisku
2025-12-16 12:51:58

Posłanka PiS Agnieszka Górska przybyła do Garbatki w ramach interwencji poselskiej.   Konflikt w zarządzie województwa zatacza coraz szersze kręgi i padło teraz na tę wspaniałą szkołę   Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk chwali rodziców z Garbatki za to, że zdecydowali się na odważną obronę szkoły przed "politykierstwem, butą i arogancją władz". Jak relacjonuje, obecna dyrektor placówki bardzo negatywnie zareagowała na kontrolę. 

Posłanka PiS Agnieszka Górska przybyła do Garbatki w ramach interwencji poselskiej. 

 Konflikt w zarządzie województwa zatacza coraz szersze kręgi i padło teraz na tę wspaniałą szkołę 

 Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk chwali rodziców z Garbatki za to, że zdecydowali się na odważną obronę szkoły przed "politykierstwem, butą i arogancją władz". Jak relacjonuje, obecna dyrektor placówki bardzo negatywnie zareagowała na kontrolę. 

„Granica została przekroczona. To obrzydliwa nagonka na prezydenta i prof. Cenckiewicza”
2025-12-16 12:40:32

Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Błażej Poboży, mówi w Radiu Wnet o „obrzydliwej nagonce” na prof. Sławomira Cenckiewicza i ostrzega przed wykorzystaniem służb do walki politycznej. Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, dr Błażej Poboży, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostro skomentował publikację „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego o leczeniu szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Mówił o możliwym wycieku danych wrażliwych, roli służb i rzeczniku ministra koordynatora, a także o decyzji prezydenta w sprawie Chanuki.

Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Błażej Poboży, mówi w Radiu Wnet o „obrzydliwej nagonce” na prof. Sławomira Cenckiewicza i ostrzega przed wykorzystaniem służb do walki politycznej.


Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, dr Błażej Poboży, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostro skomentował publikację „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego o leczeniu szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Mówił o możliwym wycieku danych wrażliwych, roli służb i rzeczniku ministra koordynatora, a także o decyzji prezydenta w sprawie Chanuki.

Niemcy budują zbrojeniowy hub z Ukrainą. A polski rząd? „Wiesza plakaty”
2025-12-16 12:07:04

– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie. „Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń” Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney. Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem. ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu. To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne. dodaje analityk. Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje. „Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy” Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką. Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia. mówi. Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie: Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze. zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia. Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stole Przechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony. Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów. wyjaśnia. Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście: Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych. ocenia Budzisz. Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromna Kluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie. Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy. mówi. Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty: Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi. podkreśla. Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa: Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym. stwierdza. Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźnia Budzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych. Niemcy – a konkretnie Bawaria – chcą zbudować wielki hub nowych technologii wojskowych. To nie przypadek, że firma Helsing, jeden z najwyżej wycenianych europejskich „jednorożców” w branży obronnej i AI, ma siedzibę w Monachium. Berlin chce zasysać ukraińskie know-how i łączyć je z własnym kapitałem i przemysłem. tłumaczy. Ukraina – po latach wojny – ma być zdolna eksportować nowoczesne uzbrojenie za nawet kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Niemcy chcą być głównym partnerem i pośrednikiem, także przy wykorzystaniu unijnych funduszy. Na tym tle Polska wypada słabo: My to wszystko widzimy, ale działamy zbyt wolno. Potrzebna jest deregulacja polskiego sektora zbrojeniowego i realne otwarcie go na prywatny kapitał. Zamiast tego mamy państwową Polską Grupę Zbrojeniową jako biurokratycznego molocha, a prywatne firmy rozbraja się przepisami, kontrolami i ingerencją służb. podkreśla Budzisz. Przywołuje też rozmowy z ukraińskimi przedsiębiorcami, którzy przenieśli część produkcji zbrojeniowej do Polski: Mówili, że mieli doświadczenia z nadmierną ingerencją służb na Ukrainie, ale to, czego doświadczają w Polsce, przebija standardy ukraińskie. To pokazuje, jak głębokim problemem jest u nas państwo w państwie, jakim stał się aparat służb specjalnych. zaznacza. „Bez wyjęcia bezpieczeństwa z wojny plemion będziemy przegrywać” Na koniec Budzisz wskazuje na problem podstawowy: bezwładność państwa połączoną z ostrą wojną plemienną w polityce. W Polsce mamy do czynienia z bezwładnością biurokratyczną i obawą przed decyzjami – każda niesie ryzyko i natychmiast staje się paliwem w wojnie między partiami. To odruchowo skłania rządzących do niepodejmowania trudnych decyzji. ocenia. Jego zdaniem bezpieczeństwo powinno zostać wyłączone z codziennej partyjnej bijatyki:

– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie.


W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie.

„Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń”

Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney.

Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem.

ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu.

To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne.

dodaje analityk.

Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje.

„Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy”

Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką.

Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia.

mówi.

Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie:

Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze.

zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia.

Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stole

Przechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony.

Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów.

wyjaśnia.

Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście:

Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych.

ocenia Budzisz.

Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromna

Kluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie.

Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy.

mówi.

Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty:

Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi.

podkreśla.

Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa:

Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym.

stwierdza.

Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźnia

Budzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych.

Niemcy – a konkretnie Bawaria – chcą zbudować wielki hub nowych technologii wojskowych. To nie przypadek, że firma Helsing, jeden z najwyżej wycenianych europejskich „jednorożców” w branży obronnej i AI, ma siedzibę w Monachium. Berlin chce zasysać ukraińskie know-how i łączyć je z własnym kapitałem i przemysłem.

tłumaczy.

Ukraina – po latach wojny – ma być zdolna eksportować nowoczesne uzbrojenie za nawet kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Niemcy chcą być głównym partnerem i pośrednikiem, także przy wykorzystaniu unijnych funduszy.

Na tym tle Polska wypada słabo:

My to wszystko widzimy, ale działamy zbyt wolno. Potrzebna jest deregulacja polskiego sektora zbrojeniowego i realne otwarcie go na prywatny kapitał. Zamiast tego mamy państwową Polską Grupę Zbrojeniową jako biurokratycznego molocha, a prywatne firmy rozbraja się przepisami, kontrolami i ingerencją służb.

podkreśla Budzisz.

Przywołuje też rozmowy z ukraińskimi przedsiębiorcami, którzy przenieśli część produkcji zbrojeniowej do Polski:

Mówili, że mieli doświadczenia z nadmierną ingerencją służb na Ukrainie, ale to, czego doświadczają w Polsce, przebija standardy ukraińskie. To pokazuje, jak głębokim problemem jest u nas państwo w państwie, jakim stał się aparat służb specjalnych.

zaznacza.

„Bez wyjęcia bezpieczeństwa z wojny plemion będziemy przegrywać”

Na koniec Budzisz wskazuje na problem podstawowy: bezwładność państwa połączoną z ostrą wojną plemienną w polityce.

W Polsce mamy do czynienia z bezwładnością biurokratyczną i obawą przed decyzjami – każda niesie ryzyko i natychmiast staje się paliwem w wojnie między partiami. To odruchowo skłania rządzących do niepodejmowania trudnych decyzji.

ocenia.

Jego zdaniem bezpieczeństwo powinno zostać wyłączone z codziennej partyjnej bijatyki:

Wspomnienie Wierzbickiego. Chciał opublikować „listę Macierewicza”. Zablokowali to już w drukarni „jacyś panowie”
2025-12-16 11:10:20

W rozmowie na antenie Radia Wnet Teresa Bochwic wspomina Piotra Wierzbickiego: od „Traktatu o gnidach” i KOR-u po „Nowy Świat” i spór o listę agentów. Znałam Piotra od czasów korowskich. To był człowiek uparty, żarliwy i bardzo „po polsku” niepodległościowy – wspomina.

W rozmowie na antenie Radia Wnet Teresa Bochwic wspomina Piotra Wierzbickiego: od „Traktatu o gnidach” i KOR-u po „Nowy Świat” i spór o listę agentów.


Znałam Piotra od czasów korowskich. To był człowiek uparty, żarliwy i bardzo „po polsku” niepodległościowy

– wspomina.

Rodzina wycięta z podstawy programowej? Jonak: to nie jest przypadek
2025-12-16 10:11:11

– To są Himalaje hipokryzji – mówi w Radiu Wnet mecenas Jacek Jonak o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zamiast wychowania do życia w rodzinie. O nowej podstawie programowej i stanie polskiej szkoły w Radiu Wnet mówił mec. Jacek Jonak – od lat zaangażowany w edukację. Ostrzega, że kierunek zmian jest niebezpieczny dla wychowania młodego pokolenia i dla państwa. Jonak zwraca uwagę, że dokument jest mieszaniną dobrej woli, niekompetencji i złej intencji: To jest pomieszanie dobrej woli i głębokiej niekompetencji z jednoczesną złą wolą – ocenia. Chwali część zapisów (kompetencje matematyczne, językowe, „sprawczość”, katalog wartości), ale podkreśla fundamentalne braki . W ogóle nie pojawia się słowo godność człowieka – a to fundament naszej cywilizacji – mówi. Drugim, jego zdaniem, dramatycznym zaniedbaniem jest wyrzucenie z centrum wychowania rodziny i odpowiedzialności za drugiego człowieka : Nie ma mówienia o odpowiedzialności za współmałżonka, dziecko, rodzica. Jest planeta, wspólnota, demokracja – ale nie codzienna troska o bliskich – podkreśla. Szczególnie ostro krytykuje zastąpienie „wychowania do życia w rodzinie” obowiązkową edukacją zdrowotną : Ponad połowa rodziców się sprzeciwiła, a mimo to ten przedmiot wchodzi. Gdyby to były wybory, każdy prezydent miasta już dawno poszedłby z torbami. To są Himalaje hipokryzji – mówi Jonak. Prawnik apeluje, by projekt odesłać do dalszych prac: – Wciąż jest czas, żeby cofnąć się o rok, poprawić błędy i spróbować wyrzucić z dokumentu tę złą wolę.


– To są Himalaje hipokryzji – mówi w Radiu Wnet mecenas Jacek Jonak o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zamiast wychowania do życia w rodzinie.

O nowej podstawie programowej i stanie polskiej szkoły w Radiu Wnet mówił mec. Jacek Jonak – od lat zaangażowany w edukację. Ostrzega, że kierunek zmian jest niebezpieczny dla wychowania młodego pokolenia i dla państwa.


Jonak zwraca uwagę, że dokument jest mieszaniną dobrej woli, niekompetencji i złej intencji:

To jest pomieszanie dobrej woli i głębokiej niekompetencji z jednoczesną złą wolą

– ocenia.

Chwali część zapisów (kompetencje matematyczne, językowe, „sprawczość”, katalog wartości), ale podkreśla fundamentalne braki.

W ogóle nie pojawia się słowo godność człowieka – a to fundament naszej cywilizacji

– mówi.

Drugim, jego zdaniem, dramatycznym zaniedbaniem jest wyrzucenie z centrum wychowania rodziny i odpowiedzialności za drugiego człowieka:

Nie ma mówienia o odpowiedzialności za współmałżonka, dziecko, rodzica. Jest planeta, wspólnota, demokracja – ale nie codzienna troska o bliskich

– podkreśla.

Szczególnie ostro krytykuje zastąpienie „wychowania do życia w rodzinie” obowiązkową edukacją zdrowotną:

Ponad połowa rodziców się sprzeciwiła, a mimo to ten przedmiot wchodzi. Gdyby to były wybory, każdy prezydent miasta już dawno poszedłby z torbami. To są Himalaje hipokryzji

– mówi Jonak.

Prawnik apeluje, by projekt odesłać do dalszych prac:

– Wciąż jest czas, żeby cofnąć się o rok, poprawić błędy i spróbować wyrzucić z dokumentu tę złą wolę.

Niemiecki przemysł motoryzacyjny na kolanach. „Nową nadzieją zbrojeniówka”
2025-12-16 09:42:09

Niemiecki przemysł motoryzacyjny „leży na deskach”, a setki tysięcy osób szuka pracy w zbrojeniówce. Aleksandra Fedorska tłumaczy, jak ten kryzys zmienia gospodarkę i politykę Niemiec. Niemiecki sektor motoryzacyjny przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Zamykane są kolejne zakłady, ograniczana jest produkcja, a tysiące pracowników szuka ratunku… w przemyśle zbrojeniowym – relacjonuje w Radiu Wnet Aleksandra Fedorska z Niemiec. Cały przemysł automotive w Niemczech właściwie leży na łopatkach, leży na deskach – mówi dziennikarka. To jest bardzo trudna sytuacja. We wszystkich ministerstwach odpowiedzialnych za przemysł i gospodarkę trwa już dyskusja, jak ratować sektor motoryzacyjny. Według Fedorskiej zamknięcie fabryki Volkswagena w Dreźnie jest symbolem szerszego załamania, choć podawane w mediach liczby mogą być zawyżone. Z tą liczbą 35 tysięcy osób byłabym bardzo ostrożna. Wydaje mi się, że chodzi także o zakłady włączone w łańcuchy dostaw. Tego nie mogę potwierdzić – zastrzega. Faktem jest natomiast, że zamykanie zakładów nie dotyczy tylko Volkswagena. To los bardzo wielu koncernów. Problemem jest cała energetyka i to uderza w cały przemysł. Ucieczka w zbrojeniówkę Fedorska przypomina, że redukcje mocy produkcyjnych dotykają również ciężkiego przemysłu – m.in. hut Thyssenkrupp. To jest cała fala zwolnień. Ludzie szukają teraz swojego bezpieczeństwa w zatrudnieniu w przemyśle zbrojeniowym. To jest nowa nadzieja niemieckiego społeczeństwa. […] Szef Rheinmetalla mówił niedawno, że dostaje blisko 180 tysięcy aplikacji, bo ludzie właśnie tam szukają stabilności – podkreśla. Jednym ze sposobów „ratowania” gospodarki ma być więc gigantyczne inwestowanie w zbrojenia – także w kontekście wojny w Ukrainie i nowej roli Niemiec w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Drugim – przyhamowanie najbardziej kosztownych elementów Zielonego Ładu. Niemcom udało się wstrzymać zakaz silników spalinowych. To się Niemcom udało. Widać wyraźnie, że ideologia klimatyczna korygowana jest tam, gdzie zaczyna gwałtownie uderzać w niemieckie koncerny – mówi.

Niemiecki przemysł motoryzacyjny „leży na deskach”, a setki tysięcy osób szuka pracy w zbrojeniówce. Aleksandra Fedorska tłumaczy, jak ten kryzys zmienia gospodarkę i politykę Niemiec.


Niemiecki sektor motoryzacyjny przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Zamykane są kolejne zakłady, ograniczana jest produkcja, a tysiące pracowników szuka ratunku… w przemyśle zbrojeniowym – relacjonuje w Radiu Wnet Aleksandra Fedorska z Niemiec.

Cały przemysł automotive w Niemczech właściwie leży na łopatkach, leży na deskach

– mówi dziennikarka.

To jest bardzo trudna sytuacja. We wszystkich ministerstwach odpowiedzialnych za przemysł i gospodarkę trwa już dyskusja, jak ratować sektor motoryzacyjny.

Według Fedorskiej zamknięcie fabryki Volkswagena w Dreźnie jest symbolem szerszego załamania, choć podawane w mediach liczby mogą być zawyżone.

Z tą liczbą 35 tysięcy osób byłabym bardzo ostrożna. Wydaje mi się, że chodzi także o zakłady włączone w łańcuchy dostaw. Tego nie mogę potwierdzić

– zastrzega.

Faktem jest natomiast, że zamykanie zakładów nie dotyczy tylko Volkswagena. To los bardzo wielu koncernów. Problemem jest cała energetyka i to uderza w cały przemysł.

Ucieczka w zbrojeniówkę

Fedorska przypomina, że redukcje mocy produkcyjnych dotykają również ciężkiego przemysłu – m.in. hut Thyssenkrupp.

To jest cała fala zwolnień. Ludzie szukają teraz swojego bezpieczeństwa w zatrudnieniu w przemyśle zbrojeniowym. To jest nowa nadzieja niemieckiego społeczeństwa. […] Szef Rheinmetalla mówił niedawno, że dostaje blisko 180 tysięcy aplikacji, bo ludzie właśnie tam szukają stabilności

– podkreśla.

Jednym ze sposobów „ratowania” gospodarki ma być więc gigantyczne inwestowanie w zbrojenia – także w kontekście wojny w Ukrainie i nowej roli Niemiec w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Drugim – przyhamowanie najbardziej kosztownych elementów Zielonego Ładu.

Niemcom udało się wstrzymać zakaz silników spalinowych. To się Niemcom udało. Widać wyraźnie, że ideologia klimatyczna korygowana jest tam, gdzie zaczyna gwałtownie uderzać w niemieckie koncerny

– mówi.

Kapelan prezydenta: Karol Nawrocki ma w sobie instynkt zwycięzcy
2025-12-16 09:16:06

Ks. Jarosław Wąsowicz w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim opowiada o historii swojej znajomości z Karolem Nawrockim. Podkreśla, że nigdy nie zwątpił w jego wygraną w wyborach prezydenckich.

Ks. Jarosław Wąsowicz w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim opowiada o historii swojej znajomości z Karolem Nawrockim. Podkreśla, że nigdy nie zwątpił w jego wygraną w wyborach prezydenckich.

Ten, który sprzeciwił się salonowi. Piotr Wierzbicki we wspomnieniu Piotra Semki
2025-12-16 08:59:23

– On pierwszy opisał mechanizm, w którym pozorna opozycja legitymizuje system – przypomina Piotr Semka, wracając do „Traktatu o gnidach” autorstwa Piotra Wierzbickiego. Piotr Semka wspomina Piotra Wierzbickiego, m.in. twórcę „Gazety Polskiej”, jako człowieka kilku wielkich aktów odwagi – intelektualnej, moralnej i bardzo konkretnie życiowej. Z całego, bogatego życiorysu publicysty wyróżnia kilka kluczowych momentów .

– On pierwszy opisał mechanizm, w którym pozorna opozycja legitymizuje system – przypomina Piotr Semka, wracając do „Traktatu o gnidach” autorstwa Piotra Wierzbickiego.

Piotr Semka wspomina Piotra Wierzbickiego, m.in. twórcę „Gazety Polskiej”, jako człowieka kilku wielkich aktów odwagi – intelektualnej, moralnej i bardzo konkretnie życiowej. Z całego, bogatego życiorysu publicysty wyróżnia kilka kluczowych momentów.

Piotr Woyciechowski: Tekst Czuchnowskiego to kolejny krok zbydlęcenia polskiej prasy
2025-12-16 08:24:37

Ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski ocenia publikację "GW" ws. Sławomira Cenckiewicza jako kolejne przekroczenie granic. Uważa, że polskie służby może uratować tylko "terapia szokowa".

Ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski ocenia publikację "GW" ws. Sławomira Cenckiewicza jako kolejne przekroczenie granic. Uważa, że polskie służby może uratować tylko "terapia szokowa".

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie