Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Koniec prawdziwej TVP Polonia. Wróbel: Rozwalają zespół i mosty z Polakami za granicą
2025-11-26 13:03:06

Telewizja Polonia ma zostać w praktyce zlikwidowana. – Zostanie tylko atrapa z logo i kilkoma programami – alarmuje były korespondent stacji, Sławomir Wróbel. Telewizja Polonia, od ponad 30 lat okno Polaków na świat, ma zostać w praktyce zlikwidowana. Zostanie logo, może dwa–trzy programy – ale zespół i misja stacji zostaną rozbite. O kulisach mówił w Radiu Wnet Sławomir Wróbel, były londyński korespondent TVP Polonia. Prawdopodobnie będzie tak, że Telewizja Polonia zostanie zlikwidowana, natomiast pozostanie jakaś atrapa, żeby formalnie być w zgodzie z kartą powinności. Zostaną dwa, trzy programy, zostanie logo – i tyle z tej pięknej historii – podkreśla.


Telewizja Polonia ma zostać w praktyce zlikwidowana. – Zostanie tylko atrapa z logo i kilkoma programami – alarmuje były korespondent stacji, Sławomir Wróbel.

Telewizja Polonia, od ponad 30 lat okno Polaków na świat, ma zostać w praktyce zlikwidowana. Zostanie logo, może dwa–trzy programy – ale zespół i misja stacji zostaną rozbite. O kulisach mówił w Radiu Wnet Sławomir Wróbel, były londyński korespondent TVP Polonia.

Prawdopodobnie będzie tak, że Telewizja Polonia zostanie zlikwidowana, natomiast pozostanie jakaś atrapa, żeby formalnie być w zgodzie z kartą powinności. Zostaną dwa, trzy programy, zostanie logo – i tyle z tej pięknej historii

– podkreśla.

Kontrowersje wokół planu pokojowego na Ukrainie na rękę Zełenskiemu? Ekspert OSW nie ma wątpliwości
2025-11-26 12:48:42

Kierownik zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Ośrodka Studiów Wschodnich Tadeusz Iwański uważa, że dzięki gorącej debacie o planie pokojowym na Ukrainie zapomniano o aferze korupcyjnej w tym kraju.

Kierownik zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Ośrodka Studiów Wschodnich Tadeusz Iwański uważa, że dzięki gorącej debacie o planie pokojowym na Ukrainie zapomniano o aferze korupcyjnej w tym kraju.

Tajwan czerwoną linią Pekinu. Co naprawdę ustalili Trump i Xi?
2025-11-26 12:41:46

Tajwan jest dziś najważniejszą kwestią w relacjach Chin z całym światem – podkreśla Andrzej Zawadzki-Liang, komentując rozmowę telefoniczną Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Rozmowa telefoniczna Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem odbyła się z inicjatywy USA – podkreślają chińskie media. Jak mówi gospodarz Studia Szanghaj Andrzej Zawadzki-Liang, w centrum uwagi znalazł się nie handel, lecz Tajwan.

Tajwan jest dziś najważniejszą kwestią w relacjach Chin z całym światem – podkreśla Andrzej Zawadzki-Liang, komentując rozmowę telefoniczną Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem.


Rozmowa telefoniczna Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem odbyła się z inicjatywy USA – podkreślają chińskie media. Jak mówi gospodarz Studia Szanghaj Andrzej Zawadzki-Liang, w centrum uwagi znalazł się nie handel, lecz Tajwan.

Ujawnione rozmowy Witkoffa. Bobołowicz: To potężny akt zdrady
2025-11-26 12:00:00

Bloomberg ujawnił zapis rozmowy Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika prezydenta USA, z doradcą Władimira Putina Jurijem Uszakowem. Wynika z niej, że Witkoff podpowiadał Rosjaninowi, jak wpłynąć na Donalda Trumpa przed spotkaniem z Wołodymyrem Zełenskim. Media podają także, że ludzie Putina omawiali przekazanie Amerykanom własnego planu pokojowego, który później miał być przedstawiony jako projekt USA. W tym samym czasie Donald Trump potwierdził, że polecił Witkoffowi polecieć do Moskwy na rozmowy z Putinem, licząc na finalizację „planu pokojowego”. Ujawnione materiały – jak ocenia w Popołudniu Radia Wnet Paweł Bobołowicz – pokazują, że cały proces rzekomych negocjacji pokojowych miał charakter rosyjskiej operacji wpływu, prowadzonej z wykorzystaniem amerykańskiego wysłannika. Korespondent Radia Wnet podkreśla, że nikt nie kwestionuje autentyczności rozmów, a ich treść całkowicie zmienia obraz sytuacji. Według Bobołowicza rzekomy „amerykański plan pokojowy” od początku był dokumentem Kremla. Z podsłuchów wynika, że powstał w Moskwie, w języku rosyjskim, a Witkoff miał wprowadzić go do obiegu jako inicjatywę Stanów Zjednoczonych. Ten plan, który powstał w Moskwie, od początku powstał w taki sposób, żeby przez Witkoffa go przekazać Stanom Zjednoczonym i żeby Witkoff spowodował, że ten plan będzie funkcjonował jako plan amerykański – podkreśla Bobołowicz. Jeszcze poważniejszym elementem jest fakt, że Witkoff instruował rosyjskiego urzędnika, jak rozmawiać z prezydentem USA, by uzyskać efekt korzystny dla Rosji. To jest zdrada, to jest po prostu zdrada. To jest podpowiadanie przeciwnikowi, jak ma rozmawiać z prezydentem własnego kraju, żeby uzyskać jakiś efekt – mówi korespondent. Bobołowicz zauważa, że plan ingerował także w sprawy dotyczące Polski, m.in. sugerując rozmieszczenie europejskich myśliwców na naszym terytorium – bez konsultacji z Warszawą. Uważa to za działanie „ponad głowami” sojuszników i przykład uderzenia w bezpieczeństwo regionu. Według korespondenta za przeciekiem mogły stać amerykańskie służby lub struktury współpracujące z ukraińskim wywiadem. Osiągnięty został punkt krytyczny. Jedynym wyjściem było ujawnienie rozmów i zatrzymanie procesu, który nie służył ani Ukrainie, ani Stanom Zjednoczonym, ani ich partnerom – ocenia.  

Bloomberg ujawnił zapis rozmowy Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika prezydenta USA, z doradcą Władimira Putina Jurijem Uszakowem. Wynika z niej, że Witkoff podpowiadał Rosjaninowi, jak wpłynąć na Donalda Trumpa przed spotkaniem z Wołodymyrem Zełenskim.

Media podają także, że ludzie Putina omawiali przekazanie Amerykanom własnego planu pokojowego, który później miał być przedstawiony jako projekt USA.

W tym samym czasie Donald Trump potwierdził, że polecił Witkoffowi polecieć do Moskwy na rozmowy z Putinem, licząc na finalizację „planu pokojowego”.

Ujawnione materiały – jak ocenia w Popołudniu Radia Wnet Paweł Bobołowicz – pokazują, że cały proces rzekomych negocjacji pokojowych miał charakter rosyjskiej operacji wpływu, prowadzonej z wykorzystaniem amerykańskiego wysłannika. Korespondent Radia Wnet podkreśla, że nikt nie kwestionuje autentyczności rozmów, a ich treść całkowicie zmienia obraz sytuacji.

Według Bobołowicza rzekomy „amerykański plan pokojowy” od początku był dokumentem Kremla. Z podsłuchów wynika, że powstał w Moskwie, w języku rosyjskim, a Witkoff miał wprowadzić go do obiegu jako inicjatywę Stanów Zjednoczonych.

Ten plan, który powstał w Moskwie, od początku powstał w taki sposób, żeby przez Witkoffa go przekazać Stanom Zjednoczonym i żeby Witkoff spowodował, że ten plan będzie funkcjonował jako plan amerykański

– podkreśla Bobołowicz.

Jeszcze poważniejszym elementem jest fakt, że Witkoff instruował rosyjskiego urzędnika, jak rozmawiać z prezydentem USA, by uzyskać efekt korzystny dla Rosji.

To jest zdrada, to jest po prostu zdrada. To jest podpowiadanie przeciwnikowi, jak ma rozmawiać z prezydentem własnego kraju, żeby uzyskać jakiś efekt

– mówi korespondent.

Bobołowicz zauważa, że plan ingerował także w sprawy dotyczące Polski, m.in. sugerując rozmieszczenie europejskich myśliwców na naszym terytorium – bez konsultacji z Warszawą. Uważa to za działanie „ponad głowami” sojuszników i przykład uderzenia w bezpieczeństwo regionu.

Według korespondenta za przeciekiem mogły stać amerykańskie służby lub struktury współpracujące z ukraińskim wywiadem.

Osiągnięty został punkt krytyczny. Jedynym wyjściem było ujawnienie rozmów i zatrzymanie procesu, który nie służył ani Ukrainie, ani Stanom Zjednoczonym, ani ich partnerom

– ocenia.

 

Prof. Arkadiusz Jabłoński: Manewr TSUE ws. LGBT źle świadczy o biurokracji unijnej
2025-11-26 11:43:14

Socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński krytykuje decyzję TSUE, narzucającą nam standardy ws. związków osób tej samej płci. Równocześnie jednak podkreśla, że społeczeństwo liberalizuje się obyczajowo.

Socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński krytykuje decyzję TSUE, narzucającą nam standardy ws. związków osób tej samej płci. Równocześnie jednak podkreśla, że społeczeństwo liberalizuje się obyczajowo.

„Yad Vashem przekroczył Rubikon”. Prof. Chwalba o fałszowaniu historii i niemiecko-izraelskiej narracji
2025-11-26 10:37:00

W audycji "Żebyś wiedział" Radia Wnet odbyła się obszerna i mocna rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem specjalizującym się w dziejach Polski i Europy Środkowej. Pretekstem do zaproszenia profesora był głośny wpis Instytutu Yad Vashem, w którym przy fotografii opasek z Gwiazdą Dawida pojawiło się sformułowanie „żydowskie opaski z Polski”. Sformułowanie to — w opinii wielu obserwatorów, w tym byłego ambasadora RP Marka Magierowskiego — zacierało odpowiedzialność sprawców i sugerowało nieprawdziwe związki między Polską a systemem represji wprowadzonym przez III Rzeszę. Program rozpoczął się od przytoczenia wypowiedzi Marka Magierowskiego z anteny TOK FM:   „Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie słyszałem żadnego polityka izraelskiego, historyka, eksperta, który publicznie wypowiedział się pozytywnie o Polsce. (…) Ten wpis w takiej formie został opublikowany intencjonalnie.” Profesor Chwalba nie krył, że podziela diagnozę byłego ambasadora.   „No trudno się nie zgodzić z panem ambasadorem Markiem Magierowskim. (…) Zna relacje polsko-izraelskie, zna środowiska żydowskie jak przysłowiową własną kieszeń” – mówił na początku rozmowy. Zdaniem historyka wpis Yad Vashem nie był zwykłą wpadką komunikacyjną, lecz świadomym zabiegiem retorycznym. Jak podkreślił:   „Napisano coś, co nigdy nie miało miejsca, co jest kłamstwem. To nie kwestia doprecyzowania, tylko posługiwania się fałszywą informacją, która gdzieś już tam biegnie po łączach światowych.” Prowadząca zwróciła uwagę, że w tekście Yad Vashem słowo „niemieckie” pojawia się tylko raz i to dopiero w drugim akapicie, natomiast dalej w opisie mówi się już wyłącznie o „Generalnym Gubernatorstwie”, bez wyjaśnienia, czym ta struktura była i kto ją tworzył. Profesor skomentował:   „Nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie wiedział, czym było Generalne Gubernatorstwo. (…) Ta niewiedza powoduje, że tego rodzaju wpis jest bardzo groźny.” W dalszej części rozmowy prof. Chwalba pokazywał szerszy kontekst: skąd bierze się zderzenie polskiej i izraelskiej pamięci. Podkreślał, że obie narracje funkcjonują obok siebie, niemal bez styku.   „Te pamięci są równoległe, one się nie przenikają. Każdy widzi to, co chciałby zobaczyć.” W jego ocenie środowiska żydowskie koncentrują się na swojej traumie, często pomijając skalę polskich ofiar.   „Najczęściej Żydzi nie wiedzą, że w Auschwitz byli mordowani Polacy, że ponad sto tysięcy Polaków zostało zamordowanych.”  Jednocześnie — zauważył profesor — część izraelskich publicystów formułuje ogromne, niepodparte dowodami liczby, mówiąc o „morzu krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków”. Profesor wskazał też głębsze, polityczne tło tego typu narracji. Jego zdaniem część izraelskiego dyskursu o II wojnie światowej jest zbieżna z niemiecką polityką historyczną.   „Polityka historyczna niemiecka wybiela zbrodnie niemieckie i podkreśla współodpowiedzialność narodów podbitych. (…) Ta polityka niemiecka jest spójna z polityką historyczną Izraela.” W jego ocenie nie jest przypadkiem, że Yad Vashem — instytucja państwowa — formułuje narracje zgodne z tym, co Niemcy od lat starają się utrwalać na arenie międzynarodowej: rozmywanie odpowiedzialności III Rzeszy i eksponowanie rzekomej współwiny innych narodów. Profesor podkreślił również, że Polska nie prowadzi silnej i konsekwentnej polityki historycznej.   „My reagujemy od przypadku do przypadku. Nie mamy strategii, jak Niemcy, którzy powiedzieli po wojnie: przegraliśmy wojnę, ale musimy wygrać pamięć o niej.” Zapytany, czy Polacy muszą pogodzić się z tym, że co pewien czas pojawiają się na świecie sformułowania w rodzaju „polskie obozy śmierci”, odpowiedział, że jedynym remedium jest stała aktywność państwa i środowisk naukowych, bo bez tego „narracje będą dryfować w kierunku korzystnym dla innych”. W końcowej części rozmowy profesor przedstawił, jak jego zdaniem powinien wyglądać rzetelny wpis Yad Vashem:   „Powinien brzmieć, że Polska była okupowana przez dwa państwa — Związek Sowiecki i Niemcy — a wszystkie działania były polityką państwa totalitarnego, które kontrolowało wszystko. Rząd Generalnego Gubernatorstwa był rządem niemieckim.” Na zakończenie prowadząca przypomniała, że w spornym wpisie Instytutu sześć razy pojawia się słowo „Polska”, a tylko raz słowo „Niemcy”, a także, że podpisy pod zdjęciami opasek wskazują je jako „opaski z Polski”. Wpis nie został dotąd skorygowany, mimo interwencji polskiego MSZ.

W audycji "Żebyś wiedział" Radia Wnet odbyła się obszerna i mocna rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem specjalizującym się w dziejach Polski i Europy Środkowej. Pretekstem do zaproszenia profesora był głośny wpis Instytutu Yad Vashem, w którym przy fotografii opasek z Gwiazdą Dawida pojawiło się sformułowanie „żydowskie opaski z Polski”. Sformułowanie to — w opinii wielu obserwatorów, w tym byłego ambasadora RP Marka Magierowskiego — zacierało odpowiedzialność sprawców i sugerowało nieprawdziwe związki między Polską a systemem represji wprowadzonym przez III Rzeszę.

Program rozpoczął się od przytoczenia wypowiedzi Marka Magierowskiego z anteny TOK FM:
 „Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie słyszałem żadnego polityka izraelskiego, historyka, eksperta, który publicznie wypowiedział się pozytywnie o Polsce. (…) Ten wpis w takiej formie został opublikowany intencjonalnie.”

Profesor Chwalba nie krył, że podziela diagnozę byłego ambasadora.

 „No trudno się nie zgodzić z panem ambasadorem Markiem Magierowskim. (…) Zna relacje polsko-izraelskie, zna środowiska żydowskie jak przysłowiową własną kieszeń” – mówił na początku rozmowy.

Zdaniem historyka wpis Yad Vashem nie był zwykłą wpadką komunikacyjną, lecz świadomym zabiegiem retorycznym. Jak podkreślił:

 „Napisano coś, co nigdy nie miało miejsca, co jest kłamstwem. To nie kwestia doprecyzowania, tylko posługiwania się fałszywą informacją, która gdzieś już tam biegnie po łączach światowych.”

Prowadząca zwróciła uwagę, że w tekście Yad Vashem słowo „niemieckie” pojawia się tylko raz i to dopiero w drugim akapicie, natomiast dalej w opisie mówi się już wyłącznie o „Generalnym Gubernatorstwie”, bez wyjaśnienia, czym ta struktura była i kto ją tworzył.

Profesor skomentował:
 „Nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie wiedział, czym było Generalne Gubernatorstwo. (…) Ta niewiedza powoduje, że tego rodzaju wpis jest bardzo groźny.”

W dalszej części rozmowy prof. Chwalba pokazywał szerszy kontekst: skąd bierze się zderzenie polskiej i izraelskiej pamięci. Podkreślał, że obie narracje funkcjonują obok siebie, niemal bez styku.

 „Te pamięci są równoległe, one się nie przenikają. Każdy widzi to, co chciałby zobaczyć.”


W jego ocenie środowiska żydowskie koncentrują się na swojej traumie, często pomijając skalę polskich ofiar.

 „Najczęściej Żydzi nie wiedzą, że w Auschwitz byli mordowani Polacy, że ponad sto tysięcy Polaków zostało zamordowanych.”

 Jednocześnie — zauważył profesor — część izraelskich publicystów formułuje ogromne, niepodparte dowodami liczby, mówiąc o „morzu krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków”.

Profesor wskazał też głębsze, polityczne tło tego typu narracji. Jego zdaniem część izraelskiego dyskursu o II wojnie światowej jest zbieżna z niemiecką polityką historyczną.

 „Polityka historyczna niemiecka wybiela zbrodnie niemieckie i podkreśla współodpowiedzialność narodów podbitych. (…) Ta polityka niemiecka jest spójna z polityką historyczną Izraela.”

W jego ocenie nie jest przypadkiem, że Yad Vashem — instytucja państwowa — formułuje narracje zgodne z tym, co Niemcy od lat starają się utrwalać na arenie międzynarodowej: rozmywanie odpowiedzialności III Rzeszy i eksponowanie rzekomej współwiny innych narodów.

Profesor podkreślił również, że Polska nie prowadzi silnej i konsekwentnej polityki historycznej.

 „My reagujemy od przypadku do przypadku. Nie mamy strategii, jak Niemcy, którzy powiedzieli po wojnie: przegraliśmy wojnę, ale musimy wygrać pamięć o niej.”

Zapytany, czy Polacy muszą pogodzić się z tym, że co pewien czas pojawiają się na świecie sformułowania w rodzaju „polskie obozy śmierci”, odpowiedział, że jedynym remedium jest stała aktywność państwa i środowisk naukowych, bo bez tego „narracje będą dryfować w kierunku korzystnym dla innych”.

W końcowej części rozmowy profesor przedstawił, jak jego zdaniem powinien wyglądać rzetelny wpis Yad Vashem:

 „Powinien brzmieć, że Polska była okupowana przez dwa państwa — Związek Sowiecki i Niemcy — a wszystkie działania były polityką państwa totalitarnego, które kontrolowało wszystko. Rząd Generalnego Gubernatorstwa był rządem niemieckim.”

Na zakończenie prowadząca przypomniała, że w spornym wpisie Instytutu sześć razy pojawia się słowo „Polska”, a tylko raz słowo „Niemcy”, a także, że podpisy pod zdjęciami opasek wskazują je jako „opaski z Polski”.

Wpis nie został dotąd skorygowany, mimo interwencji polskiego MSZ.

Robert Winnicki: hegemonia PiS na prawicy się skończyła
2025-11-26 09:33:06

Robert Winnicki przekonuje, że hegemonia PiS na prawicy została trwale złamana. Jego zdaniem partia Kaczyńskiego nieskutecznie próbuje „udawać Konfederację i Koronę”. Robert Winnicki, były prezes Ruchu Narodowego i współtwórca Konfederacji, uważa, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest już jedyną dominującą siłą na prawicy. Jak mówi, PiS nadal jest największą partią, ale nie ma już monopolu na prawicowy elektorat. PiS przeżywa potężne wstrząsy i jest dziś tylko największą partią po prawej stronie, a nie jedyną, która się liczy – ocenia. Dodaje, że Konfederacja i Korona razem „zgarniają ponad 20 procent” poparcia, co jego zdaniem oznacza trwałe złamanie hegemonii PiS.

Robert Winnicki przekonuje, że hegemonia PiS na prawicy została trwale złamana. Jego zdaniem partia Kaczyńskiego nieskutecznie próbuje „udawać Konfederację i Koronę”.

Robert Winnicki, były prezes Ruchu Narodowego i współtwórca Konfederacji, uważa, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest już jedyną dominującą siłą na prawicy. Jak mówi, PiS nadal jest największą partią, ale nie ma już monopolu na prawicowy elektorat.

PiS przeżywa potężne wstrząsy i jest dziś tylko największą partią po prawej stronie, a nie jedyną, która się liczy – ocenia. Dodaje, że Konfederacja i Korona razem „zgarniają ponad 20 procent” poparcia, co jego zdaniem oznacza trwałe złamanie hegemonii PiS.

Deep state kontra Trump? Paweł Bobołowicz: mamy gigantyczną kompromitację USA
2025-11-26 09:05:13

Plan 28 punktów miał decydować o przyszłości Ukrainy – i Polski. Według Pawła Bobołowicza to rosyjska wrzutka, która kompromituje dyplomację USA. Ukraińska przestrzeń informacyjna pierwszy raz od dawna żyje nie frontem, a kulisami „planu pokojowego” dla Ukrainy – mówi z Kijowa Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet. Przywykliśmy, że poranki zaczynają się od wieści z frontu. Dziś portale wyglądają inaczej – numerem jeden jest wyciek rozmów o planie pokojowym – relacjonuje. Chodzi o tzw. plan 28 punktów, przedstawiany jako propozycja ekipy Donalda Trumpa. Dokument – jak wskazuje Bobołowicz – miał zostać napisany w Moskwie i przez ludzi związanych z Kremlem „sprzedany” Amerykanom.

Plan 28 punktów miał decydować o przyszłości Ukrainy – i Polski. Według Pawła Bobołowicza to rosyjska wrzutka, która kompromituje dyplomację USA.


Ukraińska przestrzeń informacyjna pierwszy raz od dawna żyje nie frontem, a kulisami „planu pokojowego” dla Ukrainy – mówi z Kijowa Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet.

Przywykliśmy, że poranki zaczynają się od wieści z frontu. Dziś portale wyglądają inaczej – numerem jeden jest wyciek rozmów o planie pokojowym

– relacjonuje.

Chodzi o tzw. plan 28 punktów, przedstawiany jako propozycja ekipy Donalda Trumpa. Dokument – jak wskazuje Bobołowicz – miał zostać napisany w Moskwie i przez ludzi związanych z Kremlem „sprzedany” Amerykanom.

Morawiecki zniknął z prac programowych PiS? „Dziennikarska twórczość”
2025-11-26 08:06:23

Czy Mateusz Morawiecki obraził się na PiS i wycofał z prac programowych? Radosław Fogiel w Radiu Wnet odpiera te spekulacje i tłumaczy, jak naprawdę wygląda rola byłego premiera. Morawiecki „obrażony” na PiS? Medialne doniesienia o tym, że Mateusz Morawiecki miał „obrazić się” na Prawo i Sprawiedliwość i zostać odsunięty od prac programowych, Radosław Fogiel określa jako przesadzone, były premier pozostaje bardzo aktywny. Premier Morawiecki zbyt poważnie traktuje swoją pracę, naszą pracę. Widać jego niegasnącą aktywność. Stara się przekonywać, docierać często poza tak zwaną bańkę – mówi. Polityk PiS przyznaje, że nie zna szczegółów dotyczących jednego z paneli programowych, o którym pisały media, ale sugeruje, że część przekazów jest nadinterpretacją. Czy miał być w tym panelu, czy nie – nie wiem. To może być trochę dziennikarska twórczość – stwierdza. Rada Programowa PiS Fogiel odnosi się też wprost do informacji o „nowym składzie” Rady Programowej PiS. Podkreśla, że podstawowy organ programowy partii nie został przebudowany. Rada Programowa została powołana już dłuższy czas temu przez Radę Polityczną Prawa i Sprawiedliwości i na jej czele niezmiennie stoi premier, profesor Piotr Gliński – przypomina. Wyjaśnia, że wokół niej mogą powstawać mniejsze ciała robocze. Oczywiście mogą w ramach czy obok niej działać różne powołane zespoły ad hoc i z tym mamy teraz do czynienia. Rada Programowa jest stabilna i jest takim parasolem nad pracami programowymi – zaznacza. Program PiS Radosław Fogiel przekonuje, że to właśnie rozpoczęcie poważnych prac programowych prowokuje kolejne spekulacje o sporach wewnątrz partii. To, że Prawo i Sprawiedliwość poważnie wzięło się za pracę nad programem, jest wielu nie w smak. Będziemy oglądać tego typu wrzutki jeszcze długo – ocenia. Podkreśla też, jak PiS chce komunikować swoje propozycje przed kolejnymi wyborami. My podchodzimy do wyborów i do wyborców poważnie. Przyjdziemy z poważną propozycją – to jest nasz program, nasz kontrakt, który chcemy z wami podpisać i później realizować – mówi. Fogiel zwraca uwagę, że Mateusz Morawiecki nadal pozostaje jedną z kluczowych twarzy partii, także w badaniach opinii publicznej. Warto odnotować jego bardzo wysokie miejsce w ostatnim sondażu zaufania – dodaje.


Czy Mateusz Morawiecki obraził się na PiS i wycofał z prac programowych? Radosław Fogiel w Radiu Wnet odpiera te spekulacje i tłumaczy, jak naprawdę wygląda rola byłego premiera.


Morawiecki „obrażony” na PiS?

Medialne doniesienia o tym, że Mateusz Morawiecki miał „obrazić się” na Prawo i Sprawiedliwość i zostać odsunięty od prac programowych, Radosław Fogiel określa jako przesadzone, były premier pozostaje bardzo aktywny.

Premier Morawiecki zbyt poważnie traktuje swoją pracę, naszą pracę. Widać jego niegasnącą aktywność. Stara się przekonywać, docierać często poza tak zwaną bańkę

– mówi.

Polityk PiS przyznaje, że nie zna szczegółów dotyczących jednego z paneli programowych, o którym pisały media, ale sugeruje, że część przekazów jest nadinterpretacją.

Czy miał być w tym panelu, czy nie – nie wiem. To może być trochę dziennikarska twórczość

– stwierdza.

Rada Programowa PiS

Fogiel odnosi się też wprost do informacji o „nowym składzie” Rady Programowej PiS. Podkreśla, że podstawowy organ programowy partii nie został przebudowany.

Rada Programowa została powołana już dłuższy czas temu przez Radę Polityczną Prawa i Sprawiedliwości i na jej czele niezmiennie stoi premier, profesor Piotr Gliński

– przypomina.

Wyjaśnia, że wokół niej mogą powstawać mniejsze ciała robocze.

Oczywiście mogą w ramach czy obok niej działać różne powołane zespoły ad hoc i z tym mamy teraz do czynienia. Rada Programowa jest stabilna i jest takim parasolem nad pracami programowymi

– zaznacza.

Program PiS

Radosław Fogiel przekonuje, że to właśnie rozpoczęcie poważnych prac programowych prowokuje kolejne spekulacje o sporach wewnątrz partii.

To, że Prawo i Sprawiedliwość poważnie wzięło się za pracę nad programem, jest wielu nie w smak. Będziemy oglądać tego typu wrzutki jeszcze długo

– ocenia.

Podkreśla też, jak PiS chce komunikować swoje propozycje przed kolejnymi wyborami.

My podchodzimy do wyborów i do wyborców poważnie. Przyjdziemy z poważną propozycją – to jest nasz program, nasz kontrakt, który chcemy z wami podpisać i później realizować

– mówi.

Fogiel zwraca uwagę, że Mateusz Morawiecki nadal pozostaje jedną z kluczowych twarzy partii, także w badaniach opinii publicznej.

Warto odnotować jego bardzo wysokie miejsce w ostatnim sondażu zaufania

– dodaje.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie