Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Pamięć, która trwa. Krakowianie od 30 lat ratują polskie groby we Lwowie
2025-10-30 17:26:02

1  i 2 listopada członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa będą kwestować w Krakowie. Dochód z puszek trafi na odnowę polskich grobów we Lwowie. Od prawie 30 lat członkowie krakowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich kwestują na rzecz odnowy polskich grobów na cmentarzu Łyczakowskim. Dzięki ich pracy i ofiarności mieszkańców Krakowa udało się odrestaurować już ponad 650 nagrobków za około 1,5 miliona złotych.

1 i 2 listopada członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa będą kwestować w Krakowie. Dochód z puszek trafi na odnowę polskich grobów we Lwowie.

Od prawie 30 lat członkowie krakowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich kwestują na rzecz odnowy polskich grobów na cmentarzu Łyczakowskim. Dzięki ich pracy i ofiarności mieszkańców Krakowa udało się odrestaurować już ponad 650 nagrobków za około 1,5 miliona złotych.

Polska świeci przykładem. Jesteśmy potęgą w produkcji zniczy i świec
2025-10-30 16:41:15

Polskie znicze rozświetlają Europę – eksportujemy do Niemiec, Czech, Włoch i USA. Tylko w Polsce wydajemy na znicze około 700 mln zł rocznie. Polska jest największym producentem zniczy w Europie i jednym z liderów na świecie. Wartość krajowego rynku szacuje się na ok. 700 mln zł rocznie, z czego ok. 25 proc. stanowi eksport. Z kolei z danych PAP i ITC, w 2023 r. wartość eksportu polskich zniczy i dodatkowo świec wyniosła 764 mln euro, co stanowiło 17 proc. światowego rynku, a w 2024 r. sięgnęła 727 mln euro (16,2 proc. udziału). Polskie produkty trafiają głównie do Niemiec, Czech, Słowacji, na Litwę, Łotwę, Węgry oraz do USA. Branża dynamicznie się rozwija i coraz mocniej stawia na recykling oraz rozwiązania ekologiczne.


Polskie znicze rozświetlają Europę – eksportujemy do Niemiec, Czech, Włoch i USA. Tylko w Polsce wydajemy na znicze około 700 mln zł rocznie.

Polska jest największym producentem zniczy w Europie i jednym z liderów na świecie. Wartość krajowego rynku szacuje się na ok. 700 mln zł rocznie, z czego ok. 25 proc. stanowi eksport. Z kolei z danych PAP i ITC, w 2023 r. wartość eksportu polskich zniczy i dodatkowo świec wyniosła 764 mln euro, co stanowiło 17 proc. światowego rynku, a w 2024 r. sięgnęła 727 mln euro (16,2 proc. udziału). Polskie produkty trafiają głównie do Niemiec, Czech, Słowacji, na Litwę, Łotwę, Węgry oraz do USA. Branża dynamicznie się rozwija i coraz mocniej stawia na recykling oraz rozwiązania ekologiczne.

Ryszard Zalski: Tajwan nie zaistniał w rozmowie Trump-Xi. Amerykanie nie chcą problemów
2025-10-30 12:28:29

Nastroje społeczne na Tajwanie  Zbliżenia czy też aneksji przez Chiny chce 2-3% populacji Tajwanu. Ponad 60-70% nie chce tego i czuje się Tajwańczykami. Także ewidentnie z badań wynika, że Tajwańczycy są nieprzychylni Chinom, nie chcą żadnej współpracy. Mało tego, ja kiedyś wymyśliłem taką teorię wiele lat temu, że gdyby dać Tajwańczykom możliwość wyboru, to przypuszczalnie by woleli przynależeć do Japonii, bo te oba kraje są bardzo blisko powiązane mentalnie. I kiedyś znalazłem badania opinii publicznej z 15 lat temu, z których wynikało, że mając opcję taką do wyboru Chiny czy Japonię, Tajwańczycy znacznie bardziej woleliby być częścią Japonii niż Chin. A wynika to z tego, że byli kolonią japońską przez pięć dekad tłumaczy Ryszard Zalski w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk. To było pierwsze spotkanie prezydenta Trumpa i przewodniczącego Xi od 2019 roku i tak naprawdę mieli trochę sprzeczne interesy, bo Amerykanów bardziej obchodziły kwestie gospodarcze, jak cła i zakupy różne ze strony Chin, a Chińczyków poza kwestiami ewentualnie gospodarczymi, także polityczne, czyli oni liczyli także na to, przed spotkaniem to było podnoszone kilka razy, że Stany Zjednoczone miałyby, jak to powiedzieć<Że miałyby nie popierać dążeń niepodległościowych Tajwanu relacjonuje gość "Odysei Wyborczej".

Nastroje społeczne na Tajwanie

 Zbliżenia czy też aneksji przez Chiny chce 2-3% populacji Tajwanu. Ponad 60-70% nie chce tego i czuje się Tajwańczykami. Także ewidentnie z badań wynika, że Tajwańczycy są nieprzychylni Chinom, nie chcą żadnej współpracy. Mało tego, ja kiedyś wymyśliłem taką teorię wiele lat temu, że gdyby dać Tajwańczykom możliwość wyboru, to przypuszczalnie by woleli przynależeć do Japonii, bo te oba kraje są bardzo blisko powiązane mentalnie. I kiedyś znalazłem badania opinii publicznej z 15 lat temu, z których wynikało, że mając opcję taką do wyboru Chiny czy Japonię, Tajwańczycy znacznie bardziej woleliby być częścią Japonii niż Chin. A wynika to z tego, że byli kolonią japońską przez pięć dekad

tłumaczy Ryszard Zalski w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk.

To było pierwsze spotkanie prezydenta Trumpa i przewodniczącego Xi od 2019 roku i tak naprawdę mieli trochę sprzeczne interesy, bo Amerykanów bardziej obchodziły kwestie gospodarcze, jak cła i zakupy różne ze strony Chin, a Chińczyków poza kwestiami ewentualnie gospodarczymi, także polityczne, czyli oni liczyli także na to, przed spotkaniem to było podnoszone kilka razy, że Stany Zjednoczone miałyby, jak to powiedzieć<Że miałyby nie popierać dążeń niepodległościowych Tajwanu

relacjonuje gość "Odysei Wyborczej".

Prof. Grochmalski: W 2027 r. świat może stanąć w obliczu dwóch wielkich wojen
2025-10-30 11:55:21

Profesor Piotr Grochmalski, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa, w rozmowie z Radiem Wnet ocenił, że świat znajduje się w okresie pozornego uspokojenia, które może poprzedzać gwałtowną eskalację konfliktów. Jego zdaniem rok 2027 może przynieść jednoczesną konfrontację NATO z Rosją oraz Chin z Tajwanem i Stanami Zjednoczonymi. W perspektywie najbliższych 18 miesięcy, czyli około 2027 roku, możliwa jest konfrontacja militarna równoczesna – NATO z Rosją i Chin z Tajwanem, a więc także z USA – mówił Grochmalski, powołując się na ocenę nowego dowódcy Zjednoczonych Sił NATO w Europie, gen. Alexusa Grynkewicha. Profesor zwrócił uwagę, że w tle pozornego porozumienia między Donaldem Trumpem a Xi Jinpingiem trwają intensywne przygotowania militarne, a Chiny przechodzą największą czystkę w armii od dekad. Xi Jinping mobilizuje siły zbrojne. Dziewięciu wysokich oficerów zostało usuniętych, w tym osoby z Centralnej Komisji Wojskowej, kluczowego ośrodka planowania strategicznego. To nie są zwykłe roszady – to konsolidacja władzy przed wojną – podkreślił Grochmalski. Nowa doktryna Moskwy Ekspert przypomniał, że także Rosja zaostrza swoją doktrynę militarną, obniżając próg użycia broni nuklearnej i demonstrując nowe systemy strategiczne, takie jak torpeda Posejdon czy rakiety o zasięgu ponad 5,5 tys. kilometrów. Putin znów grozi triadą nuklearną, a jego nowe decyzje obniżają próg użycia broni jądrowej. W połączeniu z ćwiczeniami Chin tworzy to bardzo niebezpieczny układ dwóch agresywnych mocarstw – ostrzegł profesor. Jego zdaniem Putin i Xi tworzą coraz bardziej zbieżny front antyzachodni, a Chiny, które od lat wspierają Rosję gospodarczo, stały się jej kluczowym zapleczem technologicznym i finansowym. Tajwan – klucz do globalnej równowagi W ocenie Grochmalskiego jednym z najbardziej wrażliwych punktów pozostaje Tajwan. Chińskie manewry wojsk desantowych, produkcja nowoczesnych amfibii i wspólne ćwiczenia z rosyjskimi formacjami wskazują na przygotowania do ewentualnej operacji inwazyjnej. Chińskie wojska ćwiczą desant na Tajwan. To nie są gesty propagandowe, ale realne przygotowania. Jeśli Pekin zdecyduje się na atak, zmieni to układ sił w całym świecie – zaznaczył Grochmalski. Ekspert przypomniał, że włączenie Tajwanu – lidera w produkcji mikrochipów i komponentów dla sztucznej inteligencji – w gospodarkę Chin oznaczałoby błyskawiczny wzrost potęgi technologicznej Pekinu i ogromny cios w Zachód. „Pułapka Tukidydesa” i błędy Zachodu Grochmalski nawiązał także do koncepcji „pułapki Tukidydesa”, opisującej sytuację, w której rosnące mocarstwo ściera się z dominującym hegemonem, co nieuchronnie prowadzi do wojny. Tak było między Spartą a Atenami, a dziś ten mechanizm obserwujemy między Chinami a USA. Stany Zjednoczone popełniły błąd, wierząc, że modernizacja gospodarcza Chin doprowadzi do demokratyzacji. Efekt jest odwrotny – to autorytaryzm napędzany technologią – wskazał.

Profesor Piotr Grochmalski, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa, w rozmowie z Radiem Wnet ocenił, że świat znajduje się w okresie pozornego uspokojenia, które może poprzedzać gwałtowną eskalację konfliktów. Jego zdaniem rok 2027 może przynieść jednoczesną konfrontację NATO z Rosją oraz Chin z Tajwanem i Stanami Zjednoczonymi.

W perspektywie najbliższych 18 miesięcy, czyli około 2027 roku, możliwa jest konfrontacja militarna równoczesna – NATO z Rosją i Chin z Tajwanem, a więc także z USA
– mówił Grochmalski, powołując się na ocenę nowego dowódcy Zjednoczonych Sił NATO w Europie, gen. Alexusa Grynkewicha.

Profesor zwrócił uwagę, że w tle pozornego porozumienia między Donaldem Trumpem a Xi Jinpingiem trwają intensywne przygotowania militarne, a Chiny przechodzą największą czystkę w armii od dekad.

Xi Jinping mobilizuje siły zbrojne. Dziewięciu wysokich oficerów zostało usuniętych, w tym osoby z Centralnej Komisji Wojskowej, kluczowego ośrodka planowania strategicznego. To nie są zwykłe roszady – to konsolidacja władzy przed wojną
– podkreślił Grochmalski.

Nowa doktryna Moskwy

Ekspert przypomniał, że także Rosja zaostrza swoją doktrynę militarną, obniżając próg użycia broni nuklearnej i demonstrując nowe systemy strategiczne, takie jak torpeda Posejdon czy rakiety o zasięgu ponad 5,5 tys. kilometrów.

Putin znów grozi triadą nuklearną, a jego nowe decyzje obniżają próg użycia broni jądrowej. W połączeniu z ćwiczeniami Chin tworzy to bardzo niebezpieczny układ dwóch agresywnych mocarstw
– ostrzegł profesor.

Jego zdaniem Putin i Xi tworzą coraz bardziej zbieżny front antyzachodni, a Chiny, które od lat wspierają Rosję gospodarczo, stały się jej kluczowym zapleczem technologicznym i finansowym.

Tajwan – klucz do globalnej równowagi

W ocenie Grochmalskiego jednym z najbardziej wrażliwych punktów pozostaje Tajwan. Chińskie manewry wojsk desantowych, produkcja nowoczesnych amfibii i wspólne ćwiczenia z rosyjskimi formacjami wskazują na przygotowania do ewentualnej operacji inwazyjnej.

Chińskie wojska ćwiczą desant na Tajwan. To nie są gesty propagandowe, ale realne przygotowania. Jeśli Pekin zdecyduje się na atak, zmieni to układ sił w całym świecie – zaznaczył Grochmalski.

Ekspert przypomniał, że włączenie Tajwanu – lidera w produkcji mikrochipów i komponentów dla sztucznej inteligencji – w gospodarkę Chin oznaczałoby błyskawiczny wzrost potęgi technologicznej Pekinu i ogromny cios w Zachód.

„Pułapka Tukidydesa” i błędy Zachodu

Grochmalski nawiązał także do koncepcji „pułapki Tukidydesa”, opisującej sytuację, w której rosnące mocarstwo ściera się z dominującym hegemonem, co nieuchronnie prowadzi do wojny.

Tak było między Spartą a Atenami, a dziś ten mechanizm obserwujemy między Chinami a USA. Stany Zjednoczone popełniły błąd, wierząc, że modernizacja gospodarcza Chin doprowadzi do demokratyzacji. Efekt jest odwrotny – to autorytaryzm napędzany technologią – wskazał.

Ozdoba: ETS-2 do kosza, Mercosur to katastrofa, a rząd Tuska szykuje cenzurę sieci
2025-10-30 10:54:49

ETS-2 Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba w Radiu Wnet skrytykował politykę klimatyczną Unii Europejskiej i zaznaczył, że Polska powinna „twardo powiedzieć stop” projektom, które uderzają w obywateli i gospodarkę. Głównym tematem rozmowy był system ETS-2 (ang. Emission Trading System 2) – czyli planowane rozszerzenie unijnego handlu emisjami CO₂, które obejmie nie tylko przemysł, ale też transport i budownictwo. W praktyce oznacza to dodatkowe opłaty za paliwo, gaz i ogrzewanie domów. To nie jest żadna rewizja, tylko PR Donalda Tuska. ETS-2 trzeba wyrzucić do kosza. To kolejne opodatkowanie codziennego życia Polaków – paliwa, ogrzewania, wszystkiego. Politycy Platformy głosowali za tym w Parlamencie Europejskim, a teraz udają, że chcą to zmienić – mówił Ozdoba. Jak przypomniał, nawet niewielki wzrost ceny za tonę emisji CO₂ może przełożyć się na wyższe rachunki w całej gospodarce. To zabawa finansistów. Handlują emisjami, a zwykli ludzie płacą więcej. Jeśli cena CO₂ wzrośnie do 100 euro, węgiel, gaz i paliwa podrożeją o połowę – wyjaśnił. Polityk podkreślił, że Polska ma prawo zawiesić wdrożenie ETS-2, powołując się na sytuację geopolityczną i bezpieczeństwo energetyczne. Państwo objęte skutkami wojny może odstąpić od celów klimatycznych. My powinniśmy to zrobić. Nie możemy być chłopcem do bicia, który wypełnia wszystkie zobowiązania, gdy inni je łamią – zaznaczył. Umowa Mercosur Ozdoba odniósł się również do unijnej umowy Mercosur, regulującej handel między UE a krajami Ameryki Południowej. To katastrofa dla Europy. Produkcja rolnicza i przemysł zostaną przeniesione do Ameryki Południowej, gdzie nie ma takich norm środowiskowych jak w UE. Niemieckie koncerny na tym zarobią, a polscy rolnicy i przedsiębiorcy będą bankrutować – ocenił. Według niego umowa faworyzuje największe gospodarki, a zwłaszcza niemiecki przemysł samochodowy i spożywczy. Europa stanie się rynkiem zbytu dla taniej żywności i towarów z Ameryki Południowej. Rolnictwo to bezpieczeństwo żywnościowe – nie możemy go oddać – dodał. DSA - cenzura w sieci? Europoseł ostrzegł również przed krajowym wdrożeniem rozporządzenia Digital Services Act (DSA), które ma regulować treści publikowane w internecie. W polskiej wersji DSA rząd Donalda Tuska chce dać urzędnikom prawo do zdejmowania treści z sieci. To będzie powrót do urzędu cenzury. Niewygodny materiał może zniknąć, a wrócić po kilku miesiącach – wtedy, gdy już nikogo nie będzie obchodził – mówił. Jak dodał, PiS określa ten projekt mianem Acta 3, nawiązując do wcześniejszych unijnych prób ograniczania wolności w sieci. To bardzo niebezpieczne rozwiązanie dla wolności słowa. Tusk chce przykryć ten temat, ale Polacy muszą wiedzieć, że chodzi o realną kontrolę internetu – stwierdził Ozdoba.

ETS-2

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba w Radiu Wnet skrytykował politykę klimatyczną Unii Europejskiej i zaznaczył, że Polska powinna „twardo powiedzieć stop” projektom, które uderzają w obywateli i gospodarkę.

Głównym tematem rozmowy był system ETS-2 (ang. Emission Trading System 2) – czyli planowane rozszerzenie unijnego handlu emisjami CO₂, które obejmie nie tylko przemysł, ale też transport i budownictwo. W praktyce oznacza to dodatkowe opłaty za paliwo, gaz i ogrzewanie domów.

To nie jest żadna rewizja, tylko PR Donalda Tuska. ETS-2 trzeba wyrzucić do kosza. To kolejne opodatkowanie codziennego życia Polaków – paliwa, ogrzewania, wszystkiego. Politycy Platformy głosowali za tym w Parlamencie Europejskim, a teraz udają, że chcą to zmienić

– mówił Ozdoba.

Jak przypomniał, nawet niewielki wzrost ceny za tonę emisji CO₂ może przełożyć się na wyższe rachunki w całej gospodarce.

To zabawa finansistów. Handlują emisjami, a zwykli ludzie płacą więcej. Jeśli cena CO₂ wzrośnie do 100 euro, węgiel, gaz i paliwa podrożeją o połowę

– wyjaśnił.

Polityk podkreślił, że Polska ma prawo zawiesić wdrożenie ETS-2, powołując się na sytuację geopolityczną i bezpieczeństwo energetyczne.

Państwo objęte skutkami wojny może odstąpić od celów klimatycznych. My powinniśmy to zrobić. Nie możemy być chłopcem do bicia, który wypełnia wszystkie zobowiązania, gdy inni je łamią

– zaznaczył.

Umowa Mercosur

Ozdoba odniósł się również do unijnej umowy Mercosur, regulującej handel między UE a krajami Ameryki Południowej.

To katastrofa dla Europy. Produkcja rolnicza i przemysł zostaną przeniesione do Ameryki Południowej, gdzie nie ma takich norm środowiskowych jak w UE. Niemieckie koncerny na tym zarobią, a polscy rolnicy i przedsiębiorcy będą bankrutować

– ocenił.

Według niego umowa faworyzuje największe gospodarki, a zwłaszcza niemiecki przemysł samochodowy i spożywczy.
Europa stanie się rynkiem zbytu dla taniej żywności i towarów z Ameryki Południowej. Rolnictwo to bezpieczeństwo żywnościowe – nie możemy go oddać

– dodał.

DSA - cenzura w sieci?

Europoseł ostrzegł również przed krajowym wdrożeniem rozporządzenia Digital Services Act (DSA), które ma regulować treści publikowane w internecie.

W polskiej wersji DSA rząd Donalda Tuska chce dać urzędnikom prawo do zdejmowania treści z sieci. To będzie powrót do urzędu cenzury. Niewygodny materiał może zniknąć, a wrócić po kilku miesiącach – wtedy, gdy już nikogo nie będzie obchodził

– mówił.

Jak dodał, PiS określa ten projekt mianem Acta 3, nawiązując do wcześniejszych unijnych prób ograniczania wolności w sieci.

To bardzo niebezpieczne rozwiązanie dla wolności słowa. Tusk chce przykryć ten temat, ale Polacy muszą wiedzieć, że chodzi o realną kontrolę internetu

– stwierdził Ozdoba.

Andrzej Duda dla Radia Wnet: Polska jest dziś zawracana z drogi rozwoju
2025-10-30 09:39:42

Podczas Forum w Krynicy były prezydent Andrzej Duda w rozmowie z dziennikarką Radia Wnet Jaśminą Nowak mówił o znaczeniu relacji z Ukrainą, polskiej racji stanu i kondycji obecnej sceny politycznej. Mamy swoje sprawy z państwem ukraińskim, także te trudne historyczne, ale trzeba je rozwiązywać w duchu pojednania i prawdy. Tylko tak możemy budować wspólną przyszłość – powiedział Duda. Podkreślił, że mimo złożonych relacji historycznych, priorytetem Polski pozostaje przetrwanie wolnej, suwerennej Ukrainy. Uważam, że to jest bardzo ważny element polskiej racji stanu, by niepodległa Ukraina istniała i sama decydowała o sobie. Jeśli naród ukraiński wybierze drogę do Unii Europejskiej i NATO, Polska powinna go w tym wspierać – ocenił. Były prezydent wskazał, że niezależność Ukrainy jest kluczowa nie tylko dla Kijowa, lecz również dla bezpieczeństwa całego regionu. Rozmowa dotyczyła także sytuacji wewnętrznej w Polsce i potrzeby politycznej konsolidacji. Duda zwrócił uwagę, że realizacja polskich interesów na arenie międzynarodowej wymaga jedności i powagi w działaniu. Aby Polska racja stanu wybrzmiała, musimy mówić jednym głosem. Trzeba bronić interesów narodowych ponad podziałami – podkreślił. Odniósł się również do programu Prawa i Sprawiedliwości, zaprezentowanego podczas konwencji w Katowicach. Prawo i Sprawiedliwość zawsze poważnie podchodziło do swoich zobowiązań. Pokazało w poprzednich kadencjach, że mimo pandemii i wojny na Ukrainie potrafiło skutecznie realizować politykę rozwoju. Jeśli wyborcy dadzą Zjednoczonej Prawicy mandat do rządzenia, Polska powróci na ścieżkę rozwoju, z której dziś jest zawracana – mówił. Były prezydent zakończył rozmowę zapewnieniem, że kluczowym wyzwaniem dla polskiej polityki jest zachowanie stabilności i konsekwencji w działaniu – zarówno wobec partnerów zewnętrznych, jak i wewnętrznych reform.

Podczas Forum w Krynicy były prezydent Andrzej Duda w rozmowie z dziennikarką Radia Wnet Jaśminą Nowak mówił o znaczeniu relacji z Ukrainą, polskiej racji stanu i kondycji obecnej sceny politycznej.

Mamy swoje sprawy z państwem ukraińskim, także te trudne historyczne, ale trzeba je rozwiązywać w duchu pojednania i prawdy. Tylko tak możemy budować wspólną przyszłość

– powiedział Duda.

Podkreślił, że mimo złożonych relacji historycznych, priorytetem Polski pozostaje przetrwanie wolnej, suwerennej Ukrainy.

Uważam, że to jest bardzo ważny element polskiej racji stanu, by niepodległa Ukraina istniała i sama decydowała o sobie. Jeśli naród ukraiński wybierze drogę do Unii Europejskiej i NATO, Polska powinna go w tym wspierać

– ocenił. Były prezydent wskazał, że niezależność Ukrainy jest kluczowa nie tylko dla Kijowa, lecz również dla bezpieczeństwa całego regionu.

Rozmowa dotyczyła także sytuacji wewnętrznej w Polsce i potrzeby politycznej konsolidacji. Duda zwrócił uwagę, że realizacja polskich interesów na arenie międzynarodowej wymaga jedności i powagi w działaniu.

Aby Polska racja stanu wybrzmiała, musimy mówić jednym głosem. Trzeba bronić interesów narodowych ponad podziałami

– podkreślił.

Odniósł się również do programu Prawa i Sprawiedliwości, zaprezentowanego podczas konwencji w Katowicach.

Prawo i Sprawiedliwość zawsze poważnie podchodziło do swoich zobowiązań. Pokazało w poprzednich kadencjach, że mimo pandemii i wojny na Ukrainie potrafiło skutecznie realizować politykę rozwoju. Jeśli wyborcy dadzą Zjednoczonej Prawicy mandat do rządzenia, Polska powróci na ścieżkę rozwoju, z której dziś jest zawracana

– mówił.

Były prezydent zakończył rozmowę zapewnieniem, że kluczowym wyzwaniem dla polskiej polityki jest zachowanie stabilności i konsekwencji w działaniu – zarówno wobec partnerów zewnętrznych, jak i wewnętrznych reform.

Marcin Horała: Nie ma afery CPK. Jest afera neo-CPK i - jak ktoś się uprze - afera KOWR-u
2025-10-30 09:16:12

Słynna działka nie jest strategiczna dla realizacji projektu CPK - mówi Marcin Horała. Poseł PiS wyjaśnia, jakie były koleje losu tej nieruchomości w czasach, gdy był pełnomocnikiem rządu ds. portu.

Słynna działka nie jest strategiczna dla realizacji projektu CPK - mówi Marcin Horała. Poseł PiS wyjaśnia, jakie były koleje losu tej nieruchomości w czasach, gdy był pełnomocnikiem rządu ds. portu.

Szczucki: Potrzebne sądy pokoju i nowa konstytucja
2025-10-30 09:07:32

Ziobro usłyszy zarzuty? W Poranku Radia Wnet poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Szczucki komentował działania prokuratury wobec byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Śledczy złożyli wniosek o uchylenie immunitetu Ziobrze i chcą mu postawić zarzuty.  Szczucki uznał działania prokuratorów za „akt politycznej zemsty” i przejaw wykorzystywania prawa do walki z opozycją. To postępowanie trwa od kilkunastu miesięcy, a teraz, po niemal dwóch latach, składa się wniosek o areszt. Co on może jeszcze mataczyć? To absurd – stwierdził Szczucki. Polityk ocenił, że śledztwo prowadzone przez zespół powołany przez Adama Bodnara miało od początku charakter polityczny. To nie wymiar sprawiedliwości, tylko narzędzie zemsty wobec człowieka, który był w ostrym sporze z tym środowiskiem, które reprezentuje Waldemar Żurek. Takie działania podważają autorytet prokuratury i sądów – dodał. Szczucki odniósł się również do ostatnich wydarzeń politycznych, przyznając, że PiS znalazł się „w defensywie”. Wskazał jednak, że partia musi i potrafi odzyskać inicjatywę. Rządzącym udało się chwilowo zepchnąć nas do defensywy, wywołując pseudoafery wokół CPK czy Ziobry. Ale kontrola w KOWR potwierdziła możliwość odkupienia tej działki. Musimy wrócić do ofensywy i mówić o naszych propozycjach – powiedział poseł. Polityk bronił także ostatniego kongresu PiS w Katowicach, wskazując, że mimo słabego medialnego echa był to „udany i merytoryczny projekt otwarcia na ekspertów i nowe środowiska”. Szczucki: Trzeba w końcu naprawić wymiar sprawiedliwości W dalszej części rozmowy Szczucki mówił o konieczności naprawy wymiaru sprawiedliwości, który – jego zdaniem – „zajmuje się sam sobą”, zamiast sprawami obywateli. Trzeba przyjąć w końcu założenie, że wszyscy sędziowie są sędziami i skupić się na reformach proceduralnych. Sprawy wieczystoksięgowe mogliby prowadzić notariusze, a sędziowie powinni zajmować się orzekaniem. Warto też wprowadzić sądy pokoju dla drobnych spraw – podkreślił. Szczucki sceptycznie ocenił zapowiedź ministra Waldemara Żurka dotyczącą nowego projektu ustawy o KRS. Nie wierzę w jego dobre intencje. Pomysł z pozoru wygląda rozsądnie, ale szczegóły mogą wykluczyć sędziów powołanych przez prezydenta Dudę – zauważył. Nowa konstytucja? Na zakończenie rozmowy poseł poinformował, że prace nad nową konstytucją są realnym planem środowiska PiS. Założenia przedstawiłem w książce. Teraz inicjatywa należy do prezydenta Karola Nawrockiego, który chce powołać zespół opracowujący projekt konstytucji w formule ponadpartyjnej – zapowiedział Szczucki. Nowa ustawa zasadnicza miałaby zostać przedstawiona w kolejnej kadencji Sejmu, gdy możliwe będzie uzyskanie większości konstytucyjnej.

Ziobro usłyszy zarzuty?

W Poranku Radia Wnet poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Szczucki komentował działania prokuratury wobec byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Śledczy złożyli wniosek o uchylenie immunitetu Ziobrze i chcą mu postawić zarzuty.  Szczucki uznał działania prokuratorów za „akt politycznej zemsty” i przejaw wykorzystywania prawa do walki z opozycją.

To postępowanie trwa od kilkunastu miesięcy, a teraz, po niemal dwóch latach, składa się wniosek o areszt. Co on może jeszcze mataczyć? To absurd

– stwierdził Szczucki.

Polityk ocenił, że śledztwo prowadzone przez zespół powołany przez Adama Bodnara miało od początku charakter polityczny.

To nie wymiar sprawiedliwości, tylko narzędzie zemsty wobec człowieka, który był w ostrym sporze z tym środowiskiem, które reprezentuje Waldemar Żurek. Takie działania podważają autorytet prokuratury i sądów

– dodał.

Szczucki odniósł się również do ostatnich wydarzeń politycznych, przyznając, że PiS znalazł się „w defensywie”. Wskazał jednak, że partia musi i potrafi odzyskać inicjatywę.

Rządzącym udało się chwilowo zepchnąć nas do defensywy, wywołując pseudoafery wokół CPK czy Ziobry. Ale kontrola w KOWR potwierdziła możliwość odkupienia tej działki. Musimy wrócić do ofensywy i mówić o naszych propozycjach

– powiedział poseł.

Polityk bronił także ostatniego kongresu PiS w Katowicach, wskazując, że mimo słabego medialnego echa był to „udany i merytoryczny projekt otwarcia na ekspertów i nowe środowiska”.

Szczucki: Trzeba w końcu naprawić wymiar sprawiedliwości

W dalszej części rozmowy Szczucki mówił o konieczności naprawy wymiaru sprawiedliwości, który – jego zdaniem – „zajmuje się sam sobą”, zamiast sprawami obywateli.

Trzeba przyjąć w końcu założenie, że wszyscy sędziowie są sędziami i skupić się na reformach proceduralnych. Sprawy wieczystoksięgowe mogliby prowadzić notariusze, a sędziowie powinni zajmować się orzekaniem. Warto też wprowadzić sądy pokoju dla drobnych spraw

– podkreślił.

Szczucki sceptycznie ocenił zapowiedź ministra Waldemara Żurka dotyczącą nowego projektu ustawy o KRS.

Nie wierzę w jego dobre intencje. Pomysł z pozoru wygląda rozsądnie, ale szczegóły mogą wykluczyć sędziów powołanych przez prezydenta Dudę

– zauważył.

Nowa konstytucja?

Na zakończenie rozmowy poseł poinformował, że prace nad nową konstytucją są realnym planem środowiska PiS.

Założenia przedstawiłem w książce. Teraz inicjatywa należy do prezydenta Karola Nawrockiego, który chce powołać zespół opracowujący projekt konstytucji w formule ponadpartyjnej

– zapowiedział Szczucki.

Nowa ustawa zasadnicza miałaby zostać przedstawiona w kolejnej kadencji Sejmu, gdy możliwe będzie uzyskanie większości konstytucyjnej.

Maria Przełomiec: Trump chce wyrwać Wenezuelę z rosyjskiej strefy wpływów
2025-10-30 08:23:08

Maria Przełomiec, dziennikarka związana obecnie z “Gościem Niedzielnym” uważa, że napięcie wokół Wenezueli to nie tylko walka z narkobiznesem, lecz przede wszystkim element globalnej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Rosją. Oficjalnie chodzi o przecięcie szlaków narkotykowych, które kosztują życie milionów Amerykanów. Nieoficjalnie jednak mówi się, że Donald Trump próbuje zmienić reżim w Wenezueli i wyciągnąć ją z rosyjskiej strefy wpływów – stwierdziła Przełomiec. Przypomniała, że Wenezuela posiada największe na świecie złoża ropy i gazu, a od lat jest jednym z najbliższych sojuszników Moskwy w Ameryce Łacińskiej. To rosyjski bastion w regionie, obok Kuby. A właśnie tam odbywa się forum rosyjsko-wenezuelskie pod hasłem „partnerstwa strategicznego” – dodała. Rosja nie posiada w tym kraju oficjalnej bazy wojskowej, ale – jak zaznaczyła – od lat wspiera Caracas bronią i doradcami wojskowymi. Obecność ośmiu amerykańskich okrętów, w tym lotniskowca Gerald Ford, świadczy o poważnym zainteresowaniu Waszyngtonu regionem. Zmiana władzy w Caracas mogłaby pociągnąć za sobą także zmianę reżimu na Kubie. Kuba żyje dzięki subsydiowanej ropie z Wenezueli – tłumaczyła Przełomiec. Dziennikarka wskazała też, że w tle wydarzeń znajduje się nowy sojusz rosyjsko-wenezuelski, który Kreml wzmacnia mimo sankcji. To symboliczna odpowiedź Putina na presję Zachodu. Rosja szuka przyczółków, które pozwolą jej przetrwać izolację – oceniła.

Maria Przełomiec, dziennikarka związana obecnie z “Gościem Niedzielnym” uważa, że napięcie wokół Wenezueli to nie tylko walka z narkobiznesem, lecz przede wszystkim element globalnej rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Rosją.

Oficjalnie chodzi o przecięcie szlaków narkotykowych, które kosztują życie milionów Amerykanów. Nieoficjalnie jednak mówi się, że Donald Trump próbuje zmienić reżim w Wenezueli i wyciągnąć ją z rosyjskiej strefy wpływów

– stwierdziła Przełomiec.

Przypomniała, że Wenezuela posiada największe na świecie złoża ropy i gazu, a od lat jest jednym z najbliższych sojuszników Moskwy w Ameryce Łacińskiej.

To rosyjski bastion w regionie, obok Kuby. A właśnie tam odbywa się forum rosyjsko-wenezuelskie pod hasłem „partnerstwa strategicznego”

– dodała.

Rosja nie posiada w tym kraju oficjalnej bazy wojskowej, ale – jak zaznaczyła – od lat wspiera Caracas bronią i doradcami wojskowymi. Obecność ośmiu amerykańskich okrętów, w tym lotniskowca Gerald Ford, świadczy o poważnym zainteresowaniu Waszyngtonu regionem.

Zmiana władzy w Caracas mogłaby pociągnąć za sobą także zmianę reżimu na Kubie. Kuba żyje dzięki subsydiowanej ropie z Wenezueli

– tłumaczyła Przełomiec.

Dziennikarka wskazała też, że w tle wydarzeń znajduje się nowy sojusz rosyjsko-wenezuelski, który Kreml wzmacnia mimo sankcji.

To symboliczna odpowiedź Putina na presję Zachodu. Rosja szuka przyczółków, które pozwolą jej przetrwać izolację

– oceniła.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie