Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Davos 2026: pieniądze, polityka i polskie ambicje
2026-01-20 08:01:36

  W Davos rozpoczęło się 56. Światowe Forum Ekonomiczne – jedno z najważniejszych spotkań polityczno-gospodarczych na świecie. W tym roku uwaga uczestników skupia się m.in. na zapowiadanym wystąpieniu prezydenta USA oraz rozmowach dotyczących Ukrainy. Równolegle Polska próbuje wzmocnić swoją widoczność poprzez inicjatywę Leaders Forum Powered by Poland, organizowaną przez Centrum Stosunków Międzynarodowych we współpracy z polskim biznesem. Przebywająca w Davos Adrianna Śniadowska, dyrektor wykonawcza Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych, już na początku rozmowy w Radiu Wnet zwróciła uwagę, że mimo dobrej pogody atmosfera polityczna jest wyraźnie napięta. Atmosfera jest na pewno napięta. Wszyscy oczekują środy, czyli tego oczekiwanego przemówienia Donalda Trumpa. Na pewno będzie mówił o Grenlandii, na pewno będzie mówił o kwestii Ukrainy – wskazała. Jak podkreślała, Davos to nie tylko jedno wystąpienie, ale gęsta sieć spotkań, rozmów i zakulisowych konsultacji, które zaczynają się na długo przed oficjalnymi przemówieniami. Rozpoczęły się już dyskusje wysokiego szczebla. Do Davos zjechali reprezentanci biznesu i świata polityki – najważniejsze osoby z całego świata – podkreślała. Wśród najważniejszych oczekiwanych wydarzeń wymieniła możliwe spotkanie prezydentów Ukrainy i USA. Wiemy na pewno, że ma być tu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Jeśli nie będzie żadnych problemów po drodze, ma odbyć się rozmowa pomiędzy prezydentem Zełenskim a prezydentem Trumpem, która jest bardzo wyczekiwana – dodała. Z Polski – jak zaznaczyła – delegacja polityczna jest w tym roku stosunkowo niewielka, choć obecność Warszawy w Davos ma mieć inny, bardziej długofalowy wymiar. Z Polski ta reprezentacja nie jest duża. Ma być pan prezydent Karol Nawrocki, który również zawita do naszego domu, do Leaders Forum Powered by Poland – wskazała. „Davos to globalne expo”. Polska chce być widoczna W rozmowie wyraźnie wybrzmiał drugi, kluczowy wątek: po co Polsce Davos i jak mówić tam własnym głosem. Adrianna Śniadowska tłumaczyła, że z perspektywy think tanku obecność w Szwajcarii od lat pokazywała jedno – Polska jest słabo słyszalna, jeśli nie stworzy własnej przestrzeni. Zdaliśmy sobie sprawę, że ten głos polski nie jest wystarczająco słyszalny. Oprócz głównego Davos całe miasto zmienia się w swego rodzaju expo – kraje i firmy pokazują tu swoją innowacyjność, prowadzą debaty i panele – komentowała. Właśnie z tej obserwacji narodził się projekt Leaders Forum Powered by Poland – inicjatywa towarzysząca Forum Ekonomicznemu, przygotowywana przez rok. Przez ostatni rok przygotowywaliśmy naszą obecność w Davos. To projekt organizowany przez Centrum Stosunków Międzynarodowych we współpracy z polskim biznesem – zaznaczała. Jak dodała, za projektem stoją konkretne firmy i instytucje, które uznały, że Davos to nie prestiżowy dodatek, ale realne miejsce rozmów o przyszłości. I mówi, że „polski biznes zdał sobie sprawę, że w Davos warto bywać, bo tu rozmawia się o sprawach ważnych, które dyktują to, co będzie się działo przez najbliższy rok”. Śniadowska podkreślała, że ambicją organizatorów nie jest mówienie „o Polsce po polsku”, lecz włączanie się w rozmowy o problemach globalnych. Wśród tematów debat wymieniała m.in. relacje transatlantyckie, przyszłość rynku pracy, bezpieczeństwo energetyczne, odporność społeczną, cyberbezpieczeństwo i rozwój sztucznej inteligencji. Jak dodała, reakcje międzynarodowych uczestników często pokazują, że skala i innowacyjność polskich firm bywają dla zagranicznych gości zaskoczeniem. /fa

 

W Davos rozpoczęło się 56. Światowe Forum Ekonomiczne – jedno z najważniejszych spotkań polityczno-gospodarczych na świecie. W tym roku uwaga uczestników skupia się m.in. na zapowiadanym wystąpieniu prezydenta USA oraz rozmowach dotyczących Ukrainy. Równolegle Polska próbuje wzmocnić swoją widoczność poprzez inicjatywę Leaders Forum Powered by Poland, organizowaną przez Centrum Stosunków Międzynarodowych we współpracy z polskim biznesem.

Przebywająca w Davos Adrianna Śniadowska, dyrektor wykonawcza Fundacji Centrum Stosunków Międzynarodowych, już na początku rozmowy w Radiu Wnet zwróciła uwagę, że mimo dobrej pogody atmosfera polityczna jest wyraźnie napięta.

Atmosfera jest na pewno napięta. Wszyscy oczekują środy, czyli tego oczekiwanego przemówienia Donalda Trumpa. Na pewno będzie mówił o Grenlandii, na pewno będzie mówił o kwestii Ukrainy

– wskazała.

Jak podkreślała, Davos to nie tylko jedno wystąpienie, ale gęsta sieć spotkań, rozmów i zakulisowych konsultacji, które zaczynają się na długo przed oficjalnymi przemówieniami.

Rozpoczęły się już dyskusje wysokiego szczebla. Do Davos zjechali reprezentanci biznesu i świata polityki – najważniejsze osoby z całego świata

– podkreślała.

Wśród najważniejszych oczekiwanych wydarzeń wymieniła możliwe spotkanie prezydentów Ukrainy i USA.

Wiemy na pewno, że ma być tu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Jeśli nie będzie żadnych problemów po drodze, ma odbyć się rozmowa pomiędzy prezydentem Zełenskim a prezydentem Trumpem, która jest bardzo wyczekiwana

– dodała.

Z Polski – jak zaznaczyła – delegacja polityczna jest w tym roku stosunkowo niewielka, choć obecność Warszawy w Davos ma mieć inny, bardziej długofalowy wymiar.

Z Polski ta reprezentacja nie jest duża. Ma być pan prezydent Karol Nawrocki, który również zawita do naszego domu, do Leaders Forum Powered by Poland

– wskazała.

„Davos to globalne expo”. Polska chce być widoczna

W rozmowie wyraźnie wybrzmiał drugi, kluczowy wątek: po co Polsce Davos i jak mówić tam własnym głosem. Adrianna Śniadowska tłumaczyła, że z perspektywy think tanku obecność w Szwajcarii od lat pokazywała jedno – Polska jest słabo słyszalna, jeśli nie stworzy własnej przestrzeni.

Zdaliśmy sobie sprawę, że ten głos polski nie jest wystarczająco słyszalny. Oprócz głównego Davos całe miasto zmienia się w swego rodzaju expo – kraje i firmy pokazują tu swoją innowacyjność, prowadzą debaty i panele

– komentowała.

Właśnie z tej obserwacji narodził się projekt Leaders Forum Powered by Poland – inicjatywa towarzysząca Forum Ekonomicznemu, przygotowywana przez rok.

Przez ostatni rok przygotowywaliśmy naszą obecność w Davos. To projekt organizowany przez Centrum Stosunków Międzynarodowych we współpracy z polskim biznesem

– zaznaczała.

Jak dodała, za projektem stoją konkretne firmy i instytucje, które uznały, że Davos to nie prestiżowy dodatek, ale realne miejsce rozmów o przyszłości. I mówi, że „polski biznes zdał sobie sprawę, że w Davos warto bywać, bo tu rozmawia się o sprawach ważnych, które dyktują to, co będzie się działo przez najbliższy rok”.

Śniadowska podkreślała, że ambicją organizatorów nie jest mówienie „o Polsce po polsku”, lecz włączanie się w rozmowy o problemach globalnych. Wśród tematów debat wymieniała m.in. relacje transatlantyckie, przyszłość rynku pracy, bezpieczeństwo energetyczne, odporność społeczną, cyberbezpieczeństwo i rozwój sztucznej inteligencji.

Jak dodała, reakcje międzynarodowych uczestników często pokazują, że skala i innowacyjność polskich firm bywają dla zagranicznych gości zaskoczeniem.

/fa

„Wigilia na Antarktydzie połączy nas na zawsze”. Marek Kamiński o wyprawie z synem
2026-01-20 07:45:49

  31 stycznia 2025 r. Marek Kamiński i jego 18-letni syn Kay stanęli na Biegunie Południowym, kończąc pierwszy etap projektu „Pole 2 Pole”. Wyruszyli 9 grudnia, a cel osiągnęli o 3:30 czasu polskiego. Dla 61-letniego podróżnika to także symboliczny powrót do historii: trzy dekady temu – w 1995 roku – jako pierwszy człowiek na świecie zdobył oba bieguny Ziemi bez wsparcia z zewnątrz. Wyprawa ma być nie tylko sportowym wyczynem, ale też opowieścią o tym, jak zmienił się świat przez 30 lat i czego – mimo technologii – wciąż szukamy w sobie. O swojej wyprawie – która ma prowadzić z Antarktydy aż ku Arktyce, ale po drodze zahaczać o miejsca-symboliczne, „wcielenia człowieka przyszłości”– Kamiński opowiadał w Radiu Wnet. Podkreślał, że „biegun” to nie wyłącznie punkt na mapie. To także stan wewnętrzny, granica, próg, który każdy człowiek ma gdzie indziej. Jak mówił, „te bieguny są umowne. (…) biegunów jest tyle, co ludzi". Tą drogę (…) chcę przebyć przez różne wcielenia człowieka przyszłości. To będzie wyprawa bardziej metaforyczna niż tylko odwiedzenie konkretnych miejsc – wskazał. W planie pojawiają się m.in. Atakama „przypominająca Marsa”, Patagonia, Półwysep Antarktyczny, Ekwador nazwany „krajem długowieczności”, San Blas jako wizja bezludnych wysp i potencjalnej „przyszłej” samotności ludzkości, a dalej: treningi kosmiczne w USA, Grenlandia, Spitsbergen i finał na biegunie północnym. „Wigilia na Antarktydzie” – wyprawa ojca z synem i ciężar odpowiedzialności Najmocniej wybrzmiał jednak nie plan logistyczny, tylko to, co działo się między ojcem i synem w warunkach, gdzie nie da się „pomóc w stu procentach”. Kamiński przyznał wprost: bał się o Kaya – nie dlatego, że syn „nie da rady”, ale dlatego, że w ekstremum nie da się przejąć za drugiego człowieka jego zadań i jego wysiłku. Bałem się o Kaya i bałem się, że nie damy sobie razem rady, że ja nie będę też w stanie mu pomóc, bo nie można za kogoś iść, nie można komuś pomóc w stu procentach – mówił podróżnik. Wspominał momenty proste w opisie, a groźne w skutkach: zimno w stopach i dłoniach, ryzyko odmrożeń, paraliżujące konsekwencje dla podstawowych czynności, jak rozstawienie namiotu. Ta wyprawa była też inna, bo Kay zdecydował się w ostatniej chwili – zabrakło czasu na przygotowania, a ojciec widział w nim czasem „zagubionego osiemnastolatka”. I znów: nie jest to opowieść o słabości, tylko o realności doświadczenia. Z biegiem dni role zaczęły się odwracać. Syn nie tylko „ogarnął się”, ale też stał się kimś, kto potrafił podtrzymać ojca. I właśnie dlatego Kamiński mówi o tej drodze jak o czymś, co zostaje na zawsze — w rodzinnej pamięci mocniej niż jakiekolwiek pamiątki. Wigilia na Antarktydzie, Święta Bożego Narodzenia na Antarktydzie, Sylwester, Nowy Rok to wszystko już połączy nas na zawsze – dodaje. Strach jak sinusoida i biała pustka, która uczy wiary w krok W rozmowie wrócił też temat lęku. Kamiński opisywał go nie jako jednorazowy „próg”, tylko falę, która przychodzi, znika i wraca, zwłaszcza gdy nie wiadomo, czy cel jest osiągalny. Ten strach jest jakąś sinusoidą, on pojawia się i znika. Kiedy jest bardzo ciężko, kiedy nie wiemy, czy damy radę – opowiada. Do tego dochodzi warstwa psychologiczna Antarktydy: white-out, brak punktów odniesienia, poczucie abstrakcyjności celu – biegun jako punkt, którego nie widać, choć się do niego idzie. A jednak to właśnie ta abstrakcja ma wartość edukacyjną: nie tylko „siłę mięśni”, lecz umiejętność trwania przy kierunku, kiedy postęp jest minimalny. „Milion dolarów na Harvard czy wyprawa na biegun?” – edukacja jako odporność Jednen z najbardziej ciekawych wątków rozmowy dotyczył edukacji. Kamiński powiedział, że po tym, co zobaczył w przemianie syna, wybrałby wyprawę – jako inwestycję w odporność, wytrwałość i orientację w życiu. Gdybym miał milion dolarów wydać na Harvard lub na wyprawę na biegun, to myślę, że wolałbym wyprawę na biegun – wskazuje. Wyjaśniał, że „edukacja” nie sprowadza się do informacji i dyplomu, ale do umiejętności radzenia sobie, gdy przychodzą trudne sytuacje. a te przychodzą niezależnie od zawodu i statusu. To przede wszystkim wytrwałość, żeby dawać sobie radę w trudnych sytuacjach, bo życie często te trudne sytuacje przynosi – dodaje. Równolegle wracało pytanie o sens: czy idziemy po to, by coś zdobyć, czy by coś zostawić. Kamiński odpowiadał, że jedno nie wyklucza drugiego, a „zdobywanie” może dotyczyć spraw głębszych niż geografia. /fa

 

31 stycznia 2025 r. Marek Kamiński i jego 18-letni syn Kay stanęli na Biegunie Południowym, kończąc pierwszy etap projektu „Pole 2 Pole”. Wyruszyli 9 grudnia, a cel osiągnęli o 3:30 czasu polskiego. Dla 61-letniego podróżnika to także symboliczny powrót do historii: trzy dekady temu – w 1995 roku – jako pierwszy człowiek na świecie zdobył oba bieguny Ziemi bez wsparcia z zewnątrz. Wyprawa ma być nie tylko sportowym wyczynem, ale też opowieścią o tym, jak zmienił się świat przez 30 lat i czego – mimo technologii – wciąż szukamy w sobie.

O swojej wyprawie – która ma prowadzić z Antarktydy aż ku Arktyce, ale po drodze zahaczać o miejsca-symboliczne, „wcielenia człowieka przyszłości”– Kamiński opowiadał w Radiu Wnet. Podkreślał, że „biegun” to nie wyłącznie punkt na mapie. To także stan wewnętrzny, granica, próg, który każdy człowiek ma gdzie indziej. Jak mówił, „te bieguny są umowne. (…) biegunów jest tyle, co ludzi".

Tą drogę (…) chcę przebyć przez różne wcielenia człowieka przyszłości. To będzie wyprawa bardziej metaforyczna niż tylko odwiedzenie konkretnych miejsc

– wskazał.

W planie pojawiają się m.in. Atakama „przypominająca Marsa”, Patagonia, Półwysep Antarktyczny, Ekwador nazwany „krajem długowieczności”, San Blas jako wizja bezludnych wysp i potencjalnej „przyszłej” samotności ludzkości, a dalej: treningi kosmiczne w USA, Grenlandia, Spitsbergen i finał na biegunie północnym.

„Wigilia na Antarktydzie” – wyprawa ojca z synem i ciężar odpowiedzialności

Najmocniej wybrzmiał jednak nie plan logistyczny, tylko to, co działo się między ojcem i synem w warunkach, gdzie nie da się „pomóc w stu procentach”. Kamiński przyznał wprost: bał się o Kaya – nie dlatego, że syn „nie da rady”, ale dlatego, że w ekstremum nie da się przejąć za drugiego człowieka jego zadań i jego wysiłku.

Bałem się o Kaya i bałem się, że nie damy sobie razem rady, że ja nie będę też w stanie mu pomóc, bo nie można za kogoś iść, nie można komuś pomóc w stu procentach

– mówił podróżnik.

Wspominał momenty proste w opisie, a groźne w skutkach: zimno w stopach i dłoniach, ryzyko odmrożeń, paraliżujące konsekwencje dla podstawowych czynności, jak rozstawienie namiotu.

Ta wyprawa była też inna, bo Kay zdecydował się w ostatniej chwili – zabrakło czasu na przygotowania, a ojciec widział w nim czasem „zagubionego osiemnastolatka”. I znów: nie jest to opowieść o słabości, tylko o realności doświadczenia. Z biegiem dni role zaczęły się odwracać. Syn nie tylko „ogarnął się”, ale też stał się kimś, kto potrafił podtrzymać ojca.

I właśnie dlatego Kamiński mówi o tej drodze jak o czymś, co zostaje na zawsze — w rodzinnej pamięci mocniej niż jakiekolwiek pamiątki.

Wigilia na Antarktydzie, Święta Bożego Narodzenia na Antarktydzie, Sylwester, Nowy Rok to wszystko już połączy nas na zawsze

– dodaje.

Strach jak sinusoida i biała pustka, która uczy wiary w krok

W rozmowie wrócił też temat lęku. Kamiński opisywał go nie jako jednorazowy „próg”, tylko falę, która przychodzi, znika i wraca, zwłaszcza gdy nie wiadomo, czy cel jest osiągalny.

Ten strach jest jakąś sinusoidą, on pojawia się i znika. Kiedy jest bardzo ciężko, kiedy nie wiemy, czy damy radę

– opowiada.

Do tego dochodzi warstwa psychologiczna Antarktydy: white-out, brak punktów odniesienia, poczucie abstrakcyjności celu – biegun jako punkt, którego nie widać, choć się do niego idzie. A jednak to właśnie ta abstrakcja ma wartość edukacyjną: nie tylko „siłę mięśni”, lecz umiejętność trwania przy kierunku, kiedy postęp jest minimalny.

„Milion dolarów na Harvard czy wyprawa na biegun?” – edukacja jako odporność

Jednen z najbardziej ciekawych wątków rozmowy dotyczył edukacji. Kamiński powiedział, że po tym, co zobaczył w przemianie syna, wybrałby wyprawę – jako inwestycję w odporność, wytrwałość i orientację w życiu.

Gdybym miał milion dolarów wydać na Harvard lub na wyprawę na biegun, to myślę, że wolałbym wyprawę na biegun

– wskazuje.

Wyjaśniał, że „edukacja” nie sprowadza się do informacji i dyplomu, ale do umiejętności radzenia sobie, gdy przychodzą trudne sytuacje. a te przychodzą niezależnie od zawodu i statusu.

To przede wszystkim wytrwałość, żeby dawać sobie radę w trudnych sytuacjach, bo życie często te trudne sytuacje przynosi

– dodaje.

Równolegle wracało pytanie o sens: czy idziemy po to, by coś zdobyć, czy by coś zostawić. Kamiński odpowiadał, że jedno nie wyklucza drugiego, a „zdobywanie” może dotyczyć spraw głębszych niż geografia.

/fa

Czas na Motorsport #140 - Karol Kręt: celem w Porsche Carrera Cup Benelux jest tytuł mistrzowski
2026-01-19 21:08:11

Karol Kręt gości w studiu Radia Wnet dzień po ogłoszeniu startów w Porshe Carrera Cup Benelux w sezonie 2026. Po roku ,,na przeczekanie", polski kierowca znów pnie się w górę. Gość programu: Karol Kręt - kierowca JW Raceservice w Porshe Carrera Cup Benelux. Prowadzą Kamil Kowalik i Piotr Nałęcz. Z wszystkimi wydaniami audycji „Czas na Motorsport” można się zapoznać tutaj . Audycja „Czas na Motorsport” w każdy wtorek o godzinie 20.00 na antenie Radia Wnet . Zapraszamy! 

Karol Kręt gości w studiu Radia Wnet dzień po ogłoszeniu startów w Porshe Carrera Cup Benelux w sezonie 2026. Po roku ,,na przeczekanie", polski kierowca znów pnie się w górę.

Gość programu:

  • Karol Kręt - kierowca JW Raceservice w Porshe Carrera Cup Benelux.

Prowadzą Kamil Kowalik i Piotr Nałęcz.

Z wszystkimi wydaniami audycji „Czas na Motorsport” można się zapoznać tutaj.
Audycja „Czas na Motorsport” w każdy wtorek o godzinie 20.00 na antenie Radia Wnet. Zapraszamy! 

Zygmunt Drożdżejko: Jest grupa osób, która destabilizuje wymiar sprawiedliwości. Zachęca do tego minister Żurek
2026-01-19 19:37:54

W programie Jakuba Pilarka "Prawodajnia" prezes stowarzyszenia SędziowieRP Zygmunt Drożdżejko przedstawia diagnozę anarchii w wymiarze sprawiedliwości i proponuje receptę na chaos: odwołanie W. Żurka.

W programie Jakuba Pilarka "Prawodajnia" prezes stowarzyszenia SędziowieRP Zygmunt Drożdżejko przedstawia diagnozę anarchii w wymiarze sprawiedliwości i proponuje receptę na chaos: odwołanie W. Żurka.

Grenlandia, Trump i niemiecki strach. Marek Wróbel: To była demonstracja, a nie realna operacja wojskowa
2026-01-19 18:09:03

Marek Wróbel, prezes Fundacji Republikańskiej, tłumaczy, dlaczego Berlin szybko się wycofał z Grenlandii, oraz czemu Polska powinna trzymać się z dala od "operetkowego konfliktu" Berlin-Waszyngton. 

Marek Wróbel, prezes Fundacji Republikańskiej, tłumaczy, dlaczego Berlin szybko się wycofał z Grenlandii, oraz czemu Polska powinna trzymać się z dala od "operetkowego konfliktu" Berlin-Waszyngton. 

Kryzys w Polsce 2050. "Problemy tej partii już rozlewają się na całą koalicję"
2026-01-19 17:55:28

Jak wskazuje Michał Kolanko z "Rzeczpospolitej, cytując innego dziennikarza tej gazety Artura Bartkiewicza, "Polska 2050 jako jedyna partia przegrała wybory, które sama zorganizowała"

Jak wskazuje Michał Kolanko z "Rzeczpospolitej, cytując innego dziennikarza tej gazety Artura Bartkiewicza, "Polska 2050 jako jedyna partia przegrała wybory, które sama zorganizowała"

"Drony oraz balony wlatują i wylatują. W sprawach bezpieczeństwa mamy chaos". Gorzka ocena b. oficera SKW
2026-01-19 17:01:01

Płk Mariusz Kozłowski w rozmowie z Łukaszem Jankowskim analizuje kwestię zagrożeń hybrydowych, przed którymi stoi Polska. Punktem wyjścia jest niedawna katastrofa kolejowa w Hiszpanii, w której zginęło 39 osób. Czy do podobnej tragedii może dojść w Polsce? Gość "Popołudnia Wnet" przestrzega: Rzeczywiście zdjęcia ujawnione tego torowiska hiszpańskiego przypominają wyrwę, która została zidentyfikowana na stacji Mika w województwie lubelskim W Mice, położonej na linii Warszawa-Lublin, doszło do eksplozji, na skutek której uszkodzony został fragment torowiska. Sprawę uznano za akt dywersji dokonany przez obywateli Ukrainy współpracujących z rosyjskimi służbami. Władimir Putin, od co najmniej września na terenie Rzeczpospolitej Polskiej w przestrzeni powietrznej udowadnia, że ma wpływ na to, co dzieje się w naszym kraju. Drony i balony, nazwijmy to tak w skrócie, ta operacja dronowo-balonowa służy mu by to nam oznajmić Służby wprzęgnięte w spór polityczny? Od kampanii prezydenckiej byliśmy świadkami wiązania kontrwywiadu cywilnego, czyli ABW, a wcześniej kontrwywiadu wojskowego, czyli SKW, do działań czysto politycznych ubolewa płk Kozłowski. Przechodząc do kwestii dronów, wskazuje, że rząd mógłby kupić polski system chroniący przed nimi, jednak, z niewiadomych powodów, tego nie czyni. 

Płk Mariusz Kozłowski w rozmowie z Łukaszem Jankowskim analizuje kwestię zagrożeń hybrydowych, przed którymi stoi Polska. Punktem wyjścia jest niedawna katastrofa kolejowa w Hiszpanii, w której zginęło 39 osób. Czy do podobnej tragedii może dojść w Polsce? Gość "Popołudnia Wnet" przestrzega:

Rzeczywiście zdjęcia ujawnione tego torowiska hiszpańskiego przypominają wyrwę, która została zidentyfikowana na stacji Mika w województwie lubelskim

W Mice, położonej na linii Warszawa-Lublin, doszło do eksplozji, na skutek której uszkodzony został fragment torowiska. Sprawę uznano za akt dywersji dokonany przez obywateli Ukrainy współpracujących z rosyjskimi służbami.

Władimir Putin, od co najmniej września na terenie Rzeczpospolitej Polskiej w przestrzeni powietrznej udowadnia, że ma wpływ na to, co dzieje się w naszym kraju. Drony i balony, nazwijmy to tak w skrócie, ta operacja dronowo-balonowa służy mu by to nam oznajmić

Służby wprzęgnięte w spór polityczny?

Od kampanii prezydenckiej byliśmy świadkami wiązania kontrwywiadu cywilnego, czyli ABW, a wcześniej kontrwywiadu wojskowego, czyli SKW, do działań czysto politycznych

ubolewa płk Kozłowski. Przechodząc do kwestii dronów, wskazuje, że rząd mógłby kupić polski system chroniący przed nimi, jednak, z niewiadomych powodów, tego nie czyni. 


Pomoc społeczna dzieciom; Stolica Polskiej Kultury; Polsko-węgierska poezja – Cała naprzód 19.01.2026 r.
2026-01-19 16:38:57

Agnieszka Stankiewicz (Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie) oraz Emilia Bortkiewicz (Ośrodek Pomocy Społecznej Dzielnica Wola) wyjaśniają podstawy działania pieczy zastępczej i pomocy społecznej w Polsce. Następnie kierujemy się do Bielska-Białej, miasta, które zyskało niedawno miano Polskiej Stolicy Kultury. O planach na 2026 rok opowiada Przemysław Smyczek – naczelnik wydziału kultury i promocji Urzędu Miejskiego Bielsko-Biała. Na koniec Marta Ławacz (Muzeum Archidiecezji Warszawskiej) opowiada o najnowszym, wyjątkowym wydawnictwie – antologii poezji polsko-węgierskiej „Na Anioł Pański biją dzwony”, której towarzyszy spotkanie z biskupem Michałem Janochą oraz czytanie wybranych wierszy. Wydarzenie odbędzie się dzisiaj o godz. 17:00 w Muzeum. 

Agnieszka Stankiewicz (Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie) oraz Emilia Bortkiewicz (Ośrodek Pomocy Społecznej Dzielnica Wola) wyjaśniają podstawy działania pieczy zastępczej i pomocy społecznej w Polsce. Następnie kierujemy się do Bielska-Białej, miasta, które zyskało niedawno miano Polskiej Stolicy Kultury. O planach na 2026 rok opowiada Przemysław Smyczek – naczelnik wydziału kultury i promocji Urzędu Miejskiego Bielsko-Biała. Na koniec Marta Ławacz (Muzeum Archidiecezji Warszawskiej) opowiada o najnowszym, wyjątkowym wydawnictwie – antologii poezji polsko-węgierskiej „Na Anioł Pański biją dzwony”, której towarzyszy spotkanie z biskupem Michałem Janochą oraz czytanie wybranych wierszy. Wydarzenie odbędzie się dzisiaj o godz. 17:00 w Muzeum. 

Piecza zastępcza, pomoc społeczna i wsparcie rodzin w Polsce – o realiach opieki nad dziećmi
2026-01-19 16:00:03

W studiu Radia Wnet gościmy Agnieszkę Stankiewicz (Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie) oraz Emilię Bortkiewicz (Ośrodek Pmocy Społecznej Dzielnica Wola). Rozmówczynie wyjaśniają podstawy działania pieczy zastępczej i pomocy społecznej w Polsce.

W studiu Radia Wnet gościmy Agnieszkę Stankiewicz (Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie) oraz Emilię Bortkiewicz (Ośrodek Pmocy Społecznej Dzielnica Wola). Rozmówczynie wyjaśniają podstawy działania pieczy zastępczej i pomocy społecznej w Polsce.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie