Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

„Przestań się oszczędzać, zacznij się stwarzać”. Ks. Jacek Stryczek o wolności, buncie i Ekstremalnej Drodze Krzyżowej
2026-02-10 18:06:53

Ks. Jacek Stryczek  na antenie Radia Wnet mówiło doświadczeniu wieloletnich szykan ze strony wymiaru sprawiedliwości, sensie buntu wobec niesprawiedliwości oraz o Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. 

Ks. Jacek Stryczek  na antenie Radia Wnet mówiło doświadczeniu wieloletnich szykan ze strony wymiaru sprawiedliwości, sensie buntu wobec niesprawiedliwości oraz o Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. 

„Narracja jest dla Rosjan”. Materka o zamachu w Moskwie i wciąganiu Polski w sprawę
2026-02-10 17:25:30

W piątek na przedmieściach Moskwy dokonano zamachu na gen. Władimira Aleksiejewa, zastępcę szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa przekonuje, że w rekrutacji zamachowca, który miał postrzelić wysokiego rangą oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, miały uczestniczyć polskie służby. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Maciej Materka ocenia te tezy jako klasyczny element rosyjskiej propagandy i walki informacyjnej. „To jest oczywiście stały element rosyjskiej dezynformacji, propagandy, walki informacyjnej. Słuchacze wiedzą i oczywiście nie wierzą w to, co mówi FSB.”

W piątek na przedmieściach Moskwy dokonano zamachu na gen. Władimira Aleksiejewa, zastępcę szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa przekonuje, że w rekrutacji zamachowca, który miał postrzelić wysokiego rangą oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, miały uczestniczyć polskie służby. Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Maciej Materka ocenia te tezy jako klasyczny element rosyjskiej propagandy i walki informacyjnej.

„To jest oczywiście stały element rosyjskiej dezynformacji, propagandy, walki informacyjnej. Słuchacze wiedzą i oczywiście nie wierzą w to, co mówi FSB.”

Mieszkańcy Bielan alarmują: planowana spalarnia i centra logistyczne zagrożeniem dla dzielnicy
2026-02-10 15:25:12

Mieszkańcy północnych Bielan oraz Stowarzyszenie Czyste Bielany protestują przeciwko planom dalszego rozwoju instalacji odpadowych i centrów logistycznych w rejonie Radiowa i Wólki Węglowej.

Mieszkańcy północnych Bielan oraz Stowarzyszenie Czyste Bielany protestują przeciwko planom dalszego rozwoju instalacji odpadowych i centrów logistycznych w rejonie Radiowa i Wólki Węglowej.

Chaos wokół KSeF trwa. Pracownicy KAS i przedsiębiorcy w potrzasku braku informacji
2026-02-10 12:56:16

Problemy z logowaniem, nerwowe infolinie, obawy o bezpieczeństwo danych i milczenie Ministerstwa Finansów – wokół Krajowego Systemu e-Faktur narasta chaos informacyjny. 

Problemy z logowaniem, nerwowe infolinie, obawy o bezpieczeństwo danych i milczenie Ministerstwa Finansów – wokół Krajowego Systemu e-Faktur narasta chaos informacyjny. 

Epstein, Maxwell i elity Zachodu. „To nie był samotny pedofil”
2026-02-10 12:18:43

Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym. W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie. W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę. „Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”. Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku. „Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”. „Honey trap” dla możnych tego świata Zdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach. „To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”. Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa. „Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”. Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedzi Kulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości. „Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”. Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami. „To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”. Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina. „Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”. Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii. Sprawa zamknięta? Tylko formalnie Choć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym. „My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”. Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca. /fa https://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/

Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.

W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.

W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę.

„Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”.

Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku.

„Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”.

„Honey trap” dla możnych tego świata

Zdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach.

„To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”.

Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa.

„Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”.

Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedzi

Kulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości.

„Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”.

Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami.

„To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina.

„Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”.

Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii.

Sprawa zamknięta? Tylko formalnie

Choć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym.

„My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”.

Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca.

/fa

https://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/

Epstein, Maxwell i elity Zachodu. „To nie był samotny pedofil”
2026-02-10 11:10:25

  Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym. W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie. W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę. „Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”. Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku. „Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”. „Honey trap” dla możnych tego świata Zdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach. „To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”. Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa. „Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”. Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedzi Kulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości. „Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”. Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami. „To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”. Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina. „Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”. Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii. Sprawa zamknięta? Tylko formalnie Choć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym. „My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”. Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca. /fa https://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/

 

Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.

W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.

W rozmowie na antenie Radia Wnet sprawę komentował Adam Gniewecki, który konsekwentnie odcina się od uproszczonej narracji, według której Epstein był wyłącznie „potworem z Nowego Jorku”, działającym w pojedynkę.

„Jeżeli spojrzymy na jego życiorys, majątek i relacje, to nie da się utrzymać tezy, że był samotnym przestępcą. To była dobrze zorganizowana operacja, wymagająca zaplecza finansowego, logistycznego i ochrony na najwyższym poziomie”.

Gniewecki przypomina, że Epstein – syn nauczycielki i miejskiego urzędnika – zrobił oszałamiającą karierę mimo braku ukończonych studiów. Kluczowa okazała się sieć kontaktów oraz relacja z miliarderem Lesem Wexnerem, jedynym klientem jego funduszu hedgingowego i faktycznym źródłem ogromnego majątku.

„Mówimy o rezydencji na Manhattanie wartej dziesiątki milionów dolarów, prywatnym Boeingu 727 nazwanym Lolita Express oraz dwóch wyspach na Karaibach. Tego nie buduje się bez parasola ochronnego”.

„Honey trap” dla możnych tego świata

Zdaniem publicysty Epstein i jego najbliższa współpracowniczka Ghislaine Maxwell stworzyli klasyczny mechanizm znany służbom specjalnym jako honey trap – pułapkę opartą na seksie, kompromitujących nagraniach i zależnościach.

„To była fabryka kompromatów. Dziewczęta, loty prywatnym samolotem, luksusowe rezydencje i wyspy – wszystko po to, by wpływowe osoby same wchodziły w sytuacje bez wyjścia”.

Gniewecki podkreśla, że w opublikowanych aktach i materiałach śledczych przewijają się nazwiska polityków, dyplomatów, członków rodzin królewskich i ludzi świata finansów. Choć formalnie wielu z nich nie usłyszało zarzutów, skala kontaktów – jego zdaniem – nie może być przypadkowa.

„Jeżeli ktoś pojawia się dziesiątki razy w rezydencji Epsteina, lata jego samolotem i korzysta z gościnności na wyspach, to nie jest to zwykła znajomość towarzyska”.

Śmierć, która rodzi więcej pytań niż odpowiedzi

Kulminacyjnym momentem afery była śmierć Epsteina w nowojorskim areszcie w sierpniu 2019 roku. Oficjalnie – samobójstwo. Jednak okoliczności zdarzenia do dziś budzą wątpliwości.

„Nie działał monitoring, strażnicy nie wykonali obchodu, a Epstein – jako więzień wysokiego ryzyka – przebywał sam w celi. Do tego złamana kość gnykowa, typowa raczej dla uduszenia niż powieszenia”.

Gniewecki przypomina, że zaledwie dwa dni przed śmiercią Epstein sporządził testament, przekazując majątek funduszowi powierniczemu z utajnionymi beneficjentami.

„To wygląda jak zamknięcie sprawy zanim ruszyłby proces, który mógłby pociągnąć za sobą zbyt wielu wpływowych ludzi”.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Ghislaine Maxwell, córka brytyjskiego magnata prasowego Roberta Maxwella. Według Gnieweckiego to ona była architektką zaplecza operacyjnego Epsteina.

„Ona stała w cieniu, rzadko pojawia się w dokumentach, ale bez niej ten mechanizm by nie działał. Rekrutacja dziewcząt, logistyka, kontakty – to była praca wymagająca ogromnej dyskrecji”.

Publicysta przypomina, że Robert Maxwell był przez lata powiązany z izraelskimi służbami, a jego państwowy pogrzeb w Jerozolimie tylko wzmocnił spekulacje o głębszym tle całej historii.

Sprawa zamknięta? Tylko formalnie

Choć Ghislaine Maxwell odsiaduje wieloletni wyrok, a Epstein nie żyje, Gniewecki nie ma wątpliwości, że sprawa została zamknięta jedynie na poziomie formalnym.

„My znamy ułamek prawdy. Mechanizm kompromitacji elit był zbyt rozbudowany, by wszystko miało skończyć się na jednej osobie i jednym procesie”.

Rozmowa w Radiu Wnet pokazuje, że afera Epsteina to nie tylko kryminalna historia, ale opowieść o władzy, pieniądzach i bezkarności. I – jak sugeruje Gniewecki – o systemie, który nadal funkcjonuje, choć zmienił nazwiska i miejsca.

/fa

https://wnet.fm/2026/02/02/miliony-dokumentow-i-chaos-informacyjny-co-wynika-z-akt-epsteina/

Bezpieczeństwo na kredyt? Śliwka: SAFE federalizuje dług UE
2026-02-10 10:42:36

  Gościem poranka Radio Wnet był Andrzej Śliwka , radca prawny i poseł Prawa i Sprawiedliwości. Głównym tematem rozmowy była procedowana w ekspresowym tempie ustawa dotycząca wdrożenia środków z instrumentu SAFE , który – jak podkreślał poseł – wbrew narracji rządu nie jest żadnym „prezentem” dla Polski, lecz wieloletnią pożyczką obciążającą finanse publiczne. Śliwka zwracał uwagę, że rząd planuje powołanie kolejnego funduszu pozabudżetowego, obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego , do którego miałyby trafić środki z SAFE, a decyzje inwestycyjne podejmowałby resort obrony. „Rząd przez wiele miesięcy mówił, że to są środki dodatkowe, że to będą jakieś dotacje czy donacje. Nic bardziej mylnego. To jest pożyczka.” Utajniona lista i brak kontroli parlamentarnej Jednym z najostrzejszych zarzutów posła PiS był brak transparentności w przygotowaniu wniosku o środki z SAFE. Jak podkreślał, dokument został złożony bez zgody Sejmowej Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych. „Ten wniosek został złożony bez aprobaty Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Nie widziałem tam informacji, że zatwierdził go szef Sztabu Generalnego czy prezes Agencji Uzbrojenia.” Śliwka relacjonował, że lista projektów finansowanych z SAFE – obejmująca 139 pozycji i licząca ponad 300 stron – została parlamentarzystom udostępniona dopiero dzień przed posiedzeniem komisji. „Radiosłuchacze i obywatele będą spłacali tę pożyczkę przez dekady, a nie wiedzą, na co dokładnie pójdą setki miliardów złotych.” Poseł wskazywał na paradoks sytuacji, w której – jego zdaniem – szczegóły planów znają urzędnicy Komisji Europejskiej, ale nie polscy obywatele. „Niemiecki czy francuski urzędnik Komisji Europejskiej wie, na co Polska chce wydać te środki. Polacy – nie.” „Polski przemysł obronny” – definicja bez odpowiedzi W rozmowie powrócił wątek deklaracji rządu, że 80 proc. środków z SAFE trafi do polskich firm . Śliwka podawał te zapowiedzi w wątpliwość, wskazując na brak jasnej definicji „polskiego przemysłu obronnego”. „Zadałem pytanie, czy firma zarejestrowana w Polsce, ale z kapitałem zagranicznym, to jest polski przemysł obronny. Nie dostałem odpowiedzi.” W jego ocenie utajnienie listy beneficjentów może maskować błędy w doborze wykonawców. „Nie wiemy, czy na tej liście nie ma wydmuszek – podmiotów bez licencji, bez doświadczenia, z zagranicznymi podwykonawcami.” SAFE jako narzędzie polityczne UE Poseł PiS ostrzegał również przed warunkowością środków i możliwością wykorzystywania SAFE jako instrumentu nacisku politycznego przez Komisję Europejską, podobnie jak miało to miejsce przy Krajowym Planie Odbudowy . „To przykład wielkiej patologii. Komisja Europejska będzie chciała używać SAFE jako instrumentu politycznego.” Jako przykład wskazywał sytuację Węgier oraz potencjalne spory o praworządność. „Według widzimisię biurokraty europejskiego może zostać wstrzymana płatność, bo ktoś uzna, że Polska nie realizuje jakiegoś orzeczenia TSUE.” Ryzyko dla finansów MON Śliwka alarmował, że przerzucenie spłaty zobowiązań z SAFE i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej może mieć katastrofalne skutki. „To w perspektywie dwóch lat może doprowadzić do bankructwa MON.” Podważał też rządowe deklaracje o rekordowych wydatkach na obronność. „Mówienie, że wydajemy 200 miliardów złotych na obronność, to jest nieprawda. W Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych w ubiegłym roku niewydatkowane zostało 20 miliardów złotych – i tyle samo dwa lata temu.” Oczekiwania wobec Rady Bezpieczeństwa Narodowego Na koniec rozmowy poseł PiS odniósł się do zaplanowanej Rady Bezpieczeństwa Narodowego , wyrażając nadzieję, że prezydent uzyska pełną informację o warunkach finansowych SAFE. „Jakie będzie oprocentowanie, jaka marża Komisji Europejskiej, jak zdefiniowany jest polski przemysł obronny – to są kluczowe pytania.” Zwrócił też uwagę na wątek Ukrainy w instrumencie SAFE. „Musimy wiedzieć, ile środków rząd chce przeznaczyć na projekty związane z Ukrainą – bo SAFE przewiduje różne scenariusze współpracy.”

 

Gościem poranka Radio Wnet był Andrzej Śliwka, radca prawny i poseł Prawa i Sprawiedliwości. Głównym tematem rozmowy była procedowana w ekspresowym tempie ustawa dotycząca wdrożenia środków z instrumentu SAFE, który – jak podkreślał poseł – wbrew narracji rządu nie jest żadnym „prezentem” dla Polski, lecz wieloletnią pożyczką obciążającą finanse publiczne.

Śliwka zwracał uwagę, że rząd planuje powołanie kolejnego funduszu pozabudżetowego, obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, do którego miałyby trafić środki z SAFE, a decyzje inwestycyjne podejmowałby resort obrony.

„Rząd przez wiele miesięcy mówił, że to są środki dodatkowe, że to będą jakieś dotacje czy donacje. Nic bardziej mylnego. To jest pożyczka.”

Utajniona lista i brak kontroli parlamentarnej

Jednym z najostrzejszych zarzutów posła PiS był brak transparentności w przygotowaniu wniosku o środki z SAFE. Jak podkreślał, dokument został złożony bez zgody Sejmowej Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych.

„Ten wniosek został złożony bez aprobaty Komisji Obrony Narodowej i bez akceptacji Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Nie widziałem tam informacji, że zatwierdził go szef Sztabu Generalnego czy prezes Agencji Uzbrojenia.”

Śliwka relacjonował, że lista projektów finansowanych z SAFE – obejmująca 139 pozycji i licząca ponad 300 stron – została parlamentarzystom udostępniona dopiero dzień przed posiedzeniem komisji.

„Radiosłuchacze i obywatele będą spłacali tę pożyczkę przez dekady, a nie wiedzą, na co dokładnie pójdą setki miliardów złotych.”

Poseł wskazywał na paradoks sytuacji, w której – jego zdaniem – szczegóły planów znają urzędnicy Komisji Europejskiej, ale nie polscy obywatele.

„Niemiecki czy francuski urzędnik Komisji Europejskiej wie, na co Polska chce wydać te środki. Polacy – nie.”

„Polski przemysł obronny” – definicja bez odpowiedzi

W rozmowie powrócił wątek deklaracji rządu, że 80 proc. środków z SAFE trafi do polskich firm. Śliwka podawał te zapowiedzi w wątpliwość, wskazując na brak jasnej definicji „polskiego przemysłu obronnego”.

„Zadałem pytanie, czy firma zarejestrowana w Polsce, ale z kapitałem zagranicznym, to jest polski przemysł obronny. Nie dostałem odpowiedzi.”

W jego ocenie utajnienie listy beneficjentów może maskować błędy w doborze wykonawców.

„Nie wiemy, czy na tej liście nie ma wydmuszek – podmiotów bez licencji, bez doświadczenia, z zagranicznymi podwykonawcami.”

SAFE jako narzędzie polityczne UE

Poseł PiS ostrzegał również przed warunkowością środków i możliwością wykorzystywania SAFE jako instrumentu nacisku politycznego przez Komisję Europejską, podobnie jak miało to miejsce przy Krajowym Planie Odbudowy.

„To przykład wielkiej patologii. Komisja Europejska będzie chciała używać SAFE jako instrumentu politycznego.”

Jako przykład wskazywał sytuację Węgier oraz potencjalne spory o praworządność.

„Według widzimisię biurokraty europejskiego może zostać wstrzymana płatność, bo ktoś uzna, że Polska nie realizuje jakiegoś orzeczenia TSUE.”

Ryzyko dla finansów MON

Śliwka alarmował, że przerzucenie spłaty zobowiązań z SAFE i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej może mieć katastrofalne skutki.

„To w perspektywie dwóch lat może doprowadzić do bankructwa MON.”

Podważał też rządowe deklaracje o rekordowych wydatkach na obronność.

„Mówienie, że wydajemy 200 miliardów złotych na obronność, to jest nieprawda. W Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych w ubiegłym roku niewydatkowane zostało 20 miliardów złotych – i tyle samo dwa lata temu.”

Oczekiwania wobec Rady Bezpieczeństwa Narodowego

Na koniec rozmowy poseł PiS odniósł się do zaplanowanej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wyrażając nadzieję, że prezydent uzyska pełną informację o warunkach finansowych SAFE.

„Jakie będzie oprocentowanie, jaka marża Komisji Europejskiej, jak zdefiniowany jest polski przemysł obronny – to są kluczowe pytania.”

Zwrócił też uwagę na wątek Ukrainy w instrumencie SAFE.

„Musimy wiedzieć, ile środków rząd chce przeznaczyć na projekty związane z Ukrainą – bo SAFE przewiduje różne scenariusze współpracy.”

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie