Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

19. Międzynarodowa Konferencja i Wystawa Lotnictwa Nowej Generacji
2025-12-04 16:45:02

W Warszawie odbyła się 19. edycja Międzynarodowej Konferencji i Wystawy Lotnictwa Nowej Generacji, gromadząc przedstawicieli administracji publicznej, sił zbrojnych oraz polskich i europejskich firm.

W Warszawie odbyła się 19. edycja Międzynarodowej Konferencji i Wystawy Lotnictwa Nowej Generacji, gromadząc przedstawicieli administracji publicznej, sił zbrojnych oraz polskich i europejskich firm.

3 RAZY SZYBCIEJ, TANIEJ I BEZPIECZNIEJ. LEKI REPOZYCJONOWANE. 62 odcinek audycji Limes inferior
2025-12-04 12:57:30

Czy można tworzyć nowe terapie oraz leki trzy razy szybciej, taniej i mniej ryzykownie? Gościem Limes inferior jest Łukasz Zybaczyński , prezes i współzałożyciel polskiej firmy Bioresearch Pharma (BRP), lekarz i menedżer z doświadczeniem w największych, globalnych firmach farmaceutycznych w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej (odpowiadał za 20 krajów, w tym Polskę). Istniejąca od 2021 roku BRP działa w nurcie i modelu biznesowym repozycjonowania istniejących leków. Dla odkrytych leków i substancji, przebadanych i stosowanych już klinicznie, znajduje się nowe zastosowania. BRP z powodzeniem rozwija nowe terapie chorób dermatologicznych, w tym m.in. łysienia androgenowego oraz łuszczycy, w oparciu o istniejące już leki i związki. Firma jest członkiem Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed.

Czy można tworzyć nowe terapie oraz leki trzy razy szybciej, taniej i mniej ryzykownie?

Gościem Limes inferior jest Łukasz Zybaczyński, prezes i współzałożyciel polskiej firmy Bioresearch Pharma (BRP), lekarz i menedżer z doświadczeniem w największych, globalnych firmach farmaceutycznych w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej (odpowiadał za 20 krajów, w tym Polskę).

Istniejąca od 2021 roku BRP działa w nurcie i modelu biznesowym repozycjonowania istniejących leków. Dla odkrytych leków i substancji, przebadanych i stosowanych już klinicznie, znajduje się nowe zastosowania.

BRP z powodzeniem rozwija nowe terapie chorób dermatologicznych, w tym m.in. łysienia androgenowego oraz łuszczycy, w oparciu o istniejące już leki i związki. Firma jest członkiem Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed.

Dr Andrzej Sadowski: bez odblokowania innowacji jesteśmy skazani na gospodarczą klęskę
2025-12-04 12:18:25

 Liczba zakładów, które podają komunikaty o częściowych zwolnieniach lub likwidacji w ostatnich dwóch latach nasila się - mówi o stanie polskiej gospodarki prezydent Centrum im. Adama Smitha. 

 Liczba zakładów, które podają komunikaty o częściowych zwolnieniach lub likwidacji w ostatnich dwóch latach nasila się - mówi o stanie polskiej gospodarki prezydent Centrum im. Adama Smitha. 

Piotr Gliński uderza w rząd: Ten szaleniec wszczął milion postępowań. Państwo nie działa
2025-12-04 11:27:47

  „Walec zastraszania” i spadek budżetu kultury. Gliński o polityce resortu Prof. Piotr Gliński, były minister kultury i dziedzictwa narodowego, twierdzi, że działalność resortu pod rządami Donalda Tuska należy oceniać przez pryzmat „zniszczeń”, przede wszystkim w instytucjach kultury. Według niego nowa ekipa przeprowadziła falę bezprecedensowych zwolnień. Oni wyrzucili z pracy, zwolnili nielegalnie w trakcie kadencji około 40 dyrektorów instytucji kultury i to w zasadzie w 100 proc. to były osoby profesjonalne – mówił w Odysei Wyborczej Radia Wnet. Jak podkreśla, nie były to decyzje merytoryczne, lecz element „walca”, który miał „zmrozić środowisko urzędników i dyrektorów”. Dodał też, że po latach zwiększania budżetu kultury o ponad 100 proc., po raz pierwszy od lat środki mają spaść. W szerokim opisie swoich wcześniejszych działań Gliński przypomniał m.in. budowę i współprowadzenie ponad 100 instytucji, ratowanie Muzeum Techniki czy wzrost frekwencji w muzeach, wskazując Wawel jako przykład. Krytyka obecnego rządu: „milion kontroli”, chaos i „krach budżetowy” Drugi wątek rozmowy dotyczył oceny funkcjonowania państwa pod rządami Donalda Tuska. Gliński nie ukrywał, że jego zdaniem polskie instytucje zostały skierowane przeciwko poprzednikom. Nastawienie całego państwa na prześladowanie poprzedników jest największym absurdem, jaki można sobie wymyślić – stwierdził. Według byłego wicepremiera działania kontrolne osiągnęły skalę, która sparaliżowała administrację. Szkoda, że Polska w tej chwili tym się zajmuje. Ja obliczyłem tak szacunkowo, patrząc na resorty, na ilość spraw instytucji, że około miliona najróżniejszych postępowań kontrolnych ten szaleniec wszczął w Polsce. No to trudno, żebyś Polska się rozwijała – powiedział. To państwo nie działa. Widzimy straszliwy krach budżetowy. No jednak za Morawieckiego, tak jak żeśmy w 15 roku na kongresie w Katowicach przedstawiali, dziurę VAT-owską udało się zatkać. Wprowadziło się najróżniejsze finansowe działania, które doprowadziły polski budżet do takiego stanu, że mogliśmy przejść także tę pandemię, wojnę na Ukrainie. Przecież myśmy rządzili w strasznych czasach, a mimo tego obroniliśmy rozwój Polski – zaznaczył. Zdrowie: kierunek zmian i zapowiedź rozdzielenia systemów Gliński, koordynujący dziś prace programowe w PiS, zapowiedział także kierunek reform, które partia chce zaprezentować 13 grudnia podczas konferencji w Katowicach. Najważniejszym postulatem, który – jak sugeruje – dojrzewa od lat, jest wyraźne oddzielenie systemu publicznego i prywatnego. Trzeba podjąć jakąś decyzję dotyczącą rozdzielenia publicznej i prywatnej służby zdrowia – powiedział. Zwrócił uwagę, że bez pełnej reformy nie da się poprawić jakości usług: „Wszyscy wiemy, że to nie są proste sprawy, ale można wiele spraw polepszyć.” Wskazał też na znaczenie cyfryzacji i rozwiązań podobnych do e-recepty, które – jak zaznaczył – stały się trwałym elementem systemu. /fa  

 

„Walec zastraszania” i spadek budżetu kultury. Gliński o polityce resortu

Prof. Piotr Gliński, były minister kultury i dziedzictwa narodowego, twierdzi, że działalność resortu pod rządami Donalda Tuska należy oceniać przez pryzmat „zniszczeń”, przede wszystkim w instytucjach kultury. Według niego nowa ekipa przeprowadziła falę bezprecedensowych zwolnień.

Oni wyrzucili z pracy, zwolnili nielegalnie w trakcie kadencji około 40 dyrektorów instytucji kultury i to w zasadzie w 100 proc. to były osoby profesjonalne

– mówił w Odysei Wyborczej Radia Wnet. Jak podkreśla, nie były to decyzje merytoryczne, lecz element „walca”, który miał „zmrozić środowisko urzędników i dyrektorów”. Dodał też, że po latach zwiększania budżetu kultury o ponad 100 proc., po raz pierwszy od lat środki mają spaść.

W szerokim opisie swoich wcześniejszych działań Gliński przypomniał m.in. budowę i współprowadzenie ponad 100 instytucji, ratowanie Muzeum Techniki czy wzrost frekwencji w muzeach, wskazując Wawel jako przykład.

Krytyka obecnego rządu: „milion kontroli”, chaos i „krach budżetowy”

Drugi wątek rozmowy dotyczył oceny funkcjonowania państwa pod rządami Donalda Tuska. Gliński nie ukrywał, że jego zdaniem polskie instytucje zostały skierowane przeciwko poprzednikom.

Nastawienie całego państwa na prześladowanie poprzedników jest największym absurdem, jaki można sobie wymyślić

– stwierdził. Według byłego wicepremiera działania kontrolne osiągnęły skalę, która sparaliżowała administrację.

Szkoda, że Polska w tej chwili tym się zajmuje. Ja obliczyłem tak szacunkowo, patrząc na resorty, na ilość spraw instytucji, że około miliona najróżniejszych postępowań kontrolnych ten szaleniec wszczął w Polsce. No to trudno, żebyś Polska się rozwijała

– powiedział.

To państwo nie działa. Widzimy straszliwy krach budżetowy. No jednak za Morawieckiego, tak jak żeśmy w 15 roku na kongresie w Katowicach przedstawiali, dziurę VAT-owską udało się zatkać. Wprowadziło się najróżniejsze finansowe działania, które doprowadziły polski budżet do takiego stanu, że mogliśmy przejść także tę pandemię, wojnę na Ukrainie. Przecież myśmy rządzili w strasznych czasach, a mimo tego obroniliśmy rozwój Polski

– zaznaczył.

Zdrowie: kierunek zmian i zapowiedź rozdzielenia systemów

Gliński, koordynujący dziś prace programowe w PiS, zapowiedział także kierunek reform, które partia chce zaprezentować 13 grudnia podczas konferencji w Katowicach. Najważniejszym postulatem, który – jak sugeruje – dojrzewa od lat, jest wyraźne oddzielenie systemu publicznego i prywatnego.

Trzeba podjąć jakąś decyzję dotyczącą rozdzielenia publicznej i prywatnej służby zdrowia

– powiedział.

Zwrócił uwagę, że bez pełnej reformy nie da się poprawić jakości usług:

„Wszyscy wiemy, że to nie są proste sprawy, ale można wiele spraw polepszyć.”

Wskazał też na znaczenie cyfryzacji i rozwiązań podobnych do e-recepty, które – jak zaznaczył – stały się trwałym elementem systemu.

/fa

 

Dr Dębski o reparacjach: Rząd broni niemieckiego interesu
2025-12-04 09:45:17

Po wizycie w Berlinie premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli Niemcy nie przedstawią satysfakcjonujących propozycji, Polska może sama wypłacić świadczenia dla jeszcze żyjących ofiar nazizmu. W ocenie dr. Sławomira Dębskiego to dowód na brak realnej strategii rządu. W przekonaniu gościa Radia Wnet jest „to desperacka próba wykręcenia kota ogonem", a rząd Tuska nadal „nie ma żadnej polityki wobec Niemiec w sprawie reparacji”. Po dwóch latach mamy do czynienia z absolutnie kuriozalną politycznie propozycją. W moim przekonaniu pojawił się ten pomysł po stronie rządowej w poczuciu absolutnej desperacji. Nie są w stanie opracować polityki rozmów ze stroną niemiecką na ten temat i uciekają się do takich retorycznych manifestacji – komentuje. Jak dodaje, rząd przedstawia pomysły, które mają charakter retoryczny, a nie operacyjny. Dębski podkreślał, że w swojej pracy naukowej nigdy nie spotkał się z sytuacją, w której państwo podejmowałoby decyzje polityczne pod wpływem emocji, takich jak poczucie wstydu. Jak zaznaczył, logika działania rządu nie może opierać się na tym, że „druga strona nas zawstydziła”, bo wstyd nie funkcjonuje w polityce jako jakakolwiek realna waluta czy czynnik sprawczy. „Tusk mówił do polskiego podatnika, nie niemieckiego” Dębski podkreśla, że słowa premiera nie wywołają żadnej presji na Berlin. Niemiecki podatnik wzruszy ramionami. Jeśli Polska chce płacić z własnych pieniędzy – to dlaczego Niemcy mieliby reagować? – komentuje. Jego zdaniem deklaracja była kierowana wyłącznie do polskiej opinii publicznej i nie zmienia realnego układu negocjacyjnego. Historyk krytykuje polityków, którzy sugerują, że Polska została „zadośćuczyniona” poprzez powojenne granice lub że reparacje zamyka rzekome zrzeczenie się ich w 1953 roku. Jak zaznacza, przedstawiciele rządu powielają niemiecką narrację, a nie bronią interesu polskiego społeczeństwa. Dodaje, że współczesna klasa polityczna nie nawiązuje do żadnej realnej tradycji państwowego myślenia o granicy zachodniej i długu odszkodowawczym RFN. 1953 rok? „To argument niemiecki, nie polski” Dębski przypomina, że formalne stanowisko PRL z 1953 r. nie ma charakteru międzynarodowo wiążącego, a przede wszystkim nie zostało wyrażone swobodnie, lecz w warunkach zależności od ZSRR. To wspieranie tezy, że sprawa jest zamknięta. A Polacy mają poczucie, że zostali w tej kwestii oszukani – mówi. Zwraca również uwagę, że sam premier Tusk – po raz pierwszy od objęcia urzędu – przyznał w Berlinie, iż „sprawa nie jest uregulowana”. I teraz polskie społeczeństwo ma poczucie, że zostało w tej sprawie oszukane. Mam pretensje o to, że koalicja rządowa i elity rządowe zachowują się nieracjonalnie, czyli bronią interesu niemieckiego, a nie interesu polskiego społeczeństwa – podsumował dr Dębski.

Po wizycie w Berlinie premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli Niemcy nie przedstawią satysfakcjonujących propozycji, Polska może sama wypłacić świadczenia dla jeszcze żyjących ofiar nazizmu. W ocenie dr. Sławomira Dębskiego to dowód na brak realnej strategii rządu.

W przekonaniu gościa Radia Wnet jest „to desperacka próba wykręcenia kota ogonem", a rząd Tuska nadal „nie ma żadnej polityki wobec Niemiec w sprawie reparacji”.

Po dwóch latach mamy do czynienia z absolutnie kuriozalną politycznie propozycją. W moim przekonaniu pojawił się ten pomysł po stronie rządowej w poczuciu absolutnej desperacji. Nie są w stanie opracować polityki rozmów ze stroną niemiecką na ten temat i uciekają się do takich retorycznych manifestacji

– komentuje. Jak dodaje, rząd przedstawia pomysły, które mają charakter retoryczny, a nie operacyjny.

Dębski podkreślał, że w swojej pracy naukowej nigdy nie spotkał się z sytuacją, w której państwo podejmowałoby decyzje polityczne pod wpływem emocji, takich jak poczucie wstydu. Jak zaznaczył, logika działania rządu nie może opierać się na tym, że „druga strona nas zawstydziła”, bo wstyd nie funkcjonuje w polityce jako jakakolwiek realna waluta czy czynnik sprawczy.

„Tusk mówił do polskiego podatnika, nie niemieckiego”

Dębski podkreśla, że słowa premiera nie wywołają żadnej presji na Berlin.

Niemiecki podatnik wzruszy ramionami. Jeśli Polska chce płacić z własnych pieniędzy – to dlaczego Niemcy mieliby reagować?

– komentuje. Jego zdaniem deklaracja była kierowana wyłącznie do polskiej opinii publicznej i nie zmienia realnego układu negocjacyjnego.

Historyk krytykuje polityków, którzy sugerują, że Polska została „zadośćuczyniona” poprzez powojenne granice lub że reparacje zamyka rzekome zrzeczenie się ich w 1953 roku. Jak zaznacza, przedstawiciele rządu powielają niemiecką narrację, a nie bronią interesu polskiego społeczeństwa.

Dodaje, że współczesna klasa polityczna nie nawiązuje do żadnej realnej tradycji państwowego myślenia o granicy zachodniej i długu odszkodowawczym RFN.

1953 rok? „To argument niemiecki, nie polski”

Dębski przypomina, że formalne stanowisko PRL z 1953 r. nie ma charakteru międzynarodowo wiążącego, a przede wszystkim nie zostało wyrażone swobodnie, lecz w warunkach zależności od ZSRR.

To wspieranie tezy, że sprawa jest zamknięta. A Polacy mają poczucie, że zostali w tej kwestii oszukani

– mówi. Zwraca również uwagę, że sam premier Tusk – po raz pierwszy od objęcia urzędu – przyznał w Berlinie, iż „sprawa nie jest uregulowana”.

I teraz polskie społeczeństwo ma poczucie, że zostało w tej sprawie oszukane. Mam pretensje o to, że koalicja rządowa i elity rządowe zachowują się nieracjonalnie, czyli bronią interesu niemieckiego, a nie interesu polskiego społeczeństwa

– podsumował dr Dębski.

Piotr Witt: Pluskwy, bezdomni i F-35. O braku myślenia perspektywicznego
2025-12-04 09:03:07

W najnowszej „Kronice Paryskiej” Piotr Witt łączy trzy pozornie odległe tematy: pluskwy w paryskich kinach, bezdomnych w stolicy Francji oraz belgijskie myśliwce F-35. Wspólny mianownik? – brak myślenia perspektywicznego, który – jak zauważa – dotyka zarówno administrację miejską, jak i państwa Zachodu. Witt przypomina, że festiwal filmów Orsona Wellesa w Paryżu przerwano z powodu paniki wywołanej... plagą pluskiew. Dyrekcja bagatelizowała sprawę, choć cztery sale trzeba było zamknąć. Drugim problemem Paryża są bezdomni, których liczba sięga dziś ponad czterech tysięcy. Zamiast realnej pomocy – mówi korespondent – miasto instaluje kolce, spadziste ławki i bariery mające zniechęcić do spania. „Ciężką chorobę społeczną leczy się objawowo” – zauważa Witt, dodając, że bezdomni nie mają nie tylko sypialni, ale i łazienek czy kuchni. W trzeciej części felietonu komentuje dostawę do Belgii długo oczekiwanych myśliwców F-35. Po siedmiu latach kraj otrzymał trzy maszyny, a czwartą zatrzymano na Azorach z powodu usterek. Problemem okazuje się coś jeszcze: Belgii brakuje przestrzeni powietrznej, by na nich trenować. Witt puentuje, że podobnie jak kino pełne pluskiew i miasto pełne bezdomnych, tak i drogie samoloty przypominają zakup superszybkiego Ferrari do jazdy po zatłoczonym Paryżu. Najpierw trzeba stworzyć warunki – dopiero później inwestować w efektowne rozwiązania.  

W najnowszej „Kronice Paryskiej” Piotr Witt łączy trzy pozornie odległe tematy: pluskwy w paryskich kinach, bezdomnych w stolicy Francji oraz belgijskie myśliwce F-35. Wspólny mianownik? – brak myślenia perspektywicznego, który – jak zauważa – dotyka zarówno administrację miejską, jak i państwa Zachodu.

Witt przypomina, że festiwal filmów Orsona Wellesa w Paryżu przerwano z powodu paniki wywołanej... plagą pluskiew. Dyrekcja bagatelizowała sprawę, choć cztery sale trzeba było zamknąć.

Drugim problemem Paryża są bezdomni, których liczba sięga dziś ponad czterech tysięcy. Zamiast realnej pomocy – mówi korespondent – miasto instaluje kolce, spadziste ławki i bariery mające zniechęcić do spania. „Ciężką chorobę społeczną leczy się objawowo” – zauważa Witt, dodając, że bezdomni nie mają nie tylko sypialni, ale i łazienek czy kuchni.

W trzeciej części felietonu komentuje dostawę do Belgii długo oczekiwanych myśliwców F-35. Po siedmiu latach kraj otrzymał trzy maszyny, a czwartą zatrzymano na Azorach z powodu usterek. Problemem okazuje się coś jeszcze: Belgii brakuje przestrzeni powietrznej, by na nich trenować.

Witt puentuje, że podobnie jak kino pełne pluskiew i miasto pełne bezdomnych, tak i drogie samoloty przypominają zakup superszybkiego Ferrari do jazdy po zatłoczonym Paryżu. Najpierw trzeba stworzyć warunki – dopiero później inwestować w efektowne rozwiązania.

 

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie