Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Studio Lwów 17.11.2025 r.: uroczysty pogrzeb żołnierzy Września w Mościskach
2025-11-19 14:53:55

Głównym tematem była uroczystość poW audycji zaprezentowano wypowiedzi kluczowych osób zaangażowanych w prace badawcze i ekshumacyjne: dr. hab. Karola Polejowskiego , p.o. prezesa IPN, oraz Macieja Dancewicza , wiceprezesa Fundacji Wolność i Demokracja. Druga część programu przeniosła słuchaczy do Drohobycza, gdzie odbyły się obchody Święta Niepodległości zorganizowane przez Polskie Kulturalno-Oświatowe Stowarzyszenie „Odrodzenie” kierowane przez Marię Galas . W audycji znalazły się rozmowy z panią prezes, a także komentarz konsula Michała Bogdanowicza z Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. Podkreślono ogromne zaangażowanie miejscowej społeczności polskiej, w tym młodzieży, w pielęgnowanie polskiej kultury i pamięci historycznej mimo trudnych warunków wojennych, w jakich żyje dzisiejsza Ukraina. Audycję wzbogaciło także wykonanie utworu „Orlątko” przez Andrzeja Łuczaka – młodego członka stowarzyszenia „Odrodzenie”. chówku ekshumowanych żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku.

Głównym tematem była uroczystość poW audycji zaprezentowano wypowiedzi kluczowych osób zaangażowanych w prace badawcze i ekshumacyjne: dr. hab. Karola Polejowskiego, p.o. prezesa IPN, oraz Macieja Dancewicza, wiceprezesa Fundacji Wolność i Demokracja.

Druga część programu przeniosła słuchaczy do Drohobycza, gdzie odbyły się obchody Święta Niepodległości zorganizowane przez Polskie Kulturalno-Oświatowe Stowarzyszenie „Odrodzenie” kierowane przez Marię Galas. W audycji znalazły się rozmowy z panią prezes, a także komentarz konsula Michała Bogdanowicza z Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. Podkreślono ogromne zaangażowanie miejscowej społeczności polskiej, w tym młodzieży, w pielęgnowanie polskiej kultury i pamięci historycznej mimo trudnych warunków wojennych, w jakich żyje dzisiejsza Ukraina. Audycję wzbogaciło także wykonanie utworu „Orlątko” przez Andrzeja Łuczaka – młodego członka stowarzyszenia „Odrodzenie”.

chówku ekshumowanych żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku.

Studio Białoruskie 19.11.2025 r.: echa dywersji na polskiej kolei
2025-11-19 13:01:55

W tym wydaniu prowadzący przyglądają się dwóm kluczowym wydarzeniom ostatnich dni: rosyjskiej dywersji na polskich torach kolejowych oraz o rosnącej roli Białorusi w destabilizacji regionu.  W pierwszej części audycji prowadzący omawiają szczegóły sabotażu, do którego doszło w okolicach Puław oraz ustalenia dotyczące sprawców działających na zlecenie rosyjskich służb. W rozmowie pojawia się również wątek białoruski – zarówno milczenie reżimu Łukaszenki, jak i jego możliwa rola w koordynacji działań dywersyjnych. Olga Siemaszko analizuje geopolityczny kontekst incydentu, wskazując na zbieżność czasową z rozmowami Mińsk–Waszyngton oraz napięciami w relacjach Białorusi z Polską i Litwą. W audycji poruszono także temat sytuacji na litewsko-białoruskiej granicy oraz decyzji Wilna dotyczących jej ponownego otwarcia. Gościem programu jest Aleksiej Dzikawicki, prezes Stowarzyszenia Diaspora Białoruska w Polsce, który opowiada o powodach powołania organizacji, problemach białoruskich uchodźców i migrantów w Polsce oraz o raporcie dotyczącym prześladowań diaspory przez reżim Łukaszenki. Dzikawicki podkreśla brak jakiegokolwiek wsparcia konsularnego dla Białorusinów za granicą oraz potrzebę zwiększenia świadomości polskich instytucji o sytuacji uchodźców politycznych.

W tym wydaniu prowadzący przyglądają się dwóm kluczowym wydarzeniom ostatnich dni: rosyjskiej dywersji na polskich torach kolejowych oraz o rosnącej roli Białorusi w destabilizacji regionu. 

W pierwszej części audycji prowadzący omawiają szczegóły sabotażu, do którego doszło w okolicach Puław oraz ustalenia dotyczące sprawców działających na zlecenie rosyjskich służb. W rozmowie pojawia się również wątek białoruski – zarówno milczenie reżimu Łukaszenki, jak i jego możliwa rola w koordynacji działań dywersyjnych. Olga Siemaszko analizuje geopolityczny kontekst incydentu, wskazując na zbieżność czasową z rozmowami Mińsk–Waszyngton oraz napięciami w relacjach Białorusi z Polską i Litwą.

W audycji poruszono także temat sytuacji na litewsko-białoruskiej granicy oraz decyzji Wilna dotyczących jej ponownego otwarcia.


Gościem programu jest Aleksiej Dzikawicki, prezes Stowarzyszenia Diaspora Białoruska w Polsce, który opowiada o powodach powołania organizacji, problemach białoruskich uchodźców i migrantów w Polsce oraz o raporcie dotyczącym prześladowań diaspory przez reżim Łukaszenki. Dzikawicki podkreśla brak jakiegokolwiek wsparcia konsularnego dla Białorusinów za granicą oraz potrzebę zwiększenia świadomości polskich instytucji o sytuacji uchodźców politycznych.

Bożonarodzeniowa Karta Podarunkowa - Studio Bejrut - 18.11.2025 r.
2025-11-19 12:24:16

W audycji nie tylko o aktualnych działaniach pomocowych Fundacji Fenicji, ale i o aktualnej sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. 

W audycji nie tylko o aktualnych działaniach pomocowych Fundacji Fenicji, ale i o aktualnej sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie. 

Zbigniew Ziobro: Bez Czarzastego nie byłoby afery Rywina
2025-11-19 12:20:43

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z okazji objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu wspomina czasy afery Rywina, w której polityk Lewicy grał pierwsze skrzypce.

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z okazji objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu wspomina czasy afery Rywina, w której polityk Lewicy grał pierwsze skrzypce.

Polskość, czyli... Henryk Sienkiewicz - Prawo cytatu: audycja Jana Majchrowskiego - 18.11.2025 r.
2025-11-19 12:09:46

Jak w każdy wtorek o godzinie 19:30 były nie tylko cytaty. Tym razem o Sienkiewiczu i z Sienkiewicza, w tym te, które krzepią serca Polaków także w dzisiejszych, trudnych czasach. 

Jak w każdy wtorek o godzinie 19:30 były nie tylko cytaty. Tym razem o Sienkiewiczu i z Sienkiewicza, w tym te, które krzepią serca Polaków także w dzisiejszych, trudnych czasach. 

Relikwie na froncie i rozmowy o trudnej historii. Krzysztof Jabłoński o Ukrainie
2025-11-19 11:48:39

Krzysztof Jabłoński, były dziennikarz TVP Info, mówi w Radiu Wnet, że jego droga ostatnich lat prowadziła przez frontowe miasta, klasztory i rozmowy o najtrudniejszych rozdziałach historii polsko-ukraińskiej. O bieżącej polityce wypowiada się w zdecydowany sposób. Drugą osobą w państwie stał się stary komuch. Człowiek, który jest bezwstydnym przykładem powrotu tzw. elit PRL-owskich, moskiewskich marionetek – mówi o wyborze Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Dodaje, że całe życie wita się hasłem „Precz z komuną” i „chyba jeszcze długo będzie ono aktualne”. Ostatnia jego wyprawa rozpoczęła się nietypowo – we włoskim Gargano, miejscu objawień św. Michała Archanioła. Zakupiłem relikwie, kamienie z groty i figurki Michała Archanioła. Chciałem je rozwieźć kapelanom wzdłuż frontu, żeby wesprzeć żołnierzy – tłumaczy. Jeździł przez Słowiańsk, Sumy, Charków i Dniepr. Widział ludzi „kłębki nerwów”, miasta obudowane siatkami antydronowymi i drogę, którą w jedną dobę zabezpieczono na nowo przed rosyjskimi atakami. Wołyń W rozmowie pojawia się także temat trudnej pamięci o 1943 roku – rzezi Wołyńskiej. Z różnymi reakcjami się spotykam, ale najczęściej spokojnymi. Wielu Ukraińców zna tylko swoją wersję historii, bez polskich źródeł – mówi o ludobójstwie popełnionym przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej. Przywołuje historię historyczki, która po studiach znała jedynie określenie „wojna polsko-ukraińska”. Pytam: patrzyliście w polskie źródła? Odpowiedź: nie było takich. To jest problem programów nauczania – wskazuje. Przypomina również o Ukraińcach ratujących Polaków. Są setki ustalonych nazwisk świętych ludzi, którzy ratowali Polaków i ginęli tak samo. A bohaterami robi się morderców. Coś jest nie tak – mówi.  

Krzysztof Jabłoński, były dziennikarz TVP Info, mówi w Radiu Wnet, że jego droga ostatnich lat prowadziła przez frontowe miasta, klasztory i rozmowy o najtrudniejszych rozdziałach historii polsko-ukraińskiej.

O bieżącej polityce wypowiada się w zdecydowany sposób.

Drugą osobą w państwie stał się stary komuch. Człowiek, który jest bezwstydnym przykładem powrotu tzw. elit PRL-owskich, moskiewskich marionetek

– mówi o wyborze Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Dodaje, że całe życie wita się hasłem „Precz z komuną” i „chyba jeszcze długo będzie ono aktualne”.

Ostatnia jego wyprawa rozpoczęła się nietypowo – we włoskim Gargano, miejscu objawień św. Michała Archanioła.

Zakupiłem relikwie, kamienie z groty i figurki Michała Archanioła. Chciałem je rozwieźć kapelanom wzdłuż frontu, żeby wesprzeć żołnierzy

– tłumaczy.

Jeździł przez Słowiańsk, Sumy, Charków i Dniepr. Widział ludzi „kłębki nerwów”, miasta obudowane siatkami antydronowymi i drogę, którą w jedną dobę zabezpieczono na nowo przed rosyjskimi atakami.

Wołyń

W rozmowie pojawia się także temat trudnej pamięci o 1943 roku – rzezi Wołyńskiej.

Z różnymi reakcjami się spotykam, ale najczęściej spokojnymi. Wielu Ukraińców zna tylko swoją wersję historii, bez polskich źródeł

– mówi o ludobójstwie popełnionym przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej.

Przywołuje historię historyczki, która po studiach znała jedynie określenie „wojna polsko-ukraińska”.

Pytam: patrzyliście w polskie źródła? Odpowiedź: nie było takich. To jest problem programów nauczania

– wskazuje.

Przypomina również o Ukraińcach ratujących Polaków.

Są setki ustalonych nazwisk świętych ludzi, którzy ratowali Polaków i ginęli tak samo. A bohaterami robi się morderców. Coś jest nie tak

– mówi.

 

Życie między ruinami. Relacja reportera Radia Wnet z Aleppo
2025-11-19 11:08:18

W poranku Radia Wnet reporter Mikołaj Murkociński połączył się ze słuchaczami ze Starego Miasta w Aleppo. Miasto żyje, ale ruiny wciąż wyznaczają jego krajobraz. Życie powróciło już na ulice tego miasta. Bardzo aktywne miasto, ale z drugiej strony te ruiny i zniszczenia powstałe w wyniku wojny – opisuje. Murkociński opowiada o wizycie u najbiedniejszych rodzin chrześcijańskich, zorganizowanej przy wsparciu Caritas Polska. To są rodziny, które nie uciekły z miasta, nie uciekły z Syrii, które po prostu nie miały możliwości, aby opuścić kraj. Mieszkają w bardzo trudnych warunkach, często liczne, bez źródeł utrzymania – relacjonuje. Zaznacza jednak, że są też pozytywne historie: dzięki polskiej pomocy rozwinęły się m.in. cukiernia i szwalnia, które dziś dobrze sobie radzą. https://wnet.fm/2025/11/18/w-sercu-zniszczonego-aleppo-murkocinski-rekonstrukcja-nawet-sie-nie-zaczela/ Reporter przypomina, że przed 2011 rokiem w Aleppo mieszkało ok. 400 tys. chrześcijan, obecnie zostało ich tylko około 25 tys. Aleppo dobrze obrazuje całą sytuację w Syrii. Rozmowa będzie dotyczyła tego, czy chrześcijanie będą tu jeszcze za 10 lat obecni – zapowiada audycję Droga do Damaszku. Opisując centrum miasta, porównuje zniszczenia do obrazów z Drezna po II wojnie światowej. Chodzi się po stertach ruin i ta odbudowa w ogóle nie postępuje. Jeżeli coś jest odbudowywane, to z inicjatywy prywatnej. Nie ma żadnego planu generalnego – podkreśla. Wskazuje na ciężkie sankcje ekonomiczne, które dotąd blokowały odbudowę, ale zauważa, że ich zniesienie może otworzyć drogę do szerszych prac. To absolutnie pole do popisu dla Polski, dla polskich ekspertów. Mamy ogromne doświadczenie w odbudowywaniu miast – dodaje.

W poranku Radia Wnet reporter Mikołaj Murkociński połączył się ze słuchaczami ze Starego Miasta w Aleppo. Miasto żyje, ale ruiny wciąż wyznaczają jego krajobraz.

Życie powróciło już na ulice tego miasta. Bardzo aktywne miasto, ale z drugiej strony te ruiny i zniszczenia powstałe w wyniku wojny

– opisuje.

Murkociński opowiada o wizycie u najbiedniejszych rodzin chrześcijańskich, zorganizowanej przy wsparciu Caritas Polska.

To są rodziny, które nie uciekły z miasta, nie uciekły z Syrii, które po prostu nie miały możliwości, aby opuścić kraj. Mieszkają w bardzo trudnych warunkach, często liczne, bez źródeł utrzymania

– relacjonuje. Zaznacza jednak, że są też pozytywne historie: dzięki polskiej pomocy rozwinęły się m.in. cukiernia i szwalnia, które dziś dobrze sobie radzą.

https://wnet.fm/2025/11/18/w-sercu-zniszczonego-aleppo-murkocinski-rekonstrukcja-nawet-sie-nie-zaczela/

Reporter przypomina, że przed 2011 rokiem w Aleppo mieszkało ok. 400 tys. chrześcijan, obecnie zostało ich tylko około 25 tys.

Aleppo dobrze obrazuje całą sytuację w Syrii. Rozmowa będzie dotyczyła tego, czy chrześcijanie będą tu jeszcze za 10 lat obecni

– zapowiada audycję Droga do Damaszku.

Opisując centrum miasta, porównuje zniszczenia do obrazów z Drezna po II wojnie światowej.

Chodzi się po stertach ruin i ta odbudowa w ogóle nie postępuje. Jeżeli coś jest odbudowywane, to z inicjatywy prywatnej. Nie ma żadnego planu generalnego

– podkreśla. Wskazuje na ciężkie sankcje ekonomiczne, które dotąd blokowały odbudowę, ale zauważa, że ich zniesienie może otworzyć drogę do szerszych prac.

To absolutnie pole do popisu dla Polski, dla polskich ekspertów. Mamy ogromne doświadczenie w odbudowywaniu miast

– dodaje.

Aukcja pamiątek z obozów. Hanna Radziejowska o wstrząsającej skali odkrycia
2025-11-19 09:56:33

Aukcja w niemieckim domu aukcyjnym wstrząsnęła opinią publiczną zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Wśród wystawionych na sprzedaż przedmiotów znalazły się listy, dokumenty i pamiątki z obozów koncentracyjnych – w wielu przypadkach ostatnie ślady po ludziach zamordowanych przez Niemców. Jak podkreśla Hanna Radziejowska z berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, skala tej kolekcji i sposób jej zaprezentowania obnażyły problem, którego w Polsce wciąż nie wypowiedziano do końca. Radziejowska przyznaje, że wiadomości o aukcjach takich materiałów w Niemczech niestety nie są zaskoczeniem. Czasami krążą takie materiały, listy z gett, listy z obozów koncentracyjnych, różne dokumenty, których Trzecia Rzesza i cały ten niemiecki system terroru wyprodukował – mówi. Tym razem jednak, jak podkreśla, uderzyła nie pojedyncza pamiątka, lecz rozmiar i precyzja całej kolekcji. Ta kolekcja ewidentnie była zbierana przez wiele lat. Było to podzielone starannie na różne obozy: Pawiak, Dachau, Auschwitz, Majdanek. To była gigantyczna kolekcja – relacjonuje. Wielu badaczy, z którymi rozmawiała, miało poczucie, że czegoś takiego nie widzieli nigdy w życiu. Najbardziej bolesny okazał się jednak fakt, że – wbrew pierwszym medialnym narracjom – znaczna część tych pamiątek dotyczyła nie osób żydowskich, lecz polskich więźniów politycznych. Zdecydowana większość tych materiałów, na pewno więcej niż połowa, to są polscy więźniowie polityczni – podkreśla Radziejowska. Wiele z tych listów prawdopodobnie nigdy nie trafiło do rodzin. Dla części więźniów mogły być jedynym śladem ich ostatnich dni. Tymczasem cena wywoławcza wielu dokumentów wynosiła zaledwie 500 euro. Dylemat etyczny i wątpliwa narracja domu aukcyjnego Dom aukcyjny argumentował, że część materiałów pochodzi od potomków ofiar, a całość miała rzekomo stanowić „projekt badawczy kolekcjonera”. Radziejowska jest sceptyczna wobec takich tłumaczeń. Oni tak napisali, bo potrzebowali się usprawiedliwić. Mówili głównie, że nie chcieli zranić uczuć. Czy tak jest naprawdę? – pyta. Jej zdaniem struktura i sposób zebrania dokumentów sugerują raczej długotrwałe pozyskiwanie obozowych materiałów na rynku kolekcjonerskim. Zwraca uwagę, że w Niemczech właśnie odchodzi pokolenie odpowiedzialne za tworzenie systemu terroru, a w prywatnych domach odnajdują się masowo dokumenty, które nigdy nie powinny trafić do obrotu. Reakcja Polski i dalsze kroki Po nagłośnieniu sprawy przez Międzynarodowy Komitet Auschwitz oraz polskie media, a następnie interwencji polityków, aukcja została wstrzymana. Trwają rozmowy o tym, jak trwale uniemożliwić podobny handel. W grę wchodzi nawet mechanizm prawny nakazujący automatyczne przekazywanie takich przedmiotów do Polski lub instytucji pamięci. Jednocześnie Instytut Pileckiego, mając już kopie części kolekcji, rozpoczął rekonstrukcję losów osób stojących za konkretnymi dokumentami. Odtwarzamy historię, szukamy informacji, co za każdym dokumentem, jaka historia się kryje – zapowiada Radziejowska. Wśród materiałów odnaleziono m.in. listy więźniarek Ravensbrück, członków pierwszego transportu do Auschwitz, dokumenty ofiar Majdanka czy ślady powiązane z działalnością grupy Ładosia.

Aukcja w niemieckim domu aukcyjnym wstrząsnęła opinią publiczną zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Wśród wystawionych na sprzedaż przedmiotów znalazły się listy, dokumenty i pamiątki z obozów koncentracyjnych – w wielu przypadkach ostatnie ślady po ludziach zamordowanych przez Niemców.

Jak podkreśla Hanna Radziejowska z berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, skala tej kolekcji i sposób jej zaprezentowania obnażyły problem, którego w Polsce wciąż nie wypowiedziano do końca. Radziejowska przyznaje, że wiadomości o aukcjach takich materiałów w Niemczech niestety nie są zaskoczeniem.

Czasami krążą takie materiały, listy z gett, listy z obozów koncentracyjnych, różne dokumenty, których Trzecia Rzesza i cały ten niemiecki system terroru wyprodukował

– mówi. Tym razem jednak, jak podkreśla, uderzyła nie pojedyncza pamiątka, lecz rozmiar i precyzja całej kolekcji.

Ta kolekcja ewidentnie była zbierana przez wiele lat. Było to podzielone starannie na różne obozy: Pawiak, Dachau, Auschwitz, Majdanek. To była gigantyczna kolekcja

– relacjonuje.

Wielu badaczy, z którymi rozmawiała, miało poczucie, że czegoś takiego nie widzieli nigdy w życiu. Najbardziej bolesny okazał się jednak fakt, że – wbrew pierwszym medialnym narracjom – znaczna część tych pamiątek dotyczyła nie osób żydowskich, lecz polskich więźniów politycznych.

Zdecydowana większość tych materiałów, na pewno więcej niż połowa, to są polscy więźniowie polityczni

– podkreśla Radziejowska.

Wiele z tych listów prawdopodobnie nigdy nie trafiło do rodzin. Dla części więźniów mogły być jedynym śladem ich ostatnich dni. Tymczasem cena wywoławcza wielu dokumentów wynosiła zaledwie 500 euro.

Dylemat etyczny i wątpliwa narracja domu aukcyjnego

Dom aukcyjny argumentował, że część materiałów pochodzi od potomków ofiar, a całość miała rzekomo stanowić „projekt badawczy kolekcjonera”. Radziejowska jest sceptyczna wobec takich tłumaczeń.

Oni tak napisali, bo potrzebowali się usprawiedliwić. Mówili głównie, że nie chcieli zranić uczuć. Czy tak jest naprawdę?

– pyta.

Jej zdaniem struktura i sposób zebrania dokumentów sugerują raczej długotrwałe pozyskiwanie obozowych materiałów na rynku kolekcjonerskim. Zwraca uwagę, że w Niemczech właśnie odchodzi pokolenie odpowiedzialne za tworzenie systemu terroru, a w prywatnych domach odnajdują się masowo dokumenty, które nigdy nie powinny trafić do obrotu.

Reakcja Polski i dalsze kroki

Po nagłośnieniu sprawy przez Międzynarodowy Komitet Auschwitz oraz polskie media, a następnie interwencji polityków, aukcja została wstrzymana. Trwają rozmowy o tym, jak trwale uniemożliwić podobny handel. W grę wchodzi nawet mechanizm prawny nakazujący automatyczne przekazywanie takich przedmiotów do Polski lub instytucji pamięci.

Jednocześnie Instytut Pileckiego, mając już kopie części kolekcji, rozpoczął rekonstrukcję losów osób stojących za konkretnymi dokumentami.

Odtwarzamy historię, szukamy informacji, co za każdym dokumentem, jaka historia się kryje

– zapowiada Radziejowska. Wśród materiałów odnaleziono m.in. listy więźniarek Ravensbrück, członków pierwszego transportu do Auschwitz, dokumenty ofiar Majdanka czy ślady powiązane z działalnością grupy Ładosia.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie