Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Przyspieszone wybory? Poseł Sachajko: Tusk planuje ogłosić samorozwiązanie parlamentu
2025-12-16 17:00:55

W Popołudniu Radia Wnet Jarosław Sachajko, poseł koła Wolni Republikanie, nakreślił scenariusz, który  – jego zdaniem – coraz wyraźniej rysuje się w działaniach premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyspieszone wybory parlamentarne, możliwe już na wiosnę. W rozmowie z Jaśminą Nowak polityk przekonywał, że obecna sytuacja polityczna i gospodarcza sprzyja właśnie takiemu ruchowi. Sachajko ocenił, że premier konsekwentnie „dopina swego”, marginalizując dotychczasowych koalicjantów, zwłaszcza PSL i Polskę 2050. Zwracał uwagę na tempo prac parlamentarnych i forsowanie ustaw, które przez lata nie miały szans przejść przez Sejm, a także na narastający konflikt wokół prezydenckich wet. W jego ocenie rząd „podgrzewa atmosferę”, ignorując alternatywne, prezydenckie propozycje legislacyjne. Wszystko na to wskazuje, że pan premier planuje na wiosnę ogłosić samorozwiązanie parlamentu. Po takim ogłoszeniu większość parlamentarna nie będzie miała wyjścia, będzie musiała się z tym zgodzić – mówił poseł Wolnych Republikanów. Kluczowym argumentem, który – zdaniem Sachajki – tłumaczy pośpiech rządu, jest stan finansów publicznych. Poseł wskazywał na gwałtowny wzrost zadłużenia oraz rosnące koszty jego obsługi, które już w przyszłym roku mają sięgnąć około 100 miliardów złotych. W ciągu dwóch lat o 10 punktów procentowych zwiększono zadłużenie Polski. W przyszłym roku wydamy około 100 miliardów złotych na samo obsłużenie długu. A jednocześnie sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna – podkreślał. Sachajko zwracał też uwagę na budżetowe realia 2026 roku: symboliczne podwyżki dla nauczycieli i wzrost płacy minimalnej na poziomie inflacji, co – jak mówił – realnie oznacza stagnację dochodów i uderzenie „ludzi po kieszeniach”. Jego zdaniem rząd może chcieć zdyskontować politycznie moment, zanim te skutki staną się powszechnie odczuwalne. W rozmowie pojawił się także wątek zachowań wyborczych Polaków i roli mediów. Poseł krytycznie oceniał poziom debaty publicznej oraz dominację przekazu sprzyjającego obecnej władzy. W Polsce duża część społeczeństwa chodzi do wyborów parlamentarnych jak do wyborów Miss Polonia. Ktoś mi się podobał, ktoś ładnie wyglądał, ktoś dobrze mówi – stwierdził, dodając, że decyzje wyborcze rzadko są wiązane z bezpieczeństwem, zdrowiem czy przyszłością dzieci. Sachajko mówił również o ogromnej przewadze finansowej i medialnej środowisk wspierających rząd, wskazując m.in. na środki z funduszy zagranicznych i instytucji europejskich. Choć zauważał rosnącą rolę internetu i mediów alternatywnych, podkreślał, że „zalew informacji” działa także na niekorzyść racjonalnej debaty. Istotnym elementem jego diagnozy była kondycja opozycji, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości oraz szeroko rozumianej prawicy. Sachajko nie krył pesymizmu. Po drugiej stronie, przepraszam za brzydkie słowo, rzeźnia. Cała prawica kopie się po kostkach, a nawet znacznie wyżej – oceniał. W jego przekonaniu obecne podziały i wewnętrzne konflikty sprawiają, że prawica nie ma realnych szans na zwycięstwo w ewentualnych przyspieszonych wyborach, a Donald Tusk – odpowiednio rozgrywając scenę polityczną – może je wygrać bez konieczności budowania nowych, trudnych koalicji.  

W Popołudniu Radia Wnet Jarosław Sachajko, poseł koła Wolni Republikanie, nakreślił scenariusz, który  – jego zdaniem – coraz wyraźniej rysuje się w działaniach premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyspieszone wybory parlamentarne, możliwe już na wiosnę. W rozmowie z Jaśminą Nowak polityk przekonywał, że obecna sytuacja polityczna i gospodarcza sprzyja właśnie takiemu ruchowi.

Sachajko ocenił, że premier konsekwentnie „dopina swego”, marginalizując dotychczasowych koalicjantów, zwłaszcza PSL i Polskę 2050. Zwracał uwagę na tempo prac parlamentarnych i forsowanie ustaw, które przez lata nie miały szans przejść przez Sejm, a także na narastający konflikt wokół prezydenckich wet. W jego ocenie rząd „podgrzewa atmosferę”, ignorując alternatywne, prezydenckie propozycje legislacyjne.

Wszystko na to wskazuje, że pan premier planuje na wiosnę ogłosić samorozwiązanie parlamentu. Po takim ogłoszeniu większość parlamentarna nie będzie miała wyjścia, będzie musiała się z tym zgodzić

– mówił poseł Wolnych Republikanów.

Kluczowym argumentem, który – zdaniem Sachajki – tłumaczy pośpiech rządu, jest stan finansów publicznych. Poseł wskazywał na gwałtowny wzrost zadłużenia oraz rosnące koszty jego obsługi, które już w przyszłym roku mają sięgnąć około 100 miliardów złotych.

W ciągu dwóch lat o 10 punktów procentowych zwiększono zadłużenie Polski. W przyszłym roku wydamy około 100 miliardów złotych na samo obsłużenie długu. A jednocześnie sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna

– podkreślał.

Sachajko zwracał też uwagę na budżetowe realia 2026 roku: symboliczne podwyżki dla nauczycieli i wzrost płacy minimalnej na poziomie inflacji, co – jak mówił – realnie oznacza stagnację dochodów i uderzenie „ludzi po kieszeniach”. Jego zdaniem rząd może chcieć zdyskontować politycznie moment, zanim te skutki staną się powszechnie odczuwalne.

W rozmowie pojawił się także wątek zachowań wyborczych Polaków i roli mediów. Poseł krytycznie oceniał poziom debaty publicznej oraz dominację przekazu sprzyjającego obecnej władzy.

W Polsce duża część społeczeństwa chodzi do wyborów parlamentarnych jak do wyborów Miss Polonia. Ktoś mi się podobał, ktoś ładnie wyglądał, ktoś dobrze mówi

– stwierdził, dodając, że decyzje wyborcze rzadko są wiązane z bezpieczeństwem, zdrowiem czy przyszłością dzieci.

Sachajko mówił również o ogromnej przewadze finansowej i medialnej środowisk wspierających rząd, wskazując m.in. na środki z funduszy zagranicznych i instytucji europejskich. Choć zauważał rosnącą rolę internetu i mediów alternatywnych, podkreślał, że „zalew informacji” działa także na niekorzyść racjonalnej debaty.

Istotnym elementem jego diagnozy była kondycja opozycji, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości oraz szeroko rozumianej prawicy. Sachajko nie krył pesymizmu.

Po drugiej stronie, przepraszam za brzydkie słowo, rzeźnia. Cała prawica kopie się po kostkach, a nawet znacznie wyżej

– oceniał.

W jego przekonaniu obecne podziały i wewnętrzne konflikty sprawiają, że prawica nie ma realnych szans na zwycięstwo w ewentualnych przyspieszonych wyborach, a Donald Tusk – odpowiednio rozgrywając scenę polityczną – może je wygrać bez konieczności budowania nowych, trudnych koalicji.

 

Historia we fraszkach oraz Kossowskiego ciąg dalszy — Cała naprzód 16.12.2025 r.
2025-12-16 15:26:10

Poeta, bard i redaktor radiowy Lech Makowiecki opowiada o swojej najnowszej książce dla dzieci Historia we fraszkach. Od Mieszka do Staszka . W publikacji przedstawione są biografie królów książąt polskich napisane wierszem. Jak mówi nasz gość, ideą wydawnictwa było edukowanie młodszych pokoleń o historii Polski, w przystępny i żartobliwy sposób.  W trakcie audycji zdzwaniamy się też z Jakubem Pilarkiem , który komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską.  Piotr Kopszak i Marta Ławacz mówią o wystawie Adam Kossowski. Sztuka i obietnica w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej oraz zapraszają na dzisiejsze spotkanie z Mateuszem Matyszkowiczem z serii “Krajobrazy pamięci”. Start o 17:30

Poeta, bard i redaktor radiowy Lech Makowiecki opowiada o swojej najnowszej książce dla dzieci Historia we fraszkach. Od Mieszka do Staszka. W publikacji przedstawione są biografie królów książąt polskich napisane wierszem. Jak mówi nasz gość, ideą wydawnictwa było edukowanie młodszych pokoleń o historii Polski, w przystępny i żartobliwy sposób. 

W trakcie audycji zdzwaniamy się też z Jakubem Pilarkiem, który komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską. 

Piotr Kopszak i Marta Ławacz mówią o wystawie Adam Kossowski. Sztuka i obietnica w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej oraz zapraszają na dzisiejsze spotkanie z Mateuszem Matyszkowiczem z serii “Krajobrazy pamięci”. Start o 17:30

Jakub Pilarek: Nie mam żadnych wątpliowości, że zażalenie nie zostanie uznane, ale nadaje ono wyższą rangę całej sprawie
2025-12-16 15:19:26

Jakub Pilarek, gospodarz audycji Prawodajnia w Radiu Wnet, komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku, wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską.     

Jakub Pilarek, gospodarz audycji Prawodajnia w Radiu Wnet, komentuje najnowsze ustalenia dot. umorzenia śledztwa ws. aborcji na 9-miesięcznym Felku, wykonanej przez lekarkę Gizelę Jagielską. 

 

 

Porozmawiajmy o Sporcie: Legia Warszawa coraz głębszym kryzysie, Marek Kamiński i jego wyprawy
2025-12-16 14:17:09

W audycji również omówienie występów polskich piłkarzy w ligach zagranicznych oraz omówienie świetnej postawy Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji Europy i sagi z odejściem Marka Papszuna. 

W audycji również omówienie występów polskich piłkarzy w ligach zagranicznych oraz omówienie świetnej postawy Rakowa Częstochowa w Lidze Konferencji Europy i sagi z odejściem Marka Papszuna. 

Prywatny folwark polityków w szkole w Garbatce-Letnisku
2025-12-16 12:51:58

Posłanka PiS Agnieszka Górska przybyła do Garbatki w ramach interwencji poselskiej.   Konflikt w zarządzie województwa zatacza coraz szersze kręgi i padło teraz na tę wspaniałą szkołę   Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk chwali rodziców z Garbatki za to, że zdecydowali się na odważną obronę szkoły przed "politykierstwem, butą i arogancją władz". Jak relacjonuje, obecna dyrektor placówki bardzo negatywnie zareagowała na kontrolę. 

Posłanka PiS Agnieszka Górska przybyła do Garbatki w ramach interwencji poselskiej. 

 Konflikt w zarządzie województwa zatacza coraz szersze kręgi i padło teraz na tę wspaniałą szkołę 

 Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk chwali rodziców z Garbatki za to, że zdecydowali się na odważną obronę szkoły przed "politykierstwem, butą i arogancją władz". Jak relacjonuje, obecna dyrektor placówki bardzo negatywnie zareagowała na kontrolę. 

„Granica została przekroczona. To obrzydliwa nagonka na prezydenta i prof. Cenckiewicza”
2025-12-16 12:40:32

Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Błażej Poboży, mówi w Radiu Wnet o „obrzydliwej nagonce” na prof. Sławomira Cenckiewicza i ostrzega przed wykorzystaniem służb do walki politycznej. Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, dr Błażej Poboży, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostro skomentował publikację „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego o leczeniu szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Mówił o możliwym wycieku danych wrażliwych, roli służb i rzeczniku ministra koordynatora, a także o decyzji prezydenta w sprawie Chanuki.

Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, Błażej Poboży, mówi w Radiu Wnet o „obrzydliwej nagonce” na prof. Sławomira Cenckiewicza i ostrzega przed wykorzystaniem służb do walki politycznej.


Doradca prezydenta Karola Nawrockiego, dr Błażej Poboży, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostro skomentował publikację „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego o leczeniu szefa BBN Sławomira Cenckiewicza. Mówił o możliwym wycieku danych wrażliwych, roli służb i rzeczniku ministra koordynatora, a także o decyzji prezydenta w sprawie Chanuki.

Niemcy budują zbrojeniowy hub z Ukrainą. A polski rząd? „Wiesza plakaty”
2025-12-16 12:07:04

– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie. „Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń” Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney. Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem. ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu. To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne. dodaje analityk. Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje. „Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy” Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką. Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia. mówi. Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie: Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze. zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia. Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stole Przechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony. Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów. wyjaśnia. Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście: Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych. ocenia Budzisz. Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromna Kluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie. Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy. mówi. Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty: Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi. podkreśla. Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa: Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym. stwierdza. Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźnia Budzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych. Niemcy – a konkretnie Bawaria – chcą zbudować wielki hub nowych technologii wojskowych. To nie przypadek, że firma Helsing, jeden z najwyżej wycenianych europejskich „jednorożców” w branży obronnej i AI, ma siedzibę w Monachium. Berlin chce zasysać ukraińskie know-how i łączyć je z własnym kapitałem i przemysłem. tłumaczy. Ukraina – po latach wojny – ma być zdolna eksportować nowoczesne uzbrojenie za nawet kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Niemcy chcą być głównym partnerem i pośrednikiem, także przy wykorzystaniu unijnych funduszy. Na tym tle Polska wypada słabo: My to wszystko widzimy, ale działamy zbyt wolno. Potrzebna jest deregulacja polskiego sektora zbrojeniowego i realne otwarcie go na prywatny kapitał. Zamiast tego mamy państwową Polską Grupę Zbrojeniową jako biurokratycznego molocha, a prywatne firmy rozbraja się przepisami, kontrolami i ingerencją służb. podkreśla Budzisz. Przywołuje też rozmowy z ukraińskimi przedsiębiorcami, którzy przenieśli część produkcji zbrojeniowej do Polski: Mówili, że mieli doświadczenia z nadmierną ingerencją służb na Ukrainie, ale to, czego doświadczają w Polsce, przebija standardy ukraińskie. To pokazuje, jak głębokim problemem jest u nas państwo w państwie, jakim stał się aparat służb specjalnych. zaznacza. „Bez wyjęcia bezpieczeństwa z wojny plemion będziemy przegrywać” Na koniec Budzisz wskazuje na problem podstawowy: bezwładność państwa połączoną z ostrą wojną plemienną w polityce. W Polsce mamy do czynienia z bezwładnością biurokratyczną i obawą przed decyzjami – każda niesie ryzyko i natychmiast staje się paliwem w wojnie między partiami. To odruchowo skłania rządzących do niepodejmowania trudnych decyzji. ocenia. Jego zdaniem bezpieczeństwo powinno zostać wyłączone z codziennej partyjnej bijatyki:

– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie.


W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie.

„Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń”

Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney.

Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem.

ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu.

To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne.

dodaje analityk.

Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje.

„Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy”

Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką.

Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia.

mówi.

Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie:

Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze.

zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia.

Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stole

Przechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony.

Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów.

wyjaśnia.

Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście:

Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych.

ocenia Budzisz.

Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromna

Kluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie.

Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy.

mówi.

Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty:

Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi.

podkreśla.

Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa:

Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym.

stwierdza.

Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźnia

Budzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych.

Niemcy – a konkretnie Bawaria – chcą zbudować wielki hub nowych technologii wojskowych. To nie przypadek, że firma Helsing, jeden z najwyżej wycenianych europejskich „jednorożców” w branży obronnej i AI, ma siedzibę w Monachium. Berlin chce zasysać ukraińskie know-how i łączyć je z własnym kapitałem i przemysłem.

tłumaczy.

Ukraina – po latach wojny – ma być zdolna eksportować nowoczesne uzbrojenie za nawet kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Niemcy chcą być głównym partnerem i pośrednikiem, także przy wykorzystaniu unijnych funduszy.

Na tym tle Polska wypada słabo:

My to wszystko widzimy, ale działamy zbyt wolno. Potrzebna jest deregulacja polskiego sektora zbrojeniowego i realne otwarcie go na prywatny kapitał. Zamiast tego mamy państwową Polską Grupę Zbrojeniową jako biurokratycznego molocha, a prywatne firmy rozbraja się przepisami, kontrolami i ingerencją służb.

podkreśla Budzisz.

Przywołuje też rozmowy z ukraińskimi przedsiębiorcami, którzy przenieśli część produkcji zbrojeniowej do Polski:

Mówili, że mieli doświadczenia z nadmierną ingerencją służb na Ukrainie, ale to, czego doświadczają w Polsce, przebija standardy ukraińskie. To pokazuje, jak głębokim problemem jest u nas państwo w państwie, jakim stał się aparat służb specjalnych.

zaznacza.

„Bez wyjęcia bezpieczeństwa z wojny plemion będziemy przegrywać”

Na koniec Budzisz wskazuje na problem podstawowy: bezwładność państwa połączoną z ostrą wojną plemienną w polityce.

W Polsce mamy do czynienia z bezwładnością biurokratyczną i obawą przed decyzjami – każda niesie ryzyko i natychmiast staje się paliwem w wojnie między partiami. To odruchowo skłania rządzących do niepodejmowania trudnych decyzji.

ocenia.

Jego zdaniem bezpieczeństwo powinno zostać wyłączone z codziennej partyjnej bijatyki:

Wspomnienie Wierzbickiego. Chciał opublikować „listę Macierewicza”. Zablokowali to już w drukarni „jacyś panowie”
2025-12-16 11:10:20

W rozmowie na antenie Radia Wnet Teresa Bochwic wspomina Piotra Wierzbickiego: od „Traktatu o gnidach” i KOR-u po „Nowy Świat” i spór o listę agentów. Znałam Piotra od czasów korowskich. To był człowiek uparty, żarliwy i bardzo „po polsku” niepodległościowy – wspomina.

W rozmowie na antenie Radia Wnet Teresa Bochwic wspomina Piotra Wierzbickiego: od „Traktatu o gnidach” i KOR-u po „Nowy Świat” i spór o listę agentów.


Znałam Piotra od czasów korowskich. To był człowiek uparty, żarliwy i bardzo „po polsku” niepodległościowy

– wspomina.

Rodzina wycięta z podstawy programowej? Jonak: to nie jest przypadek
2025-12-16 10:11:11

– To są Himalaje hipokryzji – mówi w Radiu Wnet mecenas Jacek Jonak o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zamiast wychowania do życia w rodzinie. O nowej podstawie programowej i stanie polskiej szkoły w Radiu Wnet mówił mec. Jacek Jonak – od lat zaangażowany w edukację. Ostrzega, że kierunek zmian jest niebezpieczny dla wychowania młodego pokolenia i dla państwa. Jonak zwraca uwagę, że dokument jest mieszaniną dobrej woli, niekompetencji i złej intencji: To jest pomieszanie dobrej woli i głębokiej niekompetencji z jednoczesną złą wolą – ocenia. Chwali część zapisów (kompetencje matematyczne, językowe, „sprawczość”, katalog wartości), ale podkreśla fundamentalne braki . W ogóle nie pojawia się słowo godność człowieka – a to fundament naszej cywilizacji – mówi. Drugim, jego zdaniem, dramatycznym zaniedbaniem jest wyrzucenie z centrum wychowania rodziny i odpowiedzialności za drugiego człowieka : Nie ma mówienia o odpowiedzialności za współmałżonka, dziecko, rodzica. Jest planeta, wspólnota, demokracja – ale nie codzienna troska o bliskich – podkreśla. Szczególnie ostro krytykuje zastąpienie „wychowania do życia w rodzinie” obowiązkową edukacją zdrowotną : Ponad połowa rodziców się sprzeciwiła, a mimo to ten przedmiot wchodzi. Gdyby to były wybory, każdy prezydent miasta już dawno poszedłby z torbami. To są Himalaje hipokryzji – mówi Jonak. Prawnik apeluje, by projekt odesłać do dalszych prac: – Wciąż jest czas, żeby cofnąć się o rok, poprawić błędy i spróbować wyrzucić z dokumentu tę złą wolę.


– To są Himalaje hipokryzji – mówi w Radiu Wnet mecenas Jacek Jonak o obowiązkowej edukacji zdrowotnej zamiast wychowania do życia w rodzinie.

O nowej podstawie programowej i stanie polskiej szkoły w Radiu Wnet mówił mec. Jacek Jonak – od lat zaangażowany w edukację. Ostrzega, że kierunek zmian jest niebezpieczny dla wychowania młodego pokolenia i dla państwa.


Jonak zwraca uwagę, że dokument jest mieszaniną dobrej woli, niekompetencji i złej intencji:

To jest pomieszanie dobrej woli i głębokiej niekompetencji z jednoczesną złą wolą

– ocenia.

Chwali część zapisów (kompetencje matematyczne, językowe, „sprawczość”, katalog wartości), ale podkreśla fundamentalne braki.

W ogóle nie pojawia się słowo godność człowieka – a to fundament naszej cywilizacji

– mówi.

Drugim, jego zdaniem, dramatycznym zaniedbaniem jest wyrzucenie z centrum wychowania rodziny i odpowiedzialności za drugiego człowieka:

Nie ma mówienia o odpowiedzialności za współmałżonka, dziecko, rodzica. Jest planeta, wspólnota, demokracja – ale nie codzienna troska o bliskich

– podkreśla.

Szczególnie ostro krytykuje zastąpienie „wychowania do życia w rodzinie” obowiązkową edukacją zdrowotną:

Ponad połowa rodziców się sprzeciwiła, a mimo to ten przedmiot wchodzi. Gdyby to były wybory, każdy prezydent miasta już dawno poszedłby z torbami. To są Himalaje hipokryzji

– mówi Jonak.

Prawnik apeluje, by projekt odesłać do dalszych prac:

– Wciąż jest czas, żeby cofnąć się o rok, poprawić błędy i spróbować wyrzucić z dokumentu tę złą wolę.

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie