Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Czy Rosja szykuje kolejny ruch? Gen. Samol nie ma wątpliwości
2025-12-22 11:04:10

  Gen. Bogusław Samol został zapytany o doniesienia, że część ocen wywiadowczych USA i sojuszników wskazuje na niezmienność celów Władimira Putina: podporządkowanie Ukrainy i rozszerzanie wpływów na obszar dawnego bloku sowieckiego, w tym państwa NATO. Generał twierdzi, że nawet jeśli Rosja używa gróźb jako narzędzia presji, nie wolno ich ignorować, tylko trzeba je weryfikować twardymi danymi. Nie wolno lekceważyć wystąpień, czy w ogóle takich zapowiedzi rosyjskich. Trzeba brać to pod uwagę – podkreślał. Jednocześnie zauważał, że w przestrzeni publicznej funkcjonują sprzeczne przekazy: z jednej strony narracje uspokajające, z drugiej ostrzeżenia o potencjalnej agresji. Mam takie wrażenie, że opinia publiczna nie ma jednoznacznej takiej odpowiedzi – mówił, wskazując na rozjazd między komunikatami, ocenami i przeciekami. Generał przypomniał, że rosyjskie oczekiwania wobec Zachodu były formułowane publicznie jeszcze przed pełnoskalową inwazją. Ławrow przed rozpoczęciem działań wojennych ogłosił publicznie, że Rosja oczekuje, że Sojusz Północnoatlantycki wycofa się do granic sprzed 1997 roku – mówił. W jego ocenie sama treść tych żądań jest jednym z elementów, które należy traktować jako ramę strategicznego myślenia Rosji, niezależnie od tego, czy Moskwa ma dziś zdolność do realizacji całego maksimum. https://wnet.fm/2025/12/22/michal-dworczyk-o-ekshumacjach-na-wolyniu-do-przelomu-jeszcze-daleko/ Samol podkreślał, że „przecieki” i medialne interpretacje nie zastąpią pracy służb. Nasze wywiady powinny być bardzo skoncentrowane na tym, aby dokładnie śledzić, oceniać, no i zdobywać dokumenty, w jakim zakresie Rosjanie są przygotowani, czy faktycznie blefują, czy to jest prawda – zaznaczył. I dopiero na tej podstawie można ważyć scenariusze. Zwracał przy tym uwagę, że Rosja prowadzi wojnę ogromnym wysiłkiem, ale jednocześnie odtwarza potencjał. Trzeba się z tym liczyć, że Rosjanie jednak odtwarzają swój potencjał militarny i na tym nie poprzestaną – oceniał. Generał sygnalizował, że zagrożenie należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach bieżącego frontu, ale też rosyjskich ambicji „porządku po zimnej wojnie”. W tym kontekście padła jego uwaga o postrzeganiu regionu. Trzeba się zastanawiać nad tym, co Rosjanie mówią, jak traktują Polskę jako tą strefę buforową, ale też i kraje bałtyckie – mówił. Wskazywał także na inne punkty rosyjskiego zainteresowania. Jak stwierdził, „dla nich ważnym punktem zainteresowania jest Mołdawia”. Samol podsumowuje, że nawet jeśli część narracji uspokaja, a część alarmuje, państwo musi działać tak, jakby ryzyko było realne, dopóki nie zostanie jednoznacznie wykluczone. https://wnet.fm/2025/12/22/wildstein-mercosur-to-zagrozenie-dla-europy-rolnicy-zaplaca-za-interesy-berlina/ /fa

 

Gen. Bogusław Samol został zapytany o doniesienia, że część ocen wywiadowczych USA i sojuszników wskazuje na niezmienność celów Władimira Putina: podporządkowanie Ukrainy i rozszerzanie wpływów na obszar dawnego bloku sowieckiego, w tym państwa NATO. Generał twierdzi, że nawet jeśli Rosja używa gróźb jako narzędzia presji, nie wolno ich ignorować, tylko trzeba je weryfikować twardymi danymi.

Nie wolno lekceważyć wystąpień, czy w ogóle takich zapowiedzi rosyjskich. Trzeba brać to pod uwagę

– podkreślał.

Jednocześnie zauważał, że w przestrzeni publicznej funkcjonują sprzeczne przekazy: z jednej strony narracje uspokajające, z drugiej ostrzeżenia o potencjalnej agresji.

Mam takie wrażenie, że opinia publiczna nie ma jednoznacznej takiej odpowiedzi

– mówił, wskazując na rozjazd między komunikatami, ocenami i przeciekami.

Generał przypomniał, że rosyjskie oczekiwania wobec Zachodu były formułowane publicznie jeszcze przed pełnoskalową inwazją.

Ławrow przed rozpoczęciem działań wojennych ogłosił publicznie, że Rosja oczekuje, że Sojusz Północnoatlantycki wycofa się do granic sprzed 1997 roku

– mówił.

W jego ocenie sama treść tych żądań jest jednym z elementów, które należy traktować jako ramę strategicznego myślenia Rosji, niezależnie od tego, czy Moskwa ma dziś zdolność do realizacji całego maksimum.

https://wnet.fm/2025/12/22/michal-dworczyk-o-ekshumacjach-na-wolyniu-do-przelomu-jeszcze-daleko/

Samol podkreślał, że „przecieki” i medialne interpretacje nie zastąpią pracy służb.

Nasze wywiady powinny być bardzo skoncentrowane na tym, aby dokładnie śledzić, oceniać, no i zdobywać dokumenty, w jakim zakresie Rosjanie są przygotowani, czy faktycznie blefują, czy to jest prawda

– zaznaczył.

I dopiero na tej podstawie można ważyć scenariusze. Zwracał przy tym uwagę, że Rosja prowadzi wojnę ogromnym wysiłkiem, ale jednocześnie odtwarza potencjał.

Trzeba się z tym liczyć, że Rosjanie jednak odtwarzają swój potencjał militarny i na tym nie poprzestaną

– oceniał.

Generał sygnalizował, że zagrożenie należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach bieżącego frontu, ale też rosyjskich ambicji „porządku po zimnej wojnie”. W tym kontekście padła jego uwaga o postrzeganiu regionu.

Trzeba się zastanawiać nad tym, co Rosjanie mówią, jak traktują Polskę jako tą strefę buforową, ale też i kraje bałtyckie

– mówił.

Wskazywał także na inne punkty rosyjskiego zainteresowania. Jak stwierdził, „dla nich ważnym punktem zainteresowania jest Mołdawia”.

Samol podsumowuje, że nawet jeśli część narracji uspokaja, a część alarmuje, państwo musi działać tak, jakby ryzyko było realne, dopóki nie zostanie jednoznacznie wykluczone.

https://wnet.fm/2025/12/22/wildstein-mercosur-to-zagrozenie-dla-europy-rolnicy-zaplaca-za-interesy-berlina/

/fa

Odkrywamy Witolda Urbanowicza! – Żebyś wiedział 22.12.2025 r.
2025-12-22 10:18:17

Grzegorz Korwin Szymanowski , wnetowy Kapitan i koneser sztuki, opowiada o swoich peregrynacjach po galeriach sztuki i muzeach, które ostatnio doprowadziły go do wystawy prac ks.  Witolda Urbanowicza. W palotyńskim seminarium w Ołtarzewie otworzyła się ostatnio galeria Espace Urbanowicz. Nasz gość zdaje relacje z wernisażu, a także przytacza niezwykły życiorys polskiego artysty. Następnie łączymy się z Janem Posppieszalskim , który gorąco zaprasza na trasę koncertową rodzinnego projektu Kolędy Pospieszalskich.  

Grzegorz Korwin Szymanowski, wnetowy Kapitan i koneser sztuki, opowiada o swoich peregrynacjach po galeriach sztuki i muzeach, które ostatnio doprowadziły go do wystawy prac ks.  Witolda Urbanowicza. W palotyńskim seminarium w Ołtarzewie otworzyła się ostatnio galeria Espace Urbanowicz. Nasz gość zdaje relacje z wernisażu, a także przytacza niezwykły życiorys polskiego artysty. Następnie łączymy się z Janem Posppieszalskim, który gorąco zaprasza na trasę koncertową rodzinnego projektu Kolędy Pospieszalskich.

 

Pilarek: Szansa, że sędzia odmówi zgody na areszt Zbigniewa Ziobro jest znikoma
2025-12-22 10:12:36

Dziennikarz Radia Wnet Jakub Pilarek komentuje sprawę wniosku Prokuratury Krajowej o tymczasowe aresztowanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

Dziennikarz Radia Wnet Jakub Pilarek komentuje sprawę wniosku Prokuratury Krajowej o tymczasowe aresztowanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

Michał Dworczyk o ekshumacjach na Wołyniu: Do przełomu jeszcze daleko
2025-12-22 08:55:08

  W Poranku Radia Wnet europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk mówił o spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Ocenił je jako pozytywne. Bardzo dobrze, że do niego doszło. Polska i Ukraina są dwoma bliskimi sąsiadami, uważam, że współpraca zwłaszcza w obszarze wojskowym Polski i Ukrainy w obszarze bezpieczeństwa jest szalenie istotna. Niepodległa Ukraina i współpracująca blisko z Polską jest gwarantem tego, że Federacja Rosyjska nie będzie mogła przeprowadzić pełnoskalowego ataku na nasz kraj.Dlaczego? Dlatego, że taki atak możliwy jest wyłącznie z terytorium Białorusi, a żeby przeprowadzić taką operację, wojska rosyjskie musiałyby zostawić odsłoniętą całą bardzo długą południową flankę, czyli granicę białorusko-ukraińską. I dopóki Ukraina istnieje jako państwo suwerenne, jako państwo przyjazne Polsce. Takiego ryzyka Federacja Rosyjska nie podejmie.  – komentował. Europoseł odniósł się też do kwestii poszukiwań i ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu.  Jestem ostrożnym optymistą, a to dlatego, że od przeszło dwóch dekad obserwuję relacje polsko-ukraińskie. Jestem w nie również zaangażowany i widziałem już bardzo wiele zwrotów akcji – podkreślał Dworczyk. Jak zaznaczył, sprawa Wołynia nie zniknęła z agendy, bo strona ukraińska ma pełną świadomość determinacji polskich władz. Ukraińcy widzą determinację, czy też mają informację, jak ta sprawa jest istotna zarówno dla polskiego prezydenta, jak i dla polskiego rządu – mówił. Dworczyk przypomniał, że przełomowe decyzje już zapadały, choć dotyczyły pojedynczych lokalizacji i były efektem wieloletnich starań. Jesienią 2022 roku po raz pierwszy od chyba dziesięciu lat zostało udzielone zezwolenie na poszukiwania. To były poszukiwania w miejscowości Puźniki – relacjonował. Jak dodał, w 2023 roku odnaleziono tam mogiłę, a po długiej procedurze administracyjnej na przełomie 2024 i 2025 roku wydano zgodę na ekshumację, która została przeprowadzona w tym roku. Zaznaczył przy tym, że „to jest długi, mozolny proces, jeszcze nie zakończony i dotyczący jednego miejsca”. Według jego wiedzy władze ukraińskie zapowiedziały kontynuację prac w Późnikach w kolejnym roku, ponieważ wciąż istnieją miejsca, gdzie mogą znajdować się szczątki polskich ofiar. Z deklaracji władz ukraińskich wiemy, że w 2026 roku będą kontynuowane poszukiwania w Puźnikach, bo tam jest jeszcze co najmniej jeden dół, w którym są pochowane szczątki naszych rodaków – wskazał.  Drugim istotnym przykładem była ekshumacja na terenie dzisiejszego Lwowa. Drugie wydarzenie to ekshumacja na obrzeżach Lwowa, czy w granicach dzisiejszego Lwowa, żołnierzy z września 1939 roku. Jak wyjaśniał, oba przedsięwzięcia były finalizacją projektów realizowanych przez lata – jednego przez IPN, drugiego przez Fundację Wolność i Demokracja. Jednocześnie studził entuzjazm wobec zapowiedzi kolejnych zgód. Słyszymy teraz o następnych zgodach, ale tych następnych zgód na poszukiwania – według mojej wiedzy – polska strona nie otrzymała jeszcze w sposób oficjalny  – zaznaczył. Zdaniem europosła kluczową barierą pozostaje skomplikowana procedura administracyjna po stronie ukraińskiej. Najpierw są zgody na poszukiwania, potem na ekshumację, a potem na pochówek. Ta procedura po stronie ukraińskiej jest dosyć długa i skomplikowana – podkreślał. Odnosząc się do deklaracji o jej uproszczeniu, Dworczyk zaznaczył, że doświadczenie każe zachować ostrożność. Słyszymy, że ma być ona uproszczona – bardzo dobrze, trzeba byłoby się z tego cieszyć – ale zobaczymy, jak to się przełoży na rzeczywistość – mówił.  W jego ocenie realny przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy badania przestaną być blokowane decyzjami administracyjnymi. Prawdziwym przełomem byłaby decyzja, że zarówno po ukraińskiej, jak i po polskiej stronie archeolodzy i badacze mogą prowadzić bez żadnego skrępowania poszukiwania i ekshumacje – mówił. Dworczyk zwrócił uwagę, że skala wyzwania jest ogromna. Słyszymy deklaracje prezydenta Zełenskiego o 26 miejscach. Tych miejsc łącznie mamy setki. W związku z tym to naprawdę jest duże wyzwanie, z którym jako państwo będziemy musieli się mierzyć – zaznaczył. /fa

 

W Poranku Radia Wnet europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk mówił o spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Ocenił je jako pozytywne.

Bardzo dobrze, że do niego doszło. Polska i Ukraina są dwoma bliskimi sąsiadami, uważam, że współpraca zwłaszcza w obszarze wojskowym Polski i Ukrainy w obszarze bezpieczeństwa jest szalenie istotna. Niepodległa Ukraina i współpracująca blisko z Polską jest gwarantem tego, że Federacja Rosyjska nie będzie mogła przeprowadzić pełnoskalowego ataku na nasz kraj.Dlaczego? Dlatego, że taki atak możliwy jest wyłącznie z terytorium Białorusi, a żeby przeprowadzić taką operację, wojska rosyjskie musiałyby zostawić odsłoniętą całą bardzo długą południową flankę, czyli granicę białorusko-ukraińską. I dopóki Ukraina istnieje jako państwo suwerenne, jako państwo przyjazne Polsce. Takiego ryzyka Federacja Rosyjska nie podejmie. 

– komentował.

Europoseł odniósł się też do kwestii poszukiwań i ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. 

Jestem ostrożnym optymistą, a to dlatego, że od przeszło dwóch dekad obserwuję relacje polsko-ukraińskie. Jestem w nie również zaangażowany i widziałem już bardzo wiele zwrotów akcji

– podkreślał Dworczyk.

Jak zaznaczył, sprawa Wołynia nie zniknęła z agendy, bo strona ukraińska ma pełną świadomość determinacji polskich władz.

Ukraińcy widzą determinację, czy też mają informację, jak ta sprawa jest istotna zarówno dla polskiego prezydenta, jak i dla polskiego rządu

– mówił.

Dworczyk przypomniał, że przełomowe decyzje już zapadały, choć dotyczyły pojedynczych lokalizacji i były efektem wieloletnich starań.

Jesienią 2022 roku po raz pierwszy od chyba dziesięciu lat zostało udzielone zezwolenie na poszukiwania. To były poszukiwania w miejscowości Puźniki

– relacjonował. Jak dodał, w 2023 roku odnaleziono tam mogiłę, a po długiej procedurze administracyjnej na przełomie 2024 i 2025 roku wydano zgodę na ekshumację, która została przeprowadzona w tym roku. Zaznaczył przy tym, że „to jest długi, mozolny proces, jeszcze nie zakończony i dotyczący jednego miejsca”.

Według jego wiedzy władze ukraińskie zapowiedziały kontynuację prac w Późnikach w kolejnym roku, ponieważ wciąż istnieją miejsca, gdzie mogą znajdować się szczątki polskich ofiar.

Z deklaracji władz ukraińskich wiemy, że w 2026 roku będą kontynuowane poszukiwania w Puźnikach, bo tam jest jeszcze co najmniej jeden dół, w którym są pochowane szczątki naszych rodaków

– wskazał. 

Drugim istotnym przykładem była ekshumacja na terenie dzisiejszego Lwowa.

Drugie wydarzenie to ekshumacja na obrzeżach Lwowa, czy w granicach dzisiejszego Lwowa, żołnierzy z września 1939 roku. Jak wyjaśniał, oba przedsięwzięcia były finalizacją projektów realizowanych przez lata – jednego przez IPN, drugiego przez Fundację Wolność i Demokracja. Jednocześnie studził entuzjazm wobec zapowiedzi kolejnych zgód.

Słyszymy teraz o następnych zgodach, ale tych następnych zgód na poszukiwania – według mojej wiedzy – polska strona nie otrzymała jeszcze w sposób oficjalny 

– zaznaczył.

Zdaniem europosła kluczową barierą pozostaje skomplikowana procedura administracyjna po stronie ukraińskiej.

Najpierw są zgody na poszukiwania, potem na ekshumację, a potem na pochówek. Ta procedura po stronie ukraińskiej jest dosyć długa i skomplikowana

– podkreślał.

Odnosząc się do deklaracji o jej uproszczeniu, Dworczyk zaznaczył, że doświadczenie każe zachować ostrożność.

Słyszymy, że ma być ona uproszczona – bardzo dobrze, trzeba byłoby się z tego cieszyć – ale zobaczymy, jak to się przełoży na rzeczywistość

– mówił. 

W jego ocenie realny przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy badania przestaną być blokowane decyzjami administracyjnymi.

Prawdziwym przełomem byłaby decyzja, że zarówno po ukraińskiej, jak i po polskiej stronie archeolodzy i badacze mogą prowadzić bez żadnego skrępowania poszukiwania i ekshumacje

– mówił.

Dworczyk zwrócił uwagę, że skala wyzwania jest ogromna.

Słyszymy deklaracje prezydenta Zełenskiego o 26 miejscach. Tych miejsc łącznie mamy setki. W związku z tym to naprawdę jest duże wyzwanie, z którym jako państwo będziemy musieli się mierzyć

– zaznaczył.

/fa

Prokuratura chce mu uchylić immunitet. Sędzia Łukasz Piebiak: To kuriozum
2025-12-22 08:12:50

  Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukasza Piebiaka. Śledczy opisują sprawę jako usiłowanie doprowadzenia m.st. Warszawy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem — chodzi o mieszkanie przy ul. Kochanowskiego (38 m², wartość wskazywana w komunikacie: 475 tys. zł) w postępowaniu spadkowym po Ninie M. Według prokuratury w toku postępowania miał zostać użyty „podrobiony” testament, a dla dalszych czynności (w tym formalnego przedstawienia zarzutów i pobrania próbek pisma) konieczna jest uchwała SN w sprawie immunitetu. Gościem „Poranka Wnet” był Łukasz Piebiak — przedstawiony na antenie jako prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i sędzia. Od początku rozmowy opisywał sprawę jako element szerszej presji na jego środowisko. „Najpierw wymyślono aferę hejterską, od tylu lat się o niej mówi, tylko nikt jej nigdy nie zobaczył i w żadnym postępowaniu nie została potwierdzona” — powiedział. „Skoro przez pewnie już blisko sześć lat, czy ponad sześć lat tej afery hejterskiej, jak potwora z Loch Ness, dużo się o nim mówi, a nigdy jej nie zobaczono… no to należy czymś innym zaatakować Łukasza Piebiaka i jego środowisko”. W jego relacji sednem jest cywilne postępowanie spadkowe i obowiązek złożenia testamentu w sądzie. „Toczy się postępowanie cywilne, najzwyklejsze postępowanie… czyli postępowanie spadkowe na podstawie testamentu” — mówił. Przywołał też przepis, który — jak podkreślał — nakłada obowiązek złożenia dokumentu, jeśli ktoś jest w jego posiadaniu: „Każdy, w którego posiadaniu znajduje się testament albo coś, co wygląda jak testament… ma obowiązek złożyć ten dokument w sądzie spadku”. Piebiak opisał, że dokument miał odnaleźć podczas porządkowania rzeczy po zmarłej krewnej. „Ja porządkując rzeczy po zmarłej krewnej… znalazłem taki dokument i zgodnie z obowiązkiem ustawowym złożyłem ten dokument w Sądzie Spadku” — mówił. Dodał, że w testamencie był wskazany jako spadkobierca, a w postępowaniu złożył „zapewnienie spadkobiercy”. Zwrócił uwagę, że uczestnikiem postępowania jest m.st. Warszawa i to miasto złożyło wniosek o opinię grafologiczną. „Uczestnik postępowania, jakim jest miasto stołeczne Warszawa, złożył wniosek o zbadanie tego testamentu przez biegłego eksperta pisma” — relacjonował. A następnie: „Biegły ekspert pisma sporządził opinię i z tej opinii wynika, że ten testament nie został nakreślony ręką mojej zmarłej cioci czy kuzynki”. Piebiak podkreślał, że on i jego pełnomocnik nie zgodzili się z tą opinią i złożyli pismo polemiczne. „Ja z moim pełnomocnikiem nie zgodziliśmy się z tym stwierdzeniami… wskazywaliśmy na błędy w tej opinii” — mówił. „To pismo do dzisiaj nie zostało w żaden sposób rozpoznane… w związku z tym tym bardziej żaden sąd w tej sprawie się nie wypowiedział”. „Prokurator wchodzi z boku”. Ostry zarzut: „ewidentna zemsta Waldemara Żurka” Kluczowym wątkiem w wypowiedziach Piebiaka była krytyka tego, że — jak twierdzi — prokuratura weszła do sprawy, zanim zapadły rozstrzygnięcia w cywilu. „Zamiast tego w jakimś dziwnym trybie dowiaduje się prokuratura, że toczy się takie postępowanie, mimo że tam żadnych rozstrzygnięć jeszcze nie ma i zaczyna prowadzić własne czynności” — mówił. Wprost oceniał: „Jest to kuriozum”. A dalej: „W takich sytuacjach nie dzieje się tak, że powiadamia się prokuraturę i prokuratura nie podejmuje czynności, przynajmniej do czasu, dopóki sąd cywilny nie rozstrzygnie… To jest trochę wchodzenie w kompetencje sądu cywilnego”. Najmocniej wybrzmiała jednak teza o politycznym tle działań śledczych. „W związku z tym… to jest ewidentna zemsta Waldemara Żurka” — stwierdził. Dopytywany o kontekst, wrócił do aktywności Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i ich krytycznych publikacji, sugerując związek czasowy między nimi a komunikatem prokuratury: „Myśmy pokazali, że Waldemar Żurek najzwyczajniej kłamie… i to się dzieje w niedzielę, a potem w piątek pojawia się komunikat. Dla nas ten związek jest ewidentny”. Co dalej z immunitetem i pracą sędziego W rozmowie padło też pytanie o procedurę i konsekwencje ewentualnego uchylenia immunitetu. Piebiak mówił, że sprawa ma się toczyć przed Izbą Odpowiedzialności Zawodowej SN i podkreślał dwuinstancyjność postępowania. „Teraz toczy się przed Sądem Najwyższym Izbą Odpowiedzialności Zawodowej w dwóch instancjach. W związku z tym ja się będę bronił w tym postępowaniu” — powiedział. Piebiak przekonywał też, że nawet przy założeniu niekorzystnego scenariusza kluczowe byłoby wykazanie, że miał świadomość fałszerstwa. „To jeszcze trzeba by wykazać… że ja wiedziałem. Ja naprawdę nie jestem ekspertem pisma” — mówił, dodając, że niezłożenie testamentu mogłoby skutkować grzywną: „Gdybym nie złożył tego testamentu, sąd cywilny powinien mnie ukarać grzywną”. O ewentualnych skutkach dla orzekania mówił tak: „Do czasu, dopóki nie jestem usunięty z urzędu sędziowskiego, mam obowiązek wykonywać swoje obowiązki… chyba że właściwy organ… zawiesi mnie w tych obowiązkach”.

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukasza Piebiaka. Śledczy opisują sprawę jako usiłowanie doprowadzenia m.st. Warszawy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem — chodzi o mieszkanie przy ul. Kochanowskiego (38 m², wartość wskazywana w komunikacie: 475 tys. zł) w postępowaniu spadkowym po Ninie M. Według prokuratury w toku postępowania miał zostać użyty „podrobiony” testament, a dla dalszych czynności (w tym formalnego przedstawienia zarzutów i pobrania próbek pisma) konieczna jest uchwała SN w sprawie immunitetu.

Gościem „Poranka Wnet” był Łukasz Piebiak — przedstawiony na antenie jako prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i sędzia. Od początku rozmowy opisywał sprawę jako element szerszej presji na jego środowisko.

„Najpierw wymyślono aferę hejterską, od tylu lat się o niej mówi, tylko nikt jej nigdy nie zobaczył i w żadnym postępowaniu nie została potwierdzona” — powiedział. „Skoro przez pewnie już blisko sześć lat, czy ponad sześć lat tej afery hejterskiej, jak potwora z Loch Ness, dużo się o nim mówi, a nigdy jej nie zobaczono… no to należy czymś innym zaatakować Łukasza Piebiaka i jego środowisko”.

W jego relacji sednem jest cywilne postępowanie spadkowe i obowiązek złożenia testamentu w sądzie. „Toczy się postępowanie cywilne, najzwyklejsze postępowanie… czyli postępowanie spadkowe na podstawie testamentu” — mówił. Przywołał też przepis, który — jak podkreślał — nakłada obowiązek złożenia dokumentu, jeśli ktoś jest w jego posiadaniu: „Każdy, w którego posiadaniu znajduje się testament albo coś, co wygląda jak testament… ma obowiązek złożyć ten dokument w sądzie spadku”.

Piebiak opisał, że dokument miał odnaleźć podczas porządkowania rzeczy po zmarłej krewnej. „Ja porządkując rzeczy po zmarłej krewnej… znalazłem taki dokument i zgodnie z obowiązkiem ustawowym złożyłem ten dokument w Sądzie Spadku” — mówił. Dodał, że w testamencie był wskazany jako spadkobierca, a w postępowaniu złożył „zapewnienie spadkobiercy”.

Zwrócił uwagę, że uczestnikiem postępowania jest m.st. Warszawa i to miasto złożyło wniosek o opinię grafologiczną. „Uczestnik postępowania, jakim jest miasto stołeczne Warszawa, złożył wniosek o zbadanie tego testamentu przez biegłego eksperta pisma” — relacjonował. A następnie: „Biegły ekspert pisma sporządził opinię i z tej opinii wynika, że ten testament nie został nakreślony ręką mojej zmarłej cioci czy kuzynki”.

Piebiak podkreślał, że on i jego pełnomocnik nie zgodzili się z tą opinią i złożyli pismo polemiczne. „Ja z moim pełnomocnikiem nie zgodziliśmy się z tym stwierdzeniami… wskazywaliśmy na błędy w tej opinii” — mówił. „To pismo do dzisiaj nie zostało w żaden sposób rozpoznane… w związku z tym tym bardziej żaden sąd w tej sprawie się nie wypowiedział”.

„Prokurator wchodzi z boku”. Ostry zarzut: „ewidentna zemsta Waldemara Żurka”

Kluczowym wątkiem w wypowiedziach Piebiaka była krytyka tego, że — jak twierdzi — prokuratura weszła do sprawy, zanim zapadły rozstrzygnięcia w cywilu. „Zamiast tego w jakimś dziwnym trybie dowiaduje się prokuratura, że toczy się takie postępowanie, mimo że tam żadnych rozstrzygnięć jeszcze nie ma i zaczyna prowadzić własne czynności” — mówił.

Wprost oceniał: „Jest to kuriozum”. A dalej: „W takich sytuacjach nie dzieje się tak, że powiadamia się prokuraturę i prokuratura nie podejmuje czynności, przynajmniej do czasu, dopóki sąd cywilny nie rozstrzygnie… To jest trochę wchodzenie w kompetencje sądu cywilnego”.

Najmocniej wybrzmiała jednak teza o politycznym tle działań śledczych. „W związku z tym… to jest ewidentna zemsta Waldemara Żurka” — stwierdził. Dopytywany o kontekst, wrócił do aktywności Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i ich krytycznych publikacji, sugerując związek czasowy między nimi a komunikatem prokuratury: „Myśmy pokazali, że Waldemar Żurek najzwyczajniej kłamie… i to się dzieje w niedzielę, a potem w piątek pojawia się komunikat. Dla nas ten związek jest ewidentny”.

Co dalej z immunitetem i pracą sędziego

W rozmowie padło też pytanie o procedurę i konsekwencje ewentualnego uchylenia immunitetu. Piebiak mówił, że sprawa ma się toczyć przed Izbą Odpowiedzialności Zawodowej SN i podkreślał dwuinstancyjność postępowania. „Teraz toczy się przed Sądem Najwyższym Izbą Odpowiedzialności Zawodowej w dwóch instancjach. W związku z tym ja się będę bronił w tym postępowaniu” — powiedział.

Piebiak przekonywał też, że nawet przy założeniu niekorzystnego scenariusza kluczowe byłoby wykazanie, że miał świadomość fałszerstwa. „To jeszcze trzeba by wykazać… że ja wiedziałem. Ja naprawdę nie jestem ekspertem pisma” — mówił, dodając, że niezłożenie testamentu mogłoby skutkować grzywną: „Gdybym nie złożył tego testamentu, sąd cywilny powinien mnie ukarać grzywną”.

O ewentualnych skutkach dla orzekania mówił tak: „Do czasu, dopóki nie jestem usunięty z urzędu sędziowskiego, mam obowiązek wykonywać swoje obowiązki… chyba że właściwy organ… zawiesi mnie w tych obowiązkach”.

Bronisław Wildstein: Mercosur to zagrożenie dla Europy. Rolnicy zapłacą za interesy Berlina
2025-12-22 07:57:01

Bronisław Wildstein ostrzega, że umowa UE–Mercosur grozi zniszczeniem europejskiego rolnictwa i utratą bezpieczeństwa żywnościowego. Jego zdaniem Polska powinna ją jednoznacznie zablokować.

Bronisław Wildstein ostrzega, że umowa UE–Mercosur grozi zniszczeniem europejskiego rolnictwa i utratą bezpieczeństwa żywnościowego. Jego zdaniem Polska powinna ją jednoznacznie zablokować.

Święta u Tolkienów — Tolkieniada 20.12.2025 r.
2025-12-20 14:31:57

Ryszard Derdziński poleca najnowsze tolkeinowskie wydawnictwa na świąteczne prezenty! Oprócz tego przedstawia, jak rodzina Tolkienów świętowała Boże Narodzenie.

Ryszard Derdziński poleca najnowsze tolkeinowskie wydawnictwa na świąteczne prezenty! Oprócz tego przedstawia, jak rodzina Tolkienów świętowała Boże Narodzenie.

Idą Święta! — Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny 20.12.2025 r.
2025-12-20 11:26:21

Mira Modelska-Creech przygląda się obyczajom świątecznym Polonii w Ameryce.  Juliusz Woźny przytacza dzieje Rudolfa, ale nie tego kopytnego! Przedstawia słuchaczom sylwetkę Rudolfa II Habsburga i jego związki z Wrocławiem. Następnie łączymy się z Ryszardem Derdzińskim , które poleca najnowsze tolkienowskie wydawnictwa w sam raz na święta oraz mówi o zwyczajach świątecznych w domu Tolkienów. W drugiej godzinie audycji, łączymy się z prof. Jerzym Miziołkiem , który wygłasza wykład o wyjątkowym błogosławionym Kościoła Katolickiego – Fra Angelico. Następnie bookinista i antykwariusz Bogusław Szostkiewicz poleca najlepsze lektury na Święta. Na koniec programu łączymy się z pianistą jazzowym Włodkiem Pawlikiem , który zaprasza na koncert kolęd na jazzowo. Już 26 grudnia o 16:00 wybrzmią interpretacje naszego gościa w Kościele św. Anny w Warszawie.

Mira Modelska-Creech przygląda się obyczajom świątecznym Polonii w Ameryce.  Juliusz Woźny przytacza dzieje Rudolfa, ale nie tego kopytnego! Przedstawia słuchaczom sylwetkę Rudolfa II Habsburga i jego związki z Wrocławiem. Następnie łączymy się z Ryszardem Derdzińskim, które poleca najnowsze tolkienowskie wydawnictwa w sam raz na święta oraz mówi o zwyczajach świątecznych w domu Tolkienów. W drugiej godzinie audycji, łączymy się z prof. Jerzym Miziołkiem, który wygłasza wykład o wyjątkowym błogosławionym Kościoła Katolickiego – Fra Angelico. Następnie bookinista i antykwariusz Bogusław Szostkiewicz poleca najlepsze lektury na Święta. Na koniec programu łączymy się z pianistą jazzowym Włodkiem Pawlikiem, który zaprasza na koncert kolęd na jazzowo. Już 26 grudnia o 16:00 wybrzmią interpretacje naszego gościa w Kościele św. Anny w Warszawie.

Nie do wiary, czego sąd oczekuje od Andrzeja Zybertowicza! Rozmowa Krzysztofa Skowrońskiego z doradcą prezydenta
2025-12-19 19:57:59

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim prof. Andrzej Zybertowicz zacytował przeprosiny warte 400 tys. zł, które sąd nakazał mu zamieścić na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Ich treść jest absurdalna.

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim prof. Andrzej Zybertowicz zacytował przeprosiny warte 400 tys. zł, które sąd nakazał mu zamieścić na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Ich treść jest absurdalna.

Zełenski w Warszawie: bezpieczeństwo regionu, Białoruś i presja na sankcje
2025-12-19 19:47:32

Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie w oczach białoruskiej propagandzie znalazła się w cieniu ostatnich wypowiedzi Putina i Łukaszenki. 

Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie w oczach białoruskiej propagandzie znalazła się w cieniu ostatnich wypowiedzi Putina i Łukaszenki. 

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie