Radio Wnet

Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.

Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!

Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet

Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.

Kategorie:
Polityka Wiadomości

Odcinki od najnowszych:

Polska – mimo wzrostu PKB – zmierza ku kryzysowi finansów publicznych
2026-01-15 11:22:14

– To droga na ścianę – mówi w Radiu Wnet prof. Elżbieta Chojna-Duch o sprawie zadłużenia Europy i rosnącego deficytu budżetowego w Polsce. Dodaje, że wzrost PKB nie wystarczy. Europa znajduje się w stanie permanentnego zadłużenia, a Polska – mimo solidnego wzrostu gospodarczego – coraz szybciej zbliża się do niebezpiecznego progu kryzysu finansów publicznych – ocenia Elżbieta Chojna-Duch , profesor prawa finansowego. Jej zdaniem szczególnie trudna sytuacja dotyczy strefy euro oraz Wielkiej Brytanii, ale Polska zaczyna podążać tą samą ścieżką poprzez wysoki, utrwalony deficyt budżetowy. Europa jako taka – zwłaszcza strefa euro, ale także Wielka Brytania – znajduje się w stanie permanentnego długu. Polska powoli dołącza do tej grupy poprzez rosnący deficyt budżetowy. – mówi prof. Chojna-Duch. Wzrost PKB nie chroni przed kryzysem Jak podkreśla ekonomistka, paradoks polskiej gospodarki polega na tym, że wysoki wzrost PKB nie przekłada się na stabilność finansów publicznych. W trzecim kwartale mieliśmy wzrost PKB na poziomie 3,8 procent, co jest wynikiem bardzo dobrym. A jednocześnie mamy ogromny deficyt budżetowy, który prowadzi do szybkiego narastania długu. – zaznacza. Zwraca uwagę, że wzrost inwestycji – sięgający ponad 7 proc. – jest w dużej mierze zasługą sektora prywatnego. To przedsiębiorstwa prywatne, mimo niesprzyjających regulacji i biurokracji, generują przychody i płacą podatki. Tymczasem deficyt budżetowy rośnie do poziomu około 7 procent PKB, choć nie powinien przekraczać 3 procent. – mówi profesor. „Debt emergency” w Europie Zdaniem Chojnej-Duch Europa znalazła się już w stanie tzw. „debt emergency”, czyli sytuacji kryzysowego zadłużenia. Kraje takie jak Francja czy Wielka Brytania przekroczyły poziom 100 procent długu w relacji do PKB. Naszym osiągnięciem było niskie zadłużenie, a dziś szybko zbliżamy się do tego samego poziomu. – ocenia. Jej zdaniem istnieje realne ryzyko naruszenia konstytucyjnych limitów zadłużenia w Polsce już w 2026 roku. Projekt budżetu stwarza zagrożenie nie tylko dla stabilności finansów publicznych, ale także dla inflacji i całej gospodarki. – podkreśla. Uwspólnotowienie długu i „doktryna odsetek” Profesor Chojna-Duch krytycznie odnosi się do kierunku polityki fiskalnej Unii Europejskiej, zwłaszcza do idei uwspólnotowienia długu. To dążenie do wejścia w europejski mechanizm zadłużenia realizowany przez Komisję Europejską. Obowiązuje doktryna, zgodnie z którą spłaca się wyłącznie odsetki, a nie kapitał. – mówi. Przypomina, że dług zaciągnięty w ramach programu Next Generation EU przekracza 800 mld euro i będzie spłacany do 2058 roku. To obciążenie kolejnych rządów i pokoleń, a jednocześnie dług, który nie doprowadził do realnego odbudowania europejskiej gospodarki. – zaznacza. Reforma samorządowa i rosnący deficyt Jednym z głównych źródeł problemów budżetowych w Polsce – zdaniem profesor – jest tzw. reforma samorządowa. Przesunięto około 100 miliardów złotych rocznie dochodów z budżetu państwa na szczebel samorządowy bez przekazania równoległych zadań. To nie jest zgodne z konstytucją. – ocenia. Jak dodaje, środki trafiły głównie do dużych miast, co dodatkowo pogłębia nierównowagę finansową. Ta reforma będzie pogłębiała deficyt i dług publiczny. Powinniśmy się z niej wycofać. – mówi Chojna-Duch. Energia, transformacja i „droga na ścianę” Profesor ostrzega również przed skutkami kosztownej transformacji energetycznej i systemów takich jak ETS. Transformacja energetyczna generuje koszty liczone w bilionach euro. Państwa są po prostu niewydolne finansowo. – podkreśla. Jej zdaniem rok 2026 może być momentem przełomowym. Jeżeli ta polityka będzie kontynuowana, to jest to droga na ścianę. Ostatni moment, by ją zatrzymać. – ocenia. Mercosur i zagrożenie dla rolnictwa Chojna-Duch krytycznie odnosi się także do umowy Mercosur, którą postrzega jako zagrożenie dla europejskiego, a zwłaszcza polskiego rolnictwa. Mercosur oznacza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Polska jest krajem rolniczym, a nasze bezpieczeństwo zależy od rodzimych producentów. – mówi. Zwraca uwagę, że do Europy trafiają produkty niespełniające unijnych norm, a umowa została sztucznie podzielona na część polityczną i handlową. To wprowadza opinię publiczną w błąd. – dodaje. „Europa traci swoją moc” Na zakończenie profesor Chojna-Duch kreśli pesymistyczną diagnozę przyszłości Unii Europejskiej. Europa traci swoją siłę gospodarczą. Żyjemy w iluzji, a uwspólnotowiony dług europejski nie będzie nam sprzyjał. – podsumowuje. Jej zdaniem konieczna jest gruntowna rewizja unijnej polityki gospodarczej. Nie można iść na ścianę. Ta polityka musi zostać zmieniona. – zaznacza.

– To droga na ścianę – mówi w Radiu Wnet prof. Elżbieta Chojna-Duch o sprawie zadłużenia Europy i rosnącego deficytu budżetowego w Polsce. Dodaje, że wzrost PKB nie wystarczy.

Europa znajduje się w stanie permanentnego zadłużenia, a Polska – mimo solidnego wzrostu gospodarczego – coraz szybciej zbliża się do niebezpiecznego progu kryzysu finansów publicznych – ocenia Elżbieta Chojna-Duch, profesor prawa finansowego.

Jej zdaniem szczególnie trudna sytuacja dotyczy strefy euro oraz Wielkiej Brytanii, ale Polska zaczyna podążać tą samą ścieżką poprzez wysoki, utrwalony deficyt budżetowy.

Europa jako taka – zwłaszcza strefa euro, ale także Wielka Brytania – znajduje się w stanie permanentnego długu. Polska powoli dołącza do tej grupy poprzez rosnący deficyt budżetowy.

– mówi prof. Chojna-Duch.

Wzrost PKB nie chroni przed kryzysem

Jak podkreśla ekonomistka, paradoks polskiej gospodarki polega na tym, że wysoki wzrost PKB nie przekłada się na stabilność finansów publicznych.

W trzecim kwartale mieliśmy wzrost PKB na poziomie 3,8 procent, co jest wynikiem bardzo dobrym. A jednocześnie mamy ogromny deficyt budżetowy, który prowadzi do szybkiego narastania długu.

– zaznacza.

Zwraca uwagę, że wzrost inwestycji – sięgający ponad 7 proc. – jest w dużej mierze zasługą sektora prywatnego.

To przedsiębiorstwa prywatne, mimo niesprzyjających regulacji i biurokracji, generują przychody i płacą podatki. Tymczasem deficyt budżetowy rośnie do poziomu około 7 procent PKB, choć nie powinien przekraczać 3 procent.

– mówi profesor.

„Debt emergency” w Europie

Zdaniem Chojnej-Duch Europa znalazła się już w stanie tzw. „debt emergency”, czyli sytuacji kryzysowego zadłużenia.

Kraje takie jak Francja czy Wielka Brytania przekroczyły poziom 100 procent długu w relacji do PKB. Naszym osiągnięciem było niskie zadłużenie, a dziś szybko zbliżamy się do tego samego poziomu.

– ocenia.

Jej zdaniem istnieje realne ryzyko naruszenia konstytucyjnych limitów zadłużenia w Polsce już w 2026 roku.

Projekt budżetu stwarza zagrożenie nie tylko dla stabilności finansów publicznych, ale także dla inflacji i całej gospodarki.

– podkreśla.

Uwspólnotowienie długu i „doktryna odsetek”

Profesor Chojna-Duch krytycznie odnosi się do kierunku polityki fiskalnej Unii Europejskiej, zwłaszcza do idei uwspólnotowienia długu.

To dążenie do wejścia w europejski mechanizm zadłużenia realizowany przez Komisję Europejską. Obowiązuje doktryna, zgodnie z którą spłaca się wyłącznie odsetki, a nie kapitał.

– mówi.

Przypomina, że dług zaciągnięty w ramach programu Next Generation EU przekracza 800 mld euro i będzie spłacany do 2058 roku.

To obciążenie kolejnych rządów i pokoleń, a jednocześnie dług, który nie doprowadził do realnego odbudowania europejskiej gospodarki.

– zaznacza.

Reforma samorządowa i rosnący deficyt

Jednym z głównych źródeł problemów budżetowych w Polsce – zdaniem profesor – jest tzw. reforma samorządowa.

Przesunięto około 100 miliardów złotych rocznie dochodów z budżetu państwa na szczebel samorządowy bez przekazania równoległych zadań. To nie jest zgodne z konstytucją.

– ocenia.

Jak dodaje, środki trafiły głównie do dużych miast, co dodatkowo pogłębia nierównowagę finansową.

Ta reforma będzie pogłębiała deficyt i dług publiczny. Powinniśmy się z niej wycofać.

– mówi Chojna-Duch.

Energia, transformacja i „droga na ścianę”

Profesor ostrzega również przed skutkami kosztownej transformacji energetycznej i systemów takich jak ETS.

Transformacja energetyczna generuje koszty liczone w bilionach euro. Państwa są po prostu niewydolne finansowo.

– podkreśla.

Jej zdaniem rok 2026 może być momentem przełomowym.

Jeżeli ta polityka będzie kontynuowana, to jest to droga na ścianę. Ostatni moment, by ją zatrzymać.

– ocenia.

Mercosur i zagrożenie dla rolnictwa

Chojna-Duch krytycznie odnosi się także do umowy Mercosur, którą postrzega jako zagrożenie dla europejskiego, a zwłaszcza polskiego rolnictwa.

Mercosur oznacza ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Polska jest krajem rolniczym, a nasze bezpieczeństwo zależy od rodzimych producentów.

– mówi.

Zwraca uwagę, że do Europy trafiają produkty niespełniające unijnych norm, a umowa została sztucznie podzielona na część polityczną i handlową.

To wprowadza opinię publiczną w błąd.

– dodaje.

„Europa traci swoją moc”

Na zakończenie profesor Chojna-Duch kreśli pesymistyczną diagnozę przyszłości Unii Europejskiej.

Europa traci swoją siłę gospodarczą. Żyjemy w iluzji, a uwspólnotowiony dług europejski nie będzie nam sprzyjał.

– podsumowuje.

Jej zdaniem konieczna jest gruntowna rewizja unijnej polityki gospodarczej.

Nie można iść na ścianę. Ta polityka musi zostać zmieniona.

– zaznacza.

Strefa czystego transportu przed sądem. Radny Bartłomiej Krzych: „To wyrok antyobywatelski”
2026-01-15 11:09:59

W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej. „Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.” Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania. „W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.” Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali. „Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.” Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych. „Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.” Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy. „Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.” W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają. „Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.” Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie. „Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.” Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT. „Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.” Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych. „Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.” Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego. „Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”

W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej.

„Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.”

Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania.

„W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.”

Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali.

„Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.”

Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych.

„Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.”

Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy.

„Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.”

W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają.

„Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.”

Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie.

„Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.”

Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT.

„Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.”

Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych.

„Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.”

Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego.

„Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”

Łatuszka po spotkaniu z prezydentem RP: Polska nigdy nie zostawi wolnej Białorusi
2026-01-15 10:17:15

Paweł Łatuszka ocenia spotkanie z prezydentem RP jako wyraźny sygnał ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności. Spotkanie przedstawicieli białoruskich sił demokratycznych z prezydentem RP było – zdaniem Pawła Łatuszki – wyraźnym sygnałem politycznego i ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności. Jak relacjonuje zastępca szefa Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Rządu Białorusi, podczas rozmowy padły słowa, które miały dla strony białoruskiej szczególne znaczenie. Jesteście na swojej długiej drodze do niepodległości i suwerenności. Na tej drodze Polska was nigdy nie zostawi. – powiedział prezydent RP. Zdaniem Pawła Łatuszki był to gest o ogromnym znaczeniu symbolicznym i politycznym.

Paweł Łatuszka ocenia spotkanie z prezydentem RP jako wyraźny sygnał ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.

Spotkanie przedstawicieli białoruskich sił demokratycznych z prezydentem RP było – zdaniem Pawła Łatuszki – wyraźnym sygnałem politycznego i ponadpartyjnego wsparcia dla dążeń Białorusinów do wolności i suwerenności.

Jak relacjonuje zastępca szefa Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Rządu Białorusi, podczas rozmowy padły słowa, które miały dla strony białoruskiej szczególne znaczenie.

Jesteście na swojej długiej drodze do niepodległości i suwerenności. Na tej drodze Polska was nigdy nie zostawi.

– powiedział prezydent RP.

Zdaniem Pawła Łatuszki był to gest o ogromnym znaczeniu symbolicznym i politycznym.

„Droga do III wojny światowej” – Felsztinski o planach Trumpa i Putina
2026-01-15 09:39:57

Zdaniem Jurija Felsztinskiego Trump i Putin próbują zmusić Ukrainę do kapitulacji, co w jego ocenie otworzyłoby drogę do rosyjskiej agresji na Europę. Jurij Felsztinski – rosyjsko-amerykański historyk, politolog i publicysta, specjalizujący się w historii ZSRR, rosyjskich służbach specjalnych oraz współczesnej polityce Rosji. Autor wielu książek poświęconych Kremlowi i Władimirowi Putinowi, od lat krytyczny wobec rosyjskiego imperializmu. Wywiad z nim przeprowadził dziennikarz Radia Wnet, Mikołaj Murkociński.

Zdaniem Jurija Felsztinskiego Trump i Putin próbują zmusić Ukrainę do kapitulacji, co w jego ocenie otworzyłoby drogę do rosyjskiej agresji na Europę.

Jurij Felsztinski – rosyjsko-amerykański historyk, politolog i publicysta, specjalizujący się w historii ZSRR, rosyjskich służbach specjalnych oraz współczesnej polityce Rosji. Autor wielu książek poświęconych Kremlowi i Władimirowi Putinowi, od lat krytyczny wobec rosyjskiego imperializmu. Wywiad z nim przeprowadził dziennikarz Radia Wnet, Mikołaj Murkociński.

„10 tys. dolarów za głos”. Nagrania pogrążą Julię Tymoszenko?
2026-01-15 08:45:18

Nagrania NABU i SAP obciążają Julię Tymoszenko. Zdaniem Dmytra Antoniuka wizerunek byłej premier jest dziś politycznie nie do odbudowania. Ujawnione nagrania, wykonane przez ukraińskie instytucje antykorupcyjne NABU i SAP, obciążają byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko – relacjonuje korespondent Radia Wnet w Kijowie, Dmytro Antoniuk. Nagrania zostały wykonane jeszcze przed Nowym Rokiem, ale ujawniono je dopiero teraz. Jak mówi Antoniuk, wyraźnie słychać na nich głos byłej premier. Na tych nagraniach wyraźnie słychać głos Julii Tymoszenko, która mówi, że za głosowanie za konkretną uchwałą w parlamencie ukraińskim trzeba zapłacić 10 tysięcy dolarów. – relacjonuje Dmytro Antoniuk.

Nagrania NABU i SAP obciążają Julię Tymoszenko. Zdaniem Dmytra Antoniuka wizerunek byłej premier jest dziś politycznie nie do odbudowania.


Ujawnione nagrania, wykonane przez ukraińskie instytucje antykorupcyjne NABU i SAP, obciążają byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko – relacjonuje korespondent Radia Wnet w Kijowie, Dmytro Antoniuk.

Nagrania zostały wykonane jeszcze przed Nowym Rokiem, ale ujawniono je dopiero teraz. Jak mówi Antoniuk, wyraźnie słychać na nich głos byłej premier.

Na tych nagraniach wyraźnie słychać głos Julii Tymoszenko, która mówi, że za głosowanie za konkretną uchwałą w parlamencie ukraińskim trzeba zapłacić 10 tysięcy dolarów.

– relacjonuje Dmytro Antoniuk.

240 tys. stron akt i spór o ławników. Obrona podważa proces ks. Olszewskiego
2026-01-15 08:18:11

– To proces do unieważnienia – mówi w Radiu Wnet mec. Krzysztof Wąsowski. Obrońca ks. Michała Olszewskiego podważa legalność składu sądu i sposób prowadzenia sprawy. Proces ks. Michała Olszewskiego, który ma rozpocząć się 21 stycznia, może w ogóle nie ruszyć albo zostać w całości unieważniony – twierdzi jego obrońca, Krzysztof Wąsowski . Powodem mają być poważne wątpliwości dotyczące składu sądu, w szczególności udziału ławników. Jak podkreśla mecenas, dwóch ławników wylosowanych do sprawy ponad rok temu poinformowało sąd, że nie może uczestniczyć w rozprawach z powodu innych obowiązków. W odpowiedzi sąd miał rozpocząć poszukiwania tzw. ławników rezerwowych. Problem polega na tym, że oni nie są wylosowani do tej sprawy i tak naprawdę nie ma kto ich wyznaczyć – mówi Wąsowski. Według obrony pojawiają się sygnały, że przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Justyna Kostka-Janusz, zamierza samodzielnie wyznaczyć nowych ławników. Zdaniem mecenasa nie ma do tego podstaw prawnych. „240 tysięcy stron akt w dwa tygodnie” Dodatkowym problemem – jak wskazuje obrona – jest skrajna dysproporcja czasu na przygotowanie się do procesu. Nowi ławnicy mieliby zaledwie dwa tygodnie na zapoznanie się z aktami liczącymi około 240 tysięcy stron. Poprzedni ławnicy mieli na przygotowanie rok. Nowi mieliby dwa tygodnie. To całkowicie pozbawia ich realnej możliwości aktywnego udziału w procesie – podkreśla Wąsowski. Adwokat przypomina, że ławnicy są pełnoprawnymi członkami składu orzekającego i mogą przegłosować sędziego zawodowego. – „To nie mogą być statyści czy, jak mówiono, paprotki” – zaznacza. „Proces do unieważnienia” Zdaniem mecenasa, jeżeli rozprawa ruszy w takim składzie, sąd będzie „nienależycie obsadzony”, co stanowi bezwzględną przesłankę nieważności postępowania. To będzie tylko kwestia czasu, która instancja i kiedy ten proces unieważni – mówi. Wąsowski zwraca również uwagę na ogrom materiału dowodowego przekazanego przez prokuraturę. Z naszego pobieżnego oglądu wynika, że około 90 procent akt jest całkowicie nieprzydatnych i tylko zaciemnia obraz sprawy – ocenia. Jak dodaje, w aktach brakuje części nagrań, które wcześniej były prezentowane w mediach. Wątpliwości wokół świadków Obrońca odniósł się także do kwestii tzw. świadków koronnych. Nie ma żadnego świadka koronnego. Jest co najwyżej kandydat – pan Mraz – oraz drugi świadek, którzy w ogóle nie są oskarżonymi – wyjaśnia. Według Wąsowskiego obrona została pozbawiona udziału w kluczowych przesłuchaniach na etapie postępowania przygotowawczego. To jest pogwałcenie prawa do obrony w maksymalnym zakresie – ocenia. „Efekt medialno-polityczny” Mecenas nie kryje sceptycyzmu wobec intencji prowadzenia procesu w obecnym kształcie. To wygląda na efekt pijarowo-medialno-polityczny. To nie ma nic wspólnego z prawem – mówi. Jak dodaje, nie wierzy już w sprawność wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, ale – jak podkreśla – „wierzy w prawo”. „Sąd sam ułatwia nam zadanie” Zapytany o swoje nastawienie przed rozprawą, Wąsowski odpowiada bez wahania: Ja się cieszę. Nie mogę się doczekać. To moi klienci się denerwują – co jest całkowicie zrozumiałe Jak podsumowuje, „sąd robi wszystko, żeby ułatwić obronie zadanie”. W kluczowym procesie obecnej władzy wszystko wygląda tak, jakby ktoś chciał ten proces zniszczyć od samego początku – dodaje.

– To proces do unieważnienia – mówi w Radiu Wnet mec. Krzysztof Wąsowski. Obrońca ks. Michała Olszewskiego podważa legalność składu sądu i sposób prowadzenia sprawy.


Proces ks. Michała Olszewskiego, który ma rozpocząć się 21 stycznia, może w ogóle nie ruszyć albo zostać w całości unieważniony – twierdzi jego obrońca, Krzysztof Wąsowski. Powodem mają być poważne wątpliwości dotyczące składu sądu, w szczególności udziału ławników.

Jak podkreśla mecenas, dwóch ławników wylosowanych do sprawy ponad rok temu poinformowało sąd, że nie może uczestniczyć w rozprawach z powodu innych obowiązków. W odpowiedzi sąd miał rozpocząć poszukiwania tzw. ławników rezerwowych.

Problem polega na tym, że oni nie są wylosowani do tej sprawy i tak naprawdę nie ma kto ich wyznaczyć

– mówi Wąsowski.

Według obrony pojawiają się sygnały, że przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Justyna Kostka-Janusz, zamierza samodzielnie wyznaczyć nowych ławników. Zdaniem mecenasa nie ma do tego podstaw prawnych.

„240 tysięcy stron akt w dwa tygodnie”

Dodatkowym problemem – jak wskazuje obrona – jest skrajna dysproporcja czasu na przygotowanie się do procesu. Nowi ławnicy mieliby zaledwie dwa tygodnie na zapoznanie się z aktami liczącymi około 240 tysięcy stron.

Poprzedni ławnicy mieli na przygotowanie rok. Nowi mieliby dwa tygodnie. To całkowicie pozbawia ich realnej możliwości aktywnego udziału w procesie

– podkreśla Wąsowski.

Adwokat przypomina, że ławnicy są pełnoprawnymi członkami składu orzekającego i mogą przegłosować sędziego zawodowego. – „To nie mogą być statyści czy, jak mówiono, paprotki” – zaznacza.

„Proces do unieważnienia”

Zdaniem mecenasa, jeżeli rozprawa ruszy w takim składzie, sąd będzie „nienależycie obsadzony”, co stanowi bezwzględną przesłankę nieważności postępowania.

To będzie tylko kwestia czasu, która instancja i kiedy ten proces unieważni

– mówi.

Wąsowski zwraca również uwagę na ogrom materiału dowodowego przekazanego przez prokuraturę.

Z naszego pobieżnego oglądu wynika, że około 90 procent akt jest całkowicie nieprzydatnych i tylko zaciemnia obraz sprawy

– ocenia.

Jak dodaje, w aktach brakuje części nagrań, które wcześniej były prezentowane w mediach.

Wątpliwości wokół świadków

Obrońca odniósł się także do kwestii tzw. świadków koronnych.

Nie ma żadnego świadka koronnego. Jest co najwyżej kandydat – pan Mraz – oraz drugi świadek, którzy w ogóle nie są oskarżonymi

– wyjaśnia.

Według Wąsowskiego obrona została pozbawiona udziału w kluczowych przesłuchaniach na etapie postępowania przygotowawczego.

To jest pogwałcenie prawa do obrony w maksymalnym zakresie

– ocenia.

„Efekt medialno-polityczny”

Mecenas nie kryje sceptycyzmu wobec intencji prowadzenia procesu w obecnym kształcie.

To wygląda na efekt pijarowo-medialno-polityczny. To nie ma nic wspólnego z prawem

– mówi. Jak dodaje, nie wierzy już w sprawność wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, ale – jak podkreśla – „wierzy w prawo”.

„Sąd sam ułatwia nam zadanie”

Zapytany o swoje nastawienie przed rozprawą, Wąsowski odpowiada bez wahania:

Ja się cieszę. Nie mogę się doczekać. To moi klienci się denerwują – co jest całkowicie zrozumiałe

Jak podsumowuje, „sąd robi wszystko, żeby ułatwić obronie zadanie”.

W kluczowym procesie obecnej władzy wszystko wygląda tak, jakby ktoś chciał ten proces zniszczyć od samego początku

– dodaje.

PiS uderza w Brauna: Emocje zamiast programu
2026-01-14 20:22:28

Likwidacja płacy minimalnej, NATO, Mercosur i przyszłość prawicy – wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski ostro punktuje konkurencję i zapowiada walkę o samodzielną większość.   Polska 2050 i „antyreklama” głosowania online W „Popołudniu Wnet” Mateusz Kurzejewski — wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości — komentował kryzys w Polsce 2050 po nieudanym głosowaniu internetowym. Jego zdaniem partia, która promowała e-głosowanie w wyborach powszechnych, sama dostarczyła argumentów przeciwnikom tego rozwiązania. Partia Polska 2050, która była największym orędownikiem przeprowadzania głosowania w wyborach powszechnych za pośrednictwem internetu, dokonała chyba najlepszej antyreklamy tego rozwiązania, nie będąc w stanie przeprowadzić tego głosowania na liczbie około 700 delegatów – zaznacza Mateusz Kurzejewski. Kurzejewski ironizował, że w przeszłości podobną skalę ankiet dało się zorganizować prostymi narzędziami, a mimo to projekt ugrupowania Hołowni się rozsypał. W jego ocenie to symptom szerszego problemu i zapowiedź schyłku formacji. zastanawia taka zacięta walka o stanowisko tak naprawdę nie przewodniczącego, tylko syndyka masy upadłościowej – ocenia Kurzejewski. „Zjednoczony front patriotów” i spór o bezpieczeństwo Prowadzący pytał o hasło Jarosława Kaczyńskiego: „Zjednoczony Front Patriotów”. Kurzejewski tłumaczył, że chodzi o wezwanie do wyborców i mobilizację przeciw działaniom obecnej koalicji. Jako przykład podał sprawę Poniatowej i rezygnację MON z budowy jednostki, która miała wzmacniać wschodnią flankę. Tam się dzieją bardzo złe rzeczy, na przykład zwijanie Wojska Polskiego. […] Ministerstwo obrony narodowej rezygnuje z budowy tej jednostki właśnie w tej lokalizacji, która przecież chroniłaby wschodnią flankę nie tylko Polski, bo całego sojuszu północnoatlantyckiego – dodaje. W jego narracji ten temat ma być jednym z elementów szerszej krytyki rządu Donalda Tuska — obok rolnictwa, gospodarki i służby zdrowia. Braun, emocje i „skrajny liberalizm” W rozmowie wrócił też temat Grzegorza Brauna. Kurzejewski przekonywał, że wzrost popularności lidera Korony ma dziś źródło w emocjach i kontrowersjach, a kiedy pojawiają się rozmowy o konkretach, ujawniają się postulaty, które PiS określa jako ryzykowne społecznie i państwowo. W tej chwili to, co buduje Grzegorz Braun, to buduje na emocjach – mówi. Kurzejewski odniósł się do głośnego postulatu likwidacji płacy minimalnej, omawianego w poprzedniej audycji. W jego ocenie to przykład skrajnego liberalizmu gospodarczego, który uderzałby w najsłabszych pracowników. To jest postulat skrajnie liberalny – ocenia. Jeszcze ostrzej mówił o bezpieczeństwie, gdy rozmowa zeszła na wątek NATO. Tu polityk PiS postawił granicę: w jego ocenie takie pomysły nie mają nic wspólnego z „wolnościowością”. Wyjście Polski z sojuszu północnoatlantyckiego to podejście skrajnie nieodpowiedzialne – zaznacza Kurzejewski. Mercosur i rolnictwo: „Nie było Tuska, nie było umowy” Kurzejewski położył mocny akcent na sprawy rolnicze — zapowiadając konwencję PiS poświęconą wsi. W tym kontekście uderzał w rząd za dopuszczenie do finalizacji umowy z Mercosurem, przypominając, że PiS w przeszłości miał ją blokować. Ta umowa już była bardzo bliska podpisania w 2019 roku i wtedy rząd Prawa i Sprawiedliwości z sukcesem zbudował mniejszość blokującą. […] Nie było Tuska, nie było umowy z Mercosurem, nie było Tuska, nie było paktu migracyjnego – podkreśla Wicerzecznik PiS przekonywał, że skutki umowy uderzą w eksport i w podstawowe sektory produkcji żywności, a rząd — jego zdaniem — prowadzi politykę „dwóch wersji”: jednej na użytek krajowy, drugiej w Brukseli. PiS: program ma powstać „w terenie”, koalicje dopiero po wyborach Wątek wyborów 2027 wracał kilka razy. Kurzejewski mówił o objazdach kraju i pracy programowej aż do poziomu gmin. Pytany o ewentualne koalicje, odpowiadał, że partia celuje w samodzielną większość i na tym etapie nie chce rozpisywać scenariuszy. Walczymy o samodzielną większość. Wszelkie rozmowy o jakichkolwiek koalicjach będziemy prowadzić ewentualnie po tym, kiedy wynik tych wyborów będzie inny – zastrzega

Likwidacja płacy minimalnej, NATO, Mercosur i przyszłość prawicy – wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski ostro punktuje konkurencję i zapowiada walkę o samodzielną większość. 

Polska 2050 i „antyreklama” głosowania online

W „Popołudniu Wnet” Mateusz Kurzejewski — wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości — komentował kryzys w Polsce 2050 po nieudanym głosowaniu internetowym. Jego zdaniem partia, która promowała e-głosowanie w wyborach powszechnych, sama dostarczyła argumentów przeciwnikom tego rozwiązania.

Partia Polska 2050, która była największym orędownikiem przeprowadzania głosowania w wyborach powszechnych za pośrednictwem internetu, dokonała chyba najlepszej antyreklamy tego rozwiązania, nie będąc w stanie przeprowadzić tego głosowania na liczbie około 700 delegatów

– zaznacza Mateusz Kurzejewski.

Kurzejewski ironizował, że w przeszłości podobną skalę ankiet dało się zorganizować prostymi narzędziami, a mimo to projekt ugrupowania Hołowni się rozsypał. W jego ocenie to symptom szerszego problemu i zapowiedź schyłku formacji.

zastanawia taka zacięta walka o stanowisko tak naprawdę nie przewodniczącego, tylko syndyka masy upadłościowej

– ocenia Kurzejewski.

„Zjednoczony front patriotów” i spór o bezpieczeństwo

Prowadzący pytał o hasło Jarosława Kaczyńskiego: „Zjednoczony Front Patriotów”. Kurzejewski tłumaczył, że chodzi o wezwanie do wyborców i mobilizację przeciw działaniom obecnej koalicji. Jako przykład podał sprawę Poniatowej i rezygnację MON z budowy jednostki, która miała wzmacniać wschodnią flankę.

Tam się dzieją bardzo złe rzeczy, na przykład zwijanie Wojska Polskiego. […] Ministerstwo obrony narodowej rezygnuje z budowy tej jednostki właśnie w tej lokalizacji, która przecież chroniłaby wschodnią flankę nie tylko Polski, bo całego sojuszu północnoatlantyckiego

– dodaje.

W jego narracji ten temat ma być jednym z elementów szerszej krytyki rządu Donalda Tuska — obok rolnictwa, gospodarki i służby zdrowia.

Braun, emocje i „skrajny liberalizm”

W rozmowie wrócił też temat Grzegorza Brauna. Kurzejewski przekonywał, że wzrost popularności lidera Korony ma dziś źródło w emocjach i kontrowersjach, a kiedy pojawiają się rozmowy o konkretach, ujawniają się postulaty, które PiS określa jako ryzykowne społecznie i państwowo.

W tej chwili to, co buduje Grzegorz Braun, to buduje na emocjach

– mówi.

Kurzejewski odniósł się do głośnego postulatu likwidacji płacy minimalnej, omawianego w poprzedniej audycji. W jego ocenie to przykład skrajnego liberalizmu gospodarczego, który uderzałby w najsłabszych pracowników.

To jest postulat skrajnie liberalny

– ocenia.

Jeszcze ostrzej mówił o bezpieczeństwie, gdy rozmowa zeszła na wątek NATO. Tu polityk PiS postawił granicę: w jego ocenie takie pomysły nie mają nic wspólnego z „wolnościowością”.

Wyjście Polski z sojuszu północnoatlantyckiego to podejście skrajnie nieodpowiedzialne

– zaznacza Kurzejewski.

Mercosur i rolnictwo: „Nie było Tuska, nie było umowy”

Kurzejewski położył mocny akcent na sprawy rolnicze — zapowiadając konwencję PiS poświęconą wsi. W tym kontekście uderzał w rząd za dopuszczenie do finalizacji umowy z Mercosurem, przypominając, że PiS w przeszłości miał ją blokować.

Ta umowa już była bardzo bliska podpisania w 2019 roku i wtedy rząd Prawa i Sprawiedliwości z sukcesem zbudował mniejszość blokującą. […] Nie było Tuska, nie było umowy z Mercosurem, nie było Tuska, nie było paktu migracyjnego

– podkreśla

Wicerzecznik PiS przekonywał, że skutki umowy uderzą w eksport i w podstawowe sektory produkcji żywności, a rząd — jego zdaniem — prowadzi politykę „dwóch wersji”: jednej na użytek krajowy, drugiej w Brukseli.

PiS: program ma powstać „w terenie”, koalicje dopiero po wyborach

Wątek wyborów 2027 wracał kilka razy. Kurzejewski mówił o objazdach kraju i pracy programowej aż do poziomu gmin. Pytany o ewentualne koalicje, odpowiadał, że partia celuje w samodzielną większość i na tym etapie nie chce rozpisywać scenariuszy.

Walczymy o samodzielną większość. Wszelkie rozmowy o jakichkolwiek koalicjach będziemy prowadzić ewentualnie po tym, kiedy wynik tych wyborów będzie inny

– zastrzega

Korona Brauna odkrywa swój neoliberalizm? Woś: to program przeciw większości
2026-01-14 19:46:47

Rozmowa w Radiu Wnet o „liberalnym” programie Korony Brauna. Rafał Woś tłumaczy, kto straci na likwidacji płacy minimalnej i dlaczego ten pomysł uderza w większość. Gospodarka wchodzi do gry Brauna Rozmowa Łukasza Jankowskiego z Rafałem Wosiem w „Popołudniu Wnet” dotyczyła zapowiadanego programu gospodarczego środowiska Grzegorza Brauna oraz konsekwencji jednego z ujawnionych postulatów — likwidacji płacy minimalnej. Punktem wyjścia była wcześniejsza wypowiedź Romana Fritza, wiceprezesa Konfederacji Korony Polskiej, który na antenie Radia Wnet zapowiedział, że likwidacja płacy minimalnej ma znaleźć się w programie ugrupowania. Jak relacjonował Jankowski, propozycja ta wpisuje się w szerszą, określaną jako „wolnościowa”, wizję polityki gospodarczej, nawiązującą do liberalnych nurtów z lat 90. oraz do postulatów środowisk skupionych wokół Janusza Korwin-Mikkego. Ten wątek stał się punktem zwrotnym rozmowy i skłonił Rafała Wosia do jednoznacznej reakcji. Dzięki temu, że pociągnąłeś za język posła Fritza, dowiedzieliśmy się o postulacie likwidacji płacy minimalnej i po usłyszeniu tego włos się jeży na plecach – mówi Rafał Woś.

Rozmowa w Radiu Wnet o „liberalnym” programie Korony Brauna. Rafał Woś tłumaczy, kto straci na likwidacji płacy minimalnej i dlaczego ten pomysł uderza w większość.

Gospodarka wchodzi do gry Brauna

Rozmowa Łukasza Jankowskiego z Rafałem Wosiem w „Popołudniu Wnet” dotyczyła zapowiadanego programu gospodarczego środowiska Grzegorza Brauna oraz konsekwencji jednego z ujawnionych postulatów — likwidacji płacy minimalnej.

Punktem wyjścia była wcześniejsza wypowiedź Romana Fritza, wiceprezesa Konfederacji Korony Polskiej, który na antenie Radia Wnet zapowiedział, że likwidacja płacy minimalnej ma znaleźć się w programie ugrupowania. Jak relacjonował Jankowski, propozycja ta wpisuje się w szerszą, określaną jako „wolnościowa”, wizję polityki gospodarczej, nawiązującą do liberalnych nurtów z lat 90. oraz do postulatów środowisk skupionych wokół Janusza Korwin-Mikkego.

Ten wątek stał się punktem zwrotnym rozmowy i skłonił Rafała Wosia do jednoznacznej reakcji.

Dzięki temu, że pociągnąłeś za język posła Fritza, dowiedzieliśmy się o postulacie likwidacji płacy minimalnej i po usłyszeniu tego włos się jeży na plecach

– mówi Rafał Woś.

Serwis międzynarodowy 14.01.2026 r.: irański reżim ściga protestujących, echa wizyty prezydenta Nawrockiego w W.Brytanii
2026-01-14 18:05:11

Władze w Teheranie wprowadziły blokadę wszelkich połączeń internetowych oraz początkowo także telefonicznych. Odbywają się również pierwsze egzekucje uczestników antyreżimowych protestów. Prezydent RP Karol Nawrocki odwiedził Wielką Brytanię. W Londynie spotkał się z przedstawicielami Polonii, a także z premierem Keirem Starmerem. Relację z wizyty przygotował współgospodarz Studia Londyn Alex Sławiński. Zoom na Afrykę Pogarsza się stan zdrowia króla Maroka Mohammeda VI. W związku z możliwą zmianą na szczycie władzy w tym kraju przyglądamy się jego sytuacji społecznej i ekonomicznej, oraz relacjom z Europą i państwami arabskimi. Gościem Radia Wnet jest ekspert Instytutu Nowej Europy Maciej Pawłowski . 

Władze w Teheranie wprowadziły blokadę wszelkich połączeń internetowych oraz początkowo także telefonicznych. Odbywają się również pierwsze egzekucje uczestników antyreżimowych protestów.

Prezydent RP Karol Nawrocki odwiedził Wielką Brytanię. W Londynie spotkał się z przedstawicielami Polonii, a także z premierem Keirem Starmerem. Relację z wizyty przygotował współgospodarz Studia Londyn Alex Sławiński.

Zoom na Afrykę

Pogarsza się stan zdrowia króla Maroka Mohammeda VI. W związku z możliwą zmianą na szczycie władzy w tym kraju przyglądamy się jego sytuacji społecznej i ekonomicznej, oraz relacjom z Europą i państwami arabskimi. Gościem Radia Wnet jest ekspert Instytutu Nowej Europy Maciej Pawłowski

Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora

Wyszukiwanie

Kategorie