Radio Wnet
Bądź na bieżąco z treściami publikowanymi na portalu wnet.fm. Nie przegap najbardziej aktualnych wywiadów z ludźmi kultury, politykami, ekspertami od geopolityki i spraw międzynarodowych. To tutaj możesz odsłuchać rozmów z takich audycji jak Poranek Wnet, Popołudnie Wnet czy Kurier w Samo Południe.
Zachęcamy też do słuchania Radia Wnet na żywo!
Słuchasz? Oglądasz? Wspieraj!
zrzutka.pl/wnet
Wszystkie programy przygotowywane są przez nasz zespół dziennikarzy.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200
Odwrócona piramida żywieniowa. Dr Raczyk: To największy zwrot od dekad
2026-01-16 08:59:18
Nowa piramida żywieniowa w USA
Administracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła nowe zalecenia żywieniowe na lata 2025–2030, których integralną częścią jest zmieniona piramida żywieniowa. Dokument wyraźnie odchodzi od modelu opartego na produktach wysoko przetworzonych i nadmiarze węglowodanów, stawiając w centrum „prawdziwe jedzenie”: warzywa, owoce, białko i zdrowe tłuszcze.
W nowej piramidzie węglowodany tracą dominującą pozycję – mają pełnić rolę uzupełniającą i pochodzić głównie z produktów pełnoziarnistych bogatych w błonnik. Zmiany wywołały szeroką debatę w środowiskach medycznych i dietetycznych, bo wpływają nie tylko na indywidualne wybory żywieniowe, ale także na programy żywienia w szkołach, wojsku i instytucjach publicznych.
O sens i konsekwencje tej zmiany Krzysztof Skowroński pytał w Poranku Radia Wnet Mariannę Raczyk, badaczkę z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN. Zdaniem dr Raczyk sama próba zmiany dotychczasowego modelu jest potrzebna i długo oczekiwana.
Bardzo się cieszę, że ktoś wreszcie zaczął coś robić z obecną piramidą żywienia, bo ona na pewno wymaga aktualizacji i uwzględnienia najnowszych badań. To jest krok odważny– oceniła.
Jednocześnie podkreśla, że nowa piramida powinna być oceniana wielowątkowo i z dystansem.
Będziemy musieli poczekać na oficjalne stanowiska takich instytucji jak WHO czy EFSA, które wyznaczają globalne trendy i rekomendacje żywieniowe– stwierdziła.
https://wnet.fm/2026/01/09/nowa-piramida-zywienia-priorytetem-bialko-zdrowe-tluszcze-i-warzywa/
„Prawdziwe jedzenie” zamiast przemysłu spożywczego
Jednym z głównych haseł nowej piramidy jest powrót do żywności nisko przetworzonej.
To, że powinniśmy jeść prawdziwe jedzenie – real food – to coś, z czym nikt rozsądny nie będzie dyskutował. Dużo warzyw, unikanie prostych cukrów, słodyczy i nadmiaru soli – to są bardzo dobre kierunki– powiedziała.
Ekspertka zwraca uwagę, że piramida ma dziś inną funkcję niż dawniej.
Nie mamy już precyzyjnych zaleceń typu: ile dokładnie czego jeść. To może być trudne dla odbiorców, bo wcześniej piramida bardzo jasno wskazywała proporcje. Teraz przekaz jest bardziej ogólny– dodała.
Najwięcej emocji wzbudza powrót tłuszczów zwierzęcych i pełnotłustego nabiału.
Jajecznica na maśle z bekonem? Tak, to może być przykład śniadania w tym modelu– mówi dr Raczyk.
Jak podkreśla, strach przed tłuszczami nasyconymi przez lata był wzmacniany przez część środowisk medycznych, ale dziś obraz jest bardziej złożony.
Nie ma jednoznacznych dowodów, że tłuszcze zwierzęce w umiarkowanych ilościach są tak szkodliwe, jak przez lata twierdzono. Co więcej, nadmiar niektórych tłuszczów roślinnych również może sprzyjać stanom zapalnym– powiedziała.
Kluczowe znaczenie ma jakość i stopień przetworzenia produktów.
Jeżeli skupimy się na żywności pochodzenia zwierzęcego, ale nisko przetworzonej i w rozsądnych ilościach, to znajdziemy tam wiele korzystnych związków dla zdrowia– wskazała.
Powrót do jadłospisu przodków?
Nowa piramida – zdaniem badaczki – przypomina w pewnym sensie dietę sprzed epoki przemysłowej.
To trochę powrót do naszych praprzodków. Ludzie od początku żywili się głównie mięsem i warzywami. W tym sensie ta piramida idzie w bardzo pierwotnym kierunku– oceniła.
Zastrzega jednak, że nie oznacza to bezrefleksyjnego zwiększania spożycia mięsa.
Moim zdaniem w diecie nadal powinno być więcej ryb niż czerwonego mięsa. To nie jest zachęta do jedzenia steków bez ograniczeń– dodała.
Dr Raczyk podkreśla, że nauka rzadko daje szybkie i jednoznaczne odpowiedzi.
Część naukowców będzie tę piramidę popierać, a część będzie z nią polemizować. Tak działa nauka – postęp oznacza także korekty wcześniejszych założeń– mówiła.
Na koniec zaznacza, że żadna piramida nie zastąpi indywidualnego podejścia.
To są rekomendacje. Każdy powinien dopasować je do swojego stylu życia, aktywności fizycznej i stanu zdrowia. Zmiana nawyków żywieniowych jest bardzo trudna i musi być rozsądna– podsumowała.
/fa
„Stworzyliśmy potwora”. AGI nadchodzi. Sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli?
2026-01-16 08:15:07
Podczas gdy uwaga świata skupia się na wojnach, dyplomacji i kryzysach geopolitycznych, w tle toczy się proces, który może okazać się znacznie bardziej przełomowy – rewolucja technologiczna napędzana przez sztuczną inteligencję. O jej skali i konsekwencjach w rozmowie z Radiem Wnet mówi Marek Łada, menedżer z ponad 30-letnim doświadczeniem w międzynarodowych korporacjach technologicznych.
Już na początku rozmowy Łada podkreśla, że obecne zmiany nie są jedynie kolejnym etapem rozwoju IT, ale momentem porównywalnym z największymi przełomami cywilizacyjnymi.
Tak jak energia elektryczna kompletnie zmieniła świat – najpierw w przemyśle, potem w życiu codziennym – a rewolucja cyfrowa lat 90. zmieniła sposób pracy i komunikacji, tak dziś jesteśmy na początku kolejnej, jeszcze głębszej zmiany. Sztuczna inteligencja zmieni wszystko– ostrzega.
AGI – inteligencja, której jeszcze nie znamy
Rozmowa szybko schodzi na temat tzw. AGI, czyli generalnej sztucznej inteligencji. To pojęcie coraz częściej pojawia się w wypowiedziach liderów technologicznych, ale – jak zaznacza Łada – wciąż mówimy o bycie, który realnie jeszcze nie istnieje.
To, co mamy dzisiaj, to sztuczna inteligencja dedykowana do konkretnych zadań: generowania tekstów, obrazów, rozpoznawania obrazu, autonomicznej jazdy. AGI to coś zupełnie innego – to byt, który byłby interdyscyplinarny, zdolny do samodzielnego, bardzo szybkiego uczenia się i obejmowania całości ludzkiej aktywności– wskazuje.
Według Elona Muska AGI może pojawić się nawet jeszcze w tym roku. Inni liderzy branży – jak Sam Altman czy Demis Hassabis z DeepMind – mówią raczej o kilku latach, ale wciąż w obrębie obecnej dekady. Łada podchodzi do tych prognoz z wyraźnym sceptycyzmem.
Elon Musk już wielokrotnie mylił się w przewidywaniach co do tempa rozwoju technologii. W 2016 roku mówił, że za dziesięć lat samochody autonomiczne całkowicie wyprą tradycyjne. Jesteśmy w 2026 roku i tak się nie stało. Podobnie było z bazą na Marsie. Zmiany nadejdą, ale niekoniecznie w takim tempie, jakim się je dziś zapowiada– mówi gość Krzysztofa Skowrońskiego.
Optymizm kontra lęk przed utratą kontroli
W rozmowie wybrzmiewają dwie skrajne wizje przyszłości. Pierwsza – optymistyczna – zakłada świat niemal powszechnego dobrobytu, w którym AGI przejmie pracę ludzi, radykalnie obniży koszty produkcji i pozwoli człowiekowi skupić się na rozwoju osobistym.
Druga wizja jest znacznie mroczniejsza i wiąże się z utratą kontroli nad tworem, który sam potrafi się uczyć i podejmować decyzje. Jej symbolem jest Geoffrey Hinton, jeden z twórców sieci neuronowych.
Hinton mówi wprost: stworzyliśmy potwora. Ostrzega, że AGI może uznać człowieka za zagrożenie, przeniknąć do sieci teleinformatycznych i stopniowo przejmować kontrolę. To nie są fantazje science fiction, tylko realne scenariusze, które trzeba brać pod uwagę– alarmuje.
Łada zaznacza, że większość ekspertów lokuje się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, ale jedno jest pewne – świat po AGI nie będzie przypominał tego, który znamy dziś.
Istotnym wątkiem rozmowy jest koncentracja kapitału i władzy w rękach kilku globalnych graczy technologicznych. Rozwój AI wymaga niewyobrażalnych nakładów finansowych, energii i infrastruktury.
Sam Altman mówi o potrzebie zebrania około biliona dolarów na rozwój technologii OpenAI. To są kwoty, które przewyższają historyczne inwestycje przemysłu naftowego czy bankowego. Do tego dochodzi gigantyczne zapotrzebowanie na energię – centra danych, systemy chłodzenia, nowe sieci zasilania– komentuje.
W praktyce oznacza to, że kluczowe technologie przyszłości rozwijane są przez bardzo wąską grupę podmiotów, a obok Stanów Zjednoczonych wielką niewiadomą pozostają Chiny.
W końcowej części rozmowy pada pytanie, czy w długiej perspektywie to właśnie technologia, a nie polityka czy konflikty zbrojne, będzie decydować o losach świata.
W dłuższej perspektywie – zdecydowanie tak. Polityka reaguje, technologia wyprzedza. To, co dziś dzieje się w obszarze sztucznej inteligencji, zmieni rynek pracy, gospodarkę, relacje społeczne i bezpieczeństwo szybciej, niż jesteśmy na to przygotowani– mówi.
Rozmowa kończy się refleksją, że przyszłe konflikty mogą wyglądać zupełnie inaczej niż dziś – być może bez udziału ludzi na pierwszej linii, z przewagą technologiczną tak dużą, że klasyczna obrona okaże się niemożliwa.
/fa
Front, blackouty i korupcja. Korespondencja z Ukrainy
2026-01-16 07:56:35
Choć światowe media skupiają się dziś na Grenlandii i Iranie, Ukraina pozostaje w cieniu globalnych kryzysów – bez realnej poprawy swojej sytuacji. W porannej korespondencji Paweł Bobołowicz oraz Dmytro Antoniuk relacjonowali aktualny stan kraju.
Paweł Bobołowicz zwracał uwagę, że zmniejszenie międzynarodowego zainteresowania nie oznacza uspokojenia sytuacji. Wręcz przeciwnie – Ukraina mierzy się dziś z dramatycznym kryzysem energetycznym po kolejnych, precyzyjnych atakach Rosji na infrastrukturę.
Wyłączenia prądu stały się codziennością w całym kraju, także w regionach dotąd względnie bezpiecznych. Władze wprowadziły nadzwyczajny stan w energetyce, szkoły i uczelnie przechodzą na tryb zdalny lub ferie, a rząd – z polecenia prezydenta – próbuje przyspieszyć import energii z zagranicy. Kryzys odsłonił też polityczne napięcia, m.in. otwarty spór między prezydentem a merem Kijowa Witalijem Kliczką o przygotowanie stolicy na zimę.
Z Kijowa Dmytro Antoniuk opisywał natomiast sytuację na froncie jako „nadal bardzo ciężką”. Najbardziej zagrożone pozostają rejony obwodu donieckiego. Rosyjskie wojska nacierają także w kierunku Zaporoża, a miasto jest coraz częściej atakowane dronami.
Jednocześnie Antoniuk zwracał uwagę, że tempo rosyjskich postępów w ostatnich tygodniach wyraźnie spadło.
Rosjanie rzucają żołnierzy do ataku nawet bez broni i bez możliwości ogrzania się. Są przypadki zgonów z wychłodzenia– relacjonował.
Korespondencja zakończyła się symbolicznym akcentem. Paweł Bobołowicz przypomniał, że 16 stycznia na Ukrainie obchodzony jest Dzień Pamięci Cyborgów – obrońców lotniska w Doniecku, którzy w latach 2014–2015 przez 242 dni stawiali opór rosyjskim siłom.
/fa
Grenlandia w centrum globalnej gry. Stawką rakiety, surowce i AI
2026-01-16 07:41:29
Grenlandia znów znalazła się w centrum globalnej uwagi, ale – jak podkreśla korespondent Radia Wnet – najbardziej dramatyczne scenariusze są dziś mało realne. Gościem porannej audycji był Tomasz Grzywaczewski, który studził emocje wokół spekulacji o możliwej amerykańskiej inwazji na największą wyspę świata.
Ten najbardziej dramatyczny scenariusz, czyli próby militarnej inwazji na Grenlandię, jest praktycznie niemożliwy– zaznaczył.
Jak tłumaczył, taka operacja wymagałaby zgody Kongresu USA i wywołałaby potężne konsekwencje polityczne w samych Stanach Zjednoczonych. Co więcej, sondaże pokazują, że Amerykanie sprzeciwiają się nie tylko akcji militarnej, ale nawet samej idei aneksji Grenlandii. A to wszystko dzieje się w roku wyborczym.
Zdaniem Grzywaczewskiego obecna strategia Białego Domu to klasyczna metoda Donalda Trumpa: maksymalna presja i chaos negocjacyjny.
Wiele wskazuje na to, że Donald Trump stosuje swoją sprawdzoną metodę negocjacyjną: wywieranie maksymalnej presji i sianie chaosu– mówił na antenie.
W administracji USA widać przy tym wyraźny podział ról. Jak tłumaczył, „mamy schemat dobrego i złego policjanta. Tym złym jest Donald Trump i Stephen Miller, a jastrzębią retorykę łagodzi sekretarz stanu Marco Rubio, którego pozycja w ostatnich tygodniach bardzo wzrosła”.
Dziennikarz zwracał uwagę na wewnętrzną rywalizację w Białym Domu, zwłaszcza między Marco Rubio a wiceprezydentem J.D. Vance’em, która wpływa na ton rozmów z Duńczykami i Grenlandczykami.
Negocjacje zamiast „ceny za wyspę”
Choć w mediach pojawiają się kwoty rzędu 700 miliardów dolarów, Grzywaczewski podkreślał, że dziś nie toczy się realna rozmowa o sprzedaży Grenlandii.
Rząd w Kopenhadze i rząd autonomiczny w Nuuk konsekwentnie odrzucają taką propozycję. To nie są negocjacje o cenie, tylko o tym, czy w ogóle taka transakcja mogłaby dojść do skutku– zaznaczył.
Znacznie ważniejsze są jednak powody, dla których Grenlandia stała się tak kluczowa dla USA. Grzywaczewski wskazywał przede wszystkim na znaczenie militarne i strategiczne.
Większość rakiet, które potencjalnie mogłyby zostać wystrzelone w kierunku Stanów Zjednoczonych, przelatywałaby nad Grenlandią– tłumaczył.
To właśnie dlatego wyspa ma kluczowe znaczenie dla planowanego systemu obrony przeciwrakietowej zapowiadanego przez Trumpa. Równie istotna jest kontrola przyszłych arktycznych szlaków morskich.
Wraz z topnieniem lodów północna droga morska i przejście północno-zachodnie mogą stać się najważniejszymi traktami handlowymi na świecie – szczególnie dla Chin i Rosji– podkreślał.
Surowce, miliarderzy i sztuczna inteligencja
Oprócz geopolityki pojawiają się także twarde interesy gospodarcze. Jak zaznaczał Grzywaczewski, „kapitał amerykański już tam jest”. Przypomniał doniesienia „Forbesa” o zainteresowaniu Grenlandią ze strony takich postaci jak Jeff Bezos, Bill Gates, Michael Bloomberg czy Sam Altman.
Chodzi przede wszystkim o metale ziem rzadkich, ale też o zupełnie nowy wymiar technologiczny.
Grenlandia jest idealnym miejscem pod infrastrukturę sztucznej inteligencji. Centra danych trzeba chłodzić, a tam jest zimno i są naturalne warunki do takiego chłodzenia– wyjaśniał.
Jak podsumował, patrząc na globus „z góry”, z perspektywy Arktyki, widać, że Grenlandia staje się jednym z kluczowych punktów na mapie świata XXI wieku.
/fa
Hiena Roku i upadek „pancernego Mariana”. Dorota Kania o granicach dziennikarstwa i politycznych metamorfozach
2026-01-15 17:56:34
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało tytuł „Hieny Roku” Wojciechowi Czuchnowskiemu za publikacje dotyczące prof. Sławomira Cenckiewicza.
Śpiewak uderza w program Brauna. „Skrajny liberalizm”
2026-01-15 17:40:47
Powrót do lat 90., likwidacja płacy minimalnej, ZUS-u i podatków dla korporacji – zdaniem Jana Śpiewaka to nie wizja rozwoju, lecz droga do społecznej degradacji. Gość Radia Wnet odniósł się do zaprezentowanych propozycji środowiska Grzegorza Brauna. Śpiewak nie ma wątpliwości, że społeczeństwo nie tęskni za „dzikim liberalizmem”.
Nikt specjalnie nie tęskni do lat 90. Tymczasem słyszymy postulaty likwidacji pensji minimalnej, ZUS-u, PIT-u i CIT-u. To jest bardzo radykalny, skrajnie liberalny program– mówił. Zdaniem Śpiewaka siła tego typu ideologii polega na jej prostocie.
To bardzo prostacka wizja świata: wszystko sprywatyzujmy, a problemy same znikną. To jest rodzaj religii politycznej– oceniał, porównując ten nurt do myśli Janusza Korwin-Mikkego i Leszka Balcerowicza. Jak podkreślał, taki program reprezentuje interesy bardzo wąskiej grupy przedsiębiorców.
Gdzie w tym wszystkim jest 18 milionów pracowników? Ich interesów tam po prostu nie ma– zaznaczył.
Palikot, Braun, Korwin – ten sam duch
Śpiewak zwrócił uwagę na zaskakujące podobieństwa między różnymi politycznymi projektami liberalnymi.
Palikot, Korwin-Mikke, dziś Braun – to są bliźniaczo podobne wizje gospodarcze. Tani pracownik, słabe państwo, brak odpowiedzialności za wspólnotę– mówił.
W jego ocenie taka filozofia prowadzi do rozkładu instytucji publicznych i zagrożenia suwerenności państwa.
Państwo, które rezygnuje z usług publicznych, emerytur i ochrony pracowników, zmierza w stronę kraju trzeciego świata– ostrzegał.
Zdaniem Śpiewaka Polska stoi dziś przed innym wyzwaniem niż deregulacja.
Musimy wyjść z modelu taniej siły roboczej, wzmocnić usługi publiczne i ograniczyć umowy śmieciowe– mówił. Wskazywał na rosnący problem fikcyjnego samozatrudnienia i słabnącej ochrony pracowników. Jak mówił, „spada liczba umów o pracę, rosną śmieciówki. To ma wpływ na dzietność, zdrowie publiczne i stabilność całego państwa”.
Ostro ocenił także postawę Donalda Tuska wobec reformy Państwowej Inspekcji Pracy.
To powrót do modelu taniej pracy i słabego państwa. Rząd wycofał się z realnej reformy pod presją lobby pracodawców– przekonywał.
Jak mówił, brak zdecydowanych działań grozi utratą środków z KPO i dalszym osłabieniem ochrony pracowniczej.
Jeśli stracimy te pieniądze, będzie to dowód, jak ogromny wpływ mają dziś organizacje przedsiębiorców– podsumował.
/fa
Grenlandia w grze mocarstw. Krzysztof Wojczal: USA grają va banque o hegemonię
2026-01-15 17:02:08
Grenlandia znów znalazła się w centrum światowej polityki, choć – jak podkreśla Krzysztof Wojczal – nie z powodu realnej obecności wojskowej państw europejskich. Gościem Radia Wnet był Krzysztof Wojczal, który tłumaczył, że wysyłanie pojedynczych żołnierzy czy kilku oficerów w ramach ćwiczeń NATO to przede wszystkim demonstracja politycznej solidarności, a nie realnej siły.
„To nie są demonstracje siły, tylko solidarności – z Danią i z Grenlandią. Ta sprawa i tak rozstrzygnie się pomiędzy Waszyngtonem, Kopenhagą i Nuuk” – ocenił.
Trump podnosi stawkę celowo
W ocenie Wojczala Donald Trump świadomie eskaluje retorykę wokół Grenlandii, choć niekoniecznie dąży do jej formalnej aneksji.
„To, co deklarują Amerykanie, to jedno, a realny cel to drugie. Bardziej prawdopodobne są scenariusze pośrednie: rozszerzona obecność wojskowa, umowy surowcowe, większa swoboda działania” – wskazywał.
Ekspert porównał strategię Trumpa do jego wcześniejszych działań w wojnie celnej.
„Najpierw bardzo wysoko podnosi żądania, żeby później móc z nich zejść i sprawić, że druga strona będzie miała poczucie, że coś wynegocjowała” – mówił.
To nie podział stref wpływów
Wojczal zdecydowanie odrzucił tezę, że USA chcą dzielić świat na strefy wpływów z Rosją i Chinami.
„To koncepcja totalnie bzdurna. Amerykanie nie oddają wpływów – oni je odbierają. Rosjanie tracą je wszędzie tam, gdzie tylko mogą” – podkreślał.
Jako przykłady wskazywał wejście Finlandii i Szwecji do NATO, utratę wpływów Rosji na Kaukazie, w Syrii oraz ograniczanie jej roli na globalnych rynkach surowcowych.
„Rosjanie są dziś strategicznie wiązani na Ukrainie i w wielu regionach po prostu ogrywani” – oceniał.
Grenlandia jako klucz do Arktyki
Zdaniem Wojczala prawdziwe znaczenie Grenlandii jest militarne i ofensywne.
„Amerykanie nie mają dziś pełnej swobody militarnej na Grenlandii. Umowy z Danią i Grenlandią wprowadzają ograniczenia, a USA chcą je znieść” – tłumaczył.
Ekspert rysował scenariusz, w którym rozbudowana infrastruktura wojskowa na Grenlandii daje Stanom Zjednoczonym dominację powietrzną nad Arktyką i Morzem Barentsa.
„Z Grenlandii można zamknąć rosyjską flotę północną, zagrozić bazom, instalacjom energetycznym i kluczowym obszarom wydobycia ropy i gazu” – mówił.
Wskazywał również na możliwość projekcji siły wobec północnych i syberyjskich regionów Rosji, dotąd relatywnie bezpiecznych.
„To byłoby ogromne zagrożenie strategiczne dla Federacji Rosyjskiej – nawet bez użycia broni jądrowej” – podsumował.
Krakowska strefa czystego transportu sypie się w sądzie. „Uchwała jest bezprawna”
2026-01-15 15:15:16
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie częściowo podważył uchwałę o Strefie Czystego Transportu. Sąd uznał za nieważne m.in. zapisy dotyczące definicji mieszkańca opartej na meldunku oraz różnicowanie zwolnień z opłat dla pacjentów publicznych i prywatnych placówek medycznych.
Wyrok jest nieprawomocny i do czasu jego uprawomocnienia zasady SCT pozostają bez zmian. Jednocześnie sąd podkreślił, że sama idea strefy jest proporcjonalna i co do zasady uzasadniona.
W Radiu Wnet sprawę komentowała mecenas Monika Brzozowska-Pasieka, reprezentująca Fundację Wolność i Własność, która brała udział w postępowaniu. Jak wyjaśniała prawniczka, sąd odrzucił skargi osób prywatnych i gminy Skawina, uznając, że nie wykazały interesu prawnego. Kluczowa okazała się natomiast skarga wojewody, w której część zarzutów została podzielona przez skład orzekający.
Sąd częściowo uwzględnił zarzuty wojewody. My, jako Fundacja Wolność i Własność, od początku zwracaliśmy uwagę właśnie na te kwestie, które zostały uznane za niezgodne z prawem– mówiła Brzozowska-Pasieka.
Unieważnione zapisy dotyczyły przede wszystkim definicji mieszkańca Krakowa opartej na meldunku oraz zasad zwalniania z opłat pacjentów korzystających wyłącznie z publicznych placówek medycznych.
Już dawno w orzecznictwie ukształtowała się linia, że mieszkańcem jest ten, kto faktycznie mieszka na terenie gminy, a nie ten, kto jest tylko zameldowany. Druga kwestia to faworyzowanie placówek finansowanych z NFZ i całkowite pominięcie prywatnych podmiotów leczniczych– podkreślała.
Dane wrażliwe pacjentów i chaos organizacyjny
Najwięcej emocji w rozmowie wywołał wątek pacjentów dojeżdżających do krakowskich szpitali. Zdaniem mecenas Brzozowskiej-Pasieki przyjęte rozwiązania są nie tylko uciążliwe, ale mogą naruszać prawo do ochrony danych osobowych.
Pacjent spoza Krakowa, który ma stary samochód, musi się wcześniej zarejestrować w systemie, podając imię, nazwisko, PESEL, datę wizyty i nazwę placówki. Tworzy się rejestr danych sensytywnych i nikt nie potrafi jasno powiedzieć, kto będzie miał do nich dostęp i jak będą chronione– mówiła.
Jak ujawniła, sąd zapytał pełnomocników miasta, ile placówek podpisało porozumienie z magistratem umożliwiające korzystanie ze zwolnień.
Okazało się, że takich placówek jest… siedem. Strefa obowiązuje od 1 stycznia, mamy połowę miesiąca, a większość szpitali nie ma podpisanych umów, które są warunkiem skorzystania z wyłączeń– relacjonowała.
Dodatkowo pacjenci mieliby potwierdzać swoją obecność w placówce za pomocą specjalnych tabletów.
Mówimy o danych wrażliwych: czy ktoś leczy się onkologicznie, psychiatrycznie, ginekologicznie. To są informacje, które wymagają szczególnych audytów i ocen skutków dla ochrony danych osobowych, a w uchwale ten problem został kompletnie pominięty– zaznaczyła.
„Uchwała dociskana kolanem”
Fundacja od początku domaga się unieważnienia uchwały w całości. Zdaniem jej przedstawicielki lista problemów jest znacznie dłuższa.
To różnicowanie mieszkańców Krakowa i innych gmin, brak zwolnień dla przedsiębiorców, absurdalne wyłączenia jednych form działalności przy całkowitym pominięciu innych, jak spółki z o.o.– wyliczała.
Wskazywała też na realne skutki ekonomiczne nowych przepisów.
Dziś wjazd do strefy to 100 zł miesięcznie, w 2027 roku 250 zł, a w 2028 – 500 zł, czyli 6 tysięcy złotych rocznie. Dla drobnych przedsiębiorców z okolic Krakowa to są dramaty, które już teraz do nas spływają– mówiła.
Jej zdaniem uchwała została wprowadzona w pośpiechu, bez realnej analizy skutków społecznych.
To jest uchwała kompletnie nieprzemyślana. Została, mówiąc kolokwialnie, dociśnięta kolanem. Jest niesprawiedliwa, a w naszej ocenie – bezprawna
– podsumowała.
Choć wyrok WSA jest nieprawomocny, Fundacja zapowiada dalsze działania.
Czekamy na pisemne uzasadnienie. Sąd wskazał, że było zdanie odrębne jednego z sędziów i liczymy, że da nam ono paliwo do skargi kasacyjnej do NSA– zapowiedziała prawniczka.
Równolegle fundacja rozpoczęła szeroką ofensywę prawną, informując m.in. prezesa UODO, Rzecznika Praw Pacjenta oraz izby lekarskie.
To jest dopiero początek. Zachęcamy wszystkich, którzy mają problemy związane ze strefą czystego transportu, żeby się do nas zgłaszali. Dostajemy od pięciu do dziesięciu maili dziennie i za każdym z nich stoi realny, ludzki dramat– mówiła na antenie Radia Wnet.
/fa
Grenlandczycy nie chcą aneksji przez USA? Komentarz Polki mieszkającej na wyspie
2026-01-15 13:56:43
mówi Lucyna Pytlarz w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk. Podkreśla, że duńsko-grenlandzkie, pomimo trudnej przeszłości, układają się dzisiaj dobrze. Od 1923 r. wyspa ma status terytorium autonomicznego; w 2009 r. poszerzono zakres tej autonomii.
Świat kormoranów i Święto Jordanu – Cała naprzód 14.01.2026 r.
2026-01-15 12:23:44
W kolejnej odslonie cyklu Co w trawie piszczy weterynarz Maciej Perzyna wprowadza nas w fascynujący świat kormoranów. Następnie przenosimy się w czasie i przestrzeni, czyli wracamy do Ukrainy w prawosławne Święto Chrztu Pańskiego (Święto Jordanu) Redaktor Konrad Mędrzecki podczas swojej ostatniej wizyty za wschodnią granicą porozmawiał z władyką Warsonofiuszem, który przybliża znaczenie, obrządek i specyfikę tego święta. Na koniec łączymy się z Rycerzem Jana Pawła II Bogumiłem Tomasiewiczem, który na gorąco komentuje słowa prawosławnego duchownego i dzieli się własnymi doświadczeniami z Ukrainy.
Pokazujemy po 10 odcinków na stronie. Skocz do strony:
123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196197198199200